Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Archiwum Zła. Tom 1 Studium seryjnych zbrodni PRL-u - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
5 lutego 2026
39,99
3999 pkt
punktów Virtualo

Archiwum Zła. Tom 1 Studium seryjnych zbrodni PRL-u - ebook

Cmentarze. Lasy. Ulice. Znikający ludzie. Przez lata nikt nie widział całości. „Archiwum Zła” to dokumentalna rekonstrukcja seryjnych zbrodni popełnianych w Polsce Ludowej — od pierwszych lat powojennych po schyłek PRL-u. Dziesięć nazwisk. Dziesięć odrębnych historii. Jeden wspólny mianownik: system, który reagował zbyt późno lub nie reagował wcale. Książka pokazuje mechanizmy zaniedbań, fragmentarycznych śledztw, presji politycznej i iluzji kontroli, które pozwalały seryjnym sprawcom funkcjonować w cieniu systemu. Bez mitologii. Bez uproszczeń. Bez sensacji. „Archiwum Zła” chronologicznie odtwarza życiorysy sprawców, przebieg zbrodni, działania organów ścigania, procesy i wyroki — z zachowaniem faktów, dat oraz kontekstu społecznego i instytucjonalnego Polski Ludowej. To nie jest literatura rozrywkowa. To zapis realnych historii, które wydarzyły się naprawdę.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Kryminał
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 9788397854703
Rozmiar pliku: 3,9 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PROLOG 10

Część I — Sprawa Władysława Mazurkiewicza 13

ROZDZIAŁ 1 14

ROZDZIAŁ 2 16

ROZDZIAŁ 3 19

ROZDZIAŁ 4 21

ROZDZIAŁ 5 23

ROZDZIAŁ 6 25

ROZDZIAŁ 7 27

ROZDZIAŁ 8 29

ROZDZIAŁ 9 31

ROZDZIAŁ 10 34

ROZDZIAŁ 11 37

ROZDZIAŁ 12 39

ROZDZIAŁ 13 41

Część II 43

ROZDZIAŁ 1 45

ROZDZIAŁ 2 46

ROZDZIAŁ 3 48

ROZDZIAŁ 4 50

ROZDZIAŁ 5 52

ROZDZIAŁ 6 55

ROZDZIAŁ 7 57

ROZDZIAŁ 8 60

ROZDZIAŁ 9 63

ROZDZIAŁ 10 65

ROZDZIAŁ 11 68

Część III 72

ROZDZIAŁ 1 73

ROZDZIAŁ 2 75

ROZDZIAŁ 3 77

ROZDZIAŁ 4 80

ROZDZIAŁ 5 82

ROZDZIAŁ 6 84

ROZDZIAŁ 7 86

ROZDZIAŁ 8 88

ROZDZIAŁ 9 91

ROZDZIAŁ 10 94

ROZDZIAŁ 11 97

ROZDZIAŁ 12 100

ROZDZIAŁ 13 103

Część IV - Sprawa Zdzisława Marchwickiego 106

ROZDZIAŁ 1 107

ROZDZIAŁ 2 109

ROZDZIAŁ 3 112

ROZDZIAŁ 4 113

ROZDZIAŁ 5 116

ROZDZIAŁ 6 118

ROZDZIAŁ 7 120

ROZDZIAŁ 8 123

ROZDZIAŁ 9 125

ROZDZIAŁ 10 128

ROZDZIAŁ 11 131

Część V - Sprawa Bogdana Arnolda 133

ROZDZIAŁ 1 135

ROZDZIAŁ 2 137

ROZDZIAŁ 3 139

ROZDZIAŁ 4 142

ROZDZIAŁ 5 145

ROZDZIAŁ 6 148

ROZDZIAŁ 7 151

ROZDZIAŁ 8 154

ROZDZIAŁ 9 157

ROZDZIAŁ 10 159

ROZDZIAŁ 11 163

Część VI - Sprawa Joachima Knychały 165

ROZDZIAŁ 1 167

ROZDZIAŁ 2 169

ROZDZIAŁ 3 171

ROZDZIAŁ 4 174

ROZDZIAŁ 5 177

ROZDZIAŁ 6 180

ROZDZIAŁ 7 183

ROZDZIAŁ 8 186

ROZDZIAŁ 9 189

ROZDZIAŁ 10 191

ROZDZIAŁ 11 192

Część VII 195

ROZDZIAŁ 1 197

ROZDZIAŁ 2 198

ROZDZIAŁ 3 200

ROZDZIAŁ 4 201

ROZDZIAŁ 5 203

ROZDZIAŁ 6 205

ROZDZIAŁ 7 206

ROZDZIAŁ 8 208

ROZDZIAŁ 9 210

ROZDZIAŁ 10 212

ROZDZIAŁ 11 213

Część VIII – Sprawa Pawła Tuchlina 217

ROZDZIAŁ 1 219

ROZDZIAŁ 2 221

ROZDZIAŁ 3 223

ROZDZIAŁ 4 225

ROZDZIAŁ 4 228

ROZDZIAŁ 5 231

ROZDZIAŁ 6 233

ROZDZIAŁ 7 235

ROZDZIAŁ 8 238

ROZDZIAŁ 9 240

ROZDZIAŁ 10 243

ROZDZIAŁ 11 245

Część IX – Sprawa Leszka Pękalskiego 248

ROZDZIAŁ 1 250

ROZDZIAŁ 2 251

ROZDZIAŁ 3 253

ROZDZIAŁ 4 256

ROZDZIAŁ 5 258

ROZDZIAŁ 6 260

ROZDZIAŁ 7 263

ROZDZIAŁ 8 266

Część X – Sprawa Mariusza Trynkiewicza 268

ROZDZIAŁ 1 270

ROZDZIAŁ 2 272

ROZDZIAŁ 3 273

ROZDZIAŁ 4 276

ROZDZIAŁ 5 278

ROZDZIAŁ 6 281

ROZDZIAŁ 7 284

ROZDZIAŁ 8 286

ROZDZIAŁ 9 288

ROZDZIAŁ 10 290

ROZDZIAŁ 11 293

EPILOG 296PROLOG

Polska Ludowa przez lata budowała obraz państwa porządku, kontroli i bezpieczeństwa. Oficjalna narracja mówiła o stabilności, skutecznych organach ścigania i społeczeństwie wolnym od zjawisk, które określano jako „obce” lub „zachodnie”. Przemoc miała być incydentem, a nie procesem. Tymczasem pod tą fasadą istniało zło, które nie miało jednej twarzy ani jednego schematu — rozwijało się w ciszy, w lukach systemu, w przestrzeniach, których nikt nie chciał dokładnie sprawdzać.

ARCHIWUM ZŁA. Studium seryjnych zbrodni PRL-u otwiera historię dziesięciu sprawców, których działalność rozciąga się od pierwszych lat powojennych po schyłek lat osiemdziesiątych. Nie jest to opowieść o jednym mechanizmie ani jednej postaci. To zapis ciągu zdarzeń, w którym różne formy przemocy funkcjonowały równolegle

— często niezauważane, czasem ignorowane, a niekiedy interpretowane w sposób wygodny dla instytucji państwa.

Byli sprawcy działający w białych rękawiczkach — eleganccy, pewni siebie, poruszający się swobodnie w świecie interesów i zaufania. Ich zbrodnie były chłodne, podporządkowane kalkulacji i zyskowi, a ofiary znikały w dokumentach, zanim ktokolwiek połączył fakty. Byli też tacy, którzy zabijali w ciszy prowincji — w lasach, przy torach kolejowych, na obrzeżach miast i uwagi. Ich działalność rozciągała się na lata, a przerwy między zbrodniami brano za dowód, że zagrożenie minęło. I wreszcie pojawiła się przemoc gwałtowna, chaotyczna, uderzająca w przestrzenie uznawane za bezpieczne: ulice, klatki schodowe, kościoły, dzieciństwo.

Górny Śląsk, Zagłębie, Kraków, Pomorze, Wielkopolska, Kujawy — te miejsca nie były postrzegane jako scena seryjnych zbrodni. A jednak właśnie tam, na przestrzeni czterech dekad, działało dziesięciu sprawców: od Władysława Mazurkiewicza, uznawanego za pierwszegopowojennego seryjnego mordercę w Polsce, po Mariusza Trynkiewicza, którego zbrodnie zbiegły się z końcem PRL. Między nimi znalazły się sprawy różne w formie i motywacji — od przemocy seksualnej, przez zabójstwa materialne, po przypadki niejednoznaczne dowodowo, oparte częściowo na przyznaniach i społecznych przekonaniach.

Te historie łączy jeden wspólny mianownik: system, który reagował z opóźnieniem, selektywnie lub pod presją. Milczenie prasy.

Rozproszone śledztwa. Akta odkładane na półki. Sygnały ostrzegawcze ignorowane, bo były niewygodne, niepasujące do oficjalnego obrazu rzeczywistości albo zbyt trudne do przyjęcia. Raz nazwane zło miało przestać istnieć — choć rzeczywistość już przygotowywała kolejne ofiary.

ARCHIWUM ZŁA nie jest zbiorem legend ani sensacyjnych opowieści. To próba rekonstrukcji faktów: chronologicznej, precyzyjnej i pozbawionej mitologii. Każda z przedstawionych spraw odsłania nie tylko sposób działania sprawcy, lecz także granice państwa, które miało chronić swoich obywateli. Pokazuje momenty, w których wyrok nie zamyka historii, a odpowiedzialność instytucji nie kończy się wraz z egzekucją czy odbyciem kary. Te historie łączy jeden wspólny mianownik: system, który reagował z opóźnieniem, selektywnie lub pod presją. Milczenie prasy. Rozproszone śledztwa.

Akta odkładane na półki. Sygnały ostrzegawcze ignorowane, bo były niewygodne, niepasujące do oficjalnego obrazu rzeczywistości albo zbyt trudne do przyjęcia. Raz nazwane zło miało przestać istnieć — choć rzeczywistość już przygotowywała kolejne ofiary.

ARCHIWUM ZŁA nie jest zbiorem legend ani sensacyjnych opowieści. To próba rekonstrukcji faktów: chronologicznej, precyzyjnej i pozbawionej mitologii. Każda z przedstawionych spraw odsłania nie tylko sposób działania sprawcy, lecz także granice państwa, które miało chronić swoich obywateli. Pokazuje momenty, wCzęść I — Sprawa Władysława Mazurkiewicza

Kraków przez lata patrzył na niego bez podejrzeń. Nienagannie ubrany, uprzejmy, poruszający się swobodnie wśród ludzi interesu i towarzyskiej elity. Władysław Mazurkiewicz nie przypominał zbrodniarza. Sprawiał wrażenie człowieka sukcesu — przedsiębiorczego, pewnego siebie, „swojego”. Właśnie ta fasada stała się jego najskuteczniejszą bronią.

Między rokiem 1943 a 1955, w cieniu wojny i powojennego chaosu, ginęli ludzie, których łączył jeden szczegół: kontakt z Mazurkiewiczem i pieniądze. Zbrodnie były chłodne, zaplanowane, podporządkowane zyskowi. Bez impulsu. Bez afektu. Bez skrupułów. Każda kolejna ofiara znikała w systemie, który nie chciał lub nie potrafił dostrzec powtarzalnego schematu.

Przez lata mówiono o nim szeptem. Jedni wierzyli, że jest nietykalny, inni — że działa w imieniu potężnych protektorów. Strach paraliżował świadków, a organy ścigania błądziły, gubiąc tropy i odkładając niewygodne pytania. Gdy w końcu doszło do procesu, okazało się, że na ławie oskarżonych zasiadł nie tylko człowiek, ale także system, który pozwolił mu działać.

Ta część jest rekonstrukcją faktów. Chronologicznym zapisem życia, zbrodni, śledztwa i procesu Władysława Mazurkiewicza — od pierwszych sygnałów po ostatnie minuty w więzieniu przy ulicy Montelupich. Bez mitologii. Bez sensacji. Z dokumentacyjną precyzją.

ARCHIWUM ZŁA otwiera się sprawą człowieka, który przez lata mordował w białych rękawiczkach — i zbyt długo pozostawał bezkarny.ROZDZIAŁ 1 - Życiorys — dzieciństwo i młodość Władysława

Mazurkiewicza (1911–1939)

Władysław Mazurkiewicz urodził się 31 stycznia 1911 roku w Krakowie, mieście o silnych tradycjach inteligenckich, ale również głęboko naznaczonym kontrastami społecznymi. Początek XX wieku był okresem narastających napięć politycznych, zmian gospodarczych oraz stopniowego rozpadu dawnych struktur państwowych. W takich realiach kształtowały się pierwsze lata życia człowieka, który kilkadziesiąt lat później zapisze się w historii jako jeden z najbardziej bezwzględnych seryjnych morderców powojennej Polski.

Rodzina Mazurkiewicza należała do warstwy drobnomieszczańskiej. Nie była skrajnie uboga, ale też nie cieszyła się znaczącą pozycją społeczną. Brak jest szczegółowych, jednoznacznych informacji źródłowych dotyczących relacji rodzinnych z okresu dzieciństwa Władysława. Wiadomo jednak, że od najmłodszych lat wykazywał cechy, które w przyszłości staną się elementami jego osobowości: potrzebę dominacji, silną koncentrację na własnych korzyściach oraz zdolność do przyjmowania masek społecznych, zależnie od sytuacji.

Nie istnieją dowody na to, by w dzieciństwie był ofiarą przemocy fizycznej czy skrajnych zaniedbań. Jego późniejsze zachowanie nie wskazuje na impulsywną reakcję na traumę, lecz raczej na stopniowe kształtowanie się chłodnej, instrumentalnej postawy wobec ludzi. Już we wczesnych latach szkolnych miał sprawiać wrażenie osoby inteligentnej, elokwentnej i łatwo nawiązującej kontakty. Umiał wzbudzać sympatię, a jednocześnie zachowywał emocjonalny dystans.

Okres młodości Mazurkiewicza przypadł na lata po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Był to czas chaosu organizacyjnego, ale również ogromnych możliwości dla osób przedsiębiorczych, gotowych działać na granicy prawa. Kraków, jako miasto o silnym zapleczu handlowym i finansowym, stwarzał przestrzeń do nieformalnych interesów,spekulacji i szybkiego obrotu gotówką. To właśnie w takim środowisku Mazurkiewicz zaczął kształtować swoją tożsamość dorosłego mężczyzny.

W relacjach z rówieśnikami prezentował się jako osoba pewna siebie, zadbana, przywiązująca dużą wagę do wyglądu zewnętrznego. Już wtedy pojawiały się elementy, które później przyniosą mu przydomki

„Elegancki morderca” oraz „Piękny Władek”. Nienaganny strój, kultura osobista i umiejętność prowadzenia rozmowy stanowiły jego kapitał społeczny. Budował wizerunek człowieka sukcesu, nawet jeśli faktyczne podstawy materialne tego wizerunku były wątłe lub niejasne.

Brakuje jednoznacznych danych dotyczących formalnego wykształcenia Mazurkiewicza. Wiadomo jednak, że potrafił poruszać się w środowisku przedsiębiorców, pośredników i ludzi interesu.

Zdolność do logicznego myślenia, planowania oraz przewidywania reakcji innych była u niego wyraźnie rozwinięta. Nie były to jednak umiejętności wykorzystywane do budowania stabilnej, legalnej kariery, lecz raczej do realizowania doraźnych celów finansowych.

Już w okresie przedwojennym Mazurkiewicz miał styczność z bronią palną i środowiskami, w których jej posiadanie nie było niczym nadzwyczajnym. Nie ma dowodów na to, by w tym czasie popełniał zabójstwa, jednak sposób jego późniejszego działania wskazuje, że proces desensytyzacji wobec przemocy mógł rozpocząć się znacznie wcześniej. Broń była dla niego narzędziem — pozbawionym emocjonalnego ciężaru.

W relacjach interpersonalnych Mazurkiewicz funkcjonował w sposób wyrachowany. Potrafił zdobywać zaufanie, wzbudzać poczucie bezpieczeństwa i tworzyć pozory bliskości. Jednocześnie brak było u niego trwałych, głębokich więzi. Ludzie stanowili element układu — potencjalne źródło korzyści, informacji lub pieniędzy. Ten sposóbpostrzegania innych stanie się kluczowy dla zrozumienia jego późniejszych zbrodni.

Do wybuchu II wojny światowej Mazurkiewicz nie był notowany jako sprawca ciężkich przestępstw. Funkcjonował na marginesie legalnej przedsiębiorczości, lawirując pomiędzy drobnymi interesami a półświatkiem. Wojna stanie się dla niego momentem przełomowym — okresem, w którym dotychczasowe cechy osobowości połączą się z nowymi możliwościami działania w warunkach chaosu, strachu i dezintegracji struktur państwowych.

Rok 1939 zamyka pierwszy etap życia Władysława Mazurkiewicza — etap formowania osobowości, strategii społecznych i mechanizmów manipulacji. Wszystko, co wydarzy się później, nie będzie dziełem przypadku, lecz konsekwencją drogi, którą obrał znacznie wcześniej.

ROZDZIAŁ 2 - Okupacja, adaptacja i pierwszy mord (1939–1943)

Wybuch II wojny światowej w 1939 roku radykalnie zmienił rzeczywistość Krakowa i całego Generalnego Gubernatorstwa. Zawieszenie normalnego funkcjonowania instytucji państwowych, terror okupacyjny, reglamentacja dóbr oraz wszechobecny strach stworzyły warunki, w których granice moralne uległy rozmyciu. Dla wielu ludzi był to czas walki o przetrwanie. Dla Władysława Mazurkiewicza — moment otwarcia nowych możliwości.

Mazurkiewicz szybko przystosował się do realiów okupacyjnych. Nie angażował się w działalność konspiracyjną ani zbrojną. Skoncentrował się na interesach, które pozwalały mu funkcjonować ponad przeciętnym poziomem egzystencji. Wojna nie zniszczyła jego stylużycia — przeciwnie, umożliwiła jego wzmocnienie. Umiejętność poruszania się w półlegalnym obrocie, kontakty z ludźmi posiadającymi pieniądze i kosztowności oraz brak skrupułów uczyniły go graczem w świecie, w którym życie ludzkie traciło swoją wartość.

W tym okresie pojawiają się pierwsze poważne podejrzenia dotyczące jego działalności przestępczej. Według ustaleń sądowych pierwsze zabójstwo, którego dopuścił się Mazurkiewicz, miało miejsce najprawdopodobniej w 1940 roku i dotyczyło osoby pochodzenia żydowskiego. Brak jest pełnych danych personalnych ofiary oraz dokładnego przebiegu zdarzenia. Sam fakt tej luki informacyjnej jest znamienny — okupacyjna rzeczywistość sprzyjała znikaniu ludzi bez śladu, bez dochodzeń i bez akt.

Motywem miały być pieniądze. Mazurkiewicz wchodził w relacje z osobami, które posiadały środki finansowe, kosztowności lub dostęp do wartościowych towarów. Oferował pomoc, pośrednictwo, załatwienie spraw urzędowych lub ochronę. Były to obietnice, których nie zamierzał dotrzymywać. Jego metoda polegała na budowaniu zaufania, a następnie eliminowaniu ofiary w momencie, gdy przestawała być potrzebna.

Okupacja sprzyjała temu mechanizmowi. Zgony nie były wnikliwie badane, a zaginięcia — szczególnie osób pochodzenia żydowskiego — traktowano jako naturalny element wojennego chaosu. Mazurkiewicz nauczył się, że zabójstwo może pozostać bezkarne, jeśli zostanie odpowiednio „wpisane” w realia epoki. To doświadczenie ugruntowało w nim przekonanie o własnej nietykalności.

W latach 1940–1943 Mazurkiewicz nie działał impulsywnie. Nie ma dowodów na to, by jego zbrodnie miały charakter afektywny.

Przeciwnie — wszystko wskazuje na chłodną kalkulację. Ofiara była środkiem do celu. Śmierć nie była celem samym w sobie, lecznarzędziem eliminacji problemu lub przejęcia mienia. Ten schemat stanie się stałym elementem jego późniejszych działań.

W tym okresie Mazurkiewicz utrzymywał kontakty z osobami ze środowisk, w których obrót bronią i truciznami nie był niczym nadzwyczajnym. Późniejsze ustalenia śledztwa potwierdzą, że już wtedy posiadał dostęp do cyjanku potasu — środka, który stanie się jedną z jego metod zabijania. Nie był to wybór przypadkowy. Trucizna pozwalała na ciche, pozbawione śladów działania, szczególnie skuteczne w warunkach wojny.

Ważnym elementem tego etapu jest także narastająca legenda Mazurkiewicza. W środowisku krakowskim zaczęto postrzegać go jako człowieka „ustawionego”, mającego kontakty i możliwości. Plotki o jego rzekomych powiązaniach z gestapo pojawią się później, jednak już w czasie okupacji budował wizerunek osoby, której lepiej nie zadawać zbyt wielu pytań. Strach działał na jego korzyść.

Do końca 1943 roku Mazurkiewicz funkcjonował bezkarnie. Nie był podejrzanym w żadnej sprawie o zabójstwo. Nie istniały akta, które mogłyby go obciążyć. Wojna skutecznie przykryła pierwsze zbrodnie, a on sam utwierdził się w przekonaniu, że potrafi zabijać i nie ponosić konsekwencji.

Ten okres stanowi fundament jego późniejszej działalności. To wtedy wypracował metody, schematy działania oraz psychologiczną odporność na zabijanie. Po zakończeniu wojny nie porzuci przemocy

— przeciwnie, przeniesie ją w nową rzeczywistość, wierząc, że również tam zdoła pozostać niewidoczny.ROZDZIAŁ 3 - Pierwsza udowodniona ofiara — Wiktor Zarzecki (7 grudnia 1943)

Rok 1943 był jednym z najbardziej brutalnych etapów okupacji niemieckiej. Kraków funkcjonował w warunkach permanentnego strachu, reglamentacji i niepewności jutra. W takim otoczeniu zbrodnia mogła zostać popełniona niemal niezauważenie — szczególnie jeśli ofiara należała do środowiska ludzi interesu, półświatka lub osób obracających gotówką poza oficjalnym obiegiem. Właśnie w tych realiach doszło do pierwszego zabójstwa, które po latach zostało jednoznacznie przypisane Władysławowi Mazurkiewiczowi.

Wiktor Zarzecki był mężczyzną, który dysponował pieniędzmi i utrzymywał kontakty z osobami zajmującymi się nieformalnym obrotem wartościami. Dokładne okoliczności jego relacji z Mazurkiewiczem nie są w pełni znane, jednak ustalenia śledcze wskazują, że łączyła ich sprawa o charakterze finansowym.

Mazurkiewicz występował w roli pośrednika lub doradcy — osoby, która potrafi „załatwić” to, czego inni nie mogli osiągnąć oficjalnymi drogami.

Mechanizm działania był zgodny z wypracowanym wcześniej schematem. Najpierw nawiązanie kontaktu. Następnie stopniowe budowanie zaufania, wzmacniane pozorną życzliwością i profesjonalizmem. Mazurkiewicz nie działał w pośpiechu. Pozwalał, by ofiara sama uwierzyła w jego kompetencje i intencje. Dopiero gdy relacja osiągała punkt, w którym Zarzecki przestawał być potrzebny jako partner, a stawał się przeszkodą lub zagrożeniem, zapadła decyzja o eliminacji.

Do zabójstwa doszło 7 grudnia 1943 roku. Metodą było otrucie cyjankiem potasu — substancją silnie toksyczną, działającą szybko i skutecznie. Wybór tej metody nie był przypadkowy. Trucizna nie powodowała hałasu, nie wymagała użycia siły fizycznej i mogła zostaćpodana w sposób niemal niezauważalny. W realiach okupacyjnych śmierć spowodowana zatruciem nie musiała wzbudzać podejrzeń, szczególnie jeśli nie towarzyszyły jej widoczne ślady przemocy.

Okoliczności samego podania trucizny nie zostały szczegółowo odtworzone. Wiadomo jednak, że Mazurkiewicz miał dostęp do cyjanku oraz wiedzę, jak go użyć. Po śmierci Zarzeckiego nie przeprowadzono pogłębionego dochodzenia. Zgon wpisano w wojenną statystykę, nie doszukując się przestępstwa. Brak było świadków gotowych zeznawać, a ewentualne podejrzenia ginęły w gąszczu innych tragedii okupacyjnych.

Dla Mazurkiewicza zabójstwo Wiktora Zarzeckiego miało znaczenie przełomowe. Był to pierwszy czyn, który nie tylko pozostał bezkarny, ale także przyniósł mu wymierne korzyści materialne. Utwierdził się w przekonaniu, że potrafi kontrolować sytuację od początku do końca — od wyboru ofiary po zatarcie śladów. Śmierć stała się dla niego narzędziem biznesowym.

Ważnym elementem tej zbrodni jest brak emocjonalnego zaangażowania sprawcy. Nie ma żadnych przesłanek wskazujących na działanie pod wpływem impulsu, gniewu czy paniki. Wszystko odbyło się zgodnie z planem. Zabójstwo było jednym z etapów realizacji celu, a nie celem samym w sobie. Ten chłodny, kalkulacyjny model działania będzie się powtarzał w kolejnych latach.

Po śmierci Zarzeckiego Mazurkiewicz nie wycofał się z działalności. Przeciwnie — doświadczenie to wzmocniło jego poczucie kontroli i bezkarności. Wojna wciąż trwała, a chaos sprzyjał dalszym przestępstwom. Zbrodnia z grudnia 1943 roku stała się pierwszym udokumentowanym ogniwem łańcucha, który zakończy się dopiero kilkanaście lat później w murach więzienia przy ulicy Montelupich.ROZDZIAŁ 4 - Powojenna rzeczywistość i drugi mord — Władysław Brylski (17 lipca 1945)

Zakończenie II wojny światowej nie przyniosło natychmiastowej stabilizacji. Rok 1945 był czasem chaosu administracyjnego, przemocy i gwałtownych przetasowań społecznych. Państwo dopiero się odtwarzało, organy ścigania były przeciążone, a granica między legalnością a bezprawiem pozostawała płynna. Dla Władysława Mazurkiewicza nie był to moment wycofania się z dotychczasowych praktyk, lecz okazja do ich kontynuacji w nowych warunkach.

Mazurkiewicz szybko odnalazł się w powojennej rzeczywistości. Posługiwał się wyuczonym w czasie okupacji mechanizmem: nawiązywał relacje z ludźmi dysponującymi pieniędzmi, oferował pomoc w załatwianiu spraw, pośrednictwo w interesach, dostęp do dóbr deficytowych. W tym okresie w Krakowie i innych miastach obrót gotówką, walutami oraz kosztownościami był powszechny, a kontrola państwowa — fragmentaryczna. Taka sytuacja sprzyjała osobom gotowym działać bez skrupułów.

Władysław Brylski był jednym z tych, którzy weszli z Mazurkiewiczem w relację opartą na interesach. Z dostępnych ustaleń wynika, że posiadał środki finansowe i liczył na pomoc w ich pomnażaniu lub zabezpieczeniu. Mazurkiewicz ponownie wystąpił w roli zaufanego partnera — człowieka obrotnego, pewnego siebie, sprawiającego wrażenie kogoś, kto zna realia nowej władzy i potrafi się w nich poruszać.

Decyzja o zabójstwie Brylskiego zapadła w sposób charakterystyczny dla Mazurkiewicza. Nie była wynikiem konfliktu ani emocjonalnego napięcia. Była konsekwencją kalkulacji. Gdy relacja przestała przynosićkorzyści, a istniało ryzyko ujawnienia nieprawidłowości, ofiara stała się zbędna. Eliminacja miała rozwiązać problem definitywnie.

Do zabójstwa doszło 17 lipca 1945 roku. Tym razem Mazurkiewicz użył broni palnej, oddając strzał do Władysława Brylskiego. Był to istotny moment w jego „ewolucji” jako sprawcy. Odejście od trucizny na rzecz pistoletu świadczyło o rosnącym poczuciu pewności siebie oraz przekonaniu, że nawet użycie broni nie pociągnie za sobą konsekwencji.

Nie wiadomo dokładnie, w jakich okolicznościach padł strzał ani czy w pobliżu znajdowały się osoby trzecie. Faktem jest, że sprawa nie została wówczas skutecznie wyjaśniona. Organy ścigania, zajęte porządkowaniem setek powojennych przestępstw, nie połączyły tej śmierci z wcześniejszymi zdarzeniami ani z osobą Mazurkiewicza.

Brakowało spójnych rejestrów, a świadkowie często obawiali się składać zeznania.

Zabójstwo Brylskiego utwierdziło Mazurkiewicza w przekonaniu, że jego działania są niewidoczne dla systemu. Zauważył, że w nowej rzeczywistości powojennej bezkarność nadal jest możliwa — wystarczy odpowiednia ostrożność i właściwy dobór ofiar. Broń palna stała się od tej pory jednym z jego podstawowych narzędzi.

Istotnym elementem tego etapu jest również fakt, że Mazurkiewicz coraz śmielej funkcjonował w przestrzeni publicznej. Nie ukrywał się, nie zmieniał stylu życia, nie sprawiał wrażenia człowieka zagrożonego. Przeciwnie — budował wizerunek przedsiębiorcy, osoby dobrze sytuowanej, co dodatkowo utrudniało powiązanie go z przestępstwami.

Drugi udowodniony mord był kolejnym krokiem w procesie eskalacji. Mazurkiewicz przekroczył granicę, za którą zabijanie przestało być czynnością wyjątkową. Stało się powtarzalnym narzędziem realizacjicelów materialnych. Brak reakcji ze strony organów ścigania działał jak milczące przyzwolenie.

Rok 1945 nie zamknął tej historii. Przeciwnie — otworzył nowy rozdział, w którym Mazurkiewicz będzie działał coraz odważniej, wierząc, że potrafi manipulować nie tylko ofiarami, ale i całym systemem.

ROZDZIAŁ 5 - Trzeci mord — Józef Tomaszewski (25

października 1945)

Jesień 1945 roku nie przyniosła uspokojenia sytuacji w Krakowie. Miasto nadal funkcjonowało w stanie przejściowym: z jednej strony odbudowywały się struktury państwowe, z drugiej — panował chaos prawny, brak jednolitych procedur oraz ogromne obciążenie organów ścigania. W takich realiach Władysław Mazurkiewicz kontynuował swoją działalność, wykorzystując doświadczenia zdobyte zarówno w czasie okupacji, jak i w pierwszych miesiącach powojennych.

Józef Tomaszewski należał do grona osób, które posiadały środki finansowe i liczyły na ich zabezpieczenie lub pomnożenie. Podobnie jak wcześniejsze ofiary, wszedł w relację z Mazurkiewiczem na zasadzie interesu. Mazurkiewicz konsekwentnie kreował się na człowieka obeznanego z realiami nowej władzy, potrafiącego poruszać się w świecie urzędów, zezwoleń i nieformalnych układów. Był to wizerunek, który wzbudzał zaufanie, zwłaszcza wśród ludzi obawiających się utraty majątku w niepewnych czasach.

Relacja między Tomaszewskim a Mazurkiewiczem rozwijała się stopniowo. Sprawca nie spieszył się z działaniem. Analizowałzachowanie ofiary, jej otoczenie oraz potencjalne ryzyko. Gdy uznał, że Tomaszewski nie tylko przestał być użyteczny, ale mógł stać się zagrożeniem — decyzja o zabójstwie była już przesądzona. Dla Mazurkiewicza nie istniała alternatywa w postaci zerwania kontaktu czy wycofania się z interesu. Eliminacja była rozwiązaniem ostatecznym i, w jego przekonaniu, najbezpieczniejszym.

Do zabójstwa doszło 25 października 1945 roku. Metodą ponownie był strzał z broni palnej. Użycie pistoletu potwierdza, że Mazurkiewicz nie tylko posiadał broń, ale również czuł się na tyle pewnie, by korzystać z niej wielokrotnie. Nie była to decyzja impulsywna. Strzał miał zakończyć sprawę szybko i definitywnie.

Okoliczności śmierci Tomaszewskiego, podobnie jak w przypadku Władysława Brylskiego, nie zostały wówczas dokładnie wyjaśnione. Brak było spójnych dowodów, a ewentualne podejrzenia nie znalazły potwierdzenia w materiale dowodowym. Organy ścigania nie dysponowały wiedzą pozwalającą połączyć kolejne zgony w jeden ciąg zdarzeń. Każde zabójstwo traktowano jako odrębną sprawę, pozbawioną szerszego kontekstu.

Z punktu widzenia Mazurkiewicza trzeci mord miał ogromne znaczenie psychologiczne. Potwierdził skuteczność obranej strategii. Trzy zabójstwa — każde inne w szczegółach, ale podobne w mechanizmie — pozostały bez konsekwencji. Sprawca nauczył się, że powtarzalność nie musi prowadzić do dekonspiracji, jeśli działa się w odpowiednim środowisku i w odpowiednim czasie.

Ważnym elementem tego etapu jest również rosnąca rutyna w działaniu Mazurkiewicza. Zabójstwo nie było już wydarzeniem granicznym. Stało się jednym z elementów jego „modelu biznesowego”. Zbrodnia przestała wywoływać napięcie czy niepokój. Zastąpiła je kalkulacja: kiedy, gdzie i jak najmniejszym kosztem.Brak reakcji ze strony wymiaru sprawiedliwości miał swoje konsekwencje. Mazurkiewicz coraz śmielej poszerzał krąg kontaktów, nie ograniczając się wyłącznie do Krakowa. Pojawią się również jego powiązania z Warszawą, gdzie przez pewien czas posiadał mieszkanie. Mobilność oraz brak stałego miejsca działania dodatkowo utrudniały identyfikację wzorca.

Trzeci mord zamyka pierwszy powojenny etap działalności Władysława Mazurkiewicza. W ciągu niespełna dwóch lat od zakończenia wojny dopuścił się dwóch udowodnionych zabójstw, nie wzbudzając trwałego zainteresowania organów ścigania. Przed nim był kolejny krok — zbrodnia, która po raz pierwszy dotknie osoby o bardziej rozpoznawalnym nazwisku i stanie się początkiem powolnego odsłaniania prawdy.

ROZDZIAŁ 6 - Czwarty mord — Jerzy de Laveaux (28 maja 1946)

Rok 1946 przyniósł stopniową stabilizację administracyjną, ale nie oznaczał jeszcze sprawnie działającego państwa prawa. Organy ścigania wciąż zmagały się z ogromną liczbą przestępstw, a priorytetem były sprawy polityczne oraz przestępczość pospolita o wysokiej szkodliwości społecznej. W tym kontekście Władysław Mazurkiewicz kontynuował swoje działania, przekonany, że dotychczasowa bezkarność nie była dziełem przypadku, lecz efektem jego umiejętnego poruszania się w rzeczywistości powojennej.

Jerzy de Laveaux należał do osób dobrze sytuowanych. Dysponował majątkiem, który w realiach powojennej Polski miał szczególną wartość — pieniądz, kosztowności i kontakty stanowiły kapitał trudny do zabezpieczenia w warunkach niestabilności. To właśnie takie osobyznajdowały się w kręgu zainteresowań Mazurkiewicza. Sprawca nie szukał ofiar przypadkowych; wybierał ludzi, których śmierć przynosiła mu wymierną korzyść materialną.

Relacja pomiędzy Mazurkiewiczem a de Laveaux miała charakter interesowny. Mazurkiewicz ponownie występował jako pośrednik i doradca, oferując pomoc w sprawach finansowych i organizacyjnych. Budował wizerunek człowieka dyskretnego, skutecznego i

„ustawionego”. W powojennej rzeczywistości takie cechy były szczególnie cenione, a jednocześnie utrudniały weryfikację intencji.

Decyzja o zabójstwie Jerzego de Laveaux była kolejnym elementem konsekwentnie realizowanego schematu. Gdy sprawca uznał, że ofiara nie jest już potrzebna lub może stać się zagrożeniem, zapadła decyzja o jej eliminacji. Mazurkiewicz nie działał w pośpiechu. Każdy krok był przemyślany, a moment zadania śmierci dobrany tak, by zminimalizować ryzyko wykrycia.

Do zabójstwa doszło 28 maja 1946 roku. Metodą był strzał z broni palnej. Użycie pistoletu po raz kolejny potwierdza, że Mazurkiewicz traktował broń jako podstawowe narzędzie działania. Nie towarzyszyły temu emocje ani impulsywność. Strzał miał zakończyć sprawę definitywnie i umożliwić przejęcie korzyści materialnych.

Śmierć Jerzego de Laveaux, podobnie jak wcześniejsze przypadki, nie doprowadziła do natychmiastowego ujawnienia sprawcy. Sprawa nie została powiązana z wcześniejszymi zabójstwami. Brakowało mechanizmów analizy seryjnej przestępczości, a poszczególne zgony rozpatrywano w oderwaniu od siebie. Mazurkiewicz po raz kolejny pozostał poza kręgiem podejrzanych.

Z perspektywy sprawcy czwarty mord był potwierdzeniem skuteczności obranej drogi. Trzy kolejne zabójstwa popełnione po wojnie — w 1945 i 1946 roku — nie wywołały reakcji systemowej.Mazurkiewicz mógł odnieść wrażenie, że jest niewidzialny. To przekonanie stanie się jednym z kluczowych czynników jego dalszej działalności.

Istotnym elementem tej zbrodni jest fakt, że ofiarą był mężczyzna o rozpoznawalnym nazwisku i określonej pozycji społecznej. Mimo to śledztwo nie przyniosło przełomu. Świadkowie bali się zeznawać, a brak jednoznacznych dowodów paraliżował działania organów ścigania. W tle zaczęły narastać plotki o możliwych protektorach Mazurkiewicza — pogłoski, które w przyszłości przyczynią się do atmosfery strachu i milczenia.

Zabójstwo Jerzego de Laveaux zamyka kolejny etap działalności Władysława Mazurkiewicza. W ciągu trzech lat dopuścił się czterech udowodnionych morderstw, nie ponosząc żadnych konsekwencji.

Przerwa, która nastąpi po tej zbrodni, nie będzie jednak oznaczała zakończenia działalności. Będzie raczej okresem pozornego spokoju, po którym sprawca powróci — tym razem uderzając w sposób, który ostatecznie zwróci na niego uwagę wymiaru sprawiedliwości.

ROZDZIAŁ 7 - Lata ciszy i narastającej legendy (1947–1954) Po zabójstwie Jerzego de Laveaux w 1946 roku działalność

Władysława Mazurkiewicza weszła w fazę pozornego uśpienia. Przez kilka kolejnych lat nie odnotowano zbrodni, które można by bezpośrednio powiązać z jego osobą. Ten okres ciszy nie był jednak czasem wycofania ani refleksji. Był etapem adaptacji, obserwacji i umacniania pozycji — zarówno materialnej, jak i społecznej.Mazurkiewicz funkcjonował w Krakowie jawnie. Mieszkał przy placu Biskupim 14, prowadził interesy, utrzymywał kontakty w środowisku ludzi obrotowych, pośredników i przedsiębiorców. Przez pewien czas posiadał również mieszkanie w Warszawie, co świadczy o jego mobilności i zdolności do funkcjonowania poza jednym, stałym kręgiem środowiskowym. Ta mobilność utrudniała ewentualne powiązanie go z wcześniejszymi przestępstwami.

W tym okresie zaczęły narastać plotki i półoficjalne opinie na temat jego rzekomej pozycji. Mówiono, że Mazurkiewicz jest „chroniony”, że ma powiązania z aparatem władzy, a nawet że w czasie okupacji mógł pełnić rolę informatora gestapo, a po wojnie — współpracownika lub prowokatora Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Pogłoski te nigdy nie znalazły potwierdzenia w dokumentach. Instytut Pamięci Narodowej, badając sprawę po latach, nie odnalazł żadnych dowodów potwierdzających taką współpracę. Mimo to sama obecność tych opinii miała realne konsekwencje.

Strach przed domniemanymi protektorami Mazurkiewicza skutecznie paraliżował potencjalnych świadków. Osoby, które podejrzewały go o przestępstwa lub miały wiedzę o jego działaniach, wolały milczeć. W powojennej Polsce oskarżenie kogoś o powiązania z aparatem bezpieczeństwa mogło być równoznaczne z poważnymi konsekwencjami osobistymi. Mazurkiewicz korzystał z tej atmosfery niepewności, nawet jeśli nie miał formalnego zaplecza ochronnego.

W tych latach umacniał swój wizerunek człowieka eleganckiego, kulturalnego i dobrze sytuowanego. Dbałość o wygląd, sposób bycia i język stanowiły element jego strategii. Nie wzbudzał podejrzeń.

Przeciwnie — uchodził za osobę, z którą warto robić interesy. To

właśnie w tym okresie utrwaliły się przydomki „Elegancki morderca” i

„Piękny Władek”, choć początkowo funkcjonowały one bardziej jako ironiczne określenia, krążące w wąskich kręgach.Brak działań ze strony organów ścigania działał na korzyść Mazurkiewicza. Sprawy wcześniejszych zabójstw pozostawały nierozwiązane, a brak narzędzi analitycznych uniemożliwiał spojrzenie na nie w sposób całościowy. Każda zbrodnia istniała w aktach jako odrębny przypadek, pozbawiony wspólnego mianownika. W efekcie Mazurkiewicz pozostawał poza kręgiem zainteresowania śledczych.

Ten okres był również czasem wewnętrznej konsolidacji sprawcy. Mazurkiewicz utwierdzał się w przekonaniu, że jego metoda jest skuteczna. Zabójstwo, jeśli było odpowiednio zaplanowane, nie musiało prowadzić do konsekwencji. Zyski materialne, które osiągnął dzięki wcześniejszym zbrodniom, pozwalały mu funkcjonować na poziomie niedostępnym dla przeciętnego obywatela. To wzmacniało poczucie wyższości i kontroli.

Jednocześnie lata ciszy nie oznaczały całkowitego porzucenia przemocy jako narzędzia. Był to raczej okres oczekiwania na odpowiedni moment. Mazurkiewicz obserwował otoczenie, analizował zmieniającą się sytuację polityczną i społeczną, a także własne możliwości. Gdy uznał, że ryzyko jest akceptowalne, powróci do działania — tym razem w sposób, który okaże się brzemienny w skutki.

Lata 1947–1954 stanowią kluczowy fragment jego biografii. To czas, w którym legenda zaczęła wyprzedzać fakty, a strach i plotki stały się jego nieformalną tarczą ochronną. Cisza nie była dowodem niewinności.

Była pauzą przed finałem.

ROZDZIAŁ 8 - Powrót do zbrodni — Jadwiga de Laveaux i Zofia Suchowa (16 maja 1955)Rok 1955 przyniósł moment przełomowy w historii zbrodni Władysława Mazurkiewicza. Po niemal dziewięciu latach względnej ciszy sprawca powrócił do zabijania. Nie był to jednak powrót chaotyczny ani impulsywny. Przeciwnie — wydarzenia z maja 1955 roku stanowiły kulminację wieloletniego procesu, w którym poczucie bezkarności, rutyna oraz przekonanie o własnej nietykalności osiągnęły punkt krytyczny.

Jadwiga de Laveaux była żoną Jerzego de Laveaux — czwartego udowodnionego mężczyzny zamordowanego przez Mazurkiewicza w 1946 roku. Przez lata po jego śmierci utrzymywała relacje z Mazurkiewiczem, nie wiedząc lub nie dopuszczając do siebie myśli, że to on mógł być sprawcą zabójstwa jej męża. Sprawca konsekwentnie podtrzymywał pozory znajomości, wykorzystując zaufanie i brak jednoznacznych dowodów obciążających go w poprzednich sprawach.

Zofia Suchowa należała do kręgu osób powiązanych towarzysko i finansowo z Jadwigą de Laveaux. Podobnie jak inne ofiary Mazurkiewicza, była osobą posiadającą środki finansowe i ufającą jego deklaracjom pomocy oraz wsparcia w sprawach materialnych. Obie kobiety znalazły się w sytuacji, w której Mazurkiewicz postrzegał je jako potencjalne zagrożenie — osoby, które mogły zadawać niewygodne pytania lub domagać się rozliczeń.

Decyzja o zabójstwie zapadła w sposób charakterystyczny dla sprawcy. Nie była wynikiem nagłego konfliktu ani emocjonalnego wybuchu.

Była kalkulacją. Eliminacja dwóch kobiet miała definitywnie zamknąć sprawy finansowe oraz raz na zawsze usunąć ryzyko ujawnienia wcześniejszych zbrodni. Fakt, że obie ofiary zostały zamordowane tego samego dnia, wskazuje na staranne zaplanowanie i pełną kontrolę nad przebiegiem wydarzeń.

Do zabójstw doszło 16 maja 1955 roku. Mazurkiewicz użył broni palnej, oddając strzały, które okazały się śmiertelne. Wybór pistoletunie był przypadkowy — był to sprawdzony środek, dający szybki i ostateczny efekt. W przeciwieństwie do wcześniejszych lat realia połowy lat pięćdziesiątych były jednak inne. Aparat państwowy działał sprawniej, a każde zabójstwo wzbudzało większe zainteresowanie organów ścigania.

Podwójne morderstwo nie mogło pozostać niezauważone. Skala zdarzenia, powiązania ofiar oraz wcześniejsza historia Jerzego de Laveaux sprawiły, że śledczy zaczęli dostrzegać elementy wspólne. Po raz pierwszy pojawiła się realna możliwość połączenia kilku spraw w jeden ciąg zdarzeń. Mazurkiewicz, który przez lata funkcjonował w cieniu, znalazł się bliżej centrum zainteresowania wymiaru sprawiedliwości, choć jeszcze nie jako główny podejrzany.

Ważnym aspektem tej zbrodni była również zmiana psychologiczna po stronie sprawcy. Powrót do zabijania po długiej przerwie świadczył o tym, że wcześniejsze mechanizmy kontroli i kalkulacji zaczęły zawodzić. Rutyna przerodziła się w błąd. Mazurkiewicz nie docenił zmiany realiów ani determinacji organów ścigania. To, co przez lata uchodziło mu bezkarnie, tym razem uruchomiło lawinę zdarzeń, których nie był już w stanie kontrolować.

Zabójstwa z 16 maja 1955 roku były ostatnimi, jakich dopuścił się Władysław Mazurkiewicz. Stały się jednocześnie punktem zwrotnym w śledztwie, które doprowadzi do jego zatrzymania, ujawnienia pełnej skali zbrodni oraz procesu uznanego później za jedną z największych kompromitacji wymiaru sprawiedliwości w powojennej Polsce.

ROZDZIAŁ 9 - Śledztwo — tropy, strach i przełom (1955–1956)Podwójne zabójstwo z 16 maja 1955 roku stało się punktem, którego organy ścigania nie mogły już zignorować. Śmierć Jadwigi de Laveaux i Zofii Suchowej nie była kolejnym anonimowym przypadkiem. Ofiary były znane, powiązane towarzysko i finansowo, a ich zabójstwa nosiły wyraźne cechy zaplanowanego działania. Po raz pierwszy od lat pojawiła się realna presja, by sprawę doprowadzić do końca.

Śledztwo rozpoczęto w warunkach ograniczonego zaufania społecznego. Wielu potencjalnych świadków obawiało się składać zeznania. Strach nie dotyczył wyłącznie samego sprawcy, lecz również jego domniemanych protektorów. Wciąż krążyły pogłoski o możliwych powiązaniach Mazurkiewicza z aparatem bezpieczeństwa. Nawet jeśli nie miały one potwierdzenia w dokumentach, skutecznie paraliżowały gotowość do współpracy z organami ścigania.

Pierwsze czynności śledcze koncentrowały się na najbliższym otoczeniu ofiar. Analizowano relacje finansowe, zobowiązania, konflikty oraz osoby, które mogły odnieść korzyść z ich śmierci. W tym kontekście nazwisko Władysława Mazurkiewicza zaczęło pojawiać się coraz częściej. Był znany obu kobietom, utrzymywał z nimi kontakty, a jego relacje z rodziną de Laveaux sięgały lat czterdziestych.

Początkowo Mazurkiewicz nie był traktowany jako główny podejrzany. Jego wizerunek — przedsiębiorcy, człowieka kulturalnego i pozornie stabilnego — działał na jego korzyść. Jednak wraz z postępem śledztwa zaczęły pojawiać się niepokojące zbieżności. Analiza wcześniejszych, niewyjaśnionych zabójstw ujawniła podobieństwa w doborze ofiar oraz metodzie działania. Po raz pierwszy śledczy spojrzeli na sprawy z lat 1943–1946 w sposób całościowy.

Przełom nastąpił, gdy odnaleziono zwłoki dwóch wcześniejszych ofiar, ukryte pod posadzką wynajętego garażu przy ulicy Marchlewskiego 49 w Krakowie (obecnie aleja Beliny-Prażmowskiego). To odkrycie miało fundamentalne znaczenie. Fizyczny dowód istnienia zbrodni, którego
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij