Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Alchemia finansowa. Jak budować trwały dobrobyt dzięki magii, intencji i świadomemu działaniu - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
26 sierpnia 2026
53,99
5399 pkt
punktów Virtualo

Alchemia finansowa. Jak budować trwały dobrobyt dzięki magii, intencji i świadomemu działaniu - ebook

Pieniądze to nie wszystko – ale bez nich trudno jest funkcjonować w dzisiejszym świecie.

Wiedza o tym, jak pomnażać swoje zasoby i dbać o stabilność finansową, jest cenna niczym złoto. Można szukać jej w różnych, mniej lub bardziej wiarygodnych źródłach albo zaufać ekspertowi – Jasonowi Millerowi.

W swojej książce „Alchemia finansowa” autor prowadzi czytelnika przez trudne zagadnienia związane z zarządzaniem finansami. Wykorzystując zarówno magię, jak i konkretne strategie finansowe, tworzy podręcznik dla każdego, kto szuka wsparcia w swojej drodze do bogactwa. Miller prezentuje szesnaście specjalnych sigili (glifów), które mają służyć konkretnym celom, takim jak: zwalczanie długów, znalezienie pracy czy awans. Opisuje również sytuacje, w których magia zawodzi, i wyjaśnia to prawami fizyki magicznej, takimi jak zbyt mała dźwignia lub zły kąt podejścia, a nie „wolą bogów” czy „planem wyższej jaźni”.

„Alchemia finansowa” to coś więcej niż zbiór zaklęć – to kompleksowy podręcznik magii strategicznej. Pozwoli ci zbudować zdrowe nawyki finansowe, zrozumieć skomplikowane strategie i stosować w życiu zasady sprzyjające pomnażaniu majątku. Zrozumiesz także, że magii finansowej nie używa się wyłącznie w sytuacjach kryzysowych, należy raczej zbudować na jej podstawie stałą strukturę sukcesu, która spowoduje, że nie napotkasz kryzysów na swojej drodze.

Nowe wydanie książki Jasona Millera zostało zaktualizowane o tematy, które obecnie mają duży wpływ na gospodarkę, takie jak rozwój AI czy kryptowalut. „Alchemia finansowa” to kompleksowy poradnik, który pozwoli ci świadomie pomnażać środki, uważając na ryzyka i wykorzystując nadarzające się okazje.

Rozpocznij przygodę z magią finansową i wprowadź strategie sukcesu od dziś!

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Ezoteryka
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8417-943-7
Rozmiar pliku: 3,4 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PRZEDMOWA
DO NOWEGO WYDANIA

Zapraszam do czytania rozszerzonej wersji _Alchemii finansowej_. Oto przed tobą książka, z której jestem najbardziej dumny i która pomogła największej liczbie osób. Nie oznacza to, że sprzedała się najlepiej ze wszystkich i nie sądzę, że kiedykolwiek tak się stanie. Magia w niej przeplata się z mnóstwem przyziemnych porad i strategii dotyczących finansów. Nie podoba się to ludziom poszukującym eskapizmu ani tym, którzy chcieliby rozwiązać każdy swój problem wyłącznie za pomocą magii. A jednak, jeśli ktoś szuka strategicznego podejścia do czarów, to właśnie ta książka pomaga wydobyć się z pieniężnego uwikłania, by zyskać status stabilności finansowej.

Bo widzisz, o to właśnie chodzi w magii. Ona wpływa na życie. Jeśli pragniesz, by naprawdę działała, musisz poświęcać samemu życiu tyle samo uwagi, co zaklęciom. Musisz prowadzić życie godne wpływu magii.

Zbyt wielu ludzi ignoruje świat materialny i przeznacza mnóstwo wysiłku na to, by za pomocą czarów osiągnąć coś, do czego łatwo mogliby dojść przy odrobinie dyscypliny i pracy.

Otrzymałem kilka negatywnych recenzji, których autorzy narzekali, że za bardzo skupiam się na planowaniu finansów i poradach niemagicznych. Te osoby nie rozumieją jednak, że właśnie to jest podstawa, na której opierać się będą ich zaklęcia. Rezultaty magiczne przychodzą nie do tych, którzy pragną dokądś dojść pomimo swoich kiepskich zachowań, lecz uzyskują je osoby postępujące mądrze i łączące magię z rozsądnymi działaniami.

Od roku 2012 świat się zmienił, i to bardzo

Pomiędzy pierwszym a drugim wydaniem tej książki minęło dwanaście lat, a jednak zaszło tyle zmian, że wydaje się, jakby upłynęło ich znacznie więcej.

Kto mógłby przewidzieć nadejście globalnej pandemii, która zamknie świat i tak bardzo zmieni na długo ekonomię, i to w sposób, jakiego nikt by nie oczekiwał.

Bezprecedensowa liczba ludzi pracuje z domu, przez co biznesowe dzielnice wielu miast dziwnie opustoszały. Tutaj, w USA, mamy do czynienia z niedoborem mieszkań i narastającą bezdomnością. Coraz więcej osób robi zakupy online, co powoduje zamykanie tradycyjnych sklepów stacjonarnych. Światy online i offline łączą się w sposób, którego w 2012 roku nigdy byśmy nie przewidzieli. Regularnie odwiedzam restauracje, w których żeby coś zamówić, trzeba mieć aplikację w telefonie, pomimo tego, że ja i kelnerzy jesteśmy w jednym miejscu fizycznie. Mogę być jedyną osobą w lokalu, a i tak muszę czekać w wirtualnej kolejce razem z odbierającymi zamówienia kierowcami firm dowożących towary.

Skokowo rozrosła się również tak zwana _gig economy_*, co okazało się o wiele bardziej destrukcyjne, niż ktokolwiek przewidywał. Serwisy oferujące lokum, takie jak Airbnb, przyczyniają się do niedoboru mieszkań, ponieważ inwestorzy kupują mieszkania na wynajem krótkoterminowy – te same mieszkania, które ktoś inny mógłby kupić dla siebie. Całe dzielnice zamieniają się w nielegalne, niezarejestrowane hotele. Firmy takie jak Uber przejęły stosunkowo dobrze uregulowaną branżę taksówek i limuzyn, a świadczenie takich usług oddały w ręce każdego, kto potrafi pobrać aplikację.

Ci sami ludzie, którzy wcześniej zachwalali nowy cyfrowy model gospodarki giggowej umożliwiającej ludziom pracę, kiedykolwiek zechcą, dziś narzekają na utratę świadczeń oferowanych w pracy na pełen etat w konkretnej branży. Wynagrodzenia za pracę giggową drastycznie spadają, ponieważ pula dostępnych pracowników jest zbyt duża w stosunku do niewielkiego popytu.

Poza wynajmem i przejazdami istnieją dziś strony internetowe, na których wielu pracowników oferuje przeróżne usługi: naprawę czegoś w domu, projekty graficzne, copywriting, opiekę nad osobą chorą w domu, pranie, sprzątanie, naprawę samochodów. Lista ta nie ma końca.

Z jednej strony osoby pracowite i szukające dodatkowego zarobku na własnych warunkach mogą w łatwy sposób trochę dorobić. Z drugiej strony by zarobić więcej na takich zleceniach, trzeba poświęcić też więcej czasu i wysiłku, niż się początkowo wydaje. Nikt wprawdzie nie powie kierowcy Ubera, że ma pracować w święta, bo inaczej go zwolnią, ale jeśli _nie_ będzie pracował wtedy, gdy ludzie potrzebują usługi, _nie zarobi_.

A co, jeśli zatrudnisz kogoś pracującego na takie zlecenia? Czy ta osoba będzie odpowiednio wykwalifikowana do wykonania danej pracy? Czy ktoś ją sprawdził? I kto poniesie odpowiedzialność, jeśli wydarzy się jakaś katastrofa? _Może ktoś się znajdzie. To zależy_… Zwykle wszystko przebiega w porządku, a jednak zdarzało się, że kierowca Ubera czy właściciel mieszkania na krótki wynajem zaatakował klienta. Zdarzały się też przypadki ataków rasistowskich czy bigoterii, w których zabrakło odpowiedniej reakcji.

Wkracza AI

Wspomniane wyżej zmiany w cyfrowym dostępie do dóbr to jeszcze nic, ponieważ przechodzimy właśnie rewolucję w sztucznej inteligencji. Niedługo przejmie ona wiele prac, włączając w to część z tych, które wymieniłem. Artyści, programiści, graficy, asystenci prawni, kasjerzy – lista zawodów, na które ma wpływ sztuczna inteligencja, z dnia na dzień się poszerza.

AI zmienia świat tak szybko, że w momencie, gdy zacząłem pisać tę przedmowę, do chwili jej ostatecznej edycji, sztuczna inteligencja już posunęła się o kilka sporych kroków do przodu – w ciągu zaledwie kilku tygodni. AI rozwija się szybciej, niż możemy to prześledzić, bo właśnie w tym celu je zaprogramowano. By było szybsze i bardziej rozległe od zwykłej technologii.

W chwili wejścia tej książki na rynek będzie ona konkurować z takimi, które „napisało” AI dla „autorów” wydających od osiemdziesięciu do stu pozycji w roku. Czy te książki okażą się dobre? _Może się okażą… Zobaczymy…_ W większości przypadków sztuczna inteligencja pisze chyba w porządku, choć nudnawo. Dochodzi jednak czasem do dużych problemów. Ukazywały się książki o grzybobraniu pisane przez AI, w których polecano jeść grzyby trujące, a ChatGPT sugerował przedziwne zachowania, takie jak smarowanie pizzy klejem lub codzienne jedzenie skał, bo ponoć to zalecali kalifornijscy geolodzy…

Opowieści z krypto…

Zmieniła się nawet sama natura pieniądza. Wraz z rozwojem kryptowalut pieniądz fiducjarny, którego zwolennikami są rządy, nie jest już jedynym. Owszem, krypto istniało już w roku 2012, gdy pisałem pierwszą wersję tej książki, ale nie było jeszcze tak silne, jak stało się później. Jak szybko wzrasta?

- Gdy ukończyłem pierwszą wersję _Alchemii finansowej_, jeden bitcoin kosztował 13 dolarów.
- Gdy zacząłem pisać przedmowę do nowej wersji, jego wartość wynosiła 63 tysiące dolarów.
- Gdy skończyłem poprawiać tę przedmowę, bitcoin osiągnął wartość 101 tysięcy dolarów.

Zainteresowanie kryptowalutami nie jest już niszowe. Moja karta debetowa jest połączona z kontem bitcoinów i mogę używać jej wszędzie, gdzie akceptują Visę. Duże banki mocno inwestują w ten rodzaj pieniądza, z kolei wielkie firmy – a nawet sam rząd Stanów Zjednoczonych – trzyma w bitcoinach miliardy dolarów. A trzeba wspomnieć, że dziś dostępnych jest około dziewięciu tysięcy innych walut, takich jak Ethereum, Tether czy Dogecoin. Z każdą wiążą się inne zasady i parametry.

Tak więc w porównaniu z rokiem 2012 dziś o wiele dziwniej jest ogarnąć swoją podróż ku finansowej wolności.

Ponadczasowe zasady podejścia do szybko zmieniającego się świata

Zważywszy na gwałtowne zmiany i problemy piętrzące się w świecie, uznasz być może, że nowe wydanie tej książki napisałem po to, by zająć się każdą z tych spraw. Jeśli tego po niej oczekujesz, to cię rozczaruję. Wydaje mi się, że już to jasno zaznaczyłem, ale powiem jeszcze raz: wszystko, co piszę w tej chwili o internecie, sztucznej inteligencji czy kryptowalutach, będzie już przestarzałe, gdy książka trafi w twoje ręce.

W niepewnych czasach szybkich zmian kusi nas, by wyjść nieco do przodu i poznać przyszłość co do joty i z precyzją.

Niestety, nawet za pomocą dywinacji nie da się przewidzieć spraw, o których nam się nie śniło. Wróćmy myślami do roku 2012. Czy zgadlibyśmy wtedy, że świat będzie wyglądał dziś tak, jak wygląda? Nawet samozwańczy futuryści i profesjonalni technolodzy nie mogliby przewidzieć wszystkich zmiennych.

Ci, którzy pragną dokonać reinwencji samych siebie, podążając za najnowszymi trendami, nowinkami technologicznymi i marketingowymi, odkrywają, że gdy już wdrożą wszystkie zmiany, świat ponownie zażąda od nich kolejnych. Jeden z moich znajomych poświęcił wiele miesięcy i tysiące dolarów na technologię zwaną NFT**, która była wtedy na topie. Gdy już miał wprowadzać własne rozwiązania NFT, świat już się nimi znudził i zajął czymś innym.

Gdyby mój wydawca zechciał zmienić podtytuł książki na jakiś inny, wybrano by taki zgodny z algorytmami Amazona. Przy trafnym wyborze zapewniłoby to dobrą początkową sprzedaż, choć po paru miesiącach parametry i tak by się zmieniły, a marketingowcy z wydawnictwa łamaliby sobie głowy nad tym, co teraz najlepiej zadziała… niech ich bogowie mają w opiece.

Pomimo wszystkich tych radykalnych zmian, w sercu których się znaleźliśmy, nie mam wcale zamiaru skupiać się na żadnej z nich. Gdybym to zrobił, wtedy cokolwiek bym napisał, w chwili wydania książki i tak okazałoby się to już nieważne.

Zamiast więc poświęcać uwagę światowej ekonomii, wolę zająć się ponadczasowymi zasadami, niezmiennymi od setek lat.

Bez względu na to, co się dzieje w ekonomii, polityce czy w technologiach, zawsze lepiej mieć więcej niż mniej wolności. Kluczem do niezależności wciąż pozostaje zwiększanie różnicy pomiędzy twymi dochodami a wydatkami. Oszczędności, właściwe kredyty, wiele źródeł dochodu, emerytura, dzielenie się pieniędzmi… te sprawy nie uległy zmianie.

Gdy mowa o biznesie, lubię powtarzać, że prowadzę swój biznes z kursami i nauczaniem czarostwa tak samo, jak mój dziadek prowadził sklep budowlany: zapewnij klientom coś cennego za uczciwe pieniądze, a krętactwa unikaj.

Pierwsza wersja tej książki dotyczyła ponadczasowej mądrości finansowej wzmacnianej czarami. Druga poruszy ten temat jeszcze głębiej.

Wiele się nauczyłem w ciągu ostatnich dwunastu lat i już nie mogę się doczekać, aż podzielę się tym właśnie z tobą.

Dziękuję za zakup tej książki.

Pora zacząć rządzić pieniędzmi!

* Model gospodarki, w którym pracowników zatrudnia się dorywczo do poszczególnych projektów (wszystkie przypisy pochodzą od tłumacza).

** Cyfrowy token będący certyfikatem własności w internecie.PRZEDMOWA
PIERWSZEGO WYDANIA

Jeśli zajmujesz się magią lub czarostwem już od jakiegoś czasu, to bardzo możliwe, że ludzie zadają ci czasem pytania w stylu: „Jak to jest, że skoro magia jest taka prawdziwa, a ty umiesz czarować, to nie udało ci się zdobyć bogactwa?”.

Większość z nas odpowiada zdawkowo, ponieważ osoby naprawdę zainteresowane magią rzadko czynią bogactwo jednym ze swoich życiowych priorytetów. Kierujemy się innymi motywami. Gdyby jednak się nad tym zastanowić, to okazuje się, że takie pytanie nie jest całkiem pozbawione sensu. Bo czemu miałoby być? Większość z nas pracuje tak jak wszyscy inni i tak samo jak każdy potrzebujemy pieniędzy. Odrzućmy na bok kąśliwy sceptycyzm, a zostaniemy z pełnoprawnym pytaniem: skoro magia i zaklęcia działają, to czemu nie odnosimy większych sukcesów w czarach na finanse? Gdy przyjrzymy się społeczności okultystycznej i pogańskiej, zauważymy, że nie chodzi po prostu o brak bogactwa; wielu z nas nie cieszy się nawet finansową stabilnością. Staje się to bardziej widoczne teraz, gdy w środowisku pojawiło się pokolenie przywódców i autorów w wieku emerytalnym lub starszych, którzy muszą polegać na organizacjach charytatywnych i wsparciu finansowym, bo inaczej straciliby dach nad głową, nie mieliby co włożyć do garnka ani czym płacić lekarzom.

Poświęciłem zagadnieniu magii i finansów nieco czasu i zacząłem rozmawiać o swoich doświadczeniach z innymi ludźmi. Doszedłem do wniosku, że magia sama w sobie jest w porządku: nasze zaklęcia zwykle działają, duchy obdarowują nas różnymi rzeczami, a bogowie odpowiadają na wezwania. Problem leży w zastosowaniu magii.

Niemal każdy z moich rozmówców opowiadał mi o tym, jak za pomocą magii finansów udało mu się rozwiązać jakiś problem, ale wcale nie zbudował czegoś na stałe. Dzielono się ze mną opowieściami o stosowanej z powodzeniem magii na to, by zachować pracę lub znaleźć nagłe środki do zapłaty rachunku. Podejście większości osób wydawało się oparte na założeniu, że gdy wszystko jest okej, to nie ma po co w ogóle myśleć o pieniądzach. Kiedy już ktoś mówił o nadziejach na osiągnięcie czegoś więcej, niż miał, zwykle chodziło o jakieś niestworzone rzeczy, typu wygrana milionów na loterii. Choć zaklęcie takie faktycznie ma na celu osiągnięcie czegoś więcej, niż się ma, prawdziwe nastawienie stojące za nim wciąż polega na tym, by nie musieć myśleć o pieniądzach. Bez względu na to, czy marginalizujesz rolę pieniądza poprzez ignorowanie go, czy przez próbę zdobycia tak wielkich środków, by nie musieć już zaprzątać sobie głowy finansami, celem zawsze pozostaje unikanie pieniędzy zamiast zajmowanie się nimi.

Do pewnego czasu w moim podejściu do magii pieniężnej odzwierciedlały się poglądy moich rozmówców. Mając lat dwadzieścia, a także jako trzydziestokilkulatek, poświęcałem finansom zaledwie tyle czasu, ile było to konieczne, by przeżyć. Byłem kimś w rodzaju obiboka. Rzucałem zaklęcia na nagłe sprawy pojawiające się w moim życiu prowadzonym na zasadzie „od pierwszego do pierwszego” i nic więcej mnie nie obchodziło. W zasadzie to wręcz sądziłem, że fokusowanie się na magii jest nieduchowe. Wielu z moich przyjaciół podchodziło do tych spraw podobnie i wciąż robi tak sporo ludzi praktykujących magię i czarostwo.

Badania nad tym zagadnieniem przywiodły mnie do ważnego odkrycia dotyczącego pieniędzy na ścieżce duchowej.

Jeśli pozwolisz mi zanurzyć się nieco w Biblii, wskażę ci w niej konkretny fragment, który miał ogromny wpływ na to, jak pieniądze i ducha postrzega się w kulturze zachodniej. W Ewangelii Mateusza Jezus mówi: „Nie możecie służyć Bogu i Mamonie”. _Mammon_ to słowo oznaczające „pieniądze”, lecz odnosi się ono również do demona. Choć moja książka dotyczy (finansowej) magii, zgadzam się z tym stwierdzeniem. Nie da się _służyć_ mamonie i duchowi jednocześnie. Osoby _służące_ pieniądzom zostają przez nie zniewolone, co zwykle stoi w sprzeczności z celami duchowymi. Pieniądze mogą zepsuć służącą im osobę – niewątpliwie tak, jak może to zrobić jakikolwiek demon. Myślę też, że nie skłamię, mówiąc, że wiele problemów współczesnego świata powodowanych jest przez ludzi mających obsesję na punkcie pieniądza.

Jak więc uniknąć służby pieniądzom? Ktoś powie, że najlepiej kompletnie ignorować Mammona. Z czysto duchowego punktu widzenia może to być w istocie najlepsza opcja. Z całą pewnością obecny w kontrkulturowym ruchu hipisów z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych antymaterializm został w znacznej mierze przejęty przez wiedźmy i magów. To szlachetna praktyka i naprawdę ona działa, gdy odda się jej całe serce. Problem jednak w tym, że większość z nas nie jest skłonna tego zrobić. Jeśli ci na tym zależy, musisz naprawdę tak postępować, a żeby ci się to udało, masz dwie ścieżki zapewniające powodzenie: zostać mnichem/zakonnicą albo wybrać bezdomność. Każdy inny wybór to tylko okłamywanie samego/samej siebie. Jeśli sądzisz, że jedyne, czego ci potrzeba do niematerialistyczego życia, to pracować w kawiarni i nie nosić biznesowych ubrań, wtedy wybierasz najgorszą możliwą opcję.

Osobom pragnącym obrać ścieżkę życia zakonnego mogę polecić kilka buddyjskich lub katolickich ośrodków, do których mogą się zapisać. Ci, którzy preferują włóczęgę po świecie, również znajdą dla siebie odpowiednie miejsca, a nawet kursy. Sam znam kogoś, kto w ciągu paru tygodni nauczyłby cię, jak radzić sobie w lesie, mając do przetrwania wyłącznie dobry nóż i jakieś ubranie.

Tak więc czy jesteś gotów porzucić dawne życie, by zanurzyć się w _prawdziwie_ niematerialistycznej ścieżce duchowej? Nie? Ja też nie.

W moim przypadku opcja porzucenia zachodniego stylu życia naprawdę znalazła się na przysłowiowym stole. Tybetański lama zaoferował mi szansę pozostania w Nepalu, bym przez wiele lat uczył się od niego jogi. Gdy mu odmówiłem (co podejrzewał, że zrobię), zrozumiałem, że skoro nie zamierzam w poważny sposób obrać niematerialistycznej ścieżki życia, to będę musiał, również na poważnie, wnieść materializm do swojej duchowej praktyki.

Skoro nie możemy ani służyć pieniądzom, ani też ich unikać, to pozostaje nam tylko jedna opcja: _zapanować_ nad nimi.

Osoby magiczne – poganie, wiedźmy, czarownicy, magowie i tak dalej – świetnie nadają się do osiągnięcia powyższego celu. Mamy już doświadczenie w przejmowaniu spraw, które reszta społeczeństwa uważa za grzeszne, uświęcając je:

- Uczyniliśmy zdrową częścią ścieżki duchowej seks.
- Uczyniliśmy częścią ścieżki duchowej radykalne formy wyrażania siebie oraz prawo do bycia gejem, do bycia _kinky_ i do wszelkiego pozytywnego dziwactwa.
- Uczyniliśmy częścią ścieżki duchowej zaklęcia i magię.

I to właśnie z tego powodu osoby sięgające po tę książkę znajdują się w idealnej pozycji, by włączyć w mądrość duchową również mądrość dotyczącą finansów. Aby ożenić odpowiedzialność za pieniądze z odpowiedzialnością za środowisko, a finanse dołączyć do swego czarowniczego rzemiosła. Aby sztuki magicznej użyć w tworzeniu sztuki pieniężnej.

Kilka kwestii, które trzeba mieć na uwadze podczas czytania

Po pierwsze i najważniejsze, nie jestem specjalistą z dziedziny finansów. Nie studiowałem ekonomii ani żadnych powiązanych z nią dziedzin. Niemagiczne porady zawarte w książce są mniej lub bardziej znane i wynikają ze zdrowego rozsądku, jednak nie należy przyjmować ich tak, jakby pochodziły od osoby z odpowiednim wykształceniem.

Po drugie, spora część zawartych tutaj informacji łączy się z ekonomią, biznesem i prawem w Stanach Zjednoczonych*. Z większości tych treści będą mogły skorzystać także osoby mieszkające poza USA, ale nie ze wszystkich.

Na koniec pamiętaj również, że magia to sztuka mogąca doprowadzić do drastycznych zmian w życiu i psychice. Nawet, wydawać by się mogło, proste techniki, takie jak medytacja, mogą wywołać powrót niechcianych myśli lub wspomnień. W kontaktach z duchami i bogami występują czasem zgrzyty, co może doprowadzić do niepożądanych form komunikacji. Zaklęcia manifestują się czasem na sposoby nieoczekiwane bądź też nieplanowane. Jeśli brak ci podstaw w zajmowaniu się magią, być może bardziej przydałoby ci się skorzystanie najpierw z jakiegoś treningu, prywatnego lub grupowego, albo też z innej książki (w rozdziale czwartym znajdziesz kilka przydatnych źródeł).

* Znaczną część kwestii dostosowałem tak, by mógł z niej skorzystać polski czytelnik.ROZDZIAŁ 1

PERSPEKTYWA

Przed zaplanowaniem jakiejkolwiek ścieżki musisz określić kilka spraw. Poznać swoje obecne położenie, ogólny widok na teren, który masz przemierzyć, metody mające umożliwić ci podróż oraz – co najważniejsze – cel, do jakiego dążysz, oraz powód, dla którego pragniesz go osiągnąć. Zapewni ci to właściwą perspektywę w podróży.

Nie inaczej jest z osiąganiem celów finansowych, a ten rozdział pomoże ci w określeniu perspektywy na to:

- jak twoje finanse prezentują się obecnie,
- jak wygląda twoje finansowe otoczenie i jakie płyną z niego korzyści oraz jakie przeszkody możesz w nim napotkać,
- co można osiągnąć dzięki magii oraz jak najlepiej tego dokonać.

Twoja sytuacja osobista

Większości osób zaklęcia związane z magią dobrobytu kojarzą się przede wszystkim z dążeniem do bycia „bogatym”. Jednocześnie nie mają one jasnej wizji, co to właściwie oznacza, a ci, którzy ją mają, mówią mi, że chcieliby po prostu mieć na tyle dużo pieniędzy, by nigdy nie musieć już o nich myśleć. Znam jednak parę osób, które można by uznać za bogate, i przyznam szczerze, że każda z nich myśli o pieniądzach. I to bardzo często.

Jak już wspomniałem w książce _Prawdziwe czary_, „bogactwo” i „dobrobyt” to słowa o niejasnym znaczeniu. Prawda jest taka, że w skali globalnej praktycznie każda osoba sięgająca po tę książkę już jest bogata. Pisałem ją w roku 2012, gdy określano, że każda osoba zarabiająca ponad 47,5 tys. dolarów rocznie znajduje się w grupie stanowiącej jeden procent najbogatszych ludzi na Ziemi. Kolejne osoby, zarabiające rocznie 25,5 tys. dolarów, należały do 10 procent najzamożniejszych osób. 50 procent ludzkości znajdowała się na samym dole, zarabiając mniej niż 800 dolarów na rok. Zastanówmy się nad tym przez chwilę.

Myślisz pewnie, że nawet jeśli 25,5 tys. dolarów, które zarabiało wtedy 10 procent ludzkości, to wciąż niewiele na przykład dla Ameryki, gdzie granica ubóstwa wynosiła 10,787 dolarów na osobę. Pozwól jednak, że przypomnę, iż obecnie nawet najbiedniejsi obywatele Stanów i Europy Zachodniej wciąż mają dostęp do wygód nieosiągalnych dla większości ludzi na świecie. Mamy drogi, szpitale, rurociągi, dostęp do organizacji charytatywnych oraz ubezpieczeń społecznych, o których 50 procent najbiedniejszych osób nie może nawet pomarzyć. Nawet sam prosty fakt, że z kranu płynie nam woda pitna, to coś obcego dla tak wielu mieszkańców naszej planety. Może i facet sprzedający ci burgera – w perspektywie świata zachodniego – plasuje się bardzo nisko, gdy mowa o zamożności, a jednak wciąż należy do jednych z najbogatszych osób na Ziemi, czego dowodzi jego sposób życia.

Nie mówię tu, żeby zadowalać się tym, co mamy, i nie dążyć do niczego więcej. Absolutnie nie! Bardzo ci kibicuję, jeśli chcesz osiągać coraz większe bogactwo. Chcesz mieć własny odrzutowiec? Proszę bardzo! Chodzi mi tylko o to, że nie rzuca się zaklęć magicznych wyłącznie w celu zdobycia bogactwa. Wezwij Jowisza, poproś go, by uczynił cię bogaczem, a wyśmieje cię i przypomni, że i tak należysz już do 10 procent najzamożniejszych ludzi świata, a kto wie, czy nawet nie do tego jednego procenta. Jeśli jednak zwrócisz się do niego, by wsparł twe konkretne cele, i przedstawisz mu właściwy plan, prawdopodobnie będzie bardziej pomocny. Musisz zatem zdobyć perspektywę ukazującą, w jakim jesteś miejscu, do jakiego chcesz dotrzeć i jaki masz na to plan.

Bogactwo a dobrobyt

Być bogatym a żyć w dobrobycie to dwie różne sprawy. Osoba bogata ma wysoki dochód, a przepływ pieniędzy może albo zapewniać jej dobrobyt, albo sprawiać, że wciąż będzie miała długi, zależnie od tego, jak wykorzysta swoje pieniądze. Nie brakuje ludzi o wysokim dochodzie, a jednak pozbawionych dobrobytu. Myślisz, że kanadyjski muzyk Leonard Cohen naprawdę chciał ruszyć w trasę w wieku siedemdziesięciu sześciu lat? Jasne, że nie. A Annie Leibovitz? Twoim zdaniem sama chciała dać pod zastaw prawa do swoich zdjęć jako zabezpieczenie pożyczki? No nie! Zresztą w mediach znajdziesz sporo historii o tym, jak wielu jest bogatych ludzi tracących pieniądze na spłacanie długów zamiast życie w dobrobycie.

Dobrobyt to nie przepływ dochodów. To pozytywny stan finansów. Buckminster Fuller powiedział kiedyś, że dobrobyt można zmierzyć liczbą dni, które człowiek jest w stanie przeżyć normalnie bez czekania na wypłatę. Jeśli twoje aktywa oraz pasywne źródła dochodu wystarczają ci, aby prowadzić wybrany styl życia bez konieczności pracy na wypłatę, wtedy można uznać, że żyjesz w dobrobycie. Podoba mi się takie podejście do tych kwestii.

Zwróć uwagę na relację pomiędzy stylem życia a dochodem. Osoba zadowolona z mieszkania lub małego domku gdzieś na wsi nie potrzebuje tyle samo pieniędzy, co ktoś z wielką willą w bogatej dzielnicy. To właśnie po twojej stronie leży decyzja o tym, czego chcesz i jak masz to osiągnąć.

Użyj tego sposobu oszacowywania spraw finansowych i określ swoje położenie w kwestii dochodów, wydatków i długów oraz to, dokąd pragniesz dotrzeć. Tym, jak tego dokonać, zajmiemy się właśnie w tej książce. Zanim jednak tam przejdziemy, trzeba przyjrzeć się kilku kwestiom zewnętrznym. Nie wystarczy poznać swojej sytuacji finansowej; trzeba też wiedzieć, jak wygląda ona w szerszym świecie.

Sytuacja finansowa na świecie

Pod koniec roku 2011, gdy pracowałem nad tą książką, sprawy finansowe w Stanach nie wyglądały najlepiej. Doświadczaliśmy największego kryzysu ekonomicznego od czasu Wielkiej Depresji, a działo się tak już od roku 2008. Przez cztery lata z rzędu współczynnik bezrobocia wynosił około 9 procent i nie zanosiło się na poprawę sytuacji. Ponad jedna czwarta właścicieli domów w Ameryce znalazła się pod kreską z powodu kredytów hipotecznych. Zamykały się nawet państwowe parki i biblioteki. Europa wchodziła wtedy w jeszcze gorszy kryzys. Niektórym państwom groziła niewypłacalność z powodu pożyczek, a obligacje, niegdyś uznawane za jedne z najbezpieczniejszych form inwestycji, osiągały rekordowo niskie poziomy.

Z dnia na dzień pogłębiały się nierówności pomiędzy bogatymi a biednymi, a struktura systemowa tylko wzmacniała ów podział. Media donosiły, że zaledwie jeden procent Amerykanów kontroluje 34,6 procenta dóbr narodowych. Kolejne 10 procent obywateli rozporządzało 38,5 procent, co oznaczało, że pozostałe 26,9 procent stanowiło aż 90 procent obywateli. Taka nierówność dochodowa występuje wyłącznie w krajach Trzeciego Świata. Doprowadziło to do protestów ruchu Occupy Wall Street, który urósł na niesamowitą skalę, zyskując rozgłos i znaczenie niespotykane dotąd wśród ruchów protestacyjnych od lat sześćdziesiątych.

Coraz więcej ludzi nie radziło sobie z zarządzaniem własnymi finansami. W zasadzie większość osób miała wtedy (i ciągle ma) problemy w ogarnięciu ich. Niestety nie uczą nas o tym w szkole, a powinni.

Umowa społeczna

Zamiast nauki o finansach społeczeństwo oferuje nam pewną umowę: zapewni nam edukację, która pozwoli osiągnąć średnie wyniki, zanadto się nie wychylać, zdobyć dobrą pracę i zabezpieczenie, przychodzić do niej o umówionej porze i siedzieć w niej przez określony czas, aż do emerytury. W zamian otrzymujemy dość pieniędzy, by było nam wygodnie i byśmy nie zadawali zbyt wielu pytań lub zapragnęli doprowadzić do kolejnej rewolucji francuskiej.

Problem w tym, że ta umowa _wcale już się nam nie podoba_. Nasi dziadkowie mogli się na nią godzić, ale my tego nie chcemy.

Gdy moja książka została wydana w roku 2012, wciąż panowało wysokie bezrobocie i nie było wielu ofert pracy. Wiązało się to z niskimi wypłatami i niewielką ochroną pracownika, ponieważ tych ostatnich było zbyt wiele, zatem zapotrzebowanie na nich było niskie. Umowa społeczna była zatem kiepska, a dziś jest nawet dziwniejsza.

Dziś współczynnik bezrobocia jest niski. Brakuje też pracowników, dlatego płace _powinny_ być wyższe. I faktycznie wzrosły, jednak wciąż nie mogą sprostać inflacji, więc siła nabywcza pieniądza jest mniejsza niż w roku 2012. Płacimy więcej za mniej.

W niektórych miastach można zarobić więcej, więc ludzie często się do nich przenoszą, ale to wiąże się z kryzysem mieszkaniowym.

Istnieje spora niepewność w kwestii… cóż, we wszystkich kwestiach. Całe branże przemysłu ma zastąpić sztuczna inteligencja, coraz ciężej zapłacić za opiekę nad dziećmi, a zmiany polityczne wstrząsają funduszami nawet najsilniejszych instytucji.

W przypadku niektórych pracowników powstają problemy z emeryturą i składkami. Niektóre świadczenia znikają lub się je obcina. Część osób w ogóle nie wierzy już, że uda im się utrzymać z samej emerytury, i wyraża zaniepokojenie przyszłością funduszy narodowych. I mają ku temu powody. W Stanach w roku 1950 na każdego beneficjenta programu ubezpieczeń Social Security przypadało szesnastu płacących składki pracowników. W roku 2025 stosunek ten spadł do mniej niż trzech pracowników na jednego beneficjenta, a liczba ta wciąż maleje.

Tak prezentuje się ekonomia i jest to skutek sytuacji, w której pieniądze rządzą nami, a nie odwrotnie. Dzieje się tak, gdy wartość duchową odejmiemy od dobrobytu materialnego.

To powyżej to zła wiadomość. Teraz pora na dobrą. Ciężkie czasy zapewniają nam niespotykane wcześniej możliwości do budowy własnego dobrobytu poprzez odrzucenie ustalonej umowy i stworzenie własnej. Trzeba przestać zachowywać się jak bezmyślny trybik w maszynie, a zamiast tego wykazać się wolą i odwagą, by wykorzystać swój geniusz i kreatywność do osiągnięcia radykalnej zmiany.

Dzięki internetowi łatwiejsze stało się zakładanie własnego biznesu bez konieczności inwestowania mnóstwa pieniędzy, co pozwala nam przetestować swoje pomysły przy niewielkim ryzyku i kosztach. Podczas gdy rynki amerykańskie i europejskie borykają się z trudnościami, te wschodzące rozwijają się dynamicznie i są otwarte na inwestycje zagraniczne. Na każdy zanikający model biznesowy przypada co najmniej jeden nowy mogący go zastąpić. Trzeba tylko wykazać gotowość do zmian, by nadążyć za wciąż przyspieszającym światem.

Powołam się tu na pewną biznesową kliszę – trzeba myśleć nietuzinkowo, a o poganach, czarownicach i magach jedno można powiedzieć na pewno: _my wiemy, jak to robić_! Mamy dość kreatywności, pomysłowości i siły ducha. Dziś nie da się już podążać wydeptaną ścieżką w kierunku owocnego i szczęśliwego życia. Dziś ścieżkę trzeba stworzyć samodzielnie, a osobom magicznym wychodzi to całkiem nieźle.

Co da się – a czego się nie da – osiągnąć za pomocą magii finansowej

Wiem, że magia działa. Jeśli czytasz te słowa, zapewne ty też to wiesz. Można rzucić zaklęcie i, zależnie od wielu różnych czynników, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że się ono powiedzie. Pomysł na tę książkę zrodził się z mojego ciągłego pytania samego siebie: „Skoro magia działa, to czemu większość z nas nie jest zamożniejsza?”. Moja odpowiedź brzmi, że pomimo tego, iż czary działają, często nie posługujemy się nimi w sposób najbardziej strategiczny. Pojedynczym zaklęciem da się przyciągnąć pieniądze, często jednak nie jest ono umocowane w całościowym kontekście strategii finansowej, przez co nie zapewniamy sobie prawdziwego dobrobytu. Co więcej, wiele osób błędnie ocenia to, jak dużo można zdziałać magią, i nie wiedzą one, w jaki sposób połączyć czary z działaniem w świecie materialnym. W tej pozycji skupiam się głównie na działaniu magii finansowej oraz tym, co można za jej pomocą osiągnąć. Zajmijmy się jednak najpierw podstawowymi błędami w magii finansowej i rozwiejmy kilka mitów na jej temat. Zacznijmy od magii na nagłe wypadki.

_Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej_
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij