Facebook - konwersja
Czytaj fragment
Pobierz fragment

Sąsiedzka przysługa - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Data wydania:
7 kwietnia 2022
Format ebooka:
EPUB
Format EPUB
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najpopularniejszych formatów e-booków na świecie. Niezwykle wygodny i przyjazny czytelnikom - w przeciwieństwie do formatu PDF umożliwia skalowanie czcionki, dzięki czemu możliwe jest dopasowanie jej wielkości do kroju i rozmiarów ekranu. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
, MOBI
Format MOBI
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najczęściej wybieranych formatów wśród czytelników e-booków. Możesz go odczytać na czytniku Kindle oraz na smartfonach i tabletach po zainstalowaniu specjalnej aplikacji. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
(2w1)
Multiformat
E-booki sprzedawane w księgarni Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu - kupujesz treść, nie format. Po dodaniu e-booka do koszyka i dokonaniu płatności, e-book pojawi się na Twoim koncie w Mojej Bibliotece we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu przy okładce. Uwaga: audiobooki nie są objęte opcją multiformatu.
czytaj
na tablecie
Aby odczytywać e-booki na swoim tablecie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. Bluefire dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na czytniku
Czytanie na e-czytniku z ekranem e-ink jest bardzo wygodne i nie męczy wzroku. Pliki przystosowane do odczytywania na czytnikach to przede wszystkim EPUB (ten format możesz odczytać m.in. na czytnikach PocketBook) i MOBI (ten fromat możesz odczytać m.in. na czytnikach Kindle).
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na smartfonie
Aby odczytywać e-booki na swoim smartfonie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. iBooks dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Discount ico

Oglądasz promocyjny produkt. Pospiesz się, aby nie przegapić najlepszej ceny!

Czytaj fragment
Pobierz fragment
Discount ico

Oglądasz promocyjny produkt. Pospiesz się, aby nie przegapić najlepszej ceny!

1390 pkt
punktów Virtualo

Sąsiedzka przysługa - ebook

King uwielbia spędzać czas w willi na Jamajce. Jednak tym razem nie daje mu spokoju myśl o wizycie przyrodniego brata z żoną. Bratowa od jakiegoś czasu coraz śmielej flirtuje z Kingiem, a on coraz bardziej jej pożąda. Nie chce ulec pokusie, więc prosi o pomoc mieszkającą po sąsiedzku Elissę. Są zaprzyjaźnieni, dlatego Elissa, wprowadzona w tajniki sprawy, zgadza się udawać przez kilka dni jego narzeczoną. Być może dzięki temu bratowa uwierzy, że King już znalazł ukojenie w ramionach innej kobiety. Niestety na pozór drobna sąsiedzka przysługa wywoła lawinę zdarzeń, które wywrócą ich życie do góry nogami.

Kategoria: Romans
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-276-7978-9
Rozmiar pliku: 673 KB

FRAGMENT KSIĄŻKI

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Elissa czuła się nieswojo w ogromnym łożu należącym do Kingstona Ropera. Byli tylko przyjaciółmi, a jej własne pojedyncze łóżko znajdowało się w niewielkim domu na białej jamajskiej plaży w pobliżu zatoki Montego, zaledwie parę kroków od imponującej willi Kinga.

W ciągu minionych dwóch lat z irytującej sąsiadki Elissa zmieniła się w jedynego przyjaciela Kingstona. I właśnie słowo „przyjaciel” najlepiej oddawało istotę ich znajomości, bo kochankami nie byli. Elissa Floriana Dean, niezależnie od swego ekscentrycznego i swobodnego sposobu bycia, była dziewicą. Rodzice misjonarze wychowywali ją w miłości, ale wpoili surowe zasady, których nie wyrzekła się, nawet jako dobrze zapowiadająca się projektantka obracająca się w wyrafinowanym świecie mody.

Tego dnia przyjechała na wyspę rano, tęskniąc za Kingiem, którego nie było w domu, i bez większego przekonania zabrała się do opracowywania najnowszej kolekcji barwnych strojów sportowych dla butiku, z którym miała umowę na wyłączność. Mniej więcej po godzinie King zadzwonił z tą niedorzeczną prośbą i odłożył słuchawkę bez słowa wyjaśnienia, gdy tylko zgodziła się mu pomóc. Nie miała pojęcia, dlaczego chce, żeby ją zastał w swoim łóżku. Wydawało jej się, że nie spotyka się z żadną kobietą. Ale być może polowała na niego jakaś dama, której chciał pokazać, że jest już z kimś związany.

To trochę drastyczna taktyka, pomyślała Elissa, zwłaszcza że King zawsze mówił prawdę prosto w oczy. Och, cóż. Żadne rozmyślania nie przybliżą jej do odpowiedzi na to pytanie. Musi po prostu zaczekać i posłuchać, co King ma do powiedzenia.

Przeciągnęła się z rozkoszą w jego dużym łóżku. Miała na sobie nocną koszulę z najdelikatniejszego jedwabiu, rozciętą po obu bokach aż do bioder, a z przodu wydekoltowaną po pępek. Ten odważny nocny strój w różowym kolorze był częścią jej urojonego życia. Na zewnątrz mogła się wydawać powściągliwa, ale w wyobraźni przeistaczała się w piękną syrenę, która wabiła mężczyzn, doprowadzając ich do zguby.

Tylko przy Kingu mogła sobie bezpiecznie pozwolić na wcielenie się w tę kobietę z wyobraźni, gdyż on nigdy nie próbował się do niej zbliżyć. Z nim mogła flirtować do woli. Choć nie narzekała na brak powodzenia, zawsze bardzo uważała, żeby nie zachowywać się zbyt swobodnie. Gdy tylko któryś wziął okazaną mu przychylność za zachętę, natychmiast się wycofywała. Co innego udawać seksowną kobietę, a co innego wyzbyć się wszelkich hamulców. Przykre doświadczenie z okresu, gdy była nastolatką, nauczyło ją ostrożności.

Ze strony Kinga jednak nic jej nie groziło. W ciągu dwóch lat znajomości stał się jej przyjacielem i powiernikiem, przy którym nie musiała przez cały czas mieć się na baczności. Nie wyobrażała sobie, że mogłaby pokazać się w tej skąpej nocnej koszuli komukolwiek innemu. Mimo ich okazjonalnych niewinnych flirtów King wydawał się nie zauważać, że ona ma ciało. Elissa uśmiechnęła się do siebie, czując się kobieca i seksowna. Kimkolwiek będzie ta namolna kobieta, ona postara się jak najlepiej odegrać swoją rolę.

Kingston Roper… Niekiedy stanowił dla niej zagadkę, jak choćby teraz. Wiedziała, że jest biznesmenem, który – o ile pamiętała – prowadzi interesy w branży naftowej, gazowej i wielu innych. Odziedziczył po ojczymie udziały w rodzinnej firmie stojącej na progu bankructwa, ale dzięki zmysłowi do interesów zbił fortunę. Jego przyrodni brat, Bobby, którego ojciec również uczynił swoim spadkobiercą, robił, co mógł, żeby mu dorównać.

Choć Elissa często rozmawiała z Kingiem na różne tematy, uświadomiła sobie teraz, że bardzo niewiele wie o jego rodzinie. Bobby był żonaty, a King wspomniał kiedyś, że oczekuje odwiedzin brata i jego żony, ale Elissa musiała wtedy wrócić do Stanów na pokaz swojej najnowszej kolekcji.

Uśmiechnęła się na wspomnienie sukcesu, jaki odniosła, co pozwoliło jej na luksus spędzania czasu na Jamajce. Projektowana przez nią sportowa odzież była oryginalna i zmysłowa. Jej modele bardzo dobrze się sprzedawały, dzięki czemu mogła sobie pozwolić na spokojne i przyjemne życie. Ten dom na plaży wydawał się darem niebios. Kupiła go za niebagatelną sumę i przez dwa minione lata, jeśli potrzebowała wypoczynku bądź inspiracji, opuszczała niewielki dom w Miami, gdzie mieszkała z rodzicami, i wyjeżdżała na słoneczną Jamajkę.

Była jedynym dzieckiem pary misjonarzy. Jej rodzice byli indywidualistami i zachęcali ją, żeby poszła w ich ślady, z jednym wszakże wyjątkiem. Jako ludzie o wyjątkowo wysokim morale zaszczepili swoje przekonania córce. Na skutek wychowania, jakie odebrała, nie bardzo się nadawała do życia w nowoczesnym świecie.

Kiedy przyjechała na Jamajkę, King był tam niemal stałym rezydentem. Od razu zaczęła go oswajać, gdyż sprawiał wrażenie zamkniętego w sobie ponuraka, który nigdy się nie uśmiecha. Stopniowo jednak, pod jej wpływem, zaczął się trochę rozluźniać.

Uśmiechnęła się do tych wspomnień, po czym znieruchomiała, usłyszawszy odgłosy dobiegające z sąsiedniego pokoju. Odetchnęła z ulgą, zorientowawszy się, że to tylko Czika coś bełkocze w swojej osłoniętej klatce.

Czika, duża papuga – amazonka żółtoszyja – należała do niej, ale Elissa nigdy nie zabierała jej do Stanów, uznając, że ptak powinien być tam, gdzie jego miejsce – na tropikalnej wyspie. King na tyle polubił papugę, że zgodził się, by zostawała u niego podczas nieobecności Elissy. Tym razem, wróciwszy na Jamajkę, zastała Czikę przeziębioną i nie chcąc jej przenosić w czasie choroby, poprosiła Kinga, żeby na razie pozwolił jej zostać.

To właśnie dzięki tej papudze poznali się z Kingiem, przypomniała sobie z rozczuleniem. Kupiła ptaka od poprzedniego właściciela, który przenosił się do apartamentu, a Czika zdecydowanie nie nadawała się do warunków miejskich. O świcie i o zmierzchu wydawała przeraźliwe odgłosy, które brzmiały niczym okrzyki bojowe Indian przystępujących do ataku.

W tamtym czasie Elissa nic nie wiedziała o ptakach, a tym bardziej o charakterze amazonek żółtoszyich. Ale już pierwszego dnia o zmroku dowiedziała się, dlaczego poprzedni właściciel tak ochoczo się jej pozbył. Zaczęła więc gorączkowo przeglądać czasopisma poświęcone ptakom, szukając artykułu na temat złośliwych ptaków, ale nie znalazła w nich żadnej cennej rady. Westchnęła zrezygnowana, gdy papuga zaczęła naśladować dźwięk syreny policyjnej. A może to naprawdę syrena?

W tej samej chwili rozległo się wściekłe walenie do drzwi.

Zanim otworzyła, zerknęła przez zasłonę. To nie była policja. Gorzej. To był wyniosły, surowy, niesympatyczny mężczyzna, który mieszkał w tej ogromnej białej wilii przy plaży. Najwyraźniej był rozeźlony, więc zaczęła się zastanawiać, czy zdoła udać, że nie ma jej w domu.

– Proszę otworzyć albo policja to zrobi – usłyszała niski głos z zachodnim akcentem.

Westchnąwszy ciężko, otworzyła. Mężczyzna był wysoki, chudy i groźny – od zmierzwionych ciemnych włosów i rozpiętej koszuli w tropikalne wzory po białe szorty podkreślające opaleniznę nóg. Twarz miała wyraziste rysy, nos był prosty, a usta porażająco zmysłowe. Nie było na jego ciele ani grama tłuszczu, pachniał korzenną wodą kolońską, prawdopodobnie drogą. Elissa poczuła się przy nim jak karzełek, choć nie należała do niskich kobiet.

– Słucham? – Uśmiechnęła się, starając się nie zwracać uwagi na jego jawną wrogość.

– Co tu się u diabła dzieje? – spytał gniewnie.

– Nie rozumiem.

– Słyszałem krzyki – powiedział przybysz, wpatrując się w jej twarz.

– Cóż, tak, były krzyki, ale… – zaczęła.

– Kupiłem ten dom dlatego, że leży w spokojnej okolicy – przerwał jej w pół zdania. – Lubię spokój i ciszę. Przyjechałem aż z Oklahomy, żeby go kupić. Nie lubię dzikich imprez.

– Och, ja też nie – zapewniła go szczerze Elissa.

I w tym momencie Czika wrzasnęła przeraźliwie.

– Co to za kobieta tak krzyczy? – Mężczyzna wbiegł do domu i zaczął się rozglądać w poszukiwaniu źródła hałasów.

Kiedy wpadł do kuchni, papuga zaczęła się śmiać, parodiując jego niski głos, po czym znowu przeraźliwie wrzasnęła. Mężczyzna odwrócił się z gniewną miną i nagle zauważył klatkę przykrytą narzutą. Gdy tylko ściągnął nakrycie z klatki, papuga natychmiast zaczęła się do niego przymilać.

– To papuga. – Mężczyzna nie wierzył własnym oczom.

– Dobra dziewczynka – powiedziała papuga, przekrzywiając główkę.

Rozpostarła ogon i nastroszyła piórka, rozszerzyła jasnobrązowe oczy w sposób, który miłośnicy ptaków określają jako „rozjarzone” i wydała z siebie cudowne zawodzenie. Mężczyzna uniósł brwi, a Czika wydała następny mrożący krew w żyłach wrzask.

– Spokój, mała! – zagrzmiał mężczyzna. – Moje uszy nie są ubezpieczone.

– Jest niesamowita, prawda? – Elissa stłumiła chichot – Teraz już wiem, dlaczego jej właściciel musiał ją sprzedać, przeprowadzając się do mieszkania w osiedlu. Nie zdawałam sobie z tego sprawy, a potem już było po herbacie.

Mężczyzna przeniósł wzrok na stertę czasopism ornitologicznych piętrzących się na stoliku do kawy.

– No i co? Jeszcze się pani nie dowiedziała, co zrobić, żeby ją uciszyć?

– Ależ tak – odpowiedziała szelmowsko. – Należy przykryć klatkę, to zawsze działa. Tak mówi ten ekspert. – Wzięła do ręki jeden egzemplarz.

– Ależ to sprzed trzech lat – zauważył mężczyzna, spoglądając na okładkę.

– To nie moja wina, że czasopisma ornitologiczne nie są chodliwym towarem na tej wyspie. – Elissa wzruszyła ramionami. – Mój poprzednik dal mi je razem z klatką.

Wyraz oczu mężczyzny mówił wyraźnie, co myśli o czasopismach, klatce i papudze.

– Trochę hałasuje – broniła siebie i papugi Elissa, kuląc się pod spojrzeniem mężczyzny. – Ale w gruncie rzeczy to miły ptak. Pozwoli nawet, żeby go pan pogłaskał.

– Zechce mi to pani pokazać?

– Niekoniecznie. – Elissa zmieszała się, ale widząc złowrogie spojrzenie mężczyzny, podeszła do klatki i wyciągnęła rękę.

Czika trzasnęła dziobem i żartobliwie zamierzyła się na jej rękę. Elissa szybko ją cofnęła.

– Po co pani ta papuga?

– Czułam się samotna – odpowiedziała szczerze, spuszczając wzrok.

– Nie lepiej było wziąć kochanka?

Elissa spojrzała w górę i zobaczyła w jego oczach szelmowski błysk.

– Dokąd go wziąć? – spytała jak gdyby nigdy nic, nie okazując zakłopotania.

– Słodka! – Mężczyźnie zadrgał kącik ust.

– Słodka – powtórzyła papuga, strosząc zielone piórka.

– Na litość boską, spokój! – zniecierpliwił się mężczyzna. – Co za upiorny ptak.

– To kobietka – roześmiała się Elissa. – Najwyraźniej pan się jej podoba.

– Nie podoba mi się sposób, w jaki na mnie patrzy – powiedział i wyciągnął rękę, a papuga dosięgła jej przez kraty klatki.

Ptak nie jest złośliwy, chce tylko wypróbować swoją siłę, starała się uspokoić siebie Elissa. Mężczyzna pozwolił papudze przez minutę rzucać się na swoją rękę, po czym zdecydowanym ruchem odsunął jej duży dziób.

– Nie! – oświadczył kategorycznie.

Podniósł narzutę i narzucił na klatkę. I o dziwo, papuga zamilkła.

– Powinna pani pokazać jej, kto tu jest szefem – zwrócił się do Elissy. – Nigdy nie należy cofać ręki, jeśli zacznie ją atakować.

– Wydaje się, że dużo pan wie o ptakach – zauważyła Elissa.

– Miałem kakadu – odrzekł. – Podarowałem ją przyjacielowi, bo często przebywałem poza domem.

– Mówił pan, że pochodzi z Oklahomy, tak? – zainteresowała się Elissa.

– Tak.

– Ja z Florydy – uśmiechnęła się. – Projektuję odzież sportową dla sieci butików.

Mężczyzna odwrócił się do wyjścia.

– Muszę jeszcze ze trzy godziny popracować, zanim pójdę spać – oznajmił. – Od teraz, jeśli papuga zacznie skrzeczeć, proszę zasłaniać klatkę. Prędzej czy później zrozumie ten sygnał. I niech za późno nie zasypia, bo to jej nie służy. Ptaki potrzebują dwunastu godzin światła dziennego i dwunastu ciemności.

– Tak, sir, dziękuję, sir, coś jeszcze, sir? – spytała Elissa, towarzysząc mu do drzwi.

– A tak przy okazji, ile ma pani lat? – Mężczyzna zatrzymał się na chwilę.

– Jestem kandydatką do domu starców, szczerze mówiąc. – Elissa uśmiechnęła się szeroko. – Prawie dwadzieścia sześć. Założę się, że dobre dwadzieścia lat mniej niż pan, staruszku.

Mężczyzna wyglądał na zszokowanego.

– Mam trzydzieści dziewięć lat – rzucił obojętnie.

– Wygląda pan raczej na czterdzieści pięć – westchnęła Elissa, obserwując jego ponurą, pooraną zmarszczkami twarz. – Założę się, że bierze pan pięciogodzinne urlopy, a każdej nocy liczy swoje pieniądze. Bogaty i nieszczęśliwy?

– Nieprzyzwoicie bogaty, ale nie nieszczęśliwy – sprostował.

– Ależ tak. Tylko pan nie jest tego świadomy. Ale niech się pan nie martwi. Teraz, kiedy ja tu jestem, uratuję pana przed nim samym. Nawet się pan nie obejrzy, jak stanie się innym człowiekiem.

– Dobrze mi z tym, jaki jestem – powiedział przez zęby, patrząc na nią z góry. – Więc proszę mnie nie dręczyć. Nie zależy mi na zmianie mojej osobowości, a już na pewno nie przez znudzoną pracownicę branży tekstylnej.

– Jestem projektantką – uniosła się.

– Jest pani na to za młoda. – Pogłaskał ją po głowie. – Idź do łóżka, dzieciaku.

– Uważaj, żebyś się nie potknął na swojej długiej brodzie, dziadku – zawołała za nim.

I taki był początek ich osobliwej przyjaźni. W ciągu następnych miesięcy Elissa dowiedziała się bardzo dużo o jego charakterze. Jego pełne imię brzmiało Kingston, ale nikt prócz niej nie mówił do niego King. Większość czasu spędzał przy pracy. Choć dużo podróżował, jego stałym miejscem pobytu była Jamajka, bo z wyjątkiem kilku osób nikt nie wiedział, jak się tam z nim skontaktować. Lubił odosobnienie i spokój, więc unikał spędów towarzyskich modnych wśród Amerykanów zamieszkałych w ekskluzywnej części Montego Bay. On wolał samotność, a rzadkie wolne chwile spędzał na spacerach plażą. I to mogłoby trwać latami, gdyby Elissa nie uratowała go przed nim samym.

Mimo że nie ufała większości mężczyzn, instynktownie zaufała jemu. Wydawał się zupełnie niezainteresowany nią jako kobietą, a w miarę upływu czasu zaczęła czuć się przy nim całkowicie bezpieczna. Pozwoliło jej to puścić wodze fantazji i przeistaczać się w wyrafinowaną, światową kobietę, o których czytała w powieściach. Oczywiście była to iluzja, ale King nie miał nic przeciwko jej odważnym flirtom i prowokacyjnym uwagom.

Traktował ją jak młodą, naiwną dziewczynę, i to jej odpowiadało. Od dawna wiedziała, że nie przystosuje się łatwo do obyczajów nowoczesnego świata i że nie byłaby zdolna przespać się z mężczyzną tylko dlatego, że to modne. A skoro większość mężczyzn, z którymi się umawiała, tego właśnie od niej oczekiwało, szybko wycofywała się z takich znajomości. Nigdy nie zaprosiła żadnego do domu – w każdym razie już nie. Zrobiła to raz, kiedy miała dwadzieścia lat. To był miły chłopak, myślała, dopóki nie zaprosiła go do domu, żeby przedstawić rodzicom. Potem nigdy go już nie zobaczyła.

Niezależnie od swego dyktowanego wiarą podejścia do życia, jej rodzice byli oryginałami. Ojciec kolekcjonował jaszczurki, a matka pełniła, jako wolontariuszka, funkcję cywilnego zastępcy szeryfa. Przemili ludzie, ale bardzo dziwni. Odkąd przestała liczyć na wyrozumiałość ze strony płci przeciwnej, nie wyobrażała sobie, żeby jakiś przyjaciel naprawdę zrozumiał jej rodzinę. A więc to dobrze, że postanowiła umrzeć jako dziewica.

Na szczęście King nie miał wobec niej żadnych dwuznacznych zamysłów, więc był dobrym towarzyszem i zabezpieczeniem przed innymi mężczyznami podczas jej pobytów na wyspie. Idealnie bezpieczna przystań. Co więcej, potrzebował towarzystwa, żeby nie zostać pustelnikiem. A któż, jak nie ona, nadawałby się do tego lepiej?

Najpierw zadowalała się zostawianiem mu krótkich liścików z maksymami w stylu: „Nadmiar samotności prowadzi do zdziwaczenia” albo „Udar słoneczny może być niebezpieczny dla twego zdrowia”. Kładła je przy drzwiach frontowych jego willi, za wycieraczką przedniej szyby samochodu, nawet pod kamieniem, na którym lubił przesiadywać, obserwując zachód słońca. Potem podjęła śmielsze kroki, na przykład coś dla niego upiekła albo kładła kwiaty na progu jego domu.

W końcu, kiedy King postanowił jej powiedzieć, żeby zaprzestała tych praktyk, zastał ja czekającą na niego z wykwintnym posiłkiem. To już była kropla, która przepełniła kielich i King zrezygnował z dalszego ignorowania jej. Zaczął przychodzić na posiłki przynajmniej raz w tygodniu, a czasami odbywał z nią wspólny spacer plażą. Mimo że bezpośrednia i swobodna w stosunku do niego, Elissa miała się na baczności, dopóki się nie przekonała, że King nie zamierza jej wciągnąć do łóżka. A po pewnym czasie został jej przyjacielem. Przy nim była zrelaksowana i z niecierpliwością czekała na każde spotkanie. King też wydawał się usatysfakcjonowany takim układem i odnosił się do niej, jakby była jego siostrą.

Przed jej wyjazdem do Stanów wspaniałomyślnie zaproponował, że zaopiekuje się papugą. A kiedy sam musiał wyjechać służbowo, zatrudnił kobietę, która miała się zajmować jego domem i papugą. Mimo pozorów surowości miał miękkie serce – trzeba było tylko bliżej go poznać. W stosunku do większości ludzi nadal był niecierpliwy i wymagający – o czym pewnego razu Elissa przekonała się na własne uszy – ale ją traktował lepiej niż innych.

Elissę dziwił tylko jego brak życia uczuciowego. Był zabójczo przystojny i niemal perfekcyjnie zbudowany. Spodziewałaby się, że w jego wieku już będzie żonaty, ale nie był. Od czasu do czasu umawiał się z kobietami, ale nigdy nie zauważyła, żeby przyprowadził którąś na noc do domu. Nawet ona, mimo swej niewinności i braku doświadczenia, wiedziała, że to raczej niezwykłe. Często się nad tym zastanawiała i raz nawet odważyła się go o to zagadnąć. King jednak zamknął się w sobie, przybierając nieodgadniony wyraz twarzy i zmienił temat. Drugi raz już go nie pytała.

Mimo wrodzonej ciekawości odczuła ulgę, że nigdy nie próbował jej podrywać. Miała pewne zahamowania wynikające ze swego doświadczenia, o czym jej rodzice na szczęście nie wiedzieli. Pewna szalona impreza, w której uczestniczyła bez ich wiedzy, wyleczyła ją z wszelkich rozwiązłych ciągot. Ledwo udało się jej uciec, ratując cnotę. Od tego czasu była jeszcze bardziej ostrożna.

Gdyby rodzice zobaczyli ją w łóżku Kinga… Roześmiała się, przypomniawszy sobie, jacy są. Znali ją tak dobrze, że zapytaliby, co to za żart. Jak cudownie mieć takich rodziców jak ona, jedynych w swoim rodzaju.

King mógł się pojawić lada chwila, a ona miała za zadanie tylko leżeć i sprawiać wrażenie zakochanej. Nie wiedziała, dlaczego mu na tym zależy, ale że kiedyś uratował ją przed zakusami bardzo namolnego agenta ubezpieczeniowego, teraz ona miała uratować jego. Przed czymś. Naprawdę będzie jej winien dobry obiad.

Usłyszała nagle, że otwierają się drzwi i rozbrzmiewają jakieś głosy. Rozpoznała głos Kinga i przez jedną szaloną sekundę pozwoliła sobie udawać, że czeka na niego jako kochanka. Ta myśl jej nie zatrwożyła, co więcej, poczuła dziwne mrowienie w całym ciele. Po chwili drzwi się otworzyły i King spojrzał na nią ponad głową najpiękniejszej blondynki, jaką Elissa kiedykolwiek widziała.

Na twarzy blondynki malowały się tęsknota i udręka, a King patrzył na nią jak na objawienie. Kim jest ta kobieta? – zastanawiała się Elissa. I dlaczego King chce ją zniechęcić, skoro najwyraźniej go pociągała?

Elissa była tak skonsternowana, że prawie zapomniała o odegraniu wyznaczonej roli. Musi być jednak jakaś przyczyna, dla której King chce, żeby ta śliczna kobieta myślała, że jest związany z inną.

– Witaj, kochanie – powiedziała więc schrypniętym głosem, podciągając skromnie kołdrę. – Znowu zasnęłam – dodała znacząco, czekając na reakcję blondynki.
mniej..

BESTSELLERY

Kategorie: