-
nowość
-
promocja
Bagna, mokradła, torfowiska - ebook
Bagna, mokradła, torfowiska - ebook
Autorka słynnego, zekranizowanego opowiadania Tajemnica Brokeback Mountain oraz nagrodzonych Pulitzerem Kronik portowych, Annie Proulx nieraz dała się także poznać jako miłośniczka dzikiej przyrody. Tym razem zabiera nas na zachwycający, niebezpieczny, a zarazem melancholijny spacer po mokradłach, odkrywając pilnie strzeżone przez nie tajemnice.
A wśród nich:
Człowiek z Tollund, a także rudowłosa Dziewczyna z Yde oraz Dziecko z Windeby. To tylko trzy przykłady doskonale zachowanych ciał znalezionych na bagnach. Skąd się wzięły? Jak umarły? Czy były to ofiary poświęcone bogom, straceni skazańcy, a może po prostu pechowi wędrowcy? Torfowiska kryją w sobie wiele pamiątek po naszej przeszłości, które rozpalają tlącą się w każdym człowieku potrzebę snucia opowieści.
Pożary zombie, czyli ogniska, które choć pozornie zgaszone, tlą się niezauważalnie pod ziemią przez całą zimę, by z cieplejszą wiosną wybuchnąć na nowo. Podróżująca po Syberii misjonarka i pielęgniarka Kate Marsden wspomina, jak ziemia zaczynała dudnić, jakby kopyta koni ciągnących sanie uderzały w bęben. Potem nagle pękała, a koń spadał prosto w szalejący pod powierzchnią torfowiska ogień.
Wiwianit, ukrywający się w bryłach torfu uwodniony fosforan żelaza, który błękitnieje w kontakcie z powietrzem. Jan Vermeer użył go do namalowania tła dywanu w obrazie U stręczycielki. Kolor, z początku intensywnie błękitny, z biegiem lat wyblakł do przygaszonej szarozieleni.
Książka Annie Proulx jest nasączona ogromną wiedzą o bagnach, mokradłach i torfowiskach, niczym zdrowy mech torfowiec wodą. Annie nie tylko odwiedziła liczne miejsca, gdzie bagna wciąż jeszcze są ważną częścią życia, ale też przeczytała tysiące stron poświęconych im książek i publikacji naukowych. Jej książka z kolei, świetnie zresztą napisana, zawiera uniwersalną wiedzę o tym, jak te niezwykłe ekosystemy powstawały i jak je niszczono.
Adam Wajrak
W ciągu kilku dni spędzonych w Białowieży spotkałam i słuchałam wielu ludzi z tego regionu, zwłaszcza mojego przewodnika, Adama Wajraka. Ludzie ci wybrali życie tak blisko lasu, jak to tylko możliwe bez wpełzania pod dywan liści, gdy słońce chowa się za horyzontem. Wciąż słyszałam o głębokich, osobistych więziach, jakie łączą te osoby z puszczą, co utwierdzało mnie w przekonaniu, że istnieje w nas coś wrodzonego i bardzo starego – ciche wspomnienie wplecione w krew i kości, które psychicznie wiąże nas z lasem.
Annie Proulx
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Geologia i geografia |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-7886-870-5 |
| Rozmiar pliku: | 8,0 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
z Annie Proulx
Szliśmy z Annie Proulx przez czerwcową Puszczę. Suchą jak pieprz, suchą jak to nie Puszcza. Mchy porastające pnie stojących i przewróconych drzew, zazwyczaj zielone i soczyste, miały kruche i pożółkłe końcówki. Sprawiały wrażenie martwych, jakby straciły nadzieję na to, że doczekają się wody i wilgoci. Puszczańska ściółka, zwykle tłumiąca odgłos kroków swą wilgotną miękkością, nieprzyjemnie chrzęściła pod naszymi stopami. Nie było śladu po niezwykłych śluzowcach i grzybach, które masowo pojawiają się o tej porze roku na kłodach martwych drzew, gdy tylko na Puszczę spadnie letnia ulewa. Jednak nie padało od dawna, choć wszyscy – i mchy, i drzewa, i kryjące się po różnych zakamarkach grzyby, i śluzowce, i wreszcie my, ludzie – bardzo czekaliśmy na deszcz. Nie było wilgoci, która od zawsze kojarzy mi się z Puszczą. Od pierwszego spotkania z nią, czyli od początku lat 90. ubiegłego wieku, miałem wbite do głowy, że do poruszania po Puszczy nadają się tylko dwa rodzaje obuwia: buty narciarskie przypięte do nart zimą, gdy Puszczę przykrywa gruba warstwa śniegu, i kalosze przez resztę roku. Puszcza, przynajmniej do niedawna, była podmokłym, bagiennym wręcz lasem. Nawet w grądach brnęło się przez błoto. A my maszerowaliśmy sobie w butach trekingowych. Puszczańska wilgoć zniknęła. I miała znikać coraz częściej, właściwie już zawsze.
Annie chciała zobaczyć skalę zniszczeń, jakie przyniosły Puszczy harvestery, ciężkie maszyny do wycinania drzew. Puszcza słynęła wtedy już nie tylko ze swojej przyrodniczej wyjątkowości, ale również z tego, jak barbarzyńsko została potraktowana podczas wycinki w 2017 roku. Ślady tej zbrodni były jeszcze bardzo wyraźne. Harvestery wyjechały z Puszczy zaledwie pół roku przed wizytą pisarki. Kikuty po wielkich drzewach wciąż świeciły świeżością, a głębokie koleiny, które zostawiły po sobie ciężkie maszyny, nie porosły roślinami. Tej masakry dokonano, zasłaniając się walką z kornikiem, który zdaniem leśników zagrażał świerkom. Ale kornik i jego gradacja to tylko reakcja środowiska na zmianę. Na nic zdały się tłumaczenia, że świerk, drzewo wyjątkowo lubiące wilgoć i śnieg, wymiera, bo nie ma zim i brakuje wody – nie tylko z powodu gwałtownie ocieplającego się klimatu, ale również dlatego, że Puszcza jest pocięta rowami odwadniającymi, a okoliczne bagna, które jak wilgotna gąbka otaczały ten las, zostały osuszone. Tak jak właściwie wszędzie indziej, to, czego dokonała katastrofalna zmiana klimatyczna, wywołana przez człowieka ładującego do atmosfery kolejne megatony CO2, zostało spotęgowane przez kolejne ludzkie działania, drenowanie bagien i podmokłych lasów. Nie dość, że nie było śniegu, że woda bardziej parowała, to jeszcze jej resztki spływały przez rowy melioracyjne i wyprostowane rzeki. We znaki dawał się brak bagien, które przez tysiące lat były rezerwuarem wody dla Puszczy. W tym niezwykłym lesie widzę to o każdej porze roku, każdej bezśnieżnej zimy oraz w czasie coraz suchszych i gorętszych wiosen, lat i jesieni.
Zresztą nie tylko w Puszczy. Nasz kraj wysycha na wiór, właściwie już jest przeraźliwie suchy. Gleba zamienia się w pył lub twardą skorupę. To dzieje się na naszych oczach, choć jeszcze całkiem niedawno, w nieodległych czasach historycznych, było inaczej. Dziś mało kto nazwie nasza ojczyznę krajem bagiennym, ale wystarczy zajrzeć do stosunkowo młodych świadectw historycznych, aby przekonać się, że Polska mokradłami stała. To przecież o Polsce Napoleon żartobliwie mówił, że odkrył w tym kraju nowy żywioł, a mianowicie błoto. Trochę mniej skłonni do żartów byli jego oficerowie, którzy towarzyszyli mu w kampanii z lat 1806–1807 toczącej się w dużej mierze na polskich równinach. Jean Rapp pisał, że „kraj był gliniasty i przecięty bagnami; drogi były straszne. Kawaleria, piechota i artyleria tonęły w głębokim błocie. Nikt nie mógł się z niego wydostać, chyba że poprzez niewyobrażalne wysiłki”. Francuski marszałek Jean Lannes opisał jedno z pól bitewnych gdzieś w centralnej Polsce jako „morze błota”. Kiedy nie tak dawno temu pisałem dla Muzeum Narodowego komentarze przyrodnicze do wystawy obrazów wybitnego polskiego malarza Józefa Chełmońskiego, żyjącego i tworzącego w drugiej połowie XIX i na początku XX wieku, od razu pomyślałem, że to twórca błotnistobagienny. Jego obrazy ociekają młakami, torfowiskami, bagnami, oczkami wodnymi i moczarami, albo po prostu błotem. Do tego gatunki ptaków związane z wodą i bagnami, takie jak żurawie, słonki, czajki albo kurka wodna, wyraźnie dominują w jego twórczości. Taką Polskę musiał widzieć Józef Chełmoński i rzeczywiście trudno, aby kraj, którego równinę ukształtował lodowiec, wyglądał inaczej. Tam gdzie przeszedł lodowiec, a przez Polskę przeszedł kilka razy, występują idealne warunki formowania się torfowisk, bagien i moczarów, a także meandrujących rzek z bagiennymi dolinami. Ogromna część obszaru Polski była nimi pokryta przynajmniej od 10 000 lat, czyli od ustąpienia ostatniego zlodowacenia. Takiej Polski albo już nie ma, albo tu i ówdzie zostały po niej tylko wspomnienia. Nawet słynne Bagna Biebrzańskie, chronione w większości przez park narodowy, to ekosystem przekształcony i mocno osuszony. Z kolei unikalne i świetnie zachowane torfowiska Rospudy, pełne ptaków i ginących gatunków storczyków, przypomnę, uratowane przed szalonym pomysłem poprowadzenia przez nie drogi szybkiego ruchu dzięki niezwykłemu społecznemu zaangażowaniu, to maleństwo o powierzchni zaledwie 600 hektarów.
Osuszanie zaczęło się na naszych ziemiach już w XVI wieku, gdy na Żuławy przybyli pierwsi osadnicy holenderscy. Przybrało na sile w XIX wieku i osiągnęło absolutne apogeum w czasach PRL-u. Jakoś tak się składa, że w osuszaniu przodują totalitaryzmy, czy to komunistyczne jak w Polsce lub ZSRR, czy faszystowskie jak we Włoszech czy Hiszpanii. Trzeba przyznać, że wielką rolę w osuszaniu odegrał też biblijny nakaz czynienia sobie ziemi poddanej, który Europejczycy i ich żyjący na różnych kontynentach potomkowie potraktowali bardzo dosłownie. A bagna i mokradła wzięto na celownik jako pierwsze. Jako coś bezużytecznego budziły obrzydzenie, choć niektóre lokalne społeczności potrafiły się na nich całkiem nieźle urządzić. Jednak to im wydzierano najlepszą glebę pod uprawę. Nie budziły sympatii, mimo że w naszej części świata uchodziły za świetną kryjówkę przed najeźdźcami i agresorami. Bardzo szybko się z nimi uporaliśmy. Wystarczyło kilkaset lat. Według badań naukowców z Uniwersytetu Stanforda w ciągu ostatnich trzech stuleci osuszono połowę europejskich bagien. W Polsce, jak twierdzi wybitny znawca tych ekosystemów prof. Wiktor Kotowski, osuszono nawet 80–90% mokradeł.
Dziś widzimy już, jak wielką krzywdę zrobiliśmy sobie i naturze, niszcząc bagna. Widzimy, jak wiele gatunków straciliśmy, również w Polsce. Nigdy nie usłyszymy już głosów godowych cietrzewi, przypominających bulgotanie gotującej się wody, bo nie ma podmokłych łąk, na których te ptaki mogłyby żyć. Nawet pospolite czajki stają się rzadkością. Zresztą nie chodzi tylko o piękno i zachwyt nad ptakami, storczykami czy motylami. Bardzo potrzebujemy terenów podmokłych, aby poradzić sobie z wywołaną przez nas katastrofą klimatyczną. Mimo że torfowiska zajmują około 3% powierzchni ziemi, magazynują dwa razy więcej węgla niż wszystkie lasy na naszej planecie. Wiemy już, że kiedy osuszamy torfowisko, ten proces zostaje odwrócony, a tempo emisji staje się znacznie szybsze niż tempo pochłaniania. Każdy hektar zdegradowanego torfowiska uwalnia od kilku do kilkunastu ton dwutlenku węgla. Do tego wiemy, że bagna są świetnym magazynem wody, który przechowuje ją w czasie suszy i powoli oddaje, a w czasie powodzi i nawalnych deszczy wyłapuje, łagodząc ich niszczycielską siłę. Dziś, patrząc na wojnę w Ukrainie, znów odkrywamy, a raczej przypominamy sobie, odwieczną historyczną prawdę – że bagna mogą spowolnić marsz agresora, zwłaszcza tego uzbrojonego w ciężki sprzęt pancerny. Chcemy, aby bagna i torfowiska wróciły.
Dlatego właśnie powinniście przeczytać najnowszą książkę Annie Proulx, bo choć w małym stopniu dotyczy ona naszej części świata, to nasączona jest, niczym zdrowy mech torfowiec wodą, ogromną wiedzą o bagnach, mokradłach i torfowiskach. Annie nie tylko odwiedziła liczne miejsca, gdzie bagna wciąż jeszcze są ważną częścią życia, gdzie próbuje się je odtworzyć, ale też, co widać po bogatej bibliografii, przeczytała tysiące stron poświęconych im książek i publikacji naukowych. Jej książka z kolei, świetnie zresztą napisana, zawiera uniwersalną wiedzę o tym, jak te niezwykłe ekosystemy powstawały i jak je niszczono. Wnikliwa pisarka i obserwatorka życia daje nam także proste prawdy. Jak choćby tę, która mocno utkwiła mi w pamięci i mogłaby być mottem tej książki, bo jest prawdziwym i dosadnym ostrzeżeniem: „Chociaż ludzie są biegli w konstruowaniu i niszczeniu, to pozostają żałośnie nieporadni w dziedzinie restaurowania świata natury. To po prostu nie jest nasza specjalność”.
Adam Wajrak, wrzesień 2025 r.Dlaczego właśnie torfowiska,
bagna i mokradła?
Zaczęłam pisać tę książkę jako osobisty esej, który miał mi pomóc zrozumieć mokradła i to, jak ściśle powiązane są one z kryzysem klimatycznym. Literatura na ten temat jest ogromna, więc musiałam zawęzić zakres poszukiwań do wyjątkowych ekosystemów tworzących torf zatrzymujący gazy cieplarniane – CO₂ i metan – czyli torfowisk, bagien i mokradeł, oraz do interakcji, w jakie ludzie wchodzili z nimi na przestrzeni wieków. Esej rozrósł się w tę małą książkę. Nie jestem naukowczynią, a wiele z materiałów, na które trafiłam, napisano specjalistycznym językiem, którego starałam się unikać, gdzie tylko było to możliwe. Podejrzewam, że to właśnie ów nawał ezoterycznego żargonu mocno zniechęca zwykłych czytelników do nauki.
Niektórzy ludzie lubią śledzić idee oraz ich wzajemne powiązania w nieoczywistych miejscach i starych księgach – jestem jedną z nich. Łatwo daję się oczarować dziwną myślą lub frazą wyłaniającą się ze strony, często odsłaniającą niewidoczny związek. To trochę jak letni poranek we mgle, gdy dostrzegamy koronkowe pajęczyny rozpięte między źdźbłami i łodygami, między drzewem a ziemią, gałązką a liściem. Gdy słońce ogrzewa ziemię, krople odparowują, a wraz z nimi znika złudzenie, że cały świat trzyma się na delikatnych pajęczych niciach.
Annie ProulxSpacer po Puszczy
z Adamem Wajrakiem
Patrząc wstecz, żałuję głęboko, że nie odwiedziłam i nie poznałam Rezerwatu Ścisłego Puszczy Białowieskiej przed napisaniem Bagien, mokradeł, torfowisk. Teraz wiem, że moja decyzja, by utrzymać książkę w zwięzłej i podzielonej formie, była pochopna. Byłam jednak – i wciąż jestem – osobą starszą, coraz bardziej ulegam presji kurczącego się czasu. Tematyka torfowisk, bagien i mokradeł jest zaś tak rozległa i złożona, że wymaga poświęcenia całego życia jej badaniu i porównaniom. W Białowieży znalazłam las obcy, niepodobny do żadnego innego, jaki znałam. Byłam przyzwyczajona do nikłych pozostałości lasów Nowej Anglii – sosnowych, klonowych i dębowych – wyrastających spośród głazów i skał pozostawionych przez ostatnie zlodowacenie, a po drugiej stronie kraju – do bogatych drzewostanów daglezji, świerka sitkajskiego i żywotnika olbrzymiego, typowych dla północnego zachodu Stanów. Puszcza Białowieska, o równym podłożu, z podmokłymi polanami i o nieznanym mi dotąd dębowo-lipowo-grabowym składzie, zaskoczyła mnie i urzekła. W zaskoczeniu tym kryła się też bolesna świadomość, że nie starczy mi czasu, by naprawdę poznać to miejsce – by nasycić się wonnym powietrzem jego zakątków i nauczyć się słuchać głębokiego, bogatego brzęczenia pszczół w lipowych kwiatach jako czegoś zwyczajnego, nie wyjątkowego.
W ciągu kilku dni spędzonych w Białowieży spotkałam i słuchałam wielu ludzi z tego regionu, zwłaszcza mojego przewodnika, Adama Wajraka. Ludzie ci wybrali życie tak blisko lasu, jak to tylko możliwe bez wpełzania pod dywan liści, gdy słońce chowa się za horyzontem. Wciąż słyszałam o głębokich, osobistych więziach, jakie łączą te osoby z puszczą, co utwierdzało mnie w przekonaniu, że istnieje w nas coś wrodzonego i bardzo starego – ciche wspomnienie wplecione w krew i kości, które psychicznie wiąże nas z lasem.
Dzieje większości lasów na Ziemi przypominają historie bitych i dręczonych niewolników. Znaczna część Puszczy Białowieskiej również zaznała mrocznych dni, lecz dziś, w chronionym i otoczonym czcią Rezerwacie Ścisłym, rozkwita – zamieszkiwana nie tylko przez rysie, kuny leśne, dzięcioły trójpalczaste i żubry, lecz także przez naukowców. Może nie ma ich tylu, ile uwijających się w lipowych kwiatach pszczół, ale jest oczywiste, że Białowieża stała się leśnym ośrodkiem badań i nauczania o znaczeniu globalnym. Żałuję, że nie odkryłam jej wcześniej i nie zostałam jej wdzięczną uczennicą.
Bezlitosna eksploatacja przyrody postawiła nas oko w oko z widmem realnej samozagłady. Żyjemy w pełnym zagrożeń czasie zmian klimatu, gdy rzekomo znany nam świat zmienia się na naszych oczach. Puszcza Białowieska, tak jak my, zmaga się z rosnącymi temperaturami i dotkliwymi suszami, z coraz gwałtowniejszymi burzami i nowymi szkodnikami – owadami i nie tylko. Ogromne pożary zagrażają zresztą każdemu lasowi na Ziemi. Ludzie – zwłaszcza ci, których dotknęła choroba złudnego poczucia własnej wyższości – muszą szybko nauczyć się, jak naprawiać i pielęgnować to, co jeszcze pozostało, muszą jakoś przejść przez nadchodzące niebezpieczne czasy. Może właśnie Białowieża wskaże nam drogę.
Annie Proulx, październik 2025 r.torfowisko niskie (fen): Torfowisko niskie to torfotwórcze mokradło, które przynajmniej częściowo zasilane jest wodami mającymi kontakt z glebami mineralnymi, na przykład rzekami i strumieniami spływającymi z wyżej położonych terenów. Takie wody minerotroficzne podtrzymują życie roślinności trzcinowej i traw bagiennych. Wody torfowisk niskich są zwykle głębokie.
TORFOWISKO WYSOKIE (BOG): Torfowisko wysokie to torfotwórcze mokradło niemające kontaktu z glebą mineralną, którego jedynym źródłem wody są opady deszczu. Ombrotroficzne wody tego typu środowisk sprzyjają rozwojowi mchów torfowców (Sphagnum). Wody torfowisk wysokich są zwykle płytsze niż wody torfowisk niskich.
BAGNO (SWAMP): Bagno to minerotroficzne, torfotwórcze mokradło zdominowane przez drzewa i krzewy. Jego wody są zazwyczaj płytsze niż wody torfowisk niskich i wysokich.
Korzystałam z definicji i objaśnień procesów zachodzących na mokradłach według: William J. Mitsch i James G. Gosselink, Wetlands, 2015, wyd. 5 (Wiley).Przypisy
I. Rozmyślania na temat terenów podmokłych
1.
1.
Angielskie słowo wetland („teren podmokły”) pojawiło się dopiero w latach 50. i 60. XX w. podczas nowelizacji amerykańskich przepisów łowieckich i badań migracji ptaków. OED cytuje: „Science News Letter” 1955, „New Scientist” 1965, „Nature” 1969.
2.
2.
Ellen Meloy (1999), The Last Cheater’s Waltz, s. 69 (Henry Holt).
3.
3.
Ta zygzakowata linia środkowa, czyli stabilimentum, zdaniem części badaczy wzmacnia sieć, zabezpieczając ją przed niszczącym uderzeniem lecącego ptaka. Kilka lat temu w stacji obrączkowania ptaków przy Pittsburgh Museum of Natural History widziałam prototypowe szyby okienne zapobiegające kolizjom – w szkle wytrawiono niemal niewidoczny wzór przypominający stabilimentum.
4.
4.
Bruno Schulz (2007), An Essay for S.I. Witkiewicz, w: Polish Writers on Writing (red.: Adam Zagajewski), s. 31 (Trinity University Press). Już jako dorosła czytałam ekstrawaganckie, surrealistyczne opowiadania Schulza z tomu The Street of Crocodiles. „Czytałam” to mało powiedziane: fosforyzującej prozy Schulza się nie czyta, lecz przez nią płynie.
5.
5.
Tamże, s. 31. Schulz został zastrzelony przez żołnierza SS w odwecie za innego esesmana (lub, według innej wersji, w wyniku porachunków między dwoma esesmanami).
6.
6.
Keith H. Basso (1996), Wisdom Sits in Places, Landscape and Language Among the Western Apache (University of New Mexico Press).
7.
7.
Frank O’Connor (1981), The Long Road to Ummera, w: Collected Stories (Vintage).
8.
8.
Roger Fructos, Jordi Serra-Cobo, Tianmu Chen i Christian A. Devaux, COVID-19: Time to Exonerate the Pangolin from the Transmission of SARSCoV-2 to Humans. „Infection, Genetics and Evolution” 2020, tom 84, 104493, doi: 10.1016/j.meegid.2020.104493.
9.
9.
Rob Wallace (2016), Big Farms Make Big Flu, s. 34 (Monthly Review Press). Autor odrzuca określenie „świńska grypa”, pisząc: „Świnie niewiele mają wspólnego z tym, jak ewoluuje wirus grypy. Same nie zorganizowały się w miasta liczące tysiące immunologicznie osłabionych osobników. Nie potrafią poddać się sztucznej selekcji genetycznej, aby zmniejszyć tempo rozprzestrzeniania się najbardziej zjadliwych szczepów grypy. Nie stłoczyły się dobrowolnie w hodowlanych gettach obok tysięcy przemysłowo hodowanych kur. Świnie nie wsiadają same do ciężarówek, pociągów ani samolotów, by przemieszczać się przez tysiące kilometrów. Z natury nie latają”.
10.
10.
Patrick Kavanagh, Father Mat.
11.
11.
Przed laty w Wyoming posadziliśmy wraz z przyjacielem tuzin krzewów na skraju murawy porośniętej inwazyjną stokłosą, która służyła nam za „trawnik”. Wczesnym wieczorem do najbardziej wysuniętego na wschód krzewu przyleciał drozd i powoli obszedł go dookoła. Następnie przeszedł do następnego krzewu, powtórzył oględziny i kontynuował obchód wzdłuż szeregu, aż dotarł do ostatniej rośliny. Ten drozd prawdopodobnie znał osobiście każdą roślinę w okolicy – od szałwii po topole na rzecznym brzegu.
12.
12.
Richard B. Primack (2014), Walden Warming: Climate Change Comes to Thoreau’s Woods (University of Chicago Press).
13.
13.
Tamże, s. 45–46. W przypadku kalifornijskiej flory i fauny uczeni posługują się także cennymi notatkami terenowymi biologa-zoologa Josepha Grinnella (1877–1939), którego system zapisu obserwacji stał się złotym standardem w badaniach terenowych. Drobiazgowe zapiski Grinnella pozwalają dokonywać pomiarów zmian wywołanych ocieplaniem się planety, stanowiąc punkt odniesienia.
14.
14.
Henry Thoreau był namiętnym obserwatorem korzystającym ze wszystkich zmysłów; jego metody opisuje Richard Higgins, Thoreau and the Language of Trees, s. 10 i n. (University of California Press).
15.
15.
news.mongabay.com/2018/09/
16.
16.
Naomi Klein, How Big Tech Plans to Profit from the Pandemic, „Guardian Weekly”, 29 V 2020, s. 34–39.
17.
17.
Julia Watson (2019), LOTEK Design by Radical Indigenism, s. 46–63 (Taschen).
18.
18.
Barkskins (2016). Dekadę później lasy te podsycały ogromne pożary roku 2020.
19.
19.
Rdz 1,28–29.
20.
20.
Oliver Rackham (1997), The Illustrated History of the Countryside, s. 184 (Phoenix Illustrated).
21.
21.
Globalny Bank Nasion w norweskiej prowincji Svalbard, uruchomiony w 2008 roku, to repozytorium nasion roślin uprawnych całej ludzkości. Uważano, że głęboko w wiecznej zmarzlinie nasiona uchowają się przed wojnami i katastrofami. W 2017 roku ocieplenie klimatu spowodowało jednak, że woda z roztopów przedostała się do tunelu wejściowego. Woda jest nieskończenie wręcz elastyczna. Aby zapobiec przyszłym podtopieniom, zainstalowano kanały odwadniające i pompy. Ale wieczna zmarzlina nadal topnieje.
22.
22.
Damian Carrington, Climate Emergency: World ‚May Have Crossed Tipping Points’, „The Guardian”, 27 XI 2019, https://www.theguardian.com/environment/2019/nov/27/climate-emergency-world-may-have-crossed-tipping-points.
Jonathan Watts, Arctic Methane Deposits ‚Starting to Release’, Scientists Say, „The Guardian”, 27 X 2020, https://www.theguardian.com/science/2020/oct/27/sleeping-giant-arctic-methane-deposits-starting-to-release-scientists-find.
23.
23.
„Siberian Times”, 4 III 2021.
24.
24.
Anton Troianovski, As Frozen Land Burns, Siberia Trembles, „The New York Times”, 17 VII 2021, https://www.nytimes.com/2021/07/17/world/europe/siberia-fires.html.
25.
25.
R. Jefferies, R. Rockwell, K. Abraham (2004), The Embarrassment of Riches: Agricultural Food Subsidies, High Goose Numbers, and Loss of Arctic Wetlands a Continuing Saga, https://www.semanticscholar.org/paper/The-embarrassment-of-riches%3A-agricultural-food-high-Jefferies-Rockwell/5f18215e689941d70a2a5c29033992a7a6bd8cf9.
Catrin Einhorn et al., The World’s Largest Tropical Wetland Has Become an Inferno, „The New York Times”, 13 X 2020.
26.
26.
Emily Toner, Power of Peat: More Polluting than Coal on Its Way out in Ireland, „Science”, 12 XII 2018, https://www.sciencemag.org/news/2018/12/power-peat-more-polluting-coal-its-way-out-ireland.
27.
27.
New UK Farming Bill Guarantees Subsidies for 2020 (2020), Euractiv.com, https://www.euractiv.com/section/agriculture-food/news/new-uk-farming-bill-guarantees-subsidies-for-2020. James Rebanks (2020), Pastoral Song: A Farmer’s Journey (Custom House).
28.
28.
Anton Troianovski i Chris Mooney, 2˚C: Beyond the Limit, Radical Warming in Siberia Leaves Millions on Unstable Ground, „Washington Post”, 3 X 2019.
29.
29.
Definicje: Fen, torfowisko niskie – torfowisko zasilane głównie wodami gruntowymi bogatymi w minerały, o roślinności zdominowanej przez trawy i mech brunatny. Torfowisko wysokie – torfowisko zasilane wyłącznie opadami, bez dopływu wód gruntowych, o roślinności zdominowanej przez Sphagnum (na Alasce i w Kanadzie przez muskeg). Mokradło – torfowisko drzewiaste, las bagienny, o wodach bogatych w minerały.
30.
30.
W USA podstawowym podręcznikiem jest Mitsch & Gosselink, Wetlands, wydanie piąte.
31.
31.
Michael Gracz i Paul H. Glaser, Evaluation of a Wetland Classification System Devised for Management in a Region with a High Cover of Peatlands: an Example from the Cook Inlet Basin, Alaska, „Wetlands Ecology and Management” 2017, t. 25, nr 1, s. 87. doi:10.1007/s11273-016-9504-0.
32.
32.
Urody torfowisk dowodzą fotografie ilustrujące artykuł Shanny-Baker, The Secret World of Bog (2016), „Hakai Magazine”, 19 IX 2016.
33.
33.
CWCS klasyfikuje torfowiska jako wysokie, niskie oraz zalesione.
34.
34.
Stephanie Wood, Blue Carbon: The Climate Change Solution You’ve Probably Never Heard of, „The Narwhal”, 30 IX 2020.
35.
35.
Zdegradowana Amazonia emituje dziś CO₂, zamiast go pochłaniać. W czasie pracy nad serialem Barkskins nie doceniałam znaczenia torfowisk; wahadło znów się wychyla i idea posadzenia sześciu miliardów drzew zyskuje poparcie – choć nie rozwiąże to wszystkich problemów z klimatem.
36.
36.
Alan Graham (2011), A Natural History of the New World, s. 93–94 (University of Chicago Press).
37.
37.
Marco Lambertini (2000), A Naturalist’s Guide to the Tropics, s. 41 (University of Chicago Press).
38.
38.
Kolejną składową kompleksu amazońskiego jest Pantanal, sezonowa równina zalewowa, będąca największym mokradłem na Ziemi, swego rodzaju mokrym Serengeti pod względem różnorodności fauny. Rośnie tam lilia wodna Victoria z liśćmi wielkości podwójnego łóżka, żyją jaguary, olbrzymie wydry rzeczne, kapibary, olśniewająco niebieskie ary, kajmany i anakondy. W ostatnich latach Pantanal stał się tłumnie odwiedzaną atrakcją turystyczną i podlega logice tego typu miejsc. W 2020 roku ekstremalne, bezprecedensowe pożary strawiły co najmniej 10% Pantanalu. Zginęło wiele jego rzadkich i zagrożonych zwierząt.
39.
39.
Alan Graham (2011), A Natural History..., s. 93–94.
40.
40.
Dom Phillips, ‘Project of Death’: Alarm at Bolsonaro’s Plan for Amazon Spanning Bridge, „The Guardian”, 10 III 2020.
Renata Ruaro et al., Brazilian National Parks at Risk, „Science” 2020, tom 367, s. 990.
Renata Ruaro et al., Brazil’s Doomed Environmental Licensing, „Science” 2021, tom 372, s. 1049.
41.
41.
Luciana V. Gatti et al., Amazonia as a Carbon Source Linked to Deforestation and Climate Change, „Nature” 2021, tom 595, s. 388–393.
42.
42.
Fiona Harvey, Amazon Near Tipping Point of Switching from Rainforest to Savannah, „The Guardian”, 5 X 2020, https://www.theguardian.com/environment/2020/oct/05/amazon-near-tipping-point-of-switching-from-rainforest-to-savannah-study.
43.
43.
Marie Arana (2019), Silver, Sword & Stone, s. 73 i nast. (Simon & Schuster).
44.
44.
Tamże.
45.
45.
John Hemming, The Search for El Dorado, cyt. w: Marie Arana (2019). Silver, Sword & Stone, s. 50.
46.
46.
Relację Lopeza przytacza Graeme Gibson, The Fireside Book of Birds (Doubleday, 2005), s. 261–263.
47.
47.
John Hemming (2008), Tree of Rivers: The Story of the Amazon, s. 21 (Thames & Hudson).
Steven Mithen w książce After the Ice (2003), s. 354, wspomina dwóch antropologów, którzy w latach 70. żyli wśród mieszkańców tropikalnej dżungli. Zbieranie pożywienia wymagało umiejętności nabytych w tym właśnie środowisku: „Polowali na małpy i ptaki za pomocą dmuchawek; łapali żółwie wodne i lądowe, żaby, ryby, krewetki i kraby; wykopywali dzikie bulwy z poszycia lasu i zbierali różnorodne paprocie, pędy, jagody, owoce i nasiona”.
48.
48.
Alvaro Mutis (1990), The Adventures of Maqroll, s. 45 (HarperCollins).
49.
49.
John Hemming (2008), Tree of Rivers…, s. 27–34.
50.
50.
Tamże, s. 17. Najnowsze dowody na istnienie w tropikach alternatywnych struktur miejskich, zupełnie odmiennych od gęstych współczesnych miast, przedstawiono w badaniu: Patrick Roberts (2021) Jungle, ss. 153–171 (Basic Books). Roberts opisuje ogromne, rozproszone miasta o niskiej gęstości zaludnienia – składające się z drobnych gospodarstw, ogrodów leśnych, kontrolowanych zbiorników wodnych, systemów retencji przeciwpowodziowej i wzbogacania gleby – które funkcjonowały tam przed przybyciem Europejczyków. W samej Amazonii żyło w ten sposób 8–20 milionów ludzi. Tego rodzaju miasta, takie jak Angkor Wat, Tikal i Calakmul u Majów oraz Anuradhapura na Sri Lance, funkcjonowały także w innych tropikalnych dżunglach.
51.
51.
Henry Walter Bates, The Naturalist on the River Amazons, s. 15. Słowo „sipo” pochodzi od portugalskiego cipó, liana.
52.
52.
Rachael Kennedy et al., ‘Low Chance’ Siberia Wildfires Will Be Brought under Control: Greenpeace Fire Expert, 31 VII 2019, Euronews.com, https://www.euronews.com/2019/08/06/.
53.
53.
Catrin Einhorn, The World’s Largest Tropical Wetland Has Become an Inferno, 2020, nyt.ms/34LVA7a.
54.
54.
Kate Marsden (1891), On Sledge and Horseback to Outcast Siberian Lepers, wyd. repr. 2012, s. 103, 136–137 (Cambridge University Press).
55.
55.
Wannes Hubau et al., Asynchronous Carbon Sink Saturation in African and Amazonian Tropical Forests, „Nature”, 2020 tom 579, s. 80–87. Autorka (nie będąc pracowniczką uczelni) nie ma dostępu do pełnego artykułu; zaznajomiła się z nim poprzez liczne streszczające go publikacje otwarte.
56.
56.
Russel Dale Guthrie (1990), Frozen Fauna of the Mammoth Steppe, the Story of Blue Babe. Rozdział Unearthing Blue Babe szczegółowo opisuje badania, które wykazały, że Blue Babe został zabity przez lwy alaskańskie 36 000 lat temu.
57.
57.
Vermeer’s Palette: Rare or Unidentifiable Pigments (Schijtgeel and Vivianite), Essential Vermeer, https://www.essentialvermeer.com/palette/rare.html.
58.
58.
W badaniu historii przyjmuję szeroką perspektywę la longue durée zaproponowaną przez Fernanda Braudela; zob. Oxford Reference, hasło longue durée.
59.
59.
Wymieniony klif leży na zachód od latarni Wilson’s Point w Fort Worden State Park (Port Townsend w stanie Waszyngton). Dziękuję geolożce Kitty Reed za objaśnienie złożoności klifu. Zob. przewodnik Geology of the North Beach Bluff, Fort Worden (Quimper Geological Society, 2017).