Facebook - konwersja
Odporność z natury - Ebook (Książka EPUB) do pobrania w formacie EPUB
Pobierz fragment

Odporność z natury - ebook

Format ebooka:
EPUB
Format EPUB
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najpopularniejszych formatów e-booków na świecie. Niezwykle wygodny i przyjazny czytelnikom - w przeciwieństwie do formatu PDF umożliwia skalowanie czcionki, dzięki czemu możliwe jest dopasowanie jej wielkości do kroju i rozmiarów ekranu. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
, MOBI
Format MOBI
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najczęściej wybieranych formatów wśród czytelników e-booków. Możesz go odczytać na czytniku Kindle oraz na smartfonach i tabletach po zainstalowaniu specjalnej aplikacji. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
(2w1)
Multiformat
E-booki sprzedawane w księgarni Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu - kupujesz treść, nie format. Po dodaniu e-booka do koszyka i dokonaniu płatności, e-book pojawi się na Twoim koncie w Mojej Bibliotece we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu przy okładce. Uwaga: audiobooki nie są objęte opcją multiformatu.
czytaj
na tablecie
Aby odczytywać e-booki na swoim tablecie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. Bluefire dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na czytniku
Czytanie na e-czytniku z ekranem e-ink jest bardzo wygodne i nie męczy wzroku. Pliki przystosowane do odczytywania na czytnikach to przede wszystkim EPUB (ten format możesz odczytać m.in. na czytnikach PocketBook) i MOBI (ten fromat możesz odczytać m.in. na czytnikach Kindle).
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na smartfonie
Aby odczytywać e-booki na swoim smartfonie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. iBooks dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Wydawnictwo:
ISBN:
978-83-8103-671-9
Język:
Polski
Data wydania:
26 czerwca 2020
Rozmiar pliku:
1,9 MB
Zabezpieczenie:
Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
31,50
Cena w punktach Virtualo:
3150 pkt.

Odporność z natury - opis ebooka

Zdrowie to podstawa. Jego zachowanie w dużej mierze zależy od naszej odporności i genów. Aktywację wielu chorób dziedzicznych możemy jednak powstrzymać, a odporność wzmocnić właściwą dietą i aktywnością fizyczną. W niniejszej książce prezentujemy doskonałe, proste i efektywne przepisy, które wzmocnią naturalne mechanizmy obronne organizmu.

Pesto z czosnku niedźwiedziego 4 garści liści czosnku niedźwiedziego 3 łyżki zmielonych orzechów włoskich 2 szklanki oleju rzepakowego Liście czosnku niedźwiedziego mielimy z orzechami, dodając stopniowo olej. Na samym końcu doprawiamy. Takie pesto można przechowywać w słoiczkach w lodówce cały rok.

FRAGMENT KSIĄŻKI

WSTĘP

Zdro­wie to pod­sta­wa. Nie ma szczę­ścia ani do­bre­go ży­cia bez zdro­wia, a to w du­żej mie­rze za­le­ży od na­szej od­por­no­ści i ge­nów. Ak­ty­wa­cję wie­lu cho­rób dzie­dzicz­nych mo­że­my jed­nak po­wstrzy­mać, a od­por­ność wzmoc­nić, dba­jąc o cia­ło, die­tę, kul­ty­wu­jąc zdro­wy styl ży­cia.

Od­por­no­ści się nie le­czy. Od­por­ność się na­by­wa. Wpływ na nią ma wszyst­ko: psy­chi­ka, wy­ko­ny­wa­na pra­ca i sy­tu­acja ro­dzin­na, je­dze­nie, po­wie­trze, woda, jaką pi­je­my, i śro­do­wi­sko, w ja­kim ży­je­my. Od­por­ność za­le­ży od ja­ko­ści na­sze­go ży­cia.

Cią­gły stres jest obec­nie uzna­wa­ny za przy­czy­nę po­ło­wy wszyst­kich cho­rób, dla­te­go oso­by po­zy­tyw­nie na­sta­wio­ne do świa­ta są zdrow­sze i dłu­żej żyją. En­dor­fi­ny oraz umie­jęt­ne ra­dze­nie so­bie ze stre­sem wspie­ra­ją na­szą od­por­ność.

W książ­ce znaj­dzie­cie in­for­ma­cje o ro­śli­nach, z któ­ry­mi war­to się za­przy­jaź­nić, oraz opi­sy co­dzien­nych ry­tu­ałów, któ­re war­to wpro­wa­dzić do swo­je­go ży­cia. Za­pre­zen­tu­ję wam lecz­ni­cze wła­ści­wo­ści ro­ślin dzi­kich i tych upra­wia­nych w ogród­ku. Nie by­ła­bym jed­nak sobą, gdy­bym nie prze­my­ci­ła też kil­ku prze­pi­sów na zdro­we po­tra­wy.

Wie­dza, któ­rą się tu­taj dzie­lę, jest mi nie­zwy­kle bli­ska – sto­su­je­my ją od po­ko­leń w mo­jej ro­dzi­nie. Na­zy­wam ją, nie­co szum­nie, me­dy­cy­ną do­mo­wą, gdyż współ­cze­sna na­uka po­twier­dza wie­dzę na­szych przod­ków. Oczy­wi­ście cały czas je­stem na bie­żą­co z naj­now­szy­mi ba­da­nia­mi, po­nie­waż nie wszyst­kie cho­ro­by czy przy­pa­dło­ści kie­dyś wy­stę­po­wa­ły. Po­ru­szę tu­taj też za­gad­nie­nie api­te­ra­pii, a do­kład­nie lecz­ni­cze­go wy­ko­rzy­sta­nia mio­dów. Od lat są sto­so­wa­ne w fi­to­te­ra­pii i każ­dy z nas chęt­nie po nie się­ga. Mam na­dzie­ję, że po prze­czy­ta­niu tej książ­ki bę­dzie­cie z więk­szą świa­do­mo­ścią je spo­ży­wać.

Za­nim za­cznie­cie sto­so­wać któ­rą­kol­wiek z opi­sa­nych tu ro­ślin, szcze­gól­nie gdy przyj­mu­je­cie le­kar­stwa lub cier­pi­cie na ja­kie­kol­wiek do­le­gli­wo­ści, skon­sul­tuj­cie się z le­ka­rzem pro­wa­dzą­cym. Bądź­cie roz­sąd­ni i bez le­kar­skiej dia­gno­zy nie lecz­cie się sami.

Mam ogrom­ną na­dzie­ję, że ta książ­ka po­zwo­li Wam, Ko­cha­ni Czy­tel­ni­cy, wpro­wa­dzić po­ży­tecz­ne zmia­ny w ży­ciu i cie­szyć się zdro­wiem.

Ka­ta­rzy­na Mi­kul­skaUkład od­por­no­ścio­wy to do­sko­na­le prze­my­śla­ny przez Mat­kę Na­tu­rę me­cha­nizm, któ­ry skła­da się z wie­lu na­rzą­dów lim­fa­tycz­nych. Za­li­cza­my do nich: szpik kost­ny, gra­si­cę, śle­dzio­nę, wę­zły chłon­ne i mig­dał­ki. Tam też po­wsta­ją ko­mór­ki od­por­no­ścio­we, któ­re cały czas się uczą. Ro­dzi­my się z wro­dzo­ną od­por­no­ścią, zwa­ną nie­swo­istą, któ­rą dzie­dzi­czy­my po ro­dzi­cach, z cza­sem jed­nak zy­sku­je­my też od­por­ność na­by­tą, czy­li swo­istą.

Od­por­ność nie­swo­ista to na­sza pierw­sza li­nia obro­ny – za­po­bie­ga wtar­gnię­ciu drob­no­ustro­jów do or­ga­ni­zmu. Śmia­ło mo­że­my ją opi­sać jako for­te­cę z po­tęż­nym mu­rem i bo­ga­tym wy­po­sa­że­niem, do któ­re­go na­le­żą: skó­ra, bło­ny ślu­zo­we dróg od­de­cho­wych, bło­ny ślu­zo­we prze­wo­du po­kar­mo­we­go, bło­ny ukła­du mo­czo­wo-płcio­we­go. Mur z ko­lei zbu­do­wa­ny jest z na­stę­pu­ją­cych ce­gieł:

- ba­rie­ry czyn­no­ścio­we: od­ruch kasz­lu, ki­cha­nie, pe­ry­stal­ty­ka je­lit, ak­tyw­ność apa­ra­tu rzę­sko­we­go dróg od­de­cho­wych, bie­gun­ka, wy­mio­ty, łza­wie­nie, wy­dzie­la­nie ślu­zu przez na­bło­nek;
- ba­rie­ry che­micz­ne: li­zo­zym w śli­nie, łzach oraz ślu­zie; kwa­sy tłusz­czo­we na po­wierzch­ni skó­ry; pep­sy­na oraz kwas sol­ny w żo­łąd­ku; kwas mle­ko­wy i chlo­rek sodu w po­cie; sub­stan­cje na­da­ją­ce od­czyn kwa­śny w łoju, po­cie, ślu­zie po­chwy, soku żo­łąd­ko­wym;
- ba­rie­ra mi­kro­bio­lo­gicz­na, czy­li fi­zjo­lo­gicz­na mi­kro­flo­ra bak­te­ryj­na (nie każ­da bak­te­ria w na­szym or­ga­ni­zmie jest zła);
- ba­rie­ra im­mu­no­lo­gicz­na: wy­twa­rza­nie prze­ciw­ciał IgM przez lim­fo­cy­ty B1, któ­re są obec­ne w wy­dzie­li­nie ślu­zo­wo-su­ro­wi­czej na­błon­ka;
- ko­mór­ki żer­ne: zwal­cza­ją drob­no­ustro­je na dro­dze fa­go­cy­to­zy;
- ko­mór­ki NK (na­tu­ral kil­ler): za­bi­ja­ją obce ko­mór­ki bez wcze­śniej­sze­go kon­tak­tu z nimi¹.

------------------------------------------------------------------------

¹ Na pod­sta­wie: https://www.no­wa­far­ma­cja.pl/blog/od­por­nosc-nie­swo­ista-co-to-ja­kie-ro­dza­je, do­stęp: 25.03.2020.

Te wszyst­kie cen­ne me­cha­ni­zmy obron­ne do­sta­je­my od razu, jed­nak ła­two mo­że­my zo­stać ich po­zba­wie­ni, cho­ciaż­by po­przez nie­wła­ści­wy styl ży­cia lub róż­ne­go ro­dza­ju wy­pad­ki (na przy­kład sil­ne po­pa­rze­nia skó­ry, któ­re za­bu­rza­ją jej funk­cję ochron­ną). Po­nad­to nad­mier­na hi­gie­na upo­śle­dza czyn­ność na­tu­ral­nej ba­rie­ry che­micz­nej po­przez re­duk­cję łoju i potu, któ­re na­da­ją skó­rze kwa­śny od­czyn.

Od­por­ność swo­ista za­le­ży od nas. Każ­dy kon­takt z czyn­ni­kiem cho­ro­bo­twór­czym (bak­te­rie, wi­ru­sy, prze­by­te cho­ro­by itd.) kształ­tu­je na­szą od­por­ność.

Ko­mór­ki ukła­du od­por­no­ścio­we­go żyją krót­ko – od trzy­dzie­stu sze­ściu go­dzin do kil­ku dni. W zdro­wym or­ga­ni­zmie sta­le się od­na­wia­ją, ale mu­szą mieć ma­te­riał bu­dul­co­wy. I tu mamy ogrom­ne pole do po­pi­su, by stwo­rzyć im do­god­ne wa­run­ki.

Nasz układ od­por­no­ścio­wy dzia­ła jak woj­sko – tak twier­dzi prof. dr Lu­cy­na Ma­sta­lerz, zna­ny im­mu­no­log. To okre­śle­nie mnie za­uro­czy­ło i bar­dzo czę­sto wy­ko­rzy­stu­ję je na warsz­ta­tach.

Do­wód­cą jest gra­si­ca, gdzie doj­rze­wa więk­szość lim­fo­cy­tów T. Na­to­miast lim­fo­cy­ty B po­wsta­ją w czer­wo­nym szpi­ku kost­nym i ni­g­dy nie prze­cho­dzą przez gra­si­cę.

Żoł­nie­rza­mi wal­czą­cy­mi na pierw­szej li­nii są lim­fo­cy­ty T i B. To bia­łe ciał­ka krwi, któ­re po­wsta­ją w szpi­ku kost­nym, a ich ko­sza­ra­mi są wę­zły chłon­ne. Lim­fo­cyt B wy­twa­rza prze­ciw­cia­ła, a lim­fo­cyt T od­po­wia­da za od­po­wiedź od­por­no­ścio­wą ko­mór­ki. Gdy mamy zbyt ni­ską licz­bę lim­fo­cy­tów T, wte­dy za­czy­na­my cho­ro­wać na cho­ro­by au­to­im­mu­no­lo­gicz­ne, na przy­kład na cu­krzy­cę, stward­nie­nie roz­sia­ne.

Na dru­giej li­nii wro­ga sto­ją ma­kro­fa­gi, któ­re wspo­ma­ga­ją w wal­ce żoł­nie­rzy T i B. Jak w Ob­cym czy do­brym fil­mie scien­ce fic­tion – ma­kro­fa­gi po­że­ra­ją cia­ła obce, czy­li ko­mór­ki cho­ro­bo­twór­cze, któ­re tra­fia­ją do na­sze­go krwio­bie­gu.

Na­sza ar­mia bę­dzie dzia­łać spraw­nie i obro­ni nas przed nie­mal­że każ­dym za­gro­że­niem, pod wa­run­kiem że o nią za­dba­my. Od­por­ność osła­bia­ją głów­nie używ­ki: al­ko­hol, pa­pie­ro­sy, cu­kier, nar­ko­ty­ki. Szcze­gól­nie al­ko­hol jest groź­ny, po­nie­waż prze­ni­ka szyb­ko do krwi oraz ukła­du lim­fa­tycz­ne­go, i za­bi­ja ko­mór­ki od­por­no­ścio­we. Oczy­wi­ście na­le­ży pa­mię­tać, że ko­mór­ki lim­fa­tycz­ne szyb­ko się re­ge­ne­ru­ją, ale war­to pić z umia­rem. Je­śli cho­dzi o pa­le­nie ty­to­niu, to wy­ni­ki ba­dań na­uko­wych są nie­ubła­ga­ne – w dy­mie ty­to­nio­wym znaj­du­je się po­nad czte­ry ty­sią­ce sub­stan­cji, któ­re nisz­czą lim­fo­cy­ty T i B.

Rów­nież po­dró­że, zmia­ny śro­do­wi­ska, zmia­ny kli­ma­tu, cha­otycz­na po­go­da nie sprzy­ja­ją do­brej kon­dy­cji. Nic jed­nak nie po­bi­je nie­re­gu­lar­ne­go try­bu ży­cia, stre­su i na­pię­cia emo­cjo­nal­ne­go, je­śli cho­dzi o szko­dli­wość dla ukła­du od­por­no­ścio­we­go. Gó­ru­ją one nad wszyst­ki­mi in­ny­mi czyn­ni­ka­mi jak Mo­unt Eve­rest nad ca­łym świa­tem. Od­por­ność jest ści­śle po­wią­za­na z au­to­no­micz­nym ukła­dem ner­wo­wym, któ­ry jest na­czel­nym do­wód­cą wojsk or­ga­ni­zmu i rzą­dzi wszyst­ki­mi funk­cja­mi na­sze­go cia­ła. Gdy głów­no­do­wo­dzą­cy nie­do­ma­ga, wszyst­ko się sy­pie.

Ko­lej­nym czyn­ni­kiem osła­bia­ją­cym nasz układ od­por­no­ścio­wy są złej ja­ko­ści po­kar­my, woda, su­ple­men­ty i źle do­bra­ne le­kar­stwa. Je­że­li do­star­czy­my or­ga­ni­zmo­wi ma­te­riał bu­dul­co­wy nie­od­po­wied­niej ja­ko­ści, cała mi­ster­na kon­struk­cja może za­wa­lić się od li­chej ce­gły. Waż­ne, by w na­szym żo­łąd­ku lą­do­wa­ły je­dze­nie i su­ple­men­ty (choć je­stem prze­ciw­na su­ple­men­ta­cji bez po­wo­du) do­brej ja­ko­ści. Pa­mię­taj­my też, że przyj­mo­wa­nie każ­de­go leku, każ­dej ta­blet­ki na­le­ży skon­sul­to­wać z le­ka­rzem.

Po­stra­szy­łam? To do­brze. Te­raz czas pod­po­wie­dzieć, jak za­dbać o od­por­ność. Jak spra­wić, że woj­sko bę­dzie cho­dzi­ło jak w ze­gar­ku.

Sen i od­po­czy­nek. Gdy je­ste­śmy nie­wy­spa­ni i prze­mę­cze­ni, nasz or­ga­nizm jest po­dat­niej­szy na in­fek­cje, źle tra­wi i dzia­ła. Sen to niby pro­sta czyn­ność, ale oka­zu­je się, że nie każ­dy wie, dla­cze­go po­win­ni­śmy spać, gdy jest ci­cho i ciem­no. Tyl­ko wte­dy w szy­szyn­ce wy­dzie­la się me­la­to­ni­na, za­pew­nia­ją­ca mię­dzy in­ny­mi pra­wi­dło­wy rytm do­bo­wy i po­praw­ne funk­cjo­no­wa­nie ukła­du od­por­no­ścio­we­go. To szcze­gól­nie waż­na in­for­ma­cja dla osób pra­cu­ją­cych w nocy i od­sy­pia­ją­cych w dzień (w tym dla mnie). W ta­kich przy­pad­kach po­ziom me­la­to­ni­ny jest ob­ni­żo­ny, co może po­wo­do­wać spa­dek od­por­no­ści. W po­miesz­cze­niu, w któ­rym śpi­my, po­win­no być bar­dzo ci­cho, bo każ­dy, na­wet nie­zbyt gło­śny, ale trwa­ją­cy dłu­go ha­łas, jak szum urzą­dzeń elek­trycz­nych, na przy­kład lo­dów­ki czy sa­mo­cho­dów na uli­cy, zwięk­sza po­ziom ad­re­na­li­ny w or­ga­ni­zmie, a to po­wo­du­je stres pod­czas snu.

Ogra­nicz stres w swo­im ży­ciu. Układ od­por­no­ścio­wy jest ści­śle po­wią­za­ny z ukła­dem ner­wo­wym. Zde­ner­wo­wa­nie, nie­po­ko­je, stres za­kłó­ca­ją ich współ­pra­cę. By mo­gły pra­wi­dło­wo funk­cjo­no­wać, trze­ba co­dzien­nie po­świę­cić tro­chę cza­su dla sie­bie. Re­laks, wy­ci­sze­nie – tego nic nie za­stą­pi. Do­bra książ­ka z fi­li­żan­ką ka­kao czy wyj­ście do kina z przy­ja­ciół­mi spra­wia­ją, że po­zo­sta­wia­my za sobą smut­ki, stre­sy. Układ od­por­no­ścio­wy bę­dzie nam za to wdzięcz­ny.

Bak­te­rie i wi­ru­sy w na­szym ży­ciu co­dzien­nym. Tak, one też są waż­ne w pro­ce­sie wzmac­nia­nia ukła­du od­por­no­ścio­we­go. Co­dzien­ne na­ra­ża­nie się na po­ten­cjal­ny atak prze­no­szo­nych przez in­nych lu­dzi wi­ru­sów i bak­te­rii to ide­al­ny tre­ning dla na­szej od­por­no­ści. Oczy­wi­ście, je­że­li je­ste­śmy cho­rzy, prze­zię­bie­ni, nie po­win­ni­śmy wy­sta­wiać się na kon­takt z in­ny­mi. Wte­dy nie tre­nu­je­my, tyl­ko no­kau­tu­je­my nasz układ im­mu­no­lo­gicz­ny.

Śmiech. Szcze­ry, ra­do­sny, gło­śny i an­ga­żu­ją­cy całe cia­ło po­wo­du­je wzrost prze­ciw­ciał i co naj­waż­niej­sze – ni­we­lu­je stres. Tak więc, śmiej­my się!

Har­to­wa­nie. Moja pra­bab­cia co­dzien­nie po­le­wa­ła łyd­ki lo­do­wa­tą wodą ze stud­ni, bez wzglę­du na po­go­dę, porę roku. W ten spo­sób jej or­ga­nizm do­zna­wał kon­tro­lo­wa­ne­go szo­ku ter­micz­ne­go. Ta­kie po­stę­po­wa­nie wzmac­nia ser­ce, a co za tym idzie – układ krwio­no­śny. Do­bre jest też bro­dze­nie w zim­nej wo­dzie. Może to być rze­ka, stru­mień, a na­wet wan­na. Bro­dzi­my dwie, trzy mi­nu­ty, wy­cie­ra­my nogi do su­cha i ma­su­je­my.

In­nym spo­so­bem har­to­wa­nia jest cho­dze­nie boso na dwo­rze od wcze­snej wio­sny do póź­nej je­sie­ni, bez wzglę­du na po­go­dę. Trze­ba pa­mię­tać, aby pod­ło­że było wol­ne od szkieł i in­nych ostrych przed­mio­tów, któ­re mogą po­ra­nić sto­py.

Zimą mo­że­my mor­so­wać (oso­by z cho­rym ser­cem po­win­ny tego uni­kać), cho­dzić dzie­sięć do pięt­na­stu mi­nut boso po śnie­gu lub zmar­z­nię­tej zie­mi.

Ak­tyw­ność fi­zycz­na. Wy­star­czy trzy­dzie­sto­mi­nu­to­wy spa­cer, jaz­da na ro­we­rze, po­wol­ny trucht... Po pro­stu sta­raj­my się mieć co­dzien­nie tro­chę ru­chu na świe­żym po­wie­trzu. Nie­wska­za­ne są wy­czy­ny al­pej­skie czy spor­ty wy­czy­no­we. Naj­le­piej spa­ce­ro­wać po le­sie, gdzie po­wie­trze prze­sy­co­ne jest olej­ka­mi ete­rycz­ny­mi oraz roz­brzmie­wa ko­ją­cym śpie­wem pta­ków i szu­mem drzew. Taka ak­tyw­ność po­bu­dzi na­szą lim­fę, od­stre­su­je i ukoi my­śli.

Ja­dło­spis. Pra­wi­dło­wo skom­po­no­wa­ny ja­dło­spis jest naj­waż­niej­szym ele­men­tem w dba­niu o na­szą od­por­ność. Usy­tu­owa­łam go na sa­mym koń­cu, po­nie­waż je­że­li nie bę­dzie­my prze­strze­gać wy­mie­nio­nych wcze­śniej za­sad, or­ga­nizm ni­g­dy nie bę­dzie pra­wi­dło­wo tra­wić i przy­swa­jać tego, co zje­my. Jak pi­sa­łam wcze­śniej, aby or­ga­nizm pra­wi­dło­wo pra­co­wał, mu­si­my do­star­czać mu ma­te­ria­łu bu­dul­co­we­go do­brej ja­ko­ści. Nasz ja­dło­spis po­wi­nien być zróż­ni­co­wa­ny, se­zo­no­wy i z naj­wyż­szej pół­ki. Sta­wiaj­my na ja­kość, nie ilość! Uni­kaj­my je­dze­nia prze­two­rzo­ne­go i kon­ser­wo­wa­ne­go che­micz­nie.

W po­zo­sta­łych czę­ściach książ­ki znaj­dzie­cie in­for­ma­cje, ja­kie ro­śli­ny war­to włą­czyć do co­dzien­ne­go ja­dło­spi­su. Nie za­brak­nie też prze­pi­sów i po­rad zdro­wot­nych.WIOSNA

Od mar­ca w ogród­kach, na łą­kach i w la­sach po­wo­li za­czy­na­ją się po­ja­wiać świe­że, aro­ma­tycz­ne, dzi­kie ro­śli­ny ja­dal­ne, po­przez któ­re Mat­ka Na­tu­ra daje nam to, cze­go nasz or­ga­nizm po­trze­bu­je w wal­ce z wio­sen­nym osła­bie­niem. Se­zo­no­wość w ja­dło­spi­sie jest bar­dzo waż­na.

BLUSZCZYK KURDYBANEK (Gle­cho­ma he­de­ra­cea)

Blusz­czyk kur­dy­ba­nek to jed­no z za­po­mnia­nych ziół. Jest do­stęp­ny cały rok. Je­że­li za­pa­mię­ta­my, gdzie roś­nie, mo­że­my po­zy­skać go na­wet spod śnie­gu. U mnie w domu to jed­na z pod­sta­wo­wych przy­praw w kuch­ni. Do­da­je sma­ku mię­som, wa­rzy­wom ko­rze­nio­wym, ziem­nia­kom, to­pi­nam­bu­ro­wi.

Kur­dy­ba­nek ma peł­za­ją­cą ło­dy­gę z ulist­nio­ny­mi roz­ło­ga­mi nie dłuż­szą niż 40–50 cm, z któ­rej wy­ra­sta­ją wzno­szą­ce się pędy kwia­to­we. Cha­rak­te­ry­stycz­ne są li­ście: ogon­ko­we, gru­bo kar­bo­wa­ne, ner­ko­wa­te, a gór­ne ser­co­wa­te, uło­żo­ne na­prze­ciw­le­głe. Kur­dy­ba­nek kwit­nie na nie­bie­sko. Jest ro­śli­ną po­wszech­nie wy­stę­pu­ją­cą na te­re­nie ca­łe­go kra­ju. Su­szo­ne zie­le moż­na na­być w każ­dym skle­pie zie­lar­sko-me­dycz­nym.

UWA­GA! Kur­dy­ba­nek za­wie­ra go­ry­cze gle­cho­mi­ny po­wo­du­ją­ce za­tru­cia u koni.

Blusz­czyk kur­dy­ba­nek naj­in­ten­syw­niej pach­nie i ma naj­ostrzej­szy smak pod­czas kwit­nie­nia. Wła­śnie wte­dy naj­le­piej po­zy­skać go na przy­pra­wę. Su­szy­my zie­le w prze­wiew­nym miej­scu w tem­pe­ra­tu­rze 40°C. Prze­cho­wu­je­my w sło­iku. Po­le­cam włą­czyć blusz­czyk do ja­dło­spi­su, po­nie­waż moż­na nim bar­dzo ła­two uzu­peł­nić bra­ki soli mi­ne­ral­nych oraz cho­li­ny (czy­li wi­ta­mi­ny B4, któ­ra uczest­ni­czy w two­rze­niu oraz utrzy­my­wa­niu pra­wi­dło­wej struk­tu­ry ko­mó­rek, kon­tro­lo­wa­niu funk­cji mię­śni, ukła­du od­de­cho­we­go, czyn­no­ści ser­ca oraz pra­cy mó­zgu zwią­za­nej z pa­mię­cią). Po­nad­to za­war­te w nim garb­ni­ki, sa­po­ni­ny i olej­ki ete­rycz­ne po­bu­dza­ją układ tra­wien­ny.

Na­lew­ka z zie­la blusz­czy­ka kur­dy­ban­ka

Skład­ni­ki

3 czę­ści zie­la blusz­czy­ka kur­dy­ban­ka

1 część al­ko­ho­lu 40%

Zie­le za­le­wa­my al­ko­ho­lem. Od­sta­wia­my na ty­dzień w ciem­ne miej­sce. Od cza­su do cza­su po­trzą­sa­my bu­tel­ką. Po ty­go­dniu zle­wa­my płyn do czy­stej bu­tel­ki.

Daw­ko­wa­nie

- Pro­fi­lak­tycz­nie na od­por­ność or­ga­ni­zmu: 3 kro­ple na łyż­kę wody przed snem.
- Przy ata­kach ast­my i za­dysz­kach, wspo­ma­ga­ją­co przy le­cze­niu za­ka­żeń i nie­ży­tów dróg od­de­cho­wych (tak­że tych na tle aler­gicz­nym), ta­kich jak chryp­ka, ka­szel, za­pa­le­nie oskrze­li i krta­ni, za­pa­le­nie płuc i za­tok: 3 razy dzien­nie po 5 kro­pel na łyż­kę wody.

Na­lew­ka na spi­ry­tu­sie

Wy­ciąg al­ko­ho­lo­wy z blusz­czy­ka kur­dy­ban­ka po­wo­du­je unie­czyn­nie­nie tru­cizn po­wsta­łych w pro­ce­sie prze­mia­ny ma­te­rii lub wsku­tek dzia­ła­nia cho­ro­bo­twór­czych bak­te­rii. Jak wia­do­mo, bak­te­rie je­li­to­we w głów­nej mie­rze są od­po­wie­dzial­ne za od­por­ność or­ga­ni­zmu. Na­lew­ka, pita w od­po­wied­niej daw­ce w okre­sie wio­sen­nym i je­sien­nym, wspie­ra flo­rę bak­te­ryj­ną je­lit. Jest to rów­nież lek na za­tru­cia oło­wiem.

Skład­ni­ki

1 część soku z blusz­czy­ka kur­dy­ban­ka

1 część spi­ry­tu­su 95%

Sok mie­sza­my ze spi­ry­tu­sem i od­sta­wia­my w ciem­ne miej­sce na 2 ty­go­dnie. Po tym cza­sie fil­tru­je­my.

Daw­ko­wa­nie

- 20 kro­pel na 1 ły­żecz­kę cu­kru 2 razy dzien­nie.

Wy­ciąg ole­jo­wy z blusz­czy­ka kur­dy­ban­ka

Wy­ciąg ole­jo­wy z blusz­czy­ka kur­dy­ban­ka wzma­ga wy­dzie­la­nie żół­ci, wspo­ma­ga od­tru­wa­nie i oczysz­cza­nie wą­tro­by. Mo­że­my go uży­wać we­dług uzna­nia do sa­ła­tek, ma­cza­nia chle­ba, do grza­nek.

Skład­ni­ki

1 l zie­la blusz­czy­ka kur­dy­ban­ka

1 l ole­ju sło­necz­ni­ko­we­go

Do dwu­li­tro­we­go sło­ika wkła­da­my zie­le blusz­czy­ka kur­dy­ban­ka i za­le­wa­my cie­płym (nie go­rą­cym) ole­jem sło­necz­ni­ko­wym. Sło­ik za­krę­ca­my i od­sta­wia­my w ciem­ne, cie­płe miej­sce na ty­dzień. Po tym cza­sie zle­wa­my do bu­te­lek. Prze­cho­wu­je­my w su­chym miej­scu.

Dzi­kie mag­gi

Ta przy­pra­wa sto­so­wa­na co­dzien­nie może za­stą­pić sos so­jo­wy lub tra­dy­cyj­ne mag­gi, po­nad­to wspie­ra flo­rę bak­te­ryj­ną je­lit, me­ta­bo­lizm, prze­ciw­dzia­ła nie­straw­no­ści i za­par­ciom.

Skład­ni­ki

do­wol­na ilość li­ści blusz­czy­ka kur­dy­ban­ka

woda

2 ły­żecz­ki soli na 1 l wody

Do garn­ka wrzu­ca­my li­ście blusz­czy­ka kur­dy­ban­ka i za­le­wa­my wodą, ale tak by tyl­ko lek­ko przy­kry­ła li­ście. Go­tu­je­my 5 mi­nut. Od­sta­wia­my na 1 go­dzi­nę. Od­ce­dza­my. Do­da­je­my 2 ły­żecz­ki soli na litr wy­wa­ru i mie­sza­my. Bu­tel­ku­je­my, naj­le­piej w ciem­nych bu­tel­kach.

Na­par z li­ści blusz­czy­ka kur­dy­ban­ka

Prze­pis na na­par prze­ciw­za­pal­ny, wzmac­nia­ją­cy od­por­ność orga­ni­zmu.

Skład­ni­ki

1½ ły­żecz­ki su­szo­nych li­ści blusz­czy­ka kur­dy­ban­ka

2 szklan­ki go­rą­cej wody

Zie­le za­le­wa­my wrząt­kiem i pa­rzy­my 10 mi­nut. Pi­je­my w cią­gu dnia ma­ły­mi ły­ka­mi. Naj­le­piej trzy­mać na­par w ter­mo­sie, by cały czas był cie­pły.

Zupa z blusz­czy­kiem kur­dy­ban­kiem

Zupy to jed­na z po­sta­ci na­pa­ru z blusz­czy­ka kur­dy­ban­ka, źró­dło wi­ta­min i mi­ne­ra­łów; wzmac­nia i roz­grze­wa or­ga­nizm w okre­sie wio­sen­nym i je­sien­nym. War­to choć raz w ty­go­dniu wpro­wa­dzić da­nie z blusz­czy­kiem do do­mo­we­go ja­dło­spi­su.

Skład­ni­ki

1½ l wy­wa­ru z ko­ści lub wa­rzyw

½ kg po­rów

1 łyż­ka ma­sła

7 ziem­nia­ków

3 ły­żecz­ki po­sie­ka­nych li­ści blusz­czy­ka kur­dy­ban­ka

sól, pieprz

Pory czy­ści­my, kro­imy drob­no, du­si­my na ma­śle, skra­pia­jąc wy­wa­rem. Ziem­nia­ki obie­ra­my, kro­imy w kost­kę, za­le­wa­my po­zo­sta­łą czę­ścią wy­wa­ru i go­tu­je­my do mięk­ko­ści. Do­da­je­my udu­szo­ne pory. Do­kład­nie mie­sza­my, cze­ka­my, aż zupa się za­go­tu­je i od­sta­wia­my z gazu. Do­da­je­my po­sie­ka­ny kur­dy­ba­nek, sól i pieprz. Przy­kry­wa­my i od­sta­wia­my na 10 mi­nut. Po­da­je­my z chle­bem.

Sa­łat­ka z blusz­czy­kiem kur­dy­ban­kiem

Po zi­mie sa­łat­ki cie­szą oko i roz­piesz­cza­ją kub­ki sma­ko­we. To nie­za­prze­czal­nie naj­lep­sze źró­dło wi­ta­min i soli mi­ne­ral­nych. Blusz­czyk spo­ży­wa­ny na świe­żo, bar­dzo do­brze dzia­ła na bło­ny ślu­zo­we żo­łąd­ka i je­lit, zwięk­sza od­por­ność na za­ka­że­nia oraz zmniej­sza prze­pusz­czal­ność ścian na­czyń wło­so­wa­tych.

Skład­ni­ki

2 łyż­ki po­sie­ka­nych li­ści blusz­czy­ka kur­dy­ban­ka

1 łyż­ka drob­niut­ko po­sie­ka­nych li­ści krwaw­ni­ka

1 pę­czek rzod­kie­wek z li­ść­mi

1 duży ogó­rek

1 pę­czek ce­bul­ki dym­ki

½ szklan­ki jo­gur­tu

2 łyż­ki ma­jo­ne­zu

sól, pieprz i cu­kier

Do­kład­nie umy­te rzod­kiew­ki i ce­bu­lę dym­kę kro­imy w pla­ster­ki. Li­ście rzod­kiew­ki, szczy­pio­rek i blusz­czyk kro­imy drob­no, ogó­rek – w słup­ki. Mie­sza­my wszyst­kie skład­ni­ki. Do­da­je­my ma­jo­nez, jo­gurt, sól, pieprz i cu­kier, po­sy­pu­je­my po­sie­ka­ny­mi list­ka­mi krwaw­ni­ka.

GWIAZDNICA POSPOLITA (Stel­la­ria me­dia)

Gwiazd­ni­ca po­spo­li­ta ro­śnie na te­re­nie ca­łe­go kra­ju. Jest ni­ską, jed­no­rocz­ną lub dwu­let­nią ro­śli­ną o drob­nych, ja­jo­wa­tych, ostro za­koń­czo­nych li­ściach. Ło­dy­gi pło­żą się po zie­mi i two­rzą gę­ste sku­pie­nia. Na szczy­cie ło­dy­gi umiesz­czo­ne są małe bia­łe kwia­ty. Kwit­nie od maja do paź­dzier­ni­ka. Moż­na ją zbie­rać cały rok, na­wet spod śnie­gu. Su­szo­ne zie­le moż­na ku­pić w skle­pach me­dycz­no-zie­lar­skich.

Sa­łat­ka lo­do­wa z kieł­ka­mi

Gwiazd­ni­ca spo­ży­wa­na w sa­łat­kach, na ka­nap­ce lub jako do­da­tek do pe­sto dzia­ła od­żyw­czo i wspo­ma­ga­ją­co na prze­mia­nę ma­te­rii. W fi­to­te­ra­pii sto­su­je się ją w cho­ro­bach skór­nych i wy­ni­ka­ją­cych z za­bu­rzeń me­ta­bo­licz­nych oraz nie­do­ży­wie­nia.

Skład­ni­ki

1 sa­ła­ta lo­do­wa

2 gar­ści gwiazd­ni­cy

½ szklan­ki dzi­kich kieł­ków (np. nie­cierp­ka)

7 rzod­kie­wek

1 pę­czek dzi­kie­go szczy­pio­ru

4 jaja

oli­wa z oli­wek

sól, pieprz

Sa­ła­tę my­je­my i rwie­my na ka­wał­ki. Jaj­ka go­tu­je­my na twar­do i kro­imy w ćwiart­ki. Rzod­kiew­kę kro­imy w pa­secz­ki. Szczy­pio­rek i gwiazd­ni­cę sie­ka­my. Łą­czy­my wszyst­kie skład­ni­ki. Przy­pra­wia­my solą i pie­przem, po­le­wa­my oli­wą z oli­wek.

Na­par z gwiazd­ni­cy po­spo­li­tej

Ze­wnętrz­nie: wod­ny wy­ciąg i sok z gwiazd­ni­cy ła­go­dzi ob­ja­wy świą­du, za­czer­wie­nie­nia i trą­dzi­ku ró­żo­wa­te­go, zmięk­cza na­skó­rek i wą­gry, uła­twia oczysz­cza­nie po­rów, wspo­ma­ga le­cze­nie ato­po­we­go za­pa­le­nia skó­ry i su­che­go za­pa­le­nia skó­ry, pod­no­si wil­got­ność skó­ry, po­pra­wia jej ela­stycz­ność, zmniej­sza wy­dzie­la­nie łoju (ma­secz­ki, prze­my­wa­nie so­kiem, na­pa­rem z su­che­go, ma­ce­ra­tem ze świe­że­go lub mro­żo­ne­go zie­la)².

------------------------------------------------------------------------

² https://ro­zan­ski.li/409/stel­la­ria-me­dia-l-vill-gwiazd­ni­ca-po­spo­li­ta-w-fi­to­te­ra­pii/, do­stęp: 21.03.2020.

Sto­so­wa­na do­ust­nie wzmac­nia i uszczel­nia na­czy­nia krwio­no­śne. Ze wzglę­du na za­war­tość sa­po­nin dzia­ła wy­krztu­śnie. Na­par z mio­dem wspo­ma­ga le­cze­nie nie­ży­tu oskrze­li, chryp­ki i kasz­lu su­che­go. W moim domu na­par z zie­la gwiazd­ni­cy sto­su­je się tak­że przy reu­ma­ty­zmie.

Skład­ni­ki

2 ły­żecz­ki su­szo­nej gwiazd­ni­cy (lub ¼ szklan­ki świe­żej)

1 szklan­ka go­rą­cej wody

1 ły­żecz­ka mio­du

Gwiazd­ni­cę za­le­wa­my go­rą­cą wodą. Pa­rzy­my 10 mi­nut. Od­ce­dza­my. Do­da­je­my miód.

Daw­ko­wa­nie

- 2–4 razy dzien­nie po ½ szklan­ki w przy­pad­ku ka­ta­ru, prze­zię­bie­nia, a na­wet w gry­pie.

Pe­sto z gwiazd­ni­cy

Pe­sto z gwiazd­ni­cy wspo­ma­ga flo­rę bak­te­ryj­ną je­lit oraz prze­mia­nę ma­te­rii.

Skład­ni­ki

4 gar­ści gwiazd­ni­cy po­spo­li­tej

1 szklan­ka po­kru­szo­nych orze­chów la­sko­wych

1 szklan­ka ole­ju sło­necz­ni­ko­we­go

200 g twa­ro­gu

1 szklan­ka tar­te­go sera żół­te­go (twar­de­go)

Mik­su­je­my gwiazd­ni­cę z ole­jem, twa­ro­giem, żół­tym se­rem, do­da­je­my orze­chy. Prze­cho­wu­je­my w lo­dów­ce.

CZOSNACZEK POSPOLITY (Al­lia­ria pe­tio­la­ta)

Czo­sna­czek po­spo­li­ty wy­stę­pu­je po­wszech­nie na te­re­nie ca­łe­go kra­ju. Lubi przy­dro­ża, skra­je lasu, sady i ogród­ki. Nie­ste­ty, nie jest do­stęp­ny w ofer­cie skle­pów zie­lar­sko-me­dycz­nych.

Czo­sna­czek to ro­śli­na dwu­let­nia. W pierw­szym roku ro­śnie w ro­ze­cie, ma li­ście ser­co­wa­te lub ner­ko­wa­te lek­ko kar­bo­wa­ne, nie kwit­nie. W dru­gim roku two­rzy wzra­sta­ją­ce pro­sto, gę­sto ulist­nio­ne po­je­dyn­cze ło­dy­gi, na któ­rych znaj­du­ją się rów­nież od­sta­ją­ce wło­ski. Li­ście czo­snacz­ka są na­gie – je­dy­nie te u dołu ro­śli­ny mogą być de­li­kat­nie owło­sio­ne – i in­ten­syw­nie pach­ną czosn­kiem. Za­zwy­czaj są ja­jo­wa­te lub ner­ko­wa­te, za­koń­czo­ne kar­bo­wa­ny­mi albo pił­ko­wa­ny­mi brze­ga­mi. Czo­sna­czek kwit­nie na bia­ło.

W Far­ma­ko­gno­zji I. Ma­tław­ska wspo­mi­na, że czo­sna­czek po­spo­li­ty spo­ży­wa­ny w po­sta­ci na­pa­ru ma dzia­ła­nie de­zyn­fe­ku­ją­ce, roz­kur­czo­we, prze­ciw­pa­so­żyt­ni­cze, prze­ciw­za­pal­ne, prze­ciw­grzy­bicz­ne, żół­cio­twór­cze, żół­cio­pęd­ne, od­tru­wa­ją­ce, prze­ciw­reu­ma­tycz­ne. Ze­wnętrz­nie sto­su­je się go w celu przy­spie­sze­nia pro­ce­su le­cze­nia ro­pie­ją­cych i trud­no go­ją­cych się ran, wrzo­dów, ska­le­czeń, za­dra­pań, otarć i grzy­bic. Naj­le­piej sto­so­wać go w tym przy­pad­ku w po­sta­ci okła­dów ze świe­żych li­ści lub na­pa­rów przy­go­to­wa­nych na ba­zie su­szo­ne­go su­row­ca.

Moja bab­cia na osła­bie­nie wio­sen­ne po­le­ca­ła jeść świe­że li­ście czo­snacz­ka w sa­łat­kach. Dzię­ki temu do dziś każ­dą in­fek­cję prze­cho­dzi­my ła­god­nie.

Jed­nym z mo­ich ulu­bio­nych do­mo­wych le­ków są świe­że li­ście czo­snacz­ka po­spo­li­te­go za­le­wa­ne go­rą­cym mle­kiem i mio­dem. Taka mik­stu­ra ma wła­ści­wo­ści wzmac­nia­ją­ce, roz­grze­wa­ją­ce, wy­krztu­śne. Po­le­ca się ją przy prze­zię­bie­niach, osła­bie­niu, gry­pie, nie­ży­cie ukła­du od­de­cho­we­go.

Musz­tar­da z na­sion czo­snacz­ka po­spo­li­te­go

Ta musz­tar­da po­bu­dza krą­że­nie krwi, ła­go­dzi bóle brzu­cha, bie­gun­ki i za­bu­rze­nia prze­mia­ny ma­te­rii oraz wspo­ma­ga oczysz­cza­nie or­ga­ni­zmu z tru­ją­cych sub­stan­cji.

Skład­ni­ki

1 szklan­ka na­sion czo­snacz­ka po­spo­li­te­go

½ szklan­ki octu (może być jabł­ko­wy)

sól

ma­jo­nez (opcjo­nal­nie)

Na­sio­na ucie­ra­my z octem i solą. Dla zła­go­dze­nia sma­ku moż­na do­dać ma­jo­ne­zu.

Sa­łat­ka z ku­sku­sem i czo­snacz­kiem

Skład­ni­ki

1 garść po­sie­ka­nych li­ści czo­snacz­ka

1 szklan­ka kasz­ki ku­skus

1 pierś kur­cza­ka go­to­wa­na na pa­rze

1 pę­czek rzod­kie­wek

3 małe twar­de ki­szo­ne ogór­ki

½ szklan­ki tar­te­go chrza­nu

1 por

4 łyż­ki po­sie­ka­nej na­tki pie­trusz­ki

2–3 łyż­ki oli­wy

sól, pieprz

Ku­skus za­le­wa­my wrząt­kiem tak, aby woda się­ga­ła po­nad ka­szę. Przy­kry­wa­my i od­sta­wia­my na oko­ło 10 mi­nut, aż wchło­nie wodę i na­pęcz­nie­je. Pierś kur­cza­ka kro­imy na pla­ster­ki. Rzod­kiew­ki i ki­szo­ne ogór­ki kro­imy na pla­ster­ki. Por obie­ra­my z ze­wnętrz­nych li­ści, od­ci­na­my ciem­no­zie­lo­ne koń­ce oraz pięt­kę z ko­rzon­ka­mi. Prze­kra­wa­my wzdłuż na pół, płu­cze­my w zim­nej wo­dzie i kro­imy na pla­ster­ki. Ku­skus od­kry­wa­my, by ostygł. Do­da­je­my pierś kur­cza­ka, rzod­kiew­ki, ogór­ki, por, czo­sna­czek, tar­ty chrzan. Do­pra­wia­my pie­przem i solą. Sa­łat­kę od­sta­wia­my pod przy­kry­ciem na 10 mi­nut i po­sy­pu­je­my na­tką.

Pe­sto z po­krzy­wy i czo­snacz­ka po­spo­li­te­go

Świe­ży czo­sna­czek po­zy­tyw­nie wpły­wa na od­por­ność or­ga­ni­zmu i jest na­tu­ral­nym an­ty­bio­ty­kiem, po­dob­nie jak czo­snek i chrzan.

Skład­ni­ki

3 gar­ści li­ści czo­snacz­ka

2 gar­ści li­ści po­krzy­wy

1 szklan­ka na­mo­czo­nych zia­ren sło­necz­ni­ka

100 g twa­ro­gu

2 szklan­ki ole­ju sło­necz­ni­ko­we­go

sól

Li­ście czo­snacz­ka i po­krzy­wy mik­su­je­my, do­le­wa­jąc po­wo­li olej. Na­dal mik­su­jąc, do­da­je­my roz­drob­nio­ny twa­róg, na­sio­na sło­necz­ni­ka. Na ko­niec do­pra­wia­my solą.

CHRZAN POSPOLITY (Ar­mo­ra­cia ru­sti­ca­na)

Chrzan to nie­do­ce­nia­na ro­śli­na. Więk­szo­ści ko­ja­rzy się z Wiel­ka­no­cą. War­to o nim pa­mię­tać, tym bar­dziej że ro­śnie pra­wie wszę­dzie, a w sprze­da­ży jest do­stęp­ny cały rok. Li­ście chrza­nu moż­na ku­pić lub sa­mo­dziel­nie ze­brać tyl­ko od kwiet­nia do lip­ca. Utar­ty ko­rzeń po­bu­dza i uła­twia tra­wie­nie, zwłasz­cza gdy prze­cho­dzi­my na le­śną die­tę. Ko­rzeń chrza­nu do­brze się prze­cho­wu­je w chłod­nym i ciem­nym miej­scu.

Chrzan jest by­li­ną o gru­bych, wal­co­wa­tych, mię­si­stych, bia­ło­żół­ta­wych ko­rze­niach, sil­nie roz­ga­łę­zio­nych się­ga­ją­cych do 4 m w głąb. Li­ście od­ziom­ko­we ma dłu­go­ogon­ko­we, gład­kie i bar­dzo duże – do 50 cm, kwia­ty – bia­łe.

Utar­ty ko­rzeń to pa­na­ceum na od­mro­że­nia (przy­kła­da­my go na cho­re miej­sce), sztyw­ność mię­śni (sma­ru­je­my mię­śnie ma­ścią), rwę kul­szo­wą (sto­su­je­my okła­dy i die­tę) i reu­ma­tyzm (sto­su­je­my maść). Za­sy­pa­ny cu­krem utar­ty ko­rzeń (sy­rop) jest ide­al­ny przy za­pa­le­niu oskrze­li i kasz­lu. Chrzan pa­su­je do mięs, po­traw ryb­nych, mdłych wa­rzyw i tłu­stych twar­dych se­rów.

Chrzan po­sa­dzo­ny w sa­dzie ha­mu­je roz­wój grzyb­ni cho­ro­bo­twór­czej na drze­wach oraz neu­tra­li­zu­je pro­mie­nio­wa­nie do­dat­nie, na przy­kład w miej­scach prze­bie­gu żył wod­nych.

Do­mo­we ma­sło chrza­no­we

Skład­ni­ki

4 szklan­ki tłu­stej śmie­ta­ny

½ szklan­ki świe­żych lub su­szo­nych po­sie­ka­nych li­ści chrza­nu

1 szczyp­ta soli

Ubi­ja­my śmie­ta­nę do mo­men­tu, aż uzy­ska­my gę­stą pla­stycz­ną masę. Od­sta­wia­my na 5–10 mi­nut, by od ma­sła od­dzie­li­ła się ma­ślan­ka. Od­ce­dza­my przez gę­ste sito. Na­stęp­nie za­sy­pu­je­my mięk­kie ma­sło (na si­cie) li­ść­mi chrza­nu, so­li­my do sma­ku i ugnia­ta­my ubi­jacz­ką do ziem­nia­ków. W ten spo­sób po­zbę­dzie­my się pły­nu, a przy­pra­wa do­kład­nie po­łą­czy się z ma­słem. Gdy ma­sło na­bie­rze gład­kiej kon­sy­sten­cji, for­mu­je­my je w do­wol­ny kształt. Prze­cho­wu­je­my w lo­dów­ce. Na­le­ży spo­ży­wać z umia­rem, szcze­gól­nie gdy mamy pro­ble­my z ner­ka­mi.

Zupa po­krzy­wo­wa z chrza­nem

Wio­sną i je­sie­nią war­to jeść tar­ty chrzan na su­ro­wo lub w roz­grze­wa­ją­cych i wzmac­nia­ją­cych zu­pach, po­nie­waż jest na­tu­ral­nym an­ty­bio­ty­kiem.

Skład­ni­ki

1½ l wy­wa­ru wa­rzyw­ne­go lub mię­sne­go

1 garść mło­dych li­ści po­krzy­wy

½ ko­rze­nia chrza­nu

½ gar­ści li­ści le­bio­dy

1 pę­czek na­tki z dzi­kiej mar­chwi

2 łyż­ki ma­sła

po ½ ły­żecz­ki soli i bia­łe­go pie­przu

Umy­ty ko­rzeń chrza­nu kro­imy w kost­kę. Umy­te i osu­szo­ne li­ście po­krzy­wy, le­bio­dy i nać dzi­kiej mar­chwi sie­ka­my drob­no. W ron­dlu roz­ta­pia­my ma­sło, do­da­je­my po­sie­ka­ną zie­le­ni­nę, mie­sza­my i du­si­my oko­ło 10 mi­nut, na­stęp­nie wle­wa­my go­rą­cy wy­war i do­pro­wa­dza­my do wrze­nia. Przy­kry­wa­my i go­tu­je­my na sła­bym ogniu oko­ło 5 mi­nut. Do­da­je­my po­kro­jo­ny ko­rzeń chrza­nu. Cze­ka­my, aż zupa prze­sty­gnie, i mik­su­je­my. Po pod­grza­niu do­pra­wia­my solą oraz pie­przem.

Zupa chrza­no­wa

Skład­ni­ki

2 ko­rze­nie chrza­nu

1 łyż­ka octu jabł­ko­we­go

kil­ka grzy­bów (np. wod­ni­cha ja­sno­żół­ta)

3 ka­wał­ki su­szo­ne­go mię­sa

1 łyż­ka smal­cu

1 szklan­ka ma­ślan­ki

2 szklan­ki wody

sól

grzan­ki lub ugo­to­wa­ne na twar­do jaj­ko do po­da­nia

Do garn­ka wrzu­ca­my su­szo­ne mię­so, sma­lec, grzy­by i wszyst­ko za­le­wa­my wodą. Chrzan kro­imy drob­no i skra­pia­my octem. Gdy wszyst­kie skład­ni­ki będą mięk­kie, do­da­je­my ma­ślan­kę i chrzan. De­li­kat­nie pod­grze­wa­my (uwa­ża­my, by ca­łość się nie za­go­to­wa­ła). Po­da­je­my z grzan­ka­mi lub z jaj­kiem ugo­to­wa­nym na twar­do.

PODBIAŁ POSPOLITY (Tus­si­la­go far­fa­ra)

Pod­biał po­spo­li­ty to by­li­na o dłu­gich, roz­cho­dzą­cych się płyt­ko pod zie­mią kłą­czach. Kwit­nie na przed­wio­śniu, two­rząc pięk­ne żół­te kępy kwia­to­we. Po prze­kwit­nie­niu po­ja­wia­ją się li­ście od­ziom­ko­we, dłu­go­on­ko­we, okrą­gła­wo-wie­lo­kąt­ne, o nie­rów­no ząb­ko­wa­nym brze­gu. Mło­de li­ście po­kry­te są kut­ne­rem, u star­szych li­ści kut­ner jest tyl­ko od spodu, uner­wie­nie mają dło­nia­ste. Kwiat pod­bia­łu, li­ście, a tak­że go­to­we pre­pa­ra­ty – sy­ro­py, cu­kier­ki, her­ba­ty – moż­na na­być w skle­pach zie­lar­sko-me­dycz­nych.

Pod­biał (kwiat i li­ście) ma dzia­ła­nie wy­krztu­śne, prze­ciw­skur­czo­we, po­wle­ka­ją­ce, ścią­ga­ją­ce, prze­ciw­za­pal­ne i w nie­wiel­kim stop­niu prze­ciw­bak­te­ryj­ne. Sam kwiat w sa­łat­kach dzia­ła po­bu­dza­ją­co na ape­tyt i po­wstrzy­mu­je nad­mier­ne po­ce­nie. Kwiat w po­sta­ci okła­du (pap­ki) le­czy sta­ny za­pal­ne skó­ry.

Sy­rop (z li­ści lub kwia­tów) sto­su­je się przy cho­ro­bach dróg od­de­cho­wych: ast­mie, za­pa­le­niu oskrze­li, nie­ży­cie oskrze­li, po­draż­nie­niu dróg od­de­cho­wych u pa­la­czy.

Her­ba­ta z su­szo­ne­go zie­la pod­bia­łu

W moim domu pod­biał bar­dzo czę­sto jest sto­so­wa­ny w po­sta­ci su­szo­nej i pity jako her­ba­ta w okre­sie re­kon­wa­le­scen­cji po prze­by­tej gry­pie, prze­zię­bie­niu.

Skład­ni­ki

1 łyż­ka su­szo­ne­go zie­la pod­biał (kwiat i liść)

1 szklan­ka wody

Susz za­le­wa­my wodą, do­pro­wa­dza­my do wrze­nia. Od­sta­wia­my na 15 mi­nut. Od­ce­dza­my i pi­je­my po jed­nej łyż­ce sto­ło­wej przed każ­dym po­sił­kiem.

Sy­rop z kwia­tów lub li­ści pod­bia­łu

Sy­rop przy­go­to­wa­ny z li­ści i kwia­tów pod­bia­łu ma ta­kie samo dzia­ła­nie. Z su­row­ca po­zo­sta­łe­go po od­ce­dze­niu moż­na zro­bić na­lew­kę, któ­ra dzia­ła na­po­tnie, po­ma­ga wy­da­lić fleg­mę i zmniej­sza ka­szel. Na­lew­ka z li­ści bę­dzie bar­dziej ślu­zo­wa­ta.

Skład­ni­ki

1 l kwia­tów lub li­ści pod­bia­łu

1 kg cu­kru

1 łyż­ka spi­ry­tu­su (opcjo­nal­nie)

al­ko­hol 40% (opcjo­nal­nie, do przy­go­to­wa­nia na­lew­ki)

Kwia­ty lek­ko gnie­cie­my i wkła­da­my do sło­ika war­stwa­mi, raz kwia­ty, raz cu­kier. Koń­czy­my cu­krem. Po­jem­nik za­krę­ca­my i od­sta­wia­my w cie­płe miej­sce, ale nie na słoń­ce. Gdy kwia­ty pusz­czą sok (po oko­ło ty­go­dniu), zle­wa­my płyn do bu­tel­ki. Prze­cho­wu­je­my w chłod­nym miej­scu. Mo­że­my do­dać 1 ły­żecz­kę spi­ry­tu­su, by le­piej go za­kon­ser­wo­wać.

Po­zo­sta­łe po od­ce­dze­niu kwia­ty lub li­ście za­le­wa­my al­ko­ho­lem 40% i od­sta­wia­my na ty­dzień. Po tym cza­sie wszyst­ko prze­ce­dza­my i bu­tel­ku­je­my.

Daw­ko­wa­nie

- Sy­rop: 5 razy dzien­nie po kie­lisz­ku.
- Na­lew­ka: kie­li­szek przed snem.

Sa­łat­ka z pod­bia­łu i se­za­mu

Skład­ni­ki

1 szklan­ka li­ści pod­bia­łu

1 szklan­ka li­ści po­krzy­wy

½ szklan­ki li­ści szpi­na­ku

3 łyż­ki se­za­mu

1 łyż­ka ma­sła

2 łyż­ki sosu so­jo­we­go

1 kie­li­szek ko­nia­ku

Umy­te li­ście wrzu­ca­my na 2–3 mi­nu­ty na lek­ko oso­lo­ny wrzą­tek, od­ce­dza­my, prze­le­wa­my zim­ną wodą, osu­sza­my i kro­imy w gru­be pa­ski. Na go­rą­cej pa­tel­ni pra­ży­my se­zam ze szczyp­tą soli. W ron­del­ku to­pi­my ma­sło, wrzu­ca­my zie­le­ni­nę, pod­grze­wa­my, wy­kła­da­my na ogrza­ną sa­la­ter­kę, skra­pia­my so­sem so­jo­wym i ko­nia­kiem, po­sy­pu­je­my se­za­mem, mie­sza­my.

POKRZYWA ZWYCZAJNA (Urti­ca dio­ica)

Po­krzy­wę zwy­czaj­ną zna każ­dy z nas. Jest zdrow­sza od nie­jed­nej łą­ko­wej pięk­no­ści. Znaj­du­je za­sto­so­wa­nie za­rów­no w kuch­ni i zio­ło­lecz­nic­twie, jak i w ko­sme­ty­ce. U mnie w domu po­krzy­wa do­da­wa­na jest do ro­so­łu, a zupę po­krzy­wo­wą jemy co naj­mniej raz w ty­go­dniu. Uwiel­bia­my ją w cie­ście po­krzy­wo­wo-cze­ko­la­do­wym, ga­la­ret­ce na słod­ko i we­gań­skiej ga­lan­ty­nie, chwa­ścia­kach, pe­sto z ma­ka­ro­nem, po­da­ną z klu­ska­mi... Dzię­ki niej nie cho­ru­je­my, a z ka­ta­rem ra­dzi­my so­bie w trzy dni.

UWA­GA! Po­krzy­wę (w każ­dej po­sta­ci) moż­na sto­so­wać mak­sy­mal­nie 25 dni, po­tem na­le­ży zro­bić 14 dni prze­rwy. Ma sil­ne dzia­ła­nie mo­czo­pęd­ne i zbyt dłu­gie spo­ży­wa­nie pro­wa­dzi do od­wod­nie­nia, roz­rze­dza krew, co może po­wo­do­wać krwa­wie­nia, po­nad­to za­wie­ra dużo że­la­za, co blo­ku­je wchła­nia­nie wi­ta­mi­ny E.

Su­szo­ne zie­le, ta­blet­ki oraz sok z po­krzy­wy moż­na ku­pić w skle­pach zie­lar­sko-me­dycz­nych.

W kuch­ni wy­ko­rzy­stu­je się całe pędy mło­dej ro­śli­ny lub mło­de li­ście, któ­re do­da­je się do zup, sa­ła­tek, ja­jecz­ni­cy, far­szów i past ka­nap­ko­wych. W zio­ło­lecz­nic­twie sto­su­je się ko­rzeń, li­ście i na­sio­na po­krzy­wy.

Na­sio­na po­krzy­wy zbie­ra­my od sierp­nia, su­szy­my. Od wrze­śnia mo­że­my za­cząć ku­ra­cję, je­dząc 1 ły­żecz­kę na wzmoc­nie­nie or­ga­ni­zmu. U nas w domu zja­da­my je ra­zem z mu­sli lub jo­gur­tem.

Po­krzy­wa spo­ży­wa­na w do­wol­nej po­sta­ci wspie­ra le­cze­nie ukła­du mo­czo­we­go, ma dzia­ła­nie wzmac­nia­ją­ce, ob­ni­ża ci­śnie­nie i wspo­ma­ga pra­cę ukła­du po­kar­mo­we­go.

Ze­wnętrz­nie sto­su­je się ją do le­cze­nia ran, w sta­nach za­pal­nych jamy ust­nej, błon ślu­zo­wych oraz w celu zni­we­lo­wa­nia ło­jo­to­ku i wy­pa­da­nia wło­sów.

W ko­sme­ty­ce po­krzy­wa wcho­dzi przede wszyst­kim w skład pro­duk­tów do pie­lę­gna­cji tłu­stej cery i prze­tłusz­cza­ją­cych się wło­sów.

Zupa po­krzy­wo­wa z pstrą­giem

Po­krzy­wa w ta­kiej po­sta­ci od­ży­wia or­ga­nizm i wzmac­nia od­por­ność. Do­star­cza nie­zbęd­nych sub­stan­cji czyn­nych w okre­sie wio­sen­ne­go osła­bie­nia or­ga­ni­zmu. Zupa z po­krzy­wą po­win­na go­ścić na na­szym sto­le przy­naj­mniej raz w ty­go­dniu.

Skład­ni­ki

1 pstrąg

1 szklan­ka drob­no po­sie­ka­nych li­ści po­krzy­wy

1 szklan­ka drob­no po­sie­ka­nych li­ści szcza­wiu

3 łyż­ki twa­ro­gu

1 szklan­ka jo­gur­tu

1 łyż­ka ma­sła

4 duże li­ście chrza­nu lub ko­by­la­ka

sól, pieprz

Pstrą­ga na­cie­ra­my solą, owi­ja­my w li­ście chrza­nu lub ko­by­la­ka, od­kła­da­my w chłod­ne miej­sce na 1–2 go­dzi­ny. Go­tu­je­my rybę w 1½ li­tra wody na bar­dzo ma­łym ogniu oko­ło 25 mi­nut do zmięk­nię­cia. Wyj­mu­je­my pstrą­ga – i co waż­ne – nie wy­le­wa­my wy­wa­ru. Po prze­stu­dze­niu kro­imy rybę na ka­wał­ki. Po­sie­ka­ną zie­le­ni­nę du­si­my przez chwi­lę na ma­śle pod przy­kry­ciem, na­stęp­nie łą­czy­my ją z prze­ce­dzo­nym wy­wa­rem z ryby. Wszyst­ko go­tu­je­my oko­ło 5 mi­nut. Ucie­ra­my jo­gurt z twa­roż­kiem, wle­wa­my po­wo­li do zupy, do­kład­nie mie­sza­jąc. Do­da­je­my po­kro­jo­ną rybę, pod­grze­wa­my (nie go­tu­je­my). Do­pra­wia­my solą i pie­przem.

Klu­ski z po­krzy­wą

Jest to jed­na ze smacz­niej­szych form po­da­wa­nia po­krzy­wy, zwłasz­cza tym naj­bar­dziej ma­rud­nym. Je­że­li ła­two i szyb­ko chce­my uzu­peł­nić bra­ki że­la­za, wap­nia i po­ta­su w die­cie, to za­chę­cam do „klu­sko­wa­nia”.

Skład­ni­ki

2 szklan­ki mąki pszen­nej typ 450

1 szklan­ka po­sie­ka­nych li­ści po­krzy­wy

let­nia woda

1 jaj­ko

sól

Mąkę mie­sza­my z po­sie­ka­ną po­krzy­wą i solą, do­da­je­my jaj­ko i wodę. Ilość wody za­le­ży od mąki. Cia­sto po­win­no po za­gnie­ce­niu od­cho­dzić od ręki. Waż­ne, by woda nie była zim­na. Po za­gnie­ce­niu od­sta­wia­my cia­sto na 15–20 mi­nut. Po­tem dzie­li­my je na por­cje, ro­bi­my wał­ki i kro­imy jak ko­pyt­ka. Wrzu­ca­my na wrzą­cą, oso­lo­ną wodę. Klu­ski wyj­mu­je­my, gdy wy­pły­ną na wierzch.

Cia­sto po­krzy­wo­wo-cze­ko­la­do­we

Skład­ni­ki

2 szklan­ki mąki pszen­nej

1 szklan­ka cu­kru

1 szklan­ka mle­ka

1 szklan­ka po­wi­deł (z kwa­śnych owo­ców)

1 szklan­ka ole­ju zmik­so­wa­ne­go z gar­ścią li­ści po­krzy­wy

3 jaj­ka

do­wol­na ilość ka­kao lub zia­ren ka­kao

1 ły­żecz­ka sody

1 ły­żecz­ka prosz­ku do pie­cze­nia

1 garść li­ści po­krzy­wy

Wszyst­ko (oprócz po­krzy­wy) mik­su­je­my na jed­no­li­tą masę. Do­da­je­my li­ście po­krzy­wy. Prze­le­wa­my na blasz­kę wy­sma­ro­wa­ną tłusz­czem i ob­sy­pa­ną buł­ką tar­tą. Pie­cze­my w 180°C przez go­dzi­nę. Po 40 mi­nu­tach spraw­dza­my pa­tycz­kiem, czy cia­sto się upie­kło.

Pha­li, czy­li dzi­kie ra­fa­el­lo

Skład­ni­ki

3 gar­ści li­ści po­krzy­wy

1 garść li­ści po­da­grycz­ni­ka

1 garść li­ści czo­snacz­ka po­spo­li­te­go

½ gar­ści blusz­czy­ka kur­dy­ban­ka

½ szklan­ki na­mo­czo­nych ro­dzy­nek

½ szklan­ki mie­szan­ki zia­ren: sło­necz­nik, dy­nia, se­zam

15 po­kru­szo­nych her­bat­ni­ków, mie­lo­ny sło­necz­nik lub buł­ka tar­ta (opcjo­nal­nie, do za­gęsz­cze­nia masy)

Mik­su­je­my po­krzy­wę, czo­sna­czek po­spo­li­ty, po­da­grycz­nik i blusz­czyk kur­dy­ba­nek z ro­dzyn­ka­mi. For­mu­je­my kul­ki i ob­ta­cza­my w ziar­nach. Gdy­by masa była zbyt mo­kra, mo­że­my do­dać po­kru­szo­ne her­bat­ni­ki, sło­necz­nik lub buł­kę tar­tą.

Chwa­ścia­ki

Plac­ki sma­żo­ne na ole­ju będą mieć po­smak ryby, zaś sma­żo­ne na smal­cu po­smak wo­ło­wi­ny.

Skład­ni­ki

2 duże gar­ści po­krzy­wy

1 jaj­ko (opcjo­nal­nie)

½ szklan­ki mąki

sól, pieprz

olej do sma­że­nia

Po­krzy­wę sie­ka­my, do­da­je­my mąkę, jaj­ko, przy­pra­wy i ugnia­ta­my, aż po­krzy­wa pu­ści sok i po­wsta­nie lep­ka masa. Cza­sa­mi po­krzy­wa pusz­cza wię­cej soku i wte­dy trze­ba do­dać mąki. For­mu­je­my pla­cusz­ki. Sma­ży­my na ru­mia­no.

Ko­tle­ty z żół­cia­ka siar­ko­we­go i po­krzy­wy

Skład­ni­ki

duży ka­wa­łek żół­cia­ka siar­ko­we­go

2 gar­ści li­ści po­krzy­wy

1 śred­nia ce­bu­la

2 jaj­ka

sól, pieprz

buł­ka tar­ta

Żół­ciak za­le­wa­my wodą i go­tu­je­my oko­ło 10 mi­nut od mo­men­tu za­go­to­wa­nia. Od­ce­dza­my. Li­ście po­krzy­wy, ce­bu­lę i żół­ciak mie­le­my w ma­szyn­ce na gru­bym si­cie. Do po­wsta­łej masy do­da­je­my jaj­ka, sól, pieprz. Gdy­by masa była za mo­kra, mo­że­my do­dać buł­kę tar­tą. For­mu­je­my ko­tle­ty, ob­ta­cza­my w buł­ce i sma­ży­my na ole­ju na ru­mia­no.

UWA­GA! Po­krzy­wa w da­niach dzia­ła jak wzmac­niacz sma­ku, dla­te­go wszyst­kie da­nia z jej uży­ciem do­pra­wia się na koń­cu.

.

.

.

…(fragment)…

Całość dostępna w wersji pełnej
mniej..

BESTSELLERY