-
nowość
**Nie budź mnie…** - ebook
**Nie budź mnie…** - ebook
„Nie budź mnie…” to książka o tym, co dzieje się wtedy, gdy przez długi czas jesteś dla wszystkich — a coraz mniej dla siebie. O relacjach, z których trudno odejść. O tęsknocie, która nie zawsze oznacza, że warto wracać. O granicach, samotności, przyzwyczajeniu i nadziei, która czasem trzyma nas mocniej niż sam człowiek. To nie jest książka, która powie Ci, jak masz żyć. Nie znajdziesz tu prostych recept ani obietnicy, że wystarczy „wybrać siebie”, żeby wszystko nagle stało się łatwe. Znajdziesz za to pytania, przy których być może zatrzymasz się na dłużej. **Kim jesteś, kiedy nikt niczego od Ciebie nie chce? Za czym naprawdę tęsknisz? I ile siebie jesteś jeszcze gotowa oddać, żeby nie stracić czegoś, co być może już dawno przestało Ci służyć?** Czasem największa zmiana nie zaczyna się od odejścia. Zaczyna się od przebudzenia.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Poradniki |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| Rozmiar pliku: | 482 KB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
NIE BUDŹ MNIE
Nie budź mnie do życia, w którym znowu mam zapomnieć o sobie.
Nie pytaj, dlaczego tak długo trwało, zanim zrozumiałam.
Nie wszystko, co ważne, rozumiemy wtedy, kiedy się wydarza.
Niektóre prawdy potrzebują ciszy.
Czasem lat.
Długo wydawało mi się, że największej odwagi wymaga odejście. Że istnieje jedna przełomowa chwila, w której człowiek zamyka drzwi, przestaje się oglądać i zaczyna od początku.
Dziś myślę inaczej.
Najtrudniejsze nie zawsze jest odejść.
Czasem najtrudniej jest wrócić.
Do siebie.
Bo człowiek nie gubi siebie nagle.
Nie budzi się pewnego ranka jako ktoś obcy.
To dzieje się znacznie ciszej.
Najpierw rezygnujesz z jednej rzeczy, żeby uniknąć kłótni.
Potem nie mówisz, że coś Cię zabolało, bo przecież nie warto robić problemu.
Jeszcze później zaczynasz zastanawiać się, czy przypadkiem nie przesadzasz.
Czy nie czujesz za mocno.
Czy nie oczekujesz za dużo.
Czy nie powinnaś być bardziej wyrozumiała.
I nawet nie zauważasz chwili, w której zamiast pytać:
„Czy ja jestem tutaj szczęśliwa?”
zaczynasz pytać:
„Co jeszcze mogę zrobić,żeby wszystko było dobrze?”
To jedno z najbardziej niebezpiecznych pytań.
Bo można spędzić pół życia, próbując naprawić wszystko dookoła, i dopiero na końcu zauważyć, że jedyną osobą, której przez cały ten czas nie próbowaliśmy ratować, byliśmy my sami.
Można być silną.
Można pracować, wychowywać dzieci, płacić rachunki, odpowiadać na wiadomości, pamiętać o urodzinach, robić zakupy, pocieszać innych i mówić: „Poradzę sobie”.
I naprawdę sobie radzić.
Tylko że radzenie sobie i życie to nie zawsze to samo.
Czasami „daję radę” jest najbardziej elegancką formą wołania:
„Jestem zmęczona.”
A człowiek może przyzwyczaić się nawet do zmęczenia.
Do napięcia.
Do czekania.
Do rozczarowania.
Do życia w trybie „jeszcze trochę”.
Jeszcze trochę wytrzymam.
Jeszcze trochę poczekam.
Jeszcze raz spróbuję.
Jeszcze jedną rzecz wytłumaczę.
Jeszcze jedną szansę dam.
A potem?
Potem zaczyna się żyć w przyszłości, która ciągle ma nadejść.
„Kiedyś będzie inaczej.”
Tylko że „kiedyś” jest bardzo wygodnym miejscem.
Nie wymaga żadnej decyzji dzisiaj.
Ta książka nie jest opowieścią o tym, jak przestać kochać innych.
Nie chcę Cię również przekonywać, że odpowiedzią na każde zranienie jest odejście.
Życie jest bardziej skomplikowane.
Ludzie są bardziej skomplikowani.
My sami jesteśmy bardziej skomplikowani.
Chcę zadać inne pytanie.
Czy można kochać kogoś i jednocześnie nie opuszczać siebie?
Można.
Ale żeby to zrobić, trzeba najpierw zauważyć moment, w którym zaczynamy znikać.
A czasem trzeba spojrzeć w lustro.
Naprawdę spojrzeć.
Nie na zmarszczki.
Nie na zmęczone oczy.
Nie na ciało.
Głębiej.
I zapytać:
„Kiedy ostatni raz byłam po swojej stronie?”
Być może nie będziesz znała odpowiedzi.
To nic.
Nie wszystkie odpowiedzi muszą pojawić się od razu.
Niektóre zaczynają się od jednego zdania.
Już nie chcę żyć przeciwko sobie.
I może właśnie od niego zaczyna się powrót.
Nie do dawnej Ciebie.
Być może tamtej osoby już nie ma.
Może zresztą wcale nie powinna wracać.
Może nie chodzi o odzyskanie tego, kim byłaś.
Może chodzi o poznanie osoby, którą stałaś się po wszystkim.
Dlatego, jeśli ktoś kiedyś zapyta, dlaczego się zmieniłaś, nie musisz się tłumaczyć.
Jeżeli zapyta, dlaczego już nie zgadzasz się na to, na co kiedyś się zgadzałaś, nie musisz przepraszać.
Jeżeli powie:
„Kiedyś byłaś inna”,
możesz pomyśleć:
Wiem.
I pozwolić temu zdaniu wybrzmieć.
Bo może właśnie o to chodziło.
Żeby już nigdy nie być dokładnie tą samą osobą.
Nie budź mnie więc do starego życia.
Nie chcę już tam wracać.
Pierwszy raz od bardzo dawna nie uciekam.
Wracam do siebie.ROZDZIAŁ 1
NIE ZNIKA SIĘ OD RAZU
—
Nikt nie zauważa pierwszego kawałka siebie, który oddaje.
Jest zbyt mały.
Wygląda niewinnie.
Czasem jest to niewypowiedziane „nie”.
Czasem plan, z którego rezygnujesz.
Czasem zdanie, którego nie kończysz, ponieważ widzisz na czyjejś twarzy, że lepiej będzie zamilknąć.
I właśnie dlatego tak trudno zauważyć moment, w którym zaczynamy tracić siebie.
Nie ma alarmu.
Nie ma jednej wielkiej decyzji.
Są setki małych.
„Nieważne.”
„Może rzeczywiście przesadzam.”