Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Anom - ebook

Wydawnictwo:
Seria:
Format:
EPUB
Data wydania:
29 kwietnia 2026
4472 pkt
punktów Virtualo

Anom - ebook

Reportaż śledczy o brawurowej akcji przeciwko zorganizowanej przestępczości

Prace nad nienamierzalnym, całkowicie anonimowym systemem komunikacji to podziemny wyścig zbrojeń: kolejne start-upy od lat oferowały środowiskom przestępczym coraz lepsze oprogramowania, a służby infiltrowały je i niszczyły, jednak pozyskane informacje były zwykle szczątkowe, a aresztowania nieliczne. Do czasu.

W 2018 roku FBI wpadło na zuchwały pomysł: a co, gdyby przygotować takie oprogramowanie samodzielnie i podsunąć przestępcom, by zaczęli z niego masowo korzystać? Tak powstał Anom – aplikacja do szyfrowanej komunikacji, umożliwiająca pozornie bezpieczną wymianę informacji. Wpuszczono ją na czarny rynek.

Rezultat przerósł najśmielsze oczekiwania. Anom stał się głównym kanałem komunikacji mafii na całym świecie. Skusili się na niego handlarze ludźmi, narkotykami i przemytnicy – najbardziej poszukiwani kryminaliści, zupełnie nieświadomi, że wpadli w pułapkę. Zaangażowane w projekt służby z USA, Europy, Kanady i Australii korzystały z pozyskiwanych materiałów ostrożnie – chodziło o to, aby uzyskać możliwie dużo informacji o funkcjonowaniu całego systemu. Operację ujawniono dopiero w 2022 roku.

Aresztowano ponad osiemset osób, przechwycono osiem ton kokainy, dwadzieścia dwie tony marihuany i haszyszu, dwie tony metamfetaminy i ponad czterdzieści osiem milionów dolarów.

Joseph Cox stworzył pasjonujący reportaż o jednej z najbardziej spektakularnych prowokacji w historii, ale i o tym, co można zdziałać, gdy połączone siły międzynarodowe obiorą wspólny cel.

„Książka Josepha Coxa natychmiast weszła do kanonu true crime. Ta opowieść o największej w historii tajnej operacji, spisana przez człowieka, który poznał ją od wewnątrz, ukazuje fascynujący obraz nie tylko najnowocześniejszych technologii, lecz także metod działania przestępczości zorganizowanej w XXI wieku. Strony zaludniają gangsterzy i przemytnicy barwniejsi od postaci z filmów. To połączenie „Miami Vice”, „Włamywaczy” i „Ocean’s Eleven”. Będziecie ją czytać, szeroko otwierając oczy ze zdumienia.” Garrett Graff

„Zapierająca dech w piersiach, wciągająca lektura, która wprawiła mnie w autentyczne przerażenie. Historia monitorowanej przez FBI aplikacji szyfrującej, wgrywanej na specjalnie zmodyfikowane telefony, zmrozi krew każdemu, komu leżą na sercu takie wartości jak prywatność i wolność.” Julia Angwin

„Gęsta, głęboka, pięknie opowiedziana historia, świetnie nadawałaby się na technothriller… gdyby nie fakt, że jest prawdziwa.” Cory Doctorow

„Cox wykonał imponujący kawał reporterskiej roboty. Zabiera czytelnika tam, gdzie kryminaliści planują i organizują najbardziej zuchwałe przestępstwa, i tam, gdzie agenci FBI śledzą te działania. Książka porównywalna z serialem „Prawo ulicy”, ale bardziej prawdziwa, mroczniejsza, brutalniejsza.” Andy Greenberg

„Jeden z najlepszych thrillerów z gatunku true crime, jaki czytałem w ostatnich latach. Opowieść z szalonymi postaciami i odjechaną fabułą.” Bradley Hope

Kategoria: Literatura faktu
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8396-316-7
Rozmiar pliku: 2,1 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

W serii ukazały się ostatnio:

Anna Bikont _Nie koniec, nie początek. Powojenne wybory polskich Żydów_

John McPhee _Plac Zgody. Wieczyście neutralna Szwajcaria_

Marta Grzywacz _Radość Soboty. Archiwum życia i śmierci_

Ilona Wiśniewska _Białe. Zimna wyspa Spitsbergen_ (wyd. 5)

Paweł Smoleński _Trędowate kobiety czyszczą ryż_

Marta Wroniszewska _Matka bez wyboru. O kobietach, które opuściły swoje dzieci_

Barbara Seidler _Pamiętajcie, że byłem przeciw. Reportaże sądowe_ (wyd. 3)

François-Henri Désérable _Kruszenie świata. Podróż do Iranu_

Martyna M. Wojtkowska _W Nowej Zelandii wschodzi słońce. Wojenna tułaczka polskich dzieci_

Katarzyna Kobylarczyk _Ciałko. Hiszpania kradnie swoje dzieci_ (wyd. 2)

Patrick Radden Keefe _Cokolwiek powiesz, nic nie mów. Zbrodnia i pamięć w Irlandii Północnej_ (wyd. 3)

Thomas Orchowski _Pasterzy jest coraz mniej. Reportaż z Krety_

Karolina Bednarz _Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet_ (wyd. 3)

Linda Polman _Karawana kryzysu. Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej_ (wyd. 4)

Agata Komosa-Styczeń _Wyspa niechcianych kobiet_

Ilona Wiśniewska _Hjem. Na północnych wyspach_

Nicola Lagioia _Ciao amore, ciao. Morderstwo w Rzymie_

Paweł Smoleński _Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie_ (wyd. 2)

Tomáš Forró _Śpiew syren. W głąb wojennej Ukrainy_

Will Storr _Nadprzyrodzone. Śledztwo w sprawie duchów_

Jacek Hołub _Wszystko mam bardziej. Życie w spektrum autyzmu_(wyd. 2 zmienione)

Remigiusz Ryziński _Dziwniejsza historia_ (wyd. 2 rozszerzone)

Jack El-Hai _Norymberga. Naziści oczami psychiatry_

Andrzej Dybczak _Gugara_ (wyd. 2 zmienione)

Marta Madejska _Ostatni gasi światło. Przypowieści o transformacji_

Tobias Buck _Ostatni proces. Niemieckie rozliczenia z nazistowską przeszłością_

Anna Sulińska _Wniebowzięte. O stewardesach w _PRL_-u_ (wyd. 3)

Dariusz Rosiak _Ziarno i krew. Podróż śladami bliskowschodnich chrześcijan_ (wyd. 3)

Patricia Evangelista _Niektórych trzeba zabić. Rządy terroru na Filipinach_

Helen Garner _Woda była strasznie zimna. Rodzinna tragedia i proces o zabójstwo_

Marek Szymaniak _Młócka. Reportaże o pracy przyszłości_

Peter Pomerantsev _Jądro dziwności. Nowa Rosja_ (wyd. 3)

Marek Szymaniak _Zapaść. Reportaże z mniejszych miast_ (wyd. 2)

Ola Synowiec _Dzieci Szóstego Słońca. W co wierzy Meksyk_ (wyd. 3)

Jacob Kushner _Biały terror. Neonaziści w Niemczech_

W serii ukaże się m. in.:

Jagoda Grondecka _Emirat to my. Jak talibowie odbijali Afganistan_1 ODog

Wczesnym rankiem 9 września 2015 roku Owen Hanson otworzył torbę od Louisa Vuittona i włożył do niej pliki banknotów oraz trzy telefony komórkowe. Pieniądze były przeznaczone na zakłady podczas rundy golfa, którą miał rozegrać tego dnia z partnerem biznesowym. Telefony służyły mu do zarządzania swoim imperium hazardowo-narkotykowym. Wrzucił kije golfowe do matowoczarnego Porsche, umieścił torbę na fotelu pasażera i ruszył w kierunku pola golfowego.

Hanson nie przypominał typowego gracza w golfa. Sterydy, intensywne treningi siłowe i gra w uczelnianej drużynie futbolowej zapewniły mu sylwetkę Johna Ceny, charakterystyczną dla profesjonalnego zapaśnika. Środki dopingujące zaczął brać około 2004 roku, podczas studiów na Uniwersytecie Południowej Kalifornii, i mniej więcej w tym samym czasie zaczął sprzedawać je innym, w tym także zawodowym sportowcom. Wkrótce poszerzył ofertę o nielegalne substancje psychoaktywne, takie jak kokaina i ecstasy. Od kryzysu finansowego w 2008 roku prowadził BetODog, nielegalny totalizator sportowy, w którym można było obstawiać wszystkie konkurencje sportowe od NBA do NFL (National Football League, liga futbolu amerykańskiego).

Jeden z klientów BetODog miał powiązania z kartelem narkotykowym Sinaloa. Panowie zacieśnili współpracę i Hanson podjął się roli kuriera przewożącego gotówkę kartelu na obszarze San Diego i Los Angeles. W południowej Kalifornii, leżącej na granicy z Meksykiem, handlarz narkotyków miał fantastyczne możliwości awansu. W 2012 roku Hanson błyskawicznie przeskoczył od dilerki do handlu hurtowego. Wysyłał kokainę do Australii, gdzie kilogram białego proszku kosztował osiem razy więcej niż w Stanach Zjednoczonych. Australia stała się kopalnią złota dla przemytników. Dostarczenie dragów na kontynent nie było łatwe, ale sukces gwarantował kosmiczne zyski. Hanson trafił na prawdziwą żyłę złota. Teraz zamierzał sprzedać pięć kilogramów metamfetaminy Alowi Wilsonowi, z którym tamtego dnia był umówiony na golfa.

Hanson często wykorzystywał niekonwencjonalne metody prania nielegalnych pieniędzy z przemytu dragów do Australii i przerzucania ich z powrotem do Stanów Zjednoczonych. Jedną z nich było skupywanie złotych monet i przemycanie ich w Uggach. Legalizował też swoje zyski za pośrednictwem kasyn. Wilson, który był specjalistą od prania brudnych pieniędzy, zaproponował mu współpracę.

Hanson poznał Wilsona na początku 2015 roku. Przedstawił mu go na polu golfowym jeden z australijskich kontaktów Owena. Po rundce przy dołkach Hanson, Wilson i dwóch jego ludzi przenieśli się do baru w country clubie. Wilson wyjął telefon, zmodyfikowany BlackBerry, który służył wyłącznie do wysyłania zaszyfrowanych wiadomości, dlatego nie można było w nim założyć tradycyjnego podsłuchu. Gdyby policja zdołała jakimś cudem przechwycić wiadomości tekstowe, zobaczyłaby tylko bezsensowne ciągi cyfr, liter i symboli. Z urządzenia usunięto kamerkę, mikrofon i nadajnik GPS. Właściwie nie był to już telefon, bo nie można było przez niego rozmawiać. Hanson natychmiast rozpoznał zmodyfikowany model BlackBerry, ponieważ sam się takim posługiwał. Nabył identyczne urządzenie na żądanie swojego kontaktu z kartelu Sinaloa, który uzależnił od tego współpracę.

– Ktoś, kto ma taki sprzęt, na bank jest przestępcą – powiedział później Hanson, wspominając, co pomyślał, kiedy zobaczył telefon Wilsona.

Al Wilson był zainteresowany poważną współpracą. Nie zadowalało go samo pranie pieniędzy. Interesował go handel narkotykami.

Hanson nie był jednak do końca przekonany. Firma, która zajmowała się modyfikowaniem telefonów, nazywała się Phantom Secure. Jej główna siedziba mieściła się w Vancouver, ale miała sieć handlowców na całym świecie, którzy nie tylko sprzedawali zmodyfikowane telefony, lecz także weryfikowali potencjalnych nabywców. Do złożenia zamówienia konieczna była poręka jednego z dotychczasowych klientów, co w zasadzie ograniczało grupę użytkowników do przedstawicieli świata przestępczego. Hanson poprosił Michaela Gamboę, znanego jako Chino, który handlował telefonami Phantom Secure w Los Angeles, o sprawdzenie, w jaki sposób Al Wilson wszedł w posiadanie urządzenia. Hanson od kilku lat kupował u China średnio trzy telefony Phantom Secure rocznie.

– Nie będę z nimi robił interesów, Chino, dopóki nie potwierdzisz, że poręczył za niego ktoś z waszych klientów i facet jest legitny – oświadczył Hanson. Bo co, jeśli Wilson wcale nie zajmował się praniem brudnych pieniędzy, tylko był agentem służb, próbującym go wciągnąć w pułapkę?

Chino na wszelki wypadek wyłączył telefon Wilsona i zaczął sprawdzać, kim on jest. Skontaktował się z jego ludźmi i zapytał, kto ich skierował do Phantom Secure. Grupa Wilsona wskazała gang z San Francisco specjalizujący się w handlu marihuaną, który od lat był stałym klientem firmy.

Mniej więcej dwie godziny po rozmowie z Hansonem Chino odezwał się do niego ponownie.

– Goście są w porządku, nie masz się czym martwić – powiedział.

Hansonowi to wystarczyło. Uznał, że może wejść z Wilsonem w interes.

Powiedział mu, że wyzbył się wątpliwości, kiedy Phantom Secure potwierdziło, że Wilson od roku jest ich klientem.

„Wszystko gra, bierzmy się do roboty” – napisał do Wilsona.

Po otrzymaniu potwierdzenia od China we wrześniu 2015 roku Hanson wysłał Wilsonowi przez kuriera pięć kilogramów kokainy. To miała być ich pierwsza transakcja. Do przekazania dziewięćdziesięciu tysięcy dolarów miało dojść w hotelu w kalifornijskim miasteczku Del Mar. Hanson udał się tam w ślad za kurierem, by osobiście dostarczyć pięć kilogramów metamfetaminy. Panowie stali się wspólnikami.

Ludzie Hansona komunikowali się ze sobą za pomocą aplikacji szyfrującej. W różnych momentach od pięciu do piętnastu członków gangu było wyposażonych w zmodyfikowane telefony. Tworzyli zamkniętą sieć, to znaczy mogli wysyłać sobie zaszyfrowane wiadomości tekstowe wyłącznie z tych urządzeń. Prawie nikt inny nie mógł do nich napisać; oni też nie mogli wysłać wiadomości nikomu spoza listy kontaktów. To bardzo utrudniało pracę organom ścigania. Hanson poprosił Wilsona, żeby dokupił kilka zmodyfikowanych telefonów i dołączył ze swoimi ludźmi do grupy. Nie chciał korzystać z sieci, w której telefon miał nowy wspólnik. W ten sposób dopuścił go do swojego wewnętrznego kręgu.

Podobnie jak Wilson, Hanson też szpanował swoim telefonem szyfrującym. Jednemu ze wspólników chwalił się swoimi kontaktami w Australii, we Włoszech i w Meksyku. Był pasjonatem filmów gangsterskich, dlatego wybrał nick „Don Corleone”. Na zdjęciach z imprezy z byłym gwiazdorem NFL jest ubrany w koszulkę z grafiką z _Chłopców z ferajny_. Logo jego przedsiębiorstwa hazardowego było zainspirowane słynną pierwszą sceną serialu _Rodzina Soprano_ i filmem _Ojciec chrzestny_.

Obie produkcje opowiadały fikcyjne historie. Hanson przeniósł swoją fascynację kinowymi gangsterami do prawdziwego życia. Włożył ponad milion dolarów w restaurację z „salą szefa”, wyposażoną w bar, stół do pokera, kolekcję win i wentylowaną palarnię cygar. W jednym ze swoich domów przechowywał karabin AK-47 z platerowaną srebrem kolbą i logo Louisa Vuittona, który z dumą pokazywał kumplom. Rolę mentora, który wprowadził go do świata przestępczego, odegrał Jan Portocarrero, szef nielegalnego totalizatora; Hanson obstawiał u niego, zanim sam wszedł do branży. Portocarrero nie stronił od przemocy, ale nie handlował narkotykami, a tym bardziej ich nie przemycał. Hanson nie miał od kogo uczyć się biznesu, więc wzorował się na filmach gangsterskich. Kochał przemoc. Co najmniej raz zlecił egzekutorowi na godziny pobicie klienta, który spóźniał się z zapłatą. Innemu człowiekowi, który jego zdaniem był mu winien dwa i pół miliona dolarów, wysłał filmik ze sceną podwójnego zabójstwa. Na wideo morderca ucina mężczyźnie głowę za pomocą piły łańcuchowej. Jego wspólnik dekapituje drugą ofiarę nożem. Do filmu dołączona była wiadomość: „Jeśli nas nie spłacisz, spotka cię to samo”. Adresat groźby natychmiast zaczął energicznie szukać pieniędzy. Scena brutalnej przemocy w stylu karteli narkotykowych spełniła swoje zadanie.

Hanson nie zdążył jeszcze wsiąść do swojego Porsche, a już czuł, że coś tu nie gra. W nocy dostał zaszyfrowaną wiadomość od meksykańskiego bossa narkotykowego o ksywce El Jefe: „Umówiłeś się na golfa z agentem DEA”. El Jefe nabrał podejrzeń co do Wilsona, kiedy ten kilka dni wcześniej poprosił o metamfetaminę, mimo że Hanson nią nie handlował. Meksykaninowi zapaliła się czerwona lampka. W Stanach Zjednoczonych za metę groził wyższy wyrok niż za kokainę. Jeden z ludzi Hansona bez większego trudu załatwił metamfetaminę z Meksyku, ale El Jefe to się nie podobało.

Kiedy o szóstej trzydzieści Hanson przyjechał na pole golfowe, na parkingu stał biały Ford F350. Dilerowi wydało się to dziwne: ludzie płacący czterysta dolarów za rundę golfa zwykle jeździli droższymi samochodami. Poza tym jednym pikapem parking był nienaturalnie pusty.

Do spotkania z Wilsonem zostało jeszcze czterdzieści pięć minut, więc Hanson pojechał na śniadanie do pobliskiego McDonalda. Zamówił dwa Egg McMuffiny i mrożoną kawę, ale nie dokończył posiłku. Ostrzeżenie El Jefe odebrało mu apetyt.

Hanson nie musiał mieszkać w Stanach Zjednoczonych. Miał nieruchomości w Peru i Kostaryce. W jednym z jego domów znajdowało się specjalne pomieszczenie do przechowywania wyłącznie drogiej tequili. W innej posiadłości miał wbudowaną pod wanną skrytkę na gotówkę z handlu narkotykami. Hanson budował dom w znanym z hucznych imprez meksykańskim kurorcie Cabo San Lucas. Posługiwał się podrobionym meksykańskim dowodem tożsamości i był w trakcie załatwiania sobie, przez krewnych swojej meksykańskiej żony, fałszywego paszportu tego kraju. Opowiadał o tym Wilsonowi, z którym się zaprzyjaźnił. El Jefe zasugerował mu nawet ostatnio ucieczkę do Meksyku. „Przyleć tutaj, to najlepsza opcja” – napisał w szyfrowanej wiadomości.

Hanson zignorował jednak ostrzeżenia kumpla i własne złe przeczucia. Nie dojadłszy śniadania, wsiadł do Porsche i wrócił na pole golfowe.

W innym samochodzie na drugim końcu parkingu siedział Mick Mullally z wydziału do walki z przestępczością zorganizowaną policji Nowej Południowej Walii. Dochodzenie, które Mullally od czterech lat prowadził przeciwko Hansonowi w Australii, wreszcie zbliżało się do końca. Czekał na rozpoczęcie akcji FBI.

Kiedy Hanson obszedł Porsche, by zabrać torbę z fotela pasażera, otoczyli go uzbrojeni agenci. Diler odniósł wrażenie, że słyszy nad głową warkot helikoptera. Mullally, który nie mógł sam aresztować Hansona na terenie Stanów Zjednoczonych, obserwował rozwój wydarzeń.

– Prawie podskakiwałem z podniecenia – wspominał później ze śmiechem.

W oddali Hanson dostrzegł inną grupę agentów, którzy zakładali kajdanki Wilsonowi.

– Ani słowa do niego – usłyszał, jakby Wilson był jego wspólnikiem.

To właśnie wtedy do Hansona dotarło, że dał się wciągnąć w pułapkę.

– Zrozumiałem, że od samego początku to była gra – powiedział później.

Zwierzenia przy drinkach i golf. Propozycja współpracy. Uścisk dłoni dla przypieczętowania transakcji. Nic z tego nie było prawdziwe. Wszystko, co robił Wilson, miało doprowadzić do złapania Hansona na gorącym uczynku sprzedaży poważnej ilości narkotyków. Dlatego Al zamówił u niego po kilka kilogramów kokainy i metamfetaminy. Okazało się, że El Jefe miał rację, uprzedzając Hansona, że jedzie na spotkanie z glinami. Pomylił się tylko co do agencji: funkcjonariusze, którzy go aresztowali, pracowali nie w DEA, lecz w regionalnym oddziale FBI w San Diego.

O ironio, Hanson uwierzył, że Wilson jest godnym zaufania przestępcą, a nie wtyką organów ścigania, kiedy zobaczył w jego ręku telefon szyfrujący – urządzenie, jakiego sam używał w poczuciu, że chroni go przed wytropieniem przez gliny.

Phantom Secure, dostawca i operator zmodyfikowanych telefonów szyfrujących, oferowało swoim klientom usługę zdalnego wyczyszczenia pamięci urządzenia, które dostało się w niepowołane ręce, na przykład organów ścigania. Jeśli agenci FBI, którzy zatrzymali Hansona, chcieli się dostać do zawartości jego telefonu, musieli ją błyskawicznie skopiować, zanim Phantom Secure wdroży procedurę usuwania danych. Ponieważ urządzenie służyło wyłącznie do wysyłania szyfrowanych wiadomości tekstowych, FBI nie mogło założyć pluskwy i podsłuchiwać, jak Hanson rozmawia o przemycaniu narkotyków. Ponadto trzeba było się spieszyć, zanim rozładuje się bateria, bo nikt nie mógł przewidzieć, czy po jej naładowaniu uda się ponownie uruchomić telefon. Agenci mieli jedną szansę. Tylko dostęp do szyfrowanych wiadomości Hansona gwarantował, że uda się oskarżyć dilera o wszystkie popełnione przestępstwa. Zaczął się wyścig z czasem, agenci przedzierali się przez poranne korki, by dowieźć telefon do laboratorium kryminalistycznego, zanim będzie za późno. Przesyłane przez internet polecenie wymazania danych nie napotykało takich przeszkód. Miało zdecydowaną przewagę.

Kiedy ludzie Hansona zorientowali się, że szef ma kłopoty, jeden z nich poprosił Phantom Secure o usunięcie danych z jego telefonu. Niewiele brakowało, żeby szyfrowane wiadomości handlarza narkotyków wymknęły się agentom z rąk. Phantom Secure odpaliło komendę uruchamiającą proces.

Lecz komenda nie dotarła do urządzenia i jego zawartość pozostała nietknięta.

Po aresztowaniu Hansona agenci FBI zgodnie z procedurami umieścili odebrany mu telefon w torbie Faradaya, małym woreczku wyłożonym metalem, blokującym sygnały wychodzące i przychodzące, w tym także polecenie usunięcia danych. Agenci wygrali wyścig z czasem. Telefon Hansona trafił do magazynu dowodów, jednego z pomieszczeń przy pomalowanym na biało korytarzu w regionalnej siedzibie FBI w San Diego.

Pozostał jednak zasadniczy problem. Do otwarcia telefonu potrzebne było hasło. Bez niego agenci nie mogli się dobrać do jego zawartości. Znaleźli kufer pełen skarbów, ale nie mieli klucza.

Dzięki Wilsonowi FBI wiedziało, że Phantom Secure dołącza do swoich telefonów domyślny kod. Po skorzystaniu z niego klient powinien stworzyć własne hasło, które zagwarantuje, że nikt oprócz niego nie będzie miał dostępu do zawartości urządzenia. Hanson miał ten konkretny aparat od niedawna i jeszcze nie zmienił hasła. Agenci wstukali domyślny kod urządzenia i telefon natychmiast się odblokował. Hanson zaopatrzył się w kosztowny sprzęt, ale nie chciało mu się zmienić kodu na coś bardziej wyrafinowanego.

Po aresztowaniu Hansona na parkingu przy polu golfowym agent FBI i Mullally zawieźli go na przesłuchanie do Carlsbad w pobliżu San Diego. Agent FBI prowadził Forda; siedzący na fotelu pasażera Mullally przez całą drogę milczał, by nie zdradzić się z australijskim akcentem. Funkcjonariusze nie chcieli, by aresztowany domyślił się, że operacja ma charakter międzynarodowy.

Hanson pamiętał radę swojego prawnika: „pod żadnym pozorem niczego nie mów i skontaktuj się ze mną”. W pokoju przesłuchań posadzono go na krześle przy stole. Przyniesiono mu szklankę wody. Dopiero potem Mullally zabrał głos i wtedy zatrzymany zorientował się, że agent nie jest Amerykaninem. Australijczyk wyjaśnił, że jest funkcjonariuszem policji Nowej Południowej Walii i prowadzi śledztwo w związku z przemytem narkotyków na masową skalę. To nie była zwykła sprawa FBI.

Kiedy Mullally się wreszcie odezwał, Hanson miał tylko jedno do powiedzenia:

– Żądam adwokata i odmawiam zeznań.

1.

DEA – Drug Enforcement Administration, amerykańska agencja rządowa do walki z handlem narkotykami (przyp. tłum. Jeśli nie zaznaczono inaczej, pozostałe przypisy pochodzą od autora).2 Pierwsze okno

Następnego dnia po aresztowaniu Hansona, w czwartek, był mecz. Łysy i brodaty Andrew Young i paru innych pracowników instytucji rządowej spędzali wieczór w Tipsy Crow, barze sportowym w San Diego. Kilkupoziomowy lokal znajdował się kilka kroków od Biura Prokuratora Kalifornii Południowej, w którym pracował Young. Brodaty prokurator pochodził z zamieszkanego przez czterysta osób miasteczka w New Hampshire i przyszedł obejrzeć grę zawodników z drużyny futbolowej New England Patriots.

Prokuratorzy i agenci federalni weszli na antresolę i zamówili piwo. Stojąc obok kanap i stołu do bilardu, oglądali mecz na wielkim telewizorze, który wisiał na ścianie. Young gawędził z Benem Katzem, innym prokuratorem, który także pochodził z New Hampshire. Przez czysty przypadek spotkali się w Kalifornii, na drugim końcu kontynentu.

W czasie przerw w meczu i spotów reklamowych rozmawiali o pracy. Young zwierzał się półgłosem koledze, że trafiła mu się sprawa o hazard. Niedawno przeniósł się do San Diego z Dystryktu Kolumbii, gdzie był adwokatem procesowym. Jako nowicjusz w kalifornijskiej prokuraturze dostawał sprawy, których nikt inny nie chciał wziąć. Zwierzchnik przydzielił mu to zadanie pierwszego dnia w pracy, ponieważ nikt nie miał ochoty zajmować się nielegalnym totalizatorem sportowym. Takie sprawy rzadko pozwalały rozwinąć skrzydła. Departament Sprawiedliwości często w ogóle rezygnował z dochodzenia przeciwko organizatorom nielegalnych zakładów.

Jednak w miarę zagłębiania się w sprawę Young coraz wyraźniej widział, że ten przypadek jest inny: śledztwo koncentrowało się wokół niejakiego Owena Hansona, byłego zawodnika drużyny Uniwersytetu Południowej Kalifornii, który stworzył własny totalizator. Początkowo agenci FBI badali Macho Sports, nielegalną firmę bukmacherską Portocarrera, mentora Hansona. To ich doprowadziło do Owena, którego windykatorzy słynęli ze szczególnie brutalnych metod ściągania długów. Hanson, który sam w sobie był barwną postacią, miał powiązania z piłkarzami z NFL. Young był zapalonym kibicem futbolu amerykańskiego, więc musiało mu to przemówić do wyobraźni.

Śledczy podejrzewali, że Hanson parał się także przemytem narkotyków. Niestety używał telefonu szyfrującego, więc nie można mu było założyć podsłuchu, by poznać szczegóły jego działalności. Na tym etapie trudno było określić jej skalę.

Zwierzchnicy Younga początkowo podzielili sprawę na dwie części, hazardową i narkotykową, i przydzielili mu tę pierwszą. Kolega, który miał zająć się biznesem narkotykowym Hansona, musiał jednak wyjechać w związku z innym procesem sądowym. Poprosił więc Younga, by ten do jego powrotu popilnował także wątku narkotyków.

Young się zgodził, chociaż nigdy wcześniej nie zajmował się narkotykami. Specjalizował się w przestępstwach gospodarczych. Po ukończeniu Uniwersytetu Georgetown dostał pracę w wydziale podatkowym Departamentu Sprawiedliwości. Reprezentował rząd Stanów Zjednoczonych w sądach w Nowym Jorku i Filadelfii. Uwielbiał to. Mawiał, że to jak gra w niedokończonej sztuce teatralnej, w której jesteś jednocześnie reżyserem, aktorem i scenarzystą. Trzeba błyskawicznie reagować na działania i wybiegi drugiej strony i za żadne skarby nie dać się przechytrzyć. Potrafił nawet przekomarzać się z sędzią, który zażartował z jego łysiny. Uważał, że nic nie może się równać z podnieceniem towarzyszącym czekaniu na werdykt ławy przysięgłych, którego nikt nie jest w stanie przewidzieć. Na sali sądowej żył pełnią życia.

Jak się później okaże, tym razem to on będzie reżyserem dramatu sądowego. Na razie jednak musiał zagłębić się w świat hazardu i prawdopodobnego handlu narkotykami, zostawiwszy daleko za sobą prawo podatkowe. Dlatego po wyjeździe kolegi zabrał się do pracy i czytał wszystko, co zdołał znaleźć o prowadzeniu takich spraw.

W miarę odsłaniania kolejnych warstw organizacji przestępczej Hansona czuł, że angażuje się coraz bardziej.

– Nie chciałem tego tylko pilnować. Zapragnąłem samodzielnie poprowadzić całość – wspominał później Young.

Kiedy prokurator od narkotyków wrócił z delegacji, Young zapytał go, czy mógłby przejąć jego część dochodzenia. „A bierz pan”, usłyszał w odpowiedzi.

Po aresztowaniu Hansona pracy było jeszcze więcej. Young musiał przekopać się przez szyfrowane wiadomości tekstowe zapisane w telefonie zatrzymanego, by rozpoznać prawdziwą skalę jego działalności przestępczej. Należało też zidentyfikować pozostałych członków gangu, by postawić ich przed wymiarem sprawiedliwości.

Patrząc w barze sportowym na grę New England Patriots, Katz próbował odgadnąć, jaki będzie wynik meczu. Katz lubił obstawiać wyniki sportowe – nisko, po pięćdziesiąt dolarów na mecz, dla samej frajdy. Tamtego wieczoru nie obstawił wyniku, ponieważ robił to tylko tam, gdzie takie zakłady były legalne, na przykład w Vegas. Ale kiedy szacował na głos szanse, Young zorientował się, że jego kolega zna się na hazardzie. Taka wiedza byłaby bardzo przydatna w śledztwie w sprawie Hansona. Young zapytał Katza, czy nie chciałby się do niego przyłączyć.

Katz był w takim momencie życia, że prawdopodobnie przyjąłby propozycję Younga, nawet gdyby tamten zaproponował mu nudne dochodzenie w sprawie unikania podatków. Ugrzązł w wydziale, który zajmował się wyłącznie przestępstwami na granicy. Przez jego ręce przepływał niekończący się strumień zarzutów o przemyt niewielkich ilości narkotyków i łamanie przepisów imigracyjnych. Stale robił to samo i przygnębiało go poczucie, że jego praca ma znaczenie wyłącznie w odniesieniu do statystyk wykrywalności przestępstw celnych i imigracyjnych. Prokuratura w San Diego przez wielu była uważana za braciszka Biura Prokuratora Okręgowego w Los Angeles: miała za zadanie pilnować porządku na granicy, żeby prawdziwi fachowcy w LA nie musieli zawracać sobie głowy drobiazgami. Nawet niektórzy prokuratorzy w San Diego myśleli o sobie w taki deprecjonujący sposób.

Katz chciał robić coś ważniejszego. Z wdzięcznością przyjąłby sprawę o oszustwo podatkowe, jakimi zajmował się wydział Younga. Tymczasem trafiło mu się coś znacznie lepszego: szansa na pracę nad czymś nowym u boku ziomka z New Hampshire. Dochodzenie przeciwko Hansonowi z pewnością nie było rutynowe. Mogło być fajnie.

– Wchodzę w to – odpowiedział bez namysłu Youngowi.

Young i Katz, każdy w swoim gabinecie w prokuraturze w San Diego, pracowali jednocześnie na dwóch monitorach. Na pierwszym przeglądali pliki .jpeg z telefonu szyfrującego Hansona – była to prawdziwa skarbnica danych o tym, co zatrzymany kombinował w okresie poprzedzającym aresztowanie. Po przejęciu urządzenia agenci FBI żmudnie przekopiowali wszystkie wiadomości tekstowe z pamięci telefonu. Metoda archiwizacji, którą zastosowali, nie należała do najnowocześniejszych: otwierali po kolei każdą wiadomość, robili zdjęcie ekranu i przechodzili do następnej. Mimo że Hanson kupił swój ostatni telefon Phantom Secure niedługo przed aresztowaniem, znajdowały się w nim tysiące wiadomości.

Na drugim monitorze Katza wyświetlały się dane z podsłuchu założonego w zwykłym smartfonie Hansona, zebrane jeszcze przed jego aresztowaniem. Young na swoim drugim monitorze miał prawie zawsze otwartą wyszukiwarkę Google’a, w której szukał informacji na temat pozostałych członków gangu. Na tamtym etapie obaj prokuratorzy starali się jak najwięcej dowiedzieć z szyfrowanych wiadomości Hansona. Zatrzymany miał niebawem usłyszeć zarzuty o handel metamfetaminą, oparte na dowodach zdobytych przez działającego pod przykrywką Wilsona. Dla Younga i Katza jednak punktem wyjścia był telefon szyfrujący zatrzymanego.

Z zewnątrz Biuro Prokuratora Okręgowego Południowego Dystryktu Kalifornii nie wyglądało imponująco. Według Katza przysadzisty kilkupiętrowy budynek, stojący nieelegancko okrakiem nad jezdnią, był kwintesencją brutalizmu w architekturze. Tak mógłby wyglądać wydział komunikacji. Pod tym samym adresem urzędował sąd rejonowy w San Diego, więc w razie potrzeby załatwienie podpisu sędziego pod nakazem zajmowało dosłownie kilka minut.

W środku ciągnęły się korytarze wyłożone zniszczoną burą wykładziną. Na regałach, stołach i w ustawionych na podłodze pudłach piętrzyły się stosy kartonowych teczek. W biurze Katza, oprócz biurka i dwóch monitorów, znajdowały się dwa niewygodne krzesła dla gości i poobijana metalowa szafka na dokumenty, zwierająca analogowe akta dochodzenia. Niektórzy prokuratorzy dekorowali ściany gabinetów oprawionymi w ramki dyplomami ukończenia studiów.

Przez kilka miesięcy Young i Katz w dzień i w nocy ślęczeli nad wiadomościami z telefonu Hansona, odtwarzając pajęczą sieć powiązań przestępczych. Mozolnie skrolowali zarchiwizowane po zatrzymaniu podejrzanego pliki. Każdego wieczoru Young przedzierał się przez dwie setki wiadomości tekstowych w nadziei na przełomowy trop. W jednej z nich znalazł wzmiankę o „sklepie z cukierkami”. Kilka tysięcy zdjęć dalej trafił na listę kontaktów Hansona, zawierającą między innymi adres owego sklepu. Wrzucił go do wyszukiwarki i odkrył, że mieści się pod nim hurtownia importera wyrobów czekoladowych. Następnie poszukał informacji o jej właścicielach, którymi byli dwaj bracia, przypadkowym zrządzeniem losu noszący te same imiona, co Young i jego brat: Andrew i Nathan. Szperając w internecie, prokurator odkrył, że jeden z nich studiował równocześnie z Hansonem na Uniwersytecie Południowej Kalifornii i grał w uczelnianej drużynie siatkówki, do której krótko należał też Hanson.

„Bingo” – pomyślał Young. „To nasz facet”.

Firma sprowadzająca do Stanów Zjednoczonych wyroby czekoladowe znakomicie nadawała się na przykrywkę do szmuglowania narkotyków. Ludzie Hansona ukrywali dragi w dostawach zwykłych towarów. Pewnego razu schowali je tak skutecznie, że gangsterzy, którzy mieli je odebrać w porcie docelowym, nie mogli ich znaleźć. Wysłali bossowi szyfrowaną wiadomość, że nie dotarły na miejsce. (Dotarły, ale wciśnięte głęboko między legalne artykuły). Jedną z ulubionych metod Hansona stanowiło przemycanie kokainy w butelkach wina. Jego pracownicy umieszczali butelki w koszach upominkowych. Takie kosze nie budziły podejrzeń, a w każdej butelce do wina mieścił się niemal kilogram białego proszku.

W podobny sposób Young identyfikował kolejne kontakty Hansona. Wydawało się, że gang składa się z piętnastu–dwudziestu osób. Na podstawie szyfrowanych wiadomości z telefonu Youngowi udało się ustalić tożsamość co najmniej połowy z nich. Stworzył coś w rodzaju cyfrowego odpowiednika tablicy ze zdjęciami podejrzanych połączonymi strzałkami. Nowocześniejszego, aczkolwiek nieprzesadnie.

Tymczasem Katz skupił się na osi czasowej. Porównywał zaszyfrowane wiadomości tekstowe z transkrypcjami podsłuchów i wprowadzał istotne informacje do rozrastającej się ciągle tabelki w Excelu. Następnie sortował i przestawiał rubryczki, by odtworzyć uporządkowane chronologicznie serie zdarzeń. Gdy odkrył coś interesującego, czasem wrzeszczał przez korytarz do Younga, by ten przyszedł, po czym wprowadzał go w swoje ustalenia.

Katz zauważył powtarzającą się prawidłowość: w rozmowie przez zwykły telefon Hanson mówił komuś, by zmienił urządzenie, i konwersacja przenosiła się do wiadomości tekstowych na telefonie szyfrującym Phantom Secure. Większość takich rozmów dotyczyła handlu narkotykami.

Szyfrowane wiadomości ujawniły prawdziwe, horrendalne rozmiary biznesu narkotykowego byłego futbolisty. Handel dragami był nie tyle skromnym dodatkiem do nielegalnego totalizatora, ile głównym źródłem dochodów Hansona. Tysiące kilogramów kokainy trafiały z Kalifornii do Chicago, kolejne setki do Australii. Diler obracał również heroiną. Informacje wydobyte z telefonu Phantom Secure zepchnęły śledztwo w sprawie nielegalnych zakładów na drugi plan. Teraz nie chodziło już o podwójną księgowość Hansona. Nielegalny bukmacher okazał się tuzem międzynarodowego przemytu narkotyków.

Członkowie gangu podawali w szyfrowanych wiadomościach tekstowych konkretne ilości narkotyków. Gdyby komunikowali się za pomocą zwykłego telefonu, kryminaliści zapewne pisaliby o pięćdziesięciu „oponach” czy innych niewinnych artykułach, ale w komunikatorze Phantom Secure mówili wprost o pięćdziesięciu kilogramach kokainy. Podawali adresy miejsc odbioru, numery kont bankowych, szczegóły ułatwiające identyfikację, takie jak wzmianka o sklepie z cukierkami, na którą trafił Young. Przestępcy nie czuli potrzeby stosowania kryptonimów; sądzili, że korzystając ze zmodyfikowanych telefonów Phantom Secure, są całkowicie bezpieczni.

Na pierwszy rzut oka mogło się wydawać, że Hanson był mózgiem całego przedsięwzięcia. To na jego polecenie członkowie gangu wysyłali na drugi koniec świata hurtowe ilości narkotyków. Z rozszyfrowanych rozmów wynikało jednak, że jest tylko numerem dwa. Nad nim stał ktoś jeszcze. Na razie nie udało się ustalić jego tożsamości. El Jefe uparcie pozostawał widmem.

Z odczytanych wiadomości wyłaniał się człowiek inteligentniejszy i ostrożniejszy od Hansona. Nie afiszował się swoim bogactwem. Ograniczał się do przekazywania informacji dotyczących poszczególnych dostaw. To odróżnia profesjonalistów od zafascynowanych filmami gangsterskimi dyletantów pokroju Hansona.

El Jefe wciąż był nieuchwytny dla wymiaru sprawiedliwości, ale prokuratorzy zebrali ogromny materiał dowodowy do następnego etapu sprawy gangu Hansona. FBI było gotowe wytoczyć działa przeciwko ludziom gangstera, zidentyfikowanym przez Younga i Katza.

Około piątej rano 27 stycznia 2016 roku w wiejskim domu Zacka rozszczekał się pies. Po chwili Zack usłyszał odgłosy, które wziął za wystrzały z dubeltówki. Chwycił za strzelbę i przez drzwi sypialni krzyknął do intruzów:

– Jestem uzbrojony! Kto tam?

– FBI! Odłóż broń! – usłyszał w odpowiedzi.

Zack próbował w pośpiechu pozbyć się strzelby. Opowiadał później, że wrzucił ją do szafy i położył się na podłodze z dłońmi na karku. Około dwudziestu, jak oszacował, agentów FBI przyjechało do jego posiadłości wozem bojowym. Zack został zatrzymany w czasie kolejnej rundy aresztowań członków hazardowo-narkotykowego gangu Hansona.

Pierwotnie we wrześniu poprzedniego roku Hansonowi przedstawiono nieliczne zarzuty dotyczące udziału w rozprowadzaniu kokainy. Taki sam zarzut otrzymał jeden z jego kurierów. W toku analizy szyfrowanych wiadomości z urządzenia Phantom Secure oraz innych czynności dochodzeniowych zebrano dowody, które w styczniu 2016 roku stały się podstawą nowego aktu oskarżenia przeciwko Hansonowi i ponad dwudziestu członkom jego organizacji przestępczej. Zarzucono im między innymi dystrybucję setek kilogramów narkotyków na terenie Stanów Zjednoczonych, Australii i innych państw. Dwa lata później prokuratura wniosła do sądu akt oskarżenia przeciwko dwóm braciom, do których należała firma importująca słodycze, służąca za przykrywkę dla przemytu narkotyków.

Zack, członek gangu narkotykowego, w którego zatrzymaniu uczestniczyło ponad dwudziestu agentów FBI, powiedział później:

– Wystarczyło zadzwonić. Sam bym się oddał w ich ręce.

Telefon Phantom Secure ujawnił władzom swoje sekrety. Śledczy dowiedzieli się z szyfrowanych wiadomości, że w ciągu długiego weekendu Hanson przerzucił z Los Angeles do Kanady ponad sto kilogramów kokainy. Jak się okazało, nie był to jednorazowy wyczyn. Hanson zeznał, że przez kilka lat co miesiąc przerzucał z Meksyku do Stanów Zjednoczonych, a stamtąd do Kanady i Australii, kilkaset kilogramów kokainy. Organizację przemytu ułatwiała mu nowoczesna technologia, a konkretnie telefony Phantom Secure.

FBI miało już pewne pojęcie o tych urządzeniach, ponieważ działający pod przykrywką agent Wilson użył jednego z nich do zdobycia zaufania Hansona. Do pełnego zrozumienia przez agentów komunikatora Phantom Secure była jednak jeszcze długa droga. Pracownicy laboratorium w dalszym ciągu badali zarekwirowane urządzenie, próbując się zorientować, z czym właściwie mają do czynienia.

Przede wszystkim jednak uzyskanie dostępu do telefonu Hansona otworzyło prokuratorom oczy na nieznaną dotąd rzeczywistość, znacznie bardziej rozległą niż jeden gang narkotykowy. Hipotetycznie rzecz biorąc, takimi urządzeniami mogły się posługiwać tysiące kryminalistów planujących różne zbrodnie. Jeden proces o handel narkotykami, jeden zlikwidowany gang czy wykryty kartel, nawet działający na tak gigantyczną skalę jak organizacja przestępcza Hansona, wydawały się przy tym błahostką. Telefony szyfrujące Phantom Secure pozwoliły agentom FBI i pracownikom prokuratury dotrzeć na zupełnie nowy dla nich poziom przestępczości zorganizowanej. Prokurator z San Diego, Mark Pletcher, doszedł do wniosku, że zespół powinien się skupić na Phantom Secure. W kwietniu 2016 roku holenderska policja ogłosiła, że wszczęła dochodzenie przeciwko firmie Ennetcom, zajmującej się telekomunikacją szyfrującą, i uzyskała dostęp do wiadomości użytkowników jej telefonów. Prokuratorom z San Diego podsunęło to myśl, że Phantom Secure może stanowić podobną skarbnicę wiedzy procesowej.

Przez lata, a może nawet dziesięciolecia, dzięki usługom takich firm jak Phantom Secure handlarze narkotyków pokroju Hansona wymykali się wymiarowi sprawiedliwości. Hanson wpadł przez własną butę i nieopanowaną potrzebę afiszowania się swoją gangsterską tożsamością. Gdyby nie to, Youngowi i FBI znacznie trudniej byłoby dobrać mu się do skóry.

– Gdyby Owen nie popełnił błędów, gdyby nie był taki głupi, nigdy byśmy go nie złapali – powiedział Young.

Nie wszyscy przestępcy byli równie lekkomyślni jak Hanson. Inni użytkownicy telefonów szyfrujących mieli więcej rozumu. Za przykład może posłużyć meksykański dostawca Hansona, któremu udało się uniknąć aresztowania.

FBI zdało sobie sprawę, że rozpracowanie Phantom Secure może być szansą na dobranie się do takich ludzi – dotąd niewidocznych dla radarów organów ścigania, prawdziwych spryciarzy. Takich, co nie dają się złapać.

Ze szperania w telefonie Hansona zrodziła się nowa myśl: a gdyby tak można było czytać wiadomości wszystkich użytkowników danego komunikatora szyfrującego? FBI postanowiło poszerzyć pole zainteresowań i wziąć na cel Phantom Secure.

1.

Imię zmienione przez autora.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij