Magazyn Literacki KSIĄŻKI 2/2014 - ebook

Oceń:
Format:
PDF
Format PDF
czytaj
na laptopie
czytaj
na tablecie
Format e-booków, który możesz odczytywać na tablecie oraz laptopie. Pliki PDF są odczytywane również przez czytniki i smartfony, jednakze względu na komfort czytania i brak możliwości skalowania czcionki, czytanie plików PDF na tych urządzeniach może być męczące dla oczu. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na laptopie
Pliki PDF zabezpieczone watermarkiem możesz odczytać na dowolnym laptopie po zainstalowaniu czytnika dokumentów PDF. Najpowszechniejszym programem, który umożliwi odczytanie pliku PDF na laptopie, jest Adobe Reader. W zależności od potrzeb, możesz zainstalować również inny program - e-booki PDF pod względem sposobu odczytywania nie różnią niczym od powszechnie stosowanych dokumentów PDF, które odczytujemy każdego dnia.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na tablecie
Aby odczytywać e-booki na swoim tablecie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. Bluefire dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Wydawnictwo:
Język:
Polski
Rok wydania:
2014
Rozmiar pliku:
35 MB
Zabezpieczenie:
Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
Cena Virtualo
0,00 zł
Cena w punktach Virtualo:
0 pkt.

Pełny opis

W lutowym numerze Krzysztof Masłoń przygląda się współczesnej memuarystyce polskiej. Przed nie tak znów zamierzchłymi laty, publikacja jakichkolwiek dzienników stawała się wydarzeniem, jeśli nie literackim, to przynajmniej towarzyskim. Dość powszechnie uważano również, że każdy taki dziennik stawał się istotnym faktem politycznym. W dobie cenzury oczywiste było bowiem, że do dzienników trafiały te zapiski diarystów, które nie miały szans na zaistnienie w legalnie wydawanych i dystrybuowanych książkach. Oczywiście, jednym pisarzom wolno było więcej, innym mniej, a jeszcze inni o publikacji swych dzienników mogli jedynie marzyć. Toteż pisali je raczej do szuflady niż z myślą o konkretnym czytelniku. Po cenzurze, na szczęście, pozostały jedynie bynajmniej nie sentymentalne wspomnienia, a w związku z tym dzienników przybywa. I tych spisywanych dawno temu a wydanych dopiero teraz, ale i tych powstałych – jak okazuje się – ledwie wczoraj. Niestety, większość z nich rozczarowuje, i to bardzo. A niekiedy chodzi o bardzo duże nazwiska.

W numerze

Diarystyczna żenada-żenad

W lutowym numerze Krzysztof Masłoń przygląda się współczesnej memuarystyce polskiej. Przed nie tak znów zamierzchłymi laty, publikacja jakichkolwiek dzienników stawała się wydarzeniem, jeśli nie literackim, to przynajmniej towarzyskim. Dość powszechnie uważano również, że każdy taki dziennik stawał się istotnym faktem politycznym. W dobie cenzury oczywiste było bowiem, że do dzienników trafiały te zapiski diarystów, które nie miały szans na zaistnienie w legalnie wydawanych i dystrybuowanych książkach. Oczywiście, jednym pisarzom wolno było więcej, innym mniej, a jeszcze inni o publikacji swych dzienników mogli jedynie marzyć. Toteż pisali je raczej do szuflady niż z myślą o konkretnym czytelniku.

Po cenzurze, na szczęście, pozostały jedynie bynajmniej nie sentymentalne wspomnienia, a w związku z tym dzienników przybywa. I tych spisywanych dawno temu a wydanych dopiero teraz, ale i tych powstałych – jak okazuje się – ledwie wczoraj. Niestety, większość z nich rozczarowuje, i to bardzo. A niekiedy chodzi o bardzo duże nazwiska.

 

Katedra wiedzy niepotrzebnej

Zachęcamy do lektury wywiadu z Mariuszem Urbankiem, autorem książki „Tuwim. Wylękniony bluźnierca”: Nikt nie miał wątpliwości, że oto narodził się twórca na miarę Adama Mickiewicza; reformator polszczyzny, książę poetów, jak szybko zaczęto o nim pisać. A do Polskiej Akademii Literatury nie przyjmowano go z dwóch powodów – pierwszym było pochodzenie. Prasa Narodowej Demokracji odmawiała mu prawa do nazywania się poetą polskim, więc bano się, że odium „żydowskości” spadnie także na PAL. Ale nawet ci, którzy mówili o nim: Żyd, przyznawali – genialny poeta. A drugi powód, chyba istotniejszy, to sukces i sława, którą Tuwim się cieszył. Przekonanie, że dzieła wybitne muszą być nudne, pokutowało i wtedy, i dziś. Żeby daleko nie szukać, wystarczy spojrzeć na listę laureatów literackiego Nobla. Ilu brakuje na niej pisarzy naprawdę wielkich, ale także powszechnie czytanych, a ilu jest takich, o których nikt nie będzie za dziesięć lat pamiętał. Z PAL było podobnie. Sporo nazwisk akademików mówi dziś cokolwiek wyłącznie literaturoznawcom.

 

Książki miesiąca

 

„Poza krawędź świata” Laurence`a Bergreena i „Magdulka i cały świat” Roberta Jarockiego i Witolda Kieżuna

„Światło i dźwięk” Lecha Jęczmyka i „Droga do Justyny Kowalczyk” Daniela Ludwińskiego

 

Proponujemy także

 

Wydarzenia • Fotoreportaż z gali wręczenia Nagród „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI” • Bestsellery • Co czytają inni • Między wierszami • Na-molny książkowiec • Koszyk na żydowską nutę Felieton Marka Ławrynowicza • Recenzje