AI dla firm - ebook
AI dla firm — Inteligentne narzędzia, realne efekty to praktyczny przewodnik po wykorzystaniu sztucznej inteligencji w nowoczesnym biznesie. Pokazuje, jak AI może usprawnić administrację, sprzedaż, marketing, obsługę klienta, finanse, HR i zarządzanie. Książka prowadzi od pierwszego audytu procesów, przez pilotaż i automatyzację, aż po budowę firmy świadomie wykorzystującej AI. Zawiera konkretne przykłady, strategie, wskazówki i gotowe prompty. Publikacja stworzona z pomocą AI.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Programowanie |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8467-392-8 |
| Rozmiar pliku: | 1,3 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Jeszcze niedawno sztuczna inteligencja była dla wielu przedsiębiorców przede wszystkim ciekawostką. Kojarzyła się z eksperymentalnymi chatbotami, generowaniem obrazów, automatycznym tłumaczeniem tekstów albo technologicznymi demonstracjami, które robiły wrażenie, ale nie zawsze było wiadomo, co właściwie można z nimi zrobić w normalnym przedsiębiorstwie. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. AI coraz szybciej przestaje być dodatkiem do świata biznesu, a zaczyna stawać się jednym z narzędzi, za pomocą których firmy wykonują codzienną pracę.
Zmiana jest znacznie większa, niż może się wydawać.
Sztuczna inteligencja może pomagać napisać wiadomość do klienta, przeanalizować dokument, przygotować pierwszą wersję oferty, uporządkować notatki ze spotkania, stworzyć raport, przeanalizować dane, przygotować pytania do rozmowy handlowej, opracować pomysły marketingowe, porównać warianty działania, znaleźć słabe punkty planu, stworzyć procedurę, przygotować instrukcję dla pracownika, uporządkować informacje z wielu źródeł, pomóc w przygotowaniu prezentacji, wesprzeć rekrutację, zaproponować sposób automatyzacji powtarzalnego procesu, a w wielu przypadkach również połączyć kilka etapów pracy w jeden powtarzalny workflow.
Jednocześnie AI nie jest magicznym rozwiązaniem wszystkich problemów przedsiębiorstwa.
I właśnie od tego warto rozpocząć rozmowę o sztucznej inteligencji w firmie.
Największym błędem może być bowiem rozpoczęcie od pytania: „Jakie narzędzie AI powinniśmy kupić?”. Znacznie lepsze pytanie brzmi: „Gdzie w naszej firmie tracimy czas, pieniądze albo uwagę ludzi i czy sztuczna inteligencja może nam w tym pomóc?”.
Ta różnica jest fundamentalna.
Firma nie potrzebuje AI dlatego, że AI istnieje. Firma potrzebuje lepszego sposobu wykonywania określonych zadań, rozwiązywania problemów, obsługi klientów, analizowania informacji czy organizowania pracy. Jeżeli sztuczna inteligencja może ten proces usprawnić, przyspieszyć albo częściowo zautomatyzować, wtedy pojawia się realny powód, aby po nią sięgnąć.
Jeżeli natomiast wdrażamy narzędzie tylko dlatego, że konkurencja już o nim mówi, ponieważ wszyscy pracownicy chcą „mieć AI”, albo dlatego, że na konferencji usłyszeliśmy, że „każda nowoczesna firma musi korzystać ze sztucznej inteligencji”, możemy bardzo szybko dojść do wniosku, że technologia niewiele zmieniła.
Można kupić dostęp do dziesięciu narzędzi AI i nadal wykonywać pracę dokładnie tak samo jak wcześniej.
Można też wykorzystać jedno dobrze dobrane narzędzie i odzyskać dziesiątki godzin pracy miesięcznie.
Różnicę robi nie liczba narzędzi.
Różnicę robi sposób ich wykorzystania.
Współczesna firma jest ogromnym zbiorem procesów. Niektóre są widoczne od razu. Inne działają niemal niezauważalnie. Pracownik rano otwiera skrzynkę pocztową i odpowiada na wiadomości. Ktoś inny przygotowuje zestawienie danych. Kolejna osoba przepisuje informacje z jednego systemu do drugiego. Handlowiec tworzy oferty. Marketingowiec przygotowuje treści. Menedżer organizuje spotkania i później próbuje odtworzyć ich ustalenia. Księgowość analizuje dokumenty. Dział HR przegląda CV. Obsługa klienta odpowiada na podobne pytania. Zarząd otrzymuje raporty i próbuje zorientować się, co właściwie wydarzyło się w firmie.
Każda z tych czynności może wydawać się niewielka.
Problem pojawia się wtedy, gdy pomnożymy ją przez liczbę pracowników, liczbę dni roboczych i liczbę miesięcy.
Pięć minut dziennie poświęcane na czynność, która mogłaby zostać częściowo zautomatyzowana, oznacza ponad dwadzieścia godzin w ciągu roku roboczego. Pół godziny dziennie to już ponad sto godzin rocznie. Godzina dziennie oznacza setki godzin. A jeśli podobny problem występuje u dziesięciu, dwudziestu czy stu osób, skala przestaje być marginalna.
Dlatego jednym z pierwszych zadań firmy powinno być znalezienie właśnie takich miejsc.
Nie chodzi przy tym wyłącznie o najbardziej skomplikowane procesy.
Często największe możliwości znajdują się w zwyczajnych, powtarzalnych czynnościach, których nikt nie uważa za wystarczająco ważne, aby je zmieniać. Kopiowanie informacji. Przepisywanie danych. Pisanie podobnych wiadomości. Tworzenie kolejnych wersji dokumentów. Szukanie informacji w długich plikach. Przygotowywanie podsumowań. Przenoszenie danych między aplikacjami. Ręczne tworzenie zestawień. Przypominanie o zadaniach. Porządkowanie notatek. Przygotowywanie pierwszych wersji raportów.
To właśnie tam AI może często przynieść pierwsze, stosunkowo łatwe do zauważenia efekty.
Nie oznacza to, że pracownicy są niepotrzebni.
Wręcz przeciwnie.
Jednym z najważniejszych powodów wykorzystywania AI w przedsiębiorstwie powinno być uwolnienie ludzi od części pracy, która nie wymaga ich pełnej uwagi, doświadczenia ani kreatywności. Jeżeli pracownik spędza dwie godziny na przepisywaniu i porządkowaniu informacji, być może warto sprawdzić, czy część tej pracy może wykonać system. Jeżeli specjalista spędza większość dnia na odpowiadaniu na powtarzalne pytania, warto zastanowić się, czy AI może przygotowywać pierwsze wersje odpowiedzi. Jeżeli menedżer traci wieczór na analizowanie kilkunastu dokumentów, być może sztuczna inteligencja może pomóc przygotować syntetyczne podsumowanie.
Celem nie powinno być więc „zastąpienie człowieka AI”.
Celem powinno być ZASTĄPIENIE NIEPOTRZEBNEJ PRACY INTELIGENTNIEJSZYM PROCESEM.
To zupełnie inna filozofia.
W wielu przedsiębiorstwach największym problemem nie jest brak ludzi. Problemem jest to, że wartościowi ludzie wykonują zadania, które nie wykorzystują ich największych kompetencji.
Doświadczony handlowiec nie musi poświęcać połowy dnia na przepisywanie informacji do dokumentu.
Dobry menedżer nie powinien być zmuszony do ręcznego porządkowania każdej notatki.
Specjalista może mieć znacznie większą wartość wtedy, gdy analizuje problem, podejmuje decyzję i rozmawia z klientem, niż wtedy, gdy ręcznie przepisuje dane pomiędzy arkuszami.
Pracownik marketingu może wykorzystać więcej swoich kompetencji, jeżeli zamiast godzinami przygotowywać dziesiątą wersję tego samego tekstu, poświęci czas na strategię, analizę odbiorców i rozwijanie nowych pomysłów.
AI może być więc nie tylko narzędziem oszczędzania czasu.
Może być narzędziem przesuwania czasu pracowników z czynności niskiej wartości do czynności o wyższej wartości.
To jedna z najważniejszych zmian, jakie może przynieść dobrze przemyślane wykorzystanie sztucznej inteligencji.
W tej książce AI będzie traktowana właśnie w ten sposób.
Nie jako gadżet.
Nie jako modne hasło.
Nie jako „robot, który zrobi wszystko”.
Lecz jako narzędzie biznesowe.
Może pełnić rolę asystenta, który pomaga pracownikowi w codziennych zadaniach. Może być analitykiem, który porządkuje dane i wskazuje wzorce. Może działać jako researcher, który pomaga określić, jakich informacji potrzebujemy i jak je analizować. Może być doradcą, który przedstawia argumenty za i przeciw określonemu rozwiązaniu. Może działać jako kontroler jakości, który próbuje znaleźć błędy i niespójności. Może być również kreatywnym partnerem, który generuje warianty i zmusza zespół do spojrzenia na problem z innej perspektywy.
Jedno narzędzie może więc pełnić wiele ról.
Nie powinno to jednak prowadzić do przekonania, że AI jest pełnoprawnym pracownikiem, któremu można bez kontroli przekazać odpowiedzialność za firmę.
AI nie ponosi odpowiedzialności za decyzję biznesową.
Nie zna całego kontekstu przedsiębiorstwa, chyba że człowiek mu go odpowiednio przekaże.
Nie zawsze rozumie rzeczywiste intencje klienta.
Może popełnić błąd.
Może stworzyć nieprawdziwą informację.
Może źle zinterpretować dane.
Może przedstawić przekonującą odpowiedź, która jest błędna.
Dlatego odpowiedzialne wdrożenie AI musi opierać się na współpracy człowieka i technologii, a nie na bezkrytycznym oddawaniu decyzji maszynie.
Najbardziej wartościowe podejście można sprowadzić do prostego schematu: AI WYKONUJE LUB WSPIERA PRACĘ, CZŁOWIEK KONTROLUJE I ODPOWIADA ZA REZULTAT.
Oczywiście zakres tej kontroli może być różny.
Jeżeli prosimy AI o stworzenie pięciu propozycji tytułu newslettera, ryzyko błędu jest stosunkowo niewielkie. Jeżeli prosimy o przygotowanie pierwszego szkicu maila, pracownik może szybko go przeczytać i poprawić. Jeżeli jednak AI ma analizować dane finansowe, przygotowywać informacje dotyczące prawa, przetwarzać dane klientów albo wspierać decyzję o dużych konsekwencjach, poziom kontroli powinien być znacznie wyższy.
Właśnie dlatego wdrożenie sztucznej inteligencji nie powinno być wyłącznie projektem technologicznym.
To projekt organizacyjny.
Dotyczy sposobu pracy ludzi.
Dotyczy procedur.
Dotyczy odpowiedzialności.
Dotyczy bezpieczeństwa informacji.
Dotyczy jakości.
Dotyczy sposobu podejmowania decyzji.
Dotyczy również kultury organizacyjnej.
Firma może kupić najlepsze narzędzie AI na rynku, ale jeżeli pracownicy nie wiedzą, do czego mogą go używać, czego nie wolno do niego wprowadzać, jak oceniać odpowiedzi i kiedy należy skonsultować rezultat z człowiekiem, samo narzędzie niewiele zmieni.
Z drugiej strony firma nie musi od razu budować skomplikowanego systemu sztucznej inteligencji.
Nie musi tworzyć własnego modelu językowego.
Nie musi zatrudniać kilkunastoosobowego zespołu specjalistów.
Nie musi przebudowywać całej organizacji w ciągu jednego miesiąca.
W wielu przypadkach można rozpocząć znacznie prościej.
Wystarczy znaleźć jeden konkretny problem.
To może być przygotowywanie raportów.
Może być analiza wiadomości od klientów.
Może być tworzenie ofert.
Może być porządkowanie dokumentów.
Może być przygotowywanie podsumowań spotkań.
Może być analiza danych sprzedażowych.
Może być tworzenie materiałów marketingowych.
Może być obsługa najczęściej zadawanych pytań.
Następnie warto sprawdzić, ile czasu obecnie zajmuje ten proces, jakie generuje koszty, gdzie występują błędy i jak wygląda jego obecny przebieg. Dopiero później należy zastanowić się, czy AI może poprawić sytuację.
To podejście pozwala uniknąć bardzo częstego błędu: wdrażania technologii bez wcześniejszego zrozumienia problemu.
Jeżeli nie wiemy, ile czasu zajmuje dany proces przed wdrożeniem, trudno będzie powiedzieć, czy po wdrożeniu rzeczywiście coś zyskaliśmy.
Jeżeli nie znamy liczby błędów przed automatyzacją, trudno będzie ocenić poprawę jakości.
Jeżeli nie wiemy, ile kosztuje wykonanie określonej czynności, trudno będzie policzyć zwrot z inwestycji.
Dlatego jednym z najważniejszych pojęć w tej książce będzie MIERZALNY EFEKT.
AI może być interesujące.
Może być imponujące.
Może być efektowne.
Ale przedsiębiorstwo potrzebuje przede wszystkim odpowiedzi na pytanie: CO Z TEGO WYNIKA DLA FIRMY?
Czy pracownicy oszczędzają czas?
Czy klienci szybciej otrzymują odpowiedzi?
Czy liczba błędów spada?
Czy proces jest prostszy?
Czy firma może obsłużyć więcej klientów bez proporcjonalnego zwiększania kosztów?
Czy pracownicy mają więcej czasu na zadania wymagające ich doświadczenia?
Czy decyzje są podejmowane na podstawie lepiej uporządkowanych informacji?
Czy sprzedaż rośnie?
Czy koszty spadają?
Czy firma może szybciej przygotowywać oferty, raporty lub produkty?
To są pytania, które mają znaczenie.
Nie „czy mamy AI?”.
Tylko „co AI zmieniło?”.
Warto również zrozumieć, że sposób wykorzystania sztucznej inteligencji będzie różnił się w zależności od wielkości przedsiębiorstwa.
Mała firma może potraktować AI niemal jak dodatkowego wirtualnego pracownika. Przedsiębiorca często jednocześnie zajmuje się sprzedażą, marketingiem, administracją, obsługą klienta, dokumentacją, planowaniem i finansami. W takiej sytuacji nawet częściowe odciążenie z kilku powtarzalnych czynności może mieć ogromne znaczenie.
Średnie przedsiębiorstwo może wykorzystywać AI do usprawniania konkretnych działów i procesów. Możliwe staje się tworzenie standardów, bibliotek promptów, wewnętrznych baz wiedzy, asystentów dla określonych zespołów oraz automatyzacji łączących wiele aplikacji.
Duża organizacja może natomiast potrzebować bardziej rozbudowanego podejścia. Pojawiają się kwestie zarządzania dostępem, bezpieczeństwa, polityki korzystania z AI, integracji z istniejącymi systemami, kontroli jakości, zarządzania zmianą, szkolenia pracowników oraz mierzenia efektów na dużą skalę.
W każdej z tych sytuacji zasada pozostaje jednak taka sama.
Najpierw problem.
Później proces.
Dopiero potem technologia.
Nie odwrotnie.
Wdrożenie AI nie musi również oznaczać wielkiej rewolucji. Wiele firm może zacząć od prostego eksperymentu. Jeden pracownik. Jedno zadanie. Jeden proces. Jeden miesiąc testów. Konkretne kryteria sukcesu.
Jeżeli rezultat jest dobry, rozwiązanie można rozwijać.
Jeżeli nie działa, można je zmienić.
Jeżeli ryzyko okazuje się zbyt duże, można z niego zrezygnować.
To znacznie bezpieczniejsze niż próba jednoczesnego „wdrożenia AI w całej firmie”.
Technologia powinna być wdrażana stopniowo, tam, gdzie rzeczywiście przynosi wartość.
Warto również pamiętać, że AI nie zawsze musi wykonywać całe zadanie.
Czasami największą wartość daje wykonanie pierwszych 60 czy 80 procent pracy, którą człowiek następnie sprawdza i kończy.
Jeżeli przygotowanie dokumentu zajmowało godzinę, a AI pozwala stworzyć dobry szkic w dziesięć minut, firma nie musi automatyzować całego procesu. Już samo skrócenie pracy może być znaczącą korzyścią.
Jeżeli analiza danych zajmowała pół dnia, a AI pozwala szybko znaleźć najważniejsze zależności, pracownik może poświęcić resztę czasu na interpretację i decyzję.
Jeżeli przygotowanie oferty wymagało wielu ręcznych czynności, AI może pomóc stworzyć jej pierwszą wersję, którą handlowiec dopasuje do konkretnego klienta.
To bardzo ważna koncepcja: NIE KAŻDA AUTOMATYZACJA MUSI BYĆ PEŁNA, ABY BYŁA OPŁACALNA.
Czasami najlepszym rozwiązaniem jest częściowa automatyzacja.
Człowiek pozostaje w procesie, ale przestaje wykonywać najbardziej monotonne elementy pracy.
W tym sensie sztuczna inteligencja może zmienić nie tylko tempo pracy, ale również jej charakter.
Pracownik może zamiast tworzyć tekst od zera zacząć go redagować.
Zamiast przeszukiwać setki stron informacji może zacząć od uporządkowanego zestawienia.
Zamiast ręcznie analizować wszystkie przypadki może skupić się na wyjątkach.
Zamiast przygotowywać raport może poświęcić więcej czasu na interpretację jego wyników.
Zamiast przepisywać dane może kontrolować ich poprawność.
To przesunięcie z wykonywania mechanicznej pracy w stronę pracy wymagającej oceny, doświadczenia i podejmowania decyzji może być jednym z najważniejszych efektów rozsądnego wykorzystania AI.
Jednak wraz z możliwościami pojawiają się również zagrożenia.
Im bardziej firma polega na sztucznej inteligencji, tym ważniejsze stają się bezpieczeństwo i odpowiedzialność.
Nie każdą informację można bezrefleksyjnie wkleić do publicznego narzędzia. Dane osobowe, informacje klientów, poufne dokumenty, hasła, dane dostępowe, tajemnice przedsiębiorstwa czy inne wrażliwe informacje wymagają odpowiedniego zabezpieczenia. Firma powinna wiedzieć, jakie narzędzia są dopuszczone do określonych zastosowań, jakie informacje mogą być przetwarzane i jakie zasady obowiązują pracowników.
Bezpieczeństwo nie może być dodatkiem, który pojawia się dopiero po wdrożeniu.
Powinno być częścią projektu od samego początku.
Podobnie jak kontrola jakości.
Jeżeli AI przygotowuje treść, należy ją przeczytać.
Jeżeli analizuje dane, należy sprawdzić założenia.
Jeżeli tworzy raport, należy zweryfikować źródła.
Jeżeli proponuje decyzję, należy ocenić jej podstawy.
Jeżeli przygotowuje dokument biznesowy, człowiek powinien upewnić się, że dokument rzeczywiście odpowiada potrzebom firmy.
To nie oznacza, że korzystanie z AI staje się nieopłacalne, ponieważ wszystko trzeba sprawdzać.
Wręcz przeciwnie.
Kontrola jest zwykle znacznie szybsza niż wykonanie całego zadania od początku.
Jeżeli AI przygotuje dobry szkic w kilka minut, człowiek może poświęcić kilkanaście minut na jego poprawienie zamiast godzinę na napisanie wszystkiego samodzielnie.
Właśnie tak należy myśleć o produktywności.
Nie chodzi o to, aby człowiek przestał pracować.
Chodzi o to, aby człowiek pracował tam, gdzie jego udział rzeczywiście jest potrzebny.
W tej książce znajdziesz wiele przykładów zastosowania AI w różnych obszarach firmy. Będziemy patrzeć na przedsiębiorstwo jako na system złożony z procesów, ludzi, informacji i decyzji. Zastanowimy się, gdzie AI może pomóc w administracji, dokumentach, sprzedaży, marketingu, obsłudze klienta, analizie danych, rekrutacji, zarządzaniu projektami, planowaniu, komunikacji i codziennej organizacji pracy.
Będziemy również mówić o promptach.
Dobry prompt nie jest magicznym zaklęciem.
Jest instrukcją.
Im lepiej AI rozumie zadanie, kontekst, oczekiwany rezultat, ograniczenia i format odpowiedzi, tym większa szansa, że rezultat będzie użyteczny. Dlatego w praktyce warto nauczyć pracowników nie tylko korzystania z konkretnego narzędzia, lecz także sposobu formułowania poleceń.
Można zacząć od prostego schematu: przedstaw sytuację, określ zadanie, podaj kontekst, wskaż ograniczenia, określ oczekiwany format i dodaj kryteria jakości.
Na przykład zamiast napisać:
„Napisz ofertę”.
możemy powiedzieć:
PROMPT:
„Przygotuj pierwszą wersję oferty dla klienta na podstawie informacji, które podaję poniżej. Firma oferuje . Klientem jest . Jego najważniejsza potrzeba to . Oferta powinna być profesjonalna, konkretna i skoncentrowana na korzyściach dla klienta. Nie wymyślaj informacji, których nie podałem. Jeśli brakuje danych potrzebnych do przygotowania dobrej oferty, najpierw wskaż, jakich informacji potrzebujesz. Przygotuj tekst w strukturze: krótki wstęp, problem klienta, proponowane rozwiązanie, najważniejsze korzyści, zakres usługi, kolejne kroki.”
Różnica między tymi dwoma poleceniami nie polega na tym, że drugie jest „ładniejsze”.
Polega na tym, że przekazuje AI znacznie więcej informacji potrzebnych do wykonania zadania.
Podobną zasadę można zastosować niemal wszędzie.
PROMPT:
„Przeanalizuj poniższy proces biznesowy. Najpierw opisz go w kolejnych krokach. Następnie wskaż, które czynności są powtarzalne, które wymagają decyzji człowieka, które mogą być wspierane przez AI, a które potencjalnie można zautomatyzować. Dla każdego elementu określ potencjalną korzyść, ryzyko oraz poziom kontroli człowieka, który powinien pozostać w procesie. Nie zakładaj, że każdą czynność należy automatyzować. Celem jest znalezienie miejsc, w których AI rzeczywiście może poprawić efektywność.”
To jest sposób myślenia, który będzie towarzyszył całej książce.
Nie pytamy wyłącznie: „Co potrafi AI?”.
Pytamy: „CO W NASZEJ FIRMIE POWINNO BYĆ ZROBIONE LEPIEJ I CZY AI MOŻE NAM W TYM POMÓC?”
To pytanie prowadzi do znacznie ciekawszych odpowiedzi.
Może się okazać, że największą oszczędność przyniesie automatyzacja dokumentów.
Może się okazać, że problemem jest obsługa klienta.
Może się okazać, że pracownicy tracą czas na spotkania, po których nikt nie pamięta ustaleń.
Może się okazać, że firma posiada ogromną ilość danych, ale nie potrafi ich szybko wykorzystać.
Może się okazać, że handlowcy wykonują dziesiątki powtarzalnych czynności administracyjnych.
Może się okazać, że marketing produkuje dużo treści, ale brakuje mu strategii.
Może się również okazać, że konkretny proces wcale nie powinien być automatyzowany.
I to również jest wartościowy wynik analizy.
Dobra technologia nie polega na automatyzowaniu wszystkiego.
Polega na świadomym wybieraniu tego, co warto automatyzować.
Przedsiębiorstwo powinno również uważać na pułapkę „AI dla AI”. Można bardzo łatwo stworzyć efektowny system, który generuje raporty, podsumowania, wykresy i rekomendacje, ale w praktyce nikt ich nie wykorzystuje. Można stworzyć dziesiątki automatyzacji, które komplikują proces bardziej, niż go upraszczają. Można wdrożyć rozwiązanie, które oszczędza pracownikowi pięć minut, ale wymaga godzinnego utrzymania.
Dlatego każde wdrożenie powinno odpowiadać na pytanie: CZY PO ZASTOSOWANIU AI RZECZYWIŚCIE JEST LEPIEJ?
Jeżeli odpowiedź brzmi „nie”, rozwiązanie należy zmienić albo usunąć.
To również jest element dojrzałego podejścia do technologii.
Nie wszystko, co można zrobić, trzeba robić.
Nie każda automatyzacja jest dobra.
Nie każdy proces wymaga AI.
Nie każdy pracownik musi korzystać z tych samych narzędzi.
Nie każdy problem technologiczny jest problemem, który należy rozwiązać technologią.
Czasami najlepszym rozwiązaniem może być po prostu uproszczenie procedury.
Czasami wystarczy usunąć niepotrzebny etap.
Czasami problemem jest brak jasnej odpowiedzialności.
Czasami pracownicy wykonują zadanie tylko dlatego, że „zawsze tak robiliśmy”.
AI może pomóc nam te problemy zauważyć, ale nie zastąpi zdrowego rozsądku.
Dlatego ta książka nie jest instrukcją obsługi jednego konkretnego narzędzia. Narzędzia będą się zmieniać. Funkcje będą się zmieniać. Modele będą się rozwijać. To, co dzisiaj wymaga kilku ręcznych kroków, za jakiś czas może być wykonywane automatycznie. Pojawią się nowe sposoby integracji, nowe aplikacje i nowe możliwości.
Trwała wartość znajduje się jednak gdzie indziej.
W umiejętności rozpoznawania problemów.
W umiejętności projektowania procesów.
W umiejętności zadawania właściwych pytań.
W umiejętności przekazywania AI odpowiedniego kontekstu.
W umiejętności oceniania rezultatów.
W umiejętności mierzenia efektów.
I przede wszystkim w umiejętności rozpoznania, KIEDY AI RZECZYWIŚCIE POMAGA, A KIEDY TYLKO KOMPLIKUJE PRACĘ.
Być może właśnie dlatego najważniejszym celem tej książki nie jest nauczenie Cię obsługi określonego zestawu narzędzi.
Chodzi o zmianę sposobu patrzenia na firmę.
Kiedy zobaczysz pracę jako zbiór procesów, zaczniesz zauważać rzeczy, których wcześniej nie było widać.
Zobaczysz, że pracownik nie „pracuje przy dokumentach”, lecz wykonuje kilkanaście konkretnych czynności.
Zobaczysz, że obsługa klienta nie jest jednym procesem, lecz serią powtarzalnych etapów.
Zobaczysz, że przygotowanie raportu składa się z pobierania danych, ich czyszczenia, analizy, interpretacji, formatowania i prezentacji.
Zobaczysz, że przygotowanie oferty może składać się z zebrania informacji, analizy potrzeb klienta, wyboru rozwiązania, kalkulacji, napisania tekstu, sprawdzenia warunków i wysłania dokumentu.
A kiedy zaczniesz patrzeć na pracę w ten sposób, pojawi się najważniejsze pytanie:
KTÓRY Z TYCH KROKÓW NAPRAWDĘ MUSI ZOSTAĆ WYKONANY PRZEZ CZŁOWIEKA?
Niektóre odpowiedzi będą oczywiste.
Niektóre zaskoczą.
Niektóre doprowadzą do stworzenia prostego promptu.
Inne będą wymagały automatyzacji łączącej kilka systemów.
Jeszcze inne pokażą, że AI nie jest w danym miejscu potrzebne.
I właśnie o to chodzi.
Dojrzałe wykorzystanie sztucznej inteligencji nie polega na tym, aby wszędzie postawić AI.
Polega na tym, aby wiedzieć, GDZIE AI MA SENS.
Ta książka ma być przewodnikiem właśnie po takim podejściu.
Nie po świecie efektownych demonstracji, lecz po świecie realnych problemów przedsiębiorstwa.
Po świecie skrzynki odbiorczej pełnej wiadomości.
Po świecie dokumentów czekających na przygotowanie.
Po świecie klientów oczekujących odpowiedzi.
Po świecie raportów, tabel i danych.
Po świecie spotkań, po których trzeba uporządkować ustalenia.
Po świecie handlowców, marketingowców, menedżerów, przedsiębiorców i pracowników administracyjnych.
Po świecie ludzi, którzy często nie potrzebują kolejnego narzędzia.
Potrzebują po prostu WIĘCEJ CZASU NA WŁAŚCIWĄ PRACĘ.
I właśnie dlatego najważniejsza zasada tej książki będzie bardzo prosta:
NIE WDRAŻAJ AI DLATEGO, ŻE JEST MODNE. WDRAŻAJ JE TAM, GDZIE ROZWIĄZUJE KONKRETNY PROBLEM.
Jeżeli sztuczna inteligencja pozwoli pracownikowi szybciej przygotować dokument — wykorzystaj ją.
Jeżeli pozwoli szybciej znaleźć potrzebną informację — wykorzystaj ją.
Jeżeli pomoże wykryć błąd — wykorzystaj ją.
Jeżeli pozwoli lepiej przygotować się do rozmowy z klientem — wykorzystaj ją.
Jeżeli pomoże przeanalizować dane i dostrzec zależność, której wcześniej nie zauważaliśmy — wykorzystaj ją.
Jeżeli pozwoli automatycznie przekazać informacje między systemami — wykorzystaj ją.
Ale jeżeli wdrożenie AI nie daje realnej korzyści, nie ma powodu, aby robić to tylko po to, żeby firma mogła powiedzieć, że „korzysta ze sztucznej inteligencji”.
Technologia jest środkiem.
Nie celem.
Celem jest lepiej działająca firma.
Firma, która szybciej odpowiada klientom.
Firma, która podejmuje lepsze decyzje.
Firma, która ogranicza niepotrzebną pracę.
Firma, która potrafi wykorzystać informacje.
Firma, która daje swoim pracownikom narzędzia zwiększające ich możliwości.
Firma, która nie boi się nowych technologii, ale też nie przyjmuje ich bezkrytycznie.
Firma, która eksperymentuje, mierzy, sprawdza i poprawia.
I przede wszystkim firma, która rozumie, że sztuczna inteligencja nie powinna odbierać ludziom sensu pracy.
Powinna pomagać im odzyskać czas na to, czego maszyna nie wykonuje w taki sam sposób: myślenie, odpowiedzialność, relacje, przywództwo, empatię, ocenę sytuacji, kreatywność, podejmowanie decyzji i budowanie wartości.
Przyszłość przedsiębiorczości nie będzie więc polegała wyłącznie na tym, kto ma dostęp do najlepszej sztucznej inteligencji.
Coraz większe znaczenie będzie miało to, KTO POTRAFI NAJLEPIEJ WŁĄCZYĆ AI W SPOSÓB DZIAŁANIA SWOJEJ FIRMY.
A to oznacza, że przewagę mogą zdobywać nie tylko największe organizacje dysponujące ogromnymi budżetami technologicznymi. Również małe firmy mogą wykorzystać AI do zwiększenia swoich możliwości. Jeden przedsiębiorca może dzięki odpowiednio zaprojektowanym procesom wykonywać pracę, która wcześniej wymagała większego zespołu. Mały dział może szybciej analizować informacje. Niewielka firma może sprawniej przygotowywać oferty i obsługiwać klientów.
Nie dlatego, że AI magicznie zastępuje ludzi.
Dlatego, że pozwala ludziom lepiej wykorzystać ich czas.
I właśnie od tego zaczyna się prawdziwe wykorzystanie sztucznej inteligencji w biznesie.
Nie od wielkiej rewolucji.
Nie od zakupu dziesięciu programów.
Nie od hasła „musimy mieć AI”.
Zaczyna się od jednego pytania:
JAKI KONKRETNY PROBLEM CHCEMY ROZWIĄZAĆ?
A następnie od kolejnego:
CZY SZTUCZNA INTELIGENCJA MOŻE POMÓC NAM ROZWIĄZAĆ GO SZYBCIEJ, TANIEJ, LEPIEJ ALBO BEZPIECZNIEJ?
Jeżeli odpowiedź brzmi „tak”, warto zrobić następny krok.
Mały.
Konkretny.
Mierzalny.
I dopiero wtedy budować kolejne.
Bo najlepsze wdrożenie AI nie musi być najbardziej spektakularne.
Najlepsze wdrożenie to takie, po którym pracownik mówi:
„Wcześniej zajmowało mi to dwie godziny. Teraz zajmuje dwadzieścia minut”.
Klient mówi:
„Odpowiedź dostałem od razu”.
Menedżer mówi:
„Wreszcie wiem, co wynika z tych danych”.
Przedsiębiorca mówi:
„Mam więcej czasu na rozwijanie firmy”.
A cała organizacja może powiedzieć:
„PRACUJEMY MĄDRZEJ, A NIE TYLKO SZYBCIEJ”.
To właśnie jest prawdziwy sens AI dla firm.ROZDZIAŁ 5. AI w sprzedaży
Sprzedaż od zawsze była połączeniem relacji, informacji, doświadczenia i umiejętności podejmowania decyzji. Dobry handlowiec musi znać produkt, rozumieć klienta, potrafić zadawać właściwe pytania, rozpoznawać potrzeby, reagować na obiekcje, przygotowywać oferty i konsekwentnie prowadzić rozmowę aż do momentu podjęcia decyzji. W teorii brzmi to prosto. W praktyce sprzedaż jest jednak jednym z najbardziej obciążających obszarów działalności firmy, ponieważ handlowiec jednocześnie prowadzi wiele procesów.
Jednego dnia może rozmawiać z kilkoma nowymi klientami, przygotowywać oferty dla kolejnych osób, odpowiadać na pytania obecnych klientów, prowadzić negocjacje, uzupełniać informacje w systemie CRM, analizować historię kontaktu, uczestniczyć w spotkaniach, wysyłać podsumowania i pilnować follow-upów. Do tego dochodzą cele sprzedażowe, raportowanie, analiza wyników i konieczność ciągłego poszukiwania nowych szans.
W takim środowisku sztuczna inteligencja może pełnić niezwykle użyteczną funkcję pomocniczą.
Nie oznacza to, że AI powinna zostać handlowcem. Sprzedaż jest obszarem, w którym znaczenie mają relacje, zaufanie, intuicja, doświadczenie i umiejętność odczytywania sytuacji. AI może natomiast przejąć dużą część pracy przygotowawczej, analitycznej i administracyjnej, która towarzyszy sprzedaży.
Dobry handlowiec nie powinien spędzać większości dnia na szukaniu informacji, przepisywaniu danych i zastanawianiu się, co napisać w kolejnym e-mailu. Powinien przede wszystkim rozmawiać z klientami, rozumieć ich potrzeby i pomagać im podjąć właściwą decyzję.
AI może sprawić, że więcej czasu pozostanie właśnie na te działania.
Jednym z pierwszych zastosowań jest przygotowanie handlowca do rozmowy z klientem.
Przed spotkaniem trzeba często przeanalizować historię kontaktów, wcześniejsze zamówienia, zgłoszenia, potrzeby klienta, informacje o jego firmie, dotychczasowe propozycje i potencjalne problemy. Jeżeli handlowiec ma przed spotkaniem dwadzieścia minut, może nie mieć czasu na dokładne przeglądanie wszystkich informacji.
AI może przygotować z nich krótką kartę klienta.
Może wskazać, kim jest klient, czego dotyczyła wcześniejsza rozmowa, jakie problemy zostały zidentyfikowane, co zostało mu zaproponowane, jakie pytania pozostały bez odpowiedzi oraz jaki powinien być cel kolejnego spotkania.
Taka karta nie powinna zastępować przygotowania handlowca. Powinna je przyspieszać.
Jeszcze większą wartość można uzyskać, jeżeli AI przygotuje również listę pytań, które warto zadać podczas rozmowy.
Jeżeli klient wcześniej sygnalizował problem z kosztami, pytania mogą dotyczyć obecnych kosztów i sposobu ich obliczania. Jeżeli problemem był czas realizacji, warto sprawdzić, jak opóźnienia wpływają na działalność klienta. Jeżeli klient interesował się konkretnym produktem, można przygotować pytania pomagające ustalić, jakie kryteria będą decydować o zakupie.
W ten sposób handlowiec nie wchodzi na spotkanie wyłącznie z wiedzą o produkcie.
Wchodzi z hipotezą dotyczącą potrzeb klienta.
To bardzo istotna różnica.
Sprzedaż nie powinna polegać na przedstawieniu wszystkich zalet produktu i oczekiwaniu, że klient sam znajdzie powód do zakupu. Znacznie skuteczniejszy jest proces, w którym najpierw rozpoznajemy sytuację klienta, a dopiero potem pokazujemy rozwiązanie odpowiadające jego rzeczywistym potrzebom.
AI może pomóc przygotować taki proces.
Może przeanalizować informacje o kliencie i zaproponować obszary, które warto sprawdzić podczas rozmowy. Może również wskazać, jakich danych brakuje.
Trzeba jednak uważać, aby nie pomylić analizy z wiedzą.
Jeżeli AI nie ma informacji potwierdzających konkretny fakt dotyczący klienta, nie powinna go wymyślać. Informacja „klient ma problem z X” jest czymś zupełnie innym niż „na podstawie dostępnych danych warto sprawdzić, czy klient ma problem z X”.
Ta różnica ma ogromne znaczenie w sprzedaży.
Handlowiec, który zacznie rozmowę od błędnego założenia, może bardzo szybko stracić wiarygodność.
Dlatego AI powinna oddzielać fakty od hipotez.
Może powiedzieć: „Z dostępnych informacji wynika…” oraz „Warto sprawdzić, czy…”.
Tak przygotowany handlowiec może prowadzić znacznie bardziej świadomą rozmowę.
Kolejnym obszarem jest analiza potrzeb klienta.
AI może pomóc uporządkować informacje uzyskane podczas rozmowy. Handlowiec może po spotkaniu wprowadzić notatki, transkrypcję rozmowy albo własne obserwacje. AI może następnie wyodrębnić najważniejsze potrzeby, problemy, oczekiwania, kryteria zakupowe, ograniczenia budżetowe, przewidywany termin decyzji oraz osoby uczestniczące w procesie zakupowym.
Może również wskazać informacje, których handlowiec nie uzyskał.
Jest to szczególnie przydatne w przypadku bardziej skomplikowanych sprzedaży.
Klient może powiedzieć wiele rzeczy podczas godzinnej rozmowy. Nie wszystkie będą równie ważne. AI może pomóc zbudować z tego uporządkowany obraz sytuacji.
Przykładowo może wskazać, że klient obecnie korzysta z rozwiązania konkurencyjnego, głównym problemem jest czas obsługi, decyzję podejmuje kilka osób, termin wdrożenia jest planowany na kolejny kwartał, a najważniejszym kryterium jest ograniczenie kosztów.
Handlowiec otrzymuje wówczas nie tylko notatkę.
Otrzymuje mapę procesu zakupowego.
AI może również pomóc w tworzeniu ofert.
Tworzenie oferty jest często zadaniem czasochłonnym, szczególnie jeżeli każda oferta powinna być dostosowana do konkretnego klienta. Handlowiec musi zebrać informacje o potrzebach, wybrać odpowiednie produkty lub usługi, opisać rozwiązanie, przedstawić korzyści, przygotować zakres prac, terminy i warunki, a następnie zadbać o odpowiednią formę dokumentu.
AI może przygotować pierwszą wersję.
Nie oznacza to jednak, że powinna samodzielnie ustalać ceny, warunki handlowe czy zakres zobowiązań firmy bez odpowiednich reguł i kontroli.
Znacznie bezpieczniejszym rozwiązaniem jest przekazanie jej danych wejściowych i jasno określenie ograniczeń.
Handlowiec może podać informacje o kliencie, jego potrzebach, wybranym rozwiązaniu, cenie, zakresie usługi i terminie. AI może na tej podstawie przygotować profesjonalny dokument.
Co ważne, oferta może zostać spersonalizowana.
Zamiast ogólnego opisu produktu można skoncentrować się na problemach konkretnego klienta.
Jeżeli klientowi zależy na skróceniu czasu realizacji, oferta powinna wyjaśniać, w jaki sposób proponowane rozwiązanie może pomóc właśnie w tym obszarze. Jeżeli najważniejsze są koszty, warto pokazać ekonomiczny sens rozwiązania. Jeżeli klientowi zależy na bezpieczeństwie, należy odpowiednio przedstawić elementy związane z ograniczeniem ryzyka.
Personalizacja nie oznacza tworzenia sztucznego tekstu, który udaje indywidualne podejście.
Oznacza pokazanie klientowi, że firma rzeczywiście zrozumiała jego sytuację.
AI może być tutaj bardzo skuteczna.
Może przeanalizować historię rozmowy i wykorzystać znajdujące się w niej informacje do przygotowania odpowiednio dopasowanej komunikacji.
Handlowiec powinien jednak sprawdzić, czy wszystkie informacje są prawidłowe.
Szczególną ostrożność należy zachować przy liczbach, cenach, rabatach, terminach, warunkach umowy i parametrach technicznych. AI może pomylić dane albo wygenerować informację, która brzmi wiarygodnie, ale nie jest zgodna z rzeczywistością.
Dlatego oferta wygenerowana przez AI nie powinna automatycznie oznaczać oferty zatwierdzonej przez firmę.
AI przygotowuje.
Człowiek sprawdza.
Dopiero potem dokument trafia do klienta.
Kolejnym obszarem jest personalizacja komunikacji.
Klienci nie powinni otrzymywać dokładnie takich samych wiadomości niezależnie od sytuacji.
Inaczej komunikujemy się z osobą, która dopiero zaczyna interesować się produktem, inaczej z klientem, który otrzymał ofertę, a jeszcze inaczej z osobą, która prowadzi zaawansowane negocjacje.
AI może analizować etap procesu sprzedażowego i przygotować komunikat odpowiedni do sytuacji.
Może również dostosować język do odbiorcy.
Wiadomość do dyrektora może być krótka i skoncentrowana na wyniku biznesowym. Wiadomość do specjalisty może zawierać więcej szczegółów technicznych. Komunikacja z osobą odpowiedzialną za zakupy może koncentrować się na warunkach handlowych i procesie zakupowym.
To wszystko może być przygotowywane znacznie szybciej.
Jednym z najbardziej wymagających elementów sprzedaży są obiekcje klientów.
„To za drogie”.
„Muszę się zastanowić”.
„Mamy już dostawcę”.
„Konkurencja oferuje mniej”.
„Nie mamy teraz budżetu”.
„Nie widzę potrzeby zmiany”.
„Wrócimy do tego za kilka miesięcy”.
Handlowiec powinien umieć reagować na takie sytuacje, ale nie zawsze łatwo jest znaleźć właściwą odpowiedź w czasie rzeczywistym.
AI może być doskonałym narzędziem treningowym.
Można poprosić ją o zasymulowanie klienta, który przedstawia konkretną obiekcję. Handlowiec może odpowiedzieć, a AI może ocenić jego odpowiedź i zaproponować alternatywne podejście.
Może również przygotować kilka możliwych sposobów reakcji.
Nie chodzi o stworzenie jednego magicznego zdania, które „pokona” każdą obiekcję.
Skuteczna sprzedaż nie polega na pokonywaniu klienta.
Obiekcja często jest informacją.
Jeżeli klient mówi, że cena jest za wysoka, warto ustalić, czy rzeczywiście problemem jest cena, czy może brak zrozumienia wartości. Jeżeli mówi, że musi się zastanowić, może rzeczywiście potrzebować czasu, ale może również nie mieć wystarczających informacji. Jeżeli mówi, że ma już dostawcę, należy zrozumieć, czy jest z niego zadowolony i czy istnieje powód, dla którego miałby rozważyć alternatywę.
AI może pomóc przygotować pytania, które pozwolą odkryć prawdziwe źródło obiekcji.
To znacznie bardziej wartościowe niż automatyczne generowanie agresywnych technik perswazji.
AI może także pomóc analizować rozmowy sprzedażowe.
Jeżeli firma ma dostęp do zgodnych z prawem i wewnętrznymi zasadami nagrań lub transkrypcji rozmów, można wykorzystać AI do ich analizy.
Może ona wskazać, ile czasu mówił handlowiec, a ile klient. Może znaleźć pytania zadane przez handlowca. Może wyodrębnić potrzeby klienta. Może wskazać obiekcje. Może sprawdzić, czy handlowiec potwierdził ustalenia i czy zakończył rozmowę konkretnym kolejnym krokiem.
Może również pomóc menedżerowi sprzedaży zauważyć wzorce.
Jeżeli wielu handlowców popełnia ten sam błąd, być może problem nie leży w pojedynczych osobach, lecz w procesie szkolenia.
Jeżeli handlowcy zbyt szybko przechodzą do prezentacji produktu, może to oznaczać potrzebę pracy nad diagnozą potrzeb.
Jeżeli rozmowy kończą się bez ustalenia kolejnego kroku, firma może mieć problem z procesem follow-upu.
AI może więc stać się narzędziem rozwoju zespołu sprzedażowego.
Nie powinna być jednak używana wyłącznie jako narzędzie kontroli pracowników. Jej największą wartością może być wskazywanie możliwości poprawy.
Handlowiec może otrzymać informację: „W rozmowach z tego typu klientami często pomijasz pytania dotyczące procesu decyzyjnego”.
Taka informacja może być bardziej użyteczna niż ogólne stwierdzenie, że „trzeba lepiej sprzedawać”.
Kolejnym zastosowaniem jest tworzenie scenariuszy rozmów handlowych.
Scenariusz nie powinien być traktowany jako tekst, który trzeba odczytać klientowi słowo w słowo.
Dobry scenariusz jest raczej mapą rozmowy.
Powinien określać cel rozmowy, najważniejsze pytania, informacje do zebrania, potencjalne obiekcje, możliwe odpowiedzi oraz kolejny krok.
AI może przygotować różne scenariusze w zależności od typu klienta.
Inny scenariusz może dotyczyć nowego klienta. Inny obecnego klienta, któremu chcemy sprzedać dodatkową usługę. Jeszcze inny klienta, który rozważa odejście do konkurencji.
Można również poprosić AI o stworzenie scenariusza rozmowy z klientem sceptycznym, bardzo technicznym albo nastawionym przede wszystkim na cenę.
Takie scenariusze mogą być wykorzystywane zarówno przez doświadczonych handlowców, jak i osoby rozpoczynające pracę w sprzedaży.
AI może również pomagać w przygotowywaniu follow-upów po spotkaniach.
To jeden z obszarów, w których firmy tracą wiele potencjalnych sprzedaży.
Spotkanie przebiega dobrze. Klient jest zainteresowany. Pojawiają się konkretne ustalenia. Handlowiec kończy rozmowę i planuje wysłać podsumowanie.
Potem pojawia się kolejny klient.
Później kolejny.
Na koniec dnia jest wiele zadań i wiadomość zostaje odłożona na następny dzień.
Następnego dnia pojawiają się kolejne sprawy.
W efekcie follow-up może zostać wysłany z opóźnieniem albo wcale.
AI może przygotować go niemal natychmiast po spotkaniu.
Na podstawie notatek lub transkrypcji może przygotować podsumowanie ustaleń, wskazać zadania obu stron, wymienić uzgodnione terminy i przygotować wiadomość do klienta.
Handlowiec sprawdza treść i wysyła.
Dzięki temu klient otrzymuje jasne podsumowanie, a firma zmniejsza ryzyko zagubienia ustaleń.
AI może również pomóc w segmentacji klientów.
Nie wszyscy klienci mają takie samo znaczenie, takie same potrzeby ani taki sam potencjał.
Firma może dzielić klientów według branży, wielkości, wartości zakupów, częstotliwości zakupów, potencjału rozwoju, zainteresowania konkretnymi produktami czy etapu procesu sprzedażowego.
AI może pomóc znaleźć wzorce w tych danych.
Może wskazać grupy klientów o podobnych zachowaniach.
Może również pomóc zidentyfikować klientów, którzy wcześniej kupowali określone produkty, ale nie korzystają jeszcze z innych usług, które mogą być dla nich potencjalnie interesujące.
Trzeba jednak odróżnić identyfikację szansy od automatycznego założenia, że klient powinien coś kupić.
Dane mogą wskazywać możliwość.
Człowiek powinien zweryfikować, czy ta możliwość rzeczywiście ma sens.
Właśnie w ten sposób AI może wspierać cross-selling i up-selling.
Jeżeli klient korzysta z jednego rozwiązania i istnieją uzasadnione przesłanki, że może potrzebować kolejnego, AI może wskazać taką możliwość handlowcowi.
Handlowiec może następnie zdecydować, czy i w jaki sposób rozpocząć rozmowę.
Kolejnym obszarem jest wyszukiwanie nowych szans sprzedażowych.
AI może pomagać analizować informacje o rynku, branżach, firmach i zachowaniach klientów, jeżeli ma dostęp do odpowiednich, legalnie pozyskanych danych.
Może pomagać tworzyć listy potencjalnych klientów według określonych kryteriów. Może również analizować informacje dotyczące istniejącej bazy klientów i wskazywać grupy o wysokim potencjale.
W przypadku aktualnych informacji o firmach, osobach, rynku czy konkurencji konieczna jest jednak weryfikacja źródeł. Model językowy nie powinien być traktowany jako samodzielna baza aktualnych danych biznesowych.
AI może przygotować hipotezy i pomóc w analizie, ale dane powinny pochodzić z odpowiednich źródeł.
Warto również wykorzystać AI do analizy lejka sprzedażowego.
Firma może posiadać informacje o liczbie leadów, spotkań, ofert, negocjacji i zamkniętych sprzedaży. AI może pomóc znaleźć miejsca, w których proces traci najwięcej potencjalnych klientów.
Jeżeli wiele osób otrzymuje ofertę, ale niewiele przechodzi do kolejnego etapu, problem może leżeć w konstrukcji oferty, sposobie prezentacji wartości, cenie albo follow-upie.
Jeżeli dużo leadów nie przechodzi nawet do spotkania, problem może znajdować się wcześniej.
Jeżeli spotkania odbywają się regularnie, ale sprzedaż pozostaje niska, warto sprawdzić jakość diagnozy potrzeb, dopasowanie produktu albo sposób prowadzenia rozmowy.
AI nie rozwiąże automatycznie żadnego z tych problemów.
Może jednak pomóc szybciej ustalić, gdzie warto szukać przyczyny.
Bardzo ważnym zastosowaniem jest także przygotowywanie handlowców do różnych scenariuszy.
Można poprosić AI, aby wcieliła się w rolę wymagającego klienta.
Handlowiec prowadzi rozmowę.
AI odpowiada jak klient.
Handlowiec reaguje.
Po zakończeniu symulacji AI analizuje przebieg rozmowy i wskazuje mocne oraz słabe strony.
Taki trening może być przeprowadzany praktycznie bez udziału trenera.
Jest to szczególnie interesujące dla nowych pracowników.
Zamiast uczyć się wyłącznie z dokumentów, mogą ćwiczyć konkretne sytuacje.
Mogą trenować rozmowę z klientem, który chce dużego rabatu.
Mogą ćwiczyć reakcję na konkurencję.
Mogą przygotowywać się do rozmowy z klientem niezdecydowanym.
Mogą trenować sprzedaż produktu o wysokiej cenie.
Mogą również nauczyć się zadawania pytań zamiast natychmiastowego prezentowania rozwiązania.
W ten sposób AI staje się swego rodzaju trenerem sprzedaży.
Ważne jest jednak, aby trening był dobrze zaprojektowany.
Jeżeli AI będzie jedynie chwaliła każdą odpowiedź handlowca, wartość takiego ćwiczenia będzie niewielka. Należy wymagać od niej konkretnej, krytycznej informacji zwrotnej.
Można określić kryteria oceny: jakość pytań, rozpoznanie potrzeb, aktywne słuchanie, sposób reagowania na obiekcje, przedstawienie wartości, jasność kolejnego kroku i unikanie przedwczesnego przechodzenia do ceny.
AI może wówczas pełnić funkcję wymagającego, ale dostępnego trenera.
W sprzedaży ogromne znaczenie ma również pamięć organizacyjna.