Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Arkana. Zmierzch ery. Dziel i rządź - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
13 lipca 2026
3591 pkt
punktów Virtualo

Arkana. Zmierzch ery. Dziel i rządź - ebook

Dla jednych treść tu zawarta będzie przekleństwem, dla innych odkryciem, ale jedno jest pewne – po jej przeczytaniu nic nie będzie takie samo. Doktryna „Dziel i rządź” nie jest wymysłem starożytnych Rzymian – to tresura społeczna, która ogranicza Twoje życie. A wszystko zaczęło się od powstania religii.

Czy „Bóg” istnieje? Czy religie mają wiele wspólnego z duchowością człowieka? Czy w duchowości chodzi o coś więcej? Czy istnieją racjonalne przesłanki potwierdzające reinkarnację? Czy jesteśmy sami we wszechświecie? Czy sensem życia są pieniądze i władza czy „przekraczanie bieżącego stanu poznania”? Czym jest świadomość materialno-intelektualna i duchowo-intelektualna? Jak sposób wykorzystania wolności wpływa na obraz całego świata? Jaki los nas czeka i czy możemy mieć wpływ na przyszłość? Czy losem kieruje „boskie” fatum czy to wspólne dzieło?

Oto bezkompromisowe i wielowymiarowe spojrzenie za kulisy psychologii władzy. Łącząc wnikliwą analizę mechanizmów starożytnych religii, współczesnego kapitalizmu, ukrytej historii pieniądza oraz manipulacji tłumem, autor demaskuje struktury, które celowo utrzymują nas w stanie ciągłego strachu i rywalizacji. Odkryjesz tutaj architekturę podziału: jak i dlaczego system polaryzuje społeczeństwo (politycznie, ekonomicznie i światopoglądowo), aby odwrócić uwagę od właściwych centrów władzy. Zobaczysz kulisy toczącej się wojny o Twoją świadomość: jak prawa wolnego rynku są wykorzystywane do tłumienia ludzkiego potencjału. Poznasz finansową iluzję: zakulisowe mechanizmy kreacji długu i kryzysów, o których nie przeczytasz w podręcznikach ekonomii.

Podobno "każda nowa idea na początku jest przekleństwem". Czy jednak odzyskanie swojego życia i suwerenności myślenia, zrzucenie kajdan kontroli, nie są tego warte? Jeśli cenisz demaskatorską odwagę Davida Icke’a, bezwzględną krytykę globalnych systemów rodem z dzieł Naomi Klein oraz finansowe śledztwo „Wojny o pieniądz” Songa Hongbinga –ta pozycja jest dla Ciebie. Poznaj tajemnice, które na zawsze miały pozostać ukryte.

Marcin Gulczyński (pseudonim: "Zerrafin"). Anglista z wyboru, filozof-dyletant z zamiłowania i szczęśliwy mąż. Po godzinach miłośnik motoryzacji, psychologii, dobrej literatury(w szczególności Witkacego). Sporadyczny youtuber, autor samodzielnie wydanego e-booka pt. "Arkana. Zmierzch ery Dziel i rządź", kilku krótkich opowiadań, kilkunastu "niepokornych" wierszy, trzech etiud filmowych, teorii nowej powieści reinkarnacyjnej oraz „odkrywca” filozofii meta-ewolucjonizmu".



 

 

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Popularnonaukowe
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-982131-1-0
Rozmiar pliku: 1,7 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

WYWIAD Z TOBĄ

Nie będzie typowego wstępu. Zamiast tego pozwól, że zadam Ci kilka pytań. Czy nie odnosisz wrażenia, że świat stanął na głowie? Czy dziwi Cię czasem dlacze­go życie nie jest prostsze? Czy nie zastanawia Cię skąd ciągle powstają jakieś ogni­ska zapalne na świecie? Czy nie dziwi Cię to, że coraz więcej relacji międzyludzkich się rozpada? Czy zastanawiało Cię skąd w dobie „kryzysu” ekonomicznego banki wraz z Międzynarodowym Funduszem Walutowym, Bankiem Światowym, Bankiem Rozrachunków Międzynarodowych, biorą swoje niewyczerpane dochody? Czy nie zaniepokoiło Cię to, że jakakolwiek ekipa „wybrańców narodu” dojdzie do władzy, to państwo coraz bardziej represjonuje zwykłego obywatela?

Jeśli na którekolwiek z powyższych pytań odpowiadasz twierdząco, oznacza to że przyglądasz się temu co dzieje się wokół i że być może nie odpowiada Ci taka rzeczywistość, bo uderza to w Ciebie, w Twoją rodzinę, albo intuicyjnie wyczuwasz, że wartości takie jak: pokój, uczciwość, sprawiedliwość i równość mają niewielkie znaczenie na tym świecie. Pozostaje pytanie: co dalej z tym zrobisz? Czy godzić się będziesz na rolę trybiku w machinie, którą tak skonstruowano, aby ludzie byli podzieleni i skłóceni z powierzchownych powodów, czy też pójdziesz swoją drogą, stawiając bierny opór nadużyciom i niewidzialnej ręce pseudo-elit nad Twoim życiem?

Bez względu na płeć, kolor skóry, wyznanie religijne i orientację seksualną, masz wolną wolę i to Ty decydujesz jakie życie współtworzysz. To co współtworzysz dzisiaj jest zapowiedzią jutra, bo dokonując wyboru, stwarzasz dzień jutrzejszy. To od Ciebie wszystko zależy i nie potrzebujesz ani fortuny ani zaszczytów, ani tym bardziej tytułu Miss czy Mistera Universe, by wpływać na swój przyszły los. Twoich wyborów nie musi ograniczać brak pieniędzy ani światopogląd społeczno-polityczno-ekonomiczny, gdyż to Ty wybierasz, co Tobie służy a co nie.

A może po głębszym zastanowieniu stwierdzisz, że niewiele poglądów zaczerpniętych z telewizji, reklam, ze szkoły, tradycji czy wypowiedzi „autorytetów” spełnia pożyteczną rolę, bo te poglądy pogłębiają tylko podziały pomiędzy Tobą a innymi ludźmi, gdyż „zmuszają” Cię do potwierdzenia poczucia własnej wartości poza sobą? Jedno jest pewne: jeśli zdecydujesz się na zrobienie spektakularnej kariery i tym samym: na awans w społecznej hierarchii, niektórym wpływowym „elitom” będzie zależeć, aby wszyscy tak wybrali. Dlaczego? Dlatego, że naród, który goni za sukcesem i konsumpcją, ulega manipulacji i odgórnemu sterowaniu. Obywatele takiego społeczeństwa są mało świadomi siebie i co najważniejsze: nie zdają sobie sprawy z rozgrywek, prowadzonych za parawanem oficjalnych wyda­rzeń. Nie trudno wówczas uwierzyć w rewelacje mediów głównej ściemy, że więk­szość krajów jest zadłużona po uszy, bo wciąż więcej pożyczają niż są w stanie zaro­bić. Wszyscy zaakceptują ten fakt, bo przecież odpowiada rzeczywistości. Dlaczego jednak nikogo nie zastanawia skąd duże banki wraz z Międzynarodowym Funduszem Walutowym, czerpią środki na nieograniczoną liczbę pożyczek? Skoro o pożyczkach mowa: dlaczego rządy państw w imieniu obywateli zadłużają całe pokolenia bez konsultacji społecznych? Czy rozwój kraju i jego infrastruktury musi być zawsze uzależniony od bankierów i nie ma innego sposobu, aby zbudować powszechny do­brostan poza systemem kredytów?

Mieszkaniec Zachodu nie pochyli się nad tymi zagadnieniami. Przepracowanie i snucie wizji o domu, samochodzie lub zagranicznej wycieczce „all inclusive” za bardzo go pochłoną, aby miał sobie zaprzątać głowę teoriami „spiskowymi”. Taki wybór jednak to życie w nieświadomości, co zacznie się obracać przeciwko głównemu zainteresowanemu. Jeśli bowiem zechce spędzić wakacje zagranicą, wstrzymają go kolejne doniesienia o dalszych posunięciach islamskich terrorystów, którzy być może są skrycie finansowani dzięki rozwojowi konsumpcjonizmu na świecie. Im bowiem więcej ludzi konsumuje tym więcej pieniędzy znajduje się w posiadaniu makiawelicznych elit, być może sponsorujących terrorystycznego potwora. I być może za jakiś czas koalicja NATO napręży muskuły i bez pytania ko­gokolwiek, zorganizuje ostateczną krucjatę „demokratyczną” do krajów muzułmań­skich, lub przeciwko Rosji, tłumacząc że zbrojna interwencja to JEDYNIE SŁUSZ­NE rozwiązanie (a jeśli ośmielasz się myśleć inaczej, to jesteś „terrorystą” albo „ru­ską onucą”). Tylko że dżihad niekoniecznie musi być przyczyną powstania Państwa Islamskiego, a może jest jedynie środkiem do osiągnięcia innego, nadrzędnego celu? A wtedy, jeśli więcej państw zaangażuje się w konflikt zbrojny, czy to z Islamem czy z Rosją, to bliżej nam będzie do wywołania III Wojny Światowej.

Czy chcesz tego czy nie to „niechcący” współtworzymy taką rzeczywistość i wyrażamy zgodę na warunki toczącej się gry o Ciebie, życie Twojej rodziny i dzieci. Gdy jedynym celem staje się walka o status społeczny, Twoja świadomość zapada w głęboki sen i nie zauważasz, że chaos, który eufemistycznie zwiemy cywilizacją, nieuchronnie zmierza do spektakularnego upadku. Czy gdybyś był świadomy, pozwoliłbyś aby grupka „reprezentantów” narodu organizowała poligon wojenny na terytorium Twojej ojczyzny? Czy gdybyś był świadomy, pozwalałbyś, aby bankierzy, „tygrysy” biznesu i politycy, dyktowali Ci poziom cen towarów i usług manipulując zjawiskiem popytu i podaży? Czy gdybyś był świadomy, wyraziłbyś zgodę na to, aby koncerny paliwowe i firmy farmaceutyczne blokowały rozwój technologii i terapii dających większą niezależność konsumentom?

Prawdopodobnie sprzeciwiłbyś się praktykom „systemu”, bo stwierdziłbyś, że trzymanie ludzi w ścisłej zależności od siebie przez wielki biznes ostatecznie godzi w dobro konsumentów, a zatem godzi też pośrednio w Ciebie. Gdy Twoja świadomość jest uśpiona, nie protestujesz ani nawet nie zapala Ci się czerwona lampka, że coś jest „nie tak”, a ci, którzy są w posiadaniu lwiej części kapitału światowego lub ich figuranci na stanowiskach władzy, decydują o horrendalnej cenie mieszkania, samochodu lub o wojnie w Twoim rodzimym kraju. Zatem czy chcesz tego czy nie, to jakiś pośrednik wpływa na Twoje życie i określa przy pomocy pieniądza granice Twojej wolności i rozwoju, ponieważ mu na to POZWALASZ. Pozwalasz mu na to, bo grasz w grę, której celem jest „bycie na szczycie”. Stajesz się wtedy wyłącznie konsumentem, a im więcej konsumujesz, tym bardziej usypiasz świadomość i gra toczy się dalej po myśli „Wielkiego Brata”.

Czy to jednak oznacza, że gdy system ekonomiczny lub polityczny ogranicza Twoje prawo do godnego życia to musisz zostać anarchistą i wyjść na ulice? Nic podobnego. Możesz stawić bierny opór i skłonić wyzyskiwaczy do zaakceptowania Twoich praw. Ale jak? Jeśli nie stać Cię na mieszkanie, bo jego równowartość odpowiada kilkudziesięciu średnim pensjom, nie kupuj go przez kilka lat. Po co sponsorować luksusy dewelopera i bankiera? Jeśli ograniczysz potrzeby materialne do akceptowanego przez Ciebie minimum, będziesz mógł mniej pracować i łatwiej będzie Ci przetrwać w gospodarce zdehumanizowanego kapitalizmu, bo brak zbędnych przedmiotów na kredyt poluzuje ogniwa łańcucha, w jaki zakuto Twoją wolność. Zyskasz więcej czasu dla siebie, który jeśli zechcesz, będziesz mógł przeznaczyć na rozwój swoich zainteresowań, przyjaźni i własnej świadomości.

Jeśli stwierdzisz, że taki styl życia daje Ci więcej spokoju i bardziej służy Tobie, możesz namówić innych, by postąpili podobnie. Jeśli dostatecznie liczna grupa efektem domina odmówi kupna mieszkania, deweloperzy będą zmuszeni obniżyć ceny i zrezygnować ze swoich astronomicznych zysków. A wówczas może nawet i ceny wynajmu mieszkań polecą na łeb na szyję. To jest świadome wykorzystanie prawa popytu i podaży na Twoją korzyść. Wtedy jednak zza kulis „władzy” ekonomicznej wyłoni się ekspert, który zacznie przestrzegać przed pospolitym ruszeniem przeciwko wyzyskowi cenowemu, bo to przecież zarzynanie gospodarki. Już widać oczami wyobraźni pikujące indeksy spółek na giełdach papierów wartościowych, których akcjonariusze w swojej niepohamowanej zachłanności, mają najmniej powodów do zmartwień. W ogólnym rozgardiaszu i podsycanej przez media panice na rynkach należałoby skierować jedno pytanie do szanownego eksperta: czy gospodarka ma służyć ludziom czy też to ludzie służą obecnie gospodarce? A może nazwijmy rzeczy po imieniu: czy to większość ludzi na świecie ma być wyrobnikami elit pod pretekstem „rozwoju” gospodarczego? Czy nie istnieje inny model gospodarki wolnorynkowej, który w sposób zrównoważony godziłby interesy wszystkich grup społecznych? Przy odrobinie dobrej woli można by wcielić taki model w życie. Problemem jednak jak zawsze jest brak dobrej woli elit i nieświadomość społeczeństwa, że może pokojowo i biernym oporem domagać się poszanowania prawa każdego do równych możliwości.

A co z ustrojem politycznym? Jeśli państwo demokratyczne, w którym przy­szło Ci żyć, faworyzuje hierarchiczne społeczeństwo z podziałem na równych i równiejszych w zależności od posiadanych przywilejów, koneksji lub zasobów fi­nansowych, jeśli rządzący ustami reżimowych dziennikarzy szczycą się równością wszystkich wobec prawa podczas gdy aferzyści uchylają się przed ręką sprawiedli­wości, a „służby” porządkowe ścigają jednocześnie Ciebie za niedopatrzenie w ze­znaniu podatkowym, to czy żyjesz w kraju równych wobec prawa? Czy jeśli wybrani przez Ciebie parlamentarzyści uchwalają prawa stawiające interes lobbystów ponad dobro społeczne, czy nie masz do czynienia ze sprzedajnością w białych rękawicz­kach? Minister dostaje prezent pod stołem w zamian za wskazanie „najkorzystniej­szego” wykonawcy w zamówieniu publicznym, a protegowany polityk w uznaniu za systematyczne osłabianie przedsiębiorczości małych i średnich firm na rzecz zagra­nicznych korporacji, uzyskuje awans na „prestiżowe” stanowisko w instytucjach mię­dzynarodowych. Jeśli zauważasz, że dobijanie targów za Twoimi plecami czyli pro­stytucja w kuluarach władzy, stała się standardem klasy politycznej, za który przy­chodzi Ci potem słono zapłacić wyższymi podatkami, rosnącą inflacją lub pogłę­biającym się deficytem budżetowym, możesz domagać się innego ustroju politycz­nego, który nałoży na polityków nowe obowiązki względem Ciebie i będzie na pozio­mie mechanizmów sprawowanej władzy, zapobiegać korupcji, oszustwom i marno­trawstwu urzędników państwowych.

Jeśli chcesz współtworzyć lepsze jutro dla siebie i Twoich bliskich, nie dojdzie do tego jeśli nie staniesz się świadomym do jakich skutków prowadzą działania glo­balistów, ale także Twoje własne w sytuacji, gdy na celownik bierzesz morderczą walkę o „bycie na szczycie”. Wybór należy do Ciebie i to Ty decydujesz czy opowia­dasz się za światem wyzysku wyzbytym uczciwości czy też wybierasz to, co łączy ponad podziałami.

Arkana odpowiedzą na większość postawionych tu pytań. Skierowane są do każdego komu zależy na bardziej ludzkim świecie. Aby takim właśnie był, nie można go tylko wyczekiwać, ale trzeba współtworzyć to dzieło razem, rozpoczynając od uświadomienia tego co nieoczywiste lub przemilczane. Dlatego niejednokrotnie na łamach tej książki będzie mowa o przyczynach i skutkach wyborów, których dokonu­jemy, aby wykazać, że to MY wszyscy decydujemy o porządku na świecie. Gdy po­zwalamy, aby ktoś inny określał nasze poczucie własnej wartości, poglądy i dążenia wówczas wspólnie dokonywane wybory wzmacniają elity, które pogłębiając podziały społeczne, rozbiją każdą solidarność. Nie zauważamy tego jednak, bo gra o bycie na szczycie przesłania nam istotę rzeczy. Dlatego też głównym założeniem Arkan jest podkreślenie znaczenia wspólnych wyborów. Ten, kto rozumie skutki dokonywanych wyborów, potrafi przewidzieć konsekwencje swoich działań, rozpoznaje co służy a co nie służy jego wrodzonej naturze oraz potrafi się biernie oprzeć każdej tyranii, zwłaszcza gdy jej rządy pod fasadą demokracji, dzielą ludzkość, a nawet zagrażają pokojowi na świecie. Człowiek świadomy wie, że to od niego i jego wyborów zależy czy Ziemia będzie teatrem dantejskich scen czy też współtworzyć na niej będzie lepsze miejsce dla siebie i przyszłych pokoleń.

Co więcej Arkana przypomną podstawowe fakty duchowej natury człowieka. Nie chodzi tutaj jednak o duchowość, którą przywłaszczyły sobie religie kultowe. Dzięki ich działalności, gdy myślisz „duchowość”, to przed oczami staje Ci budynek kościoła, synagogi, meczetu lub cerkwi, w których odprawiane rytuały mają uczynić z Ciebie „uduchowionego” człowieka. A co jeśli religie mają niewiele wspólnego z duchowością? Co jeśli duchowość jest faktem natury, który podobnie jak czyni to na­uka, można badać przez obserwację i rozwijać bez pośrednictwa żadnej religii? Co jeśli i tak rozwijasz swoją „duchowość” nawet, gdy o niej wcale nie myślisz? Bez względu na to czy jesteś ateistą, buddystą, filozofem, chrześcijaninem, żydem czy muzułmaninem Twoja duchowa natura jest niezmienna i podlega ewolucji za sprawą wolnej woli. Jeśli jednak z naukowym sceptycyzmem twierdzisz, że dusza nie istnie­je, a Twoje myśli, uczucia i świadomość to bio- chemiczne reakcje organizmu, co jest częścią prawdy, to czemu nauka nie odpowiada na pytanie dlaczego te reakcje przyj­mują taką a nie inną postać i w określonych okolicznościach prowadzą do takich a nie innych skutków? Dlaczego płaczemy, gdy jesteśmy zranieni i dlaczego się śmie­jemy, gdy jesteśmy radośni? Dlaczego w okresie dzieciństwa i dorastania brak miłości partnerskiej pomiędzy rodzicami może stać się źródłem kompleksów w dorosłym życiu i wynikających stąd frustracji oraz nierównowagi psychicznej? Dlaczego nauka nie wyjaśnia skąd biorą się różnice w poziomach świadomości pomiędzy ludźmi bez względu na to czy są wysoce wykształceni czy nie? Czy wierzysz w to czy nie, jesteś nie tylko organizmem, lecz także duszą, która wciela się w postać fizyczną, aby współtworzyć dzieło ewolucji. Tak naprawdę, to czy wierzysz że masz duszę jest mało istotne- ważniejszym jest czy o tym wiesz, a prędzej czy później każdy dojdzie do wniosku, że nie jest wyłącznie zlepkiem komórek, bo nie jesteś efektem ślepego trafu ewolucji. Jesteś częścią większego planu, w którym zgodziłeś się uczestniczyć, a to życie nie jest jedynym, które przeżywasz. Wiedza o duchowej naturze człowieka jest ważna dla rozwoju świadomości, bo gdy wiesz więcej o sobie i rozumiesz jak działasz, nie boisz się wziąć sprawy w swoje ręce.

Mówiąc o duchowej naturze człowieka nie sposób nie wspomnieć chociaż pobieżnie o naturze wszechświata i samego „Stwórcy”. Podobnie jak nie sposób udowodnić „Jego” istnienia jeśli oczekuje się, że jest „On” osobą.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij