-
nowość
Austen, Brontë, Woolf. Filmowe biografie - ebook
Austen, Brontë, Woolf. Filmowe biografie - ebook
Czy przed napisaniem Dumy i uprzedzenia Jane Austen przeżyła płomienny romans? Co wywołało kryzysy psychiczne, których echa znalazły się w powieściach Charlotte, Emily i Anne Brontë? Kogo naprawdę kochała Virginia Woolf?
Chętnie snujemy domysły na temat naszych ulubionych pisarek. Podsycają je filmowcy, którzy proponują własne opowieści o najważniejszych twórczyniach literatury światowej. Ale czy można im zaufać? Ile jest w nich „prawdy”? Anna Śliwińska wnikliwie studiuje losy Jane Austen, sióstr Brontë oraz Virginii Woolf, wertuje ich bogate korespondencje, sięga do wiarygodnych i solidnie udokumentowanych biografii. Konfrontuje z nimi filmowe i serialowe kreacje – weryfikuje fakty, wskazuje przekłamania, mierzy się z narosłymi wokół pisarek mitami. Jednocześnie rekonstruuje tkankę dawnej codzienności i ożywia odległy, a zarazem fascynujący nas świat.
Publikacja ukazała się przy wsparciu Instytutu Książki w ramach programu wydawniczego Inne Tradycje.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
Spis treści
Sfilmować biografię
Jane Austen
Wprowadzenie
Prowincja
Romans
Lekkość
Podsumowanie
Z kalendarza życia Jane Austen
Siostry Brontë
Wprowadzenie
Wrzosowiska
Rodzina
Pisarki
Podsumowanie
Z kalendarza życia sióstr Brontë
Virginia Woolf
Wprowadzenie
O miejscach, które wybrała
O ludziach, których kochała
O niej
Podsumowanie
Z kalendarza życia Virginii Woolf
W ogrodach pisarek
Bibliografia
Przypisy
| Kategoria: | Biografie |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8325-245-2 |
| Rozmiar pliku: | 1,1 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Jak opowiedzieć o czyimś życiu? Gdy myślę o wyjątkowych spotkanych przeze mnie osobach, uświadamiam sobie, że pamiętam je głównie dzięki znakom zapytania, wykrzyknikom i wielokropkom. Może podobnie uważają twórcy różnorakich opowieści biograficznych, zwracający uwagę na te momenty z życia znanych artystów, które nadal pozostają niewiadomą, uderzają mocą swojego przekazu albo dają pole do własnych interpretacji. Taki sposób opowiadania na pewno przykuwa uwagę, przez co staje się atrakcyjny, ale ma też w sobie sporo pułapek mogących prowadzić do krzywdzących skrótów, uproszczeń i ogólników, których nie brakuje w biografiach rozpoznawalnych osób.
Znaki przestankowe, jak sama ich nazwa wskazuje, niosą w sobie jednak potrzebę zatrzymania się, przynajmniej na chwilę. Przerwania toku wywodu, by poświęcić więcej uwagi kończącemu się właśnie zdaniu. Okazję ku temu dadzą także, naszkicowane na kartach tej książki, portrety Jane Austen, Charlotte, Emily i Anne Brontë oraz Virginii Woolf. Ich twórczość jest kluczowa dla historii literatury (nie tylko „kobiecej” czy angielskiej), one same zaś pozostają w wielu sferach, także pozaliterackich, zagadkowe i intrygujące. Idąc tym tropem, twórcy filmów i seriali¹ chętniej sięgają właśnie po biografie tych kobiet niż innych pisarek. Optyka patrzenia na ich życie na kartach mojej książki będzie ulegać ciągłym zmianom. Pozostanę bardzo blisko przesłanek historycznych², analizując zachowaną korespondencję, nieco dalej przywołując spisane przez kolejnych biografów życiorysy, wreszcie oddalę się od nich, oglądając filmowe i serialowe sylwetki pisarek, stanowiące niekiedy wariacje na temat ich życia.
Na kartach mojej książki, podobnie jak robią to twórcy omawianych przykładów audiowizualnych, zapraszam do spotkania, które za Barbarą Skargą (analizującą sytuację oglądania obrazu) rozumiem następująco: „oto twarz innego, tego, który jest p r z e d e m n ą. To p r z e d e m n ą jest jednak szczególne, obecne i nieobecne, dostępne tylko z drugiej ręki, zapośredniczone przez pędzel malarza”³. Zdaję sobie wszak sprawę z diagnozowanego przez badaczkę faktu: „Moje spojrzenie już zostało wymuszone przez spojrzenie artysty, nie jest bezpośrednie, źródłowe, nie dotyka samej rzeczy, narzucona mi została perspektywa innej perspektywy. Co więcej, perspektywa malarza zapewne również uległa skrzywieniu, poddana bowiem została pewnej wyznawanej przez niego idei sztuki portretowania. Już nie podwójna, lecz potrójna ściana dzieli mnie od oryginału. Moje zaś spojrzenie ulega różnym znanym mi interpretacjom, które nakładają się na siebie, przenikają się wzajemnie. I przez tę wielowarstwowość twarz oddala się”⁴.
Wracając do kwestii znaków interpunkcyjnych – nie przynoszą one konkretnych informacji, nie są przecież niosącymi treść zdaniami. Podobnie te fakty z biografii pisarek, które mają wyrazistość wykrzykników albo pozostają zagadką (jak znaki zapytania), nie stanowią pełnego obrazu ich życia. Skarga zauważa: „Jakkolwiek by się jednak mistrz starał, jakkolwiek by były przenikiwie jego oczy, coś dla niego pozostaje ukryte. Gdzieś napotyka granicę, która nie daje się przekroczyć. Jest ona tak szczelna, że ten inny zawsze pozostaje tajemnicą”⁵. Można starać się skonfrontować różne materiały badawcze, by próbować zbliżyć się do pewnej „prawdy”, mając ciągle w pamięci, że żadne z przywoływanych źródeł nie jest rozstrzygające. Zachowane listy przedstawiają przecież „prawdę” subiektywną, często „prawdę” samych pisarek, biografie – „prawdę” ich autorów, obrazy audiowizualne – perspektywę twórców. W końcu: wybór, którego dokonałam, też jest przecież interpretacją opisywanego przeze mnie świata. Filozofka podsumowuje: „Zapewne, wielość określeń każdą rzecz indywidualną uplastycznia, coraz mocniej ją od innych odgradza, ale to nagromadzenie atrybutów nie dotyka samego rdzenia rzeczy”⁶.
Wielokrotnie w trakcie pisania niniejszej książki zadawałam sobie pytanie, które drzwi powinnam otwierać, gdzie wolno mi zaglądać. Tak bliskie podejście do drugiej osoby, czasem niewyrażającej na to zgody albo nawet próbującej się temu przeciwstawić (siostra Jane Austen zniszczyła część jej korespondencji), uświadamia mi, że nie wszędzie byłabym mile widziana. Wiem jednak (i same pisarki też miały tego, mniejszą lub większą, świadomość), że ich życie było i nadal pozostaje wystawiane na osąd publiczny. Jako najbardziej znane twórczynie angielskiej literatury stały się one w pewnym stopniu (na jeszcze większą skalę dotyczy to, by pozostać w kręgu tej samej kultury, Szekspira) konstruktami, złożonymi z obecnych w kulturze popularnej wyobrażeń. Książka ta będzie zatem oscylować między dwoma światami – tym, w którym bohaterki są emanacjami kultury, oraz tym pozwalającym podsłuchać oraz podejrzeć życie prawdziwych kobiet. Może uda się zrozumieć mechanizmy działania tego pierwszego, a jednocześnie (nie naruszając zbytnio sfery intymnej) dowiedzieć się czegoś o tym drugim. Wrotami do świata pisarek staną się obrazy audiowizualne – jako pozostające najbliżej popularnego rozumienia ich życia. Omawiane filmy i seriale będą przy okazji sitem przesiewającym fakty znane z biografii, aby wydzielić te z nich, które doczekały się ekranowych reprezentacji. Właśnie one staną się dla mnie przyczynkiem do przyjrzenia się życiu pisarek widzianych zgodnie z opisaną przez Skargę sytuacją: „kiedy przed portretem stoję, zdaję sobie sprawę, że jego siła kryje się nie tylko w kunszcie malarskim, w kompozycji, w przestrzennych układach rysunku, w sposobach nakładania farby, w całej kolorystyce i innych technikach malarskich. Mam przekonanie, że przekazuje mi prawdę, prawdę samego haecceitas⁷ księcia⁸, że właśnie malarzowi ta prawda się odsłoniła mocą swojej obecności, a on potrafił ją dostrzec mocą swego artystycznego widzenia i wykorzystując swój kunszt, uwiecznił. Teraz portret tę prawdę mnie uobecnia. Teraz ode mnie zależy, czy potrafię ją uchwycić. Taka jednak możliwość przekazu zaistniała”⁹.
LISTY, BIOGRAFIE
W momencie, gdy losy mojej książki zostały złożone w ręce wydawców, w Polsce pojawiło się nowe opracowanie listów Virginii Woolf i Vity Sackville-West¹⁰. Z półek poznańskich księgarni spoglądała na mnie kolejna edycja korespondencji pisarki i jej kochanki¹¹, ja zaś uświadomiłam sobie po raz kolejny, że we współczesnych czytelnikach wciąż żyje chęć poznawania najintymniejszych zakamarków ich dusz. Choć w obszarze tego zainteresowania łatwo odnaleźć punkty styczne dotyczące życia tych kobiet (będących niegasnącą inspiracją w kwestii niezależności i uporu w dążeniu do celu), w odniesieniu do każdej z nich można też wskazać właściwe tylko im odcienie. W kontekście Virginii Woolf niewątpliwie składa się na nie kanoniczność nadal aktualnego tekstu Własny pokój. W historii życia autorki Do latarni morskiej intrygują natomiast losy samej pisarki, które zawierają wiele zagadkowych i wciąż budzących pewne kontrowersje wydarzeń. Dowodem tego może być choćby fakt, iż niedawno ukazało się polskie tłumaczenie książki o intymnych relacjach w kręgu Bloomsbury¹².
W przypadku Jane Austen jeszcze jedna kwestia wydatnie ukazuje dynamikę zainteresowania życiem pisarek. By lepiej ją zrozumieć, należy cofnąć się w czasie do 25 sierpnia 1996 roku, gdy w telewizji polskiej wyemitowano pierwszy odcinek Dumy i uprzedzenia (1995, BBC, scen. Andrew Davies, reż. Simon Langton)¹³. Serial spotkał się z entuzjastycznym odbiorem (choć nie takich rozmiarów jak w Wielkiej Brytanii), który niewątpliwie przełożył się na ponowne zainteresowanie pisarką i jej dziełami. Wystarczy wspomnieć, że oficyna Prószyński i S-ka wydała w tym samym roku Dumę i uprzedzenie, rok później Rozważną i romantyczną (obie powieści w tłumaczeniu Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej), a w 1998 roku wybór listów Jane Austen¹⁴ (do którego odwołam się w moich rozważaniach, uzupełniając go oczywiście korespondencją zachowaną w oryginale). Ten pojedynczy epizod popularności serialu doskonale ilustruje zjawisko obserwowane szerzej. Sztuka audiowizualna, jako trafiająca do największej liczby odbiorców, zawsze prowadziła też wprost ku chęci zapoznania się z życiem albo literaturą wskazanych pisarek.
Wybór listów i opublikowanych biografii, dokonany przy okazji pracy nad moją książką, w pierwszej kolejności był połączony z poszukiwaniem tych faktów z życia pisarek, które zostały przedstawione w obrazach audiowizualnych. Jednak (by nie zginąć w gąszczu bardzo bogatej – szczególnie anglojęzycznej – literatury przedmiotu) musiałam przyjąć też inne kryteria. Jednym z nich było przywołanie kontekstu wczesnych biografii pisarek – przygotowanych przez znające je osoby. Miałam świadomość czyhających tam pułapek, wynikających z chęci zatajenia pewnych spraw w celu ochrony czyjegoś wizerunku albo wręcz przeciwnie, interpretowania jakichś zachowań bohaterek biografii w kluczu niosącym ze sobą pewne rodzinne uprzedzenia lub urazy. Mimo to było dla mnie oczywiste, że należy sięgnąć po publikacje bratanka Jane Austen¹⁵ i siostrzeńca Virginii Woolf¹⁶, oraz przyjaciółki Charlotte Brontë¹⁷. Choć przynoszą one pewne półprawdy (zresztą jak każde z przywołanych źródeł), czuje się w nich obecność samych pisarek, z którymi autorzy i autorka biografii mieli możliwość obcowania.
W końcu szukałam w trakcie pracy nad moją książką biografii napisanych w bliskiej mi poetyce opowieści – mniej opartych na konkretnych faktach, bardziej zaś widzących życie niezwykłych kobiet w kontekście ich czasów i twórczości. Za takie publikacje uznaję książkę Lucy Worsley o Jane Austen¹⁸, Lucasty Miller o siostrach Brontë¹⁹ czy Viviane Forrester o Virginii Woolf²⁰. W polskiej literaturze faktu żywą inspiracją okazał się wywód Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej opowiadający o autorce Dumy i uprzedzenia²¹ oraz o mieszkankach Haworth²².
Choć kolejne wydania twórczości pisarek oraz wciąż nowe biografie poświęcone losom tych kobiet poświadczają o ciągłej i niegasnącej ich popularności, warto zachować w pamięci, że częstokroć to obrazy audiowizualne podsycają zainteresowanie ich powieściami czy życiem (podobnie jak w opisanym wcześniej przykładzie serialu BBC). Współcześnie to właśnie filmy i seriale najdobitniej kształtują zbiorową wyobraźnię i często (mimo pułapek w postaci skrótów czy powtarzanych stereotypów) kryje się w nich kompleksowa możliwość oddania specyficznej aury do dziś towarzyszącej wspomnianym pisarkom. A składa się na nią zarówno inspirująca niezależność oraz hart ducha niezwykłych kobiet, jak i malowniczość kultury angielskiej, tak często podziwiana w obrazach znanych z kina dziedzictwa²³.
BIOGRAFIE AUDIOWIZUALNE
W biografiach²⁴ (bez względu na to, czy mowa o ich literackiej, czy audiowizualnej wersji) najbardziej interesujące staje się podążanie za intrygującymi historiami²⁵, a jednocześnie zanurzenie się w czyimś „możliwym do zrozumienia” życiu. Jest w tym coś z nieomal atawistycznych odruchów, które towarzyszyły ludzkości od zarania wieków. Lubimy opowiadać i słuchać, gdy ktoś przedstawia ciekawe historie. W przypadku narracji biograficznych pojawia się dodatkowo pewien, oferujący możliwość doświadczenia komfortu, aspekt ukazywania konstruktów o zamkniętej strukturze z (mniej lub bardziej) przewidywalnym biegiem wydarzeń. John Worthen zauważa, że obcując z takimi komunikatami kultury, odczuwamy rodzaj ukojenia, ponieważ w takich historiach różne, nawet bardzo trudne elementy ludzkiego życia (mimo wpisanej w nie zawsze obecnej problematyczności) przedstawiane są jako zrozumiałe; przy czym w opisywanym świecie unika się nieoczywistych motywów, wieloaspektowych decyzji czy niejasnych zakończeń²⁶.
Podobny mechanizm, w odniesieniu do opowieści autobiograficznych, Harald Welzer opisuje w taki sposób:
Chodzi wszak o wielokrotnie wypróbowane i skuteczne modele udanych historii, fascynujących i wciągających. Ich import sprawia, że opowieści autobiograficzne stają się ciekawe i trzymają słuchaczy w napięciu. Opowiadający zmienia się w kogoś, kto „coś przeżył”. A że zgodnie ze społecznymi konwencjami każda historia biograficzna musi zawierać momenty wzlotów i upadków, chwile piękne i straszne, oczywiste staje się, że narrator, konstruując swą własną opowieść, sięga do najróżniejszych gatunków i schematów fabularnych²⁷.
Dynamikę opisanych powyżej kwestii dobrze ukazują dwa filmy dotyczące życia Jane Austen, które zostaną przedstawione na kartach tej książki. Zakochana Jane (2007, reż. Julian Jarrold) opowiada o domniemanym romansie pisarki (Anne Hathaway) z młodym Irlandczykiem, Tomem Lefroyem (James McAvoy). Historia koncentruje się głównie na sposobie, w jaki związek wpłynął na jej życie, stając się inspiracją dla późniejszego pisarstwa. Choć przedstawiony w kolejnych ujęciach przebieg romansu w dużej mierze jest wymysłem twórców (w którym wielokropki okazały się stałym narzędziem budowania opowieści), możemy jednak, jako widzowie nawet pobieżnie zaznajomieni z życiorysem pisarki, zakładać, że finał filmu przyniesie rozstanie zakochanych, ponieważ (co potwierdzają materiały historyczne) Austen nigdy nie związała się z żadnym mężczyzną. Wiadomo zatem, jakiej historii i jakiego zakończenia można się spodziewać. Podobnie rzecz się ma z wyprodukowanym przez BBC Jane Austen żałuje (2008, reż. Jeremy Lovering), w którym przedstawiono pisarkę (Olivia Williams), gdy dobiega czterdziestego roku życia. Od pierwszych ujęć należy zatem spodziewać się, że narracja prowadzi do dramatycznego finału, czyli jej śmierci.
Zamknięte, przebiegające według przewidywalnych założeń struktury ułatwiają nawigowanie w przedstawionym świecie filmów biograficznych²⁸, odzwierciedlając, by użyć określenia Haralda Welzera, „komunikacyjny charakter pamięci”²⁹. Pozwalają jednocześnie odczuwać pewien rodzaj zadowolenia płynącego z panowania nad oglądaną historią. Satysfakcję potęguje fakt, iż w otaczającej nas rzeczywistości wiele spraw wymyka się spod kontroli, a tym samym wprowadza w stan zaniepokojenia, którego nie doświadcza się podczas oglądania tego typów obrazów audiowizualnych.
Oba filmy o Jane Austen spełniają też funkcję, o której mówi John Wiltshire, zwracając uwagę na potrzebę „posiadania i zjednoczenia się z podmiotem”³⁰ (fantazji w pewnym stopniu podzielanej także przez autora biografii). Badacz (powołując się na recenzję autorstwa Terry Castle na temat kolejnej edycji listów Jane Austen) używa określenia dobrze opisującego stan emocjonalny, gdy zaczyna się czytać lub oglądać opowieść biograficzną – stajemy się wtedy „głodni współodczuwania wewnętrznego życia autorki”³¹. Współdzielimy emocje młodziutkiej pisarki, która, by zasiąść do tworzenia Dumy i uprzedzenia, „musi” przeżyć romans na miarę tego literackiego (co ma miejsce w przypadku Zakochanej Jane), lub wyobrażamy sobie temperaturę uczuć dojrzałej i doświadczonej kobiety, w sprawach miłosnych (jak w Jane Austen żałuje) doradzającej teraz swojej bratanicy.
Jednak w biografii, stwarzając iluzję bliskości z artystą, sugeruje się również, iż identyfikacja nie może być permanentna ani całkowita, a samo pragnienie pozostawia niedosyt³². O ile filmy o Austen (szczególnie zaś Zakochana Jane) próbują złapać widzów w (skądinąd niepozbawione uroku) sidła współodczuwania i identyfikacji z bohaterką, o tyle w dwóch obrazach audiowizualnych poświęconych siostrom Brontë ten aspekt zostaje w znacznej mierze pominięty. Choć w serialu ITV The Brontës of Haworth (1973, twórcy: Christopher Fry, Marc Miller, Martin Lisemore) bardzo szczegółowo przedstawiono życie słynnej rodziny (od okresu dzieciństwa do późniejszych literackich sukcesów sióstr), wybierając drobiazgową wyliczankę faktów (rzetelnie opartych na korespondencji i biografii), w całej historii zabrakło emocji, z którymi najłatwiej jest się widzowi utożsamić. Intensywniej na zmysły widza oddziałuje wszak szczegółowo przedstawiona historia jednego romansu z Zakochanej Jane (poświadczonego zaledwie kilkoma linijkami korespondencji pisarki) niż skrupulatnie odtwarzane i nagromadzone detale z życia serialowych sióstr, w czym pominięto przeżywane przez pisarki dylematy i dokonywane wybory.
Podobnie, choć z innych powodów, dzieje się tak w przypadku jedynego nieanglojęzycznego filmu w przedstawionym przeze mnie zestawieniu. André Téchiné w Siostrach Brontë (1979) ukazuje trudne relacje w rodzinie Brontë, eksponując problem uzależnienia brata pisarek i wprowadzając klimat skupienia uwagi na poszczególnych postaciach. Jednak poprzez silnie akcentowany rys artystyczny filmu³³ pozostawia widzów na zewnątrz całej opowieści, jak miało to miejsce w przypadku serialu. Epizodyczna konstrukcja filmowej narracji czy niewyjaśnianie przywoływanych kontekstów powodują, że trudno utożsamić się z oglądanym światem przedstawionym. W Siostrach Brontë znaki zapytania, choć (co leży w ich naturze) budzą ciekawość, często skutkują odczuwaniem niedosytu wynikającego z niejasności i niedopowiedzeń.
Zupełnie inaczej jest w dwóch innych filmach o siostrach Brontë – Devotion (1946, reż. Curtis Bernhardt) oraz Emily (2022, reż. Frances O’Connor), w których zadbano, by melodramatyczny ton (nawet wbrew przesłankom historycznym) silnie angażował widzów w biograficzną narrację. W filmie z lat czterdziestych na życie Charlotte (Olivia de Havilland) i Emily (Ida Lupino) duży wpływ mają przede wszystkim ich relacje z wikarym Arthurem Nichollsem, co prowadzi (w szczególności dotyczy to młodszej z sióstr) do opublikowania książki, która koresponduje z uczuciami względem wspomnianego mężczyzny. Jeszcze wyraźniej bardzo podobną diagnozę postawiono w Emily. Filmowa pisarka (Emma Mackey) zmaga się z ograniczeniami życia rodzinnego i tęsknotą za wolnością artystyczną, wikłając się w (ponownie rozbudzający wyobraźnię odbiorców) romans z innym wikarym, Williamem Weightmanem.
Obydwa wymienione filmy (a także Zakochana Jane) pozwalają widzom na ucieczkę od szarej rzeczywistości ku romantycznym przygodom. O podobnej, eskapistycznej funkcji tworów kultury popularnej pisała Janice Radway, analizując sytuację czytelniczek romansów. Według badaczki proces czytania pozwala na oderwanie się od fizycznej obecności w otoczeniu przynoszącym uciążliwe obowiązki. Jednocześnie starannie dobierane historie sprawiają czytelniczkom radość wynikającą z możliwości ucieczki do bajkowego świata, w którym, tożsame z ich własnymi, potrzeby bohaterki były adekwatnie zaspokajane³⁴.
Na odczuwanie przyjemności płynącej z zatapiania się w wykreowanym świecie nie pozwala natomiast skrupulatnie przygotowane kalendarium z życia pisarek, przygotowane przez twórców The Brontës of Haworth. Równie wierna pod tym względem, ale unikająca natłoku faktów pozostaje fabuła kolejnej produkcji BBC, czyli To Walk Invisible: The Brontë Sisters (2016, reż. Sally Wainwright), w której nie romantyzuje się opowieści (jak miało to miejsce w przywołanych już przykładach filmowych), a jednocześnie rozsądnie wyważa kwestie dotyczące przesłanek utrwalonych historycznie. Według Johna Wiltshire’a motywacje przyświecające twórcom biografii znanych osób z reguły nie są powiązane z chęcią przedstawienia kalendarium czyjegoś życia; zdaniem badacza biografia przyjmuje raczej formę hybrydową (stanowiącą kompromis między faktami a wyobraźnią)³⁵. Wtóruje mu Olga Katafiasz: „Nie musi zachowywać pełnej wierności faktom z życia bohatera, wydobywając jego szczególnie dramatyczne epizody”³⁶. Robert Rosenstone podkreśla zaś, że biografie zawsze są powiązane z działaniem „interpretującym” i wprowadzającym elementy fikcyjne³⁷.
Opowieści biograficzne o Virginii Woolf dobrze oddają dynamikę dotyczącą kwestii wyboru pewnych faktów oraz ich interpretacji: od Godzin (2002, reż. Stephen Daldry), w których postawiono na wykrzykniki materializujące się w postaci przywołania tematów choroby i śmierci pisarki, poprzez równie intensywną emocjonalnie historię romansu homoseksualnego w opartym na sztuce Eileen Atkins filmie Vita i Virginia (2018, reż. Chanya Button) po serial BBC Life in Squares (2015, twórcy: Amanda Coe, Simon Kaijser, Lucy Richer) z Virginią Woolf jako jedną z bohaterek opowieści, w dużej mierze skupionej na jej siostrze oraz grupie Bloomsbury. Najdalej od klasycznej opowieści biograficznej odchodzą twórcy Godzin, w których poza jednym dniem z życia pisarki (Nicole Kidman) oraz rozpoczynającymi i kończącymi film ujęciami jej samobójczej śmierci pokazano także historie dwóch innych kobiet. Śledzimy zatem poczynania Woolf, piszącej w 1923 roku w domu w Richmond Panią Dalloway, oraz losy fikcyjnych bohaterek: Laury Brown (Julianne Moore), załamanej monotonią życia gospodyni domowej, która w latach pięćdziesiątych w Los Angeles rozważa w trakcie lektury Pani Dalloway popełnienie samobójstwa, oraz żyjącej współcześnie Clarissy Vaughn (Meryl Streep). Tę ostatnią z książką Woolf łączy nie tylko imię głównej bohaterki, ale także motyw organizowanego przez nią przyjęcia mającego uczcić dorobek Richarda, byłego kochanka i przyjaciela kobiety. Tuż przed jego rozpoczęciem mężczyzna odbiera sobie życie (po długiej walce z AIDS). Tym samym nie dochodzi do jego spotkania z matką (jak się okazuje wraz z rozwojem akcji – Laurą), która porzuciła go przed laty.
WIDZ I KULTURA POPULARNA
Jednak nie tylko mechanizmy działania audiowizualnych obrazów biograficznych staną się clue tej książki. Znaczną jej część stanowić będą próby zestawienia świata przedstawionego filmów i seriali z przesłankami utrwalonymi historycznie, ale zabieg ten posłuży też skierowaniu uwagi na odbiorcę. Dzięki temu spojrzę na zagadnienia dotyczące biografii (a także, choć w niewielkim stopniu, biografizmu) z dwóch perspektyw: akademickiej i popularnej. Zestawię przedstawianą przez biografów-naukowców „prawdę” o życiu pisarek z tą, którą prezentują twórcy filmów i seriali. Tę drugą sytuację zbadam, skupiając przede wszystkim uwagę na widzu, którym prawie każdy czasem bywa – bez względu na wykształcenie, życiowe doświadczenia i preferencje pragnącym rzeczy dobrze mu znanych i przez niego lubianych, opartych zatem na konwencjach i stereotypach. Wyobrażony przeze mnie (choć konstruowany z pewnych uproszczeń) gust takiego odbiorcy stał się także podstawą dokonanego na kartach tej książki wyboru filmów i seriali³⁸ – są wśród nich takie, które można przypisać kulturze popularnej, ale i te mające w sobie rys artystyczny. W obu przypadkach działają podobne mechanizmy wychodzące naprzeciw oczekiwaniom przedstawionego właśnie odbiorcy³⁹. Tym samym omawiane przykłady audiowizualne wykorzystują proste kody komunikacji zawierające się choćby w konwencjach gatunkowych⁴⁰ (na przykład komedii romantycznej czy melodramatu – jak w przypadku Zakochanej Jane, Devotion i Emily) albo sprowadzające życie pisarek do pewnych obiegowych wyobrażeń. Ta ostatnia sytuacja (silnie obecna w projektach o życiu Virginii Woolf) dotyczy nawet kina artystycznego, w którego przypadku wolno (jak się okazuje, niesłusznie) zakładać unikanie stereotypowych rozwiązań.
Wyobrażony przeze mnie na kartach tej książki widz będzie jednak przede wszystkim odbiorcą kultury popularnej, często skupionym na odbiorze powszechnym i nieprofesjonalnym, nierzadko wynikającym też z postawy admiratora twórczości pisarek. Jego oczekiwania staną się lupą powiększającą te wydarzenia z ich życia, które w omawianych obrazach audiowizualnych świadomie wybrano (pomijając inne), by zadowolić potencjalną widownię, licząc tym samym na popularność przygotowywanych projektów. W moich rozważaniach termin „kultura popularna” oznacza, podobnie jak w koncepcjach Johna Storeya⁴¹ i Johna Fiske⁴², tworzenie dla szerokiego grona odbiorców, a także powszechną dostępność tworów kultury, w celu bycia znanym i lubianym. Tak rozumiana kultura musi być łatwa do przyjęcia nawet przez mniej kompetentną widownię⁴³ – posiadającą jednak pewne umiejętności oraz doświadczenia odbiorcze, polegające na przykład na łatwości rozumienia kodów kina gatunkowego⁴⁴. Według przywoływanych definicji kulturę popularną charakteryzuje żarłoczność pozwalająca jej na połykanie różnych obszarów kultury, również (często pozostającej wobec niej w kontrze) tej uznawanej za wysoką⁴⁵. Dzieje się tak w przypadku zaanektowania przez twórców filmów oraz seriali biograficznych życia i twórczości pisarek oraz przedstawienia ich w sposób komunikatywny nawet dla mniej przygotowanego odbiorcy.
WSPÓŁCZESNY ODBIORCA
Bardzo blisko zagadnień kultury popularnej sytuuje się też kwestia współczesnego spojrzenia na audiowizualne obrazy biograficzne, w których co prawda umieszczono pisarki w ówczesnej sytuacji społecznej, ale zwrócono się przy tym ku dialogowi z dzisiejszym wirtualnym odbiorcą, zasiadającym w sali kinowej lub zaciszu domowym, żeby lepiej poznać ich życie, ale dowiedzieć się również czegoś o sobie. W przywołanych przykładach filmów i seriali często pojawiają się tematy dotyczące statusu kobiety albo funkcjonowania rodziny, co stanowi (wielokrotnie niezgodny ze spojrzeniem historycznym) ukłon w kierunku otaczającej nas dziś rzeczywistości. Słowami Johna Fiske: „Jeśli towary kulturowe lub teksty nie zawierają zasobów, z których ludzie mogliby wydobyć własne znaczenia dotyczące ich relacji społecznych i tożsamości, zostaną odrzucone i nie znajdą miejsca na rynku. Nie staną się popularne”⁴⁶.
Widz oglądający takie obrazy audiowizualne może być admiratorem powieści pisarek albo znać je tylko pobieżnie. Większość spośród przykładów audiowizualnych jest skonstruowana na tyle przystępnie i przejrzyście, by wyjść naprzeciw obu grupom odbiorczym. Jednocześnie bohaterki tych opowieści stają się rozpoznawalnymi znakami kultury (nie konkretnymi osobami), daleko wykraczającymi poza ich aktywność artystyczną. Dobrze ujął to John Fiske, odwołując się do twórczości Madonny:
Plakaty Madonny są równie istotną częścią tworzenia znaczeń i niesienia przyjemności, jak jej piosenki i teledyski. Fanka ozdabiająca swój pokój jej plakatami czy naśladowczynie (upodabniające się wyglądem), stają się uczestniczkami „kultury Madonny”; ich pokoje czy ciała są równie znaczące, jak twórczość Madonny. Istotne dla kultury popularnej jest krążenie jej znaczeń, nie zaś samych tekstów; teksty, które są kluczowe w tym procesie, muszą być rozumiane nie same dla siebie, ale w ich wzajemnych relacjach z innymi tekstami i z życiem społecznym, ponieważ to zapewnia ich bycie w obiegu⁴⁷.
Namacalnym dowodem na taki stan rzeczy, w odniesieniu do omawianych przeze mnie przykładów audiowizualnych, jest zjawisko Austenmanii, która nie tylko zrzesza admiratorów twórczości pisarki, ale jest też dochodowym interesem związanym z produkcją gadżetów, organizowaniem festiwali itp.
O KOBIETACH
Powstały w 1865 roku (czyli już po śmierci Jane Austen i jeszcze przed narodzinami Virginii Woolf) esej Johna Ruskina Of Queens’ Gardens⁴⁸ stanowił wyraz wiktoriańskiego postrzegania zadań kobiet jako opiekunek domowego ogniska. Autor stwierdził w nim, że główną ich rolą jest kształtowanie cnoty w społeczeństwie poprzez opiekę nad domem i rodziną. Mężczyźni, jego zdaniem, powinni działać w przestrzeni publicznej, kobiety zaś w domowej, a ich edukację należało wiązać tylko z tym ostatnim obszarem. Każda z przedstawionych w mojej książce sylwetek pozostaje w kontrze względem tego znanego tekstu. I każdy, choć dotyczy życia pisarek w różnych momentach historycznych, mierzy się z podobnymi stereotypami.
Niewątpliwie takiej postawy oczekiwano od Jane Austen, która, choć dużo flirtowała, nie zdecydowała się nigdy na małżeństwo, a obowiązki domowe traktowała jako przykrą konieczność. Takie same okazały się one dla żyjącej dużo później Virginii Woolf, preferującej zasiadanie w wygodnym fotelu i oddawanie się aktywności twórczej, nie zaś pomaganie służbie w obowiązkach domowych. Siostry Brontë, żyjące w czasach opisanych we wspomnianym eseju, wcześnie osierocone przez matkę, zmuszone były intensywnie pomagać w pracy na plebanii, znajdowały jednak czas na działalność literacką, opublikowały swoje książki (używając męskich pseudonimów) i zaczęły zarabiać na nich pieniądze. Powzięta przez wszystkie pięć pisarek droga (której istnienia nie potrafił sobie wyobrazić Ruskin) stała się też mostem prowadzącym ku naszej współczesności. W ich uporze, działaniu wbrew przyjętym konwencjom oraz rzadko spotykanej w tamtych czasach aktywności twórczej kobiet można nie tylko szukać inspiracji, lecz także po prostu odczuwać przyjemność płynącą z ponadczasowej wspólnotowości.
Esej Ruskina ma również drugie dno (najprawdopodobniej nieuświadomione przez samego autora), które w pewnym stopniu tłumaczy współczesną, sentymentalną postawę wobec uroku tego, co w swej istocie jest kwintesencją angielskiego jestestwa i pozostaje szczególnie wyczuwalne w odniesieniu do wiktoriańskiej Anglii. Specyfika klimatu (trawa w innych krajach rzadko bywa tak zielona), piękna architektura, a także niepodlegające surowym rygorom porządku ogrody, po których przechadzają się (bez względu na pochodzenie) „królowe” – taki wizerunek Anglii utrwalają przecież wyobrażenia konstruowane w obrębie kultury popularnej, z kinem dziedzictwa na czele. Repertuar szlachetnych, często tradycyjnych wartości, piękny kostium, ciepło zabarwiony dowcip, urocze okoliczności przyrody będą eksponowane w kolejnych omawianych ujęciach. Zmienność momentów historycznych i przestrzeni pozostaną drugorzędne. Na kartach tej książki będziemy wszak podróżować w czasie – od umiarkowanie spokojnego końca XVIII i początku XIX wieku (gdy za życia Austen toczą się co prawda napoleońskie wojny, ale, podobnie jak w jej powieściach, dzieją się one gdzieś daleko, za horyzontem), poprzez niepokoje połowy XIX wieku – gdy nastąpiły rozwój techniczny i idące za nim epidemie w czasach, w których żyły siostry Brontë – aż do wieku XX, zmieniającego kwestie obyczajowości, ale przynoszącego także (rozgrywające się za życia Virginii Woolf) dwie wojny światowe.
—
Zebrane materiały (korespondencja, książki biograficzne oraz obrazy audiowizualne) stają się dla mnie furtką do tajemniczych ogrodów życia niezwykłych kobiet. Głośno odzywają się z nich wspomniane znaki interpunkcyjne – najmocniejsze i najbardziej oczywiste fakty z biografii angielskich pisarek. Niewątpliwie będzie o nich mowa na kartach tej książki, ale mam też nadzieję, że uda mi się dotrzeć nieco głębiej, zrozumieć trochę więcej. Zapraszam Cię zatem, Czytelniku, byśmy razem zajrzeli przez ramię pochylonej nad sepecikiem Jane Austen, pospacerowali wokół stołu w jadalni sióstr Brontë (o tej niezwykłej praktyce pisarek będzie jeszcze mowa), przykucnęli przy siedzącej w wygodnym fotelu Virginii Woolf. Bowiem, jak stwierdza Barbara Skarga: „Tego daru, który udziela mi , będąc tu, w obecności, nic nie zastąpi, ani moja wiedza o tym innym, ani znajomość jego dzieł już zazwyczaj zinterpretowanych i zobiektywizowanych, ani znajomość ról odgrywanych w życiu, ani opinie. Bliskość rozumienia wymaga spotkania i ukazania się własnej jego twarzy”⁴⁹.WPROWADZENIE
Anglia przełomu XVIII i XIX wieku. Wyobraźmy sobie Jane Austen jako łagodną, elegancko ubraną kobietę, siedzącą przy suto zastawionym stole, otoczoną wiankiem adoratorów. Salon wokół niej zdobią piękne przedmioty i wytworne meble, a widziana za oknem Anglia jest ostoją spokoju, sielskich widoków, równo przystrzyżonej darni i romantycznych zagajników. Pisarka w każdej chwili może udać się do swojego pokoju i oddać melancholijnej refleksji, pod wpływem której spłyną na kartki papieru kolejne słowa, zapewniające jej dostatek i sławę.
Wyobraźnia podpowiada wspomniane obrazy; co zaś mówi zdrowy rozsądek? Jak postrzegają Jane Austen biografowie, którzy spędzili długie (i niewątpliwie deszczowe – jesteśmy bowiem w Anglii) lata na przeczesywaniu archiwów w poszukiwaniu „prawdy” na jej temat? W końcu – jaki wizerunek pisarki budują autorzy filmów nawiązujących do jej życia?
Twórcy Zakochanej Jane (2007, reż. Julian Jarrold) widzą pisarkę jako młodą, radosną dziewczynę o twarzy Anne Hathaway; natomiast w Jane Austen żałuje (2008, reż. Jeremy Lovering) bohaterkę (graną przez Olivię Williams) poznajemy w dojrzałym wieku, permanentnie ironizującą na temat miłości. Omawiane przykłady pozwalają na konfrontację z pewną wizją dotyczącą wyglądu pisarki. Przy okazji, co wyraźnie widać w pierwszym z wymienionych filmów, postawiono na wykorzystywaną szczególnie w kinie głównego nurtu zasadę zatrudniania do ról pierwszoplanowych aktorek i aktorów bardzo atrakcyjnych (według stereotypowo przyjętych wzorców) fizycznie. Sugeruje się tym samym, że interesująca dla szerokiej publiczności jest tylko (zgodnie z przyjętymi kanonami) piękna heroina i jedynie jej mogą przytrafić się intrygujące przygody oraz poruszające widzów romanse. Biografowie natomiast nie mają zbyt wiele do powiedzenia na temat wyglądu Jane Austen. Współcześnie mało wiadomo o jej urodzie – niewiele więcej, niż przedstawia (zdaniem wielu badaczy niezbyt udany) portret autorstwa jej siostry Cassandry, na którym pisarka nie wygląda jak Anne Hathaway.
Oba filmy próbują jednak odtworzyć kilka szczegółów dotyczących wyglądu Jane, które podpowiadają wspomniana akwarela oraz rodzinna korespondencja. Z listów bratanicy Anny Lefroy dowiadujemy się, że Jane była wysoka i szczupła, zawsze trzymała się prosto. Miała skórę jasnej brunetki – nie bladą, raczej wyglądającą na zdrową. Jej twarz okalały naturalnie kręcone włosy¹, a oczy charakteryzował ciemnoorzechowy kolor. Ponadto miała niewielki, kształtny nos². Jej bratanek również zwracał uwagę na wysoką, smukłą i atrakcyjną sylwetkę ciotki oraz podkreślał, dominujące na twarzy, jej okrągłe policzki³. Ciemny kolor oczu, wysoka i szczupła budowa ciała to cechy charakteryzujące obie aktorki grające Austen. W filmach zadbano też, by pojawiły się stroje, w których najczęściej była widywana pisarka. Chodzi przede wszystkim o charakterystyczną sukienkę towarzyszącą Jane w codziennych czynnościach, z wysokim stanem (typową dla epoki regencji)⁴, uszytą z brązowego batystu⁵ (w Jane Austen żałuje delikatnie wzbogacono ją ozdobną taśmą). Zdaniem Bronwyn Polaschek w Zakochanej Jane przedstawiono różne szczegóły z życia pisarki, aby ukazać ją jako zwyczajną osobę: mieszkającą w skromnych warunkach, dzielącą pokój z siostrą. Pojawiające się kilkakrotnie w filmie te same kostiumy (na przykład wspomniana brązowa sukienka⁶ czy czerwony płaszcz) odzwierciedlają ograniczające ją możliwości finansowe⁷. Jej pospolitość (trudno użyć tego słowa, mając nadal w pamięci twarz Anne Hathaway) zbliża współczesnych widzów do bohaterki – pozwala łatwiej utożsamić się z budowanymi z opisanych właśnie szczegółów losami. Choć pisarka w swoich listach i powieściach często wspomina o różnych detalach, na przykład drobiazgach dotyczących garderoby, sama nie dbała zanadto o kwestie modowe i idące za tym możliwości brylowania w towarzystwie. Gdy wracała z wyjazdów, w trakcie których bywała na salonach, odczuwała ulgę, ponieważ w domowych pieleszach nie musiała przebierać się na wieczór czy też robić specjalnych fryzur⁸.
Za największą wadę wspomnianej wcześniej akwareli autorstwa Cassandry Lucy Worsley uznaje fakt sportretowania Jane jako zrzędy⁹. A z rodzinnej korespondencji łatwo wywnioskować, że pisarka zrzędą nie była, miała natomiast, jak wspominała jedna z bratanic, „lśniące oczy, nie tyle wielkie, co wesołe i inteligentne… Dobrze pamiętam jej ostre poczucie humoru, wyciekał z niej w stylu przypominającym pana Benneta ”¹⁰. Sama Austen niewiele miejsca poświęca w swoich książkach wyglądowi bohaterek – czasem wspomina o jakiejś cesze charakterystycznej, ale bardziej skupia się na relacjach, w jakie wchodzą jej protagonistki. O Jane także łatwiej coś powiedzieć, gdy pomyśli się o jej charakterze. Członkowie rodziny (przede wszystkim brat Henry i bratanek James Edward Austen-Leigh jako autorzy pierwszych not biograficznych o Jane) wielokrotnie próbowali ukryć przed światem szorstkość charakteru pisarki¹¹. Dziś to właśnie temperament autorki Rozważnej i romantycznej byłby prawdopodobnie najmocniej akcentowany. Współcześni czytelnicy biografii na pewno nie szukają wyidealizowanych obrazów znanych osób, a raczej ludzi z krwi i kości – może nawet bardziej lubują się w pikantnych szczegółach z ich życia, wolą wszak czytać o wadach niż zaletach¹². Tym tropem idą twórcy przywołanych filmów – eksponując zadziorny charakter pisarki i jej skrzące się ironią poczucie humoru. Odpowiadają tym samym na dzisiejsze oczekiwania publiczności, którą niewątpliwie bardziej zainteresuje rezolutna i dążąca do samodzielności kobieta. Dobrze podsumowuje ten fakt Lucy Worsley:
Każde pokolenie otrzymuje taką Jane Austen, na jaką zasługuje. Wiktorianie doszukiwali się w niej „dobrej, małej kobietki”, która swoje książki napisała niemal przypadkiem, bez żadnego wysiłku. Nazywali ją St Aunt Jane of Steventon-cum-Chawton Canonicorum, „Świętą Ciotką Jane ze wsi Steventon i Chawton”. W bliższych nam czasach biografowie starali się pokazać Jane jako o wiele bardziej nowoczesną kobietę: podkreślali jej tańce, jej kaca, jej złość¹³.
Tego typu szczegóły intensywnie wybrzmiewają w obu filmach – do czego wrócimy jeszcze na kartach tej książki.
O sobie i siostrze Jane pisała (słyszę w głowie jej ciepło-ironiczny ton): „my, te groźne”¹⁴. W jednym sformułowaniu mieści się wiele z niepokornego i złośliwego charakteru pisarki. Worsley zauważa, że osobowość kobiety trafnie odzwierciedlała zmiany, które zachodziły w społeczeństwie, ale korespondowała też z jej pisarstwem:
Jane – i jej twórczość – wywodzą się z nowego, mniej uległego wobec form pokolenia ziemian, które w latach rewolucji francuskiej rzuci wyzwanie sztywnym, konwencjonalnym obyczajom wyższych sfer. W swoich opowieściach Jane staje zawsze po stronie chłopczycy, nie grzecznej dziewczynki, wybiera raczej autentyczność niż decorum, stawia nowe przeciwko staremu. Może Jane, podobnie jak Catherine Morland , była „hałaśliwa i nieopanowana”¹⁵.
Co do jednego nie ma wątpliwości – ironizowała i zawsze była gotowa na złośliwe uwagi. Wystarczy spojrzeć na list, który napisała do ukochanej bratanicy Fanny (córki Edwarda):
Z pewnością ciekawi Cię nasza wizyta w Hendon , lecz tu nie muszę wdawać się w szczegóły, gdyż Twój papa zdoła odpowiedzieć na każde bez mała pytanie. Zapewne lepiej niż on potrafiłabym opisać jej sypialnię, szuflady i alkowę, jednak nie widzę potrzeby zbaczania z tematu. Z pewną przykrością dowiedziałam się, że jednak postanowiła zakupić instrument; moim zdaniem to wyrzucanie pieniędzy. Za sześć miesięcy pożałują, iż te dwadzieścia cztery gwinee nie oblekły się raczej w postać pościeli i ręczników; a co do jej gry – i tak nigdy nic z tego nie będzie. Jej fioletowa pelisa trochę mnie zaskoczyła. A myślałam, że w tych parafernaliach trudno o coś nowego. Nie ganię jej, mogła się podobać, nic więc dziwnego, iż miała na nią chęć. Najgorsze jednak to, że zdobyła ją potajemnie, nikomu nie płacąc¹⁶. Trzeba Ci wiedzieć, że jest do tego zdolna. Wczoraj otrzymałam od niej bardzo grzeczny bilecik: prosi, bym znów ich odwiedziła i zanocowała; nie mogę tego uczynić, jednak mile mnie zdziwiło, iż stać ją na tak stosowny gest. Pojechałam tam, by obojgu sprawić przyjemność, tak jak się należy (30 listopada 1814)¹⁷.
Jaki obraz autorki wyłania się z tego listu? Jest praktyczna, kategoryczna w swoich sądach, czasem nawet złośliwa. Zdaniem części biografów Cassandra zniszczyła fragmenty korespondencji właśnie dlatego, że było w niej dużo ordynarności względem krewnych, ale możliwe jest też inne wytłumaczenie – powrócimy do niego, przyglądając się Jane, która spotka na balu Toma Lefroya.
Z zacytowanego powyżej listu wynika jeszcze jedna istotna kwestia: Austen pozostaje w nim bardzo skupiona na szczegółach. Niektórzy czytelnicy korespondencji pisarki uznają te drobiazgi za nic niemówiące nam o autorce, czasem nawet nużące. Trudno się z tym zgodzić – w nich bowiem tkwi wyjątkowość miniaturowego świata, który buduje autorka Dumy i uprzedzenia na kartach swoich powieści. W ostatnim zachowanym liście (bardzo już wtedy chorej) Jane Austen padają takie słowa: „Przekonasz się, iż kapitan – jest człowiekiem ze wszech miar szacownym i dobrodusznym, choć bez wielkich manier, jego żona zaś i siostra to dwa wcielenia wesołości i uczynności, ubrane, mam nadzieję (skoro moda pozwala), w spódniczki nieco dłuższe niż rok temu” (koniec maja? 1817)¹⁸. Właśnie tak kończy się jej ostatni list – jak zwykle z nutką złośliwości, ale też ze skupieniem na pozornie nieistotnym szczególe. Spódniczki! Zacytowane zdanie porusza mnie tak samo jak Lucy Worsley, która stwierdza: „drobne, domowe, lekkie słowa. Upominają się jednak o należytą wagę dla trywialnych szczegółów. Nie lekceważy ich; my również nie lekceważymy”¹⁹.
Pisanie listów było dla Austen (jak dla wielu innych kobiet w tym czasie) czymś naturalnym, wręcz odruchowym… jak dziś wysyłanie wiadomości tekstowych czy rozmowy przez telefon. Głównym ich zadaniem pozostawało informowanie o tym, co dzieje się u różnych członków rodziny. Anna Przedpełska-Trzeciakowska zauważa: „Listy Jane czytane dzisiaj brzmią jak spisane z nagrania rozmowy telefoniczne, i tym w gruncie rzeczy były – pośpieszną wymianą informacji, na ogół błahych, często zabawnych, jeszcze częściej złośliwych, bo trzeba przyznać, że w takich celowała”²⁰. Jane miała świadomość, że korespondencja w pewnej mierze jest upubliczniana, czytana na głos – zatem w liście do Fanny sugerowała: „napisz, proszę, cokolwiek nadającego się do czytania lub opowiedzenia rodzinie” (30 listopada 1814)²¹. Praktyka trudna do zrozumienia dziś – w świecie, w którym prywatność korespondencji jest uważana za jedno z podstawowych praw jednostki – wtedy stanowiła powszechnie stosowane rozwiązanie.
Lucy Worsley zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię związaną ze wspomnianą korespondencją. Jane opisywała drobiazgi, bo tylko nad nimi miała jakąś kontrolę. Nie mogła w pełni decydować, jak będzie żyć ani jakie meble zostaną kupione do jej i Cassandry pokoju, ale mogła pisać o materiałach, wstążkach i dodatkach, na które pozwalała sobie za drobną sumę pieniędzy otrzymaną od ojca. Jakże niepokoi i zadziwia ten fakt, gdy spojrzy się na niego z dzisiejszej perspektywy.
Skrupulatne zapiski sporządzane przez pisarkę mają jednak dużą wartość – pozwalają na przykład ustalić, że przed południem Jane nosiła wspomniany brązowy batyst, zaś po południu suknię w jakimś żywszym kolorze²². Marzyła o „żółto-białym obłoku”, czyli sukni z muślinu²³. W czasach Jane Austen strój uzupełniały pantofelki, które ciągle przemakały – może takie miała na sobie Marianne z Rozważnej i romantycznej, gdy po doświadczeniu zawodu miłosnego spacerowała w deszczowy dzień? Według Worsley praktyczna z natury Jane wybierała raczej odpowiednie buty (tym bardziej, że lubiła piesze wycieczki i podobno była dobrym piechurem), czasem nawet nosiła patynki nakładane na trzewiki²⁴.
Jak się okazuje, podyktowane przez wyobraźnię pierwsze zdania tej części książki zawierały nieprawdę. Jane rzadko bywała elegancka; nie była też łagodna, co niewątpliwie podoba się dzisiejszej widowni – ceniącej samodzielność i stanowczość w wypowiadaniu swoich sądów. W dalszych rozważaniach spróbuję skonfrontować pozostałe wyimaginowane przeze mnie obrazy z biografiami pisarki i filmami opowiadającymi o jej życiu. Przyjrzę się miejscom i czasom, w których żyła, oraz osobom z jej otoczenia. Nadal będę jednak korzystać z moich (kobiety żyjącej w XXI wieku) wyobrażeń na jej temat, bo w nich właśnie pojawiają się pierwsze swobodne słowa-skojarzenia, które łączę z Jane Austen: prowincja, romans, lekkość.