-
W empik go
Czerwony cesarz - ebook
Czerwony cesarz - ebook
Przełomowa biografia najbardziej wpływowego człowieka na świecie!
Xi Jinping rządzi ponad 1 miliardem i 400 milionami ludzi i drugą największą gospodarką na ziemi.
Chce stworzyć z Chin najsilniejsze mocarstwo i zmienić porządek świata. Dowodzi wielką armią i przewodzi programom technologicznym, które mają pomóc zdominować świat. Współczesne Chiny to Xi Jinping. Despota. Czerwony cesarz.
Chińska elita starała się zrobić z Xi sprawnego menadżera, który będzie administrował według wytycznych z góry. On jednak zerwał się ze smyczy i sięgnął po największą od czasu Mao Zedonga władzę w Chinach. I nie zamierza jej oddać. Jego życie jest wzorcowe według kryteriów komunistycznej propagandy, ale tak naprawdę pełne spisków, zaginięć i morderstw. Oraz faktów, które trzeba było wymazać z jego biografii.
Michael Sheridan, wieloletni korespondent zachodnich mediów z Chin i Hongkongu, pokazuje Xi Jinpinga na tle zmieniającego się kraju: od początków komunizmu w latach pięćdziesiątych, przez reżim Mao Zedonga, politykę Wielkiego Skoku i niewyobrażalny głód, aż do jednej z największych i najsprawniejszych gospodarek XXI wieku.
Kategoria: | Biografie |
Zabezpieczenie: |
Watermark
|
ISBN: | 978-83-68380-09-5 |
Rozmiar pliku: | 2,6 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Władcy
Xi Jinping (1953) – od 2012 roku sekretarz generalny Komunistycznej Partii Chin, a od 2013 przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej, stoi na czele państwa i wojska, przywrócił dyktaturę i ma rządzić dożywotnio. Syn zrehabilitowanego rewolucjonisty, karany w młodości, później wysoki urzędnik w kilku prowincjach, a następnie wiceprzewodniczący państwa.
Hu Jintao (1942) – przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej w latach 2003–2013. Przewodził reżimowi, przeprowadził Chiny przez globalny kryzys finansowy i był gospodarzem igrzysk olimpijskich. Później stracił wpływy. Gdy w 2022 roku został wyprowadzony z obrad partii, wyglądał na niepewnego i zdezorientowanego.
Jiang Zemin (1926–2022) – wywodził się z kierownictwa partii w Szanghaju, przejął władzę po protestach na placu Niebiańskiego Spokoju w 1989 roku i sprawował ją do 2000; wprowadził Chiny do Światowej Organizacji Handlu i nadzorował proces przyłączenia Hongkongu do Chin.
Deng Xiaoping (1904–1997) – marksista, rewolucjonista i mąż stanu. Faktyczny przywódca Chin od 1978 roku aż do śmierci. Sprawował władzę bez obejmowania najwyższych stanowisk w partii i państwie, utrzymywał też ścisłą kontrolę nad wojskiem. Zreformował maoistowską gospodarkę.
Mao Zedong (1893–1976) – najważniejsza postać współczesnych Chin. Ten poeta, filozof i demagog zdominował życie Chińskiej Republiki Ludowej od jej powstania w 1949 roku. Zapoczątkował przeprowadzoną w latach 1966–1976 rewolucję kulturalną, która zniszczyła życie Xi Jinpinga i jego rodziny.
Rywale
Bo Xilai (1949) – charyzmatyczny polityk, syn słynnego rewolucjonisty, zyskał rozgłos w partii komunistycznej na fali maoistowskiego odrodzenia, ale został usunięty z partii przez skandale związane z korupcją i morderstwami. Odsiaduje wyrok dożywocia w elitarnym więzieniu o zaostrzonym rygorze.
Zhou Yongkang (1942) – najgroźniejszy człowiek w Chinach aż do swojego upadku w 2012 roku. Szef państwa policyjnego, prowadził masową inwigilację społeczeństwa. Skorumpowany, okradał przemysł naftowy; istnieje też prawdopodobieństwo, że zamordował swoją pierwszą żonę. Skazany na dożywocie.
Li Keqiang (1955–2023) – służył Xi Jinpingowi jako premier i nigdy mu się nie przeciwstawiał. Stracił wpływy, gdy jego frakcja podupadła, ale przed obcokrajowcami zawsze trzymał fason. Zmarł nagle kilka miesięcy po złożeniu urzędu, prawdopodobnie na atak serca.
Zhao Ziyang (1919–2005) – ostatni reformator polityczny na wysokim stanowisku. Sekretarz generalny Komunistycznej Partii Chin w latach 1987–1989. Po protestach na placu Niebiańskiego Spokoju pozbawiony funkcji i osadzony w areszcie domowym. Zdołał przekazać za granicę swoje pamiętniki, w których przekonywał, że najlepiej w Chinach sprawdziłaby się demokracja w zachodnim stylu.
Reżim
Reżim opiera się na trzech filarach: partii, państwie i armii. Xi Jinping kieruje nimi wszystkimi.
Komunistyczna Partia Chin. Założona w Szanghaju w 1921 roku, kontroluje życie polityczne w państwie. Należy do niej ponad dziewięćdziesiąt pięć milionów członków. Co pięć lat odbywa się zjazd krajowy partii. Jej trzy najważniejsze organy to Komitet Centralny, liczący mniej więcej dwustu pełnoprawnych członków, Biuro Polityczne, zwykle składające się z około dwudziestu pięciu członków wybranych z Komitetu Centralnego, oraz najwyższy organ, Stały Komitet Biura Politycznego, mający od siedmiu do dziewięciu członków (nigdy nie zasiadała w nim kobieta). Jako sekretarz generalny Xi Jinping jest liderem partii i najważniejszą osobą w Stałym Komitecie. Działa on jak rząd – zazwyczaj jednak jego członkowie nie mają prawa głosu.
Państwo. Jako przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping jest formalną głową państwa, ale rządem kieruje premier, któremu podlegają ministrowie zasiadający w Radzie Państwa. Jego decyzje zależą od polityki partii, a jego zadaniem jest zarządzanie Chinami. Za czasów Xi Jinpinga rząd stracił wpływy na rzecz partii komunistycznej i nie pełni funkcji kontrolującej. Od 2012 roku żaden premier nie miał znaczącej władzy politycznej.
Armia. Xi dowodzi największymi siłami zbrojnymi na świecie jako przewodniczący Centralnej Komisji Wojskowej. Komisja jest ostatecznym arbitrem, posłusznym maksymie Mao, że władza bierze się z lufy karabinu, ale to partia musi trzymać palec na spuście. Najbardziej tajny ze wszystkich trzech organów, od dawna stanowi ostatnią deskę ratunku chińskich przywódców. Potężny Deng Xiaoping nigdy nie był przewodniczącym ani sekretarzem generalnym partii, ale zatrzymał stanowisko w komisji aż do zmierzchu swojej kariery. Xi również go nie odda.
Te trzy filary władzy reprezentowane są w Chinach na szczeblach prowincjonalnym i lokalnym przez sekretarzy partii odpowiadających przed centrum, gubernatorów podlegających administracji cywilnej i wyższych rangą oficerów raportujących w górę łańcucha dowodzenia. Ich pozycja może być różna, zależy od ich osobowości, siedziby i układu sił w stolicy.
Frakcje
Niektórzy twierdzą, że w Chinach nie ma prawdziwych frakcji politycznych; badacze kwestionują ich istnienie. Powszechnie uważa się jednak, że istnieją cztery możliwe do zidentyfikowania grupy.
Książątka. Xi Jinping jest pierwszym wśród „książątek” – chińskie słowa tai zi dang (太子黨) oznaczają dosłownie „partię książąt koronnych”. To potomkowie ojców rewolucji, zdobywający władzę, wpływy i bogactwa pod płaszczykiem marksizmu-leninizmu. Ta ekskluzywna, snobistyczna i złośliwa grupa jest podzielona przez rodzinne waśnie i stare urazy. Książątka nienawidzą przypisanej im etykietki i nazywają siebie „czerwonymi spadkobiercami”, próbując zasugerować, że mają prawo do dziedziczenia swojego statusu. Wiedzą, że większość Chińczyków nienawidzi ich przywilejów.
Liga Młodzieży Komunistycznej. Popularna organizacja utworzona w celu indoktrynacji młodzieży, która przekształciła się w poligon szkoleniowy dla ambitnych, ale nieustosunkowanych kadr (kadra to członkowie partii przygotowywani do rządzenia), oraz trampolina kariery dla utalentowanych polityków i administratorów, którzy nie zaliczają się do książątek. Działa bardziej jak sieć lojalnościowa niż spójny podmiot; wykreowała ważne postacie polityki, takie jak były przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej Hu Jintao i nieżyjący już premier Li Keqiang. Poważnie osłabiona przez Xi Jinpinga, który zniszczył ją politycznie i dokonał czystek w jej kierownictwie.
Lewica. Obejmuje zarówno nostalgicznych ultramaoistów, którzy marzą o pełnej izolacji, jak i lewicowych ekonomistów twierdzących, że reformy rynkowe poszły za daleko. Pod rządami Xi państwo cofnęło ograniczenia prywatnej przedsiębiorczości, a partia odzyskała kontrolę nad nowymi i starymi gałęziami przemysłu. Rząd ponownie stał się decydującym graczem w biznesie i handlu zagranicznym.
Patrioci. Radykalna grupa cybernacjonalistów, którzy propagują toksyczne pojęcia ksenofobii i nienawiści do globalizacji, jednocześnie wzywając do pokonania Zachodu i podporządkowania sobie sąsiadów Chin, w tym Rosji. W kręgach tych otwarcie mówi się o wojnie.
Reżim ma wprawę w podburzaniu ekstremistów, a następnie ich uciszaniu. Ich siłę, zwłaszcza w wojsku, trudno oszacować. Sceptycy przypominają klęskę powstania bokserów (1899–1901), kiedy dwór cesarski podżegał fanatyków do buntu przeciwko obcym wpływom, a potem stracił nad nimi kontrolę, pogrążając państwo w chaosie. Wszyscy pamiętają, że doprowadziło to do upadku Qing, ostatniej dynastii cesarskiej Chin.
Rodzina
Xi Zhongxun (1913–2002) – ojciec Xi Jinpinga. Rewolucjonista, który doszedł do władzy, potem popadł w niełaskę, a następnie został zrehabilitowany przez Mao Zedonga. Ożenił się najpierw z Hao Mingzhu (1916–2006), z którą miał troje dzieci. Rozwiedli się w 1944 roku. Jego drugą żoną była Qi Xin (1926), z którą miał czworo dzieci. Xi Jinping to ich trzecie dziecko, urodzone w 1953 roku.
Qi Xin (1926) – żołnierka z czasów rewolucji, matriarchini klanu Xi, która jednoczyła rodzinę, gdy jej mąż był w areszcie, a potem na wygnaniu. Oddana mu przez całe życie komunistka, złożyła hołd jego pamięci w telewizyjnym filmie dokumentalnym z 2023 roku, nakręconym, gdy miała dziewięćdziesiąt sześć lat.
Ke Xiaoming (1951) – pierwsza żona Xi Jinpinga. Para pobrała się w 1979 roku, a rozwiodła w 1982. Nie mieli dzieci. Ke przeprowadziła się do Londynu, gdzie jej ojciec był chińskim ambasadorem. Ostatnio widziana publicznie na jego pogrzebie w 2019 roku.
Peng Liyuan (1962) – wyszła za mąż za Xi Jinpinga w 1987 roku. Znana piosenkarka, występowała w corocznej gali telewizyjnej i zrobiła karierę, koncertując w kraju i za granicą. Wyrafinowana i elegancka, śpiewała dla żołnierzy na placu Niebiańskiego Spokoju w 1989 roku.
Xi Mingze (1992) – córka, jedyne dziecko Xi Jinpinga i Peng Liyuan. Studiowała na amerykańskim Uniwersytecie Harvarda, gdzie uczył ją Roderick MacFarquhar, badacz chińskiej polityki. Strzeże swojej prywatności.
Uwaga na temat zapisu chińskich nazw i nazwisk
To książka przeznaczona dla szerokiego grona czytelników, dlatego chińskie nazwiska i nazwy miejscowe podane są w najbardziej rozpoznawalnych formach. W większości przypadków zastosowano oficjalną transkrypcję standardowego języka mandaryńskiego hanyu pinyin (z kilkoma wyjątkami, takimi jak Czang Kaj-szek). Niektóre osoby mogą występować pod zachodnimi nazwiskami oprócz chińskich; inne – pod inicjałami. We wszystkich przypadkach użyto form ogólnie przyjętych w mediach w Hongkongu.Prolog
SMOCZE LINIE
Posąg został wykuty w granicie wydobywanym w samym sercu Chin. Przedstawia mężczyznę, który siedzi tak, jakby właśnie wygłaszał sentencje niczym dawny mędrzec. Rzeźbę usytuowano na wielkim, widocznym z daleka kopcu. Obserwowani przez strażników i kamery pielgrzymi wspinają się po ponad stu stopniach, by złożyć mu hołd. Miejsce to wygląda wspanialej niż grobowce cesarzy z dynastii Ming.
Na cokole, pod którym spoczywają jego prochy, widnieje złota inskrypcja z datami narodzin i śmierci. Urodził się w pobliskiej wsi w 1913 roku, a zmarł w Pekinie w 2002 roku. Nazywał się Xi Zhongxun i był ojcem człowieka, który na początku XXI wieku zostanie władcą Chin.
W czasie, gdy go chowano, jego syn Xi Jinping był zaledwie urzędnikiem średniego szczebla. Stary rewolucjonista został skremowany, a jego prochy spoczęły w stolicy, na cmentarzu Babaoshan, gdzie partia grzebie swoich bohaterów. Uroczystość uświetnili swoją obecnością przywódcy Komunistycznej Partii Chin.
Trzy lata później syn przewiózł urnę do prowincji Shaanxi, do rodzinnego domu swoich przodków. Miejscowe władze przystąpiły do prac nad pomnikiem, który przetrwa wieki. Zburzono domy, wysiedlono rolników, wyrównano ziemię i wytyczono drogi. Brygady robotników odnowiły dom klanu Xi i muzeum poświęcone patriarsze.
Według starożytnej tradycji znanej jako feng shui grób powinien znajdować się w miejscu pomyślnym zarówno dla zmarłego, jak i jego potomków. Jednak Xi Zhongxun przez całe życie był ateistą i komunistą. Partia, której służył, gardziła przesądami.
Mao Zedong, założyciel współczesnych Chin, pozostawił zalecenie, by jego pogrzeb był skromny, ale towarzysze je zignorowali. Zabalsamowali jego ciało i umieścili w okazałym mauzoleum naprzeciwko Bramy Niebiańskiego Spokoju w centrum Pekinu, gdzie dziś przechodzą obok niego turyści.
Prochy Deng Xiaopinga, który zreformował maoistyczne Chiny, zostały rozrzucone z samolotu sił powietrznych nad Morzem Wschodniochińskim. Nie ma grobu.
Co innego Xi Jinping. Nie jest towarzyszem, lecz cesarzem. A cesarze muszą wywodzić się z dynastii. Podczas gdy Xi piął się po szczeblach kariery, by objąć władzę w 2012 roku, robotnicy pracowali nad pomnikiem ku czci jego ojca. Trzy lata później powstała świątynia godna prawdziwego cesarskiego rodu. Tylko władcy Korei Północnej mogli się z nim równać. Miejscowy pierwszy sekretarz partii został nagrodzony przez Xi za swoją pracę miejscem w najwyższych szeregach partii.
Z jednej strony kult dynastii Xi jest po prostu wyolbrzymioną wersją standardowych praktyk autorytarnych. Dzieci w wieku szkolnym ustawiają się w kolejce, by śpiewać patriotyczne pieśni przed dobrotliwym posągiem starca. Żołnierze stają na baczność i prezentują broń. Delegacje i komitety podjeżdżają autobusami, by wspiąć się po schodach i wysłuchać dętych przemów. Przewodnicy zwracają uwagę na wyrytą w kamieniu maksymę: „Dobro partii dobrem najwyższym”.
Ten kult ma jednak w sobie coś dziwnego. Dobro partii wcale nie jest w tym przypadku najważniejsze. Na pierwszym miejscu znajdują się przywileje kilku rodzin, w tym klanu przywódcy. Badając życie Xi Jinpinga, można przy okazji prześledzić zdumiewającą transformację Chin z biednego społeczeństwa agrarnego w wyrafinowane nowoczesne państwo. W państwo, które może wystrzeliwać sondy kosmiczne, produkować szczepionki, prowadzić cyberwojnę, uruchamiać szybkie pociągi i budować nowe miasta; państwo z populacją lepiej wykształconą, odżywioną i zadbaną niż kiedykolwiek przedtem. Wydawałoby się, że powinno opierać się na kulcie cesarzy, jednak tak się nie stało.
Jak twierdzą badacze taoizmu i eksperci od feng shui, ten dziwaczny gigantyczny pomnik znajduje się w pobliżu niewidzialnej Smoczej Linii. Biegnie ona do morza z gór Qin Ling, które dzielą kraj na północ i południe i znane są jako Smocza Żyła Chin. Od czasów pierwszego cesarza chińscy monarchowie wierzyli, że ich ziemskie moce są powiązane z siłami natury. Powiada się, że dynastia nie upadnie, dopóki Smocza Linia pozostanie nieprzerwana.
Okazuje się, że Xi Jinping całkiem często odrywał się od obowiązków związanych z rządzeniem populacją liczącą 1,4 miliarda ludzi, by nakazywać rozbiórkę budynków, które zakłócały perfekcję łańcucha Qin Ling, a jego podwładni eksmitowali zwykłych ludzi i burzyli ich domy, by zapewnić porządek wokół pomnika – a wszystko to rzekomo w imię troski o środowisko.
Fakt ten dowodzi czegoś ważnego: Xi Jinping może i jest władcą nowoczesnego kraju, ale jego umysł jest bardzo stary.1
CHINY, 1953
Xi Jinping urodził się w blasku chińskiej rewolucji. W dniu jego narodzin, 15 czerwca 1953 roku, nad Pekinem, stolicą cesarzy, powiewały czerwone sztandary. Na ruinach tradycyjnych siheyuan z dziedzińcami wznosiły się wysokie budynki. Strumienie rowerzystów płynęły szerokimi drogami do ministerstw i fabryk. Komuniści rządzili z pawilonów, w których poeci niegdyś flirtowali z kochankami. Nazwali swoje państwo „nowymi Chinami”.
Xi dojrzewał wraz z rewolucją. Dorastał w czasach chaosu, gdy partia zwróciła się przeciwko samej sobie, a Chiny próbowały się zreformować. Widział porażkę liberalnych idei i pozostawał lojalny wobec dyktatury. Jej zwycięstwo było jego osobistą wygraną. Później stworzył własny, jednoosobowy kult. W ten sposób zrywał z przeszłością.
Istnieje niewiele zdjęć małego Xi. Był synem członków aparatu partyjnego, komunistycznych kadr szkolonych do rządzenia. Żyli w strzeżonych enklawach, odizolowani od świata murem partyjnej dyscypliny i tajemnic. Nikt nie rozmawiał poza jego granicami. Sprawy osobiste nie miały większego znaczenia, liczyła się tylko polityka. Właśnie tak Xi chciał przeżyć swoje życie.
Dorastanie w Chinach w połowie XX wieku oznaczało bycie częścią największego w dziejach eksperymentu nad ludzkimi zachowaniami. W późniejszym okresie życia Xi dużo mówił o rodowodzie swojego państwa, o „cywilizacji liczącej prawie pięć tysięcy lat” z „niezliczonymi chwalebnymi osiągnięciami”. W dniu jego narodzin wydawało się, że została ona rozbita na kawałki.
Na dobrą sprawę chińskie imperium rozpadło się już w XIX wieku. Jego ostatnia dynastia wywodziła się z wojowniczego ludu Mandżurów, obcego większości Chińczyków, którzy należeli do grupy etnicznej Han. Dynastia utraciła „mandat niebios” w wyniku porażek za granicą i wewnętrznych buntów. Zginęły miliony ludzi, reformy się nie powiodły. Po abdykacji cesarza w 1912 roku ustanowiono republikę. Ta również pogrążyła się w konfliktach.
W 1921 roku grupa rewolucjonistów założyła Komunistyczną Partię Chin, by przenieść ducha bolszewickiej Rosji do tego ogromnego, zubożałego kraju. Wybuchła wojna domowa między komunistami a starymi siłami właścicieli ziemskich i bogaczy. Potem Chiny najechała Japonia, jednocząc Chińczyków w walce ze wspólnym wrogiem, ale po pokonaniu Japończyków wojna domowa została wznowiona. Komuniści zwyciężyli, a ich wrogowie z partii Kuomintang uciekli na Tajwan. W 1949 roku Mao Zedong poprowadził chińską Armię Czerwoną do Pekinu i założył „republikę ludową”. Jednym z jego najbliższych współpracowników był zahartowany rewolucjonista Xi Zhongxun.
Nowi władcy osiedlili się w obrębie murów wzniesionych przez cesarskich poprzedników. Xi Zhongxun i jego rodzina otrzymali dom w centrum miasta. Pamiętniki i utwory literackie odnotowują poczucie wyobcowania, jakiego doświadczali mężczyźni i kobiety znający jedynie trudy kampanii bojowej, wojny manewrowej i spania w jaskiniach. Ich życie rodzinne rzadko przebiegało gładko. Zmagali się ze wspomnieniami, z uzależnieniem od narkotyków i sennymi koszmarami. Pojawienie się na świecie dzieci wnosiło trochę światła w ich życie, a rewolucjoniści mieli ich wiele. Xi Zhongxun – siedmioro z dwóch małżeństw.
Szóste z nich, Xi Jinping, przyszło na świat w czasie, gdy w sercach milionów Chińczyków zakiełkowała nadzieja. Pełni ideałów specjaliści wrócili do ojczyzny, by budować nowy kraj. Jednym z nich był Li Zhisui, który przyjechał ze Stanów Zjednoczonych i został osobistym lekarzem Mao. Wkrótce przekonał się, że życie przywódców przesłaniała „gęsta mgła”. Doktor Li dobrze znał Xi Zhongxuna. Jako weteranowi Mao powierzał Xi sekrety dotyczące rywalizacji, załamań psychicznych i kryzysów wśród towarzyszy. Xi wydawał się bezpieczny.
Komuniści nie byli ortodoksyjni w walce z dawnymi wierzeniami. Jinping urodził się w roku Wodnego Węża, co przepowiadało mu inteligencję, towarzyskość, ale i emocjonalność. Osoby spod tego znaku miały szansę, by zajść bardzo wysoko, ponieważ cechowała je zdolność bycia we właściwych miejscu i czasie. Szczęśliwym kolorem malca był żółty, kolor rodziny królewskiej, a szczęśliwymi liczbami – zero i pięć. Wszystkie te szczegóły starannie odnotowano.
Niemowlęta otulano i pielęgnowano w tradycyjny sposób. Zgodnie ze zwyczajem świeżo upieczone matki pozostawały przykute do łóżka przez trzydzieści dni po porodzie. Nie wolno im było wychodzić na zewnątrz z obawy przed przeziębieniami i infekcjami. Nie mogły nawet myć zębów ani się kąpać, wycierały się jedynie myjkami. Praktykę tę wspomniano w I-cing. Księdze Przemian sprzed dwóch tysięcy lat. Okres połogu nazywano „siedzącym miesiącem” (zuo yuezi).
Matka Jinpinga, Qi Xin, w chwili narodzin syna była zdrową kobietą po dwudziestce. Rodzina miała służbę, więc w każdej chwili mogła poprosić o potrawy wspierające zdrowie młodych matek, takie jak rosół z racic wieprzowych i orzeszków ziemnych lub tłusta zupa z karpia, stymulujące wytwarzanie mleka. Świeżo upieczone matki przestrzegały ścisłej diety, która miała pomóc im przywrócić cielesne yin i yang. Nie jadły surowych warzyw ani owoców, nie piły kawy ani chłodnej wody (dozwolona była tylko gorąca lub letnia).
Obowiązywał „zimny chów”. Matkę zniechęcano do nadmiernego przytulania dziecka. Trzymała je w ramionach w trakcie karmienia, ale starsi zachęcali ją do pozostawiania niemowlęcia samego w kołysce. Lekarze twierdzili, że stawy noworodka są delikatne. Zalecali masowanie kończyn. Ogólnie rzecz biorąc, uważali, że dziecko nie powinno być zbyt zależne od matki. Niemowlę i matkę rozdzielano i musieli spać osobno, a płaczącego malucha uspokajali czujni teściowie.
Trzydziesty dzień życia oznaczał czas wręczania prezentów i świętowania. Dobrzy komuniści nie praktykowali taoistycznych ofiar dla bogów, ale niektóre tradycje pozostały niezmienne. Ulegający przesądom krewni ofiarowywali chłopcom nieparzystą liczbę pomalowanych na czerwono jajek, które symbolizowały pomyślność i harmonię, a także imbir i pieniądze w czerwonych kopertach. Ten trzydziestodniowy reżim i jego uroczyste zakończenie wynikały z głębokiego, niewypowiedzianego zrozumienia życia – wiedzy bazującej na doświadczeniach tysiącleci twardej rzeczywistości. Matka i dziecko przetrwały.
Chiny w 1953 roku były bardzo starą cywilizacją, ale zarazem bardzo młodym krajem. Komuniści postrzegali siebie jako awangardę nowego stylu życia. Za wrogów obrali kapitalizm i największe kapitalistyczne mocarstwo – Stany Zjednoczone. Uczynili z Chin państwo rewolucyjne, które odwróciło się plecami do Ameryki i trzymało drzwi zamknięte przez dwie dekady samoizolacji. Mao mówił o rozpowszechnieniu komunizmu w państwach znanych wówczas jako kraje tak zwanego Trzeciego Świata (wyrażenie to wymyślił rok wcześniej francuski naukowiec). W praktyce Chiny zwróciły się do wewnątrz, tak jak pod rządami poprzednich dynastii.
Poddanie państwa systemowi kontroli i zasadzie samowystarczalności wstrzymało kwitnącą od półtora wieku wymianę handlową ze Stanami Zjednoczonymi. Rozpoczęła się ona w 1784 roku od rejsu amerykańskiego statku handlowego „Empress of China” z Nowego Jorku do Guangzhou. Dostarczył on Chińczykom żeń-szeń i srebrne dolary, a wrócił do ojczyzny z ładunkiem herbaty, jedwabiu i porcelany.
Ameryka nigdy nie oglądała się za siebie. Jej stosunki z Chinami rozwijały się i pogłębiały. Eksport obejmował religię i idee konstytucyjne, będące przekleństwem dla tronu, za to narkotykiem dla chińskich reformatorów. W XIX wieku oba narody zbliżyły się do siebie. Zachodnie wybrzeże USA zalewały fale migrantów z Chin, tworzących własne historie o sile i harcie ducha. W przeciwnym kierunku podążali misjonarze i nauczyciele, by ewangelizować Chińczyków, chociaż mieli niewielkie pojęcie o niszczącym wpływie obcych doktryn na kruchy porządek społeczny.
Amerykańskie zaangażowanie w Chinach przyjmowało różne formy. Tacy autorzy, jak Pearl S. Buck romantyzowali walkę chłopów, żołnierze szkolili republikańskie armie, bankierzy przez lata finansowali gospodarczy boom, a w Szanghaju tańczono do jazzu. Ekscytacja z powodu tego spotkania znalazła odzwierciedlenie w potocznym chińskim słowie określającym Amerykę: meiguo (piękny kraj).
Mao położył temu kres. Zwrócił się ku Związkowi Radzieckiemu, by zapewnić sobie pomoc materialną, teorię polityczną i surową ekonomię. Wyrzucił ludzi Zachodu, ogłosił kapitalizm wrogiem i cytował Marksa, żeby przypomnieć towarzyszom, że religia to opium ludu. Wkrótce Chiny i Ameryka walczyły ze sobą w Korei i toczyły potyczki o Tybet i Tajwan, gdzie Stany Zjednoczone utrzymywały u władzy reżim Czang Kaj-szeka. Romans dobiegł końca. Ameryka pozostała z pytaniem, które będzie zatruwało jej politykę przez lata: kto stracił Chiny?
Podczas gdy Jinping leżał w kołysce, Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza wycofywała się z ostatniego tak dużego współczesnego konfliktu lądowego. Dwudziestego siódmego lipca 1953 roku zawarto rozejm, który miał zakończyć wojnę koreańską. W rzeczywistości doszło do zawieszenia broni, a nie podpisania traktatu pokojowego. Stronami były Chiny, Korea Północna, dowództwo ONZ w Korei Południowej i Stany Zjednoczone. Po zażartych dyskusjach wyznaczono linię demarkacyjną na trzydziestym ósmym równoleżniku, obowiązującą do dziś.
Chinom wojna ta przyniosła nagrodę w postaci państwa buforowego pod bezpieczną kontrolą totalitarną. Dziesiątki tysięcy chińskich „ochotników” zginęły w atakach na siły amerykańskie, południowokoreańskie i sojusznicze. Ci, którzy przeżyli, powrócili do domów i zostali uhonorowani jako weterani „wojny przeciwko Ameryce i za Koreą”. Mao nie przejmował się licznymi ofiarami, wśród których znalazł się jego najstarszy syn Mao Anying.
W okresie pokoju i odbudowy po drugiej wojnie światowej znaczna część świata zmierzała ku słonecznym szczytom lat pięćdziesiątych. Ale mury obronne nowej, zimnej wojny zaczynały rosnąć. Piątego września 1953 roku Organizacja Narodów Zjednoczonych odrzuciła propozycję Moskwy, by przyjąć Chińską Republikę Ludową w swe szeregi, pozwalając Tajwanowi zachować miejsce aż do głosowania w Zgromadzeniu Ogólnym w 1971 roku.
W Europie panował kruchy pokój między Związkiem Radzieckim a Zachodem, a w Afryce czuć było pierwsze powiewy „wiatru zmian”. Drugiego czerwca 1953 roku koronowano w Londynie Elżbietę II, co przypieczętowało przejście Wielkiej Brytanii od imperium do Wspólnoty Narodów. Era kolonializmu dobiegała końca.
Tymczasem Xi Zhongxun pomógł Mao opracować pierwszy plan pięcioletni, który zobowiązał Chiny do rozwoju w stylu radzieckim, kierowanym przez państwo. Był to czas wielkich decyzji.
Przywódca wytyczył „linię generalną”, teoretyczne ramy istnienia Chińskiej Republiki Ludowej. Wynikało z tego, że rządził będzie socjalizm, a „burżuazyjna” demokracja zostanie wykluczona. Nie tolerowano sprzeciwu.
To było śmiałe przedsięwzięcie. Chiny musiały dołączyć do nowoczesnego świata. Cesarstwo, trawione przez korupcję i przesądy, nie mogło dorównać postępowi naukowemu w XIX wieku. Wiek XX przyniósł rozwój technologii, handlu i eksperymentów kulturowych, ale również wojny, głód, epidemie, ubóstwo i masową emigrację. Jak później ujmie to Xi Jinping: „Chiny zostały zredukowane do półfeudalnego i półkolonialnego społeczeństwa. Obce mocarstwa i częste wojny sprawiły, że naród chiński pogrążył się w otchłani wielkiego cierpienia”.
O ile Mao doprowadził Chiny do radykalnej zmiany kierunku, o tyle pod koniec lat siedemdziesiątych XX wieku nastąpił drugi wstrząs polityczny, kiedy jego następcy zdecydowali się na „reformy i otwarcie” na świat. Z kolei przeznaczeniem Xi Jinpinga okaże się dokonanie zmiany trzeciej: odejście od ery globalizacji na rzecz „nowego porządku” państw autorytarnych na świecie. Trafnie zauważy on, że działa zgodnie z historią i tradycją partii. Na razie to jednak odległa przyszłość.
Zwycięzcy wojny domowej zamieszkali w nowoczesnych kwaterach z bieżącą wodą, światłem i ogrzewaniem. Na początku wciąż czuli, że znajdują się blisko mas. Jeszcze nie tak dawno sami mieszkali w jaskiniach, jeździli na osiołkach, spali pod stertami sfatygowanych koców i jedli mączasty ryż lub mdłe podpłomyki. Mao powiedział, że chiński chłop jest wytrzymały. Rewolucja powinna się od niego uczyć.
Jak na standardy należącego do przeszłości dworu cesarskiego w 1953 roku rodziny nowego porządku żyły prosto, ale dobrze. Miały najlepszą opiekę medyczną, która szybko rozwinęła się w chińskich miastach. Mogły kupować świeżą żywność i dobra konsumpcyjne. Ich dzieci miały opiekunki i chodziły do szkół zarezerwowanych dla wyższych sfer. Los mas żyjących poza kordonem ochroniarzy był zgoła odmienny.
Odkąd w erze „watażków”, po abdykacji ostatniego cesarza Pu Yi, w 1912 roku wybuchły walki, naród chiński przeszedł przez trzy dekady konfliktu. Zginęły dziesiątki milionów ludzi. Między 1937 rokiem, kiedy na pełną skalę rozpoczęła się wojna z Japonią, a 1949, kiedy Mao wjechał do Pekinu, produkcja przemysłowa kraju spadła niemal o połowę. Chiny, ogromny kraj rolniczy, z ledwością wytwarzały dostateczne ilości jedzenia, więc ludzie głodowali.
Podczas walk zniszczeniu uległa znaczna część trakcji kolejowych, których budowę sfinansowano z pożyczek zaciągniętych za granicą. Inflacja zniszczyła system finansowy kraju. Nastąpił ogromny odpływ kapitału i aktywów – w niektórych przypadkach całych fabryk – na Tajwan i do brytyjskiej kolonii, Hongkongu. Doszło do exodusu przedsiębiorców, naukowców, administratorów i obcokrajowców. Wszyscy zdali sobie sprawę ze skali przedsięwzięcia, jakie mieli przed sobą, gdy w czerwcu 1953 roku Mao zarządził spis powszechny. Okazało się, że liczba ludności przekroczyła pięćset osiemdziesiąt dwa miliony, czyli wynosiła ponad sto milionów więcej, niż zakładały ogólnie przyjęte szacunki; ci, którzy uciekli, byli tylko demograficznym przypisem.
Postęp blokowało między innymi to, że większość mieszkańców Chin nie miała wykształcenia. Przez tysiąclecia pisany język chiński stanowił bastion przywilejów elity naukowej. W czasach ostatniego cesarza tylko jedna na pięćdziesiąt kobiet umiała czytać i pisać. Pół wieku później, gdy władzę przejęli komuniści, dziewięćdziesiąt procent ludności było analfabetami i porozumiewało się dialektami.
Tymczasem Japonia, odwieczny wróg Chin, uprzemysłowiła się, wynalazła uproszczony system pisma, który umożliwił powszechną edukację, i stała się potęgą. Po klęsce w 1945 roku schroniła się pod amerykańskim parasolem nuklearnym, odbudowała swoją gospodarkę i zbombardowane miasta. Gdy jej powojenne społeczeństwo rozkwitło, udzieliła reszcie Azji lekcji wytrzymałości.
Z kolei wielu Chińczyków było oszołomionych. Starsi widzieli, jak święte i powszechnie szanowane filary społeczeństwa znikają. Ludzie w średnim wieku starali się przetrwać – spis powszechny z 1953 roku wykazał, że średnia długość życia wynosiła niecałe czterdzieści cztery lata. Młodym mówiono, że nastał nowy świt – zadaniem komunistów było przekonanie ich, że budowa socjalizmu przynosi efekty.
Współcześnie niewielu młodych z chińskich miast byłoby w stanie wyobrazić sobie trudy życia, o jakich pamiętają Chińczycy żyjący w tamtych czasach. Pół wieku później nadal dało się znaleźć ich ślady w północnych wiejskich Chinach: domy z gliny i cegieł, niektóre pokryte blachą falistą, woda wydobywana ze studni lub źródła; wewnątrz gliniane, starannie zamiecione podłogi i ogień płonący przez cały dzień. Rodzina układała koce na kangu, ogrzewanym podeście z cegieł lub gliny, na którym wszyscy spali. Kiedy urodził się Xi Jinping, dla takich rodzin nawet rower był luksusem.
Odtajniony raport CIA z 1953 roku ukazuje, jak trudne było ówczesne życie. Priorytety chińskiego rządu były tak podstawowe, że agencja uznała plony i klęski żywiołowe za wskaźniki stabilności. CIA wzięła pod uwagę susze, powodzie i szkody pogodowe w prowincjach, w których nie można było siać nasion, a ziemi nie uprawiano. Wiosenne i zimowe zbiory pszenicy utrzymywały Chiny przy życiu, ale trudno było uzyskać dobre plony fasoli, kukurydzy, melonów i bawełny. W raporcie stwierdzono, że plony były tak słabe, iż „chłopi podchodzili z niewielkim entuzjazmem do sprzedaży swoich zbiorów”. Wciąż narastało niezadowolenie.
Jeden z mitów głosił, że Mao przewodził szeroko zakrojonej rewolucji ludowej, która pozbyła się starego porządku niczym „porannego potopu”, by posłużyć się poetycką frazą pisarki Han Suyin. W rzeczywistości stał on na czele armii kierowanej przez tajemniczą organizację polityczną, która sama pozostawała niewolnicą doktryn obcej ideologii, radzieckiej wersji marksistowsko-leninowskiego kanonu. Mao nie był wyznawcą Stalina, ale uczył się od niego. Tylko twardy przywódca mógł kierować partią, dowodzić armią i rozwiązywać „sprzeczności między ludźmi”.
Początkowo Mao i jego towarzysze stosowali metodę małych kroków. Droga chińskiej Armii Czerwonej do zwycięstwa prowadziła ze wsi do miast. Niełatwo było podbić miejskie elity. W największej metropolii, Szanghaju, potentaci i gangsterzy rządzili niemal do samego końca. Partia czuła się słaba nawet tam, gdzie wyglądała na silną. Dlatego wkrótce po zdobyciu Szanghaju w 1949 roku jednego dnia skazano na śmierć pięciuset „przestępców”.
Pomimo chaosu, przemocy i ubóstwa nowe Chiny odnosiły duże sukcesy. Ideologiczny sojusz ze Związkiem Radzieckim ustabilizował ich północną flankę. Koreą Północną rządził komunistyczny przywódca Kim Ir Sen. To prawda, Chiny nie miały bomby atomowej, podczas gdy Stalin przetestował ją w 1949 roku, a Amerykanie wciąż ją ulepszali. Ale naukowcy Mao nie próżnowali. Przewodniczący bagatelizował ten rodzaj broni, nazywając ją „papierowym tygrysem”, i otwarcie spekulował, na utratę ilu milionów ludzi Chiny mogłyby sobie pozwolić. W tej chłodnej kalkulacji miał sporo racji. W czasie gdy znikały kolejne imperia kolonialne, a w ich miejsce zakładano nowe państwa, Chiny pozostawały bezpieczne, rozszerzając jednocześnie swój zasięg terytorialny.
Wycofanie się Brytyjczyków z subkontynentu indyjskiego usunęło z geopolitycznej mapy „wielką grę” (termin spopularyzowany przez Rudyarda Kiplinga) toczącą się pomiędzy imperiami brytyjskim a rosyjskim. Chińska armia wkroczyła na ziemie znane na Zachodzie jako Turkiestan Chiński, ujarzmiając muzułmańskich rebeliantów i mistyków, by rządzić rozległymi obszarami, które wymykały się dawnym dynastiom. Buddyjskie królestwo Tybetu zaczęło podupadać, co stanowiło preludium do jego brutalnego włączenia w obszar państwa chińskiego. Walki toczone na pograniczu nie przeszkadzały większości Chińczyków, którzy żyli w sercu historycznych Chin. Wielu z nich odczuwało wdzięczność za zakończenie działań wojennych na ich własnym podwórku. Propaganda okrzyknęła ten okres czasami wizji i nadziei.
Xi Zhongxun był typowym przedstawicielem nowych ludzi, pełniącym wiele funkcji w partii i państwie. Odpowiadał za propagandę, edukację i kulturę, odgrywając jednocześnie znaczącą rolę w ujarzmianiu niespokojnych obszarów Wyżyny Tybetańskiej i opustoszałego dalekiego zachodu Chin. Popierał umiarkowane, praktyczne inicjatywy, pod warunkiem jednak, że partia zachowa nad nimi wyłączną kontrolę. W 1953 roku zajmował wysokie stanowisko, ale jego wpływy wykraczały poza oficjalną pozycję.
Za kulisami komuniści poruszali się w nieubłaganym rytmie marksistowsko-leninowskiej walki klas. Mao szybko pozbył się skupionych wokół niego niekomunistów, gdy z Bramy Niebiańskiego Spokoju ogłosił powstanie Chińskiej Republiki Ludowej. Tysiące pokonanych żołnierzy Kuomintangu aresztowano, wielu stracono, a ponad milion „bandytów” eksterminowano. Wprowadzono „reformę sposobu myślenia”, a partia wysłała licznych szpiegów do dzielnic mieszkaniowych i fabryk. Każdy musiał pracować w danwei, czyli zakładzie pracy. Społeczeństwo poddano reżimowi w imię „wyzwolenia”.
Upadek wojsk Kuomintangu i ucieczka jego przywódców nastąpiły tak szybko, że nie zdołano wcielić w życie żadnego sensownego planu. Mao przedkładał poetyckie wizje nad technokratyczne zarządzanie, cedując codzienną papierkową robotę na kadrę ideologów-pracoholików. Komunistom brakowało doświadczonych administratorów. Silni w logistyce wojskowej, musieli nauczyć się rządzić.
Początkowo tolerowali kapitalistów i prywatne przedsiębiorstwa. Ale wkrótce zostały one znacjonalizowane. Państwo stało się silne. Żeby uprzemysłowić Chiny, komuniści, zgodnie z naukami Marksa, przejęli kontrolę nad środkami produkcji. Budowali linie kolejowe, huty, elektrownie, mosty i fabryki. Radykalizm Mao w pełni rozkwitł na wsi. Stare stosunki społeczne zanikły, gdy kobiety otrzymały prawo do wyboru męża i pracy.
Partia prowadziła programy, w ramach których chłopi uczyli się czytać i pisać. Wielu z nich dowiedziało się wtedy, ile warte są ich plony i ile powinni zarabiać. Mao wysłał na wieś „zespoły robocze”. Za tą niepozorną nazwą skrywała się siła wzniecająca akty rewolucyjnej przemocy. Rozpoczęły się masowe kampanie na rzecz reformy rolnej. Konfiskowano majątki ziemskie, dzielono ludność wiejską na klasy i dokonywano egzekucji oraz linczów. „Wrogów klasowych” rozstrzeliwano, bito na śmierć, dźgano nożami, wieszano na drzewach, topiono i głodzono. Niektórych grzebano żywcem w ich własnych gospodarstwach. Tych, którzy przeżyli, wysyłano do obozów pracy, gdzie większość ginęła.
To przywódcy odpowiadali za te tragiczne, banalne śmierci. Historyk Frank Dikötter z Uniwersytetu w Hongkongu odnalazł dokumenty świadczące o tym, że Deng Xiaoping, jeden z pięciu wicepremierów w 1953 roku, a później „reformator” gospodarki, wydał wiele wyroków śmierci na wrogów klasowych. Członkowie elity zdobywali uznanie za to, że włączali się do tych działań. Jedną z entuzjastek „zespołów roboczych” była Wang Guangmei, elegancka żona przyszłego przewodniczącego Chińskiej Republiki Ludowej Liu Shaoqiego, która wzywała swoich towarzyszy do hartowania serc. Winę Xi Zhongxuna w morderstwach politycznych omówimy w dalszej części tej opowieści. Bo Yibo, jeden z „nieśmiertelnych” rewolucji, którego syn pojawi się w historii Xi Jinpinga, oszacował, że w czystkach zginęły dwa miliony ludzi. Wszyscy poplecznicy Mao mieli krew na rękach. Kiedy zmieniła się linia przewodniczącego, większość z nich została odsunięta od władzy.
Dla Mao czystki nie były aberracją ani znakiem, że partia wypadła z torów. Stały się narzędziem katharsis, wykuwającym władzę w ogniu, który pochłaniał staroświeckich, nielojalnych lub nieodpowiednich towarzyszy. Mao przyswoił sobie przykazanie Stalina, że partia regeneruje się poprzez regularne zmiany. Dzięki temu przywódca na szczycie zawsze stawał się jeszcze silniejszy.
Życie rodzinne Xi Zhongxuna, jego żony i małych dzieci wydawało się spokojne, wolne od przemocy i terroru. Z pozoru należeli do zwycięzców. Fotografie z tego okresu ukazują uśmiechniętą parę na tle zdobionej ściany; on średniego wzrostu i nieco pulchny, w starannie wyprasowanym mundurze partyjnym; ona w długim płaszczu, odważnie modnym. Robili wszystko, co w ich mocy, by uchronić dzieci przed prawdą o swojej permanentnej niepewności. W gorącym roku 1953 wiedzieli już, że życie blisko szczytu, blisko Mao, oznacza lawirowanie na skraju przepaści.
------------------------------------------------------------------------
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
------------------------------------------------------------------------
BESTSELLERY
32,90 zł 49,99
Rekomendowana przez wydawcę cena sprzedaży detalicznej.
30,90 zł 46,99
Rekomendowana przez wydawcę cena sprzedaży detalicznej.
20,90 zł 34,06
Rekomendowana przez wydawcę cena sprzedaży detalicznej.
- Wydawnictwo: MarginesyFormat: EPUB MOBIZabezpieczenie: Watermark VirtualoKategoria: BiografieLosy „białych niewolnic”, kobiet z najniższego szczebla hierarchii służby. Tych, których w przedwojennej Polsce było najwięcej. Te wykorzystywane przez bogatych wiejskie dziewczęta dopiero teraz zyskują głos.EBOOK
23,90 zł 35,90
Rekomendowana przez wydawcę cena sprzedaży detalicznej.
- Wydawnictwo: InsignisFormat: EPUB MOBIZabezpieczenie: Watermark VirtualoKategoria: BiografieEkskluzywna biografia twórcy firmy Apple – Steve’a Jobsa (jedyna napisana przy jego współpracy) – pióra Waltera Isaacsona, autora bestsellerowych biografii Benjamina Franklina i Alberta Einsteina. Wydanie specjalne z nową okładką i ...EBOOK
33,90 zł 45,00
Rekomendowana przez wydawcę cena sprzedaży detalicznej.