-
nowość
-
promocja
Adwokat diabłów. Opowieści z samego dna sądowego piekła - ebook
Adwokat diabłów. Opowieści z samego dna sądowego piekła - ebook
Aby trafić na ławę oskarżonych i usłyszeć najcięższe zarzuty, wystarczy plotka lub zeznania wymuszone strachem. Aby wskazać winnego – presja, pośpiech i niekompetencja śledczych. Bo w procesach sądowych, wbrew powszechnym przekonaniom, nie trzeba żadnych dowodów. Gdy są, można je ukrywać, gdy nie ma – zastąpić choćby wizją jasnowidza. Przypomina to karykaturalny sądowy danse macabre z ludźmi, którzy wpadają w tryby bezdusznego systemu i otrzymują miano „diabłów”.
Seryjni zabójcy, mordercy na zlecenie, gwałciciele, a nawet kanibale. To właśnie ich broni adwokat Paweł Matyja. Był pełnomocnikiem Tomasza Komendy, dziś reprezentuje m.in. Ryszarda Boguckiego, skazanego za zabójstwo Pershinga, Leszka Pękalskiego okrzykniętego Wampirem z Bytowa czy Roberta Majchera - polskiego Hannibala Lectera.
W książce pokazuje, jak rodzą się sądowe patologie, jak działają mechanizmy śledztw, jak łatwo uruchamia się spirala oskarżeń i jak trudno ją później zatrzymać. Przekonuje, że w największych sprawach kryminalnych w Polsce skazano niewinnych.
To opowieści z samego dna sądowego piekła, boleśnie obnażające to, jak działa polski wymiar (nie)sprawiedliwości.
Czy nie są zbyt przerażające, by w nie uwierzyć?
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Literatura faktu |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8399-565-6 |
| Rozmiar pliku: | 5,9 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Nazywają mnie adwokatem diabłów. Moimi klientami są seryjni zabójcy, mordercy na zlecenie, szefowie najbrutalniejszych mafii, królowie narkobiznesu, gwałciciele, a nawet kanibale. To często najbardziej poszukiwani przestępcy w Europie, ludzie znienawidzeni przez społeczeństwo. Ich sprawy to historie z samego dna piekła. W tej książce opowiem o nich po raz pierwszy, pokazując ich prawdziwe oblicza.
Gdy w 2018 roku Tomasz Komenda ze łzami w oczach opuszczał zakład karny, cały kraj płakał razem z nim. Ludzie zobaczyli człowieka zniszczonego przez system sprawiedliwości, w którym, jak wówczas mówiono, „doszło do pomyłki”. Z niewinnego człowieka uczyniono mordercę i gwałciciela. Udowodnię, że słowo „pomyłka” jest tu jednak dalece nieadekwatne. Pomyłki – jak wierzę – są nieintencjonalne. W przypadku Komendy nie chodziło o nieświadomy błąd, bo gdy przy akompaniamencie medialnych werbli prowadzi się diabła na szafot, cel często uświęca środki. Właśnie o takich sprawach napiszę, pokazując, że niewinni ludzie nie trafiają za kraty przypadkiem.
To, że system nie działa, jest wiedzą powszechną. Ma pełno błędów. A co być może jeszcze gorsze, nie istnieje w nim tryb awaryjny, dający możliwość zatrzymania i zresetowania. Polski wymiar sprawiedliwości jest trochę jak rozpędzony autobus z filmu _Speed_. W przeciwieństwie jednak do tamtej fabuły nikt nie próbuje go nawet wyhamować ani naprawić.
Ta książka jest próbą odpowiedzi na pytanie: dlaczego ze spraw takich jak ta Tomasza Komendy, którego interesy również reprezentowałem, nie wyciągnięto żadnych wniosków? Jest rachunkiem sumienia zrobionym za tych, którzy zrobić go nie chcą. Nie będę ukrywał, że nie widzę realnych perspektyw na polepszenie tej sytuacji, bo wymiar sprawiedliwości z nadzwyczajną wręcz lekkością przyswaja patologiczne standardy całkowicie wypaczające sens jego działania. Opowiem zatem o miejscach zbrodni, które oglądałem, salach sądowych, na których toczyłem najcięższe bitwy, i zakładach karnych pełnych ludzi, w których niewinność głęboko wierzę, a których społeczeństwo panicznie się boi. Pokażę, że każdy może stać się oskarżonym i skazanym. Zdradzę, jak obłąkańcze teorie śledczych stają się wiarygodnymi motywami zbrodni, bezwartościowe poszlaki dowodami ciężkimi jak kamień u szyi topielca, a kuglarze różnej maści – wybitnymi wręcz ekspertami. Opowiem, jak ryzykowne może być forsowanie jedynego słusznego poglądu na daną sprawę i jak groźni okazują się ludzie, którzy w jego imię skłonni są pomijać niepodważalne alibi oskarżonych, a dowody świadczące o ich niewinności z premedytacją ukrywać. Na końcu postawię pytanie: czy połączenie tych składników można nazywać „sprawiedliwością”? – bo to ona ma być przecież produktem końcowym tego systemu. Nie mam wątpliwości, że proces sądowy bardziej niż teatr coraz częściej przypomina cyrk. Jego rezultatem jest karykaturalny sądowy danse macabre, z ludźmi, którzy, tak jak kiedyś Tomasz Komenda, wpadli w tryby bezdusznego systemu i bez własnej winy otrzymali miano „diabłów”.
Ufam, że lektura tej książki okaże się inspirującym doświadczeniem, skłaniającym do głębokiej refleksji nad ideą sprawiedliwości. Każda z opisanych w niej spraw budzi ogromne emocje społeczne. O każdej z nich można byłoby napisać osobną książkę; te być może kiedyś powstaną. Nie jest to jednak zwykły zbiór ciekawych spraw kryminalnych. Takich publikacji powstało już wiele. Każda z historii, którą opowiem, zrodzi gorszące pytanie: czy naprawdę tylko na taką sprawiedliwość nas stać?
Kolejne rozdziały odkrywać będą najrozmaitsze z grzechów naszego wymiaru sprawiedliwości. Takiej książki dotychczas nie było. Mam przekonanie, że pozwoli ona uzmysłowić wielu czytelnikom, że domniemanie niewinności to mocno zakurzony mit.
Ta książka nie będzie moralitetem o ludziach skrzywdzonych przez system. Będzie oskarżeniem tego systemu – podobnym do tego, które Emil Zola przedstawił przed ponad stu dwudziestu laty, publikując słynny list otwarty pod tytułem _J’Accuse!_ (_Oskarżam!_), w którym skrytykował sfingowaną sprawę sądową wytoczoną Alfredowi Dreyfusowi – postaci tragicznej, która stała się symboliczna dla wszystkich niesłusznie skazanych. Będzie też odpowiedzią na najczęściej zadawane mi pytania. Czy się boję? Czy mam sumienie i czy dręczy mnie ono, gdy moi klienci wychodzą na wolność? Czy czasem nimi gardzę? Dlaczego w ogóle podaję im rękę, a w wigilijny wieczór odwiedzam ich w celi i łamię się z nimi opłatkiem? Jakim prawem patrzę w oczy rodzinom ofiar i zarzucam im kłamstwa? Czy śpię potem spokojnie i czy mogę patrzeć na siebie w lustrze? Czy nie jestem osamotniony w swojej pracy ratowania diabłów? I wreszcie… czy przypadkiem nie jestem gorszy niż oni?
Oto moja spowiedź. Co jeśli okaże się zbyt przerażająca, by w nią uwierzyć?