Facebook - konwersja
Wspomnienia Odessy, Jedyssanu i Budżaku. Tom 2: Dziennik przejazdki w roku 1843 od 22 czerwca do 11 września - Ebook (Książka EPUB) do pobrania w formacie EPUB
Pobierz fragment

Wspomnienia Odessy, Jedyssanu i Budżaku. Tom 2: Dziennik przejazdki w roku 1843 od 22 czerwca do 11 września - ebook

Format ebooka:
EPUB
Format EPUB
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najpopularniejszych formatów e-booków na świecie. Niezwykle wygodny i przyjazny czytelnikom - w przeciwieństwie do formatu PDF umożliwia skalowanie czcionki, dzięki czemu możliwe jest dopasowanie jej wielkości do kroju i rozmiarów ekranu. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
, MOBI
Format MOBI
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najczęściej wybieranych formatów wśród czytelników e-booków. Możesz go odczytać na czytniku Kindle oraz na smartfonach i tabletach po zainstalowaniu specjalnej aplikacji. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
(2w1)
Multiformat
E-booki sprzedawane w księgarni Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu - kupujesz treść, nie format. Po dodaniu e-booka do koszyka i dokonaniu płatności, e-book pojawi się na Twoim koncie w Mojej Bibliotece we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu przy okładce. Uwaga: audiobooki nie są objęte opcją multiformatu.
czytaj
na tablecie
Aby odczytywać e-booki na swoim tablecie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. Bluefire dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na czytniku
Czytanie na e-czytniku z ekranem e-ink jest bardzo wygodne i nie męczy wzroku. Pliki przystosowane do odczytywania na czytnikach to przede wszystkim EPUB (ten format możesz odczytać m.in. na czytnikach PocketBook) i MOBI (ten fromat możesz odczytać m.in. na czytnikach Kindle).
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na smartfonie
Aby odczytywać e-booki na swoim smartfonie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. iBooks dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Język:
Polski
Rok wydania:
2011
Rozmiar pliku:
367 KB
Zabezpieczenie:
brak
0,00
Cena w punktach Virtualo:
0 pkt.

Wspomnienia Odessy, Jedyssanu i Budżaku. Tom 2: Dziennik przejazdki w roku 1843 od 22 czerwca do 11 września - opis ebooka

Klasyka na e-czytnik to kolekcja lektur szkolnych, klasyki literatury polskiej, europejskiej i amerykańskiej w formatach ePub i Mobi. Również miłośnicy filozofii, historii i literatury staropolskiej znajdą w niej wiele ciekawych tytułów.

Seria zawiera utwory najbardziej znanych pisarzy literatury polskiej i światowej, począwszy od Horacego, Balzaca, Dostojewskiego i Kafki, po Kiplinga, Jeffersona czy Prousta. Nie zabraknie w niej też pozycji mniej znanych, pióra pisarzy średniowiecznych oraz twórców z epoki renesansu i baroku.

FRAGMENT KSIĄŻKI

Dzien­nik prze­jazd­ki w roku 1843. od 22 czerw­ca do 11 wrze­śnia.

J. I. KRA­SZEW­SKIE­GO, człon­ka czyn­ne­go To­wa­rzy­stwa Ode­sskie­go Hi­stor­ji i Sta­ro­żyt­no­ści.

Nul­la dies abe­at, quin li­nea

du­cia su­per­sit.

Tom dru­gi.

Wil­no.

Na­kład i druk T. Glücks­be­ra.

Księ­ga­rza i ty­po­gra­fa szkół bia­ło­ru­skie­go na­ukow. ???????

1845.

Po­zwo­lo­no dru­ko­wać pod wa­run­kiem zło­że­nia po wy­dru­ko­wa­niu exem­pla­rzy pra­wem prze­pi­sa­nych w Ko­mi­te­cie Cen­zu­ry. Wil­nu, dnia 22 Lip­ca 1844 roku.

S O. Cen­zo­ra, Koll, Ass. i Kaw.

A. Mu­chin.XVI. – 15 LIP­CA.

Ar­cy­Bi­skup Ga­bry­el. Opo­wia­da­nia Ni­ki­ty Kor­ża o Za­po­ro­żu. Pra­wa Za­po­ro­ża. O ka­rze śmier­ci na prze­stęp­nych. O za­po­roż­skich oby­cza­jach i ob­rzę­dach. Pa­łac Wo­roń­co­wa. Wie­czor.

15 lip­ca.

Ra­nek prze­pę­dzi­li­śmy z P. Skał­kow­skim na prze­glą­da­niu do­ku­men­tów hi­sto­rycz­nych, ty­czą­cych się dzie­jów Ko­za­czy­zny, na po­wtór­nem obej­rze­niu sali Bur­so­wej z jej pięk­ne­mi chiń­skie­mi wa­zo­na­mi, z wi­do­ka­mi od gan­ku na port kwa­ran­tan­ny. Ztąd uda­li­śmy się po­tem do Pre­zy­den­ta To­wa­rzy­stwa Sta­ro­żyt­no­ści i Hi­stor­ji, (o któ­rem sto­wa­rzy­sze­niu ni­żej ob­szer­niej po – wie­my) a ra­zem Ku­ra­to­ra Na­uko­we­go Okrę­gu M. D. Knia­że­wi­cza. Jego sta­ra­niom win­no wie­le wy­cho­wa­nie tu­tej­szej mło­dzie­ży a To­wa­rzy­stwo Sta­ro­żyt­no­ści, wie­le waż­nych ulep­szeń. On, do ba­dań i po­szu­ki­wań to­wa­rzy­stwu bę­dąc bodź­cem i za­chę­tą, znacz­nie ich krąg roz­sze­rzył; po­mno­żył tak­że zbio­ry Mu­zeum, wie­lą cie­ka­we­mi na­byt­ki, sta­ro­żyt­ne­mi rzeź­by, rę­ko­pi­sma­mi, mo­ne­ta­mi i t… d.

Od nie­go uda­li­śmy się do Arcy-Bi­sku­pa Ga­bry­ela, w po­de­szłym już, ale jesz­cze nie zgrzy­bia­łym wie­ku, czer­stwe­go i uprzej­me­go Ka­pła­na; któ­re­mu rad by­łem zło­żyć moje usza­no­wa­nie, nade wszyst­ko jako tro­skli­we­mu mi­ło­śni­ko­wi hi­sto­rycz­nych pa­mią­tek. On to bo­wiem ze­brał i wy­dał po­tem w ca­ło­ści cie­ka­we dla dzie­jów Ko­zac­twa opo­wia­da­nia ust­ne sta­re­go Ko­za­ka Ni­ki­ty Kor­ża, o Za­po­po­ro­żu (1)

Prze­wie­leb­ny Ar­cy­Bi­skup opo­wia­da – (1) Ycтнoe пo­ъcтвo­вa­нie бывшего Занорожца, жителя Екатеринославской Губерніи и Уьздеія Михайловки Никиты Леонтевича Коржа. Одесса 1842. 8. 94 стр.

w prze­mo­wie, jako w la­lach 1828 do 1831 prze­by­wa­jąc w eka­te­ry­no­sław­skiej Gu­bern­ji, ra­zem z sa­ra­tow­skim Bi­sku­pem Ja­ku­bem, spi­sa­li opo­wia­da­nia sto kil­ko let­nie­go star­ca (żył lat sto czte­ry) Ni­ki­ty, a z po­łą­czo­nych opo­wia­dań tych, zło­żył po­źniej całą xiąż­kę.

Korż, umarł w Paź­dzier­ni­ku mie­sią­cu 1835 r. (uro­dził się 1731 roku) za­zię­biw­szy się zbie­ra­jąc skład­kę na nową w Mi­cha­łów­ce bu­du­ją­cą się Cer­kiew. Ostat­nio lala prze­był Korż w Mi­cha­łów­ce, we wła­snym swo­im dom­ku, odzie­dzi­czo­nym po dzia­dach – Za­po­roż­cach jak on, dom­ku bar­dzo po­rząd­nym, osa­dzo­nym drze­wy i oto­czo­nym ma­leń­kim ru­cza­jem. Wy­da­na przez cher­soń­skie­go i tau­ryc­kie­go Arcy-Bi­sku­pa Ga­bry­ela xiąż­ka po­dań ustron­nych Kor­ża, za­wie­ra wia­do­mo­ści o jego ży­ciu, o za­ło­że­niu wsi Mi­cha­łów­ki, o Pra­wach Za­po­ro­ża, o ka­rach, o zwy­cza­jach i ob­rzę­dach, o at­ta­ko­wa­niu Si­czy, po­cząt­ku Eka­te­ry­no­sła­wia, po­dró­ży Ce­sa­rzo­wej, Re­du­tach i fi­gu­rach, daw­nych za­po­roż­kich osa­dach przed ata­kiem Si­czy. Z niej po­czy­nim tu nie­któ­re wy­jąt­ki, jako z książ­ki, któ­ra nie pręd­ko, może nig­dy, nie bę­dzie nam w ca­ło­ści zna­jo­ma; a któ­ra ob­ja­śnia wiel­ce o by­cie Za­po­ro­ża. P. Skał­kow­ski ko­rzy­stał nie­co z Kor­ża do swej hi­stor­ji No­wej Si­czy, Prócz tego Ust­ne po­da­nia Kor­ża, dru­ko­wa­ne były w Dzien­ni­ku Mi­ni­ster­stwa Oświe­ce­nia w la­tach 1858 i 1859.

W Ros­sji więc są do­syć zna­jo­me, ale u nas (o ile wie­my) wca­le z nich jesz­cze nie ko­rzy­sta­no.

Weź­my na­przód ar­ty­kuł o pra­wach Za­po­ro­ża. "Pra­wa i usta­wy, po­wia­da Korż, z mocy któ­rych Za­po­ro­że są­dzi­ło i roz­strzy­ga­ło spo­ry, były na­stęp­ne, mia­no­wi­cie. W ca­łej zie­mi za­po­roż­kiej, po więk­szych wsiach i znacz­niej­szych punk­tach, były Pa­łan­ki, ro­dzaj po­wia­tów i są­dów po­wia­to­wych, w któ­rych od wy­bo­ru po­sta­na­wia­no trzech człon­ków, zo­wią­cych się sę­dzia­mi albo pa­na­mi. Pierw­szym był Pół­kow­nik, dru­gim Esau­la, trze­cim Pi­sarz. W po­moc im, do­da­wa­ni byli z Si­czy trzej Pod­pan­ko­wie (Pod­sęd­ko­wie) Ko­za­cy; a wszy­scy ci człon­ko­wie, po upły­wie lat trzech zmie­nia­li się. Na ich miej­sce usta­na­wia­no in­nych, ta­kim spo­so­bem za­pro­wa­dzo­ny był po­rzą­dek we wszyst­kich Pa­łan­kach. Po­tem gdy się spra­wa przy­tra­fi­ła, ot na­przy­kład tak: gdy dwóch Ko­za­ków, po­wa­dzi­ło się albo po­bi­ło, albo je­den dru­gie­mu w są­siedz­twie szko­dę zro­bił, to jest, by­dłem swo­jem spasł zbo­że, albo lakę; albo jaką inną krzyw­dę wy­rzą­dził, a sami się mię­dzy sobą po­go­dzić i po­ro­zu­mieć nie mo­gli; oba tedy, ukrzyw­dzo­ny i ten co krzyw­dę uczy­nił, ku­piw­szy na ryn­ku po ko­ła­czu idą po­zy­wać się do Pa­łan­ki, do któ­rej na­le­żą i pro­szą u Sę­dziów spra­wie­dli­wo­ści, a po­ło­żyw­szy ko­ła­cze na syr­no (stół) kła­nia­ją się Sę­dziom oba ra­zem ni­ziuch­no, sta­ją we­dle pro­gu i mó­wią:

– Kła­nia­my się wam pa­no­wie, chle­bem i solą.

A sę­dzio­wie po­czną ich py­tać:

– Jaka wa­sza spra­wa, pa­no­wie mo­łoj­cy? Na­ten­czas ukrzyw­dzo­ny wprzód po­czy­na:

– Oto pa­no­wie, jaka na­sza spra­wa – po­ka­zu­jąc na to­wa­rzy­sza – ot ten mnie skrzyw­dził, tyle a tyle szko­dy by­dłem swo­jem zro­bił, a nie chce za­pła­cić i wy­na­gro­dzić co na­le­ży za sia­no, (albo za wy­tło­cze­nie zbo­ża.)

Po­tem Sę­dzio­wie py­ta­ją dru­gie­go:

– No, brat­ku, mów ty, czy to praw­da, o co cię ob­wi­nia twój to­wa­rzysz?

A ob­wi­nio­ny od­po­wia­da: – To coż pa­no­wie! Wszyst­ko to praw­da, żem szko­dę są­sia­do­wi zro­bił, nie wy­rze­kam się, ale mu za­pła­cić nie mogę z przy­czy­ny, bo chce za wie­le ode mnie, a szko­dy nie ma tyle co po­wia­da.

Wte­dy Pa­łan­ka po­sy­ła Pod­pan­ków i in­nych ob­cych ze star­szy­zny ko­za­czej, dla oce­nie­nia szko­dy. W kil­ka go­dzin po­wra­ca­ją do Pa­łan­ki i mó­wią Sę­dzie­mu jak praw­da; co war­ta szko­da, na­ów­czas Sę­dzia ob­ra­ca się do ob­wi­nio­ne­go i mówi mu:

– No, coż ty brat­ku, go­dzisz się ty za­pła­cić za szko­dę są­sia­do­wi? albo nie?

A ob­wi­nio­ny zno­wu się Sę­dziom po­kło­ni. – Ta coż pań­stwo! wię­cej bo on chce, niż war­to, nie chcę mu pła­cić, jak wola wa­sza. Sę­dzio­wie go dłu­go na­ma­wia­ją, dają mu ra­cje, że wszel­ka cu­dza szko­da, nie­spra­wie­dli­wo­ścią jest, ra­dzą po­go­dzić się, a nie tru­dzić na­czel­ni­ków i star­szy­zny. Je­że­li po­róż­nie­ni ze­chcą się w koń­cu po­go­dzić i je­den dru­gie­mu za­dość uczy­nić, to Pa­łan­ka sama za­koń­cza spra­wę i za­spo­ko­iw­szy ukrzyw­dzo­ne­go, roz­pusz­cza ich do do­mów; je­śli zaś ob­wi­nio­ny uprze się i nie zgo­dzi, to Pa­łan­ka od­sy­ła ich obu do Si­czy. Wów­czas spor­ni po­kło­niw­szy się ra­zem pp. Sę­dziom, od­cho­dzą z Pa­łan­ki mó­wiąc:

– By­waj­cie pa­no­wie zdro­wi!

A Sę­dzio­wie im od­po­wia­da­ją:

– Idź­cie z Bo­giem.

Przy­je­chaw­szy do Si­czy, py­ta­ją je­den dru­gie­go, do któ­re­go wprzód pój­dzie­my Ku­rze­nia?

Ukrzyw­dzo­ny po­wia­da:

– Idź­my bra­cie, do swo­je­go Ku­rze­nia.

– No, do­brze, – od­po­wia­da ob­wi­nio­ny, – chodź­my, – wszedł­szy do Ku­rze­nia, sta­wią się przed Ata­ma­nem i mó­wią mu:

– Zdrów bądź Oj­cze!

– Daj Boże zdro­wie, pa­no­wie mo­łoj­cy – od­po­wia­da Ata­man, – sia­daj­cie.

– Oj! nie oj­cze, nie ma cza­su sie­dzieć, mamy do cie­bie spra­wę.

– To mów­cie jaką tam spra­wę ma­cie – pra­wi Ata­man.

Wów­czas po­krzyw­dzo­ny za­cznie się ia – lić, ob­ja­śniać o swo­jej krzyw­dzie i wy­pad­ku jak co było, jak się są­dzi­li w Pa­łan­ce; a Ata­man wy­słu­chaw­szy ca­łej spra­wy, spy­ta ob­wi­nio­ne­go:

– Z ja­kie­go ty brat­ku Ku­rze­nia? – a gdy ten po­wie, do ja­kie­go na­le­ży i na­zwie go po imie­niu, Ata­man krzyk­nie na chłop­ców –

– A pójdź­cie­no, po­pro­ście do mnie Ata­ma­na, ta­kie­go Ku­rze­nia.

Gdy Ata­man przyj­dzie i spy­ta pierw­sze­go:

– Po co­ście mnie brat­ku wo­ła­li?

Ten mu po­wie:

– Czy to wa­sze­go Ku­rze­nia Ko­zak? Ata­man ob­ró­ciw­szy się do nie­go:

– Toś ty na­sze­go Ku­rze­nia Ko­zak?

– Tak oj­cze, wa­sze­go, – od­po­wie Ko­zak z po­kło­nem, po­tem pierw­szy Ata­man, roz­po­wie dru­gie­mu całą spra­wę i zda­rze­nie Ko­za­ków – i mówi tak:

– A co bra­cie bę­dzie­my ro­bić z tymi Ko­za­ka­mi?

Przy­by­ły Ata­man pyta ich:

– Wszak to was już i Pa­łan­ka są­dzi­ła?

– Są­dzi­ła oj­cze – I po­kło­nią się ra­zem –

Obaj Ata­ma­ni po­czną do zgo­dy za­chę­cać po­róż­nio­nych.

– Po­godź­cie się bra­cia, za­spo­koj­cie je­den dru­gie­go – żeby da­lej nie kło­po­tać star­szy­zny. A ob­wi­nio­ny po­kło­niw­szy się zno­wu Ata­ma­nom, po­wia­da tak:

– To coż, oj­co­wie, kie­dy chce ode mnie za­wie­le. – Na­ko­niec Ata­ma­ni wi­dząc jego upor, py­ta­ją go po raz ostat­ni.

– Coż bra­cie, nie chcesz go za­spo­ko­ić?

– Nie, oj­co­wie, wola wa­sza, nie mogę, – i kła­nia się niz­ko im obu.

– Chodź­myż te­raz bra­cia, wszy­scy czte­rej do sę­dzie­go woj­sko­we­go, co to po­wie Sę­dzia.

– Do­brze, – od­po­wia­da­ją Ko­za­cy Ata­ma­nom – po­cze­kaj­cie tyl­ko oj­co­wie, scho­dzim na ry­nek i ku­pim po ko­ła­czu. – Po­tem wszy­scy czte­rej idą do Sę­dzie­go woj­sko­we­go, a wszedł­szy do Ku­rze­nia, na­przód Ata­ma­no­wie kła­nia­ją się i na­zy­wa­jąc Sę­dzie­go po imie­niu mó­wią:

– By­waj nam zdro­wy pa­nie do­bro­dzie­ju. –

Sę­dzia na­wza­jem od­po­wie:

– Zdro­wi bądź­cie pa­no­wie Ata­ma­ni, pro­szę sia­dać. – Po­tem spo­rzą­cy Ko­za­cy, kła­nia­ją się tak­że, kład­ną ko­ła­cze na stół i mó­wią tak:

– Kła­nia­my się wam, do­bro­dzie­ju, chle­bem i solą. –

– Bóg za­płać, Bóg za­płać, pa­no­wie mo­łoj­cy, za chleb, za sól, – od­po­wia­da sę­dzia, a po­tem pyta Ata­ma­nów:

– Co to są za Ko­za­cy wasi, i jaka ich spra­wa? – Pierw­szy Ata­man za­cznie opo­wia­dać mu całą spra­wę ukrzyw­dzo­ne­go i wy­pa­dek z po­rząd­ku, jak to było i jak ich są­dzi­ła Pa­łan­ka – Sę­dzia ob­ró­ciw­szy się do ob­wi­nio­ne­go pyta go tak:

– Jak­żeż ty bra­cie my­ślisz z tym Ko­za­kiem? (wska­zu­jąc na ukrzyw­dzo­ne­go) – kie­dy już was są­dzi­ła Pa­łan­ka, są­dzi­li Ata­ma­ni, i ja przy­są­dzam za krzyw­dę za­pła­cić, a ty się nie zga­dzasz przez upor bę­dąc już win­nym, we­dle sądu wszyst­kich! Po­tem dłu­go na­ma­wia go i przed­sta­wia mu praw­ne i zwy­czaj­ne przy­czy­ny do zgo­dy, ale ob­wi­nio­ny nie chce dać prze­modz swe­go upo­ru żad­ną ra­cją i po­wta­rza cią­gle, co i w Pa­łan­ce i Ata­ma­nom mó­wił.

– To coż, do­bro­dzie­ju, kie­dy chce wię­cej niż war­to – nie zgo­da.

– Więc nie zgo­da brat­ku?

– Nie zgo­da do­bro­dzie­ju.

– Idz­cie pa­no­wie Ata­ma­ni z nim do Ko­szo­we­go, tam już dla nich bę­dzie osta­tecz­ny sąd i ko­niec.

Na­ten­czas Ata­ma­ni wstaw­szy z miej­sca po­kło­nią się Sę­dzie­mu ra­zem z Ko­za­ka­mi i po­wie­dzą:

– Bądź­cie zdro­wi do­dro­dzie­ju.

– Idz­cie z Bo­giem, – od­po­wie Sę­dzia, a Ko­za­kom doda:

– Za­bierz­cie z sobą bra­cia swój chleb ze sto­łu.

– Ta nie, do­bro­dzie­ju! ku­pim dru­gi na Ba­za­rze.

– Za­bie­raj­cie, za­bie­raj­cie! – z gnie­wem po­wtó­rzy Sę­dzia, – a nie za­trzy­muj­cie Ata­ma­nów; bo oni nie to jed­no mają do ro­bie­nia. – Na­ko­niec, wziąw­szy Ko­za­cy ko­ła­cze swo­je, przy­cho­dzą z Ata­ma­na­mi do Ko­szo­we­go, do Ku­rze­nia, wszy­scy czte­rej ra­zem, i kła­nia­ją­mu się:

– Zdrów bądź Pa­nie wiel­moż­ny – po­wie­dzą.

A Ko­szo­wy im od­po­wie:

– Zdro­wi, zdro­wi, pa­no­wie Ata­ma­ni, pro­szę sia­dać.

Na­ten­czas Ko­za­cy sto­jąc we drzwiach u pro­gu, znów się ni­ziuch­no Ko­szo­we­mu po­kło­nią i kład­ną ko­ła­cze na stół.

– Kła­nia­my się Wiel­moż­ny Pa­nie, chle­bem i solą.

– Dzię­ku­ję mo­łoj­cy za chleb i za sol, – od­po­wie Ko­szo­wy, po­tem spy­ta Ata­ma­nów:

– Co to za Ko­za­cy wasi, pa­no­wie Ata­ma­ni?

Ata­ma­ni na­ów­czas po­czną roz­po­wia­dać Ko­szo­we­mu całą spra­wę i wy­pa­dek ich z po­rząd­ku, jak było aż do koń­ca; a Ko­za­cy sto­ją u pro­gu. Ko­szo­wy wy­słu­chaw­szy spra­wy ob­ró­ci się do ob­wi­nio­ne­go i po­wie mu:

– No, jak­żeż ty brat­ku, my­ślisz zro­bić z tym Ko­za­kiem – uka­zu­jąc na ukrzyw­dzo­ne­go. – Was są­dzi­ła Pa­łan­ka, są­dzi­li Ata­ma­ni i Sę­dzia woj­sko­wy, aż spra­wa do­szła do mnie, ja o niej roz­słu­chaw­szy się przy­zna­ję, że Pa­łan­ka was spra­wie­dli­wie są­dzi­ła, sąd jej po­twier­dzam, a cie­bie wi­dzę we wszyst­kiem win­nym. Te­ra­zże ty mi po­wiedz, czy my­ślisz ukrzyw­dzo­ne­mu na­gro­dzić?

– Nie, Wiel­moż­ny Pa­nie, chce za wie­le, a ja się na to zgo­dzić nie moge.

Na­ko­niec po­wtór­nie po­wie mu gło­śno Ko­szo­wy, sro­go i gniew­nie:

– To jesz­cze nie zgo­da u cie­bie?

– Tak, Wiel­moż­ny Pa­nie, nie zgo­da, wola wa­sza. – I po­kło­ni się niz­ko.

– Nu, do­brze, kie­dyż nie zgo­da.

Ata­ma­ni wsta­ją z miejsc swo­ich, wi­dząc Ko­szo­we­go w gnie­wie, kła­nia­ją mu się ra­zem wszy­scy czte­rej z Ko­za­ka­mi i że­gna­jąc się z Ko­szo­wym we­dle zwy­cza­ju, wy­cho­dzą z Ku­rze­nia, a Ko­za­cy Iak­że pra­wu­ją­cy się ode­zwą:

– By­waj­cie zdro­wi Wiel­moż­ny Pa­nie.

– By­waj­cie zdro­wi pa­no­wie mo­łoj­cy, a o nas nie za­po­mi­naj­cie – po­wie na­ko­niec Ko­szo­wy i wy­cho­dzi w ślad za nimi z Ku­rze­nia. A gdy wyj­dą wszy­scy na dwór, Ko­szo­wy krzyk­nie na stró­że.

– War­ta! ki­jów.

Stró­że bie­gną i nio­są kije obe­rem­ka­mi.

– A! Wiel­moż­ny Pa­nie, – za­wo­ła ob­wi­nio­ny.

– Nu kład­nij się brat­ku, my cie­bie na­uczym jak praw­dy strzedz i pa­nów sza­no­wać.

– Zli­tuj się Wiel­moż­ny Pa­nie, – za­krzy­czy na­ów­czas win­ny, gło­sem pod nie­bio­sa.

– Nie, brat­ku, nie ma zli­to­wa­nia już, kie­dyś taki upar­ty – Ko­za­cy! na rę­kach i no­gach sia­daj­cie, a ka­ftan mu na ple­cy za­rzuć­cie. Stró­że, bić go, psie­go syna; bić go do­brze kij­mi, żeby znał po czo­mu kiwsz li­cha. –

A gdy kije ga­dać z sobą po­czną, z jed­nej i dru­giej stro­ny, to ob­wi­nio­ny Ko­zak, mil­czy już i słu­cha co mu każą.

– Gdy go do­brze utrak­tu­ją, to jest pięć­dzie­siąt do stu ki­jów da­dzą, na­ów­czas Ko­szo­wy zno­wu krzyk­nie.

– Do­syć!

I stró­że, pod­nió­sł­szy kije na ple­cy sto­ją jak żoł­nie­rze z bro­nią na war­cie, a Ko­za­cy jesz­cze trzy­ma­ją win­ne­go, sie­dząc na rę­kach i no­gach, cze­ka­jąc ostal­nie­go sądu. Ko­szo­wy po­cznie mó­wić do win­ne­go.

– Po­słu­chaj bra­cie, jak cie­bie Pa­łan­ka osą­dzi­ła i wie­le ukrzyw­dzo­ny chciał, za­płać mu bez zwło­ki, ale tu za­raz w mo­ich oczach.
mniej..

BESTSELLERY

Kategorie: