Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

Alefbet judaizmu, czyli dwadzieścia dwie krótkie o nim opowieści - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
26 maja 2026
49,99
4999 pkt
punktów Virtualo

Alefbet judaizmu, czyli dwadzieścia dwie krótkie o nim opowieści - ebook

Odkryj mistyczny alfabet, w którym Bóg opowiedział świat.

W tradycji żydowskiej litera stanowi łącznik między poznaniem świata a doświadczeniem Boga. Aga Cahn w książce Alefbet judaizmu snuje opowieść o wierze, kulturze, ale też codziennym życiu żydowskiej rodziny i społeczności.

Rozpoczynające każdy rozdział ilustracje przedstawiające litery hebrajskiego alfabetu oraz towarzyszące im wiersze, pełne odniesień do żydowskiej mistyki, stanowią – niczym midrasze – wyjątkowy komentarz do poruszanych w książce tematów.

Alefbet judaizmu to propozycja dla wszystkich, którzy pragną poznać etyczne i praktyczne podstawy judaizmu, a przy okazji zastanowić się nad esencją życia.

Aga Cahn – badaczka stosunków żydowsko-chrześcijańskich, absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Cambridge. Myśleniczanka i popularyzatorka wiedzy o myślenickich Żydach, autorka (wraz z mężem Martinem) spacerownika Myślenice - ślady żydowskiego miasteczka. Prowadzi szkołę żydowską (Cheder) przy reformowanej Synagodze Beth Shalom w Cambridge, laureatka nagrody im. ks. Stanisława Musiała (2024) i nagrody Fundacji Polcul (2016), mama Ariela i Oliviera

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Wiara i religia
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8427-042-4
Rozmiar pliku: 7,6 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PRZEDMOWA

_Pewnego roku w Watykanie papież postanowił wydać edykt, który zakazywał Żydom mieszkania w Stolicy Apostolskiej. Żydzi bardzo się tym przejęli, doszło do pro­testów i rozruchów. Aby uspokoić nastroje, papież ogłosił, że jeśli_ _którykolwiek przedstawiciel społeczności żydowskiej zdoła go pokonać w debacie teologicznej, wszyscy członkowie tej społeczności będą mogli_ _pozostać w Watykanie._

_Żydzi wybrali_ _więc najmądrzejszego rabina, aby reprezentował ich w debacie. Ze względu na problemy z komunikacją – rabin nie mówił po włosku ani po łacinie, papież zaś nie znał ani jidysz, ani ladino – ustalono, że debata będzie niema. W wyznaczonym dniu papież i rabin zasiedli_ _przy okrągłym stole, a wokół nich zgromadzili_ _się wyznawcy obu religii._

_Papież rozpoczął debatę, unosząc w górę trzy palce. W odpowiedzi rabin uniósł jeden. Następnie papież wykreślił w powietrzu okrąg, a rabin wskazał na ziemię. Na koniec papież postawił na stole chleb i wino, z kolei rabin wyjął z kieszeni jabłko. Wówczas papież zerwał się z krzesła:_

_– Poddaję się – krzyknął. – Możecie zostać w Rzymie._

_To usłyszawszy, kardynałowie podeszli_ _do papieża i poprosili_ _go o wyjaśnienie._

_– Przegrałem – rzekł im papież. – Wzniosłem do góry trzy palce, przypominając mu o Trójcy Świętej, ale on podniósł jeden na znak, że obaj wierzymy w jednego Boga. Nakreśliłem w powietrzu okrąg, aby mu pokazać, że Bóg jest wszędzie, na co on wskazał na ziemię, czyli_ _zaznaczył, że przede wszystkim Bóg jest tu i teraz, między nami. Wreszcie próbowałem powołać się na Najświętszy Sakrament i odpuszczenie grzechów, ale on pokonał mnie symbolem grzechu pierworodnego. Miał odpowiedź na wszystko. Cóż mogłem zrobić?_

_Tymczasem Żydzi zadali_ _to samo pytanie rabinowi._

_– Zostajemy – odparł dumnie rabin. – Straszył wprawdzie, że mamy trzy dni na opuszczenie miasta, ale powiedziałem mu, że ani jeden z nas się stąd nie ruszy. Potem dał mi do zrozumienia, że oczyści całą okolicę z Żydów, wskazałem więc na ziemię, by zrozumiał, że ona jest nasza i basta!_

_– No a potem? – zapytali_ _Żydzi._

_Rabin wzruszył ramionami._

_– Ha, tego właśnie nie wiem, ale wyjął lunch, więc ja wyjąłem swój._

_Być może zdarzenie, które dało początek temu żartowi, nigdy nie miało miejsca. Niektórzy jednak twierdzą, że miało. Broda tego skeczu jest tak długa jak historia stosunków żydowsko-chrześcijańskich, a może nawet dłuższa – sięga czasów sprzed narodzin chrześcijaństwa. Istnieje podobno tak stara wersja, w której debata nie toczy się między papieżem a rabinem, lecz między naczelnym kapłanem a cesarzem Babilonii. Jakkolwiek wyglądała humorystyczna wersja tej teologicznej dysputy, inne spory – mniej żartobliwe i rzadziej wygrywane przez rabinów (przynajmniej według źródeł chrześcijańskich) – toczyły się wielokrotnie w różnych miejscach, czasach i okolicznościach historycznych._

_Myślę, że świadomość, iż dialog żydowsko-chrześcijań­ski nie zaczął się na_ _II__ Soborze Watykańskim, ale toczył się od zawsze, jest równie istotna jak docenianie roli_ _tamtego soboru, ludzi z nim związanych i dokumentów, które utorowały drogę do wszystkiego, co po_ Nostra aetate _dzieje się pomiędzy Synagogą a Eklezją._ Nostra aetate_ była najbardziej rewolucyjnym dokumentem soborowym, a jedno­cześnie objętościowo najmniejszym. Składała się z pięciu krótkich, skondensowanych myśli. Choć oznaczała narodziny nowej ery w stosunkach Kościoła katolickiego i judaizmu, osiemdziesięciu ośmiu kardynałów głosowało przeciwko jej przyjęciu. Była to niewielka grupa – mniej niż cztery procent wszystkich biorących udział w soborze – ale oznaczała, że opozycja wobec otwarcia na dialog z „innym” cały czas istniała w Kościele._

_Każdy, kto kiedykolwiek zajmował się relacjami katolicko-żydowskimi lub dialogiem chrześcijańsko-żydowskim, doświadczył tej „opozycji”. Doświadczył jej także ksiądz Stanisław Musiał, który w roku ogłoszenia_ Nostra aetate _miał dwadzieścia siedem lat, a święcenia kapłańskie przyjął dopiero dwa lata wcześniej. Pomiędzy ogłoszeniem deklaracji_ Nostra aetate _a powołaniem Komisji Episkopatu Polski do Dialogu z Judaizmem, w której zasiadł ksiądz Musiał, upłynęło dwadzieścia jeden lat! Dialog wymaga cierpliwości, zmiany wymagają czasu, nawet te pozytywne._

Wypowiadałam te słowa w marcu 2024 roku podczas ceremonii odbierania Nagrody im. księdza Stanisława Musiała w Krakowie. Zaszczyt, który mnie spotkał, był ukoronowaniem długiej wędrówki edukacyjnej związanej z tematyką żydowsko­-chrześcijańską. Na tej drodze, a może raczej ścieżce, spotkałam wielu wspaniałych nauczycieli, takich jak ksiądz Stanisław Musiał, Daniel Boyarin, którego książkę _Border Lines_ (Pogranicza) polecam od wielu lat wszystkim znajomym Żydom i chrześcijanom, Lars Fischer czy Ed Kessler, założyciel Instytutu Woolfa w Cambridge, jednego z najaktywniejszych centrów dialogu i studiów nad religiami abrahamowymi na świecie.

Kiedy studiowałam stosunki żydowsko-chrześcijańskie w Cambridge, kluczowym przedmiotem w programie pierwszego roku była teologia wczesno­chrześcijańska. Podczas kursu czytaliśmy teksty autorstwa Żydów piszących o naukach Jezusa, żydowskich wyznawców Jezusa, a w późniejszym czasie także żydowskich chrześcijan i pierwszych ojców Kościoła. Zapoznawaliśmy się także z tekstami rejestrującymi wczesne żydowsko­-chrześcijańskie dyskusje i dialogi, z tekstami poruszającymi kontrowersje pomiędzy uczniami Jezusa a Pawłem, między liderami wczesnych chrześcijan a lide­rami Żydów, którzy zdecydowali się „pozostać wiernymi przymierzu z tradycyjną wersją Boga”. Musieliśmy czytać te teksty w oryginale, a następnie porównywać je z tłumaczeniami na grecki i łaciński, analizując problemy translatorskie, które stały się główną przyczyną dramatycznych religijnych rozłamów. Niektóre istotne problemy translatorskie na styku judaizmu i chrześcijaństwa – nierozwiązane do dziś, chociaż „bolą” znacznie mniej niż dwadzieścia wieków temu – wciąż stoją na drodze do porozumienia i dialogu. Dlaczego autor Księgi Izajasza mówiąc o pannie, która pocznie i porodzi syna, używa hebrajskiego słowa _alma_, które oznacza „młodą kobietę”, a nie _betula_, czyli „dziewicę”? Dlaczego grecki tłumacz w Septuagincie przekłada to słowo jako _parthenos_, jednoznacznie decydując o dziewictwie panny z proroctwa Izajasza? Czy bez tłumaczenia na grekę i łacinę kult Maryi Dziewicy byłby w ogóle możliwy, czy byłoby możliwe chrześcijaństwo w dzisiejszej formie, gdyby nie kontrowersje translatorskie i interpretacje oryginalnych tekstów spowodowane tłumaczeniami na inne języki? Jak daleko od słów Jezusa, wypowiadanych po hebrajsku i aramejsku w żydowskiej bożnicy w Galilei, odszedł judaizm, że nie uznaje ich za część własnej tradycji? I jak bardzo odeszło od nich chrześcijaństwo, że nie rozpoznaje w nich żydowskiego dziedzictwa? Te pytania nurtują Daniela Boyarina, mojego intelektualnego guru, a także i mnie od wielu lat.

Na długo przed powstaniem książki, którą oddaję dzisiaj w państwa ręce, Stowarzyszenie Wspólnota Myślenice opublikowało krótką informacyjną broszurkę o judaizmie zatytułowaną _Alefbet_ (także mojego autorstwa). Była ona częścią programu edukacyjnego skierowanego do nauczycieli religii w myślenickich szkołach. Na warsztatach zorganizowanych w lokalnym muzeum nie pojawił się jednak żaden nauczyciel religii, jedynymi zainteresowanymi okazali się historycy i poloniści. Byłam bardzo zawiedziona, ponieważ według obowiązującego wówczas programu nauczania nauczyciele religii w polskich szkołach powinni poświęcać część czasu na przekazywanie informacji o innych wyznaniach. Zakładałam, że nie informowali, bo sami nie mieli wiadomości, i gdy tylko im ich dostarczę – wydam broszurę, zorganizuję szkolenie – natychmiast staną się forpocztą polskiej religijnej edukacji. Nie stali się, bo moje założenia były dość naiwne. Problem dotyczył bowiem nie tyle braku informacji, ile braku na nie otwarcia.

W styczniu 2018 roku zainaugurowałam więc nową, poszerzoną wersję poprzedniego _Alefbetu_, którą zaczęłam publikować w powiatowym miesięczniku „Sedno”, w comiesięcznych krótkich rozdziałach. Miałam zamiar zawrzeć moje refleksje na temat judaizmu w dwudziestu dwóch odcinkach (odpowiadających dwudziestu dwóm literom hebrajskiego alfabetu) i opisać w nich wszystko, czego moi czytelnicy nie znali, czego nie oczekiwali lub o co nie mieli śmiałości zapytać. Publikacja niektórych rozdziałów przeciągała się jednak w czasie, bo w „Sednie” nie było wystarczająco miejsca. Ostatni fragment _Alefbetu_ przesłałam do redakcji 25 czerwca 2020 roku o godzinie dwunastej.

Książka zawiera liczne cytaty ze świętych tekstów. Jeśli nie zaznaczono inaczej, podaję cytaty za Biblią Tysiąclecia i Torą Pardes Lauder pod redakcją rabina Sachy Pecarica (w tym wypadku w przypisach podano hebrajskie tytuły ksiąg biblijnych). Zapis słów hebrajskich podaję w transliteracji polskiej, bez łączników i apostrofów.

Hebrajskie litery, które rozpoczynają każdy rozdział, i wiersze im towarzyszące to efekty moich kolejnych podróży w głąb judaizmu w poszukiwaniu nigdy niewysychających źródeł sensu. Chciałabym bardzo, żeby stały się dla czytelników punktem wyjścia ich własnych badawczych peregrynacji._ALEF_: KONCEPCJA BOGA א

Tym, co najbardziej odróżnia judaizm od chrześcijaństwa i islamu, jest relacja pomiędzy człowiekiem a Bogiem. W chrześcijaństwie podstawę zbawienia stanowi wiara. „Kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie” (J 11, 25). Podobnie w islamie: wiara w Allaha nie tylko gwarantuje życie wieczne, ale także nadaje jedyny sens życiu na ziemi. Żyd, w przeciwieństwie do chrześcijanina czy muzułmanina, nie musi wierzyć w Boga. Musi jedynie żyć według wyznaczonych przez niego reguł. I to, czy żyje zgodnie z tymi regułami, jest zawsze ważniejsze od tego, co myśli, i od tego, w co wierzy. Dlatego wielu Żydów, nawet tych najbardziej religijnych, zamiast zadawać sobie pytanie: „Czy wierzę w Boga?”, pyta raczej: „Jak ma wyglądać moje życie?”. I dlatego także niektórzy żydowscy filozofowie i myśliciele deklarują, że w Boga nie wierzą, a mimo to pozostają wiernymi dziećmi judaizmu.

Według żydowskiej tradycji pierwszym wyznawcą monoteizmu był Abram, żyjący niemal dwa tysiące lat przed naszą erą w mieście Ur w Babilonii. Ojciec Abrama, Terach, handlował posągami bożków, zabezpieczając duchowe potrzeby ówczesnej lokalnej społeczności. Kilkunasto­letni Abram, zaangażowany przez ojca do zarządzania hurtownią świętych figur, zaczął zastanawiać się nad sensem swojej pracy. Czy wielbienie i szanowanie tych obrazów ma jakikolwiek sens? Czy te figury rzeczywiście posiadają nadprzyrodzoną moc? Któregoś dnia doszedł do wniosku, że jeśli istnieje jakiś Bóg, jakaś prawdziwie stwórcza siła, musi to być coś znacznie bardziej uniwersalnego niż marmurowe posążki i obrazki, którymi handluje w imieniu ojca. A jeśli taka siła rzeczywiście istnieje, to wszystkie te figurki są totalnym nieporozumieniem – swoistą obrazą majestatu. Być może jednak pomyślał coś zupełnie innego – kto wie. A może bunt Abrama i zapisane w żydowskiej tradycji zniszczenie hurtowni bożków było zwyczajną rebelią syna wobec ojca.

Może było tak, a może inaczej, najważniejsze, że w efekcie tego buntu Bóg przemówił do Abrama lub Abram miał na tyle siły, iż przekonał wszystkich wokół, że Bóg do niego przemówił, i rozpoczęła się cywilizacja monoteizmu. Monoteizm, czyli absolutna władza jednego, jedynego, uniwersalnego, nieskończonego, nieograniczonego i wszechwładnego Boga, jest podstawą judaizmu. Taki Bóg przemówił do Abrama (który dzięki kontaktowi z nim stał się Abrahamem – przymiotnik _ham_ to po hebr. „mądry”); taki Bóg przemówił do Mojżesza, kiedy nakazał mu wyprowadzić Żydów z egipskiej niewoli; taki Bóg przekazał Żydom Torę, czyli tekst absolutnej, jedynej, uniwersalnej konstytucji, według której mają obowiązek organizować świat i go naprawiać. Monoteizm Abrahama nie przewiduje i nie dopuszcza kolejnych wersji, nowych bohaterów i proroków, nie uznaje żadnych poprawek ani modernizacji; co więcej, zakaz wprowadzania zmian jest jego pierwszą i naczelną regułą. Regułę tę potwierdzał także i Jezus, kiedy przypominał uczniom, że ani jedna jota nie powinna być usuwana z Tory i z przymierza aż do końca świata. „Zaprawdę powiadam wam: dopóki nie przeminie niebo i ziemia, ani jedna jota, ani jedna kreska nie przeminie z zakonu, aż wszystko to się stanie” (Mt 5, 18).

Oprócz wszechwładzy, niepodzielności i nieograniczoności żydowskiego Boga bardzo ważnym jego atrybutem jest „oddzielność od”, czyli „nieprzystawalność do” materialnego świata. Rzeczywistość boska i rzeczywistość ludzka nie mają i nie mogą mieć punktów stycznych, Bóg nie może wejść w kontakt ze światem materialnym, gdyż każdy taki kontakt doprowadziłby do totalnego zniszczenia tego świata. Dlatego koncepcja wcielenia Boga w człowieka jest trudna do zaakceptowania w judaizmie.

Z drugiej strony idea Trójcy Świętej jako emanacji Boga w wielu postaciach wcale nie jest obca duchowości żydowskiej, choć chcieliby tego strażnicy żydowskiej ortodoksji. Bóg w Torze objawia się w różnych postaciach i jest nazywany wieloma imionami. Kiedy na przykład opiekuje się swoim ludem jako _Szechina_, prowadzi go przez pustynię, daje mu znaki, króluje w Świętym Przybytku, wówczas wykazuje wiele cech pokrewnych Duchowi Świętemu z Nowego Testamentu.

Dwa najczęściej używane imiona Boga w Torze to _Elohim_ (Bóg w formie liczby mnogiej) oraz JHWH (tetragram hebr. spółgłosek o niewiadomej fonetycznej wymowie). Według żydowskiej tradycji fonetyczna interpretacja tetragramu zaginęła podczas zburzenia Świątyni Jerozolimskiej i nie powinna być zgadywana, dlatego zamiast niej Żydzi używają słowa _Haszem_, czyli „to imię”. Czteroliterowe Święte Imię Boga jest szanowane do tego stopnia, że raz zapisane, nie może nigdy zostać zniszczone. Musi być pochowane w poświęconej ziemi na cmentarzu żydowskim, ze wszystkimi honorami należnymi pochówkom Żydów. Z tego powodu w wielu dużych żydowskich gminach istniały (a czasem do dziś istnieją) tak zwane _genizy_, czyli pojemniki na śmieci z tekstami zawierającymi imię Boga, oczekującymi na organizowany od czasu do czasu pochówek. Zbiory pochodzące z jednej z takich właśnie średniowiecznych _geniz_, odnalezionej w XIX wieku w Kairze, należą dzisiaj do uniwersytetu w Cambridge i stanowią jedną z jego najcenniejszych oraz najczęściej odwiedzanych kolekcji.

Modlitwa _Szema_ („Słuchaj, Izraelu, Bóg jest Twoim Bogiem, Jest Jeden Bóg”) stała się najważniejszą modlitwą Żydów na całym świecie. Fragmenty tej modlitwy znajdują się w _mezuzach_ (zawieszanych na framugach drzwi żydowskich domów) i w _tefilin_ (pudełeczkach modlitewnych mocowanych podczas porannej modlitwy na ramionach i czołach ortodoksyjnych Żydów). Najważniejszym przekazem tej modlitwy jest żydowska koncepcja Boga.

_Mezuza_ i _tefilin_

_Mezuza_ – to zwitek pergaminu z wykaligrafowanymi nań dwoma fragmentami Tory pochodzącymi z Księgi Powtórzonego Prawa (nazywanej w grece _Deuteronómion_, a w tradycji żydowskiej _Księgą_ _Dwarim_). Zwitek umieszczony jest w podłużnym pojemniku wykonanym z drewna, metalu, kości, szkła, a współcześnie także z tworzyw sztucznych lub kartonu, i zawieszany na zewnętrznej prawej framudze drzwi, według wskazówki z modlitwy _Szema_: „I napiszesz je na odrzwiach domu swojego i na bramach swoich”. Tradycyjnie _mezuzę_ wiesza się u dołu najwyższej trzeciej części framugi, czyli po podzieleniu framugi na trzy części i ich oznaczeniu dolny koniec najwyższej części jest miejscem, gdzie przyczepia się dolny koniec _mezuzy_, po czym przechylając ją lekko w kierunku drzwi, montuje się jej górny koniec.

Jeszcze do niedawna na wielu przedwojennych budynkach w miasteczkach i wsiach polskiej Galicji można było zobaczyć ślady po _mezuzach_. Kiedy zaczęłam się interesować historią myślenickich Żydów – a było to niemal dwadzieścia lat temu – chodziłam po mieście z mapką wytyczoną specjalnie dla mnie przez jednego z rdzennych mieszkańców Myślenic i szukałam tych śladów. Kilka razy wybrał się ze mną, ciekaw, gdzie te dwa charakterystyczne „otwory” jeszcze istnieją, a gdzie zniknęły pod kolejnymi warstwami tynków i farb lub zostały wyrwane wraz ze starymi futrynami. Za każdym razem kiedy udało nam się jakieś odnaleźć (czasami było to w centrum miasta, czasami daleko na peryferiach Rynku), przesuwał po nich palcem i wzdychał: „Oto przed panią ostatni ślad myślenickiego żydostwa”. Dzisiaj nie ma już ani pana Józefa, ani śladów po _mezuzach_, poza jednym jedynym – chyba – na ulicy Królowej Jadwigi, w dawnym domu Awigdora Branda.

Myślenickie _mezuzy_ nie zostały usunięte przez pozostających na miejscu katolickich sąsiadów (muszę o tym wspomnieć na wypadek, gdyby ktokolwiek miał wątpliwości), zerwały je z zewnętrznych odrzwi domów i wszystkich wewnętrznych pomieszczeń żydowskie rodziny wysiedlane w lecie 1942 roku do Skawiny, a stamtąd do Bełżca. Żydowska tradycja bowiem nakazuje, żeby opuszczając dom, wziąć ze sobą wszystkie _mezuzy_. Wierzę więc, że myślenickie _mezuzy_ zostały zabrane przez żydowskie rodziny i razem z nimi przepadły gdzieś pomiędzy Skawiną a Bełżcem. Ślady po śrubach i gwoździach, których szukałam dwie dekady temu z panem Józefem, nie były śladami żydowskiej społeczności. Były śladami zbrodni dokonanej na tej społeczności przez niemieckich nazistów.

_Tefilin_ – to dwa czarne skórzane pudełeczka wykonane z jednego kawałka skóry koszernego zwierzęcia (o koszerności piszę także w rozdziale poświęconym świętu Paschy), w których znajdują się cztery fragmenty Tory, a pomiędzy nimi fragment modlitwy _Szema_, zawierający żydowską koncepcję Boga. Kiedyś, za czasów Pierwszej i Drugiej Świątyni, kiedy jeszcze nie było na świecie chrześcijaństwa, Żydzi nosili _tefilin_ przez cały czas. Następnie zakładanie _tefilin_ zostało ograniczone do czasu modlitw, później do czasu porannej modlitwy, nazywanej _szacharit_, a w końcu wyłączono z obowiązku zakładania _tefilin_ czas szabatu. Jedno z pudełek umieszcza się na lewym ramieniu (u osób leworęcznych na prawym), a drugie – na czole. Tekst w pudełku na czole jest podzielony na cztery fragmenty, tekst w pudełku na ramieniu nie jest podzielony.

Mimo że noszenie _tefilin_ stało się niemalże symbolem żydowskości – trudno dzisiaj wyobrazić sobie zdjęcie, obraz czy rzeźbę przedstawiającą Żyda bez dwóch czarnych pudełek na ramieniu i czole – wciąż nie wiadomo, po co się je zakłada. Czasami poszukiwano wyjaśnienia źródeł tej tradycji w greckim odpowiedniku słowa _tefilin_, czyli w słowie _filakterie_. _Filakterion_ znaczy po grecku „ochraniać”, „chronić”, być może więc noszenie _tefilin_ miało zapewniać bezpieczeństwo. W Talmudzie – czyli tak zwanej Torze Ustnej – istnieje wiele interpretacji nakazujących zakładanie _tefilin_ i wyjaśniających przyczyny tego nakazu. Najczęściej cytowanym fragmentem Pięcioksięgu, na który powołuje się Tora Ustna, jest 9 wers 13 rozdziału Księgi Wyjścia (w tradycji greckiej Exodos, a w tradycji żydowskiej Szemot): „Te słowa będą dla ciebie znakiem na twojej ręce i przypomnieniem pomiędzy twoimi oczami, aby Tora Boga była na twoich ustach, bo Bóg wyprowadził cię z Egiptu, okazując potężną moc1.

Kiedy judaizm i chrześcijaństwo po wielu wiekach chaotycznego współistnienia dokonywały ostatecznych podziałów, _mezuzy_ i _filakterie_ stały się pierwszymi ofiarami tego rozwodu. Choć słowa w nich zapisane są stare jak świat – a przynajmniej tak stare jak Biblia – ich wyrywanie trwało bardzo krótko i nie wymagało specjalnego wysiłku.

_Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej_

1.

1 Szemot 13:9.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij