Facebook - konwersja
Ogólne zasady nauki gospodarstwa narodowego czyli Czysta teorya ekonomii politycznej. Tom 2 - Ebook (Książka EPUB) do pobrania w formacie EPUB
Pobierz fragment

Ogólne zasady nauki gospodarstwa narodowego czyli Czysta teorya ekonomii politycznej. Tom 2 - ebook

Format ebooka:
EPUB
Format EPUB
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najpopularniejszych formatów e-booków na świecie. Niezwykle wygodny i przyjazny czytelnikom - w przeciwieństwie do formatu PDF umożliwia skalowanie czcionki, dzięki czemu możliwe jest dopasowanie jej wielkości do kroju i rozmiarów ekranu. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
, MOBI
Format MOBI
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najczęściej wybieranych formatów wśród czytelników e-booków. Możesz go odczytać na czytniku Kindle oraz na smartfonach i tabletach po zainstalowaniu specjalnej aplikacji. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
(2w1)
Multiformat
E-booki sprzedawane w księgarni Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu - kupujesz treść, nie format. Po dodaniu e-booka do koszyka i dokonaniu płatności, e-book pojawi się na Twoim koncie w Mojej Bibliotece we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu przy okładce. Uwaga: audiobooki nie są objęte opcją multiformatu.
czytaj
na tablecie
Aby odczytywać e-booki na swoim tablecie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. Bluefire dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na czytniku
Czytanie na e-czytniku z ekranem e-ink jest bardzo wygodne i nie męczy wzroku. Pliki przystosowane do odczytywania na czytnikach to przede wszystkim EPUB (ten format możesz odczytać m.in. na czytnikach PocketBook) i MOBI (ten fromat możesz odczytać m.in. na czytnikach Kindle).
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na smartfonie
Aby odczytywać e-booki na swoim smartfonie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. iBooks dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Język:
Polski
Rok wydania:
2011
Rozmiar pliku:
316 KB
Zabezpieczenie:
brak
0,00
Cena w punktach Virtualo:
0 pkt.

Ogólne zasady nauki gospodarstwa narodowego czyli Czysta teorya ekonomii politycznej. Tom 2 - opis ebooka

Klasyka na e-czytnik to kolekcja lektur szkolnych, klasyki literatury polskiej, europejskiej i amerykańskiej w formatach ePub i Mobi. Również miłośnicy filozofii, historii i literatury staropolskiej znajdą w niej wiele ciekawych tytułów.

Seria zawiera utwory najbardziej znanych pisarzy literatury polskiej i światowej, począwszy od Horacego, Balzaca, Dostojewskiego i Kafki, po Kiplinga, Jeffersona czy Prousta. Nie zabraknie w niej też pozycji mniej znanych, pióra pisarzy średniowiecznych oraz twórców z epoki renesansu i baroku.

FRAGMENT KSIĄŻKI

Wol­no dru­ko­wać, z wa­run­kiem zło­że­nia w Ko­mi­te­cie Cen­zu­ry, po wy­dru­ko­wa­niu, pra­wem prze­pi­sa­nej licz­by exem­pla­rzy.

War­sza­wa dnia 214 Sierp­nia 1858 r.

Cen­zor, Rad­ca Dwo­ru Sta­ni­sław­ski.

czaj­ne, któ­re lud jaki albo na klę­ski ska­zać albo zbyt szyb­ko do nie­zwy­kłej po­myśl­no­ści wznieść mogą; bo ro­zu­mo­wa­nia na­uko­we mogą prze­wi­dzieć skut­ki zda­rzeń nad­zwy­czaj­nych i no­we­go w nich szu­kać świa­tła, ale za­wsze opie­rać się po­win­ny na do­strze­że­niach ze zwy­czaj­ne­go sta­nu lu­dów wzię­tych, i z nie­go na­uko­we za­sa­dy wy­pro­wa­dzać, a nad­zwy­czaj­ne wy­pad­ki za zbo­cze­nie od tych­że za­sad po­czy­ty­wać.

Rów­nie jak w pierw­szej czę­ści, zaj­mie­my się tu­taj na­przód po­zna­niem pier­wiast­ków bo­gac­twa na­ro­du, i sil za po­mo­cą któ­rych na­ród z tych pier­wiast­ków war­to­ści do utrzy­ma­nia i po­lep­sze­nia swe­go bytu po­trzeb­ne wy­pro­wa­dza. Mó­wić więc bę­dzie­my na­przód o pro­duk­cyi na­ro­do­wej.

Wie­my już że mas­sa pew­na war­to­ści, sama przez się nie sta­no­wi bo­gac­twa, gdyż trze­ba ją użyć sto­sow­nie aby się źró­dłem do­bre­go bytu dla nas sta­ła. Wy­kryw­szy za­tem źró­dła, w któ­rych na­ród czer­pa war­to­ści, trze­ba bę­dzie po­znać siły, któ­re im ży­cie i ruch prze­my­sło­wy na­da­ją. To bę­dzie przed­mio­tem ba­da­nia nad isto­tą i skut­ka­mi obie­gu, czy­li cyr­ku­la­cyi bo­gactw na­ro­do­wych.

Po od­kry­ciu tą dro­gą, źró­deł bo­gac­twa na­ro­dów, zaj­mie­my się wy­ka­za­niem ich prze­zna­cze­nia, to jest: mó­wić bę­dzie­my o uży­ciu, pod wzglę­dem wpły­wu jego na bo­gac­two na­ro­dów.

CZĘŚĆ DRU­GA.

O BO­GAC­TWIE NA­RO­DÓW

Pierw­sza część na­szej teo­ryi po­świę­co­ną była zgłę­bie­niu za­sad bo­gac­twa oso­bi­ste­go, czy­li od­kry­ciu źró­deł w któ­rych czło­wiek w sto­sun­kach to­wa­rzy­skich ży­ją­cy, spo­so­by utrzy­ma­nia ży­cia i po­lep­sze­nia bytu swe­go czer­pa. W dru­giej zaj­mie­my się po­zna­niem za­sad do­bre­go bytu czy­li bo­gac­twa lu­dów, wy­kry­je­my sło­wem źró­dła bo­gactw na­ro­dów.

Po­dob­nie jak w do­cho­dze­niu za­sad bo­gac­twa oso­bi­ste­go, zaj­mo­wał uwa­gę na­szą czło­wiek cy­wi­li­zo­wa­ny w zwy­czaj­nych sto­sun­kach to­wa­rzy­skich ży­ją­cy; tak w teo­ryi bo­gac­twa na­ro­dów, na­ród cy­wi­li­zo­wa­ny, w zwy­czaj­nych sto­sun­kach to­wa­rzy­skich ży­ją­cy, nie na­le­żą­cy ani do naj­oświe­ceń­szych, ani do naj­mniej oświe­co­nych, przed­mio­tem uwag i do­strze­żeń na­szych bę­dzie. Mó­wię w sto­sun­kach zwy­czaj­nych, to jest bez wzglę­du na oko­licz­no­ści nadzwy-

WSTĘP.

DZIAŁ PIERW­SZY.

O PRO­DUK­CYI BO­GACTW NA­RO­DO­WYCH.

roz­dział I.

O pier­wiast­kach bo­gac­twa na­ro­dów.

Wi­dzie­li­śmy w pierw­szej czę­ści, że na­tu­ra sama do­star­cza czło­wie­ko­wi pierw­sze spo­so­by utrzy­ma­nia ży­cia; że za po­mo­cą prze­my­słu wła­sne­go, ko­rzy­sta z nich i nowe za ich po­śred­nic­twem wy­da­je i przy­spa­sa­bia war­to­ści; i że oszczęd­ność uczy go kształ­cić za­pas pe­wien i za­mie­nić go w źró­dło do­cho­du lub w śro­dek co­raz lep­sze­go za­spa­ka­ja­nia po­trzeb. Po­zna­li­śmy sło­wem: że siły przy­ro­dze­nia, pra­ca i ka­pi­ta­ły, są pier­wiast­ko­we­mi źró­dła­mi bo­gac­twa oso­bi­ste­go, i że prze­mysł i sto­sun­ki to­wa­rzy­skie z tych źró­deł do­bry byt czło­wie­ka wy­pro­wa­dza­ją. Bo­gac­two na­ro­du na tych sa­mych opie­rać się musi za­sa­dach, co bo­gac­two osób na­ród skła­da­ją­cych; ztąd ła­twy wnio­sek, że siły i dary przy­ro­dze­nia, pra­ca lu­dzi na­ród skła­da­ją­cych, i ka­pi­ta­ły w róż­nych ro­dza­jach prze­my­słu uży­te, je­dy­ne pier­wiast­ki bo­gactw na­ro­do­wych skła­da­ją.

Kto te siły pro­duk­cyj­ne i źró­dła do­cho­dów po­sia­da, ten ma środ­ki zbo­ga­ce­nia się; na­ród za­tem musi po­sia­dać te pier­wiast­ki bo­gac­twa, aże­by mógł dojść do za­moż­no­ści i po­tę­gi. Ja­kim­że spo­so­bem wy­obra­zić so­bie mo­że­my na­ród wła­ści­cie­lem sił pro­duk­cyj­nych? Przez po­sia­da­nie po­dob­ne nie na­le­ży ro­zu­mieć ani wła­sno­ści wspól­nej, za­rdw­no do wszyst­kich miesz­kań­ców kra­ju na­le­żą­cej, ani wła­sno­ści rzą­do­wej, lo jest w imie­niu na­ro­du po­sia­da­nej. Lecz uwa­ża­jąc na­ród jako cia­ło mo­ral­ne, wę­złem to­wa­rzy­skim i toż­sa­mo­ścią ję­zy­ka, zwy­cza­jów i ustaw po­łą­czo­ne, a od in­nych po­dob­nych so­bie to­wa­rzystw od­osob­nio­ne, mo­że­my przy­pu­ścić, że na­ród po­sia­da to wszyst­ko, w co na­tu­ra kraj przez nie­go osia­dły upo­sa­ży­ła, co pra­ca wszyst­kich lu­dzi do nie­go na­le­żą­cych wy­ro­bić może, i co ich oszczęd­ność w po­sta­ci ka­pi­ta­łów na­gro­ma­dzi­ła, a ta wła­sność na­ro­du bę­dzie wy­łącz­nem jego pra­wem względ­nie do in­nych na­ro­dów. Tym spo­so­bem uwa­ża­jąc rze­czy, mo­że­my po­wie­dzieć, że na­ród po­sia­da: kli­mat kra­jo­wi wła­ści­wy, zie­mię za­war­tą w gra­ni­cach pań­stwa, przez inne na­ro­dy sza­no­wa­nych, brze­gi mo­rza, rze­ki i je­zio­ra w tych gra­ni­cach za­war­te; że po­sia­da mniej więk­szą zdol­ność do pra­cy we­dług więk­szej lub mniej­szej ilo­ści lu­dzi pra­co­wi­tych i do prze­my­słu zdol­nych, któ­rzy go skła­da­ją; że po­sia­da na­ko­niec ka­pi­ta­ły, przez miesz­kań­ców kra­ju uzbie­ra­ne ich wy­łącz­ną wła­sno­ścią bę­dą­ce, i ta­kie któ­re lubo spól­ną wszyst­kich wła­sno­ścią, są jed­nak­że pier­wiast­kiem bo­gac­twa po­spo­li­te­go z po­wo­du świad­czo­nych usług pro­duk­cyj­nych.

Moż­na za­tem utrzy­my­wać, że na­ród po­sia­da pier­wiast­ki bo­gactw, po­nie­waż inne na­ro­dy uzna­ją i sza­nu­ją jego wy­łącz­ną wła­sność zie­mi, na któ­rej jest za­sie­dlo­ny; gdyż chód skar­bo­wi czy­nią, i usłu­gi pro­duk­cyj­ne na­ro­do­wi świad­czą, a przez to wszel­kie mają zna­mio­na ka­pi­ta­łów, jako to: ka­na­ły spław­ne, mo­sty, dro­gi bite, wo­do­cią­gi, ko­le­je że­la­zne i t… p., nie bę­dą­ce pry­wat­ną lecz pu­blicz­ną czy­li na­ro­do­wą wła­sno­ścią i nie wcho­dzą­ce tem sa­mem do ogól­nej sum­my bo­gactw oso­bi­stych.

Lubo za­tem jed­na­ko­we są pier­wiast­ki bo­gac­twa na­ro­do­we­go i oso­bi­ste­go, nie moż­na wsze­la­koż utrzy­my­wać: iż to tyl­ko co pry­wat­ni miesz­kań­cy kra­ju po­sia­da­ją, skła­da je­dy­nie pier­wiast­ki bo­gac­twa na­ro­do­we­go; gdyż i to wszyst­ko do tych pier­wiast­ków li­czyć na­le­ży, co nie bę­dąc w po­sia­da­niu pry­wat­nem, ma wsze­la­koż war­tość pro­duk­cyj­ną dla ca­łe­go na­ro­du, i za wła­sność na­ro­do­wą po­czy­ta­ne być może, uwa­ża­jąc tę wła­sność jako wy­łącz­ną wzglę­dem in­nych na­ro­dów.

Trzy więc są pier­wiast­ki bo­gac­twa na­ro­du, to jest:

1) Dary przy­ro­dze­nia, znaj­du­ją­ce się w gra­ni­cach kra­ju przez na­ród za­ję­te­go;

2) Lud­ność, uwa­ża­na jako pier­wia­stek pra­cy na­ro­do­wej; 3) Ka­pi­ta­ły, tak oso­bi­stą jako i pu­blicz­ną wła­sno­ścią bę­dą­ce.

może być po­czy­ta­ny za wła­ści­cie­la tego wszyst­kie­go, co miesz­kań­cy kra­ju po­sia­da­ją; i że prócz tego po­sia­da dary przy­ro­dze­nia i ka­pi­ta­ły, któ­re wy­łącz­nej pry­wat­nej wła­sno­ści nie skła­da­ją, i do ca­łe­go na­ro­du na­le­żą. To roz­róż­nie­nie w pier­wiast­kach bo­gactw przez na­ród po­sia­da­nych dóbr, pry­wat­ną wła­sność skła­da­ją­cych i ta­kich co do ni­ko­go wy­łącz­nie, a do wszyst­kich człon­ków na­ro­du spól­nie na­le­żą, daje nam po­wód do uczy­nie­nia wnio­sku: iż mas­sa war­to­ści przez cały na­ród po­sia­da­nych, jest więk­szą od war­to­ści w tym­że na­ro­dzie wła­sno­ścią pry­wat­ną bę­dą­cych.

Zie­mia we wszyst­kich cy­wi­li­zo­wa­nych kra­jach po­dzie­lo­ną jest na wy­łącz­ne pry­wat­ne wła­sno­ści; ale nie moż­na utrzy­my­wać, iż wszyst­kie siły i dary przy­ro­dze­nia, pier­wiast­ka­mi bo­gac­twa na­ro­du ja­kie­go bę­dą­ce, do po­je­dyn­czych miesz­kań­ców kra­ju wy­łącz­nie na­le­żą. Są we wszyst­kich kra­jach do­bra nie­ru­cho­me, nie na­le­żą­ce do ni­ko­go wy­łącz­nie, a bę­dą­ce wsze­la­koż pier­wiast­ka­mi bo­gac­twa, z po­wo­du usług pro­duk­cyj­nych lub do­cho­dów któ­re z nich wy­pły­wa­ją. Do tego rzę­du na­le­żą grun­ta dro­gom i tar­gom po­świę­co­ne; rze­ki spław­ne, je­zio­ra, brze­gi mor­skie i l… p. Do­bra grun­to­we przez rząd w imie­niu na­ro­du po­sia­da­ne, bę­dą­ce źró­dła­mi do­cho­dów skar­bo­wych, nie są ani wła­sno­ścia­mi pry­wat­ne­mi, ani za­sa­da­mi bo­gac­twa oso­bi­ste­go, są i owszem uszczerb­kiem te­goż bo­gac­twa, bo gdy­by ich rząd nio po­sia­dał, toby pry­wat­ną byty wła­sno­ścią, a tem sa­mem przy­czy­nia­ły­by się do po­więk­sze­nia mas­sy bo­gactw oso­bi­stych; a jed­nak­że do­bra tego ro­dza­ju do­star­cza­ją pro­duk­tów do ogól­nej mas­sy pło­dów kra­jo­wych, i czy­nią do­cho­dy, a za­tem są pier­wiast­ka­mi bo­gac­twa. Są tak­że w każ­dym kra­ju licz­ne za­kła­dy dla wy­go­dy, bez­pie­czeń­stwa i do­bra prze­my­słu za­pro­wa­dzo­ne, utrzy­my­wa­ne, któ­re i do-

Roz­dział II.

O da­rach przy­ro­dze­nia.

Da­ra­mi przy­ro­dze­nia na­zy­wa­my wszel­kie war­to­ści, nie bę­dą­ce dzie­łem ani pra­cy ani ka­pi­ta­łów, ist­nie­ją­ce bez po­śred­nic­twa lu­dzi. Są to siły i pło­dy przy­ro­dze­nia, któ­re­mi Twór­ca lu­dzi ob­da­rza, a któ­re ich prze­mysł w za­kła­dy bo­gac­twa za­mie­nia. Kra­je róż­nią się bar­dzo mię­dzy sobą, pod wzglę­dem ob­fi­to­ści po­sia­da­nych da­rów przy­ro­dze­nia, a ta względ­na ob­fi­tość onych­że, wpły­wa sil­nio na róż­ny stan bo­gac­twa na­ro­dów.

Dary przy­ro­dze­nia, któ­re­mi kra­je są mniej wię­cej upo­sa­żo­ne, są:

A. Kli­mat sprzy­ja­ją­cy roz­wi­ja­niu się i dzia­łal­no­ści władz czło­wie­ka i ogól­nej pro­duk­cyi;

B. Siły płod­ne zie­mi i pło­dy któ­re ona bez po­śred­nic­twa lu­dzi wy­da­je;

C. Ob­fi­tość, sita i pło­dy wody w gra­ni­cach pań­stwa znaj­du­ją­cej się.

A. Kli­mat.

Nie po­trze­ba roz­wo­dzić się nad tem, jak sil­ny wpływ wy­wie­ra kli­mat na byt czło­wie­ka, bo samo po­rów­na­nie sta­nu lu­dów pod róż­ne­mi stre­fa­mi ży­ją­cych, do­sta­tecz­nym tego jest do­wo­dem. Pod lo­do­wa­te­mi bie­gu­na­mi i pod skwa­rem rów­ni­ka żyją lu­dzie, wię­cej do zwie­rząt jak do istot wyż­szem czu­ciem ob­da­rzo­nych po­dob­ni, i ska­za­ni na wiecz­ną dzi­kość. Pod umiar­ko­wa­ną stre­fą miesz­czą się licz­ne ple­mio­na rodu ludz­kie­go, któ­re oświe­ce­nie i bo­gac­two zie­mi po­sia­da­ją. Ci za­moż­ni i oświe­ce­ni lu­dzie tra­cą całą dzi­kość swo­je i moż­ność wy­ko­na­nia dzieł wiel­kich, gdy siły swo­je pod nie­przy­ja­zną stre­fą na nie­rów­ną wal­kę z przy­ro­dze­niem na­ra­ża­ją, i na­próż­no usi­łu­ją prze­nieść do­bro­dziej­stwa oświa­ty do lo­dów pół­no­cy, do spie­kłych pusz­czy po­łu­dnia.

Wpływ zba­wien­ny kli­ma­tu tro­istym spo­so­bem przy­kła­da się do bo­gac­twa na­ro­du:

1) sprzy­ja­jąc roz­wi­ja­niu i do­sko­na­le­niu zdol­no­ści czło­wie­ka;

2) do­po­ma­ga­jąc pro­duk­cyi pło­dów przy­ro­dze­nia i prze­my­słu;

3) zmniej­sza­jąc po­trze­by lu­dzi.

Lubo nie na­le­ży przy­pi­sy­wać sa­me­mu wpły­wo­wi kli­ma­tu róż­no­ści zdol­no­ści prze­my­sło­wej, cha­rak­te­ru i oświe­ce­nia lu­dów, pod róż­ne­mi stre­fa­mi zie­mi osia­dłych, nie moż­na wsze­la­koż za­prze­czyć, iż zbyt wiel­kie zim­no lub go­rą­co, sprze­ci­wia się roz­wi­nię­ciu władz umy­sło­wych czło­wie­ka, i przy­wo­dzi stan ten gnu­śno­ści mo­ral­nej i fi­zycz­nej, któ­ra wszel­ki po­stęp w oświa­cie i bo­gac­twie wstrzy­mu­je. Do­wo­dzi tego stan to­wa­rzy­ski lu­dów pod umiar­ko­wa­ną stre­fą ży­ją­cych, po­rów­na­ny ze sta­nem dzi­ko­ści i ubó­stwa miesz­kań­ców kra­ju przy bie­gu­nach lub w głę­bi Afry­ki po­ło­żo­nych.

Pod wzglę­dem wpły­wu kli­ma­tu na pro­duk­cyą roz­ma­itych pło­dów i na moż­ność cho­do­wa­nia uży­tecz­nych ga­tun­ków zwie­rząt, kra­je tej zie­mi pod trzy rzę­dy pod­cią­gnąć moż­na. W pierw­szym mie­ści­my kra­je do­star­cza­ją­ce

Kli­mat wpły­wać tak­że może na bo­gac­two na­ro­du, przez zmniej­sze­nie po­trzeb miesz­kań­ców kra­ju, bo toż bo­gac­two za­le­ży nie tyl­ko od wiel­ko­ści mas­sy war­to­ści przez na­ród po­sia­da­nej, ale i od tego, ile ten­że na­ród na utrzy­ma­nie wła­sne tych­że war­to­ści zu­ży­wa. Pod tym wzglę­dem po­rów­ny­wa­jąc kra­je pół­noc­ne z po­łu­dnio­we­mi, do­strze­ga­my iż w pierw­szych wię­cej po­trze­ba war­to­ści do utrzy­ma­nia ży­cia jak w dru­gich; gdyż w tych ostat­nich ła­god­ność kli­ma­tu oszczę­dza zu­ży­cie ma­te­ry­ału ogrzew­ne­go, odzie­ży zi­mo­wej, któ­rych przez kil­ka mie­się­cy do roku miesz­kań­cy kra­jów pół­noc­nych po­trze­bu­ją; a tem sa­mem na utrzy­ma­nie swo­je wię­cej zu­ży­wa­ją war­to­ści od tam­tych, skut­kiem mniej przy­ja­zne­go kli­ma­tu.

Wszel­kie usi­ło­wa­nia prze­my­słu nie mogą za­pew­nić kra­jo­wi tych ko­rzy­ści kli­ma­tu, któ­rych on nie po­sia­da, lecz trze­ba ro­ze­zna­nia i prze­my­słu na to, aże­by jak naj­le­piej z przy­ja­zne­go kli­ma­tu ko­rzy­stać. Po­mi­mo znacz­nych po­stę­pów w oświa­cie, nie mo­że­my się jesz­cze nig­dzie po­szczy­cić do­kład­ną zna­jo­mo­ścią wszel­kich wła­sno­ści stre­fy, pod któ­rą ży­je­my. Moż­na na­wet uczy­nić tę uwa­gę, że prze­mysł ludz­ki tam się naj­mniej dba­łym o wy­śle­dze­nie wszy-

2. Czas we­ge­ta­cji dłuż­szy, dla tego nie trze­ba ta­kich za­pa­sów su­szo­nej żyw­no­ści na zimę jak w zi­mi­niej­szych, mogę prze­to wię­cej cho­do­wać by­dła.

3. Pra­ca jest mniej kosz­tow­na, bo:

a) na­kład na odzież i opał mniej­szy, b) nie masz prze­rwy ta­kiej w pra­cy jaka skut­kiem dłuż­szej zim­nej pory na­sta­je, c) nie po­trze­ba po­świe­cić upra­wie la­sów tak wiel­kiej prze­strze­ni grun­tu. (Rau Grund­sa­et­ze der Volks­wir­th­scha­ft­sleh­re 2 Buch. 2 Absch.)

pło­dów rzad­kich, so­bie tyl­ko wła­ści­wych, i mo­gą­ce obok tego do­star­czać pło­dów po­spo­li­tych in­nym czę­ściom zie­mi spól­nych. W dru­gim te kra­je, w któ­rych kli­mat tyl­ko pro­duk­cyi po­spo­li­tych pło­dów sprzy­ja. W trze­cim zaś te w któ­rych kli­mat sprze­ci­wia się pro­duk­cyi do­sta­tecz­nej ilo­ści pło­dów do utrzy­ma­nia ży­cia lu­dzi nie­zbęd­nych. Te ostat­nie są raz na za­wsze ska­za­ne do po­zo­sta­nia na jed­na­kim stop­niu ubó­stwa i nie­oświe­ce­nia, i nie mogą nig­dy sta­nąć w rów­ni z na­ro­da­mi cy­wi­li­zo­wa­ne­mi, któ­rym przy­ro­dze­nie i prze­mysł za­rów­no sprzy­ja­ły. Na­ro­dy dru­gie­go rzę­du będą mo­gły mieć za­wsze do­sta­tek spo­so­bów utrzy­ma­nia bytu ludu, będą mo­gły dojść do pew­nej za­moż­no­ści, ale nie mogą tu­szyć so­bie na­dzie­ją prze­wyż­sze­nia w bo­gac­twach na­ro­dów do pierw­sze­go rzę­du na­le­żą­cych, chy­ba gdy­by w tych­że in­sty­tu­cye ludz­kie ko­rzy­sta­niu z da­rów przy­ro­dze­nia, na prze­szko­dzie stać mia­ły. Wyż­szość tych ostat­nich pod wzglę­dem bo­gac­twa, za­le­ży na szcze­gól­nem sprzy­ja­niu da­rów przy­ro­dze­nia, któ­re po­więk­sza­ją pier­wiast­ki ich bo­gac­twa. I tak, wszyst­kie kra­je Eu­ro­py np. mają rów­ną pra­wie zdol­ność pro­du­ko­wa­nia zbo­ża i cho­do­wa­nia by­dła, ale po­łu­dnio­we wię­cej mają pier­wiast­ków bo­gac­twa, bo się u nich wina, oli­wa, ba­weł­na ro­dzi, i je­dwab­ni­ki cho­do­wać w nich moż­na (*).

–- (*) Kra­je cie­plej­sze mają wie­lu miar wyż­szość przed zim­niej­sze­mi, a mia­no­wi­cie:

1. Przy­chód z zie­mi jest więk­szy.

a) zbio­ry pło­dów i żni­wa są ob­fit­sze, b) są częst­sze, mogą dwa razy do roku na­stą­pić, c) pło­dy lep­sze, jako to wino, cy­try­ny i t… p., na­wet przy rów­nej isto­cie lep­sze­go ga­tun­ku np. słod­sze wi­no­gro­na.

stkich tych wła­sno­ści oka­zał, gdzie kli­mat naj­bar­dziej kra­jo­wi sprzy­ja, i że da­le­ko jest czyn­niej­szym w kra­jach mniej ob­da­rzo­nych pod tym wzglę­dem.

Przy­znać jed­nak­że na­le­ży, iż po­stęp oświa­ty i prze­my­słu może wpły­wać po­śred­nio na po­więk­sze­nie ko­rzy­ści przy­ja­zne­go kli­ma­tu, po­nie­waż na­pro­wa­dza lu­dzi na do­kład­niej­sze po­zna­nie wszel­kich wła­sno­ści jego i na co­raz lep­sze ko­rzy­sta­nie z onych­że, tak da­le­ce, że kra­je cy­wi­li­zo­wa­ne i prze­my­sło­we wię­cej zwy­kle cią­gną ko­rzy­ści z sa­me­go po­ło­że­nia i kli­ma­tu swe­go, jak kra­je mniej oświe­co­ne pod jed­na­ko­wą stre­fą po­ło­żo­ne.

B. Zie­mia.

Wię­cej ce­nio­no wszę­dzie dary przy­ro­dze­nia w uro­dzaj­no­ści zie­mi, i w pło­dach bez pra­cy ludz­kiej ist­nie­ją­cych za­war­te, gdyż je po­spo­li­cie do pier­wiast­ków bo­gac­twa na­ro­dów li­czo­no. Mniej­szą waż­ność do wpły­wu kli­ma­tu, do ob­fi­to­ści i siły wody przy­wią­zy­wa­ną, temu przy­pi­sać na­le­ży, iż pod ogól­nem na­zwa­niem wła­sno­ści i da­rów zie­mi, ro­zu­mia­no zwy­kle, i wpływ kli­ma­tu i ko­rzy­ści z siły i ob­fi­to­ści wody wy­ni­ka­ją­ce. Lecz zda­je się, że na­le­ży czy­nić róż­ni­cę mię­dzy temi trze­ma głów­ne­mi da­ra­mi przy­ro­dze­nia, gdyż się nie wszę­dzie ra­zem po­łą­czo­ne znaj­du­ją, i że każ­dy z osob­na wpły­wać może na bo­gac­two na­ro­du.

Zie­mia jest pier­wiast­kiem bo­gac­twa na­ro­du;

1) albo z po­wo­du po­spo­li­tej uro­dzaj­no­ści swo­jej;

2) albo dla szcze­gól­nej wła­sno­ści pro­du­ko­wa­nia pło­dów rzad­kich;

3) albo przez pło­dy któ­re się w jej głę­bi lub na po – wierzch­ni znaj­du­ją.

Przez po­spo­li­tą uro­dzaj­ność, ro­zu­mie­my wła­sność roz­ra­dza­nia po­spo­li­tych pło­dów po­żyw­nych i ma­te­ry­ałów dla rę­ko­dzieł, wszyst­kim uro­dzaj­nym grun­tom w róż­nym stop­nia spól­ną. Wła­sność tę pra­ca i ka­pi­ta­ły na użyź­nie­nie zie­mi ło­żo­ne, sku­tecz­niej­szą uczy­nić mogą, lecz trze­ba żeby ją zie­mia po­sia­da­ła, aby za pier­wia­stek bo­gac­twa po­czy­ta­ną być mo­gła. Bo lubo prze­mysł i wiel­kie na­kła­dy mogą zmu­sić nie­kie­dy płon­ne grun­ta do re­pro­duk­cyi, nie moż­na jed­nak­że tych płon­nych grun­tów za pier­wia­stek bo­gac­twa po­czy­tać, gdyż w tym ra­zie na­kład rów­na się lub prze­wyż­sza na­wet cza­sem war­tość pro­du­ko­wa­ną.

Od stop­nia uro­dzaj­no­ści zie­mi za­le­ży ob­fi­tość żyw­no­ści i głów­nych spo­so­bów utrzy­ma­nia ży­cia, któ­re kraj do­star­czyć może; im wię­cej jest w kra­ju grun­tów uro­dzaj­nych, im wyż­szy jest sto­pień ich ży­zno­ści, tem zie­mia kra­jo­wa waż­niej­szym jest pier­wiast­kiem bo­gac­twa na­ro­do­we­go. Je­że­li płon­ne grun­ta z wiel­kie­mi tyl­ko na­kła­da­mi ka­pi­ta­łów i pra­cy, pło­dy wy­da­wać mogą, w tedy zie­mia nie jest pier­wiast­kiem bo­gac­twa; bo lubo się zda­rzyć może, że wy­so­ka cena zie­mio­pło­dów po­kry­wa te na­kła­dy, wów­czas oko­licz­no­ściom tar­go­wym tę dro­ży­znę przy­wo­dzą­cym, a nie si­lom płod­nym zie­mi przy­pi­sać na­le­ży ko­rzy­ści tej pro­duk­cyi, i cena pło­dów skła­dać się wte­dy bę­dzie z sa­mych zy­sków i za­rob­ków, a grunt po­nie­kąd tyl­ko miej­sca do tego dzia­ła­nia pro­duk­cyj­ne­go ka­pi­ta­łów i pra­cy do­star­cza.

Ko­rzy­ści z uro­dzaj­nej zie­mi na bo­gac­two na­ro­du spły­wa­ją­ce, za­le­żą na mas­sie pło­dów po­żyw­nych i ma­te­ry­ałów rę­ko­dziel­ni­czych, któ­rej do­star­cza, i na do­cho­dach któ­re z niej cią­gnąć moż­na.

Pod pierw­szym wzglę­dem uwa­ża­jąc wpływ uro­dzaj­no­ści zie­mi na do­bry byt ludu, na­wi­ja się py­ta­nie: Czy ilość lu­dzi w każ­dym kra­ju utrzy­mać się mo­gą­ca, za­le­ży od ilo­ści pło­dów po­żyw­nych, któ­rych zie­mia kra­jo­wa do­star­czać może?
mniej..

BESTSELLERY

Kategorie: