Facebook - konwersja
Czytaj fragment
Pobierz fragment

Ciało. Instrukcja dla użytkownika - ebook

Wydawnictwo:
Data wydania:
27 listopada 2019
Ebook
40,00 zł
Audiobook
42,90 zł
Format ebooka:
EPUB
Format EPUB
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najpopularniejszych formatów e-booków na świecie. Niezwykle wygodny i przyjazny czytelnikom - w przeciwieństwie do formatu PDF umożliwia skalowanie czcionki, dzięki czemu możliwe jest dopasowanie jej wielkości do kroju i rozmiarów ekranu. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na tablecie
Aby odczytywać e-booki na swoim tablecie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. Bluefire dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na czytniku
Czytanie na e-czytniku z ekranem e-ink jest bardzo wygodne i nie męczy wzroku. Pliki przystosowane do odczytywania na czytnikach to przede wszystkim EPUB (ten format możesz odczytać m.in. na czytnikach PocketBook) i MOBI (ten fromat możesz odczytać m.in. na czytnikach Kindle).
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na smartfonie
Aby odczytywać e-booki na swoim smartfonie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. iBooks dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Czytaj fragment
Pobierz fragment
Produkt niedostępny.  Może zainteresuje Cię

Ciało. Instrukcja dla użytkownika - ebook

Całe życie spędzamy w jednym ciele, a jednak wielu z nas nie ma

pojęcia, ani jak ono dokładnie działa, ani z czego się konkretnie

składa. Ideą, która przyświecała mi podczas pisania książki,

była próba zrozumienia tego niezwykłego i tajemniczego

mechanizmu, jakim jest każdy z nas.

Bill Bryson

Bill Bryson po raz kolejny udowadnia, że jest niezrównanym

towarzyszem podróży, gdy oprowadza nas po zakamarkach ludzkiego

ciała – wyjaśnia, jak ono funkcjonuje, podkreśla jego niebywałe

zdolności do samoleczenia i sygnalizuje sytuacje, w jakich może nas

ono (niestety) zawieść. Ciało. Instrukcja dla użytkownika to książka

pełna niezwykłych faktów (od momentu, kiedy zacząłeś to czytać,

twój organizm zdołał już wyprodukować kolejny milion czerwonych

krwinek), jak i nieodzownych anegdot będących znakiem firmowym

Billa Brysona. Jak pisze autor: „Spędzamy nasze życie w tym ciepłym,

chybotliwym ciele, a traktujemy je jako coś zupełnie oczywistego”.

Ciało pozwoli przezwyciężyć tę obojętność hojnymi dawkami

cudownych, czasem nieznanych powszechnie faktów i informacji,

które obowiązkowo należy poznać.

„Bryson opisuje tajemnicę chorób, fizjologię bólu oraz postępy

poczynione w zakresie ich leczenia i czyni to wszystko w wielkim

stylu. Ton Brysona jest z jednej strony pouczający, a z drugiej

pełen humoru, co zachęca czytelnika, by wraz z autorem dzielić

zachwyt wobec budowy ciała i tego, do czego jest ono zdolne”.

„Publishers Weekly”

Kategoria: Popularnonaukowe
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8116-855-7
Rozmiar pliku: 25 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

1

Jak zbudować człowieka

„…jak podobny bogu!”.

William Szekspir, Hamlet (tłum. M. Słomczyński)

Pamiętam, jak dawno temu, na początku szkoły średniej, do której uczęszczałem jeszcze w Ameryce, nauczyciel biologii wpajał nam, że wszystkie substancje, jakie tworzą ludzkie ciało, można kupić w sklepie chemicznym za około 5 dolarów. Nie przypominam sobie dokładnej kwoty. Mogło to być coś pomiędzy 2,97 a 13,50 dolara, ale z pewnością była to niewielka suma, nawet jak na lata 60. XX wieku, i pamiętam, że byłem bardzo zdumiony, iż można prawie za bezcen stworzyć coś tak krzywego i pryszczatego jak ja.

To było tak upokarzające objawienie, że zostało mi w pamięci na resztę życia. Pytanie tylko brzmi: Czy to prawda? Czy naprawdę jesteśmy tak mało warci?

Wiele autorytetów (a być może nawet „studenci nauk ścisłych, którzy akurat nie wybierali się w piątek na randkę”) próbowało od czasu do czasu, głównie dla zabawy, obliczyć, ile kosztowałyby materiały potrzebne do zbudowania człowieka. Być może najwybitniejsza i najbardziej kompleksowa próba ostatnich lat została podjęta przez Królewskie Towarzystwo Chemiczne (Royal Society of Chemistry, RSC), gdy podczas Cambridge Science Festival w 2013 roku wyliczono, ile trzeba by zapłacić za wszystkie składniki niezbędne do zbudowania aktora, Benedicta Cumberbatcha. (Cumberbatch był wówczas gościnnie dyrektorem festiwalu i idealnie pasował do tych obliczeń jako model człowieka).

Według rachub Królewskiego Towarzystwa Chemicznego do zbudowania ludzkiego ciała potrzeba 59 pierwiastków. Sześć z nich — węgiel, tlen, wodór, azot, wapń i fosfor — stanowi 99,1 procent budulca, ale większość pozostałych może się okazać nie lada niespodzianką. Kto by pomyślał, że będziemy niekompletni, jeśli zabraknie w nas molibdenu, wanadu, manganu, cyny czy miedzi? Nasze zapotrzebowanie na niektóre z nich jest jednak tak niewielkie, że określa się je w bardzo małych ułamkach, jak jeden na milion, a nawet na miliard. Potrzebujemy na przykład tylko 20 atomów kobaltu i 30 chromu na każde 999 999 999,5 pozostałych atomów.

Najważniejszym składnikiem każdego człowieka, wypełniającym 61 pro­cent dostępnej przestrzeni, jest tlen. Może się to wydawać na pozór sprzeczne z intuicją, że jesteś prawie w dwóch trzecich zbudowany z bezwonnego gazu. Powodem, dla którego nie jesteś taki lekki i sprężysty jak balon, jest to, że tlen wiąże się głównie z wodorem (który stanowi kolejne 10 procent każdego z nas), tworząc wodę — a woda, jak zapewne wiesz, jeśli kiedykolwiek próbowałeś przesunąć basenik ogrodowy lub zdarzyło ci się spacerować w mocno przemoczonym ubraniu, jest zaskakująco ciężka. Zakrawa na ironię, że dwie najlżejsze rzeczy w przyrodzie: tlen i wodór, połączone ze sobą, tworzą jedną z najcięższych substancji, a wszystko to dla twojego dobra. Są one też jednymi z tańszych pierwiastków zawartych w twoim organizmie. Cały twój tlen kosztowałby cię zaledwie 8,90 funta, wodór zaś nieco ponad 16 funtów (zakładając, że jesteś mniej więcej rozmiarów Benedicta Cumberbatcha). Azot (2,6 procent każdego z nas) ma nieco większą wartość, ale stanowi zaledwie 27 pensów z ogólnej wartości twojego ciała. Niestety, potem jest już dużo drożej.

Według Królewskiego Towarzystwa Chemicznego potrzebujesz nieco ponad 13,5 kilograma węgla, a to kosztuje już 44 300 funtów. (W kalkulacji wzięto pod uwagę tylko najbardziej oczyszczone formy wszystkich składników. Królewskie Towarzystwo Chemiczne nie stworzyłoby człowieka z tandetnych materiałów). Wapń, fosfor i potas, choć potrzebne w znacznie mniejszych ilościach, spowodowałyby wzrost kosztów o dalsze 47 tysięcy funtów. Większość pozostałych pierwiastków jest jeszcze droższa, jeśli liczyć porównywalne jednostki objętości, ale na szczęście potrzebne są tylko w mikroskopijnych ilościach. Tor kosztuje prawie 2 tysiące funtów za gram, ale stanowi zaledwie 0,0000001 procent twojego ciała, więc możesz go dokupić za 21 pensów. Cała potrzebna ci cyna może być twoja już za 4 pensy, podczas gdy cyrkon i niob będą kosztować tylko po 2 pensy za sztukę. 0,000000007 procent w twoim ciele, które stanowi samar, najwyraźniej nie jest warte tego, by pobierać za nie opłatę. Królewskie Towarzystwo Chemiczne zaksięgowało ten koszt w kwocie 0,00 funta.

Z 59 pierwiastków znalezionych w ludzkim ciele 24 są znane jako „pierwiastki podstawowe”, ponieważ nie możemy się bez nich obejść. Reszta to zwykły miszmasz. Niektóre z nich są nam bardzo potrzebne, inne mogą być pożyteczne, ale nie wiemy na razie, w jaki sposób. Jeszcze inne nie są ani szkodliwe, ani pożyteczne, ale konieczne do funkcjonowania, a co do niektórych, to niestety mam dla ciebie złe wieści. Na przykład kadm jest dwudziestym trzecim w kolejności najczęściej występującym pierwiastkiem w ciele człowieka, stanowiąc 0,1 procent jego masy, a przecież jest bardzo toksyczny. Trafia do naszego organizmu nie dlatego, że nasze ciało go pragnie, ale dlatego, że przedostaje się do roślin z gleby, a my go pobieramy, zjadając te rośliny. Jeśli mieszkasz w Ameryce Północnej, to prawdopodobnie spożywasz około 80 mikrogramów kadmu dziennie, choć nawet najmniejsza jego ilość ci nie służy.

Zaskakujące jest to, jak wiele procesów zachodzących na poziomie atomów wciąż pozostaje niezbadanych. Weźmy jakąkolwiek pojedynczą komórkę twojego ciała: będzie ona zawierała milion lub więcej atomów selenu, choć do niedawna nikt nie miał pojęcia, po co on tam jest. Teraz już wiemy, że selen pomaga wytworzyć dwa ważne enzymy, których niedobór może skutkować nadciśnieniem, zapaleniem stawów, anemią, niektórymi nowotworami, a nawet — co niewykluczone — zmniejszeniem liczby plemników. Dobrze więc mieć w sobie trochę selenu (znajduje się on zwłaszcza w orzechach, pełnoziarnistym chlebie i rybach), choć jeśli przyjmiesz go za dużo, możesz doprowadzić do nieodwracalnego zatrucia wątroby. Podobnie jak w przypadku wielu innych kwestii, osiągnięcie równowagi jest sprawą bardzo delikatną. Zgodnie z kosztorysem Królewskiego Towarzystwa Chemicznego, wykorzystującym szablon w postaci Benedicta Cumberbatcha, całkowity koszt budowy nowego człowieka wyniósłby, co bardzo skrupulatnie obliczono, 96 546,79 funtów brytyjskich. Nakład pracy i VAT oczywiście by go zwiększyły. Prawdopodobnie trzeba by mieć sporo szczęścia, żeby udało się wyprodukować Benedicta Cumberbatcha za nieco mniej niż 200 tysięcy funtów — to nie ogromny majątek, zważywszy na wszystko, co musisz do tego zdobyć, ale najwyraźniej nie jest to skromne kilka dolarów, które zasugerował mój nauczyciel w szkole średniej. A jednak w 2012 roku, w emitowanym od wielu lat programie naukowym amerykańskiej sieci telewizyjnej PBS pod tytułem Nova, w odcinku zatytułowanym „Hunting the Elements” (Polowanie na pierwiastki), przeprowadzono podobną analizę i ustalono w jej wyniku kwotę 168 dolarów, stanowiącą wartość podstawowych składników ciała ludzkiego. Okazuje się więc, że tam gdzie chodzi o ludzkie ciało, szczegóły mogą cię zaskoczyć, i to przesłanie będzie ci cały czas towarzyszyć w tej książce.

W gruncie rzeczy jednak nie ma to większego znaczenia. Bez względu na to, ile będziesz musiał zapłacić lub jak starannie będziesz gromadzić materiały, i tak nie stworzysz nowej istoty ludzkiej. Można by zwołać wszystkich najmądrzejszych ludzi, którzy żyją obecnie lub żyli kiedykolwiek, i dać im do dyspozycji pełen zakres ludzkiej wiedzy, a i tak nie byliby w stanie stworzyć ani jednej żywej komórki, a co dopiero mówić o replice Benedicta Cumberbatcha.

Niewątpliwie najbardziej zdumiewające w nas jest to, że jesteśmy z pozoru zbiorem zwykłych elementów, takich samych, jakie można znaleźć w kupie śmieci. Pisałem już o tym w innej książce, ale uważam, że warto to powtórzyć: jedyne, co wyjątkowego jest w pierwiastkach, które cię tworzą, to właśnie to, że tworzą ciebie. Oto cud istnienia.

Spędzasz swoje życie w tym ciepłym, chybotliwym ciele, a traktujesz je jako coś oczywistego i właściwie go nie doceniasz. Czy wiesz choćby mniej więcej, gdzie jest śledziona lub do czego jest ci potrzebna? Czy jest różnica pomiędzy ścięgnami a więzadłami? Albo co robią twoje węzły chłonne? Ile razy dziennie mrugasz oczami? Pięćset? Tysiąc? Oczywiście nie masz o tym pojęcia. A mrugasz 14 tysięcy razy dziennie — tak często, że twoje oczy są całkiem zamknięte aż przez 23 minuty każdego dnia. Nie musisz jednak o tym myśleć, ponieważ w każdej sekundzie każdego kolejnego dnia twoje ciało wykonuje niezliczoną ilość zadań — kwardyliony, nonyliony, kwindecyliony, wigintyliony (są to oczywiście wartości istniejące naprawdę); przy jakimkolwiek zdarzeniu liczba podejmowanych czynności znacznie przekracza naszą wyobraźnię, i dzieje się to bez potrzeby zwracania na nie natychmiastowej uwagi.

W sekundę lub dwie od rozpoczęcia tego zdania twoje ciało wyprodukowało milion czerwonych krwinek. I one już pędzą wokół ciebie, krążą w twoich żyłach, utrzymują cię przy życiu. Każda z tych czerwonych krwinek będzie krążyć po twoim krwiobiegu około 150 tysięcy razy, wielokrotnie dostarczając tlen do komórek, a następnie, zmęczona i bezużyteczna, zgłosi się do innych komórek, które dla twojego dobra po cichu ją zlikwidują.

W sumie potrzeba nam siedmiu miliardów miliardów miliardów (czyli 7 000 000 000 000 000 000 000 000 000 lub, inaczej mówiąc, siedmiu oktylionów) atomów. Nikt nie jest w stanie powiedzieć, dlaczego akurat te siedem miliardów miliardów miliardów atomów ma tak niepohamowane pragnienie, aby stać się tobą. Są to przecież bezmyślne cząstki niezdolne do refleksji czy jakiejkolwiek myśli. A jednak przez cały czas twojego istnienia będą cię budować oraz utrzymywać niezliczone systemy i struktury niezbędne do twojego funkcjonowania, tworzyć ciebie, nadawać ci formę i kształt oraz pozwolą ci się cieszyć rzadkim i niezwykle przyjemnym stanem zwanym życiem.

To znacznie większy wysiłek, niż możesz sobie wyobrazić. Po rozpakowaniu jesteś naprawdę ogromny. Twoje płuca, gdyby je rozprostować, pokryłyby kort tenisowy, a drogi oddechowe po rozwinięciu sięgałyby od Londynu do Moskwy. Długość wszystkich twoich naczyń krwionośnych wystarczyłaby, by dwuipółkrotnie opasać Ziemię. Ale najbardziej niezwykły w tym wszystkim jest twój DNA. W każdej z komórek masz go ponad metr, a przy tej liczbie komórek, gdyby udało się połączyć wszystkie łańcuchy DNA zawarte w twoim ciele w pojedynczą cienką nić, można by ją rozciągnąć na ponad 16 miliardów kilometrów, czyli aż poza Pluton. Pomyśl o tym: to na tyle dużo, by opuścić nasz Układ Słoneczny. Jesteś więc w najbardziej dosłownym sensie istotą z kosmosu.

Twoje atomy są jednak tylko cegiełkami i same nie żyją. Ale niełatwo jest określić moment, w którym zaczyna się życie. Podstawową jego jednostką jest komórka — wszyscy się z tym zgodzą. Komórka jest wypełniona bardzo pracowitymi elementami, takimi jak rybosomy i białka, DNA, RNA, mitochondria i wieloma innymi mikroskopijnymi ciekawostkami, ale żadne z nich nie są w stanie żyć samodzielnie. Sama komórka jest po prostu przedziałem — rodzajem małego pomieszczenia: inaczej ­komórką — i może je w sobie pomieścić, ale sama jest równie nieożywiona jak każde inne pomieszczenie. A jednak jakimś sposobem, kiedy wszystkie te elementy zostaną ze sobą połączone, mamy do czynienia z życiem. Jest to ten szczegół, który stale wymyka się nauce. I mam nadzieję, że na zawsze tak pozostanie.

Najciekawsze jest to, że nic nie jest tutaj za nic odpowiedzialne. Każdy element komórki reaguje na sygnały od innych części składowych, wszystkie zderzają się i przepychają, niczym elektryczne samochodziki w wesołym miasteczku, mimo to te przypadkowe ruchy skutkują płynnym, zorganizowanym działaniem nie tylko w obrębie pojedynczej komórki, ale w całym ciele, gdy komórki komunikują się z innymi komórkami w różnych częściach twojego osobistego kosmosu.

Sercem komórki jest jądro. Zawiera ono DNA komórki — metr materiału genetycznego, jak już wcześniej wspomniałem, dało się wcisnąć w przestrzeń, którą można rozsądnie nazwać nieskończenie małą. Powodem, dla którego tyle DNA może się zmieścić w jądrze komórkowym, jest to, że stanowi on wyjątkowo cienki łańcuch. Potrzeba by 20 miliardów nici DNA ułożonych obok siebie, aby uzyskać szerokość najdelikatniejszego ludzkiego włosa. Każda komórka w twoim ciele (a ściślej mówiąc, każda komórka posiadająca jądro) zawiera dwie kopie twojego DNA. Dlatego masz ich dość, by sięgnąć nimi do Plutona albo i dalej.

DNA istnieje tylko w jednym celu — aby generować więcej DNA. Twój DNA to po prostu instrukcja budowy twojego ciała. Cząsteczka DNA, jak sam na pewno pamiętasz z licznych programów telewizyjnych, jeśli nie z lekcji biologii w szkole, składa się z dwóch równolegle ułożonych nici, połączonych szczebelkami, tworząc słynną skręconą drabinę, znaną jako podwójna helisa. W komórkach DNA występuje jako osobne cząsteczki tworzące poszczególne chromosomy. W każdym chromosomie kodujące odcinki nazwano genami. Suma wszystkich twoich genów to genom.

DNA jest niezwykle stabilny. Może przetrwać dziesiątki tysięcy lat. Obecnie pozwala naukowcom prowadzić badania antropologiczne w bardzo odległej przeszłości. Prawdopodobnie nic, co na tym etapie życia posiadasz — żaden list, biżuteria czy cenna pamiątka — nie będzie już istnieć za tysiąc lat, ale twój DNA prawie na pewno będzie się znajdować gdzieś w pobliżu i będzie można go odtworzyć pod warunkiem, że ktoś będzie umiał go znaleźć. DNA przekazuje informacje z niezwykłą dokładnością. Zdarza się tylko jeden błąd na każdy miliard skopiowanych liter. Nadal jednak przy każdym podziale komórki dochodzi do trzech błędów — mutacji. W większości są to mutacje, które ciało może zignorować, niekiedy jednak zyskują one trwałe znaczenie. I na tym właśnie polega ewolucja.

Wszystkie składniki genomu mają jeden indywidualny cel — utrzymanie linii twojego istnienia. To nieco deprymująca myśl, że geny, które nosisz, są niezwykle archaiczne i być może dlatego — jak na razie — są wieczne. Sam kiedyś umrzesz, ale twoje geny będą wciąż istnieć, jedynie pod warunkiem, że ty, a potem twoi potomkowie będziecie nadal wydawać na świat potomstwo. W tej sytuacji z pewnością może to brzmieć dziwnie, że w ciągu trzech ostatnich miliardów lat, od kiedy zaczęło się życie, twoja osobista linia pochodzenia ani razu nie została przerwana. Aby istnieć tu i teraz, każdy z naszych przodków musiał pomyślnie przekazać swój materiał genetyczny nowemu pokoleniu, zanim skonał lub w inny sposób został odsunięty od procesu prokreacji. To całkiem niezłe pasmo sukcesów.

Geny konkretnie wydają instrukcje do budowania białek. Większość przydatnych składników w organizmie to białka. Niektóre przyspieszają zmiany chemiczne — to enzymy. Inne przekazują wiadomości chemiczne i są znane pod nazwą hormony. Jeszcze inne atakują patogeny i nazywa się je przeciwciałami. Największy okaz spośród naszych białek nosi nazwę tytyna, która pomaga kontrolować elastyczność mięśni. To jest największe znane białko, u człowieka zbudowane z 38 138 monomerów (aminokwasów). Nikt nie wie, ile jest w nas rodzajów białka, ale próby określenia tej liczby wskazują, że to od kilkuset tysięcy do miliona lub więcej.

Paradoks genetyki polega na tym, że wszyscy jesteśmy na pozór bardzo różni, a mimo to pod względem genetycznym prawie identyczni. Wszyscy ludzie w 99,9 procentach mają wspólny DNA, a jednak nie ma dwóch takich samych osób. Mój i twój DNA będą się różnić w trzech do czterech milionach miejsc, co stanowi niewielką jego część, ale wystarcza, by powstały znaczące różnice między nami. Masz również w sobie około 100 indywidualnych mutacji — fragmentów instrukcji genetycznych, które nie pasują do żadnego z genów przekazanych przez któregokolwiek z rodziców, bo są tylko twoje.

Jak dokładnie to wszystko działa, nadal jest w dużej mierze tajemnicą. Tylko 2 procent ludzkiego genomu koduje białka, co oznacza, że tylko 2 procent robi wszystko w oczywisty i jednoznacznie praktyczny sposób. A czym zajmuje się reszta, nie wiadomo. Wygląda na to, że wiele z pozostałych po prostu istnieje, jak piegi na skórze. Bez żadnego uzasadnienia. Na przykład pewna krótka sekwencja, zwana elementem Alu, powtarza się ponad milion razy w całym naszym genomie, a niekiedy nawet w środku ważnych genów kodujących białka. Wydawać by się mogło, że wprowadza w ten sposób zamieszanie, a tymczasem stanowi ona 10 procent całego naszego materiału genetycznego. Ta tajemnicza część była przez jakiś czas nazywana śmieciowym DNA. Teraz jest już łagodniej określana jako niekodujący DNA, ponieważ nie wiemy, co robi i dlaczego tam jest. Niektóre fragmenty są zaangażowane w regulację genów, ale większość funkcji pozostałych elementów wymaga jeszcze ustalenia.

Ciało często się porównuje do maszyny, ale jest ono czymś znacznie bardziej skomplikowanym. Działa przez dwadzieścia cztery godziny na dobę przez dziesięciolecia bez (w większości przypadków) konieczności regularnego serwisowania lub instalowania części zamiennych, działa na wodę i kilka związków organicznych, jest miękkie i raczej piękne, niezbyt wymagające, ruchliwe i giętkie, rozmnaża się z entuzjazmem, żartuje, odczuwa miłość, umie docenić zachód słońca i chłodny powiew bryzy. Ile znasz maszyn, które to potrafią? Nie ma co do tego wątpliwości. Jesteś naprawdę cudem. Ale w takim razie, trzeba to przyznać, dżdżownica również.

Jak więc świętujemy fakt naszego istnienia? Cóż, większość z nas: niewiele ćwicząc i sporo jedząc. Pomyśl o tych wszystkich śmieciach, które pochłaniasz, oraz o tym, ile czasu spędzasz rozciągnięty, w stanie niemalże wegetatywnym, przed świecącym ekranem. A mimo to w jakiś cudowny sposób nasze ciało opiekuje się nami, wykorzystuje składniki odżywcze z różnych produktów spożywczych, które wpychamy sobie do ust, i jakoś trzyma nas w całości, nawet na dość wysokim poziomie, i to przez całe dziesięciolecia. Właściwie nasz samobójczy styl życia trwa od wieków.

Nawet jeśli naprawdę fatalnie dbasz o swoje ciało, to ono przetrwa i jeszcze cię ochroni. Większość z nas, w taki czy inny sposób, jest tego przykładem. Pięciu na sześciu palaczy nie zachoruje na raka płuc. Większość osób, które są głównymi kandydatami do zawału, nigdy go nie doświadczy. Szacuje się, że każdego dnia aż do pięciu komórek przyjmuje formę nowotworową, ale układ odpornościowy zaraz je identyfikuje i zabija. Pomyśl o tym. Kilkadziesiąt razy w tygodniu, ponad tysiąc razy w roku, zapadasz na najbardziej przerażającą chorobę naszego wieku i za każdym razem twoje ciało ratuje cię z opresji. Oczywiście, bywa, że ten rak rozwija się w coś poważniejszego i może cię zabić, ale na ogół nowotwory to rzadkie zjawisko: większość komórek kopiuje się miliardy i miliardy razy, nie popełniając żadnych błędów. Rak może być i często jest przyczyną śmierci, ale nieczęsto zdarza się w naszym życiu.

Nasze ciało jest wszechświatem złożonym z 37,2 biliona komórek1 — działających przez cały czas mniej lub bardziej idealnie. Ból, ukłucie, niestrawność, dziwny siniak lub krosta to prawie wszystko, co przy normalnym obrocie spraw świadczy o naszej niedoskonałości. Są jednak tysiące rzeczy, które mogą nas zabić — według opracowanej przez Światową Organizację Zdrowia Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych nieco ponad 8 tysięcy — i udaje nam się uniknąć każdej z nich, poza jedną. Dla większości z nas to i tak całkiem korzystny wynik.

Bóg jeden wie, że w żadnej mierze nie jesteśmy doskonali. Niekiedy nie mogą nam się wybić ósemki, ponieważ nasze szczęki nie wyewoluowały jako dostatecznie duże, by pomieścić wszystkie zęby, którymi zostaliśmy obdarzeni; zbyt małe bywają miednice kobiet, aby bez straszliwego bólu mogły się przez nie przecisnąć dzieci. Jesteśmy też bardzo podatni na bóle pleców. Mamy organy, które nie mogą się same zregenerować. Jeśli u danio pręgowanego dojdzie do uszkodzenia serca, odrasta mu w tym miejscu nowa tkanka. Jeśli u ciebie dojdzie do uszkodzenia serca, no cóż, taki los. Prawie wszystkie zwierzęta produkują własną witaminę C, a my tego nie umiemy. Potrafimy zaradzić wielu takim sytuacjom, z wyjątkiem, choć to niewytłumaczalne, produkcji pojedynczego enzymu.

Cud ludzkiego życia nie polega na tym, że jesteśmy obdarzeni pewnymi słabościami, ale na tym, że nie jesteśmy w nich pogrążeni. Nie zapominaj, że twoje geny pochodzą od przodków, którzy przez większość czasu nie byli nawet ludźmi. Niektórzy z nich byli rybami. Dużo więcej z nich miało niewielkie rozmiary oraz futro i żyło w norach. To są istoty, po których odziedziczyłeś swój plan ciała. Jesteś produktem trzech miliardów lat ewolucyjnych ulepszeń.

Wszystkim nam byłoby o wiele lepiej, gdybyśmy mogli zacząć od początku i zapewnić sobie ciało przystosowane do szczególnych potrzeb gatunku Homo sapiens — chodzić prosto, nie przeciążając kolan i pleców, połykać bez ryzyka zadławienia, wydawać na świat dzieci z łatwością automatu. Ale nie zostaliśmy tak skonstruowani. Zaczęliśmy naszą podróż przez historię jako jednokomórkowe kropelki unoszące się w ciepłych, płytkich morzach. Od tamtej pory wszystko było długim, acz interesującym przypadkiem, choć też bardzo chwalebnym, co — mam nadzieję — uda mi się na kolejnych stronach tej książki pokazać.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

------------------------------------------------------------------------

1 Ta liczba jest oczywiście domysłem (opartym na aktualnym stanie wiedzy). Komórki ludzkie występują w różnych postaciach, rozmiarach i gęstościach i są dosłownie niezliczone. Liczba 37,2 biliona została określona w 2013 roku przez zespół europejskich naukowców pod kierownictwem Evy Bianconi z Uniwersytetu Bolońskiego we Włoszech i została przedstawiona w „Annals of Human Biology”.
mniej..

BESTSELLERY

Kategorie: