Facebook - konwersja
Czytaj fragment
Pobierz fragment

  • Empik Go W empik go

Partia rosyjska - ebook

Wydawnictwo:
Data wydania:
27 września 23
Format ebooka:
EPUB
Format EPUB
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najpopularniejszych formatów e-booków na świecie. Niezwykle wygodny i przyjazny czytelnikom - w przeciwieństwie do formatu PDF umożliwia skalowanie czcionki, dzięki czemu możliwe jest dopasowanie jej wielkości do kroju i rozmiarów ekranu. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
, MOBI
Format MOBI
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najczęściej wybieranych formatów wśród czytelników e-booków. Możesz go odczytać na czytniku Kindle oraz na smartfonach i tabletach po zainstalowaniu specjalnej aplikacji. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
(2w1)
Multiformat
E-booki sprzedawane w księgarni Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu - kupujesz treść, nie format. Po dodaniu e-booka do koszyka i dokonaniu płatności, e-book pojawi się na Twoim koncie w Mojej Bibliotece we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu przy okładce. Uwaga: audiobooki nie są objęte opcją multiformatu.
czytaj
na tablecie
Aby odczytywać e-booki na swoim tablecie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. Bluefire dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na czytniku
Czytanie na e-czytniku z ekranem e-ink jest bardzo wygodne i nie męczy wzroku. Pliki przystosowane do odczytywania na czytnikach to przede wszystkim EPUB (ten format możesz odczytać m.in. na czytnikach PocketBook) i MOBI (ten fromat możesz odczytać m.in. na czytnikach Kindle).
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na smartfonie
Aby odczytywać e-booki na swoim smartfonie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. iBooks dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Czytaj fragment
Pobierz fragment

Partia rosyjska - ebook

W swojej książce Witkowski tworzy mapę planktonu, ale jest to mapa arcyciekawa i arcyważna: z losów marginalnych i groteskowych polityków i politykierów, kanapowych partyjek, ekscentrycznych działaczy rekonstruuje sieć powiązań i interesów, której nitki biegną do Rosji. A w Polsce sięgają od prawa do lewa, nieraz i do ważnych figur, decydujących o losach nas wszystkich.

Jacek Dehnel

Witkowski przejeżdża się po wszystkim, co w Polsce ciągnie Kremlem. Wykopuje, wyłuskuje, otwiera, wącha, analizuje. Obserwuje mechanizmy i opowiada o motywacjach. I jest bardzo daleki od spiskowego myślenia: nie wrzuca do jednego worka, patrzy na intencje, odróżnia pożytecznych idiotów od przekonanych ideologów czy złamanych albo skuszonych kolaborantów. Z tego zbioru wyłania się całkiem ciekawy pejzaż. Warto”.

Ziemowit Szczerek

Co widzimy, gdy czytamy Partię Rosyjską? Widzimy uskok geopolityczny między Wschodem a Zachodem. Uskok, który właśnie zaczyna przeobrażać się w przepaść. Widzimy nasz kraj, który leży na tym uskoku. Nie wiemy, co się stanie z Polską: czy pozostanie po zachodniej stronie, czy znajdzie się na Wschodzie? A może spadnie do wielkiego, coraz bardziej przepastnego rowu granicznego i połamie się na kawałki? Po to, by przez następne lata trwać w anarchii, chaosie i bezprawiu?

Z posłowia Tomasza Piątka

Kategoria: Literatura faktu
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-66095-50-2
Rozmiar pliku: 2,1 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Od Au­tora

Ma­china Kremla dla po­cząt­ku­ją­cych
i śred­nio za­awan­so­wa­nych

.

Kiedy by­łem dziec­kiem, moja wy­cho­waw­czyni i wy­bitna wro­cław­ska po­lo­nistka, Anna Pa­si­kow­ska, po­sta­no­wiła wy­sta­wić z nami przed­sta­wie­nie oparte na mi­tach grec­kich. Otóż, pew­nego razu bo­gi­nie Hera, Afro­dyta i Ar­te­mida zna­la­zły złote jabłko z na­pi­sem: „dla naj­pięk­niej­szej”. Bo­gi­nie, każda uwa­ża­jąc, że to dla niej, za­częły się kłó­cić, aż wresz­cie zna­la­zły ar­bi­tra. Był nim Pa­rys. Bo­gini mi­ło­ści, Afro­dyta, by go prze­ku­pić, po­da­ro­wała mu uczu­cie naj­pięk­niej­szej śmier­tel­niczki – He­leny. Pa­rys przy­znał więc jabłko Afro­dy­cie i uciekł do swo­jego ojca Priama, króla Troi.

Dal­szy ciąg pew­nie zna­cie: wy­buch trwa­ją­cej de­kadę wojny, stosy za­bi­tych Gre­ków i Tro­jan, znisz­cze­nie mia­sta i lata nie­zgody. A wszystko przez je­den gest bo­gini nie­zgody, cha­osu i nie­po­rządku Eris, która jabłko pod­rzu­ciła. Cza­sem bo­wiem nie trzeba wiel­kich wy­sił­ków, żeby mieć wpływ na wszystko, co się dzieje. Wy­star­czy na przy­kład do­brze znać pro­fil psy­cho­lo­giczny ofiary i tylko de­li­kat­nie po­pchnąć kostki do­mina.

Tak wła­śnie działa w Pol­sce Fe­de­ra­cja Ro­syj­ska. Zo­ba­czy­łem ten me­cha­nizm z bli­ska, czy­ta­jąc książkę Grze­go­rza Wa­li­góry o Ru­chu Obrony Praw Czło­wieka i Oby­wa­tela. Ruch ten, zwany ROP­CiO, był pra­wi­cową wer­sją Ko­mi­tetu Obrony Ro­bot­ni­ków, od­po­wie­dzią pol­skich kon­ser­wa­ty­stów na ini­cja­tywę pe­ere­low­skiej „ka­to­le­wicy”. Li­de­rami byli Le­szek Mo­czul­ski i An­drzej Czuma. Nie wiem, czy funk­cjo­na­riu­sze Służby Bez­pie­czeń­stwa (SB) czy­ty­wali mity grec­kie, ale za­sto­so­wali do­kład­nie tę samą tech­nikę co bo­gini Eris. Struk­tury ROP­CiO zo­stały na­fa­sze­ro­wane taj­nymi współ­pra­cow­ni­kami. Nie­ko­niecz­nie w sa­mym kie­row­nic­twie. Lu­dzie, na któ­rych SB miała wpływ, ob­sie­dli z jed­nej strony Mo­czul­skiego, z dru­giej Czumę. A po­tem, zgod­nie z wy­tycz­nymi ofi­ce­rów pro­wa­dzą­cych, za­częli są­czyć każ­demu z li­de­rów do ucha, jaki jest wielki i wspa­niały, pod­czas gdy ten drugi to zwy­kły zło­dziej, wa­riat, oszust, agent i zdrajca. Słowa te pa­dały na ży­zny, nar­cy­styczny grunt, bo który po­li­tyk nie ko­cha przede wszyst­kim sie­bie?

W re­zul­ta­cie do­szło do roz­łamu. Po roku ist­niały już dwie or­ga­ni­za­cje i każda na­zy­wała się Ruch Obrony Praw Czło­wieka i Oby­wa­tela. Jed­nej li­de­ro­wał Czuma, dru­giej Mo­czul­ski. Ich dzia­łal­ność bu­dziła już tylko śmiech, a o to wła­śnie cho­dziło SB. Kto po­waż­nie bę­dzie trak­to­wał dwóch Na­po­le­onów?

Ko­lejna hi­sto­ria: skąd wzięli się w Pol­sce ul­tra­kon­ser­wa­tywni, an­ty­so­bo­rowi le­fe­bry­ści? Na przy­kład „tra­dy­cjo­na­li­styczna” an­ty­so­bo­rowa grupa Sa­mo­obrona Wiary, sku­piona wo­kół pi­sma „Głos Wiary”? Wła­śnie ta grupa ma­sowo sze­rzyła w Pol­sce tezy le­fe­bry­stów – mimo że w rze­czy­wi­sto­ści nie ist­niała! Akta In­sty­tutu Pa­mięci Na­ro­do­wej do­wo­dzą, iż „Głos Wiary” re­da­go­wał eta­towy funk­cjo­na­riusz SB Wal­de­mar Pełka. W pla­nie pracy ko­mórki w De­par­ta­men­cie IV MSW jako cele pi­sma wy­mie­niano: „Dzia­ła­nia zmie­rza­jące do wy­wo­ły­wa­nia w Ko­ściele pol­skim kon­flik­tów na tle jego mo­delu, form i tre­ści dzia­łal­no­ści dusz­pa­ster­skiej” przez m.in. kon­ty­nu­owa­nie „ak­cji «Sa­mo­obrona Wiary» z po­zy­cji za­cho­waw­czych ośrod­ków Ko­ścioła pol­skiego, ata­ku­ją­cej po­przez kry­tykę zja­wisk po­szcze­gólne, od­po­wie­dzialne osoby”. Ow­szem, pol­scy le­fe­bry­ści za­ist­nieli, ale do­piero wtedy, gdy, po­wo­łu­jąc się na pi­smo stwo­rzone przez De­par­ta­ment IV SB, ko­lejne grupki Sa­mo­obrony Wiary za­częły po­wsta­wać od­dol­nie, bez kon­taktu z nie­zna­nymi im li­de­rami. Nasi le­fe­bry­ści uznali, że w PRL jako pań­stwie po­li­cyj­nym kie­row­nic­two ich grupy musi trwać w głę­bo­kiej kon­spi­ra­cji. I znów: wy­star­czyło, zna­jąc kon­ser­wa­tyzm czę­ści pol­skich ka­to­li­ków oraz ich nie­chęć do so­bo­ro­wych re­form, an­ty­se­mi­tyzm i ma­soń­skie ob­se­sje, żeby do­star­czyć im pro­dukt, który na lata po­dzie­lił ko­ścielną spo­łecz­ność we­wnętrz­nie.

Pol­skie SB nie wy­my­śliły tych spo­so­bów same. Szpie­go­stwo, sa­bo­taż i dzia­ła­nia kontr­wy­wia­dow­cze ist­nieją od za­wsze. By jed­nak umieć tak dzia­łać, służby po­trze­bują zna­jo­mo­ści tech­nik ope­ra­cyj­nych, wie­dzy o psy­cho­lo­gii czło­wieka, czy o me­cha­ni­zmach, które rzą­dzą spo­łe­czeń­stwem. SB na­była tę wie­dzę nie tylko po­przez lata prak­tyki, ale i po­przez ści­słą współ­pracę z jedną z naj­bar­dziej sku­tecz­nych służb spe­cjal­nych w dzie­jach, czyli ra­dziec­kim Ko­mi­te­tem Bez­pie­czeń­stwa Pań­stwo­wego, osła­wio­nym KGB. W prze­ci­wień­stwie do pol­skich służb, któ­rych funk­cjo­na­riu­sze po roku 1989 prze­cho­dzili wie­lo­krot­nie we­ry­fi­ka­cję, a same struk­tury dzie­lono, łą­czono, czysz­czono i re­for­mo­wano, do­pro­wa­dza­jąc do znacz­nego osła­bie­nia kontr­wy­wia­dow­czych zdol­no­ści na­szego pań­stwa, w Ro­sji nic ta­kiego nie za­szło. Po osła­bie­niu pań­stwa w kry­zy­so­wych la­tach 90., au­to­ry­tarny zwrot Pu­tina znacz­nie wzmoc­nił ro­syj­skie tajne służby – do tego stop­nia, że wy­wo­dzący się z nich lu­dzie za­stą­pili wielu daw­nych ro­syj­skich oli­gar­chów. W wy­niku tych pro­ce­sów na­stą­piło pełne sca­le­nie struk­tur prze­stęp­czych, bez­piecz­niac­kich i po­li­tycz­nych w je­den sys­tem, któ­rego ucie­le­śnie­niem jest sam Wła­di­mir Pu­tin – były ofi­cer KGB, pre­zy­dent kraju i naj­bo­gat­szy czło­wiek w Ro­sji.

Czy się to nam po­doba, czy nie, Ro­sja uważa Pol­skę za swoją „bli­ską za­gra­nicę”. Nie chcę po­pa­dać w spi­skową teo­rię dzie­jów i nie za­kła­dam, że wszyst­kie na­sze pro­blemy po­li­tyczne to sprawka de­mo­nicz­nego Pu­tina, który po­ciąga z Kremla za pol­skie sznurki. Cza­sem jed­nak wy­star­czy w od­po­wied­nim miej­scu od­po­wied­nim lu­dziom pod­rzu­cić jabłko z na­pi­sem „dla naj­pięk­niej­szej” i w efek­cie sami za­czną się brać za łby. Wy­star­czy do­brze wy­brać te­mat, który wzbu­dzi w Po­la­kach skrajne emo­cje. Naj­le­piej taki, który nie do­ty­czy fak­tów, to­też trudno przy nim o roz­strzy­gnię­cia i wnio­ski. I nie je­den te­mat, prze­ciw­nie. Naj­le­piej bę­dzie stwo­rzyć mnó­stwo ta­kich punk­tów za­pal­nych, by tym bar­dziej utrud­nić ga­sze­nie po­żaru. Idzie o to, aby za­pa­no­wały w Pol­sce chaos, swary, pęk­nię­cia. Kraj tar­gany we­wnętrz­nymi spo­rami, skłó­cony, po­dzie­lony na nie­na­wi­dzące się „ple­miona”, w efek­cie sta­nie się słab­szy. Pod­sy­cać na­leży wza­jemne oskar­że­nia, na­wet te naj­bar­dziej ab­sur­dalne, bo z cza­sem unie­ważni się tą me­todą ja­kie­kol­wiek za­rzuty o fak­tyczną współ­pracę z Ro­sją. Na­leży ro­bić dym, w któ­rym skryją się re­alni agenci wpływu i pod­pa­la­cze pol­skich wspól­not.

Hi­sto­ria spra­wiła, iż w Pol­sce, mimo sta­rań nie­któ­rych ni­szo­wych po­li­ty­ków, nie ma szans na pro­ro­syj­skie, ma­rio­net­kowe rządy. Dla­tego Kreml sta­wia u nas na po­wszechny chaos. Po­żary spo­łeczne mogą być pra­wie tak samo sku­teczne jak dzia­ła­nia woj­skowe. Wy­star­czy za­truć stud­nię pu­blicz­nej de­baty. Wy­star­czy dać prze­strzeń i sły­szal­ność gru­pom, które chcą ko­la­bo­ro­wać z Ro­sją z po­wo­dów ide­olo­gicz­nych czy przy­ziem­nych. Wresz­cie na­leży li­czyć na to, że któ­raś z tych grup w sprzy­ja­ją­cych oko­licz­no­ściach – w wa­run­kach kry­zysu eko­no­micz­nego, pan­de­mii, ka­ta­kli­zmu na­tu­ral­nego, a na­wet wojny – uro­śnie tak, że zy­ska wpływ na po­li­tykę pań­stwa. Tak prze­cież było już w Pol­sce z in­te­gry­stami re­li­gij­nymi, „sektą smo­leń­ską”, „kre­so­wia­kami” czy an­tysz­cze­pion­kow­cami. Było i za­pewne bę­dzie.

Fe­de­ra­cja Ro­syj­ska to bo­wiem roz­sądne pań­stwo. Nie lo­kuje swo­jej agen­tury wpływu w jed­nej po­li­tycz­nej for­ma­cji. Przy­czyny są oczy­wi­ste, bo wów­czas jedna ak­cja kontr­wy­wiadu zmu­sza­łaby do bu­dowy siatki od zera. Fi­nan­si­ści na­zy­wają to dy­wer­sy­fi­ka­cją port­fela. Za­sadą jest więc wzmac­nia­nie sym­pa­ty­zu­ją­cych z Mo­skwą po­li­ty­ków w róż­nych ugru­po­wa­niach, re­pre­zen­tu­ją­cych różne ide­olo­gie. Tym bar­dziej w Pol­sce, gdzie z ra­cji trud­nej hi­sto­rii po­stawy otwar­cie pro­ro­syj­skie to bar­dzo ciężki ka­wa­łek chleba. Dla­tego głosy wspie­ra­jące nar­ra­cję Kremla sły­chać a to ze skraj­nej pra­wicy, to znów ze skraj­nej le­wicy, od kon­ser­wa­ty­stów, od li­be­ra­łów, ba – na­wet od ogól­nie po­ję­tego cen­trum. Jak po­wiada bo­wiem Ta­de­usz Ry­dzyk, „na­leży siać, siać, siać! Trzeba siać, aby uro­sło”.

Ro­syj­skie wła­dze do­sko­nale ro­zu­mieją to ha­sło to­ruń­skiego za­kon­nika, bo in­we­stują we wszyst­kich tych, któ­rzy mogą być uży­teczni. Chęt­nych nie­stety nie bra­kuje. Jed­nych w or­bitę Mo­skwy wciąga en­decki „re­alizm po­li­tyczny”, in­nych nie­na­wiść do „ame­ry­kań­skiego im­pe­ria­li­zmu”, jesz­cze in­nych lęk przed de­ka­denc­kim Za­cho­dem czy przed nie­miec­kim ka­pi­ta­łem. Część tra­fia na ro­syj­ską or­bitę z tę­sk­noty za mło­do­ścią spę­dzoną w pe­ere­low­skich służ­bach mun­du­ro­wych czy mło­dzie­żo­wych or­ga­ni­za­cjach, in­nych znów przy­cią­gają ha­sła o „geo­po­li­tyce” i jej „że­la­znych pra­wach”. Czę­sto też ci, któ­rzy w Pol­sce są na bocz­nym to­rze, pom­pują swoje ego w ro­syj­skich me­diach i zy­skują sławę do­tąd im nie­do­stępną. Wielu przy­cią­gają pie­nią­dze, cho­ciaż nie prze­ce­niał­bym ich zna­cze­nia. Re­al­nie nie­wiel­kie środki, które Fe­de­ra­cja prze­zna­cza na swoją agen­turę wpływu w Pol­sce, to bar­dziej osłoda tru­dów ży­cia w pro­mo­skiew­skiej ni­szy niż źró­dło więk­szych ma­jąt­ków. Dla więk­szo­ści z lu­dzi, któ­rych losy przed­sta­wia moja książka, środki ma­te­rialne nie miały więk­szego zna­cze­nia. Bar­dziej li­czyły się dla nich fan­ta­zje o wła­dzy, nar­cy­styczna po­kusa sławy czy ide­olo­giczne ramki, które wy­brali u po­cząt­ków swo­ich po­li­tycz­nych dróg.

Skąd taka po­dat­ność na ro­syj­skie dzia­ła­nia wśród ugru­po­wań skraj­nych, ra­dy­kal­nych? Śro­do­wi­ska skrajne są głodne uwagi i zna­cze­nia po­li­tycz­nego, ale dla Fe­de­ra­cji Ro­syj­skiej mają do­dat­kową za­letę. Są ide­olo­gicz­nymi la­bo­ra­to­riami, w któ­rych można wy­twa­rzać nowe, sprzy­ja­jące Mo­skwie idee. A po­nie­waż w wol­nej Pol­sce nie ist­nieje ża­den kor­don sa­ni­tarny mię­dzy eks­tre­mi­stami a głów­nym nur­tem, skrajne kon­cep­cje mogą swo­bod­nie krą­żyć, za­tru­wa­jąc dys­kurs po­li­tyczny re­sen­ty­men­tami, ir­ra­cjo­na­li­zmem i prze­mocą. Mogą śmiało roz­nie­cać kon­flikty i two­rzyć po­działy spo­łeczne. Wy­star­czy za­dbać o skrajną ideę, po­zwo­lić jej okrzep­nąć i odro­binę uro­snąć, żeby po pew­nym cza­sie za­uwa­żyli ją pu­bli­cy­ści, aka­de­micy oraz po­li­tycy i okrzyk­nęli ją „od­świe­ża­ją­cym im­pul­sem”, „po­wro­tem do ko­rzeni” czy ze­sta­wem „praw­dzi­wych war­to­ści”. Po­wierz­chowna, słabo wy­kształ­cona, ide­olo­gicz­nie za­cie­trze­wiona pol­ska pu­blicz­ność po­łyka wów­czas ha­czyk, który rzu­ciła w na­sze wody Ro­sja.

Sam zresztą wiele razy się na­bra­łem. Wy­zna­wane po­glądy spra­wiały, że da­wa­łem się na­krę­cać róż­nym lu­dziom do huc­piar­skich dzia­łań, by­leby pod ha­słami ta­kimi jak „le­wica”, „po­stęp”, „an­ty­fa­szyzm” czy „prawda hi­sto­ryczna”. Pu­bli­ko­wa­łem więc swoje tek­sty w dziw­nych miej­scach, któ­rych dzi­siaj bym uni­kał. To samo do­ty­czy prze­cież także pra­wi­cow­ców. Tym z ko­lei wy­star­czy po­ma­chać przed oczami Bo­giem, Hi­sto­rią i Oj­czy­zną, by i oni stra­cili ro­zum.

Mam na­dzieję, że ta książką po­może i Wam, i mnie sa­memu uod­por­nić się na ta­kie po­kusy. Rze­telna wie­dza o lu­dziach, ich dzia­ła­niach i kie­ru­ją­cych nimi me­cha­ni­zmach to sku­teczny lek. Mnie sa­memu po­mo­gły bar­dzo re­la­cje lu­dzi, któ­rzy dłu­biąc w ar­chi­wach i me­diach spo­łecz­no­ścio­wych, krok po kroku łą­czyli w swo­ich książ­kach i ar­ty­ku­łach ze sobą ko­lejne kropki. Ogólny wnio­sek, jaki mo­głem wy­snuć, mimo wszystko brzmi po­cie­sza­jąco: Nie ma w Pol­sce jed­nej „par­tii ro­syj­skiej”, krem­low­skiej pią­tej ko­lumny. Jest za to nie­stety rój osób, śro­do­wisk i or­ga­ni­za­cji, cała gę­sta siatka par­tii po­li­tycz­nych, sto­wa­rzy­szeń czy wręcz in­sty­tu­cji, które roz­po­wszech­niają krem­low­ską nar­ra­cję (czy ra­czej: nar­ra­cje) nad Wi­słą i Odrą.

W książce tej z ko­niecz­no­ści skró­towo po­ka­zuję, jak for­mo­wała się w Pol­sce XXI wieku ro­syj­ska sieć wpły­wów, ja­kie ma główne wę­zły, gdzie są jej ko­rze­nie, a gdzie nowe, świeże ga­łązki. Opi­suję na pod­sta­wie kon­kret­nych źró­deł me­cha­ni­zmy pro­krem­low­skich dzia­łań w Pol­sce i głów­nych ak­to­rów: par­tie, grupy nie­for­malne, fun­da­cje, sto­wa­rzy­sze­nia, sło­wem – wszyst­kich tych, któ­rzy grają w dru­ży­nie Kremla. Po­czątki tych dzia­łań się­gają do roku 1986, bo wła­śnie wtedy, w okre­sie schyłku po­przed­niej mo­skiew­skiej ekipy w Pol­sce, tkwią ko­rze­nie jej no­wej, sie­cio­wej po­staci. Żeby wy­ja­śnić ów­cze­sne prze­miany, po­trzebna by­łaby w za­sa­dzie osobna książka. Dzi­siaj mu­szę po­prze­stać na stwier­dze­niu, że schy­łek ko­mu­ni­zmu spra­wił, iż Ro­sja mu­siała w Pol­sce szu­kać no­wych po­moc­ni­ków. Jak się prze­ko­namy w ko­lej­nych roz­dzia­łach, roli tej pod­jęły się przede wszyst­kim ugru­po­wa­nia i śro­do­wi­ska skraj­nej pra­wicy. To one wła­śnie oka­zały się dla Mo­skwy ową „naj­pięk­niej­szą”, która przy­jęła za­trute jabłko.

------------------------------------------------------------------------

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki

------------------------------------------------------------------------
mniej..

BESTSELLERY

Kategorie: