Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

Balladyna - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
19 stycznia 2022
E-book: EPUB,
9,99 zł
Audiobook
27,95 zł
Produkt niedostępny.  Może zainteresuje Cię

Balladyna - ebook

Uboga wdowa wychowuje dwie urodziwe córki: Alinę i Balladynę. Pierwsza to uosobienie dobra i łagodności. Druga bezwzględnie dąży do wzbogacenia i władzy. Pewnego dnia w ich chacie pojawia się sam książę Kirkor. Oświadcza, że weźmie za żonę jedną z sióstr. Którą? O tym zadecyduje nietypowy konkurs. Wygra ta, która szybciej uzbiera pełen dzban leśnych malin. Kiedy okazuje się, że Alina bliska jest wygranej, Balladyna posuwa się do czynu, od którego nie ma odwrotu. Władza zdobyta przemocą okazuje się jednak pułapką.

Juliusz Słowacki (1809-1849) – polski poeta i dramaturg. Uznawany za jednego z najwybitniejszych poetów polskiego romantyzmu. Obok Adama Mickiewicza i Zygmunta Krasińskiego włączany do grona Trzech Wieszczów Narodowych. Był twórcą filozofii genezyjskiej, tworzył w duchu polskiego mesjanizmu. Wśród jego najważniejszych utworów można wymienić: „Kordiana”, „Beniowskiego”, „Testament mój” czy „Balladynę”.

Kategoria: Klasyka
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-87-28-11050-8
Rozmiar pliku: 401 KB

FRAGMENT KSIĄŻKI

KOCHANY POETO RUIN!

_Pozwól, że pisząc do ciebie zacznę od apologu, który mi opowiedziano nad Salaminy zatoką. Stary i ślepy harfiarz z wyspy Scio przyszedł nad brzegi Morza Egejskiego, a usłyszawszy z wielkim hukiem łamiące się fale; myślał, że szum ów pochodził od zgiełku ludzi, którzy się zbiegli pieśni rycerskich posłuchać._ — _Oparł się więc na harfie i śpiewał pustemu morza brzegowi: a kiedy skończył, zadziwił się, że żadnego ludzkiego głosu, żadnego westchnienia, żadnego pieśń nie zyskała oklasku. Rzucił więc harfę precz daleko od siebie, a te fale, które śpiewak mniemał tłumem ludzkim, odniosły złote pieśni narzędzie i położyły mu je przy stopach. I odszedł od harfy swojej smutny Greczyn nie wiedząc, że najpiękniejszy rapsod nie w sercach ludzi, ale w głębi fal Egejskiego Morza utonął._

_Kochany Irydionie! ta powiastka o falach i harfiarzu zastąpi wszelką do Balladyny przemowę. Wychodzi na świat Balladyna z ariostycznym uśmiechem na twarzy, obdarzona wnętrzną siłą urągania się z tłumu ludzkiego, z porządku i z ładu, jakim się wszystko dzieje na świecie, z nieprzewidzianych owoców, które wydają drzewa ręką ludzi szczepione. Niech naprawiacz wszelkiego bezprawia Kirkor pada ofiarą swoich czystych zamiarów; niech Grabieć miłuje kuchnią Kirkora; niechaj powietrzna Goplana kocha się w rumianym chłopie, a sentymentalny Filon szuka umyślnie męczarni miłosnych i umarłej kochanki; niechaj tysiące anachronizmów przerazi śpiących w grobie historyków i kronikarzy: a jeżeli to wszystko ma wnętrzną siłę żywota, jeżeli stworzyło się w głowie poety podług praw boskich, jeżeli natchnienie nie było gorączką, ale skutkiem tej dziwnej władzy, która szepce do ucha nigdy wprzód nie słyszane wyrazy, a oczom pokazuje nigdy, we śnie nawet, nie widziane istoty; jeżeli instynkt poetyczny był lepszym od rozsądku, który nieraz tę lub ową rzecz potępił: to Balladyna wbrew rozwadze i historii zostanie królową polską_ — _a piorun, który spadł na jej chwilowe panowanie, błyśnie i roztworzy mgłę dziejów przeszłości. Uśmiechną się teraz, Irydionie, bo oto naśladując francuskich poetów: powiem ci, że Balladyna jest tylko epizodem wielkiego poematu w rodzaju Ariosta, który ma się uwiązać z sześciu tragedii, czyli kronik dramatycznych. Cienił już różne ludzi niebyłych wyszły ze mgły przedstworzenia i otaczają mnie ciżbą gwarzącą: potrzeba tylko, aby się zebrały w oddzielne tłumy, ażeby czyny ich ułożyły się w postacie piramidalne wypadków, a jedną po drugiej garstkę na świat wypychać będę; i sprawdzą się może sny mego dzieciństwa. Bo ileż to razy patrząc na stary zamek, koronujący ruinami górę mego rodzinnego miasteczka, marzyłem, że kiedyś w ten wieniec_ _wyszczerbionych murów nasypię widm, duchów, rycerzy; że odbuduję upadłe sale i oświecę je przez okna ogniem piorunowych nocy, a sklepieniom każę powtarzać dawne Sofoklesowskie „niestety!” A za to imię moje słyszane będzie w szumie płynącego pod górą potoku, a jakaś niby tęcza z myśli moich unosić się będzie nad ruinami zamku._ — _O! nie mów mi, że z dzwonków polnych większa ozdoba ruinom niż z tego wieńca myśli, w który je ubierze poeta: — bo choć róże rosnące na ruinach pałacu Nerona rozwidniały nam pięknie te gruzy: to jednak jaśniej mi je oświecił ów duch Irydiona, któregoś ty pod krzyżem w Kolosseum położył i nakrył złotymi skrzydłami anioła._

_Tak więc, kiedy ty dawne posągowe Rzymian postacie napełniasz wulkaniczną duszą wieku naszego; ja z Polski dawnej tworzę fantastyczną legendę, z ciszy wiekowej wydobywam chóry prorockie_ — _i na spotkanie twojej czarnej, piorunowej, dantejskiej chmury prowadzę lekkie, tęczowe i ariostyczne obłoki, pewny, że spotkanie się nasze w wyższej krainie nie będzie walką, ale tylko grą kolorów i cieni, z tym smutnym dla mnie końcem, że twoja chmura, większym wichrem gnana i pełniejsza piorunowego ognia, moje wietrzne i różnobarwne obłoki roztrąci i pochłonie._

_Doniosły mi sylfy, żeś powędrował teraz odwiedzić Etnę czerwoną: posłałem natychmiast Skierkę, aby ci na drodze wszystkie pootwierał kwiaty i wszystkie gwiazdy nad tobą zapalił; za to przez wdzięczność, stanąwszy na szczycie wulkanu, spojrzyj na mórz rozległe błękity i pomyśl, że niedawnymi czasy przez te zwierciadła wędrował okręt mój, jak łabędź żaglami nakryty. Powiedz, czy nie dojrżysz jakiego rysu na fali, jakiego śladu po zniknionym okręcie? Księża wtenczas śpiewali hymn do Najświętszej Panny, a ja stałem z wlepionymi w ogień Etny oczyma, smutny, że mnie fala znów tylko do Europy odnosiła. Słuchaj w ciszy powietrznej, czy echo tego hymnu, który mi serce uciszał, nie drga dotąd w kryształowej atmosferze? Szukaj mojego śladu w powietrzu i na fali, a jeśli o mnie na fali i w powietrzu nie słychać, to znajdź mnie w sercu twoim i niech ja będę jeszcze z tobą przez jedną godzinę._

_Wszak darem to jest Boga, że my umiemy myślą latać do siebie w odwiedziny._

_Rozpisałem się długo, a zamierzyłem był tylko napisać_

_Autorowi_ Irydiona
_na pamiątkę
_Balladynę

poświęca/ Juliusz Słowacki

_Paryż, d. 9 lipca 1839 r._OSOBY:

-

pustelnik — Popiel III wygnany
-

kirkor — pan zamku
-

matka — wdowa
-

balladyna, alina — jej córki
-

filon — pasterz
-

grabiec — syn zakrystiana
-

fon kostryn — naczelnik straży w zamku Kirkora
-

gralon — rycerz Kirkora
-

kanclerz
-

wawel — dziejopis 1
-

faź
-

Poseł ze stolicy Gnezna
-

Oskarżyciel sądowy
-

Lekarz koronny
-

Pany — rycerze — służba zamkowa — wieśniacy — dzieci.

OSOBY FANTASTYCZNE:

-

goplana — nimfa, królowa Gopła
-

chochlik
-

skierka

_Za czasów bajecznych, koło jeziora Gopła._AKT PIERWSZY

SCENA I

_Las blisko jeziora Gopła_ — _chata pustelnika ustrojona kwiatami i bluszczem._ — kirkor _wchodzi w karaceńskiej zbroi2, bogato ubrany, z orlimi skrzydłami..._

KIRKOR

_sam_

Rady zasięgnąć warto u człowieka,

Który się kryje w tej zaciszy leśnej;

Pobożny starzec — ma jednak w rozumie

Nieco szaleństwa: ilekroć mu prawisz 3

O zamkach, królach, o królewskich dworach,

To jak szalony od rozumu błądzi,

Miota przekleństwa, pieni się, narzeka;

Musiał od królów doznać wiele złego,

I z owąd został przyjacielem gminu 4 .

_stuka do celi_

Puk! puk! puk!

GŁOS Z CELI

Kto tam?

KIRKOR

Kirkor.

PUSTELNIK

_wychodząc z celi_

Witaj synu...

Czego chcesz?

KIRKOR

Rady.

PUSTELNIK

Zostań pustelnikiem.

KIRKOR

Gdybym podstarzał dziesiątym krzyżykiem 5 ,

Może bym w smutne schronił się dąbrowy;

Ale ja młody, pan czterowieżowy,

Przemyślam dzisiaj, jak by się ożenić...

Poradź mi, starcze.

PUSTELNIK

Lat dwadzieścia z górą

Jak żyję w puszczy...

KIRKOR

Cóż stąd?

PUSTELNIK

Więc ocenić

Ludzi nie mogę — ani wskazać, którą

Weźmiesz dziewicę.

KIRKOR

Te, co rozkwitały

Z dzieciństwa pączków, gdyś ty żył na świecie,

Są dziś pannami... czerwony li biały

Pączek na róży, taka będzie róża...

Przypomnij niegdyś najpiękniejsze dziecię,

Białą, jak w ręku anielskiego stróża

Kwiat lilijowy — niech jej słowik śpiewny

Zazdrości głosu, a synogarlic 6

Wiernością zrówna... gdzie taka dziewica,

Wskaż mi, o starcze? Mówią, że królewny

Słyną wdziękami?

PUSTELNIK

Nieba! to ród węża.

Żona zbrodniami podobna do męża,

Córki do ojca, a do matek syny;

Jak w jednym gnieździe skłębione gadziny.

O bogdaj piorun!...

KIRKOR

Nie przeklinaj.

PUSTELNIK

Młody,

Przeklinaj ze mną — oni klątwy warci.

Bogdaj doznali, co pomór 7 i głody!

Bogdaj piorunem na poły pożarci,

Padając w ziemi paszczą rozdziawioną,

Proch mieli płaszczem, a węża koroną.

Bogdaj! — Klnąc zbójcę potargałem siły,

Wściekłem się jako brytan uwiązany.

Bo też ja kiedyś byłem pan nad pany,

Stutysiącznemu narodowi miły,

Żyłem w purpurze 8 , dziś noszę łachmany;

Muszę przeklinać. Miałem dziatek 9 troje,

Nocą do komnat weszli brata zbóje,

Różyczki moje trzy z łodygi ścięto!

Dziecinki moje w kołyskach zarżnięto!

Aniołki moje!... wszystkie moje dzieci!

KIRKOR

Któż jesteś, starcze?

PUSTELNIK

Ja... Król Popiel trzeci...

KIRKOR

_schyla kolano_

Królu mój!

PUSTELNIK

Któż mię z żebraki rozezna?...

KIRKOR

Uzbrajam chamy 10 i lecę do Gnezna

Mścić się za ciebie...

PUSTELNIK

Młodzieńcze, rozwagi!

KIRKOR

Bezprawie gorzej od Mojżesza plagi 11

Kala tę ziemię i prędzej się szerzy;

Popiel, skalany dzieci krwią niewinną,

Niegodny rządzić tłumowi rycerzy.

Niech więc się stanie, co się stać powinno,

Pod okiem Boga, na tej biednej ziemi.

PUSTELNIK

Czy ty skrzydłami anioła złotemi

Z nieba zleciałeś?

KIRKOR

Na barkach orlicy

Para tych białych skrzydeł wyrastała;

Gdy na rycerskiej są naramiennicy,

Będzież–li rycerz mniej niż owa biała

Ptaszyna ludziom użyteczny? — ma–li

Gadom przepuszczać rycerz uskrzydlony

Orła piórami?

PUSTELNIK

O mężu ze stali!

Ty jesteś z owych, którzy walą trony.

KIRKOR

Ty wiesz, jak nasza ziemia wszeteczeństwem

Króla skalana. Wiesz, jak Popiel krwawy

Pastwi się coraz nowym okrucieństwem...

Zaczerwienione krwią widziałem stawy:

Król żywi karpie ciałem niewolników.

Nieraz wybiera dziesiątego z szyków

I tnąc w kawały, ulubionym rybom

Na żer wyrzuca; resztę ciał wymiata

Na dworskie pola i czerwonym skibom

Ziarno powierza. Sąsiad ziemię kata

Na pośmiewisko zwie Rusią Czerwoną.

Dotąd żyjącym pod Lecha koroną

Bóg dawał żniwo szczęścia niezasiane,

Lud żył szczęśliwy; dzisiaj niesłychane

Pomory, głody sypie Boża ręka.

Ziemia upałem wysuszona pęka;

Wiosenne runa złocą się, nim ziarno

Czoła pochyli, a wieśniacy garną

Sierpami próżne tylko włosy żyta.

Ta sama Polska, niegdyś tak obfita,

Staje się co rok szarańczy szpichlerzem;

Niegdyś tak bitna, dziś bladym rycerzem

Z głodami walczy i z widmem zarazy.

PUSTELNIK

Ach jam przeklęty! przeklęty! trzy razy

Przeklęty! winien jestem nieszczęść ludu.

KIRKOR

Jako, tyś winien?...

PUSTELNIK

Z rozlicznego cudu

Korona Lecha sławną niegdyś była,

W niej szczęścia ludu, w niej krainy siła

Cudem zamknięta... oto ja, wygnany,

Lud pozbawiłem tej korony.

KIRKOR

Starcze?...

PUSTELNIK

Korona brata mego jak liczmany

Fałszywa... moja pod spróchniałe karcze

Lasu wkopana... miałem ją do grobu

Ponieść za sobą.

KIRKOR

Skądże tej koronie

Cudowna włada?

PUSTELNIK

Ku ojczystej stronie

Wracali niegdyś od Betleem żłobu

Święci królowie — dwóch Magów i Scyta 12 .

Ów król północny zaszedł w nasze żyta,

Zabłądził w zbożu jak w lesie — bo zboże

Rosło wysokie jak las w kraju Lecha;

Więc zabłądziwszy rzekł: „Wyprowadź, Boże!”

Aż oto przed nim odkrywa się strzecha

Królewskiej chaty — bo Lech mieszkał w chacie. —

Wszedł do niej Scyta i rzekł: „Królu! bracie!

Idę z Betleem, a gwiazda błękitna

Twoich bławatków ciągle szła przede mną,

Aż tu zawiodła”. — Lech rzekł: „Zostań ze mną.

Kraina moja szczęśliwa i bitna,

Jeśli chcesz, to się tą ziemicą z tobą

Dzielę na poły”. — Scyta rzekł: „Zostanę,

Lecz kraju nie chcę, bo ziemie złamane

Rozgraniczają się krwią i żałobą

Dzieci i matek”. Więc razem zostali;

Ale to długa powieść...

KIRKOR

Mów! mów dalej!

PUSTELNIK

Więc jako dawniej czynili mocarze,

Z Lechem się mieniał Scyta na obrączki;

A pokochawszy mocniej sercem, w darze

Dał mu koronę... stąd nasza korona.

Zbawiciel niegdyś wyciągając rączki

Szedł do niej z matki zadumanej łona

I ku rubinom podawał się cały

Jako różyczka z liści wychylona,

I wołał: caca! i na brylant biały

Różanych ustek perełkami świecił.

KIRKOR

O biedny kwiatku! na toż ty się kwiecił,

By cię na krzyżu ćwiekami przybito?

Czemuż nie było mnie tam na Golgocie,

Na czarnym koniu, z uzbrojoną świtą!

Zbawiłbym Zbawcę — lub wyrąbał krocie 13

Zbójców na zemstę umarłemu.

PUSTELNIK

Synu!

Bóg weźmie twoją pochopność do czynu

Za czyn spełniony. Wróćmy w nasze czasy.

Gdy mię brat wygnał, uniosłem w te lasy

Świętą koronę…

KIRKOR

Wróci ona! wróci!

Przysięgam tobie... Lecz...

PUSTELNIK

Co chcesz powiadać?

KIRKOR

Nim Kirkor w przepaść okropną się rzuci

Szukając zemsty — chcę — chciałbym cię badać,

Na jakim pieńku zaszczepić rodowe

Drzewo Kirkorów, aby kiedyś nowe

Plemię rycerzy tronu twego strzegło?

Kogo wprowadzić w podwoje zamkowe

Z żony imieniem?

PUSTELNIK

Tylu ludzi biegło

Z pierścionkiem ślubnym za marą 14 wielkości,

A prawie wszyscy wzięli kość niezgody

Zamiast straconej z żebra swego kości 15 .

Postąp inaczej — ty szlachetny, młody;

Niechaj ci pierwsza jaskółka pokaże,

Pod jaką belką gniazdo ulepiła;

Gdzie okienkami błysną dziewic twarze,

A dach słomiany, tam jest twoja miła.

Ani się wahaj, weź pannę ubogą,

Żeń się z prostotą, i niechaj ci błogo

I lepiej będzie, niżbyś miał z królewną...

KIRKOR

Tak radzisz, starcze?

PUSTELNIK

Idź, synu, na pewno

Do biednej chaty — niechaj żona karna,

Miła, niewinna...

KIRKOR

Jaskółeczko czarna!

Ptaszyno moja, gdzie mię zaprowadzisz?

PUSTELNIK

Słuchaj mię, synu...

KIRKOR

Starcze, dobrze radzisz...

Prowadź, jaskółko!

_Odchodzi_kirkor.

PUSTELNIK

_sam_

O! ci młodzi ludzie,

Odchodzą od nas i wołają głośno:

Idziemy szukać szczęścia. Więc my, starce,

Cośmy przebiegli po tej biednej ziemi,

A nigdy szczęścia w życiu nie spotkali;

Możeśmy tylko szukać nie umieli…

Idź! idź! idź, starcze, do pustelnej celi…

_chce wchodzić do celi_ — _i zatrzymuje się na progu_

_Wchodzi_filon , _pasterz... zamyślony— fantastycznie we wstążki i kwiaty ubrany._

FILON 16

_zegzaltacją_

O! złote słońce! drzewa ukochane!

O! ty strumieniu, który po kamykach

Z płaczącym szumem toczysz fale śklane!

Rozmiłowane w jęczących słowikach

Róże wiosenne! z wami Filon skona!

Bo Filon marzył los Endymijona 17 ,

Marzył, że kiedyś po blasku miesiąca

Biała bogini, różami wieńczona,

Z niebios błękitnych przypłynie, i drżąca

Czoło pochyli, a koralowemi

Ustami usta moje rozpłomieni.

Ach! tak marzyłem! Ale na tej ziemi

Nie ma Dyjanny. Samotny uwiędnę

Jako fijołek — albo kwiat jesieni.

PUSTELNIK

Co znaczą owe narzekania zrzędne?

Młody szaleńcze, gdzie zimny rozsądek?

Wywracasz świata boskiego porządek,

A że ty chciwy Akteon 18 wanien,

Czekasz na ziemi anielskiego bóstwa:

Dlatego tyle zestarzałych panien

Dotąd się mężów swych nie doczekały;

Szukaj kochanki na ziemi.

FILON

Świat cały

Na próżno zbiegłem przeglądając mnóstwa

Dziewic śmiertelnych. Nieraz wzrok łakomy

Śledził spod złotej kapeluszów słomy

Żniwiarek twarze, podobne czerwienią

Makom zbożowym. Nieraz poglądam

Na białe płótna, łąk jasną zielenią

Słońcu podane; rojąc serca szałem,

Że z bieli płócien jako z morskiej piany

Alabastrowa 19 miłości bogini

Wyjdzie na słońce. Ach! tak obłąkany,

Żyłem na świecie jako na pustyni;

Nienasycony, dumający, rzewny.

Byłem na dworach, widziałem królewny

Podobne gwiaździe Wenus 20 , co wynika

Wieczorem z nieba różowego zorzą,

Zaczerwieniona, ale bez promyka.

Serca nie mają, a sercem się drożą 21

Więcej niż koron brylantami.

PUSTELNIK

Głupcze!

Niedoścignionych gwiazd szalony kupcze!

Ty, co na dworach szukałeś kochanki:

Precz! precz ode mnie, kwiecie beznasienny,

Studniom niezdatny jak stłuczone dzbanki,

Światowi jako słońca blask jesienny

Bezużyteczny. Skoro na tron wrócę,

Zamknę cię w szpital szalonych lub rzucę

Na bakalarską 22 ławę między dzieci.

FILON

Mój dobry ojcze! niechaj ci Bóg świeci!

Musisz być chory, gadasz nieprzytomnie.

PUSTELNIK

Wszyscy szaleńcy zlatują się do mnie,

A wszyscy marzą o królewskich dworach,

Myślą o królach, a kryją się w borach,

I jęczą, jęczą jak oślepłe sowy.

FILON

Wsadź, starcze, głowę w strumień kryształowy,

Może ochłonie.

PUSTELNIK

Woda nie obmyje

Na moim czole czerwonego pasu.

Widzisz! czy widzisz, jak korona ryje?

Dwudziestoletnie życie w głębi lasu

Nie zagoiło rany. Pas na czole,

A drugi taki pas mi serce płata;

Ten od korony,

_pokazując na serce_

ten od mieczów kata.

O! moje dzieci! o! sieroctwa bole!

O! moja przeszłość!

FILON

Nudzi mię ten stary,

W głowie ma jakieś bezcielesne mary,

Pewnie oszalał samotnością, postem.

PUSTELNIK

Cierpienie myśli jest kolącym ostem,

Lecz rzeczywistość... o! ta jak żelazo

Rani, zabija...

FILON

O tym inną razą

Mówić będziemy, a przekonam ciebie,

Że smutek serca...

PUSTELNIK

Niechaj cię pogrzebie,

Mdława istoto. Nic niech nic zabije;

A twój grobowiec zamknie nic.

FILON

O luba!

Nie znaleziony twój obraz

_pokazując na serce_

tu żyje!

Nieznalezienie gorsze niźli zguba;

Jam cię nie znalazł, a widzę przed sobą!

Idę do lasu, gdzie będę sam — z tobą...

Błogosławiony wyobraźni cudzie,

Ty mnie ocalasz!

_odchodzi w las_

PUSTELNIK

Jak szaleją ludzie!

_wchodzi do celi_

SCENA II

_Inna część lasu_ — _widać jezioro Gopło._

skierka _i_chochlik _wchodzą._

SKIERKA

Gdzie jest Goplana, nasza królowa?

CHOCHLIK

Spi jeszcze w Gople.

SKIERKA

I woń sosnowa,

I woń wiosenna nie obudziła

Królowej naszej? woń taka miła!

Czyliż nie słyszy, jak skrzydełkami

Czarne jaskółki biją w jezioro

Tak, że się całe zwierciadło plami

W tysiące krążków?

CHOCHLIK

Zanadto skoro

Zbudzi się jędza i będzie

Do pracy nas zaprzęgać. To w puste żołędzie

Wkładać jaja motylic — to pomagać mrówkom

Budującym stolice i drogi umiatać

Do mrównika wiodące... to majowym krówkom

Rozwiązywać pancerze, aby mogły latać,

To zwiedzać pszczelne ule i z otwartej księgi

Czytać prawa ulowe lub rotę przysięgi

Na wierność matce pszczelnej od zrodzonej pszczółki;

To na trzcinę jeziora zwoływać jaskółki

I uczyć budownictwa pierworoczne matki.

Już zamykać stawiane na ptaszęta klatki,

Nim jaki biedny ptaszek uwięźnie w zapadni,

Na przekor ptasznikowi; już to pani sroce

Ciągle trąbić do ucha naukę: nie kradnij;

Albo wróblowi wmawiać, że pięknie świegoce,

Aby ciągle świegotał nad wieśniaczą chatą…

Pracuj jak koń pogański, pracuj całe lato,

A zimą spij u chłopa za brudnym przypieckiem,

Między garnkami, babą szczerbatą i dzieckiem.

SKIERKA

Bo też ty jesteś leniwy, Chochliku!

_patrzy na jezioro_

Ach, patrz! na słońca promyku

Wytryska z wody Goplana;

Jak powiewny liść ajeru,

Lekko wiatrem kołysana;

Jak łabędź, kiedy rozwinie

Uśnieżony żagiel steru,

Kołysze się — waha — płynie.

I patrz! patrz! lekka i gibka,

Skoczyła z wody jak rybka,

Na nezabudek 23 warkoczu

Wiesza się za białe rączki,

A stopą po fal przezroczu

Brylantowe iskry skrzesza.

Ach czarowna! któż odgadnie,

Czy się trzyma z fal obrączki?

Czy się na powietrzu kładnie?

Czy dłonią na kwiatach się wiesza?

CHOCHLIK

Ona ma wianek na głowie...

Czy to kwiaty? czy sitowie?

SKIERKA

O nie... to na włosach wróżki

Uśpione leżą jaskółki.

Tak powiązane za nóżki

Kiedyś, w jesienny poranek,

Upadły na dno rzeczułki:

Rzeczułka rzuciła wianek,

Wianek czarny jak hebany

Na złote włosy Goplany.

CHOCHLIK

Radzę ci, uciekajmy, mój Skierko kochany,

Wiedźma gotowa zaraz nową pracę zadać.

Albo obracać młyny, skąd woda uciekła

Biednemu młynarzowi, lub każe spowiadać

Leniwego szerszenia, nim pójdzie do piekła

Za kradzież słodkich miodów... lub malować pawie

SKIERKA

Więc uciekaj... ja się bawię... Promienie słońca przenikły

Jaskółeczek mokre piórka...

Ożyły — pierzchły — i znikły

Jak spłoszonych wróbli chmurka

Królowa nasza bez ducha.

Zadziwiona stoi, słucha;

Nie śmie wiązać i zaplatać

Kos rozwianych, nie wie, czemu

Wianeczkowi uwiędłemu

Przyszło ożyć? skąd mu latać? Goplano! Goplano! Goplano!

_Wchodzi_goplana .

GOPLANA

Narwy mi róż, Chochliku! poleciał mój wianek.

CHOCHLIK

Już się zaczyna praca.

chochlik _odchodzi mrucząc._

GOPLANA

Czy to jeszcze rano?

SKIERKA

Pierwsza wiosny godzina.

GOPLANA

Ach! gdzież mój kochanek?

SKIERKA

Co mi rozkażesz, królowo?

Zadaj piękną jaką pracę.

Winąć tęczę kolorową,

Albo budować pałace,

Powojami wiązać dachy.

I opierać kwiatów gmachy

Na kolumnach malw i dzwonów

Lazurowych.

GOPLANA

_zamyślona_

Nie!

SKIERKA

Chcesz tronów

Z wypłakanych nieba chmurek?

Czy ci przynieść pereł sznurek?

Z owych pereł, które dają

Lep na ptaszki; ale mają

Takie blaski, takie wody,

Jak kałakuckie jagody.

Chcesz? lecę na trzęsawice 24 ,

Dojrzę — dogonię — pochwycę —

Błędnego moczar ognika;

I zaraz w lilijkę białą

Oprawię jak do świecznika,

I nakryję białym dzwonkiem,

By ci świecił... Czy to mało?

Rozkaż, pani! Co pod słonkiem,

Co na ziemi, wszystko zniosę:

Drzewa, kwiaty, światło, rosę.

Co nad ziemią, w ziemi łonie:

Dźwięki, echa, barwy, wonie,

Wszystko, o czym kiedy śniły

Myśli twoje w jezior burzy

Kołysane.

GOPLANA

Skierko miły,

Ja się kocham.

SKIERKA

W czym? czy w róży

Bezcierniowej? czy w kalinie?

W czterolistnej koniczynie?

Może w kwiatku: „niech Bóg świeci”,

Który posadzi macocha

Na grobie mężowskich dzieci?

Może w Magdaleny nitce,

Co bez wiatru leci płocha?

Może w białej margieritce,

Co piątym listkiem: „nie kocha”

Zabiła młodą pasterkę?

W czym się kochasz? poszlij Skierkę,

A przyniesie ci kochanka,

I wplecie do twego wianka,

I będziesz go wiecznie miała,

Pieściła i całowała

Do przyszłej wiosny poranka,

Do drugiego kwiatów wieku.

GOPLANA

Ach! ja się kocham, kocham się w człowieku!

SKIERKA

To ludzkie czary.

GOPLANA

Tej zimy, gdym usnęła

Na skrysztalonym łożu, światło mię jakieś

Z głuchego snu gwałtownie ocuciło.

Otwieram oczy — patrzę... płomień czerwony

Jako pożaru łuna bije przez lody

I słychać głuchy huk. Rybacy to rąbali

Przełomkę biednym rybkom zdradliwą... Nagle

Okropny krzyk — w przełomkę człowiek pada.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij