Facebook - konwersja
Czytaj fragment
Pobierz fragment

Znaki. Jak odczytywać sygnały, które wysyła wszechświat - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Data wydania:
2 września 2020
Format ebooka:
EPUB
Format EPUB
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najpopularniejszych formatów e-booków na świecie. Niezwykle wygodny i przyjazny czytelnikom - w przeciwieństwie do formatu PDF umożliwia skalowanie czcionki, dzięki czemu możliwe jest dopasowanie jej wielkości do kroju i rozmiarów ekranu. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
, MOBI
Format MOBI
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najczęściej wybieranych formatów wśród czytelników e-booków. Możesz go odczytać na czytniku Kindle oraz na smartfonach i tabletach po zainstalowaniu specjalnej aplikacji. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
(2w1)
Multiformat
E-booki sprzedawane w księgarni Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu - kupujesz treść, nie format. Po dodaniu e-booka do koszyka i dokonaniu płatności, e-book pojawi się na Twoim koncie w Mojej Bibliotece we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu przy okładce. Uwaga: audiobooki nie są objęte opcją multiformatu.
czytaj
na tablecie
Aby odczytywać e-booki na swoim tablecie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. Bluefire dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na czytniku
Czytanie na e-czytniku z ekranem e-ink jest bardzo wygodne i nie męczy wzroku. Pliki przystosowane do odczytywania na czytnikach to przede wszystkim EPUB (ten format możesz odczytać m.in. na czytnikach PocketBook) i MOBI (ten fromat możesz odczytać m.in. na czytnikach Kindle).
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na smartfonie
Aby odczytywać e-booki na swoim smartfonie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. iBooks dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Discount ico

Oglądasz promocyjny produkt. Pospiesz się, aby nie przegapić najlepszej ceny!

Czytaj fragment
Pobierz fragment
PROMOCJA
Discount ico

Oglądasz promocyjny produkt. Pospiesz się, aby nie przegapić najlepszej ceny!

1790 pkt
punktów Virtualo

Znaki. Jak odczytywać sygnały, które wysyła wszechświat - ebook

Ty też otrzymujesz znaki z drugiej strony – dowiedz się, jak je rozpoznawać i odczytywać ich znaczenie!

Mogą być subtelne: motyl lądujący na naszym ramieniu, tablica rejestracyjna z numerami układającymi się w datę urodzin bliskiej nam zmarłej osoby, pusty SMS… Znaki są wokół nas. To proste i zwyczajne przedmioty, które towarzyszą nam na co dzień i na które często możemy nie zwrócić uwagi.

W tej książce medium Laura Lynne Jackson uczy nas, jak zwracać uwagę na te z pozoru nic nieznaczące szczegóły codzienności i dostrzegać w nich sygnały wysyłane przez naszych bliskich i opiekunów znajdujących się po drugiej stronie.

Zrozumienie tajnego języka Wszechświata jest umiejętnością, którą każdy z nas może opanować – nie trzeba do tego specjalnych predyspozycji parapsychicznych. Kiedy nauczymy się formułować prośby i rozpoznawać dawane nam w odpowiedzi znaki, zaczniemy dostrzegać znaczenie tam, gdzie do tej pory go nie widzieliśmy.

Kategoria: Ezoteryka
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-66654-44-0
Rozmiar pliku: 3,0 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Dedykuję tę książkę panu D,

Rayowi Chambersowi

i Jennifer Rudolph Walsh –

pracownikom światła, którzy mnie inspirują
i których życzliwość i miłość
dodają mi otuchy w mojej podróży.

Jestem dozgonnie wdzięczna za Wasz blask
i dziękuję wszechświatowi,

że ofiarował mi Waszą przyjaźń,
która jest prawdziwym błogosławieństwem.

Dedykuję tę książkę również Garrettowi,
Ashley, Haydenowi i Juliet,
którzy są moimi Gwiazdami Polarnymi i światłami mojego życia.
Moje serce już na zawsze należy do Was.

Dedykuję ją też mojej wspaniałej matce Lindzie Osvald,

która jest moją najważniejszą nauczycielką, nieustraszoną przywódczynią światła i źródłem bezkresnej miłości. Jestem sobą wyłącznie dzięki temu,
czego nauczyłaś mnie na temat kochania.

W końcu dedykuję tę książkę Wam, drodzy Czytelnicy.

Życzę Wam, żebyście zdali sobie sprawę z tego,
jak wielkim darem jesteście dla tego świata.

Jesteście ważniejsi i bardziej kochani,
niż Wasze serca są w stanie pojąć…

A wszechświat przez cały czas próbuje Wam to pokazać…WPROWADZENIE

Marie siedziała w szpitalnej poczekalni. Miała trudności z oddychaniem i próbowała nie patrzeć na zegar wiszący na ścianie, ale nie była w stanie się powstrzymać. Podniosła wzrok i zobaczyła, że minęło pięć minut. Chwilę później ponownie podniosła wzrok i zobaczyła, że minęło kolejnych pięć minut. Miała jednak wrażenie, że upłynęły dwie godziny, a nie dziesięć minut. Czas płynął bardzo wolno. Marie czuła się tak, jakby nic nie było prawdziwe. Niemalże nie była w stanie znieść tego, że musi czekać i nadal nie ma żadnych informacji.

Nieco wcześniej jej mąż Pete został przewieziony na salę operacyjną, aby przejść zabieg chirurgiczny związany z sercem. Chirurdzy powiedzieli, że są dobrej myśli, ale Marie wiedziała, że nie ma żadnej gwarancji. Czuła strach i dezorientację, a przede wszystkim samotność.

Pomyślała sobie: Boże, jeśli tam jesteś, miej Pete’a w swojej opiece. Proszę, przyślij legion aniołów, żeby go strzegły.

Następnie pomyślała o synu, którego wraz z Pete’em stracili wiele lat temu. Miał na imię Kerry i zmarł w okresie niemowlęcym. Od jego śmierci minęły niemal trzy dekady, ale Marie wciąż czuła się z nim głęboko połączona. Lubiła mówić do niego w swoim umyśle.

Pomyślała: Kerry, jeśli tam jesteś, proszę cię o jakiś sygnał. Daj mi znać, że twojemu ojcu nie stanie się nic złego. Proszę cię, Kerry. Tak bardzo się boję. Chciałabym wiedzieć, że jesteś w pobliżu i że pilnujesz swojego ojca. Bardzo by mi to pomogło.

Trzydzieści minut później do poczekalni weszła pielęgniarka i zobaczyła zdenerwowaną Marie siedzącą na krześle. Podeszła do niej i zapytała: „Czy mogę ci coś przynieść? Może coś z bufetu?”.

Marie odpowiedziała: „Chętnie napiłabym się kawy z odrobiną mleka i bez cukru, ale sama za nią zapłacę, nalegam”. Wyjęła z portmonetki pięciodolarowy banknot i wręczyła go pielęgniarce, po czym powiedziała: „Dziękuję bardzo”.

Pięć minut później pielęgniarka wróciła do niej z kawą. Podała jej kubek i resztę z pięciu dolarów, a następnie delikatnie dotknęła jej ramienia.

„Trzymaj się – powiedziała do Marie. – Wiem, że czekanie może być niezwykle trudne. Ale Bóg ma jakiś plan. Nikt z nas nigdy nie jest osamotniony”.

Marie była wzruszona współczuciem pielęgniarki. Opuściła wzrok na swoje dłonie i zobaczyła, że w lewym górnym rogu jednego z jednodolarowych banknotów, które wręczyła jej kobieta, znajduje się napisane wielkimi literami za pomocą czarnego markera imię.

Kerry

Wpatrywała się w nie i próbowała powstrzymać się od płaczu. Poczuła, że przepływa przez nią fala głębokiej ulgi. Ulgi i miłości. W tamtym momencie zdała sobie sprawę, że Kerry jest tam razem z nią i próbuje jej powiedzieć, że z jego ojcem wszystko będzie w porządku.

Nagle poczuła, że znów może normalnie oddychać. Podziękowała synowi za tak poruszającą wiadomość, po czym schowała jednodolarowy banknot w bezpiecznym i wyjątkowym miejscu w swojej portmonetce.

Dwie godziny później do poczekalni weszli chirurdzy i poinformowali Marie, że operacja zakończyła się pomyślnie. Uśmiechnęła się. Wiedziała o tym. Dostała już wiadomość.

—————————

Nazywam się Laura Lynne Jackson i jestem parapsychicznym medium. Pomagam ludziom w nawiązaniu kontaktu z Drugą Stroną. Na samym wstępie chciałabym wam o czymś powiedzieć:

Nie musicie być parapsychicznym medium, żeby komunikować się z Drugą Stroną.

Nie zrozumcie mnie źle. Wiem, że moje działania mogą bardzo pomóc każdemu, kto się na nie otworzy. Potrafię odbierać wiadomości z Drugiej Strony, które mogą rozbudzić w nas najgłębsze szczęście, a także wnieść do naszego życia większe poczucie celu i większą klarowność. Mogą popchnąć nas ku najwyższym życiowym ścieżkom – ku ścieżkom, które są nam przeznaczone.

Potrafię łączyć ludzi z najbliższymi, którzy odeszli już z tego świata. Potrafię również łączyć ich ze wspólnym źródłem energii, które napędza nasze życie w większym stopniu niż cokolwiek innego. Źródło to wygląda jak wielki wspaniały gobelin utkany z miłości i światła.

Wszystkie te rzeczy są pięknymi błogosławieństwami. Kiedy mogę się nimi z kimś dzielić, pojawia się we mnie ogromna radość.

Prawda jest jednak taka, że nie potrzebujecie mnie do tego, aby cieszyć się z tego rodzaju błogosławieństw. Nie potrzebujecie parapsychicznego medium, aby dostrzegać i odczytywać sygnały, które według mnie są sekretnym językiem wszechświata – formą komunikacji, która każdego dnia znajduje się wokół nas i jest dostępna dla nas wszystkich.

Mam nadzieję, że ta książka nauczy was dostrajać się do tego języka i pomoże wam dostrzegać światło tam, gdzie dotychczas było ciemno. Liczę również na to, że dzięki niej zauważycie znaczenie w miejscach, w których wcześniej panował chaos. Niewykluczone, że zawarta w niej wiedza zmotywuje was do zmiany ścieżki życiowej, popchnie was ku miłości, pomoże wam ją znaleźć, a być może nawet uratuje wam życie.

Chciałabym, abyście zrozumieli, że ta książka nie trafiła w wasze ręce bez powodu. To, że czytacie teraz te słowa, nie jest kwestią przypadku. Jest zaproszeniem od wszechświata. Bez względu na to, w jaki sposób ta książka i te słowa do was trafiły, powinniście wiedzieć, że nie było to losowe zdarzenie.

Mieliście przeczytać te słowa.

Centralną zasadą tej książki jest przeświadczenie, że wszechświat daje nam ludzi, informacje i zdarzenia, których najbardziej potrzebujemy na naszej ścieżce. Istnieją potężne przewodnie siły, które kierują nas ku szczęśliwszemu i bardziej autentycznemu życiu.

Jakiś czas temu uświadomiłam sobie jeszcze jedną prawdę: każdy z nas ma Drużynę Światła – grupę niewidzialnych pomocników, którzy wspólnymi siłami prowadzą nas do naszej najwyższej ścieżki. Drużyna ta składa się z naszych zmarłych bliskich, naszych duchowych przewodników z wyższego wymiaru anielskiego (znanych powszechnie jako anioły stróże) i z boskiej energii, która opiera się na najpotężniejszej sile, jaka istnieje i kiedykolwiek będzie istnieć, a mianowicie na miłości.

Jeżeli otworzycie swój umysł i serce na sekretny język używany przez waszą Drużynę Światła, wasze życie ulegnie zmianie. Wasze relacje ze światem i kosmosem staną się inne: lepsze, jaśniejsze i mocniejsze.

Wszechświat komunikuje się z nami na wiele różnych sposobów. Kiedy uczymy się je dostrzegać i im ufać, doświadczamy czegoś, co nazywam Wielką Transformacją. Ta zmiana perspektywy zwiększa nasze zaangażowanie, kontaktowość, żywiołowość i namiętność. Dzięki niej łatwiej jest nam pojąć prawdziwy sens naszej egzystencji, a nasza podróż staje się znacznie piękniejsza i bardziej znacząca.

Kiedy już nauczycie się dostrzegać te znaki i wiadomości, nie będziecie w stanie przestać ich widzieć. Już na zawsze wniosą nowe i głębokie znaczenie do waszej przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, przez co odmienią wasze życie.

A oto kolejna prawda: wszechświat próbuje nam pomagać, odkąd nasze dusze przybyły na tę planetę. Nasze drużyny od dawna na nas czekały. Nasze zadanie polega po prostu na pozostawaniu otwartym na wskazówki i komunikaty dotyczące miłości. Kiedy bowiem będziemy na nie otwarci, uświadomimy sobie najpotężniejszą spośród wszystkich prawd: wszechświat bezustannie nas kocha, wspiera i prowadzi, nawet podczas naszych najciemniejszych dni.

Ta książka trafiła w wasze ręce nie bez powodu. Jest zaproszeniem od wszechświata, który chce, abyście nawiązali kontakt ze swą Drużyną Światła i odkryli swoją najprawdziwszą, najodważniejszą oraz najjaśniejszą jaźń.

Zanim przystąpię do rzeczy, powiem kilka faktów o sobie. Jestem żoną, a także matką trójki dzieci. Przez niemal dwadzieścia lat pracowałam w liceum jako nauczycielka języka angielskiego na Long Island w Nowym Jorku. Studiowałam szekspirologię na Oxfordzie i zostałam przyjęta do dwóch wiodących szkół prawniczych, ale postanowiłam podążać za moją pasją i zrezygnować z nauczania. W tym samym czasie wreszcie zaczęłam akceptować, że jestem parapsychicznym medium – czyli osobą, która zbiera informacje o ludziach i wydarzeniach za pomocą innych metod niż pięć zmysłów i która potrafi komunikować się ze zmarłymi.

Moje zdolności parapsychiczne obejmują jasnowidzenie (odbieranie informacji wizualnych bez używania oczu), jasnosłyszenie (rejestrowanie dźwięków bez używania uszu), jasnopoznanie (pozyskiwanie wiedzy o rzeczach niepoznawalnych) i jasnoczucie (odczuwanie za pomocą sposobów pozaludzkich).

Jestem medium, co oznacza, że używam tych umiejętności do komunikowania się z ludźmi, którzy odeszli już z tego świata. Dzielę się tymi informacjami podczas odczytów, w trakcie których staję się pośredniczką pomiędzy Drugą Stroną a moim klientem. Staję się posłańcem i narzędziem, przez które energia i informacje przepływają z jednej strony na drugą.

Początkowo moje zdolności nieco mnie martwiły, a nawet podchodziłam do nich sceptycznie, dlatego postanowiłam je zweryfikować. Zgłosiłam się na testy, żebym mogła zatrudnić się jako wolontariuszka w Forever Family Foundation. Jest to organizacja non profit udzielająca pomocy osobom pogrążonym w żalu – zwłaszcza rodzicom, którzy stracili dziecko. Bardzo troszczy się o ludzi, którzy zgłaszają się do niej w poszukiwaniu wsparcia, często w złym stanie psychicznym. Proces rekrutacyjny jest więc dość rygorystyczny. Konieczne testy przeszłam w 2005 roku i od tamtego czasu pracuję niezarobkowo w tej fundacji jako medium. W 2011 roku zgłosiłam się na ośmioetapowe pięciokrotnie zaślepione badania prowadzone przez naukowców z Windbridge Research Center w Arizonie. Stałam się jednym z niewielu certyfikowanych mediów badawczych w kraju. Od tamtego czasu współpracuję z naukowcami, zgłębiając tajemnicę połączeń między ludźmi. Interesuje mnie również możliwość istnienia świadomości po śmierci cielesnej.

W mojej pierwszej książce Historie z nieba. Światło od bliskich. Lekcje dla żyjących opowiedziałam o tym, w jaki sposób ostatecznie zaakceptowałam swoje zdolności. Zawarłam w niej historie ludzi, którzy z moją pomocą odkryli swoje liczne powiązania z Drugą Stroną – ogromny gobelin światła, miłości i energii istniejący tuż pod poziomem naszych pięciu zmysłów. W znacznej mierze opowiadała ona jednak o mnie i o moim życiu. W niniejszej książce również podzielę się opowieściami o osobistych połączeniach, których byłam świadkiem i których doświadczyłam osobiście. Różni się ona jednak od poprzedniej.

Ta książka jest o was.

Jest o ścieżce, która na was czeka.

Jest o łączeniu was z bardzo prostą, ale potężną koncepcją mówiącą o tym, że wszechświat zawsze wysyła wam sygnały i wiadomości, aby komunikować się z wami i kierować was ku wyższej ścieżce życiowej. Jest o tym, jak wielu cudownych i pięknych prawd w naszym życiu nie dostrzegamy. Jest również o tym, że możemy zacząć je widzieć dzięki subtelnej, ale znaczącej zmianie w naszej percepcji.

INFORMACJA O TERMINOLOGII

Zanim zaczniecie czytać historie przedstawione w tej książce, chciałabym wyjaśnić znaczenie niektórych używanych przeze mnie terminów.

Znak to wiadomość, którą wysłał wam wszechświat.

Wszechświat to termin, którego używam w odniesieniu do boskiej energii – do wszechogarniającej siły miłości, która łączy nas wszystkich i której wszyscy jesteśmy częścią. Wszechświat obejmuje również wymiar anielski, duchowych przewodników i naszych najbliższych, którzy przeszli już na Drugą Stronę.

Druga Strona jest po prostu miejscem, do którego nasi najbliżsi odchodzą po śmierci i w którym mieszkają duchowi przewodnicy otaczający nas swoją opieką. Wiele osób nazywa je niebem. Druga Strona to nasz prawdziwy dom. To miejsce, do którego pewnego dnia wszyscy wrócimy. Rządzi tam miłość i tylko miłość.

Znaki to komunikaty pochodzące z Drugiej Strony. Mogą docierać do nas z różnego rodzaju źródeł – od naszych zmarłych bliskich, od naszych duchowych przewodników albo od boskiej energii. Wszystkie te źródła wchodzą w skład uniwersalnej Drużyny Światła, która codziennie pracuje na rzecz każdego z nas.

Druga Strona początkowo komunikuje się z nami za pomocą czegoś, co nazywam znakami domyślnymi: przedmiotów, zwierząt albo wydarzeń, które nami wstrząsają i pomagają nam dostrzec znaczenie, które inaczej mogłoby nam umknąć. Znakami domyślnymi mogą być monety, ptaki, motyle, jeleń, liczby czy zakłócenia elektroniczne – takie jak choćby pusty SMS. Być może znaleźliście w pralce jednogroszówkę stojącą na krawędzi, gdy tylko pomyśleliście o zmarłej ukochanej osobie, za którą tęsknicie (kiedyś przytrafiła mi się taka sytuacja). Być może w dniu jej urodzin na waszym ramieniu na chwilę przysiadł motyl. Być może przejechał obok was samochód z tablicą rejestracyjną, na której znajdowała się data urodzenia tej osoby. Być może dostaniecie pusty SMS w rocznicę jej śmierci.

Innym znakiem domyślnym jest coś, co można nazwać znaczącą koincydencją czy też synchronicznością. Synchroniczność pokazuje nam nasze wrodzone i aktywne połączenie z innymi ludźmi i otaczającym nas światem. Myślicie o kimś i nagle ta osoba ukazuje się przed wami. Nucicie ulubioną piosenkę i nagle ten utwór zaczyna lecieć w samochodowym radiu. Rozwiązujecie krzyżówkę i nagle w wiadomościach telewizyjnych pojawia się odpowiedź, której szukacie. Wszystkie tego rodzaju sytuacje mogą się wydarzyć, mimo że nie spodziewamy się ich i nie prosimy o nie.

Od znaków domyślnych różnią się znaki, których specjalnie się domagaliśmy – na przykład obiekty, obrazy, słowa lub zdania. Niekiedy mogą być bardzo nietypowe lub niejasne. Tego rodzaju znaki są sekretnym językiem, który możemy współtworzyć z Drugą Stroną.

Osobiście współtworzę go na wiele różnych sposobów. Podczas kontaktów z moimi duchowymi przewodnikami zazwyczaj proszę o znak związany z pomarańczami. Podczas kontaktów z moimi zmarłymi bliskimi zazwyczaj proszę o znak związany z pancernikami, mrównikami i mrówkojadami. Wybrałam te zwierzęta, ponieważ są bardzo rzadkie i trudno jest je przeoczyć. Podczas kontaktów z moim ojcem (który zmarł całkiem niedawno) używam natomiast między innymi znaków związanych z Elvisem Presleyem. Niniejsza książka pokaże wam, w jaki sposób możecie stworzyć swój własny język służący do komunikacji z Drugą Stroną. Kiedy pojawią się wasze znaki, będziecie w stanie nie tylko je zauważyć, ale również poczujecie towarzyszącą im potężną moc!

Możecie się zastanawiać: Skąd mam wiedzieć, że znak naprawdę jest znakiem, a nie po prostu sprzyjającą, ale kompletnie losową koincydencją?

Szwajcarski psychoanalityk Carl Jung ukuł termin „synchroniczność”, aby opisać pozornie znaczącą koincydencję. Fascynował go pogląd mówiący o tym, że wydarzenia w naszym życiu nie są przypadkowe, lecz pokazują, że w rzeczywistości wszyscy jesteśmy częścią głębszego porządku – jednoczącej uniwersalnej siły, którą nazywał unus mundus (łac. ‘jeden świat’).

Na przestrzeni lat przeprowadzono wiele badań i debat dotyczących znaczenia koincydencji. Niektórzy naukowcy – tacy jak psycholog doktor Kirby Suprise – analizowali różne wydarzenia synchronistyczne i doszli do wniosku, że nie mają one żadnego sensu oprócz tego, który sami im nadajemy.

Inni naukowcy, badacze i filozofowie nie mają jednak takiej pewności. Doktor Bernard D. Beitman – profesor psychiatrii na Uniwersytecie Stanu Wirginia – dąży nawet do stworzenia nowej trans­dyscyplinarnej dziedziny pod nazwą „badania koincydencji”, aby przyjrzeć się prawdzie leżącej u podstaw synchronistycznych wydarzeń. Przeświadczenie o losowym charakterze koincydencji zakłada, że są one z natury nieznaczące albo nieistotne. Doktor Beit­man powiedział kiedyś: „To założenie nie opiera się na żadnych dowodach, więc bynajmniej nie jest naukowe”.

W trakcie swojego życia samodzielnie decydujemy o tym, co oznaczają dla nas te synchronistyczne wydarzenia – te magiczne koincydencje. Czy mają charakter losowy? A może są znakami? Wszystko zależy od osobistych wierzeń.

Glennon Doyle – pisarz i pracownik światła będący dla mnie źródłem inspiracji – pewnego razu stwierdził: „Wiara polega na przeświadczeniu, że istnieje niewidzialny porządek rzeczy”.

Wiem, w co wierzę. Przez całe życie starałam się zrozumieć swoje zdolności i czytałam znacznie więcej książek niż inni ludzie. Zobaczyłam i nauczyłam się wystarczająco dużo, aby dojść do wniosku, że znaki są bardzo realnymi zjawiskami. Moja wiara w ten język połączenia jest niewzruszona.

Nie jestem w stanie wskazać żadnego rozstrzygającego badania naukowego, które kategorycznie potwierdza jego prawdziwość. Mogę jednak przedstawić wam opowieści, które mnie osobiście przekonały – niesamowite i przejmujące historie ludzi, którzy otworzyli swoje serca i umysły na nowy sposób postrzegania świata i przeszli Wielką Transformację, która zmieniła ich życie. Widziałam, jak ludzie ci wznosili się na wyższą i bardziej energetyczną ścieżkę życiową, a następnie zaczynali dzielić się swoim pięknym światłem z całym otaczającym ich światem. Byłam również świadkiem sytuacji, w których ludzie nawiązywali kontakt ze swoimi Drużynami Światła po Drugiej Stronie, przez co w końcu zaczynali rozumieć piękną prawdę o wszechświecie.

Wszyscy jesteśmy liśćmi na różnych gałęziach tego samego drzewa.

Nigdy nie jesteśmy sami.

Życie każdego z nas ma wielkie znaczenie.

Jesteśmy na zawsze połączeni ze sobą nawzajem, a także ze świat­łem, miłością i energią wszechświata.

Ziemia jest szkołą, a my wszyscy uczestniczymy w zbiorowej lekcji na temat miłości. Jesteśmy duchowymi istotami i przyszliśmy na świat po to, żeby uczyć się o komunikacji i życzliwości. Kiedy uwierzymy w prawdziwość znaków, zaczniemy przyswajać sobie te nauki w szybszy, piękniejszy i bardziej satysfakcjonujący sposób. Zaczniemy naprawdę widzieć połączenia. Zaczniemy rozumieć, że nasze obecne życie na tej planecie jest wielkim darem – i że nasze wybory wpływają nie tylko na nasze życie, ale również na nasz świat, który jest czymś w rodzaju wielkiego gobelinu utkanego ze światła i energii.

To właśnie dlatego napisałam tę książkę. Znajduje się teraz w waszych rękach, ponieważ mieliśmy odbyć razem tę podróż do bardziej świadomego, troskliwego i znaczącego sposobu życia. Mieliśmy całkowicie i odważnie lśnić naszym najprawdziwszym światłem w tym świecie.

ŚMIERĆ JEST NICZYM

Śmierć jest niczym.

Nie ma znaczenia.

To tak, jakbym wymknął się do sąsiedniego pokoju.

Nic się nie wydarzyło.

Wszystko pozostaje dokładnie takie, jakie było.

Jestem mną, a ty jesteś tobą.

Dawne życie, które tak czule wiedliśmy razem,
pozostało nietknięte,

niezmienione.

Wciąż jesteśmy dla siebie tym wszystkim, czym byliśmy.

Nazywaj mnie moim dawnym imieniem.

Mów do mnie w równie łagodny sposób jak dotychczas.

Nie zmieniaj tonu.

Nie przybieraj na siłę poważnej albo smutnej miny.

Śmiej się tak, jak zawsze śmialiśmy się razem z żartów.

Baw się, uśmiechaj, myśl o mnie, módl się za mnie.

Niechaj moje imię nadal będzie słowem używanym na co dzień.

Wymawiaj je bez trudu i bez śladu cienia.

Znaczenie życia pozostało bez zmian.

Jest takie samo jak zawsze.

Istnieje absolutna i nieprzerwana ciągłość.

Czyż śmierć nie jest jedynie mało ważnym wypadkiem?

Dlaczego miałbym zniknąć z twojego serca przez to,
że zniknąłem z twoich oczu?

Czekam na ciebie. Czekam, aż przyjdzie twój czas.

Jestem gdzieś w pobliżu,

tuż za rogiem.

Wszystko jest w porządku.

Nic nie zostało skrzywdzone; nic nie zostało stracone.

Za jedną krótką chwilę wszystko będzie tak jak dawniej.

Jakże będziemy się śmiać z trudów rozstania,
gdy znów się spotkamy!

– HENRY SCOTT HOLLANDWyjdźcie z domu na spacer i spójrzcie na otaczający was świat. Popatrzcie na drzewa, domy, niebo, chmury, samochody, znaki drogowe i ludzi przechodzących obok was. Gdy na chwilę spowolnimy swoje życie i naprawdę dopuścimy do siebie piękno i widowiskowość świata – gdy staniemy się bardziej świadomi – będziemy w stanie bardziej docenić wszystkie otrzymane błogosławieństwa.

A co, jeśli będziemy długo i uważnie przyglądać się wszystkiemu wokół nas, ale nie zauważymy niczego wyjątkowego? A co, jeśli jesteśmy w stanie zobaczyć tylko niewielką część tego, co naprawdę istnieje? A co, jeśli jakaś warstwa rzeczywistości całkowicie nam umyka?

A co, jeśli dzięki otworzeniu naszych serc i umysłów na nowy sposób patrzenia i rozumienia zaczniemy dostrzegać znacznie szerszy kontekst rzeczywistości? A co, jeśli świat nagle stanie się cudownym gobelinem złożonym z połączeń, znaków, światła i miłości? A co, jeśli to wszystko jest wplecione w nasze zwyczajne życie, do którego tak bardzo przywykliśmy?

Historie przedstawione w niniejszej książce opowiadają o ludziach, którzy otworzyli swoje serca i umysły, a następnie odkryli piękny nowy sposób postrzegania otaczającego świata.

Kiedy już zaczęli dostrzegać te rzeczy, nie byli w stanie przestać ich widzieć. Na zawsze się zmienili. To doświadczenie okazało się czymś cudownym.

Wam również może się to przytrafić.1 POMARAŃCZE

Czy kiedykolwiek zdarzyła się wam sytuacja, w której mieliście do zrobienia coś ważnego, wyszliście poza swoją strefę komfortu, podjęliście ryzyko, czuliście silną presję i nie myśleliście w pozytywny sposób, lecz zastanawialiście się: Co ja tutaj robię, do cholery?

Przeżyłam wiele tego rodzaju momentów. Przytrafiały mi się częściej, niżbym chciała, ale nie zawsze potrafiłam się do tego przyznać. Niedługo po ukazaniu się książki Historie z nieba. Światło od bliskich. Lekcje dla żyjących poproszono mnie o wygłoszenie wykładu na dużej imprezie firmowej w Kalifornii. Natychmiast zrozumiałam, że wszechświat zachęca mnie, abym podzieliła się wiadomością z Drugiej Strony. Poczułam głęboką pokorę i zaszczyt.

Miałam wyjść na estradę do sześciuset wpływowych ludzi z Hollywood i powiedzieć im coś, co mogłoby ich poruszyć, sprowokować i zainspirować. Co więcej: miałam dzielić scenę z wieloma doświadczonymi i szanowanymi mówcami – między innymi z byłym prezydentem USA! Nigdy wcześniej nie zostałam poproszona o takie przemówienie. Jako że wszechświat wybrał mnie do tego zadania, czułam również presję, żeby wyrazić swoje przesłanie w mocny sposób. Nie chciałam rozczarować Drugiej Strony.

O dziwo, nie czułam przerażenia. Oczywiście byłam zdenerwowana, ale jednocześnie podekscytowana. Chciałam być na tej scenie. Chciałam uhonorować przesłanie, które otrzymałam z Drugiej Strony. Wyszłam więc na estradę i wygłosiłam swój wykład. Gdy chwilę później z niej schodziłam, zaczęłam się zastanawiać: Czy w pełni uhonorowałam przesłanie z Drugiej Strony? Czy wystarczająco dobrze wywiązałam się ze swojego zadania?

Wiedziałam, że Druga Strona popchnęła mnie na tę ścieżkę, ale wciąż brakowało mi jakiegoś rodzaju potwierdzenia. Kiedy więc usiadłam za kulisami, zwróciłam moje myśli w kierunku Drugiej Strony i poprosiłam ją, aby za pomocą określonego znaku pokazała, że uhonorowałam jej przesłanie w odpowiedni sposób.

Poprosiłam wszechświat, żeby przysłał mi jedną pomarańczę.

Właśnie o to poprosiłam – o pomarańczę.

Pomyślałam sobie: Jeżeli wszechświat w jakikolwiek sposób umieści pomarańczę na mojej ścieżce, będę mieć pewność, że jestem dokładnie tam, gdzie powinnam być, i robię dokładnie to, co powinnam robić. Będę wiedzieć, że w pełni wyraziłam jego przesłanie.

Gdy wykładowa część imprezy dobiegła końca, wszyscy mówcy i uczestnicy zostali wyprowadzeni na zewnątrz – na dużą otwartą przestrzeń, na której serwowano lunch. Skręciłam za róg i zobaczyłam długie drewniane stoły prowadzące do głównej części jadalnianej. Ustawiono je tam ze względów dekoracyjnych i służyły do stworzenia odpowiedniej atmosfery. Normalnie znajdowały się na nich świeże kwiaty, rośliny albo inne urocze dekoracje.

Ale nie tego dnia.

Tego dnia znajdowały się na nich pomarańcze. Na dodatek nie było ich kilka. Były ich tysiące.

Leżały dosłownie wszędzie. Stosy pomarańczy znajdowały się przy drzwiach wejściowych, obok bufetów i na każdym stoliku. To było niesamowite. Oczywiście czyjś racjonalny umysł mógłby powiedzieć: No dobrze, ale ktoś postanowił użyć tych pomarańczy jako elementu dekoracyjnego na długo przed tym, jak poprosiłaś o ten znak.

Nie zmienia to jednak faktu, że zobaczyłam je tuż po sformułowaniu swojej prośby. Dla mnie te owoce były pięknym potwierdzeniem. Od zawsze modliłam się do Drugiej Strony: „Używaj mnie w taki sposób, abym mogła możliwie najlepiej służyć jako narzędzie miłości i uzdrawiania w tym świecie. Proszę, po prostu wskazuj mi właściwą drogę”. Tym właśnie były te tysiące pomarańczy: znakiem. Wszechświat mówił mi: „Należysz do tej drużyny i wykonałaś swoje zadanie. Odegrałaś swoją rolę. Dziękuję”.

Kiedy zobaczyłam pomarańcze, wzięłam gwałtowny wdech. Następnie się uśmiechnęłam i zaczęłam płakać. Poprosiłam o jedną pomarańczę, a dostałam ich tysiące! To pokazuje, jak bardzo wszechświat nas kocha, wspiera i otacza opieką.

Pomarańcze były dla mnie potwierdzeniem czterech prawd:

Drużyna Światła bezustannie nas strzeże.

Jesteśmy kochani.

Wszyscy jesteśmy połączeni i towarzyszymy sobie nawzajem w naszych podróżach.

Gdy prosimy o jakiś znak od wszechświata, wszechświat nam odpowiada.

Te pomarańcze były dla mnie zdumiewająco zrozumiałym sygnałem. Poprosiłam o znak i wszechświat mi odpowiedział. Nie zmienia to faktu, że nie zawsze łatwo jest zobaczyć tego rodzaju komunikację. Zamieszanie, wątpliwości, obawy i hałas związane z codziennym życiem mogą sprawić, że nie będziemy w stanie dostrzec mniej oczywistych znaków.

Niniejsza książka zawiera opowieści o ludziach, którzy początkowo bynajmniej nie mieli pewności odnośnie do tego, co tak naprawdę zobaczyli. Niektórzy z nich nawet nie wierzyli w możliwość komunikowania się z Drugą Stroną, ale w wyniku opisanych tu doświadczeń na zawsze zmienili swoje opinie i światopogląd. Podróż każdej osoby jest inna. Niektórzy ludzie są bardziej sceptyczni niż inni i potrzebują więcej potwierdzeń. Niektórzy od razu czują miłość i wsparcie, a na dodatek szybko uczą się nawiązywać kontakt z mistyczną mocą znaków i używać ich w taki sposób, aby wnieść zmiany i znaczenie do swojego życia.

W poniższych historiach znakami często są proste lub zupełnie zwyczajne przedmioty. Są to rzeczy, które towarzyszą nam na co dzień i którym zazwyczaj nie poświęcamy zbyt wiele uwagi. Na przykład pomarańcza. Kiedy jednak zaczynamy traktować jakiś zwykły przedmiot, zdanie, piosenkę albo liczbę jako swój znak, tworzymy sposób na nawiązanie połączenia.

Znaki są wokół nas. Potwierdzenia są wokół nas. Miłość jest wokół nas. Musimy jedynie nauczyć się ją przyjmować.2 PŁATKI ZBOŻOWE W SAMOCHODZIE

W 2015 roku poproszono mnie o wygłoszenie prelekcji na wydarzeniu zorganizowanym przez moje wydawnictwo Penguin Random House. Pod mój dom na Long Island podjechał samochód, aby zawieźć mnie na Manhattan. Podczas podróży milczałam. Myślałam o swoim przemówieniu i wszystkich rzeczach, którymi chciałam podzielić się z publicznością. Powinniście wiedzieć, że mam dwa tryby funkcjonowania: tryb normalny i tryb odczytujący. Kiedy otwieram się na Drugą Stronę, staję się naprawdę otwarta. Kiedy natomiast znajduję się w trybie normalnym, jestem szczelnie zamknięta. Zauważyłam, że jeżeli za bardzo się otwieram i wygłaszam zbyt wiele odczytów, może to być męczące na poziomie fizycznym i emocjonalnym. Staję się wówczas wyczerpana.

Co więcej, odczytywanie energii drugiego człowieka bez jego zgody jest inwazyjne. To trochę tak, jakbyśmy zerkali na czyjąś bieliznę. To po prostu niewłaściwe. Kiedy więc jechałam do centrum miasta, znajdowałam się w swoim normalnym trybie funkcjonowania i byłam zamknięta na Drugą Stronę.

A mimo to… ktoś stamtąd zaczął napierać na świat fizyczny.

Ktoś połączył się z kierowcą, który był sympatycznym mężczyzną w średnim wieku i miał na imię Maximo.

Początkowo nic nie mówiłam.

Kierowca odezwał się pierwszy.

„Czy mogę wiedzieć, o czym jest pani książka?”, zapytał uprzejmie.

Opowiedziałam mu o tym, kim jestem i co znalazło się w mojej książce.

„No cóż, chętnie przeczytałbym tę książkę”, powiedział Maximo.

To wystarczyło. Ktoś z Drugiej Strony nie potrzebował żadnego dodatkowego przyzwolenia. Nie napierał już na świat fizyczny, lecz po prostu przedarł się do niego.

Przez chwilę milczałam i próbowałam zadecydować, czy powinnam opowiedzieć kierowcy o docierających do mnie sygnałach. Ostatecznie jednak poczułam, że skoro Maximo rozpoczął rozmowę, mogę podzielić się z nim swoimi odczuciami.

„Masz syna po Drugiej Stronie, prawda?”, zapytałam, choć połączenie było tak wyraźne, że moja wypowiedź była raczej stwierdzeniem.

„Tak, mam – odparł Maximo. – To pasierb. Nazywa się Rodrigo”.

Ja jednak słyszałam inne imię.

„Hm… Słyszę imię rozpoczynające się od litery V”.

„O mój Boże – zawołał Maximo. – Virgil. Nazywaliśmy go Virgil”.

Następnie jego pasierb pokazał mi coś, co wydawało się kompletnie przypadkowym przedmiotem.

Zapytałam kierowcę: „Dlaczego daje mi miskę z płatkami zbożowymi? Dlaczego chce, żebym porozmawiała z tobą o płatkach zbożowych?”.

Maximo wziął głęboki wdech.

„Virgil słynął z tego, że często jadał płatki zbożowe – powiedział ze śmiechem. – Na śniadanie, na lunch, na kolację. Codziennie. Martwiłem się nawet, czy dostarcza swojemu organizmowi wystarczająco dużo składników odżywczych. Po prostu kochał jeść płatki”.

Maximo uważał, że niedawno dostał znak od Virgila.

„Któregoś razu, dawno temu, niespodziewanie zaczęliśmy rozmawiać o znakach, które wysyłalibyśmy sobie nawzajem po śmierci któregoś z nas. Jego znakiem miały być Żółwie Ninja. Uwielbiał je”.

Maximo powiedział też, że zdążył zapomnieć o tej rozmowie na długo przed śmiercią Virgila, który odszedł z tego świata tuż po ukończeniu dwudziestego roku życia. Jednakże pewnego dnia jego mała córeczka wróciła do domu i oznajmiła, że ma nową obsesję.

„Zwariowała na punkcie Żółwi Ninja. Nagle zapragnęła mieć wszystko, co jest z nimi związane. Niespodziewanie zaszła w niej zmiana. Wiedziałem, że Virgil jest niedaleko niej i że jej pilnuje. Wiedziałem, że to znak dla mnie”.

Virgil pokazał mi jeszcze jedną rzecz – starszego mężczyznę, którego imię rozpoczynało się od litery M. Zakomunikował mi, że był to jego dziadek i że razem są po Drugiej Stronie. Podzieliłam się tą informacją z Maximem.

„O mój Boże! – zawołał. – Jakiś czas temu Virgil przyszedł do mnie we śnie wraz z moim ojcem, który również miał na imię Maximo. Byli razem”.

W tamtym momencie zdałam sobie sprawę, że Maximo zdążył już wcześniej odebrać wszystkie wiadomości, które wysyłał mi Virgil.

„Nie potrzebujesz mnie – powiedziałam mu. – Komunikujesz się już ze swoim synem. Przedarł się do świata materialnego, żeby potwierdzić twoje doświadczenia. Jesteś z nim jednak połączony przez cały czas”.

Cała ta rozmowa potwierdziła coś, co Maximo już wiedział – że jego syn wciąż mu towarzyszy i gorąco pragnie nawiązać z nim kontakt. Już zdawał sobie sprawę, że Virgil próbuje skontaktować się z nim poprzez jego sny, poprzez jego córkę i na wiele innych sposobów. Już dostrzegał znaki i sekretny język wszechświata, a nawet akceptował istnienie połączenia. Jeżeli miał jeszcze jakiekolwiek wątpliwości odnośnie do wiarygodności tej formy komunikacji, niewątpliwie zostały one rozwiane przez Virgila, który potwierdził je za moim pośrednictwem.

Istnieje prawdopodobieństwo, że wy i ja nigdy nie znajdziemy się w tym samym samochodzie. Teoretycznie jest to możliwe, ale raczej nie powinniśmy na to liczyć. Pozwólcie więc, że skorzystam z okazji i tu i teraz dam wam coś, co Virgil dał Maximowi za moim pośrednictwem – dam wam potwierdzenie.

Odbieracie znaki. Wszechświat, boska energia, wasi ukochani po Drugiej Stronie i wasi duchowi przewodnicy wysyłają je do was, ponieważ wyciągają do was rękę i próbują nawiązać z wami kontakt. To się dzieje. To się dzieje często. W głębi serca już o tym wiecie.

—————————

Być może myślicie sobie: No dobra, ale w jaki sposób to się dzieje? W jaki sposób manifestują się znaki? Co jest silnikiem, który je napędza i sprawia, że mogą zaistnieć? Co jest ich baterią – ich źródłem zasilania?

My.

Kiedy pozbywamy się swojego ciała fizycznego, wszyscy stajemy się częścią tej samej uniwersalnej siły życiowej – ogromnego wiru światła, miłości i energii. Innymi słowy: nasza energia, nasze światło, nasza miłość i nasza świadomość nie przestają istnieć w momencie śmierci fizycznej. Trwają i łączą się ze świetlistą energią wszystkich innych osób, które żyły w całej dotychczasowej historii. Łączą się w jedną wielką uniwersalną siłę życiową. Właśnie ta energia znajduje się u podstaw potężnych świetlistych sznurów, które łączą nas z Drugą Stroną – a także u podstaw znaków, które Druga Strona nam wysyła.

Owa energia jest nami. Baterią są światło i miłość. Źródłem zasilania jest wieczny wszechświat.

Rezultatem tego wszystkiego jest siła, która może przysłać nam pomarańczę – albo nawet tysiąc pomarańczy – dokładnie wtedy, gdy naprawdę tego potrzebujemy.3 DRUŻYNY ŚWIATŁA

Każdy z nas ma Drużynę Światła, która istnieje po Drugiej Stronie. Owe drużyny wysyłają nam znaki, które mogą pochodzić z trzech różnych źródeł:

1. Otrzymujemy znaki od boskiej energii. To właśnie o nie mi chodzi, gdy mówię o znakach od wszechświata. Jest to najwyższe i najpotężniejsze źródło miłości. Każdy z nas jest bezpośrednio połączony z boską energią, a za jej pośrednictwem jest połączony również ze wszystkimi innymi ludźmi.
2. Otrzymujemy znaki od naszych duchowych przewodników, czyli z anielskiego wymiaru.
3. Otrzymujemy znaki od naszych najbliższych, którzy odeszli już z tego świata.

Większość ludzi jest dobrze zaznajomiona z ideą mówiącą o boskiej energii i o tym, że wszechświat wchodzi z nami w interakcje. Możecie jednak zastanawiać się nad tym, kim albo czym są nasi duchowi przewodnicy.

Moje doświadczenia pokazały mi, że wszyscy mamy po Drugiej Stronie nauczycieli, mentorów i opiekunów, którzy nas pilnują i prowadzą ku najlepszej i najwyższej ścieżce życiowej. Niektórzy nazywają ich aniołami stróżami. Ja nazywam ich duchowymi przewodnikami. Owi przewodnicy nie są osobami, które spotkaliście w ciągu swojego obecnego życia. Nie są to wasi zmarli przyjaciele ani krewni (choć oczywiście zmarli przyjaciele lub krewni również mogą udzielać wam wskazówek). Duchowi przewodnicy przed naszymi narodzinami zawierają coś w rodzaju „duchowego kontraktu” i zobowiązują się odegrać określoną rolę w naszym życiu.

Nasza relacja z nimi jest nieskomplikowana. Istnieją po prostu po to, żeby nam pomagać. Niczego nie oczekują w zamian, nie mają żadnej innej misji. Stanowią część ogromnej kochającej energii wszechświata i zostali specjalnie przydzieleni do każdego z nas. Są połączeni z najczystszą i najwyższą formą miłości i energii, która tworzy cały wszechświat – zarówno świat fizyczny, jak i Drugą Stronę. Ich zadanie polega na dbaniu o to, żeby wszystkie zdarzenia w naszym życiu popychały nas ku rozwojowi duszy. Są bardzo oddani tej pracy.

Zdążyłam już wspomnieć, że duchowi przewodnicy, boska energia i nasi zmarli bliscy składają się na naszą Drużynę Światła, która istnieje po Drugiej Stronie.

Jeżeli koncepcja duchowych przewodników brzmi dla was nieco dziwacznie, powinniście wiedzieć, że nie jest nowa, przeciwnie – istnieje od zarania dziejów. W różnych kulturach nazywano ich na różne sposoby, ale zawsze byli częścią gobelinu ludzkiej egzystencji.

W chrześcijaństwie nazywa się ich aniołami albo aniołami stróżami i odgrywają ważną rolę w Biblii.

W hinduizmie nazywa się ich dewami i uważa za niebiańskie istoty, które są niewidzialne dla ludzkich oczu, ale mogą zostać dostrzeżone przez osoby, które otworzyły swoje „święte oko” i doznały przebudzenia.

W islamie jednym z sześciu filarów wiary jest przekonanie o istnieniu aniołów, które są zbudowane ze światła i pełnią funkcję posłańców Allaha.

W anioły wierzyli również starożytni Grecy – angielskie słowo angel (‘anioł’) pochodzi od greckiego wyrazu ἄγγελος (wym. angelos) oznaczającego posłańca.

Czy możemy się dowiedzieć, kim są nasi duchowi przewodnicy? Tak. Jedna z moich duchowych przewodniczek przyszła do mnie w krótkiej wizji, gdy brałam prysznic. Udało mi się usłyszeć jej imię i poczuć, że jestem z nią połączona. Nie zawsze jednak tak się dzieje. Myślę, że powinniśmy znajdować się w bardzo receptywnym i otwartym stanie świadomości (znacznie bardziej receptywnym i otwartym niż ten, w którym zazwyczaj przebywamy w naszym pracowitym, chaotycznym życiu), aby mogło dojść do tego rodzaju interakcji.

Nie musimy jednak znać tożsamości naszych duchowych przewodników, ponieważ oni znają naszą tożsamość. W ostatecznym rozrachunku zawsze będziemy potrzebować dużo ufności, aby całkowicie zaakceptować i uznać ich istnienie – nawet jeśli znamy ich imiona (jak ma to miejsce w moim przypadku). Ogromne znaczenie ma to, żebyście wiedzieli, że zawsze możecie ich wezwać i poprosić o pomoc. Możecie przywoływać ich nawet wtedy, gdy szukacie miejsca do zaparkowania samochodu!

Przez znaczną część swojego życia byłam otwarta na Drugą Stronę i widziałam wpływ duchowych przewodników na życie setek ludzi. Moje doświadczenia pomogły mi docenić głębokie oddanie i moc naszych Drużyn Światła, które istnieją po Drugiej Stronie.

Jesteśmy połączeni z boską energią. Jesteśmy połączeni z anielskim wymiarem i naszymi duchowymi przewodnikami istniejącymi po Drugiej Stronie. Jesteśmy połączeni również z naszymi bliskimi, którzy odeszli już z tego świata.

Wszystkie te siły składają się na naszą Drużynę Światła, która przez cały czas wysyła nam znaki i wiadomości.

Ludzie podchodzą do mnie podczas różnych imprez i opowiadają mi o swoich połączeniach, ponieważ wiedzą, że jestem „bezpiecznym miejscem” – że nie będę z nich kpić ani ich wyśmiewać, lecz uszanuję ich historie. Prawda jest taka, że tego rodzaju sytuacje zdarzają się nie tylko podczas imprez. Jeden z moich lekarzy niedawno przyznał mi się do czegoś w samym środku
badania.

Doktor G. leczył mnie od wielu lat, a nawet nadzorował poród jednej z moich córeczek. Nigdy jednak nie powiedziałam mu o tym, że jestem parapsychicznym medium. Kiedy usłyszał, że pracuję nad książką, zapytał mnie o jej tematykę. W taki właśnie sposób dowiedział się, czym się zajmuję. Zamilkł i zamyślił się na chwilę, po czym dość niechętnie podzielił się ze mną opowieścią o pewnej „dziwnej” sytuacji, która mu się przydarzyła.

Gdy wiele lat wcześniej łowił ryby na łódce na Florydzie, niespodziewanie poczuł wszechogarniającą energię, która przeleciała przez jego ciało. Miał wrażenie, jakby przez jego wnętrze przepłynął strumień elektryczności. Natychmiast też doświadczył energii i obecności swojego ojca. Znajdował się na otwartych wodach i niespodziewanie pojawiła się w nim głęboka miłość do taty. Cała ta sytuacja nie miała dla niego żadnego sensu.

Jego pierwsza myśl brzmiała: Czy oszalałem? A może mój ojciec przyszedł do mnie, żeby się ze mną pożegnać? Jego ojciec był chory, ale nikt się nie spodziewał, że wkrótce umrze. Następnie spojrzał na zegarek i sprawdził godzinę. Próbował się dodzwonić do swojej matki, ale jego komórka nie miała zasięgu. Mniej więcej półtorej godziny później dopłynął do brzegu i ponownie zadzwonił do matki.

Zanim zdołał cokolwiek z siebie wydusić, mama łagodnie powiedziała mu o tym, że jego ojciec niedawno odszedł z tego świata.

Kiedy zapytał ją o dokładną godzinę śmierci, okazało się, że był to ten sam moment, w którym poczuł przepływ energii elektrycznej na łódce.

„Nigdy nie opowiadałem nikomu tej historii – wyznał mi. – Ani jednej osobie. W moim odczuciu nikt by mi nie uwierzył, że coś takiego naprawdę się wydarzyło. Ja sam również miałem trudności z zaakceptowaniem tej sytuacji. Bardzo poruszający jest jednak fakt, że przytrafiło mi się to dokładnie w tym samym momencie, w którym zmarł mój ojciec. Według mnie chciał się ze mną pożegnać”.

„Wierz w to – powiedziałam mu. – To zdarzyło się naprawdę. Twój ojciec pożegnał się z tobą w piękny sposób”.

Zachęciłam go do tego, żeby podzielił się tą historią z innymi ludźmi, począwszy od swojej matki. Ta opowieść była bowiem darem, którym powinien się podzielić.

Gdy dostajemy sygnały z Drugiej Strony, czasami je lekceważymy albo pozwalamy naszym logicznym umysłom je zakwestionować. Nikomu o nich nie wspominamy, ponieważ się boimy, że ktoś mógłby uznać nas za szaleńców.

W głębi serca zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że są prawdziwe. Należy dzielić się tego rodzaju historiami, honorować je i świętować z ich powodu. Kiedy już zaakceptujecie je jako swoją prawdę, wasze życie ulegnie przemianie.
mniej..

BESTSELLERY

Kategorie: