Facebook - konwersja
Czytaj fragment
Pobierz fragment

Król zginął czy zaginął? Warneńska zagadka - ebook

Wydawnictwo:
Data wydania:
Marzec 2019
Format ebooka:
EPUB
Format EPUB
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najpopularniejszych formatów e-booków na świecie. Niezwykle wygodny i przyjazny czytelnikom - w przeciwieństwie do formatu PDF umożliwia skalowanie czcionki, dzięki czemu możliwe jest dopasowanie jej wielkości do kroju i rozmiarów ekranu. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na tablecie
Aby odczytywać e-booki na swoim tablecie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. Bluefire dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na czytniku
Czytanie na e-czytniku z ekranem e-ink jest bardzo wygodne i nie męczy wzroku. Pliki przystosowane do odczytywania na czytnikach to przede wszystkim EPUB (ten format możesz odczytać m.in. na czytnikach PocketBook) i MOBI (ten fromat możesz odczytać m.in. na czytnikach Kindle).
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na smartfonie
Aby odczytywać e-booki na swoim smartfonie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. iBooks dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Czytaj fragment
Pobierz fragment
Produkt niedostępny.  Może zainteresuje Cię

Król zginął czy zaginął? Warneńska zagadka - ebook

W podręcznikach historii przytacza się legendę, iż królowi ucięto głowę, a tę wbito na włócznię i pokazano chrześcijanom. Po jakimś czasie zalano ją miodem i w tureckiej stolicy wystawiono na widok publiczny. Tak mówią kronikarze tureccy. Jednak w  kronice Jana Długosza, współczesnego tym wydarzeniom, zapisano:

Rok Pański 1444 s. 363:

"A król Władysław, kiedy w nocy przerwano walkę, nigdzie się nie pokazał. Nie znaleziono jednak nikogo, kto by widział, że go schwytano lub zabito. I dziwne to zaiste, i zdumiewające, bo co o innych rycerzach, którzy nie wrócili, doniesiono pewne wiadomości albo o śmierci albo o dostaniu się do niewoli."

Kronikarz zatem nie rozstrzyga sprawy, a raczej zostawia suchą relację. W innym miejscu napisał  że król zginął... Nie wiedział...

Kilka lat później do Portugalii przybył tajemniczy Rycerz Świętej Katarzyny.

fragmenty:

"Według Karola Olejnika, armia rycerzy z Europy utraciła ok. 5000 ludzi. Łącznie - zabitych, zaginionych i uwięzionych. Było to więc 25 % stanu armii. Nie wygląda więc to na pogrom. Około 75 % wojska uszło z życiem. To ciekawe, bo wskazuje, że jednak także wówczas ludziom bliższe było życie niż śmierć. Nie wiemy, czy nie doszło więc do jakiegoś porozumienia Madziarów i Wołochów ze stroną turecką. Więc albo to, albo faktyczne zabicie króla wywołało odwrót większości wojska. W każdym razie, dziwna to była bitwa. Pełna zamieszania i stosów trupów. Po latach zmieszały się legendy tureckie i miejscowe. W dole na polu miało pozostać ciało bez głowy. Jedni twierdzili, że było to ciało króla, inni zaś, że tureckiego paszy. Ok. 100 lat po bitwie, miejscowi ludzie pokazywali przyjezdnym dół, do którego miał wpaść młody władca" (...)

"Losy żołnierza na wojnie określa się trzema słowami:zginął, ocalał, zaginął. W przypadku Władysława III Jagiellończyka historycy jako pewnik przyjęli jego śmierć pod Warną, zaś hipotezy o jego ocaleniu uznano za legendy. A wystarczy właśnie użyć słowa: zaginął. Tym bardziej, że historia z uciętą głową i brakiem reszty zwłok także bardziej przypomina legendę i marketing polityczny sułtana niż faktyczne wydarzenia. Równie dobrze można było nabić na pikę jakąkolwiek głowę i pokazywać muzułmanom, by podnosić ich morale i dodawać splendoru Osmanom. Przecież wówczas mało kto z poddanych widział na własne oczy swego czy obcego monarchę.

Co ciekawe, Rafał Jaworski w swym artykule w „Mówią wieki” z października 2014 r. pisze m. in. o tym, iż sam sułtan twierdził, że Jagiellończyk został pochwycony żywy i dopiero po bitwie stracony jako krzywoprzysięzca. Głowę w słoju z miodem pokazywano potem na dworze sułtana jako dowód jego potęgi. Tyle legenda turecka, tym razem jednak w wersji bez pola bitwy. Czy tak właśnie mogło być? Ile hipotez jeszcze usłyszymy? Czy jednak wersja z głową króla, którą wyniósł na karku przynajmniej z pola bitwy, nie prowadzi do jeszcze innych poszlak ?"

Spis treści

1. Umarł król. Niech żyje król

2. Węgry. Gra o tron

3. Honor i przysięga

4. Papier zniesie wszystko, a król ?

5. Czy król stracił głowę ?

6. Zginął czy zaginął król? Niech zyje król

7. Manuel Rosa na tropie zaginionego władcy

Bibliografia

Kategoria: Popularnonaukowe
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-922851-1-3
Rozmiar pliku: 539 KB

FRAGMENT KSIĄŻKI

W podręcznikach używa się skrótów myślowych i … propagandy. Im bardziej wstecz, tym łatwiej się mówi o królach, państwach i mechanizmach władzy. Często patrzymy z góry na minione wieki, jakbyśmy chcieli pouczać tamtych ludzi. Cóż… nie tylko oni grzeszyli pychą. My także. Do czego zmierzam… Ano do tego, że zachowania dziwne, wedle tego porządku świata, najlepiej przemilczeć lub przeinaczyć. Uznać za nieracjonalne, nie słuchając argumentów.

Nie wiemy na ile Władysław, nazwany później Warneńczykiem, dobrze się czuł w roli króla. Na ile był cynicznym, a na ile zagubionym człowiekiem. Nie wiemy tego i się pewnie nie dowiemy. Jeśli faktycznie zginął pod Warną, opowieść o nim pozostanie bardzo pouczającą historią. Jeśli jednak przeżył i wybrał życie w ukryciu, gdyż trawiły go wyrzuty sumienia, wówczas dał światu więcej, niż gdyby zwyciężył sułtana.

Tak właśnie może być z liczącą już prawie 600 lat legendą króla Władysława III Warneńczyka. Dwory i trony, możni i władni, dawni, a kto wie czy i nie współcześni, o wiele łatwiej przyjmują opowieść o jego śmierci pod Warną, niż pogłoski o porzuceniu stanowiska, pozycji i tronów na rzecz… innego, nie z tej ziemi, królestwa.1. Umarł król. Niech żyje król.

W dniu 31. października Roku Pańskiego 1424, w Krakowie, przyszedł na świat Władysław III Jagiellończyk, syn Władysława II Jagiełły i Zofii Holsztańskiej. Wiadomość o narodzinach syna zastała króla w Przemyślu. Sędziwy władca wysłał swego pisarza, Marcina z Goworzyna, do papieża Marcina V. Nie tylko z wieścią o narodzinach ale i z prośbą, by papież raczył zostać ojcem chrzestnym dziecka. Papież zgodził się, powinszował potomka i obdarował stosownymi podarkami. Biskupowi krakowskiemu, Zbigniewowi Oleśnickiemu, polecił, by w jego imieniu trzymał dziecko do chrztu.

W lutym 1425 r. w Krakowie, z udziałem wielu osobistości i duchownych z całej Europy, odbył się uroczysty chrzest małego Władysława. Potem życie w królestwie wróciło na codzienne tory. Jan Długosz opisuje, że w tym czasie zarówno Polskę, jak i Litwę pustoszyły zarazy. Nawet król, królowa czy książę litewski chronili się daleko od miast, w bezludnych ustroniach, w lasach i puszczach. Władysława wywieziono wówczas do zamku w Chęcinach, by tam dziecko przeczekało czas morowego powietrza.

W maju 1426 r. królowi urodził się drugi syn, ale w około rok później, w 1427 r. mały Kazimierz umarł. Z uwagi na kolejną, szybką ciążę królowej pojawiły się obmowy i plotki na jej temat. W listopadzie 1427 r. przychodzi na świat kolejne dziecko, także Kazimierz. W grudniu tego roku. zostaje ochrzczony. W tym też czasie królowa Zofia złożyła publiczną przysięgę, deklarując dochowanie wierności królowi. Jak widać, publicznie złożone słowo było wówczas traktowane bardzo poważnie, zwłaszcza gdy składała je koronowana głowa.

Jak dodaje nasz historyk, urodzinom trojgu dzieci Jagiełły i Zofii towarzyszyły przepowiednie niejakiego mistrza Henryka z Czech, wykładającego na akademii krakowskiej. Miał on przewidzieć m.in. to, że pierwszy syn, Władysław, osiągnie wiele królestw, o ile pożyje dłużej.

Nie wiemy tego, ale być może król Jagiełło odczuwał jakąś niechęć dworu polskiego do siebie, gdyż, wedle Jana Długosza, stale był w drodze i bardzo często poza Krakowem. Wiedząc, iż wkrótce i on dołączy do zmarłych, swoją aktywność skierował na zapewnienie swym synom królewskiego dziedzictwa. Umiera w Gródku, w dniu 1 czerwca 1434 r. Tuż przed śmiercią poleca Janowi Słaboszowi pierścień królowej Jadwigi. Posłaniec ma zanieść go biskupowi Oleśnickiemu, jako symbol opieki nad królestwem, a zwłaszcza nad młodym Władysławem, dziedzicem tronu.

Przy okazji opisu okoliczności śmierci monarchy dowiadujemy się od Długosza, że młody Władysław miał być do Jagiełły bardzo podobny z urody i charakteru. To chyba pierwsza wzmianka o przymiotach drugiego Jagiellona, wówczas niespełna dziesięciolatka, i która może się nam przydać w dalszej części.

W dniu 18.06.1434 r. w Krakowie, odbył się uroczysty pogrzeb starego króla. Jak to ujął Jan Długosz – „była to uroczystość nie mniej smutna, jak kosztowna.”

Umarł król, niech żyje król. Zbigniew Oleśnicki od razu przystąpił do zapewnienia sukcesji młodemu Władysławowi. Ze swoim autorytetem i posłuchem u ludu okazał się dla dynastii właściwym człowiekiem. Zmiana na tronie wywołała klasyczne, polityczne napięcie. Nie obeszło się bez awantur. Trzech dygnitarzy, imion nie wspomnę, oprotestowało wybór Władysława, a jeden z nich złorzeczył jeszcze nawet w kościele. Pojawiły się spory pomiędzy książętami i biskupami o miejsca w orszaku królewskim. Dzień po koronacji Władysław III Jagiellończyk udał się nawet do miasta, by się ludziom pokazać. Działo się to w dniach 25 i 26 lipca 1434 r.

Liczył sobie wówczas niespełna 10 lat. Nie wiemy, co wtedy myślał; możemy tylko przypomnieć sobie samych siebie w takim wieku. Na pewno mentalnie wychowywano go na monarchę, to oczywiste. Jako dziesięcioletni chłopiec znalazł się w „oku cyklonu” polityki. Domyślamy się, że przynajmniej od tego czasu, o ile nie wcześniej, przemożny wpływ na jego charakter musiał wywierać biskup krakowski. Domyślamy się także, iż Władysław był blisko związany z matką. Ojciec był niemal stale w drodze, często objeżdżał kraj. Nie wiemy, jaką wagę miały dla młodzieńca dokonania sławnego ojca, grunwaldzkiego zwycięzcy. Czy go inspirowały, czy też onieśmielały.

Czas jego młodocianego królowania nie był spokojny. Wrzawy i awantury wszczynali zwłaszcza przeciwnicy młodego króla. Jednak swoją frustrację kierowali głównie wobec Kościoła i jego dóbr. Można nawet powiedzieć, że pojawiło się sporo głosów antyklerykalnych. Nic nowego w Polsce, a wygląda to nawet na staropolski obyczaj. Tu interesuje mnie jednak, dlaczego opozycja była niechętna akurat duchowieństwu. Odpowiedź może być taka: gdyż to dostojnicy kościelni sprawowali wówczas faktyczną władzę nad młodocianym monarchą. Tym samym mieli wpływ na obsadzanie urzędów, nadawanie godności i innych smakołyków związanych z władzą. A to zawsze budziło zawiść. Wróćmy jednak do Władysława…

Mieszkał z bratem, Kazimierzem, tam gdzie się urodził, w Krakowie. Otoczony doradcami młodzik uczył się królowania. Z kronik Długosza dowiadujemy się, że trwające rady i narady przynosiły różne efekty. Czasem zwyciężała tzw. racja stanu, a czasem tzw. prywata. Warto docenić uwagę kronikarza co do ważności spraw gospodarczych królestwa. Inflacja i kryzys monetarny, podobnie jak dziś, także wówczas budziły niepokój, przynajmniej części polskich elit. Autor kroniki zauważa, że zawirowania związane z upadkiem monety przynoszą szkody podobne jak wojna…
mniej..

BESTSELLERY

Kategorie: