Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Artemida pocieszycielka - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
6 stycznia 2026
27,00
2700 pkt
punktów Virtualo

Artemida pocieszycielka - ebook

Książka, która wyrasta z irlandzkiej historii i osobistej biografii, a zarazem sięga w stronę czasu geologicznego i gwiezdnego. W świecie Magdalenek, klasztornych pralni, wyburzanych osiedli i ludzi dorastających w rytmie przemysłowych przemian pocieszenie oznacza nie ucieczkę, lecz rozpoznanie współuczestnictwa w losie świata. Paula Meehan szuka języka dla doświadczeń, których nie da się łatwo opowiedzieć: przemocy instytucji, choroby i żałoby, uzależnień, lęku klimatycznego, dziedziczonych traum. Sięga do mitologii i tarota, łączy naukę i duchowość, legendy miejskie oraz protest songi, tworząc poezję jednocześnie cielesną i polityczną, czułą i bezlitosną wobec iluzji, że świat da się uratować bez zasadniczej zmiany spojrzenia. W przekładzie Tadeusza Sławka Artemida pocieszycielka staje się także książką o naszej części Europy: o tym, jak poezja, sondowana słowo po słowie, może jeszcze podtrzymywać wrażliwość i odpowiedzialność w świecie późnej nowoczesności.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Spis treści

Siostra Trauma 
OBRZĘDY
Artemida pocieszycielka
Alma Mater 
Kobieta przy pracy 
#idźcieiokupujciejęzyk 
Pieśń na okoliczność najdłuższej nocy w roku (drążąc ciszę)
Łaski pełne godziny
W dniu przesilenia wiosennego 
Gadka starej baby 
Prastara skamielina
Słuchając, jak Micheál Ó Suilleabháin gra na fortepianie
„Pożegnanie Carolana z muzyką” 
Wyspa. Wizja 
Krzyż celtycki – rozkład kart tarota podyktowany Pauli Meehan
z Drugiego Brzegu przez W.B. Yeatsa
Maile przedmenstruacyjne 
Siedem strof dla Magdalenek 
W poczuciu solidarności 
Niczym diament, jego ostatnie tchnienie 
Ślubna fotografia rodziców 
W zatoce Baldoyle 
Pierwszy lutego: Howth Head 
Ballada o upadłym świecie
Sonety dla Gerarda Dillona 
Minimum techniki
Dzieża dla Barbary Korun
Sonet dla Gary’ego Snydera na osiemdziesiąte urodziny
Bez zaproszeni
Taksówka 
Odczynianie uroku
Uskrzydlona kobieta z psem 
Nad jesienną rzeką 
Osiedle Fatima, 1987 
Kilka słów dla Paula Durcana 
Rudzik zwyczajny 
Orłosęp brodaty 
Przekraczając próg
List z Agios Kirikos do Philipa Caseya 
Buty 
Niebo na ziemi
Szczenięca miłość
MUZEUM
Inwokacja
Na wykres astrologiczny dni narodzin i dni ostatnich
Przywracanie godności 
Dzieci wiatru 
Akustyka 
„Tańczmy lekko, tańczmy wkoło” 
To łóżko, tratwa na wzburzonym morzu 
Na różne odyseje i inne opowieści 
Żarty nie za bardzo śmieszne i głupawe
Madonna Apokalipsy
Envoi. Córki pamięci

WYGŁODNIAŁYM DUCHOM
Pod znakiem Białego Rumaka 
Runy 
Mała ćpunka 
Waga
Na pogrzebie Wattiego Meehana
Otwieram świat jak pudło z farbami 
Wynik 
Zeszłej nocy sowa 
Kąpiel słoneczna 
Lwie serce
Cele i środki
Kochankowie 
Patrząc na promy 
Hymn do nietoperza 
Klucz
Małe księżyce
Zaskoczona radością przewracam się
O nożach i innych niedokończonych sprawach z czasów lockdownu 
O strzyżykach i innych śpiewakach
Msza pogrzebowa poety 
Smutek zwierząt
Elegia na szczenięcą miłość 
Wygłodniałe duchy
O oddechu, o bezdechu i o didgeridoo 
Erem
Terapia chodzeniem 
Odrzucając, co stosowne
Sondowanie słów (Tadeusz Sławek)
Bibliografia tłumacza

Kategoria: Poezja
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-68759-98-3
Rozmiar pliku: 1,5 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

_Siostra Trauma_

_Przynosi mi lebiodę, zioła, kwiatów nie pominie –_

_Usiądzie tuż obok w smutnej, błękitnej godzinie_

_Przeklęty szlak mej gwiazdy dla niewydarzonych –_

_Jej humory, opowieści, czasem proste, czasem niestworzone_

_Pokazuje, że ta góra to apteka leków na wszelkie choroby –_

_Mówi, że kto chodzi po ziemi, podwójnie jest błogosławiony_

_Raz dlatego, że Żyje; dwa, ma Dar Języka i to wystarcza –_

_Jako przeciw upodleniom historii miłosierdzia tarcza_

_MacCoitir, Mrs. Grieves, inne stare zielniki tak dobrze nam znane –_

_Pełne balsamów, traw, ziół, na śmierć zaczytane_

_Ona za rękę mnie prowadzi na skraj, na granicę –_

_Gdzie jej skał, rzek, wybrzeży, płotów tajemnice_

_Siostra Trauma nie daje mi wyboru:_

_Albo jej głos lub długa cisza grobu._OBRZĘDY

.

Artemida pocieszycielka

Przeczytałam, że każdy żyjący dzisiaj niedźwiedź polarny ma mitochondrialne DNA

jednej wspólnej matki, irlandzkiej brunatnej niedźwiedzicy, która dawno temu

przewędrowała przez pustynie ostatniej epoki lodowcowej, i znalazłam w tym pocieszenie.

Trwał długi upalny poranek spędzany z dziećmi maszyny,

z ich gadką o pamięci, o tym, jak by ją kupić, i po dobrej cenie, ale ja,

strażniczka pamięci z zawodu, skanuję myślą czas zakodowany w złocistym ulu

umysłu wieczności. Palę książki, palę swe archiwum:

płomień osmala skórę, synapsy strzelają między komórkami, w których

pamięć śpi w woskowych sześciobokach mojego skazanego na stopienie plastra.

Widzę go, jak sadzi susami w moją stronę przez wielkie pole lodu,

a ja siedzę u wejścia do jaskini, śni mi się, że moje małe baraszkują w gawrze,

moje słodziaki, pachnące śniegiem i słodką niepamięcią.

dla Catriony Crowe

.

Alma Mater

Kiedy dawno temu chodziłam tu do szkoły,

ścinali te wiązy – przechodziłam przez Front Gate

i siadałam gdzieś na końcu auli, by posłuchać wykładu Eiléan Ní Chuilleanáin,

taka była ze mnie dziewczyna, co to zawsze w ostatnim rzędzie, z tyłu autobusu,

nieopierzona siedemnastolatka stawiająca czoła

nauczycielom, którzy wiedli mnie w stronę światła

wbrew mnie samej, która wolałam schodzić na manowce.

Ścinali te wiązy – koncentryczne słoje,

kręgi mego życia niczym winylowa płyta

z nagraną muzyką. Świat dla mnie układał się w rymy,

a ja miałam sukienkę zieloną, z aksamitu, którą uszyła

mi matka – asymetryczne liście wiązów świetnie

pasowały do tego materiału w tureckie wzory. Pieśń

była straceńczo odważna, wiernie powtarzała uderzenia serca.

W słowach, powiedział poeta Pasternak, zamieszkują duchy.

Widzę je codziennie w miejskiej gadaninie,

w zgarbionych starych kobietach niosących w plastikowych torbach

cały swój dobytek, w językach, o których śniłam w dzieciństwie,

patrząc, jak satyrowie ścigają nereidy na śnieżnobiałym

pustkowiu sufitu naszego mieszkania,

a sufit był obrzeżony fletniami, liśćmi akantu, lirami orfików.

Dopóki o tym nie powiedzieli nam w szkole,

nie pomyślałabym wtedy, że byliśmy jakoś pokrzywdzeni,

ale dosłownie wbili nam to do głowy. Według nich

byliśmy głupi; ja _wiedziałam_, że tylko biedni.

Ale ja byłam królową wszystkich rozkwitających rzeczy,

które potrafiłam nazwać lub zgadnąć ich znaczenie.

Drogie mi duchy zlatywały stadami jak szpaki na gałęzie wiązu!

Nie ma już wiązów, nie ma ich zielonego cienia,

nie ma szorstkiej kory, na której niegdysiejsi uczniowie wycinali

serca, a w nich swe nazwiska, nie ma księżyców, chmur i gwiazd nie ma,

co się zaplątywały w olinowaniu gałęzi, a ja odkrywałam swe stopy

i stałam na nich mocno, na swych własnych nogach, obutych w martensy

albo w sandały, i byłam gotowa na wędrówkę ścieżką pieśni

wiedzy, gotowa, by stworzyć trwałą pieśń domu.

I tak kiedyś, na lekcji, blisko Wszystkich Świętych, siedziałam w ostatnim rzędzie

i doszło do mnie, że „galaktyka” mieści w sobie greckie słowo

„gala” – czyli „mleko”! Mogłam poczuć na własnym języku

niczym sakrament smak Mlecznej Drogi, naszej kosmicznej matki.

I lekkim tanecznym krokiem wprowadziłam do wiersza

to niezwykłe światło – mleko ludzkiej dobroci i pokrewieństwa,

życiodajne mleko. Co mnie znów sprowadza

do _Alma Mater_, matki żywicielki, matki opiekunki, bliskiej

krewnej Ceres oraz Marii Panny, Królowej Niebios dla uczonego

mediewisty, do tego złotego łańcucha pamięci, którego każde

lśniące ogniwo wiąże mnie z tym miejscem,

daje mi poczuć się jak w domu, osesek u cycka

ludzkiej i nie-ludzkiej wiedzy,

to moje życiodajne metrum, litościwe, nieprzebrane złoże.

dla Eiléan Ní Chuilleanáin

.

Kobieta przy pracy

Myślę, że teraz przy świetle gwiazd i księżyca

_lapis lazuli_ w jakimś skryptorium uciera,

sama promienna, swój gniew i smutek mieszając

w zachwycający pigment błękitu. Sygnały

rozbrzmiewają na alarm, słychać syren wycie,

pośród tego wszystkiego, choć groza napiera,

ona zważa na język, każdy dźwięk badając,

sonduje każdą głoskę i każdą literę,

śpiewa pieśń wody, płynnego lustra wszechświata.

Jak porwany przez kosa niegdysiejszy skryba,

co na marginesach kreślił dom lekki jak piórko,

przez wieki tropiliśmy tę gwałtowną miłość,

silniejszą od boskich surowych przykazań:

nasze gniazdo tam, na krawędzi, którą zwiemy _wiersz._

dla Ailbhe Smyth

------------------------------------------------------------------------

ZAPRASZAMY DO ZAKUPU PEŁNEJ WERSJI KSIĄŻKI

------------------------------------------------------------------------
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij