Facebook - konwersja
Czytaj fragment
Pobierz fragment

Dziewczyny, które zaginęły - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Data wydania:
16 sierpnia 2023
Ebook
49,90 zł
Audiobook
49,90 zł
Format ebooka:
EPUB
Format EPUB
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najpopularniejszych formatów e-booków na świecie. Niezwykle wygodny i przyjazny czytelnikom - w przeciwieństwie do formatu PDF umożliwia skalowanie czcionki, dzięki czemu możliwe jest dopasowanie jej wielkości do kroju i rozmiarów ekranu. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
, MOBI
Format MOBI
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najczęściej wybieranych formatów wśród czytelników e-booków. Możesz go odczytać na czytniku Kindle oraz na smartfonach i tabletach po zainstalowaniu specjalnej aplikacji. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
(2w1)
Multiformat
E-booki sprzedawane w księgarni Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu - kupujesz treść, nie format. Po dodaniu e-booka do koszyka i dokonaniu płatności, e-book pojawi się na Twoim koncie w Mojej Bibliotece we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu przy okładce. Uwaga: audiobooki nie są objęte opcją multiformatu.
czytaj
na tablecie
Aby odczytywać e-booki na swoim tablecie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. Bluefire dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na czytniku
Czytanie na e-czytniku z ekranem e-ink jest bardzo wygodne i nie męczy wzroku. Pliki przystosowane do odczytywania na czytnikach to przede wszystkim EPUB (ten format możesz odczytać m.in. na czytnikach PocketBook) i MOBI (ten fromat możesz odczytać m.in. na czytnikach Kindle).
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na smartfonie
Aby odczytywać e-booki na swoim smartfonie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. iBooks dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Czytaj fragment
Pobierz fragment
49,90

Dziewczyny, które zaginęły - ebook

Ile mrocznych tajemnic może skrywać małe miasteczko?

BESTSELLER „SUNDAY TIMES”.

W sielankowym zakątku południowozachodniej Anglii, nie ma nic bardziej intrygującego niż przypadek Olivii Rutherford. Cztery dziewczyny jechały do domu, a po tym, jak ich samochód uległ wypadkowi, znaleziono tylko jedną z nich – Olivię.

Co się stało z dziewczynami, które zniknęły? Dziennikarka Jenna Halliday pojawia się w Wiltshire w związku ze zbliżającą się dwudziestą rocznicą tej tragedii, aby opisać sprawę. Miejscowi nie są zadowoleni z obecności tej outsiderki, zdeterminowanej, aby grzebiąc w przeszłości, dokopać się prawdy.

Wkrótce Jenna zaczyna dostawać pisemne pogróżki. Mieszkańcy miasteczka dają jej wyraźnie do zrozumienia, że nie jest tu mile widziana: musi wyjechać, zanim spotka ją coś złego… i zanim stanie się kolejną zagadką związaną z tym miejscem.

Kategoria: Kryminał
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8280-987-9
Rozmiar pliku: 1,5 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Listopad 1998

Śpiewały. Były pijane. Były radosne. To właśnie Olivia pamiętała najwyraźniej: to, jak szczęśliwe były jej przyjaciółki.

Sally siedziała z przodu, jak zwykle. Twierdziła, że na tylnym siedzeniu robi jej się niedobrze. Poza tym to miejsce wydawało się naturalnym wyborem dla najlepszej przyjaciółki Olivii. Trajkotała coś o Malu – chłopaku, który się jej podobał i który wreszcie zdecydował się zaprosić ją na randkę. Nie to, żeby Olivia była tym zaskoczona. Faceci zawsze ciągnęli do Sally, z jej wielkimi ciemnymi oczami i żywą osobowością. Wszyscy – włączając w to Wesleya, chłopaka Olivii, co nadal było drażliwym tematem, którego obie unikały, żeby chronić swoją przyjaźń.

Sally paplała piskliwym, nieco bełkotliwym, pełnym ekscytacji głosem o dniu, kiedy Mal postawił jej cydr Diamond White. Olivia źle ją słyszała na tle głośno grającego radia i deszczu, coraz gęściej i mocniej walącego w dach samochodu.

Tamzin i Katie siedziały z tyłu, z rozmazanym na twarzach tuszem do rzęs, cuchnąc mieszaniną perfum i alkoholu. Kuse brokatowe bluzeczki wychylały się spod ich cienkich kurteczek. Dziewczyny obejmowały się za szyję i zachowywały, jakby nadal bawiły się u Ritzy’ego, śpiewając Two Become One razem ze Spice Girls.

Olivia posmutniała. Obiecały, że nie będą dużo pić dzisiaj wieczorem. To Tamzin była prowodyrką. Olivia przyłapała ją przy barze, zamawiającą podwójne szoty. Tamzin co chwila odrzucała długie tlenione włosy na plecy, najwyraźniej mając nadzieję, że któryś z jej licznych adoratorów zapłaci za drinki. Miała inny typ urody niż Sally; bardziej krzykliwy, prowokujący, z barwnymi biustonoszami Wonderbra i spódniczkami, które ledwie zakrywały jej tyłek.

Wcześniej tego wieczora, gdy Olivia wyruszyła po swoje przyjaciółki, jeszcze nie padało. Zaczęło kropić dopiero dziesięć minut temu, kiedy wyszły z klubu. Teraz jednak woda lała się z nieba niemal kubłami i Olivia miała coraz większe problemy z obserwowaniem drogi przed sobą, mimo że wycieraczki pracowały na maksymalnych obrotach. Rozciągająca się przed nimi szosa była zawieszona w ciemności, niekończąca się. Olivia miała wrażenie, że podróżują w przestrzeni kosmicznej. Nawet długie światła nie dawały rady przebić się przez mgłę, która zaczęła formować się nad ziemią niczym kłęby sublimującego suchego lodu.

Ponieważ tym razem to Olivii przypadła rola kierowcy, przez cały wieczór sączyła jeden kieliszek wina. Teraz jednak czuła, jak ostre, kwaśne resztki alkoholu palą jej gardło. Jej mały peugeot 205 sunął po jezdni, walcząc z ostrymi podmuchami wiatru. Olivia zazwyczaj nie była nerwowym kierowcą, ale dostała prawo jazdy zaledwie kilka miesięcy wcześniej. Poza tym dzisiejszy wieczór był inny. Nigdy nie lubiła tej drogi, nawet w najlepszą pogodę. Diabelski Korytarz prowadził przez środek lasu i wysokie buki i jodły rosnące na poboczach nadawały jej przytłaczający, ponury charakter. Nieco dalej znajdowały się słynne głazy menhiry i okalające je małe, rodzinne miasteczko Olivii – pułapka turystyczna pełna sklepów z mistycznymi przedmiotami i herbaciarni.

Deszcz walący w karoserię zagłuszał muzykę. Ciężkie krople rozpryskiwały się na asfalcie jak kule wystrzelone z nieba. Olivia zacisnęła dłonie na kierownicy tak mocno, że aż zbielały jej kłykcie. Deszcz zrobił się tak głośny, że dziewczyny nagle przestały śpiewać, a Sally podkręciła głośność w radiu.

– Przycisz to! – warknęła Olivia, a Sally spełniła jej polecenie bez narzekania. Było zbyt ciemno, żeby dostrzec jej minę, ale Olivia wiedziała, że uraziła przyjaciółkę. Poczuła ukłucie winy: nie lubiła sprawiać przykrości Sally.

– Co za noc! – wykrzyknęła Katie, nachylając się do przodu i chwytając zagłówek Olivii. – Spójrz na ten deszcz.

– Mogłabyś usiąść normalnie? – rzuciła Olivia nietypowo ostrym głosem. Katie była najstarsza, przewodziła ich grupie i nienawidziła, kiedy ktoś mówił jej, co ma robić. Olivia nie widziała jej twarzy, ale wyobraziła sobie, że Katie wywraca oczami, spoglądając na Tamzin. Tym niemniej opadła z powrotem na oparcie swojego siedzenia. Żadna z nich nie zapięła pasów.

– Mam nadzieję, że Mal odezwie się do mnie jutro – zadeklarowała Sally, próbując rozładować napięcie. Słychać jednak było, że jest trochę przygnębiona. – Powiedział, że zadzwoni i… cholera! UWAŻAJ!

Ktoś stał na środku drogi.

Wszystko zdarzyło się tak nagle: Olivia wcisnęła pedał hamulca i gwałtownie skręciła. Samochód wpadł w poślizg i obrócił się na drodze, zaczepiając oponami o pobocze, co sprawiło, że przewrócił się i zaczął dachować. Metal zgrzytnął o asfalt. Wreszcie samochód zatrzymał się gwałtownie w rowie. Olivia słyszała krzyki przyjaciółek. Poczuła potworny ból w nogach i zemdlała.

Kiedy odzyskała przytomność, samochód stał w rowie, z kołami z powrotem na właściwym miejscu. Pomarańczowy wyświetlacz zegarka na tablicy rozdzielczej wskazywał godzinę 01:10. Ile czasu była nieprzytomna? Wokół panowała przerażająca cisza. Żadnych, nawet najmniejszych odgłosów ze strony koleżanek. Serce Olivii zabiło gwałtownie, kiedy przypomniała sobie, co się stało. „O Boże, o Boże. Czy wszystko z nimi w porządku? Czy są ranne? Czy wjechałam w tę osobę na drodze?”

Spróbowała się poruszyć i wrzasnęła z bólu. Jedna z jej nóg utknęła pod kolumną kierownicy, która złamała się i opadła w dół, więżąc ją.

– Sally? – Spojrzała w kierunku siedzenia pasażera. Było puste. Gdzie się podziała jej przyjaciółka? Olivia spróbowała obejrzeć się za siebie. Wykręciła szyję, spodziewając się zobaczyć na tylnym siedzeniu Katie i Tamzin. Bała się, że dziewczyny nie żyją, ale ich tam po prostu nie było. Ogarnęła ją panika, kiedy zdała sobie sprawę, że jest tu całkiem sama.

Może poszły po pomoc? Ale były przecież na totalnym odludziu, a Katie miała telefon komórkowy – różową nokię, z której była szalenie dumna. Miała najlepszą pracę z nich wszystkich: była asystentką farmaceuty w aptece. Jedna z nich na pewno skorzystałaby z telefonu, żeby zadzwonić po policję lub po pogotowie. Zniknęły również ich torebki. W samochodzie nie pozostało nic, co mogłoby świadczyć o obecności trzech dziewczyn. Ale przecież nie zostawiłyby jej tak po prostu. Jedna z nich, najpewniej Sally, jej najlepsza przyjaciółka, zaczekałaby tu z nią.

Olivia zaczęła dygotać niepohamowanie, owładnięta strachem i bólem. Wspomnienie wypadku zmroziło ją do kości: postać na drodze, teraz całkiem pustej, prowadzącej w próżnię ciemności.

Kto to był?

I gdzie się podziały jej przyjaciółki?2

Olivia

Gęsty, ciężki deszcz bębni o materiał przeciwdeszczówki Olivii, kiedy ta pochyla się, żeby podnieść kopyto kucyka. Boli ją kolano i łydka. Zawsze tak jest przy tego typu pogodzie. Olivia wie, że ciężar nogi Sabriny sprawi, że jeśli się nie pospieszy, jej własne nogi ją zawiodą. Przyświeca jej jedynie mrugająca żarówka w stajni, rzucająca tak słabe światło, że Olivia ledwie widzi, co robi. Nie to, że musi – potrafi oczyścić kopyta z zamkniętymi oczami.

Od czasu wypadku woli towarzystwo koni niż ludzi. Konie są stałe, pewne i poprawiają samopoczucie. Nie zawodzą człowieka, nie osądzają go, nie gniewają się, nie są złośliwe i nie próbują nikim manipulować. Nie odgryzają się słownie, nie zasypują okrutnymi komentarzami ani nie próbują w nic wkręcić. Z końmi wiadomo, na czym się stoi. Kiedy Olivia doszła do siebie po wypadku, otoczyła się nimi, co było dość proste, zważywszy na to, że jej matka jest właścicielką jedynej szkółki jeździeckiej w okolicy, a także stajni z boksami do wynajęcia. Od tamtej koszmarnej nocy nie prowadziła samochodu, ale nadal może jeździć konno. To jedyna rzecz, która daje jej poczucie wolności.

Nie słyszy matki przechodzącej przez podwórze, dopóki ta nie staje obok niej, marszcząc czoło. Przez ramię ma przerzucone naręcze kantarów. Olivia zerka na nią, opuszczając kopyto Sabriny.

– Wszystko w porządku, słońce? Wyglądasz na zmęczoną. Może skończ już na dzisiaj?

– Już zaraz.

– Okej, ja też za chwilę skończę i wstawię ziemniaki do pieczenia. Spotykasz się później z Wesem? – Siwiejący bob mamy tkwi jak przyklejony do jej głowy, sprawiając, że wygląda jak figurka Lego. Kropla deszczu spływa powoli po jej twarzy, zawisając na czubku nosa.

– Nie, nie dzisiaj.

– Doskonale. Możemy nadrobić zaległości w Tacy jesteśmy.

Dokładnie tego potrzebuje dzisiaj Olivia: rozsiąść się wygodnie na kanapie z ulubionym jedzeniem i ulubionym serialem. Doskonały eskapizm. Jej matka rusza w kierunku siodlarni.

Sabrina rży i parska przez szerokie chrapy, z których unosi się lekka mgiełka. Olivia wtula głowę w szyję zwierzęcia. Uwielbia zapach koni, ciepłą, wilgotną, parującą woń. Prowadzi kucyka z powrotem do stajni i zdejmuje mu kantar; szybko przeczesuje kasztanową sierść Sabriny i narzuca na jej grzbiet derkę. Zastanawia się, czy jej mama pamięta, że w środę jest rocznica.

Dwadzieścia lat. Prawie nie może w to uwierzyć. Czasami ma wrażenie, jakby wszystko stało się zaledwie wczoraj – a znów kiedy indziej wydaje jej się, że minęły już całe wieki.

Dziedziniec wygląda mrocznie i złowieszczo teraz, kiedy wszyscy poszli już do domu. Olivia powinna być do tego przyzwyczajona, ale nie jest. Nigdy nie przywyknie. Ciemności ją przerażają, taka jest prawda. Od zawsze. Może gdyby nie była taka bojaźliwa, gdyby miała więcej odwagi wtedy, w 1998 roku, gdyby powiedziała prawdę, jej przyjaciółki nadal by tutaj z nią były.

Strumień światła jej latarki pada na mokry od deszczu beton. Olivia wychodzi ze stajni.

– Dobranoc, mój skarbie – szepcze, zamykając drzwi na zasuwkę. Wiatr targa połami jej kurtki przeciwdeszczowej. Olivia odwraca się w kierunku siodlarni. Jest ciemno i cicho. Mama musiała już wrócić do domu. Dziewczyna spogląda z niepokojem na pięciobelkową bramę oddzielającą szkółkę jeździecką od terenów domu. Światła alarmowe zgasły i w oddali widać tylko jedno rozświetlone okno. Przestrzeń między stajnią i domem jest pogrążona w mroku i zdaje się bezkresna. Deszcz pada coraz gęstszy, bombarduje żeliwne zwieńczenia dachów stajni; jego krople wygrywają rytmiczną melodię. Olivia naciąga czapkę na jasną czuprynę. „Robię to każdej nocy”, przypomina sobie w duchu (chociaż najczęściej towarzyszy jej matka, która zazwyczaj na nią czeka). Dzisiejszy dzień niczym się nie różni. Nieważne, że w środę wypada rocznica, ani to, że od kilku tygodni czuje coś dziwnego, coś nienazwanego, jakby ukryty nurt przetaczał się przez miasto. Powtarza to sobie raz po raz w głowie, szybko podchodząc do bramy, mimo że lekko utyka na lewą nogę. Latarką omiata grunt przed sobą, oświetlając lejące się z nieba strugi deszczu.

Dociera do bramy i pociąga za zasuwkę, opuszczając przy tym latarkę. Brama zamyka się za nią z trzaskiem i nagle ktoś wyrasta przed Olivią: blada twarz wyzierająca z mroku. Dziewczyna, wrzeszcząc, odskakuje z przerażenia.

– Liv, to ja, ty idiotko – słyszy znajomy głos. Wesley. To tylko Wesley. Oczywiście, że to on. Trzyma w ręku dużą golfową parasolkę i przysuwa się, żeby i Olivia się pod nią znalazła.

– Jesteś przemoczona, wariatko. – Obejmuje opiekuńczym gestem jej ramiona i przyciąga ją do siebie tak mocno, że aż trudno jej oddychać. – Zapukałem, a twoja mama powiedziała, że kończysz pracę w stajni.

– Co ty tu robisz? – pyta głośno, by jego słów nie zagłuszył deszcz. – Myślałam, że dzisiaj się nie spotykamy?

Wesley prowadzi ją w stronę domu, osłaniając ją przed uderzeniami podmuchów wiatru i ulewy.

– Chciałem się z tobą zobaczyć. Czy to jakaś zbrodnia? – przekrzykuje świst wichury. – Co za cholernie obrzydliwa noc.

Olivia kiwa głową, chociaż Wesley nie może tego zobaczyć w ciemności. Opiera się o niego. Głową sięga mu zaledwie do ramienia; jego wzrost i waga sprawiają, że czuje się bezpiecznie, pomimo mocnego uścisku jego ramienia obejmującego jej talię. Nagle z przerażeniem zdaje sobie sprawę, że Wesley był przy niej przez ostatnie dwadzieścia lat. Dziwi się, że jeszcze mu się nie znudziło. Może ich związek, który nigdy nie posunął się dalej poza stadium randek – mimo że oboje dobiegają już czterdziestki – mu pasuje? Chyba tak właśnie musi być, przypuszcza Olivia. Zastanawiała się nad tym nie raz, leżąc samotnie w łóżku w sypialni domu, w którym się wychowywała. Ma wrażenie, że od czasu wypadku prowadzi statyczną egzystencję, zupełnie jakby utknęła, niezdolna do podjęcia dalszej wędrówki przez życie; do rozwoju. Nie dziwi więc fakt, że jej relacja z Wesleyem też jest w pewien sposób „zatrzymana w kadrze”. Olivia wie, że inni ludzie uważają to za dziwne – to, że nie zawarli związku małżeńskiego ani nawet nigdy ze sobą nie zamieszkali – ale ona uważa, że właśnie na takie życie zasługuje, biorąc pod uwagę, że ona jest i żyje sobie tutaj, w przeciwieństwie do jej przyjaciółek.

Nie odzywają się do siebie, dopóki nie docierają do starego domu mamy Olivii, pokrytego łatami tynku kamyczkowego w różnych niedopasowanych kolorach. Wbiegają do szklanej przybudówki, w której lekko zalatuje gumą i nieumytymi stopami. Nad ich głowami wisi naga żarówka. Wesley zamyka drzwi, odcinając ich od hałasu czynionego przez wiatr i deszcz. W uszach Olivii dźwięczy nagła cisza.

– Jak się miewa twoja noga? – pyta Wesley, składając ogromną parasolkę i stawiając ją w kącie. Olivia widzi, że materiał zsunął się z jednego z drucików.

Pociera kolano. Boli ją tak bardzo, że chce się jej płakać.

– Chyba muszę wziąć coś przeciwbólowego – odpowiada. Przysiada na drewnianej ławeczce, a Wesley pomaga jej zdjąć buty. Wprawdzie mogłaby to zrobić sama, ale wie, że on lubi czuć się przydatny. Po wypadku poruszała się na wózku przez sześć miesięcy, a Wesley okazał się jej wybawcą; zabierał ją wszędzie, popychał wózek wąskimi uliczkami Stafferbury, odpierał niechciane słowa i uwagę innych niczym żywa tarcza.

I nadal to robi.

Podnosi na nią poważne spojrzenie niebieskich oczu i wysuwa lekko brodę, zaciskając zęby. Nachyla się i ujmuje jej dłonie.

– Rozmawiałem z Ralphem – mówi posępnie. – Przyszedłem, żeby cię ostrzec.

– Ostrzec? – Olivia czuje ukłucie paniki.

– Podobno po okolicy kręci się i węszy jakaś dziennikarka. Po prostu pamiętaj, co ustaliliśmy na samym początku, dobrze? Żadnych wywiadów, powiedziałem. Dobrze? – dodaje znacznie ostrzej, kiedy Olivia nie odpowiada. Ściska jej dłonie mocniej i nagle dziewczyna czuje się niczym zwierzę schwytane w pułapkę.

Kiwa głową, przełykając mieszaninę strachu i wątpliwości.

– Dobrze.

Ciąg dalszy w wersji pełnej
mniej..

BESTSELLERY

Kategorie: