Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

Armagedon i Paranoja - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
16 lipca 2019
Produkt niedostępny.  Może zainteresuje Cię

Armagedon i Paranoja - ebook

W wojnie jądrowej nie ma zwycięzców

6 sierpnia 1945 roku, godzina 8.15, Hiroszima. Na tle nieba pojedynczy samolot zrzuca bombę. 43 sekundy później miasto wraz z mieszkańcami wyparowuje, znika z powierzchni ziemi.

Tak zaczyna się nowa era w dziejach świata. Czas atomu. Ludzkość dostaje do rąk broń, która jest w stanie unicestwić planetę. Świat rozpada się na części. Rozpoczyna się wyścig zbrojeń. Pełni zaangażowania naukowcy rozgryzają tajemnice natury. Posłuszni wojskowi skrupulatnie planują możliwe manewry, a politycy borykają się z podjęciem decyzji, których konsekwencje mogą się okazać nie do przyjęcia. Patriotycznie nastawieni obywatele godzą się z tym, że ich kraj potrzebuje ostatecznego środka obrony. Protestujących nikt nie słucha.

W tej opowieści występują liczne czarne charaktery – i to po obu stronach żelaznej kurtyny. To mroczny czas paranoicznego strachu przed nuklearną katastrofą.

Zarówno Trumana, jak i Trumpa, tak Chruszczowa, jak i Putina – myśl o potędze, którą się dysponuje, przerażała i przeraża wszystkich. To nie zmienia się od lat.

Dysponujemy bronią zbyt potężną, by można jej było użyć. Zniszczyłaby naszą cywilizację w kilka sekund. Wystarczy błędna ocena sytuacji, zamach terrorystyczny lub… czysty przypadek.

Kategoria: Historia
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-240-4290-6
Rozmiar pliku: 3,4 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

— PROLOG —

Miecz Damoklesa

Wszyscy mężczyźni, kobiety i dzieci żyją z nuklearnym mieczem Damoklesa zawisłym na najcieńszej nici, która może się urwać w każdej chwili przez przypadek, błędną ocenę albo przez szaleństwo. Broń nuklearna musi zostać zniszczona, nim ona zniszczy nas.

John F. Kennedy, 25 września 1961¹

NATE: Jak możesz tak żyć? To znaczy, jeślibyś wiedziała, że jutro masz umrzeć?

BRENDA: Jestem gotowa na taką śmierć od szóstego roku życia.

NATE: Dlaczego od szóstego roku życia?

BRENDA: Bo w tym wieku przeczytałam raport, jakie byłyby skutki wojny nuklearnej dla świata, i wtedy dokładnie zrozumiałam, że tak właśnie się stanie.

NATE: W szóstym roku życia?

BRENDA: I budzę się codziennie zdumiona, hm, że wszystko jest jeszcze na swoim miejscu.

NATE: No to nie rozumiem, jak można tak żyć.

BRENDA: A ja myślę, że wszyscy tak żyjemy.

_Sześć stóp pod ziemią_,
amerykański serial telewizyjny, 2001–2005

Ósmego sierpnia 1945 roku jechałem pociągiem z moimi rodzicami na letnie wakacje. Przeczytałem wtedy w gazecie „The Times”, że dwa dni temu Hiroszima została zmieciona z powierzchni ziemi przez bombę atomową. „Oficjalne fotografie zwiadowcze Hiroszimy ukazują niewątpliwie, że cztery i jedna dziesiąta mili kwadratowej miasta, z całej powierzchni niemal siedmiu mil kwadratowych, zostało całkowicie zrujnowane przez jedną bombę atomową – pisano w sprawozdaniu. – «Zrujnowane» jest określeniem używanym urzędowo, ale wydaje się, że lepszym słowem byłoby «unicestwione»”.

Trzy dni później druga bomba zniszczyła inne japońskie miasto. Usadowiony na obitym skórzaną tapicerką fotelu w Klubie Carlton przywódca Partii Konserwatywnej John Watson napisał list do wydawcy „The Times”: „Obecnie, kiedy kurz byłej Hiroszimy i Nagasaki opada, niezliczeni mężczyźni i kobiety mogą oglądać w całej jej brutalności niespotykaną okropność popełnioną w ich imieniu . Dwa wspaniałe miasta wraz z wszystkimi ich mieszkańcami zostały z rozmysłem zmiecione z powierzchni ziemi”. Potomni potępią tych, którzy jako pierwsi użyli energii atomowej do takiego celu. Był to najpotworniejszy precedens w dziejach ludzkości.

Niemcy, tak jak Japonia, zostały w ogromnym stopniu zniszczone przez wojnę. Związek Sowiecki poniósł największą ofiarę, jeśli chodzi o liczbę zabitych, lecz znacznie większy odsetek swoich obywateli straciły Polska i Jugosławia.

Nuklearna destrukcja Hiroszimy i Nagasaki zapoczątkowała nową epokę – wbrew dość powszechnym przekonaniom, że bomba atomowa to po prostu kolejny rodzaj broni, tylko o innej mocy. Uważano, że jest to najwyżej nowinka w znanym ludzkości od zarania dziejów wojennym rzemiośle. Od tego momentu jednak zarówno politycy, jak i przeciętni obywatele – nawet w oficjalnie ateistycznym Związku Sowieckim – zaczęli używać staroświeckiego słownictwa, opisując nową sytuację, w jakiej znalazł się świat. Zaczęli mówić o Bogu i diable, o Apokalipsie i Armagedonie oraz o ostatecznej konfrontacji między Dobrem i Złem. Mężowie stanu i komentatorzy z wszystkich krajów szybko doszli do wniosku, że powinno się zakazać stosowania broni atomowej, by ludzkość nie zniszczyła samej siebie. Że należałoby powołać jakiś światowy rząd, który by taki zakaz wprowadził.

Tak się jednak nie stało. Paranoja, podsycane zatrutą ideologią zaciekłość i demonizowanie drugiej strony zdominowały stosunki między Związkiem Sowieckim i sprzymierzonymi z nim państwami alianckimi, choć przez długi czas były skutecznie maskowane ze względu na konieczność zachowania jednolitego frontu przeciwko Hitlerowi. Przyszedł wszakże moment, kiedy wypłynęły na powierzchnię. Ani Amerykanie, ani Brytyjczycy, ani tym bardziej Rosjanie nie godzili się na szantaż ze strony przeciwnika grożącego bombą. W łonie tych trzech rządów inteligentni, przyzwoici i szacowni mężczyźni (udział kobiet w sprawowaniu władzy był wtedy jeszcze znikomy) konstruowali broń oraz systemy umożliwiające unicestwienie wroga jednym atakiem. Trudno znaleźć argumenty przemawiające za tym, że ich działanie było racjonalne i moralne.

Nie można powiedzieć, że owi politycy nie zdawali sobie sprawy ze swojej przerażającej odpowiedzialności. Chodzi raczej o to, że mieli nadzieję skutecznie odstraszyć przeciwnika i odwieść go od wszczęcia wojny, dając jasno do zrozumienia, że każdy atak nuklearny nieuchronnie spotka się z równie destrukcyjnym przeciwuderzeniem. Nazwali to „odstraszaniem”, polityką Gwarantowanego Wzajemnego Zniszczenia, czyli GWZ. Ich krytycy naśmiewali się z tego akronimu².

Zwykli obywatele mieli w tej sprawie niewiele do powiedzenia. Niektórzy bez większego skutku protestowali. Inni zgadzali się ze stanowiskiem swoich władz, że jeśli druga strona posiada bombę, to my też musimy ją mieć. Większość – podobnie jak mieszkańcy Pompejów – miała nadzieję, że ten wulkan nigdy nie wybuchnie. Fred Iklé, nim został jastrzębiem w rządzie Ronalda Reagana (jego wiceministrem w Pentagonie), wyraził się następująco: „Wszyscy odrzucamy od siebie myśl, że wojna nuklearna może być tak nieuchronna jak śmierć i może położyć kres naszemu życiu oraz naszemu społeczeństwu w obecnym pokoleniu lub w następnym”³.

Od czasu do czasu rządzący ignorowali perspektywę oczywistej nuklearnej katastrofy, ale w krytycznym momencie zawsze potrafili się przed nią cofnąć. Mimo wzajemnej podejrzliwości próbowano znaleźć płaszczyznę porozumienia i sposób na ujarzmienie tego potwora. Michaił Gorbaczow i Ronald Reagan w końcu zdobyli się na polityczną odwagę i wyobraźnię, aby zakończyć tę konfrontację. W 1994 roku prezydenci Bill Clinton i Borys Jelcyn zawarli porozumienie, w myśl którego pociski rakietowe nie będą już więcej wymierzone w ich kraje. Ten symboliczny gest kończy oficjalnie prawie pięćdziesięcioletni okres śmiertelnego zwarcia⁴. Perspektywa Armagedonu została zażegnana. Ale nie zniknęła.

W szczycie kubańskiego kryzysu rakietowego w październiku 1962 roku, idąc każdego ranka do Foreign Office, zastanawiałem się, czy jeszcze zobaczę Jill i moje dzieci. Inni ludzie byli powściągliwsi w reakcjach i nie zdradzali większych emocji. Kiedy reporter BBC zapytał pewną kobietę na stacji Charing Cross, co myśli o kryzysie, odpowiedziała: „Przykro mi, kochanie, nie mam na ten temat zdania. Przyjechałam do Londynu tylko na jeden dzień”.

Moja córka Kate, podobnie jak Brenda z amerykańskiego serialu, dorastała w niejasnym poczuciu, że jej życie mogłoby się zakończyć w okamgnieniu. W Moskwie po drugiej stronie żelaznej kurtyny dziesięcioletni Wołodia Zubok przeżywał nocne koszmary po tym, jak jego szkolny kolega opowiedział mu, co może spowodować bomba nuklearna. Mimo wszystko był optymistą i myślał, że uda mu się przeżyć z dziadkami na wsi, nawet kiedy Moskwa doszczętnie spłonie.

Bomba atomowa, wbrew nadziejom niektórych, nie zmusiła ludzkości do całkowitego porzucenia działań wojennych. Broń nuklearna rozprzestrzeniła się, ale tych, którzy ją posiadali, przerażała perspektywa jej użycia. Dziesiątki milionów ludzi w dalszym ciągu ginęły w wojnach nazywanych obecnie konwencjonalnymi.

Przez dekady po owej podróży pociągiem w 1945 roku zastanawiałem się, jakie myśli towarzyszyły uczonym, konstruktorom broni, wojskowym, urzędnikom i politykom w ich pracy. Postanowiłem to ustalić na własny użytek, dopóki miałem jeszcze na to czas.

Stąd wzięła się ta książka.

1 Przemówienie na forum Zgromadzenia Plenarnego ONZ.

2 W oryginale _Mutual Assured Destruction_, czyli MAD, co znaczy „szalony” (przyp. tłum.).

3 F. Iklé, _Can Nuclear Deterrence Last out the Century?_, „Foreign Affairs” 1973, t. 51, nr 2.

4 Wspólna deklaracja prezydentów Jelcyna i Clintona z 14 stycznia 1994 r.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij