Facebook - konwersja
Czytaj fragment
Pobierz fragment

Stańmy się sobą. Cztery projekty emancypacji (1863-1939) - ebook

Wydawnictwo:
Data wydania:
20 czerwca 2018
Format ebooka:
EPUB
Format EPUB
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najpopularniejszych formatów e-booków na świecie. Niezwykle wygodny i przyjazny czytelnikom - w przeciwieństwie do formatu PDF umożliwia skalowanie czcionki, dzięki czemu możliwe jest dopasowanie jej wielkości do kroju i rozmiarów ekranu. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
, MOBI
Format MOBI
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najczęściej wybieranych formatów wśród czytelników e-booków. Możesz go odczytać na czytniku Kindle oraz na smartfonach i tabletach po zainstalowaniu specjalnej aplikacji. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
(2w1)
Multiformat
E-booki sprzedawane w księgarni Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu - kupujesz treść, nie format. Po dodaniu e-booka do koszyka i dokonaniu płatności, e-book pojawi się na Twoim koncie w Mojej Bibliotece we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu przy okładce. Uwaga: audiobooki nie są objęte opcją multiformatu.
czytaj
na tablecie
Aby odczytywać e-booki na swoim tablecie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. Bluefire dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na czytniku
Czytanie na e-czytniku z ekranem e-ink jest bardzo wygodne i nie męczy wzroku. Pliki przystosowane do odczytywania na czytnikach to przede wszystkim EPUB (ten format możesz odczytać m.in. na czytnikach PocketBook) i MOBI (ten fromat możesz odczytać m.in. na czytnikach Kindle).
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na smartfonie
Aby odczytywać e-booki na swoim smartfonie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. iBooks dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Czytaj fragment
Pobierz fragment
34,99

Stańmy się sobą. Cztery projekty emancypacji (1863-1939) - ebook

Kolejne projekty emancypacji kobiet, które przedstawia książka na szerokim tle epoki, są niczym ślady pozostawione przez kamienie rzucone w wodę: rozchodzą się coraz dalej. W opisywanym tu okresie pomiędzy powstaniem styczniowym a wybuchem drugiej wojny światowej „sprawa kobieca” zataczała coraz szersze kręgi – nie tylko zdobywała nowe sojuszniczki, ale przede wszystkim obejmowała i definiowała na nowo, z perspektywy kobiecej, kolejne sfery życia. Praca i edukacja, o które walczyła Eliza Orzeszkowa, prawa wyborcze ważne dla Pauliny Kuczalskiej-Reinschmit, wreszcie prawo do wolności emocjonalnej i seksualnej, którym zajmowały się w swojej twórczości i działalności Zofia Nałkowska i Irena Krzywicka tworzą wielogłos postulatów. Ich cel jest wspólny i wyraża się w pełni w zawołaniu Nałkowskiej – aktualnym i wówczas, i dziś – „Chcemy całego życia”!

dr hab. Iwona Kurz, Instytut Kultury Polskiej UW

Kategoria: Inne
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8143-015-9
Rozmiar pliku: 1,1 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Wstęp

Tytułowe projekty emancypacji rozumiem jako takie wizje przewartościowania relacji płci zarówno w sferze publicznej (zmiana systemu prawa, edukacji i organizacji rynku pracy), jak i prywatnej (rodzina, mentalność, obyczaj), których celem jest szeroko rozumiane równouprawnienie kobiety w różnych dziedzinach życia. W pracy tej odczytuję idee – kształt myśli o kobiecie. Interesują mnie zatem przede wszystkim świadomość oraz świadectwa zdarzeń i zmian zachodzących w tkance rzeczywistości społecznej; analizuję różne formy dyskursu, nie zaś wydarzenia, nie oceniam więc też skuteczności działań żadnej ze swych bohaterek; z założenia analizuję idee, nie ruchy społeczne i ich sukcesy bądź porażki. Rozwój i zmiany idei emancypacji opisuję, interpretując różnego rodzaju teksty: literackie i publicystyczne. Literaturę traktuję więc nie autonomicznie, ale jako materiał badawczy.

Swoją analizę rozpoczynam po wydarzeniach roku 1863, kończę zaś w roku 1939, który realnie i symbolicznie zamyka całą epokę historyczną i kulturową. W okresie między tymi datami ruch kobiecy dynamicznie rozwijał się w sferze działalności zarówno praktycznej, jak i ideowej. Pojawiły się wówczas cztery znaczące projekty, które rekonstruuję w niniejszej pracy.

W projekcie „pozytywistycznym” (lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte XIX stulecia), związanym z filozofią i ideologią pozytywizmu, który prezentuję na przykładzie twórczości Elizy Orzeszkowej, najważniejsza była kwestia szeroko rozumianej edukacji kobiet.

„Sufrażystki” (od lat dziewięćdziesiątych XIX wieku do 1914 roku), grupa polskich emancypantek skupionych wokół Pauliny Kuczalskiej-Reinschmit i prowadzonego przez nią Związku Równouprawnienia Kobiet Polskich oraz pisma „Ster” (1895–1897, 1907–1912, 1912–1914), a także krakowskiego „Nowego Słowa. Dwutygodnika społeczno-literackiego poświęconego sprawom kobiet” kierowanego w latach 1902–1907 przez Marię Turzymę (pseudonim Marii Wiśniewskiej) koncentrowały się na walce o prawo głosu dla kobiet¹.

Projekt „modernistyczny” (od przełomu stuleci do odzyskania niepodległości w 1918 roku), który przedstawię na przykładzie modernistycznej twórczości Zofii Nałkowskiej, to przede wszystkim wizja twórczości kobiecej².

Wreszcie projekt „liberalny”, realizowany w latach międzywojennych przede wszystkim przez środowisko skupione wokół „Wiadomości Literackich” i dodatku do tego pisma zatytułowanego „Życie Świadome”, związany z działalnością Tadeusza Żeleńskiego (Boya) i Ireny Krzywickiej, koncentrował się na kwestii wolności obyczajowej, życia seksualnego.

Projekty te, a więc autonomiczne (jednostkowe bądź środowiskowe) i konkretne pomysły zmiany statusu kobiety, zawierają nie tylko wyrazistą, formułowaną z kobiecego punktu widzenia krytykę dotychczasowego kształtu kultury, ale i wizję przyszłego społeczeństwa, opartego na sprawiedliwiej pomyślanej relacji płci. Są one zawsze w dużej mierze zależne od kontekstu historycznego i filozoficznego epoki, nie układają się jednak w porządku prostego następstwa chronologicznego – mając wiele punktów wspólnych, zazębiają się i czasowo, i ideowo. Projekt polityczny środowisk sufrażystek i polemiczna wobec mizoginicznych poglądów epoki literacko-filozoficzna wizja Nowej Kobiety Nałkowskiej istniały w polskiej kulturze równolegle. Idea emancypacji czy – szerzej – kobieca myśl o kobiecie rozwija się w dużej mierze niezależnie od przyjętego datowania epok literackich i historycznych (jedynie daty początkowa i końcowa mojej analizy są ważnymi cezurami historycznymi i kulturowymi)³.

Rekonstruowane przez mnie cztery projekty nie opisują jedynie historycznych (dziewiętnastowiecznych czy fin-de-siècle’owych) wizji emancypacji. Zawierają one wątki, których prefiguracje znaleźć można znacznie wcześniej, a kontynuacje filozoficzne i artystyczne – co będę się starała pokazać, przywołując jako kontekst współczesne teorie feministyczne – istnieją w myśleniu o statusie kobiety do dziś. Trudno niestety znaleźć bezpośrednie polskie kontynuacje. Za datę końcową swojej pracy przyjęłam rok 1939. W pewnym sensie nie miałam innego wyboru, bo po drugiej wojnie światowej refleksja nad statusem i rolą kobiety zniknęła z kultury polskiej, by odrodzić się w ostatnich latach po niemal pięćdziesięcioletniej przerwie. Prawdziwa emancypacja jest niemożliwa w kraju niedemokratycznym, który nie dopuszcza wielości dyskursów. Ustrój PRL deklarował, co prawda, pełną równość kobiet i mężczyzn, ale nie pozwalał na żadną formę artykulacji kobiecej autonomii, która jest celem tej najszerzej rozumianej emancypacji. Kobiety, podobnie zresztą jak wszystkie inne grupy społeczne, nie mogły mówić własnym głosem o swoich sprawach.

O wyborze bohaterek do tej pracy decydowała reprezentatywność ich twórczości i poglądów. Chodziło mi o możliwie klarowne przedstawienie różnych wizji emancypacji kobiet. Orzeszkowa, Kuczalska (analizując środowisko „Steru”, koncentruję się na jego liderce), Krzywicka i w pewnym stopniu także Nałkowska były zaangażowane – jeśli nie praktycznie, to ideowo – w ruch równouprawnienia kobiet. Wszystkie były świadomymi (na świadomy akces do działań emancypacyjnych kładę tu szczególny nacisk) i zdeklarowanymi jego zwolenniczkami. Nie umieściłam natomiast analizy twórczości Gabrieli Zapolskiej nie tylko ze względu na niejednoznaczność jej literackich wypowiedzi o kobiecie, ale także z powodu licznych artykułów, w których zdecydowanie i jawnie wypowiada się przeciwko konkretnym postulatom ruchu równouprawnienia kobiet⁴.

W epoce Młodej Polski pojawiło się wiele pisarek (nie mogę w tym kontekście mówić o poetkach, gdyż ich twórczość z oczywistych przyczyn wymyka się tego rodzaju dyskursywizacji), których życie i twórczość miały ogromne znaczenie dla zmiany myślenia o kobiecie, a dziś ich pisarstwo staje się przedmiotem analiz inspirowanych feministyczną krytyką literacką⁵. Nie stworzyły one jednak spójnego projektu równouprawnienia kobiety, a nawet nie posługiwały się tą kategorią. W dwudziestoleciu międzywojennym, okresie szczególnie aktywnej obecności kobiet w literaturze, ta kwestia wygląda nieco inaczej⁶. W powieściach wielu pisarek (Wandy Melcer, Marii Kuncewiczowej, Poli Gojawiczyńskiej, Herminii Naglerowej, Anieli Gruszeckiej, Heleny Boguszewskiej), a także w dramatach Marii Morozowicz-Szczepkowskiej znaleźć można analizy kulturowej opresji kobiet, opisy kobiecego cierpienia, buntu i poszukiwania nowej tożsamości. Literatura kobieca dwudziestolecia międzywojennego to jednak temat na odrębną publikację. Zmuszona wybrać spośród wielu pisarek jedną bohaterkę, za najbardziej reprezentatywną uznałam Irenę Krzywicką, zarówno ze względu na jej związek z liberalnym środowiskiem „Wiadomości Literackich” i agitacją prowadzoną przez dodatek „Życie Świadome”, jak i silne zaangażowanie w działalność, również praktyczną (propozycje konkretnych rozwiązań prawnych), na rzecz równouprawnienia kobiet. Jej wypowiedzi – literackie, publicystyczne, a nawet krytyczne eseje i recenzje – stanowią dowód szczególnej ideowej konsekwencji i spójności postawy.

Szerszych wyjaśnień wymaga pominięcie w tej pracy postaci Narcyzy Żmichowskiej, która jako twórczyni nieformalnej grupy Entuzjastek była nauczycielką, przyjaciółką i mistrzynią wielu kobiet. Na temat Entuzjastek wiemy jednak niewiele, a charakter tego stowarzyszenia, istniejącego w latach 1830–1850, różnie się interpretuje: żywa jest legenda literacka (autorstwa Piotra Chmielowskiego) oraz patriotyczna (sugerująca związek z wydarzeniami roku 1848). Z kolei zdaniem Grażyny Borkowskiej Entuzjastki (między innymi Emilia Gosselin, Faustyna Mokrzycka, Wincenta Zabłocka, Paulina Zbyszewska, Bibianna Moraczewska, Tekla Dobrzyńska) to pierwsza polska grupa feministyczna (podobnie uważa Boy⁷). Według Borkowskiej była to hybrydyczna i niejednorodna „wspólnota kobiet niepowiązanych żadną religią i ideologią, żyjących swobodnie bez względu na stan cywilny, status majątkowy i pochodzenie”⁸. Entuzjastki zakładały szkoły, tworzyły, redagowały i kolportowały dzieła literackie, prowadziły bogatą korespondencję i salony literackie, dokształcały się i konspirowały. Ich aktywność służyła z jednej strony działaniu publicznemu, z drugiej jednostkowej, „szeroko pojętej samorealizacji”. W twórczości Żmichowskiej jednak – być może ze względu na jej różnorodność formalną i tematyczną – trudno odnaleźć jednoznacznie sformułowaną ideę równouprawnienia kobiety. Jej powieści o eksperymentalnej, fragmentarycznej i wielogłosowej formie podejmują często wątek szeroko rozumianej tożsamości płciowej analizowanej zarówno w płaszczyźnie społecznej i obyczajowej, jak i filozoficzno-twórczej. Autorka nie formułuje w nich jednak jasnej i spójnej wizji emancypacji. Jedynie w Słowie przedwstępnym do dzieł dydaktycznych pani Hoffmanowej⁹, jednym z ciekawszych przykładów krytyki polskiej XIX wieku, pozornym panegiryku ukrywającym zjadliwy atak, autorka Poganki formułuje pewien program emancypacyjny. Ma on jednak przede wszystkim charakter polemiczny wobec konserwatywnych propozycji Pamiątki po dobrej matce i innych książek Hoffmanowej. Nieuwzględnienie Żmichowskiej w mojej analizie jest też motywowane porządkiem chronologicznym pracy. Większość jej tekstów powstała przed rokiem 1863, która to data umownie oznacza narodziny kwestii kobiecej jako poważnego zagadnienia społecznego.

Data otwierająca opisywany przeze mnie okres to moment szczególnie istotnych zmian historycznych, gospodarczych, ideowych i obyczajowych, jakie przyniósł upadek powstania styczniowego. „Kwestia kobieca”, równouprawnienie kobiet (przede wszystkim w dostępie do nauki i pracy) stają się wówczas powszechnie podejmowanym tematem esejów, tekstów krytycznych, manifestów – i drwin. Ideowy program pozytywistów, który obejmował emancypację kobiet, zbiegł się tutaj z popowstaniowymi realiami historycznymi¹⁰. Emancypacja, zwłaszcza w zaborze rosyjskim, staje się wówczas nie tyle postulatem, ile koniecznością życiową – na skutek represji (znaczna liczba poległych i zesłanych mężczyzn, konfiskaty majątków) oraz przemian gospodarczych (upadek tradycyjnej gospodarki szlacheckiej, początki intensywnej industrializacji kraju i związana z tym migracja do miast). Pojawia się liczna grupa kobiet pozbawionych męskiej opieki, znajdujących się w sytuacji ekonomicznej konieczności, zmuszonych do znalezienia sobie nowej roli w społeczeństwie, podobnej do roli tradycyjnie uznawanej za męską. Eliza Orzeszkowa wprost pisze o emancypacji jako konieczności społeczno-historycznej. W Kilku słowach o kobietach podkreśla kilkakrotnie, iż potrzeba zmiany statusu kobiet wynika z krzywdzącej dla nich niezgodności pomiędzy tradycyjnym modelem wychowania a wymaganiami współczesności. Emancypować się (to jest zdobyć dostęp do nauki i pracy) kobiety muszą, by przeżyć¹¹.

Trudna sytuacja realna kobiet niejako nałożyła się na istniejącą wcześniej niekorzystną sytuację prawną. Status prawny kobiety po powstaniu styczniowym określało ustawodawstwo francuskie z 1804 roku (zwane od 1807 roku Kodeksem Napoleona), które zostało wprowadzone do konstytucji Księstwa Warszawskiego (art. 69) na życzenie cesarza 1 maja 1808 roku. Kodeks Napoleona przekształca prawo w duchu indywidualizmu, liberalizmu i laickości, ale stanowi regres wobec ustawodawstwa rewolucji francuskiej (znoszącego wszelkie przywileje stanowe, starszeństwa i płci oraz ograniczenia własności indywidualnej). Przez historyków prawa jest określany mianem kodyfikacji mieszczańskiego prawa cywilnego epoki kapitalizmu wolnorynkowego; rewolucyjny charakter mają przepisy prawa majątkowego, ale w prawie osobowym pozostaje

wiele elementów dawnej epoki, szczególnie w patriarchalnej koncepcji legalnej rodziny, podporządkowanej całkowicie władzy męża i ojca (zaważył tu ponoć osobisty wpływ Napoleona reprezentującego w tej mierze tradycje rodzinnej Korsyki) i wiążące się z tym drastyczne upośledzenie kobiet zamężnych i dzieci nieślubnych¹².

Kodeks Napoleona głosił zasadę równości obywateli wobec prawa (art. 8): „każdy Francuz używać będzie praw cywilnych”¹³, z zasady tej jednak zostały wyłączone kobiety –głową rodziny był mąż. Kodeks szczególnie upośledzał mężatki, które pozostawały „wieczyście małoletnie”, niezdolne do działań prawnych, rodzicielskich i majątkowych bez zgody męża. Oto słynne zdanie Napoleona wygłoszone w Radzie Stanu: „natura uczyniła z kobiety naszego niewolnika”¹⁴. Władza nad osobą żony przejawiała się w tym, że żona „nie mogła czynić darowizn, zbywać, hipotekować , mogła tylko samodzielnie sporządzić testament. Mężatka nie mogła stawać w sądzie bez upoważnienia męża, bez jego zgody trudnić się żadnym zawodem, sprawować funkcji opiekuńczych , mąż miał prawo kontrolować jej życie osobiste, korespondencję, podróże itp.”¹⁵, w małżeństwie istniała wspólnota majątkowa, ale zarząd nad majątkiem mógł sprawować wyłącznie mąż¹⁶. Prawo rodzinne w Kodeksie Napoleona „zostało bowiem podporządkowane ideom zapewnienia trwałości, nienaruszalności rodziny legalnej i utrzymania silnej, patriarchalnej władzy ojca w rodzinie”¹⁷. Z tego założenia wynikały konkretne rozwiązania: domniemanie ślubnego pochodzenia dziecka, zakaz poszukiwania ojcostwa (obawa przed skandalami godzącymi w rodzinę), upośledzenie dzieci nieślubnych, zwłaszcza ze związków pozamałżeńskich – nie mogły one zostać uznane i nie miały w ogóle praw spadkowych¹⁸. Dla mężczyzny wystarczającym powodem otrzymania rozwodu było cudzołóstwo żony, dla żony zdrada męża tylko wówczas, gdy „ten trzymał nałożnicę w domu wspólnym”¹⁹.

W Kodeksie Napoleona wyłączność władzy rodzicielskiej w czasie trwania małżeństwa miał ojciec, ale w Polsce już w 1825 roku władzę rodzicielską przyznano obojgu rodzicom, z zaznaczeniem przewagi ojca. Przewagę męża (pozbawienie żony całkowitej lub częściowej możliwości działań prawnych, majątkowych itp.) w wielu krajach utrzymano także po pierwszej wojnie światowej. W Polsce, mimo iż przyznanie kobietom biernych i czynnych praw wyborczych (na które na przykład Angielki czekały do roku 1928, a Francuzki do 1944)²⁰ zostało zapisane w dekrecie o ordynacji wyborczej do Sejmu Ustawodawczego już w roku 1918²¹, dopiero ustawa z 1921 roku w pełni uchylała ograniczenia dotyczące zdolności mężatek do czynności prawnych i procesowych; od roku 1929 zaczęła obowiązywać zasada równouprawnienia obojga małżonków w stosunkach osobistych.

Według Danuty Rzepniewskiej przepisy Kodeksu Napoleona nie naruszyły wcześniej ugruntowanego prawa staropolskiego. Być może. Wydaje mi się jednak, że powszechne było przekonanie odwrotne, naruszenie zatem mogło dotyczyć zwyczaju lub jego świadomości²². Generalnie w Polsce panowało (i panuje nadal) przekonanie o łagodnym patriarchalizmie kultury szlacheckiej²³. Zdaniem jednak wielu historyków kobiecie w Polsce zawsze przypadała pozycja bezwzględnie podrzędna. W rodzinie ziemiańskiej otaczane specjalnym szacunkiem kobiety zajmowały pozycję ważną, ale nie równorzędną z mężczyznami. Określały ją święte obowiązki „wynikające z naturalnego troistego przeznaczenia jako wiernej towarzyszki męża, wychowującej dzieci matki i zarządzającej domem gospodyni”²⁴. Kobieta w średnio zamożnym dworze była zajęta cały dzień, do niej należało zarządzanie służbą i spiżarnią, wychowanie dzieci. Uczyła się w domu, na ogół umiała czytać i pisać – „Kobieta nic nad potrzebę uczyć się nie powinna. Użyteczność jest miarą nauki kobiet”²⁵. Uniwersytety były dla kobiet zamknięte, pensje w miastach często zbyt kosztowne, klasztorne proponowały niski poziom nauki, szkoły zawodowe właściwie nie istniały.

W Królestwie Polskim było około 3000 szkół elementarnych, a liczba gimnazjów (przepełnionych i realizujących politykę rusyfikacyjną) w 1870 roku wynosiła 10²⁶. Szkołę Główną zastąpił w 1869 roku Uniwersytet Warszawski z wykładowym językiem rosyjskim. Jednak pod koniec XIX wieku nazywano Warszawę miastem analfabetów – spis z 1882 roku wykazał 42,8% analfabetów wśród mężczyzn i 55,4% analfabetek wśród kobiet. Jak pisze Kieniewicz, w 1882 roku 79,5% chłopców oraz 90,5% dziewcząt pomiędzy 5. a 20. rokiem życia nie uczęszczało w ogóle do żadnej szkoły. W rodzinach zamożniejszych – arystokratycznych i bogatszej szlachty – zatrudniano guwernantki i bony, poziom wykształcenia jednak pozostawał dostosowany do potrzeb salonowego modelu egzystencji, dopuszczającego dla kobiet jedynie takie obszary aktywności publicznej, jak działalność charytatywna, mecenat, prowadzenie salonów artystycznych i literackich²⁷.

Od lat trzydziestych XIX wieku pełnia obowiązków związanych z wychowaniem dzieci spada na kobiety, mąż i ojciec sprawuje zwierzchnictwo tylko formalnie. Jednocześnie powstanie taniego przemysłu miejskiego powoduje, że ranga gospodarstwa kobiecego się obniża. Z drugiej strony rozwój przemysłu i komunikacji przynosi kobiecie czas wolny. W rodzinach robotniczych u schyłku XIX i na początku XX wieku to kobiety były często głównymi żywicielkami rodziny (włókiennictwo), ale nie zwalniało ich to z konieczności wykonywania wszelkich prac domowych; przeciążenia tego w rodzinie nie dostrzegano, nie wpływało ono na podniesienie prestiżu kobiet w środowisku robotniczym²⁸.

Kobiecy czas wolny staje się czasem edukacji i emancypacji. Najbardziej podatną na emancypację grupą były jednak kobiety średnio zamożne, często „wysadzone z siodła” szlachcianki, przez konieczność historyczną i życiową zmuszone do znalezienia sobie nowego miejsca w mieście, poza kulturą tradycyjną.

O sytuacji kobiet na podstawie danych statystycznych dotyczących Warszawy pisała Paulina Kuczalska-Reinschmit w jednym z numerów założonego przez Marię Konopnicką kobiecego pisma „Świt”²⁹. W roku 1886 w Warszawie kobiety wyraźnie przeważały liczebnie, „na 181 362 mężczyzn zapisano aż 201 602 kobiety” – pisze Kuczalska. Najciekawsze są dane dotyczące małżeństw: tylko 47% dorosłych kobiet to mężatki, 53% „żyć musi poza rodziną, większa połowa kobiet pozbawiona jest tak zwanej naturalnej opieki i skazana na samodzielne łamanie się z trudnościami życia”³⁰. Może dlatego w 1882 roku w Warszawie doliczono się 582 prostytutek, a wśród 578 żebraków (płci obojga) aż 415 było kobietami. W tym samym czasie nauką, literaturą, sztuką zajmowało się 320 kobiet, a służbą 31 571³¹. „Nie ma chyba w Europie tak wyuzdanego miasta jak Warszawa” – pisał Prus w 1883 roku. Miał na myśli niższe kategorie prostytucji ulicznej, która wyległa ze Starówki na Krakowskie Przedmieście.

W oknach parterowych siedziały cały dzień roznegliżowane kobiety wabiące przechodniów. Trafiały do domów publicznych dziewczęta werbowane wprost ze wsi, uwiedzione przez chlebodawców służące, wyzyskiwane „pracownice igły”. Nierząd cieszył się poparciem suto opłacanej policji³².

Kuczalska podaje też dokładne wyliczenia dotyczące zatrudnienia kobiet w poszczególnych działach handlu i rzemiosła³³, dziwi ją zdominowanie przez mężczyzn takich branż, jak wyrób wędlin i cukiernictwo („dwa rzemiosła mające wielkie zbliżenie z polecaną kobietom kuchnią i gospodarstwem domowym”³⁴). Praca kobiet zaczyna się wcześniej niż mężczyzn: „kobiet niezależnych w wieku od lat 14 do 16 było 5% sumy ogólnej, mężczyzn tylko 3,5%, niżej lat 18 kobiet 8%, mężczyzn 5%, za to w głównym okresie produkcyjnym od 20 do 60 lat mężczyzn przypada 76%, kobiet 66%”³⁵. Kuczalska dostrzega pozytywne zmiany: „w 1882 miałyśmy jednego doktora medycyny kobietę, dziś zaś cztery”. Zwiększa się też liczba dziewcząt uczących się, a także pracujących w zawodach do tej pory dla kobiet zwyczajowo niedostępnych (np. złotnictwo). Co ważne, „dopuszczono kobiety do obsługi telefonów, a w bliskiej przyszłości wejdą w służbę państwową na pocztach”³⁶.

Najsłabiej ruch emancypacyjny rozwijał się w zaborze pruskim, choć i tam działały kobiece organizacje trójzaborowe, które kilkakrotnie organizowały wiece w Poznaniu. W owym czasie panowały tam najmniej sprzyjające warunki do rozwoju kultury – za rządów Bismarcka doszło do wzmożonej akcji germanizacyjnej, obowiązywała polityka Kulturkampfu, a Hakata podejmowała działania zmierzające do odebrania własności z rąk polskich. Niemiecki kodeks cywilny sankcjonował nierówność kobiet i mężczyzn. W historii prawa podkreśla się, iż zawarte w nim przepisy prawa rodzinnego „nosiły ślady patriarchalnej koncepcji rodziny oraz konserwatywnych rozwiązań niezgodnych z założeniami równości i abstrahujących od ważnych przeobrażeń społecznych związanych z emancypacją kobiety i jej zawodowymi aspiracjami”³⁷. Kodeks utrzymywał przewagę męża i ojca w rodzinie (sprawował on wyłączną władzę rodzicielską), „żona otrzymywała nazwisko męża, zobowiązana była do pracowania w gospodarstwie domowym i w interesie męża podług przyjętych zwyczajów”³⁸. Upośledzenie kobiety było szczególnie widoczne w prawie majątkowym: z chwilą zawarcia małżeństwa (niemieckie prawo wprowadziło całkowicie świeckie ustawodawstwo w tym względzie) majątek żony przechodził pod całkowity zarząd męża.

Politycznie najbardziej liberalna była sytuacja w Galicji. Dzięki przyznaniu autonomii formalnie istniały tam dwie niezależne od siebie hierarchie władz: administracja austriacka i galicyjska. Działał tam sejm polski, rozwijało się polskie szkolnictwo (w tym dwa uniwersytety – krakowski i lwowski), w urzędach i sądach od 1869 roku używano języka polskiego. W Galicji obowiązywały również inne zasady prawa wyborczego. Wedle ustawodawstwa austro-węgierskiego prawa wyborcze regulowała zasada kurialna ogłoszona patentem ludowym z 26 lutego 1861 roku. Patent, opracowany przez Artura Schmellinga, określał kompetencje sejmów krajowych oraz ordynację wyborczą. Wyborcy byli podzieleni na cztery kurie – tzw. grupy interesów – w zależności od stanu majątkowego i klasy społecznej. W I kurii 2 tysiące właścicieli ziemskich wybierało 44 posłów, w II – 116 członków izb przemysłowo-handlowych 3 posłów, w III kurii 20 tysięcy zamożnych mieszczan wybierało 20 posłów, a w IV – 500 tysięcy zamożnych chłopów 74 posłów. Kobiety miało prawo głosowania jedynie przez pełnomocnika i tylko jeśli należały do I kurii lub posiadały tytuł doktorski, uprawnienia nauczycielskie bądź urzędnicze. Zasada kurialna została zreformowana w 1895 roku przez rząd Kazimierza Badeniego. Wprowadzono V kurię, w której pozostałym, pozbawionym dotąd głosu członkom społeczeństwa (ale nie kobietom), przyznano 72 mandaty (w tym 15 Galicji)³⁹.

Pamiętać jednak należy, że w Galicji obowiązywał zakaz zakładania stowarzyszeń politycznych dla kobiet, a korzyści z prawa głosowania przez pełnomocników były raczej złudne. Austriacki Kodeks cywilny z 1811 roku, teoretycznie oparty na założeniu równości podmiotów, w prawie rodzinnym i majątkowym uprzywilejowaną pozycję przyznawał mężowi: „mąż jest głową familii” – głosił jeden z jego przepisów⁴⁰. Kobieta miała ograniczone zdolności do czynności prawnych, trudniej było jej także uzyskać unieważnienie małżeństwa⁴¹.

Na tej podstawie możemy uznać, że sytuacja Polek we wszystkich trzech zaborach była w gruncie rzeczy bardzo podobna – podlegały podobnym ograniczeniom, żyły w podobnych warunkach społeczno-prawnych, wypowiadały podobne postulaty.

W 1865 roku zaczyna w Warszawie wychodzić pismo dla kobiet „Bluszcz” (1865–1939), a w roku 1884 „Świt” (1884–1887), początkowo pod redakcją literacką Elizy Orzeszkowej, później – Walerii Marrené-Morzkowskiej. W latach 1893–1898 ukazuje się we Lwowie pismo kobiece „Przedświt”, w latach 1895–1897 dwutygodnik „Ster”⁴² Pauliny Kuczalskiej-Reinschmit, a w latach 1902–1907 prowadzone przez Marię Turzymę w Krakowie „Nowe Słowo”. We wszystkich tych periodykach drukowano wyczerpujące sprawozdania ze zjazdów kobiet organizowanych przez powstałą w 1886 roku trójzaborową tajną organizację kobiecą Koło Kobiet Korony i Litwy, do której należały między innymi Stefania Sempołowska, Iza Moszczeńska, Maria Turzyma, Waleria Marrené-Morzkowska, Zofia Daszyńska-Golińska, a patronowały jej znane pisarki – Maria Konopnicka i Eliza Orzeszkowa. Pierwszy tajny zjazd odbył się w Warszawie w roku 1891 z okazji dwudziestopięciolecia pracy twórczej autorki Nad Niemnem, kolejne we Lwowie i w Zakopanem, już jawne, w 1900 roku, w 1905 roku w Krakowie, a po złagodzeniu polityki carskiej w wyniku rewolucji 1905 roku także w Warszawie z okazji czterdziestolecia pracy pisarskiej Orzeszkowej (1907).

Na początku lat dziewięćdziesiątych Paulina Kuczalska-Reinschmit wraz z Walerią Marrené-Morzkowską i Cecylią Walewską założyły kolejną polską organizację kobiecą – filię Międzynarodowej Organizacji Kobiet zwaną Unią. W roku 1907, po liberalizacji ustawy o stowarzyszeniach, powstało w Królestwie legalne już Stowarzyszenie Równouprawnienia Kobiet Polskich; w wyniku wewnętrznych sporów grupa, do której należały między innymi Kazimiera Bujwidowa, Paulina Kuczalska i jej najbliższa współpracowniczka Józefa Bojanowska, odłączyła się i stworzyła bardziej radykalną organizację – Związek Równouprawnienia Kobiet Polskich. Obydwie organizacje prowadziły własne wydawnictwa, żyły jednak ze sobą bardzo dobrze, wspólnie organizując zjazdy i zajmując jedno stanowisko w takich kwestiach, jak reforma prawa cywilnego, udział kobiet w samorządzie czy zniesienie reglamentacji prostytucji.

W roku 1908 Maria Dulębianka demonstracyjnie (bo jako kobieta nie miała biernych praw wyborczych) kandydowała do galicyjskiego sejmu z ramienia Stronnictwa Ludowego. W kampanii aktywnie wspierała ją Maria Konopnicka. W roku 1911 Dulębianka utworzyła Wyborczy Komitet Kobiet do Rady Miejskiej we Lwowie, a rok później – Komitet Obywatelski Pracy Kobiet, który w 1914 roku agitował na rzecz przyłączenia się kobiet do idei legionowej. We wrześniu 1917 roku odbył się kolejny ogólnopolski Zjazd Kobiet. Uchwalono wówczas – „dla sfinalizowania walki o prawa polityczne kobiet w odradzającym się Państwie Polskim”⁴³, jak piszą autorzy Almanachu spraw kobiecych – powstanie Centralnego Komitetu Równouprawnienia Politycznego Kobiet Polskich, który w roku 1919 zostanie przekształcony w Klub Polityczny Kobiet Postępowych.

Obok walki o prawa wyborcze emancypantki w drugiej połowie XIX i na początku XX wieku prowadziły aktywne starania na rzecz zrównania kobiet i mężczyzn w dostępie do edukacji. Istotnym wydarzeniem stało się stworzenie przez Jadwigę Szczawińską-Dawidową w 1883 roku w Warszawie tajnych kursów dla kobiet, które w roku 1885 przekształciły się w nielegalną uczelnię wyższą, tzw. Uniwersytet Latający (wykładów słuchały na nim między innymi Maria Curie-Skłodowska, Stefania Sempołowska, Zofia Daszyńska-Golińska). W 1906 roku Uniwersytet przekształcił się w Wyższe Kursy dla Kobiet, a po odzyskaniu niepodległości w Wolną Wszechnicę Polską.

W latach 1880–1890 w całym kraju powstawały kobiece placówki samokształceniowe – czytelnie naukowe dla kobiet. Szczególnie aktywna kampania toczyła się w Galicji. Należy tu zwrócić uwagę na działalność Kazimiery Bujwidowej, która nie tylko agitowała na rzecz otwarcia dla studentek uniwersytetów Lwowa i Krakowa, ale także prowadziła liczne stowarzyszenia wspierające kobiece szkolnictwo średnie (Stowarzyszenie Pomocy Naukowej dla Kobiet, Towarzystwo Szkół Ludowych). Niektóre działaczki kobiece były związane z poszczególnymi partiami. W galicyjskich strukturach PPSD działała ekonomistka Zofia Daszyńska-Golińska, która przyczyniła się do utworzenia związanej z tą partią organizacji kobiecej – Ligi Kobiet Galicji i Śląska. Pod egidą Ligi w latach 1917–1919 wychodziło pismo „Na posterunku. Tygodnik kobiecy poświęcony sprawom społecznym, ekonomicznym, pedagogicznym i etycznym”, w którym zagadnienie odzyskania niepodległości ściśle łączyło się z walką o równouprawnienie polityczne kobiet oraz z agitacją na rzecz pracy kobiet w sferze publicznej odrodzonej Polski.

Mimo że po odzyskaniu niepodległości powstało wiele różnych stowarzyszeń kobiecych związanych z poszczególnymi partiami (na przykład Narodowa Organizacja Kobiet związana z Narodową Demokracją), a także liczne kobiece związki zawodowe, trudno wśród nich wyodrębnić wyraziste centrum ideowe. W II Rzeczpospolitej, po zdobyciu równości praw politycznych przez kobiety, stowarzyszenia kobiece tracą nieco na znaczeniu – koncentrują się na codziennych pracach organizacyjnych, nie formułują już tekstów programowych, projektów i manifestów. Jedno z ważniejszych – Klub Polityczny Kobiet Postępowych (współtworzony między innymi przez Zofię Daszyńską-Golińską) – nawiązuje do przedwojennych tradycji walki o prawa polityczne, stawia sobie zadanie praktycznego zrównania w prawach kobiet i mężczyzn, dba o „ochronę pracy kobiet przed wyzyskiem, z żądaniem równej płacy za równą pracę” i domaga się udostępnienia kobietom wszelkich stanowisk publicznych. Z kolei utworzony przez Zofię Moraczewską w 1928 roku Związek Pracy Obywatelskiej Kobiet, który ma rozbudowane struktury w całym kraju, Almanach spraw kobiecych opisuje jako organizację bardziej polityczno-społeczną niż kobiecą, dążącą „do wprowadzenia w życie zasad prawdziwej demokracji przez szerzenie i pogłębianie idei państwowości polskiej oraz zapewnienie kobietom bezpośredniego wpływu na państwowe i społeczne życie Polski”⁴⁴. Organizacje te wyznaczają sobie konkretne cele, natomiast refleksję nad ideą emancypacji, miejscem kobiety w świecie, jej statusem i ograniczeniami (przede wszystkim obyczajowymi) można znaleźć w bogatej publicystyce „Wiadomości Literackich” i ich dodatku – „Życiu Świadomym”.

Jednym z pojęć zasadniczych dla tej pracy i wymagających wyjaśnień jest feminizm⁴⁵. Przymiotnik „feministyczny”, który ku mojemu zdziwieniu pojawiał się sporadycznie już w tekstach publicystycznych ostatniej ćwierci XIX stulecia⁴⁶, był używany nie tylko przez przeciwników emancypacji na oznaczenie czegoś „niepoważn, śmieszn, a nawet w kolizji z moralnością będąc”⁴⁷, ale również – w odniesieniu do działalności Pauliny Kuczalskiej-Reinschmit i całego środowiska polskich sufrażystek – jako synonim „odważnej”, „radykalnej” czy „bezkompromisowej” (trzy epitety, którymi najczęściej opatrywano nazwisko Pauliny Kuczalskiej-Reinschmit) postawy zaangażowania w działalność mającą na celu prawne, ekonomiczne, zawodowe, edukacyjne i obyczajowe równouprawnienie kobiety. W odniesieniu do ruchu kobiecego końca XIX i początku XX wieku pojęcia feminizm używam więc, nie narażając się na zarzut anachronizmu.

Równocześnie mając głębokie przekonanie o zasadniczej jedności myśli feministycznej, staram się wskazywać na podobieństwa dawnego feminizmu (feminizmu „pierwszej fali” – określenie używane w stosunku do ruchu kobiecego lat 1890–1920) i współczesnego („drugiej fali” – lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku). Istotnym wątkiem tej pracy jest zarysowanie paraleli w obrębie porządku nie tylko chronologicznego, ale także geograficznego myśli emancypacyjnej. Przeprowadzona przeze mnie analiza idei równouprawnienia kobiet w kulturze polskiej ostatnich dekad XIX i pierwszych XX wieku, wbrew powszechnemu przekonaniu o zasadniczych różnicach społecznych i historycznych, dowodzi fundamentalnej jedności ideologicznej ruchu w Ameryce, Europie Zachodniej i Polsce. Podobieństwo to jest oczywiście widoczne w planie idei – tekstu i dyskursu – a nie w sferze praktyki społecznej, gdzie różnice odgrywają zasadniczą rolę, wpływając także na skuteczność tych projektów. Szczególnie wyraźnie ową wspólnotę feministyczną widać na przykładzie programów i działań ruchu polskich i angielskich sufrażystek, a więc tych środowisk, dla których celem nadrzędnym była walka o przyznanie kobietom równych praw wyborczych.

„Ogólnie feminizm jest ideologią wyzwolenia kobiet, bowiem istotą wszelkich nurtów feminizmu jest przekonanie, że kobieta cierpi niesprawiedliwość z powodu własnej płci” – pisze autorka Słownika teorii feminizmu⁴⁸. Poczucie krzywdy z powodu nierówności społecznej wynikającej z płci łączy wszystkie moje bohaterki. Bożena Umińska, tłumaczka Słownika, przywołuje we wstępie definicję minimum feministycznego autorstwa Lindy Gordon, znanej feministki i historyczki. Minimum to

zakłada istnienie trzech komponentów postawy feministycznej. Pierwszy to przekonanie, że status kobiety nie jest niezmienny ani zdeterminowany przez czynniki pozaludzkie czy biologiczne, ale że jest tworzony przez ludzi w ich kulturze i że przez ludzi może być zmieniany. Drugi to przekonanie, że status kobiety w chwili obecnej nie jest zadowalający. Trzecie to szeroko pojęte działania polityczne, których celem jest poprawa tego statusu⁴⁹.

Feminizm, mimo istnienia tej podstawowej części wspólnej, nie jest jednak ruchem jednolitym. W jego obrębie istnieją liczne podziały, mające znaczenie również dla mojej pracy. Zasadniczy dla myśli feministycznej (i wyraźnie widoczny zarówno w refleksji dziewiętnasto-, jak i dwudziestowiecznej) jest podział na perspektywę uniwersalistyczną i dyferencjalistyczną. W pierwszej podkreśla się fundamentalną, wynikającą ze wspólnej ludzkiej kondycji równość kobiet i mężczyzn i neguje się znaczenie różnicy płci traktowanej jako efekt szeroko rozumianego procesu socjalizacji, na ogół dyskryminującego kobiety. To tradycja feminizmu liberalnego. Perspektywa dyferencjalistyczna, feminizm różnicy, jest oparta na założeniu istnienia nieredukowalnej różnicy płci. Spór pomiędzy tymi ujęciami stanowi istotną część refleksji nad statusem i rolą kobiety zarówno w wieku XIX, jak i XX⁵⁰.

Dziewiętnastowieczne emancypantki nie reprezentują tych stanowisk w pełni konsekwentnie, w ich świadomości nie stanowią one alternatywy, ale się przeplatają. Ówczesne zwolenniczki równości uwewnętrzniły bowiem przekonanie o naturalnej różnicy płci, która ich zdaniem obdarzyła kobiety instynktem macierzyńskim i uczyniła je wyższymi moralnie.

Perspektywa uniwersalistyczna jest charakterystyczna dla feminizmu pierwszej fali, którego najwraźniejszą reprezentacją jest feministyczna myśl liberalna. Tradycja ta, zapoczątkowana książką Mary Wollstonecraft A Vindication of the Rights of Woman (1792), a kontynuowana przez Johna Stuarta Milla, przyczynę społecznego upośledzenia kobiet upatruje w braku równości w dziedzinie praw obywatelskich i edukacji, zaś drogę do równouprawnienia widzi w zapewnieniu kobiecie równych z mężczyzną standardów w sferze publicznej⁵¹. Myślenie to, którego przedstawicielkami w mojej pracy są Eliza Orzeszkowa i polskie sufrażystki, utrzymuje w mocy podział na sferę prywatną i publiczną, w czym różni się od ideologii tzw. feminizmu radykalnego, powstałego w Ameryce w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku (Adrienne Rich, Mary Daly, Kate Millett)⁵², którego podstawowe hasło brzmiało: „prywatne jest publiczne”. Feminizm radykalny, podejmując problematykę ciała, seksualności i obyczaju, nie poprzestawał, jak feminizm liberalny, na wprowadzeniu zmian zmierzających do równouprawnienia kobiety w istniejących strukturach, ale dążył do przewartościowania całości systemu kultury definiowanego jako patriarchalny i opresyjny dla kobiet. Tę tradycję przywołuję jako ideowy kontekst przy rekonstrukcji wizji równouprawnienia kobiety Ireny Krzywickiej i środowiska „Wiadomości Literackich”. Prefiguracja takich poglądów mogła pojawić się jednak dopiero wówczas, gdy zostało zapewnione równouprawnienie w sferze publicznej, którego ostateczną i symboliczną realizacją stało się przyznanie kobietom pełni praw wyborczych.

Z tradycji dyferencjalistycznej wywodzi się współczesna francuska esencjalistyczna myśl feministyczna, konstruująca alternatywną wizję żeńskiej kultury. Autorki pod znaku écriture féminine (m.in. Julia Kristeva, Lucy Irigaray, Hélène Cixous) poszukują w swych tekstach nowego kobiecego języka, zdolnego wyrazić wyparte przez męską kulturę doświadczenie ciała⁵³. W utopijnych wizjach negują uniwersalność zasad męskiej kultury (logika, hierarchia, binarność), poszukując nie tylko nowej formy pisma, ale i konstrukcji ludzkiego podmiotu. Myśleniu temu przyświeca założenie, iż specyficzne doświadczenie kobiet może się stać istotnym źródłem nowych wartości dla kultury⁵⁴. Stanowi ono kontekst rozdziału poświęconego modernistycznej twórczości Zofii Nałkowskiej, ale wątki esencjalistyczne pojawiają się także w tekstach polskich sufrażystek⁵⁵.

Reasumując, feminizm istnieje w tej pracy z jednej strony jako zgodna z historycznym użyciem nazwa formy ruchu emancypacyjnego (sufrażyzm), z drugiej zaś jako współczesny kontekst politycznej i filozoficznej myśli o kobiecie. Także powstaniu tej pracy przyświecały pewne feministyczne cele – przede wszystkim chęć wywołania z milczenia dyskursu kobiet o kobietach. Zasadniczy materiał badawczy stanowią tu bowiem teksty napisane przez kobiety, a nie mniej ważne głosy pisarzy, krytyków i historyków (Aleksandra Świętochowskiego, Edwarda Prądzyńskiego, Piotra Chmielowskiego, Ludwika Krzywickiego, Stanisława Brzozowskiego, Tadeusza Boya-Żeleńskiego i innych) pojawiają się jedynie jako punkt odniesienia. Celem przygotowanej przeze mnie antologii tekstów feministycznych było zaprezentowanie zupełnie zapomnianego „głosu kobiet w kwestii kobiecej” (zgodnie z tytułem wydanego w Krakowie niemal sto lat temu zbioru tekstów feministycznych). Celem tej pracy jest jego interpretacja. Interpretacja, lecz nie ocena. Spotkałam się z zarzutem, że mówię o swych bohaterkach bezkrytycznie. To w dużym stopniu prawda. Przywołuję ich poglądy afirmująco (to jedno z feministycznych założeń tej rozprawy) – ale tylko poglądy w kwestii kobiecej.

Mam nadzieję, że moja analiza przyczyni się do zapełnienia białej plamy w historii tej polskiej myśli, która dążąc do pokonania barier i różnic społecznych, projektowała budowę demokratycznej struktury równych szans dla wszystkich.

Praca ta nie stanowi interpretacji czysto literackiej, nie jest także analizą stricte socjologiczną. Ze względu na specyfikę tematu (próba rekonstrukcji kultury kobiecej) stosuję w niej różne strategie badawcze – metody historii literatury, historii kultury, socjologii, historii oraz filozoficzne kategorie refleksji feministycznej. Przyjęcie wielości metod analizy jest charakterystyczne dla współczesnych prac z historii kobiet⁵⁶. Bliskie mi są sformułowane przez amerykańską historyczkę literatury Elaine Showalter szerokie założenia „ginokrytyki” jako proponowanej metodologii studiów kobiecych.

Celem ginokrytyki jest raczej stworzenie kobiecego języka krytycznego służącego do analizy literatury kobiecej oraz rozwinięcie nowych modeli opartych na studiach dotyczących doświadczenia kobiecego niż adaptacja męskich modeli i teorii. O ginokrytyce można mówić wtedy, gdy uwalniamy same siebie z linearnych dogmatów męskiej historii literatury, kiedy zaprzestajemy wysiłków umieszczenia kobiety w ramach kanonów męskiej tradycji i zamiast tego koncentrujemy się na świecie kultury kobiecej widocznym w nowym oświetleniu. Ginokrytyka jest związana z tradycją feministycznych studiów historycznych, antropologicznych, psychologicznych i socjologicznych, z których wszystkie wypracowały koncepcję subkultury kobiecej, obejmującej nie tylko takie elementy, jak przyznany z zewnątrz status i uwewnętrzniony konstrukt żeńskości, ale również zawody, relacje i różne postacie świadomości kobiet⁵⁷.

Charakterystyczne dla tej metody jest nie tylko użycie wielu języków badawczych, pozwalające ujawnić ukryte założenia każdego z nich, ale także rezygnacja z tradycyjnej chronologii oraz wewnętrznej hierarchizacji w obrębie poszczególnych epok historyczno-kulturowych, które są niedostosowane do rytmu kultury kobiecej.

Studia kobiece to dziedzina, która ma coraz bogatszą literaturę badawczą w kulturze polskiej⁵⁸. Dla mojej pracy szczególnie ważne były dwie książki, które ukazały się w ostatnich latach, obie oparte na podobnych założeniach metodologicznych i wykorzystujące kategorie współczesnej myśli feministycznej. Na interpretacje zamieszczone w Kobietach i duchu inności Marii Janion (Warszawa 1996) oraz w Cudzoziemkach. Studia o polskiej prozie kobiecej Grażyny Borkowskiej (Warszawa 1996) niejednokrotnie w tej pracy będę się powoływać. Cennym źródłem informacji na temat sytuacji kobiet w XIX wieku były też cytowane już w niniejszym wstępie kilkutomowe studia historyczne pod redakcją Anny Żarnowskiej i Andrzeja Szwarca⁵⁹. Najbogatszą literaturę krytyczną posiada twórczość Zofii Nałkowskiej. Szczególną wartość miały dla mnie opracowania Hanny Kirchner, Marii Podrazy-Kwiatkowskiej i interpretacje Ewy Kraskowskiej⁶⁰.

Sama historia emancypacji kobiet pozostaje nadal białą plamą w kulturze polskiej. Pewną pomoc stanowiły tu jedynie publikacje Dionizy Wawrzykowskiej-Wierciochowej⁶¹, niektóre artykuły zamieszczone w przywoływanych już studiach Anny Żarnowskiej oraz wydane przed wojną książki: W walce o równe prawa. Nasze bojownice Cecylii Walewskiej (Warszawa 1930) oraz Czasopisma kobiece w Polsce 1818–1937 Zofii Zaleskiej (Warszawa 1938). Drugi rozdział tej pracy, poświęcony działalności środowiska warszawskich i krakowskich sufrażystek, stanowi zatem, o ile mi wiadomo, pierwszy tak obszerny tekst na ten temat⁶². Pisząc go, wzorowałam się na podobnych publikacjach angielskich i amerykańskich.

Projekt idei emancypacji w twórczości każdej z moich bohaterek wygląda inaczej. Wpływają na to nie tylko osobowość, poglądy i wyobraźnia autorek, ale także realia historyczne, polityka oraz kontekst filozoficzny. Możliwe byłoby jednak wyodrębnienie pewnego rdzenia myśli emancypacyjnej wspólnego im wszystkim – bez względu na czas, w jakim żyły, i poglądy, które wyznawały, pragnęły zbudować świat znośny również dla kobiet, chciały uczynić kobiety jego pełnoprawnymi obywatelkami, dając im wolność i możliwość jej spełnienia. Łączy je także zaangażowany żeński punkt widzenia, który z dzisiejszej perspektywy można nazwać feministycznym.Rozdział I

Marta i Maria – kwestia kobieca w twórczości Elizy Orzeszkowej

Nie dość jest siebie odrzucić, trzeba z siebie uczynić właśnie świadomego współtwórcę i współpracownika powszechnych celów . Nie „ja” to jest forma naszego życia. Przeciwstawienie, o które idzie Orzeszkowej, jest właśnie przeciwstawieniem pomiędzy użyciem a czynem. Nic nie powinno w nas istnieć jako użycie, wszystko jako czyn.

Stanisław Brzozowski⁶³

W wieku XIX i na początku XX odczytywano Orzeszkową inaczej, niż czyni się to dzisiaj w szkołach i na uniwersytetach⁶⁴. Sto lat temu rzadziej mówiono o tej pisarce w kontekście literackim, a znacznie częściej – reformatorskim, edukacyjnym i społecznym. Była bardziej autorką projektów przemian społecznych niż wielkich powieści. Truizmem będzie stwierdzenie, iż w drugiej połowie XIX wieku, a nawet na początku XX Orzeszkowa była pisarką współczesną, to zaś w oczywisty sposób zmienia perspektywę lektury. Wiele w jej twórczości doraźnych komentarzy publicystycznych, kwestii bardzo konkretnych, wokół których spory toczyły się czasem tylko przez kilka miesięcy. Nic dziwnego zatem, że bez znajomości kontekstu literackiego i społecznego znaczna część jej pisarstwa staje się nieczytelna i nieczytana. Dziś Orzeszkową interpretuje się właściwie czysto literacko, jej twórczość służy za przykład literatury tendencyjnej, rodzimego naturalizmu, bogactwa realizmu itp. W powszechnym sposobie odczytywania płaszczyzny ideowej jej dzieł także dokonało się przesunięcie punktu ciężkości z tego, co społeczne i reformatorskie, na to, co patriotyczne i narodowe.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
mniej..

BESTSELLERY

Kategorie: