-
nowość
-
promocja
24 godziny w starożytnych Atenach. Życie codzienne oczami mieszkańców: od hoplity do filozofa, od niewolnicy do hetery - ebook
24 godziny w starożytnych Atenach. Życie codzienne oczami mieszkańców: od hoplity do filozofa, od niewolnicy do hetery - ebook
Ateny, 416 rok p.n.e. Miasto znajduje się u szczytu swojej potęgi, lecz nad jego złotym wiekiem zbierają się ciemne chmury. W trakcie jednego dnia poznasz dwudziestu czterech mieszkańców starożytnych Aten – niewolnicę, hoplitę, malarza waz, gospodynię domową, dowódcę floty czy filozofa. Każda godzina odsłania inną historię, a każda z nich przybliża codzienne życie miasta oczami tych, którzy je tworzyli. Zwykli Ateńczycy obserwują z bliska Sokratesa, Platona i inne wybitne postacie swojej epoki, a ich losy prowadzą czytelnika przez świat uczt, świątyń, targowisk, politycznych intryg i narastających konfliktów.
Philip Matyszak, ceniony historyk z University of Cambridge i autor światowych bestsellerów, zaprasza do fascynującej podróży po Atenach, jakiej nie znajdziesz w podręcznikach – pełnej życia, emocji i ludzi, którzy tworzyli historię.
Spędź jeden dzień z Ateńczykami i odkryj prawdziwe oblicze miasta, które stało się kolebką demokracji, filozofii i cywilizacji europejskiej.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Popularnonaukowe |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-68817-88-1 |
| Rozmiar pliku: | 3,1 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Dedykacja
Wprowadzenie
VII GODZINA NOCY (00.00–01.00)
Strażnik świątynny wspomina
VIII GODZINA NOCY (01.00–02.00)
Niewolnice się bawią
IX GODZINA NOCY (02.00–03.00)
Lekarz kuruje arreforę
X GODZINA NOCY (03.00–04.00)
Komandor wypływa w rejs
XI GODZINA NOCY (04.00–05.00)
Niewolny górnik zaczyna pracę
XII GODZINA NOCY (05.00–06.00)
Malarz waz rozpoczyna projekt
I GODZINA DNIA (06.00–07.00)
Czarownica rzuca zaklęcie
II GODZINA DNIA (07.00–08.00)
Instruktor zapasów przygotowuje zajęcia
III GODZINA DNIA (08.00–09.00)
Sprzedawczyni ryb rozstawia stoisko
IV GODZINA DNIA (09.00–10.00)
Gość ocala życie
V GODZINA DNIA (10.00–11.00)
Pani domu spotyka się z kochankiem
VI GODZINA DNIA (11.00–12.00)
Kawalerzysta robi przegląd swojego oddziału
VII GODZINA DNIA (12.00–13.00)
Członek rady idzie na przerwę obiadową
VIII GODZINA DNIA (13.00–14.00)
Niewolnica się martwi
IX GODZINA DNIA (14.00–15.00)
Goniec wyrusza do Sparty
X GODZINA DNIA (15.00–16.00)
Hoplita wpada w oburzenie
XI GODZINA DNIA (16.00–17.00)
Kapitan zawija do portu
XII GODZINA DNIA (17.00–18.00)
Urbanista jest przepytywany
I GODZINA NOCY (18.00–19.00)
Hetera się szykuje
II GODZINA NOCY (19.00–20.00)
Przemytnik fig umawia dostawę
III GODZINA NOCY (20.00–21.00)
Spartański szpieg znajduje żyłę złota
IV GODZINA NOCY (21.00–22.00)
Gość weselny wyrzuca awanturnika
V GODZINA NOCY (22.00–23.00)
Panna młoda udaje się do nowego domu
VI GODZINA NOCY (23.00–00.00)
Tancerka z mieczami wpada w miłosny nastrój
Epilog
Źródła ilustracji
Bibliografia
Indeks
PrzypisyWPROWADZENIE
Witamy w Atenach w 416 r. p.n.e. Jest miesiąc elafebolion, tuż przed świętem teatralnym Wielkich Dionizji (początek kwietnia). W tym czasie ludność miejska Aten liczy około trzydziestu tysięcy ludzi, a koncentracja geniuszy na metr kwadratowy jest większa niż kiedykolwiek indziej w historii człowieka.
Na krawędzi zbliżającej się fatalnej wojny, która unicestwi złoty wiek miasta, spędzamy dwadzieścia cztery godziny ze zwykłymi Ateńczykami, którzy od czasu do czasu napotykają niektórych swoich wybitnych współmieszkańców – nie jako pomniki możliwości intelektualnych, lecz jako ludzi przeżywających bardzo ludzkie problemy. W końcu wybitni niewiele czasu spędzają na epatowaniu swoim geniuszem. Przeważnie są zwykłymi ludźmi, którzy chodzą do toalety, kłócą się ze współmałżonkami i lubią wypić z przyjaciółmi.
W większości starożytnych tekstów spotykamy zwykłych Ateńczyków tylko wtedy, gdy stykają się z wyjątkowymi postaciami miasta. Ta książka odwraca tę sytuację, zatem ateńskich geniuszy napotykamy tylko wtedy, gdy stykają się ze zwykłymi obywatelami pogrążonymi w swych codziennych sprawach.
Jeśli rozdział książki nie opiera się na rekonstrukcji archeologicznej, stanowi zwykle tekst z epoki, przeredagowany i przedstawiony z perspektywy zwykłego Ateńczyka. Jeśli jakiś rozdział został w ten sposób przepisany, wskazuję, gdzie można znaleźć oryginalny tekst.
Niektóre rekonstrukcje mają charakter spekulatywny, mimo iż opierają się na najdoskonalszych znanych obecnie wynikach badań. Każda godzina dnia z życia Ateńczyków ma na celu uchwycenie – najlepiej ich własnymi słowami – doświadczania życia w tym niezwykłym, dynamicznym, olśniewającym i amoralnym mieście u szczytu jego świetności.
Teraz, wiosną 416 r. p.n.e., Ateny cieszą się pokojem w chwilowej przerwie od wyniszczającej wojny peloponeskiej, która toczy się między 431 a 404 r. p.n.e. Pierwsza faza walk zakończyła się pięć lat wcześniej pokojem Nikiasa. Mimo powtarzających się ataków Spartan, które zrujnowały gospodarstwa i sady miasta, Ateny wyszły z tej wojny silniejsze niż kiedykolwiek. Faktycznie rzecz biorąc, miasto, podburzane przez Alkibiadesa, enfant terrible ateńskiej polityki, rozważa teraz zuchwałą inwazję i podbój Sycylii.
W tej gorączkowej atmosferze epokowych innowacji i intryg politycznych, kiedy za pomocą niewolnictwa i imperialnego ucisku powstają niektóre z największych dzieł cywilizacji zachodniej, zwykli Ateńczycy próbują wieść swoje codzienne życie w wyjątkowych okolicznościach.
Oto ich historia.VII GODZINA NOCY
(00.00–01.00)
STRAŻNIK ŚWIĄTYNNY
WSPOMINA
W Atenach jest niewielu ateistów. Ta mała grupka mogłaby zmienić zdanie, gdyby zamieniła się miejscami z Elejczykiem Pentarkesem. Pełni on nocą straż w samym sercu Akropolu, w Partenonie Ateny. Jest północ i Pentarkes doskonale zdaje sobie sprawę z obecności bogini. Stoi ona teraz tuż za nim.
Migoczące światełko lamp oliwnych rzuca przed niego cień bogini tak, że jej bogato zdobiony hełm lekko się porusza – jak gdyby Atena przechylała głowę, deliberując o śmiertelniku w swoim królestwie. Pentarkes jest pewien, że jej oczy, za dnia błękitne jak lapis lazuli, teraz mają swoją prawdziwą barwę – stalowoszary odcień ateńskiego nieba tuż przed świtem. Nazywana jest „szarooką boginią”: święta Atena, córka mądrości, bogini linii bojowych.
Pentarkes odwraca się powoli, aby najpierw ujrzeć boginię w odbiciu w opalizującej tafli oliwy u jej stóp. Bez podnoszenia wzroku wie, iż jest wysoka, dziewięć razy wyższa od człowieka, a jej skóra ma barwę kości słoniowej. Blade ramię wyciąga się, jakby oferując w nagrodę zwycięstwo. Wręcz dosłownie, ponieważ bogini oparła swą złotą włócznię o ramię, aby Nike, uosobienie Zwycięstwa, mogła przysiąść na jej dłoni.
Zwycięstwo to kapryśna rzecz, która może w każdej chwili odlecieć na pozłacanych skrzydłach, więc świadomość, że Atena zawsze trwa i chroni swoje miasto, jest pocieszająca. Jak każda szanująca się Atenka, bogini nosi peplos, szatę zwisającą z ramienia i przepasaną w talii, która opada elegancko do kostek. Peplos zwykłej mieszkanki jest wykonany z niebielonej wełny. Arystokratka mogłaby paradować w peplosie z purpurowego lnu. Tylko Atena, ulubienica Zeusa i towarzyszka herosów, nosi peplos z czystego złota.
Pentarkes cofa się o krok, żeby lepiej widzieć oblicze swojej bogini. Wygląda dziś wyjątkowo poważnie. Czy myśli o tamtym dniu sprzed lat, gdy została przywrócona do życia ręką geniusza? Boska Atena narodziła się z głowy Zeusa, ale ciało, które obecnie zamieszkuje – budzący podziw posąg w tej świątyni wzniesionej specjalnie na jej siedzibę – został wykonany przez Fidiasza, największego rzeźbiarza nie tylko tej, lecz także (według bardzo stronniczej opinii Pentarkesa) wszystkich innych epok.
Posągi Fidiasza są najdoskonalszymi posągami tego rodzaju, jakie kiedykolwiek widziano.
CYCERO DE ORATORE 2.9
Od tego czasu wiele się wydarzyło. Jednak Atena trwa – majestatyczna, ale mimo to w jakiś sposób przystępna, imponująca w świetle dziennym, a prawdziwie żywa jedynie w blasku lamp, kiedy stoi na straży obok Pentarkesa. Po raz pierwszy spotkał on Fidiasza prawie siedemnaście lat temu w Elidzie, niewielkim mieście na Peloponezie. Już jako chłopiec cieszył się pewnym uznaniem jako atleta i w konsekwencji został przyjęty do warsztatu mistrza rzeźby. Jak wyjaśniał Fidiasz, rzeźbienie podobizn wielkich bogów Grecji było przywilejem dostępnym jedynie dla nielicznych. W Elidzie u ateńskiego rzeźbiarza zamówiono wykonanie arcydzieła – posągu patrona igrzysk olimpijskich, samego potężnego Zeusa. (W tym czasie organizowaniem olimpiad zajmowało się to właśnie miasto).
Pentarkes pamięta Fidiasza, jak przemierza tam i z powrotem zakurzony warsztat, zasypany próbkami marmuru, kości słoniowej i rzadkiego drewna cedrowego. Zapominając o swoim młodym gościu, artysta mamrocze do siebie. – Chwila, kiedy wydaje wyrok w sprawie wielkiego znaczenia, tak właśnie należy go przedstawić. Poważny, surowy, przerażający w swoim majestacie. Tak! – i deklamuje cytat z Iliady:
To wyrzekł i brwi zmarszczył niebios pan odwieczny:
Podniosły się na głowie nieśmiertelnej włosy,
Wstrząsł się Olimp i całe zadrżały niebiosy!
– To jest to! Homer miał rację. Będzie zasiadał na tronie, a ja wykonam go, tak jak zrobiłem z Ateną, wspaniałego ze złota i kości słoniowej. Na głowie będzie miał koronę – nie, wieniec. Uczynię wieniec jakby z pędów oliwki – bo przecież Atena, Bogini Drzew Oliwnych, wyszła z tych samych brwi, na których spoczywa wieniec.
– Mistrzom olimpijskim przypada zwycięstwo, więc ukażę go także, jak trzyma Nike (Atenie nie będzie to przeszkadzać, mam nadzieję). W drugiej ręce Zeusa będzie berło. Będę naciskać komisję o fundusze, żeby berło było inkrustowane wszelkiego rodzaju klejnotami. Na końcu berła, tak, musi być orzeł. Złoty! Szata ma być złota, haftowana w wizerunki zwierząt i kwiatów. Lilie, jak sądzę. Lilie dobrze się rzeźbią.
Lilie faktycznie były dobrze wyrzeźbione. Po upływie dwunastu lat po pierwszej prezentacji dla zdumionej i zachwyconej ludności Olimpii posąg Zeusa Olimpijskiego jest obecnie uważany za jeden z cudów znanego świata, obok Wielkiej Piramidy w Gizie i wiszących ogrodów Babilonu. Mieszkańcy Elidy zawdzięczają jednak swoje arcydzieło Atenom. Nie wielkości Aten, lecz Atenom w najgorszym wydaniu – z ich małostkową zazdrością, zdradą i siejącymi zamęt politykami.
Lucjusz Emiliusz tylko tyle powiedział, że jedynie Fidiasz mógł tak oddać Homerowego Zeusa; bo wielkie miał wyobrażenie o Olimpii, ale jeszcze większa jest od tego wyobrażenia rzeczywistość, jaką znalazł.
Fidiasz był wówczas jeszcze młodzieńcem, a wojny perskie wkrótce miały się skończyć. Znaczna część Aten wciąż leżała w ruinach, po tym gdy armia perska zajęła miasto w 480 r. p.n.e. i uczyniła wszystko, co mogła, żeby je zniszczyć. Wściekłość Persów skupiła się na Akropolu. Ci czciciele ognia niewiele mieli pożytku ze świątyni Ateny i ją zburzyli.
Perykles przewodził demokracji ateńskiej nie dzięki jakiejś szczególnej randze czy obieralnemu urzędowi, ale jedynie dzięki czystej sile swej osobowości. I postanowił, że Akropol, w tym zwłaszcza świątynia Ateny, zostanie odbudowana, i to odbudowana tak, aby przewyższała wszystkie inne budowle na świecie. Nowa świątynia miała zostać wzniesiona wyłącznie z najlepszych materiałów. Ściany miały być z marmuru pentelickiego, a dach z belek cedrowych i pozłacanych dachówek.
Złoty podział
Podziel linię na dwie części w taki sposób, aby dłuższa część, podzielona przez krótszą, miała takie same proporcje jak cała linia podzielona przez tę dłuższą część. Proporcja dłuższej linii do krótszej wynosi 1,618... (podobnie jak w przypadku liczby π (pi), liczba cyfr jest nieskończona).
Złoty podział stosowany jest tak w sztuce, jak i inżynierii, i dlatego również w architekturze, która łączy sztukę z inżynierią. Proporcje długości i szerokości Partenonu odpowiadają złotemu podziałowi, co nie może dziwić, ponieważ człowiekiem, który odkrył ten podział, był Fidiasz. W równaniach matematycznych symbolem tego współczynnika jest grecka litera ϕ (fi) – pierwsza litera imienia Fidiasza.
Mniejsze posągi miały być zrobione z marmuru z wyspy Paros, najpiękniejszego w całym znanym świecie. Centralnym punktem świątyni, która miała stanowić serce Akropolu, gdyż Akropol jest sercem Aten, miał być posąg Ateny. Marmur nie był wystarczająco dobrym materiałem na taki monument. Statua ta powinna być wykonana z polerowanej kości słoniowej i czystego złota, i w majestacie Ateny czciciele mieli ujrzeć majestat jej miasta, Aten, i jego ludu.
Budowę nadzorowała trzyosobowa komisja. Pierwszy z członków pozyskiwał robotników i materiały, drugi odpowiadał za kwestie architektoniczne i inżynierskie, trzeci zaś miał za zadanie łączyć wszystkie elementy w jedną, artystyczną całość. Tym trzecim był Fidiasz.
Nikt nie przeczy, że Fidiasz i jego koledzy wykonali doskonałą pracę. Jednak w chwili próżności rzeźbiarz pozwolił sobie dogodzić sobie samemu i swemu sponsorowi Peryklesowi. Na fryzie przedstawiającym Ateńczyków w walce z Amazonkami wyrzeźbił siebie jako wojownika rzucającego kamieniem we wroga oraz dodał świetną podobiznę Peryklesa walczącego z Amazonką. Co gorsza, krążyły pogłoski, że Fidiasz zapraszał dobrze urodzone kobiety rzekomo po to, aby oglądały powstające dzieła, podczas gdy faktycznie chodziło o umożliwianie w ten sposób kontaktu z nimi Peryklesowi, żeby je uwodził.
Wrogowie Peryklesa wymyślili, że mogą mu zaszkodzić, usuwając Fidiasza. Namówiono więc pracownika rzeźbiarza, aby zaświadczył, iż Fidiasz przywłaszczył sobie złoto przeznaczone na szaty Ateny.
Była to duża ilość złota, gdyż posąg Ateny Partenos miał nie tylko być chwałą Aten, lecz także stanowić miejski bank rezerw. Złoto z szat bogini w chwili zagrożenia mogło być zdjęte i użyte do opłacenia okrętów i ludzi – pod warunkiem oddania go później z powrotem. W rzeczy samej cella – pomieszczenie, w którym ustawiony był posąg – miał pewną wyjątkową cechę. W przeciwieństwie do jej odpowiedników w większości świątyń, ta cella podzielona była na dwie części. W drugim, dobrze zabezpieczonym pomieszczeniu za boginią znajdował się magazyn, w którym przechowywano złoto i srebro oraz daniny od zależnych miast wchodzących w skład imperium ateńskiego.
Perykles przewidział zarówno ryzyko defraudacji, jak i możliwość oskarżenia o nią z przyczyn politycznych. Polecił zatem, aby Fidiasz dopilnował, żeby w razie potrzeby złote szaty bogini można było zdjąć i zważyć. Uczyniono tak i udowodniono, iż całe złoto było na miejscu i uwzględnione. „Ach – oznajmił zdradliwy asystent Fidiasza. – Czy wspominałem o złocie? Miałem na myśli kość słoniową. Przywłaszczył sobie część kości słoniowej, z której wykonano posąg”. Kość słoniowa była integralną częścią posągu i nie można jej było zdjąć i zważyć. Nie mogąc dowieść niewinności, Fidiasz został natychmiast uznany za winnego i wtrącony do więzienia.
1. Fidiasz prezentuje komisji model swego monumentalnego posągu Ateny
Pentarkes nigdy się nie dowiedział, w jaki sposób Fidiasz wydostał się z ateńskiego więzienia, żeby dotrzeć do Elidy na Peloponezie, ani jak to się stało, że został później głównym projektantem posągu Zeusa. Niemal na pewno za tym manewrem kryła się ręka Peryklesa, być może dlatego, iż nawet po nagłym odejściu Fidiasza prace nad Partenonem musiały być kontynuowane.
Oznaczało to, że Fidiasz jest nadal potrzebny. Pozostawił w Atenach szkołę młodych artystów, którzy podjęli wyzwanie dokończenia dzieła swego mistrza. Pentarkes pamięta, że do pracowni w Elidzie co dnia, często w nieodpowiednich momentach, wpadali wysłannicy z Aten. Zadawali pytania o proporcje różnych posągów, sposób ich ustawienia, rodzaj kamienia stosowanego na frontony i o tysiące innych drobnych szczegółów. Z biegiem czasu, słuchając o postępach projektu, Pentarkes popadł w obsesyjną fascynację Partenonem niemal na równi z Fidiaszem. Musiał sam obejrzeć tę majestatyczną budowlę i ów spektakularny posąg Ateny, który niemal doprowadził jego mistrza do upadku. Opanowała go ciekawość, jakie w rzeczywistości okażą się te wszystkie detale, o których tak wiele słyszał.
Fidiasz zezwolił swemu uczniowi na odejście, choć uczynił to bardzo niechętnie. Z czasem on i Pentarkes zostali kochankami. Później Pentarkes odkrył, że Fidiasz powtórzył swoją sztuczkę z posągiem Ateny podczas pracy nad posągiem Zeusa. Młodzieńcem odbierającym nagrodę u podstawy posągu jest właśnie Pentarkes.
Abraham Zeus Lincoln
Ci, których ciekawi, jak mógł wyglądać posąg Zeusa, powinni odwiedzić jedną z wielu pseudogreckich świątyń w Waszyngtonie. (Dawniejsi Amerykanie dobrze znali swoją klasykę). Mauzoleum Lincolna (Lincoln Memorial), z jego fryzami i doryckimi kolumnami z marmuru, kryje w sobie posąg przedstawiający prezydenta USA zasiadającego w podobnym do tronu fotelu, który stanowi świadome naśladownictwo prawdopodobnego wyglądu Zeusa Olimpijskiego (aczkolwiek mając niecałe sześć metrów wysokości, jest o połowę niższy od posągu Zeusa dłuta Fidiasza). A sam budynek, w którym ustawiony jest posąg, cóż, ma proporcje zbliżone do złotego podziału Fidiasza: 57,8 na 36,1 m.
Niektórzy użytkownicy języka migowego sądzą, że tak samo jak Fidiasz, rzeźbiarz posągu Lincolna nie mógł się powstrzymać od dodania ukrytego przesłania. Palce siedzącego Lincolna zostały rzekomo ułożone w litery „A.L.” w języku migowym, być może z myślą o synu rzeźbiarza, który był głuchy.
Cóż powiedzieć o Atenach? Dla młodego człowieka z prowincjonalnego miasteczka miejsce to było obezwładniające. Przepychanie się przez tłumy na agorze i słuchanie akcentu z Syrakuz i Persji, zmieszanego z barbarzyńskim mamrotaniem niemal nagich trackich niewolników, było ekscytujące. W Elidzie ostatni obywatel kładł się spać wkrótce po zachodzie słońca; w Atenach imprezy ciągnęły się późno w noc przy świetle pochodni. Na ulicach występowali artyści i akrobaci, a filozofowie dyskutowali o sensie rzeczywistości w stoi odległej tylko o kilka metrów.
Pentarkes sądzi, że został Ateńczykiem z chwilą, gdy jego statek wpłynął do Pireusu. Port Aten był pełen statków, od niewielkich, przysadzistych, miejscowych łodzi rybackich, przez masywne okręty handlowe, aż po smukłe, przypominające rekina triremy, które zwinnie wpływały do wewnętrznego basenu portowego. Nie mógł oderwać wzroku od zgiełku i atmosfery zamierzonego chaosu.
Później zrozumiał, że jest to dominujący nastrój nie tylko w Pireusie, lecz nadto w całym mieście. Ateńczycy mogli nie wiedzieć, dokąd zmierza ich miasto ani jak oni mają się tam dostać, a jednak docierali – szybciej i z większym rozmachem niż ktokolwiek wcześniej. Były to czasy, gdy wszystko wydawało się możliwe.
Pentarkes wynajął pokój na piętrze w tawernie Fanagory i Demetriosa w pobliżu świątyni Zeusa, przy drodze z Pireusu do Aten. Za dnia kręcił się po Akropolu, wykorzystując znajomość z Fidiaszem, żeby dostać się do ekip rzeźbiarzy, malarzy i kamieniarzy rojących się na placu. W miarę postępów ich pracy najpiękniejszy budynek świata na jego oczach nabierał kształtów. Jak Pentarkes mógłby opuścić to miejsce?
Późnymi popołudniami i wieczorami Pentarkes zarabiał na utrzymanie, pomagając w tawernie na dole. Podczas pracy wszystkim, którzy zechcieli go posłuchać, opowiadał z zachwytem o widokach i widowiskach Partenonu. Aż nazbyt chętne audytorium odnalazł w osobie Kelandine, córki właścicieli tawerny. Słowo kelandine oznacza „glistnik jaskółcze ziele”, piękny żółty kwiat polny, i Pentarkes stwierdził, że imienniczka kwiatu także była piękna.
Z czasem Kelandine stała się bardziej formalnie znana jako „Kelandine, żona Pentarkesa Elejczyka”, a Pentarkes zaczął się uczyć od teściowej prowadzenia tawerny.
Pentarkes stał się Ateńczykiem. A ściśle rzecz biorąc, został metojkiem. Jedynym sposobem zostania pełnoprawnym obywatelem ateńskim jest urodzenie się w Atenach z ateńskich rodziców. „Nie możesz zostać Ateńczykiem, tak samo jak kot nie może zostać psem”, mówi przysłowie. Jednak bycie metojkiem jest wystarczająco zbliżone. Słowo „metojk” pochodzi od greckiego metoikos – dosłownie „zmieniający miejsce zamieszkania”. Ateny mogą zazdrośnie strzec swego obywatelstwa, ale nie mogą się obejść bez metojków. Są ich tam dziesiątki tysięcy – kupcy, kanceliści, kapłani, żeglarze i, tak, właściciele tawern.
Czystej krwi Ateńczycy udają, że szydzą z osiadłych u nich cudzoziemców, ale metojkowie znoszą te kpiny zupełnie spokojnie, albowiem często są znacznie bogatsi od szydzących z nich Ateńczyków. Wielu z nich jest rolnikami, podczas gdy cudzoziemcom nie wolno posiadać gruntów rolnych. Gdyby owi Ateńczycy wiedzieli, jak często metojkowie za ich plecami nazywają ich „wieśniakami”, może zrobiliby się nieco mniej wyniośli.
Metojkowie napędzają złożony mechanizm ateńskiej gospodarki, a ich podatki pomagają utrzymywać triremy ateńskiej floty, która panuje na morzu. (Metojkowie płacą dodatkowy podatek za przywilej mieszkania w Atenach). Ponieważ Pentarkes, pomocnik właścicieli tawerny, zarabia w Atenach znacznie więcej, niż zarabiałby jako drobny właściciel ziemski w Elidzie, akceptuje swój niższy status bez żalu. Ma teraz zdrowego syna i piękną, pulchną córkę, którzy oboje będą również metojkami, choć nigdy nie mieli żadnego innego domu niż Ateny.
Jako metojk Pentarkes nie może uczestniczyć w zgromadzeniu (wyłączenie to obejmuje również ateńskie kobiety i niewolników) i nie może pełnić funkcji sędziego. Z pewnością może wnosić sprawy do ateńskich sądów i właśnie ostatnio to uczynił, kiedy dostawca sprzedał mu kilka beczek octu, o których twierdził, że są winem. Pentarkes pamięta wyraz twarzy sędziów, gdy przekazywali sobie czarkę z tą substancją, zanim przyznali mu pełny zwrot pieniędzy – razem z odszkodowaniem.
Mimo iż Pentarkes nie może uczestniczyć w zgromadzeniu, odczuwa skutki jego rozporządzeń. Metojkowie służą w armii ateńskiej i ćwiczą równie rzetelnie jak każdy obywatel. Pentarkes jest na tyle zamożny, że może pozwolić sobie na panoplię – kompletną zbroję i broń, która czyni go pełnoprawnym hoplitą, wojownikiem ateńskim najwyższej rangi. Jeśli Ateny pójdą na wojnę, wtedy Pentarkes, chcąc nie chcąc, będzie walczył u boku ludzi, który ją przegłosowali.
Podczas niedawnej wojny ze Spartą Pentarkes brał udział w ekspedycji i dzięki temu uniknął niszczycielskiej zarazy w Atenach, która zabiła jego umiłowaną Kelandine. (Tawernę prowadziła pod jego nieobecność jego teściowa Fanagora, najwyraźniej niezniszczalna). Teraz metojk Pentarkes jest zaufanym sługą Aten. Nikt nie wątpi w jego lojalność ani zdatność do wypełniania obowiązków wobec miasta w służbie strażniczej na Akropolu, nawet w samym sercu świątyni Ateny.
Szuranie sandałów po kamieniach informuje Pentarkesa, że zbliża się już zmiennik. Jego warta niemal dobiegła końca. Wkrótce inni zajmą miejsce przy bogini, aczkolwiek Pentarkes nie potrafi tak naprawdę stwierdzić, kto kogo strzeże. Wejdzie do wartowni, wymieni z innymi strażnikami prymitywny żart czy dwa, po czym przełknie czarkę taniego wina i pójdzie spać na kilka godzin, do porannej warty.
Stanie na straży znowu, gdy świt pokoloruje stalowoszare niebo, a położona niżej agora zacznie się napełniać pierwszymi maleńkimi postaciami. Zanim zejdzie z warty, zatrzyma się w świątyni i pozdrowi jeszcze raz swoją Panią. Potem zejdzie długimi schodami, przechodząc przez różne posterunki po drodze do dolnego miasta, i wróci między Długimi Murami do domu, do tawerny.
Niekiedy zastanawia się, co się stało z Fidiaszem. W pewnym momencie wojny ze Spartą Fidiasz, jak się wydaje, wymknął się z wrogiej Elidy i nikt nie wie, co się z nim stało. Jego geniusz zniknął ze świata na zawsze. Co mistrz rzeźbiarstwa pomyślałby o Pentarkesie, gdyby mógł zobaczyć swego kochanka teraz, z cofającą się linią włosów i skórą na twarzy wygarbowaną w długich letnich kampaniach wojennych?
Nikt o tym nie wątpi w żadnym narodzie że Fidiasz był najsławniejszy w tej sztuce; aby go według zasług chwalić mogli.
PLINIUSZ STARSZY, HISTORIA NATURALNA, 36.4 (18).
Nikt, widząc zaprawionego w boju wojownika w zbroi albo jowialnego gospodarza tawerny wymieniającego żarty z klientami, nie skojarzyłby go ze smukłym złotowłosym chłopcem z Elidy. Ale na małym palcu Zeusa, zasiadającego w swoim majestacie w Olimpii, na samym palcu Króla Bogów Fidiasz wyrył imię. Pentarkes Kalos – głosi napis. „Pentarkes Piękny”.
Tak, myśli Pentarkes. Wciąga pod pancerzem uparte brzuszysko, które z roku na rok niepowstrzymanie rośnie. Wtedy byłem piękny.
Fidiasz
Fidiasz pojawia się na kartach historii około 450 r. p.n.e., kiedy Perykles powierza mu stronę artystyczną głównych projektów w Atenach. Przypisuje mu się stworzenie dojrzałego stylu klasycznego w rzeźbie. Przedstawia on mężczyzn i kobiety w kwiecie wieku, o doskonałym ciele, ze zdystansowanym, pogodnym wyrazem twarzy. Oczywiście styl ten najlepiej sprawdza się w przypadku wizerunków greckich bogów. (Kiedy mówimy, że ktoś „ma ciało greckiego boga”, to odwołujemy się do bogów Fidiasza).
Większość tego, co wiemy o Fidiaszu, pochodzi od Plutarcha, który pisał ponad pięćset lat później. Dokładne okoliczności wygnania Fidiasza są niesłychanie zagmatwane, ale zdaniem Platona, kiedy dotarł już do Elidy, jego umiejętności były ogromnie poszukiwane i dorobił się wielkiego bogactwa (Platon, Menon 91d). Powszechnie uważa się, że śmierć Fidiasza była nieprzyjemna, jednak niejasne jest, czy zadali mu ją Ateńczycy, Elejczycy, czy Spartanie.