Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Between Us. Silence - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
21 czerwca 2026
2699 pkt
punktów Virtualo

Between Us. Silence - ebook

Ana od lat żyje według prostych zasad: nie przywiązuj się, nie angażuj, znikaj. Jako fotografka nauczyła się być niewidoczna, obserwować cudze emocje i nigdy nie ujawniać własnych. Kontrakt życia w Seulu wydaje się spełnieniem marzeń. Świat k-popu, ekskluzywny dostęp i zero miejsca na uczucia.

Cha Chanmin ma wszystko, o czym inni mogą tylko śnić. Jako lider jednego z najpopularniejszych zespołów k-popowych perfekcyjnie odgrywa swoją rolę, na scenie i poza nią. W świecie pełnym blasku i kontroli nie ma miejsca na słabość ani na prawdziwą bliskość. Aż do momentu, gdy spotyka ją.

Między nimi rodzi się coś, czego nie da się uchwycić w kadrze ani ukryć za maską. Wspólna przestrzeń, niedopowiedziane spojrzenia i emocje, które nigdy nie miały prawa się pojawić. Bo w ich świecie obowiązuje jedna zasada: to tylko praca. Tyle że niektóre historie zaczynają się właśnie tam, gdzie kończą się zasady. Bo to, co najważniejsze, często kryje się pomiędzy.

„Between Us. Silence” to romans o zakazanych uczuciach, samotności w blasku reflektorów i odwadze, by w końcu usłyszeć własny głos. Idealna dla czytelniczek kochających emocjonalne historie, slow burn i k-pop.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Romans
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-7995-649-4
Rozmiar pliku: 875 KB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PROLOG

Cha Chanmin przemierzał puste korytarze galerii, ukryty pod daszkiem czapki. Luźne, sportowe ubrania pozwalały mu zachować anonimowość.

Fotografie pozwalały Chanminowi zajrzeć do życia, które wydawało mu się nieosiągalne. Nieważne, kto trzymał aparat, ważne, że mógł zobaczyć wszystko to, czego tak pragnął. Życie, które go ominęło. Dzięki podglądaniu rzeczywistości tak odmiennej od jego własnej, był lepszym artystą, ale też właśnie to pozwoliło zachować mu w sobie coś z normalnego człowieka… Zrozumiał to już dawno temu. A ta świadomość ciążyła mu niczym kamień.

Z roku na rok presja narastała coraz bardziej i chociaż starał się sobie z nią poradzić, czuł, że zbliża się do granicy. Poświęcił wszystko, by stać się idolem – trenował, odkąd skończył dziewięć lat, tylko po to, by dostać się do największej wytwórni k-popowej w Seulu. Nie znał innego życia. Nigdy by nie przypuszczał, że w podążaniu za marzeniem to właśnie szarej codzienności zacznie brakować mu najbardziej. Im wyżej wspinali się podopieczni wytwórni, tym więcej od nich wymagano, a on, by chronić pozostałych, brał na swoje barki wciąż o wiele za dużo. Coraz częściej brakowało mu tchu, jednak… nie umiał zwolnić. Nie po to tak ciężko pracował.

Dlatego najbardziej na świecie bał się dwóch rzeczy – tego, że zawiedzie innych, i tego, że kiedyś dojdzie do kresu swoich możliwości. Sztuka pozwalała znaleźć oddech, odzyskać równowagę i kraść cudze fragmenty normalności. Dlatego wciąż szukał nowych miejsc, kolekcjonował je niczym własne wspomnienia.

Pewnie nigdy nie dowiedziałby się o istnieniu tej konkretnej galerii, gdyby wczoraj podczas wieczornego joggingu nie przebiegał w okolicy. To właśnie wtedy, na wystawie zamkniętego już lokalu, zobaczył proste, utrzymane w odcieniach ciemnej szarości zdjęcie. Zdjęcie, o którym myślał całą noc i przez które od razu po przebudzeniu postanowił udać się tam, gdzie wypatrzył ten tak interesujący go przedmiot.

Nie chodziło nawet o to, że dziewczyna na fotografii była piękna. Chanmin właściwie nie zwrócił nawet uwagi na jej wygląd. Widział tylko wielkie oczy, przepełnione taką mieszanką emocji, że musiał zobaczyć je jeszcze raz.

To zdjęcie miało jakieś ukryte znaczenie, przyciągało go niczym ogień ćmę. Chciał móc je ujrzeć w odpowiednim formacie i sam nie rozumiał dlaczego. Dotarł do galerii, a wtedy rozejrzał się wokół po zdjęciach, które ewidentnie wyszły spod tej samej ręki. Fotografie na wystawie – portrety w odcieniach szarości lub sceny uchwycone z dystansu – wyglądały jak zatrzymane w czasie wspomnienia. Proste, ale przepełnione emocjami. Tuż obok każdej fotografii wisiało mniejsze, które było zbliżeniem na to, co artysta chciał podkreślić. Dłoń zaciskająca się na karku. Zmarszczki wywołane uśmiechem, okalające oko starszego mężczyzny. Rozwiane kobiece włosy, w których grają promienie zachodzącego słońca. Te zdjęcia były już w kolorze, ale przez delikatność barw i subtelność chwili, Chanmin czuł, że stanowią jedność z całością ekspozycji.

Cha przesuwał się powoli, podziwiał prostotę, brak zbędnej obróbki, ale… jednocześnie zdawał sobie sprawę, że swędzenie z tyłu jego głowy nie ustąpi, dopóki nie stanie przed fotografią, która ściągnęła go do galerii. Dopiero gdy dotarł do celu, uświadomił sobie trzy rzeczy.

Po pierwsze, to właśnie to zdjęcie było najciemniejsze ze wszystkich. Szarość z łatwością można było pomylić z czernią. Dziewczyna potraktowała obiektyw jak lustro. Przejeżdżała po wargach wacikiem, zmywając makijaż, a ruch ten sprawił, że resztki pomadki roztarły się i stworzyły delikatną smugę. Usta z jednej strony były uniesione w subtelnym uśmiechu, z drugiej zaś lekko opadły, jakby pociągnięte ciężarem szminki. Jednak nawet ten specyficzny półuśmiech nie mógł przyćmić tego, co kryło się w jej oczach. Bo gościły w nich żal, smutek i rezygnacja. Jeżeli to prawda, że oczy są zwierciadłem duszy, to reszta była tylko pozorem, który modelka próbowała zetrzeć. I właśnie to go tak przyciągnęło. Fakt, że tak dobrze ją rozumiał. Nie był w stanie zliczyć, ile razy wraz z makijażem ścierał z siebie maskę, którą nosił przez cały dzień. Jak bardzo bolało go wtedy patrzenie na własne oblicze w lustrze.

Po drugie, to nie była modelka. A przynajmniej nie tylko.

Prawda o Tobie.

Ana Kowalsky

Autoportret

Dopiero przeczytawszy informacje na tabliczce, Cha Chanmin zorientował się, że nie patrzy na anonimową modelkę. Nie, miał przed sobą autorkę tych wszystkich zdjęć. Rozejrzał się jeszcze raz po galerii, przyglądając się każdej fotografii ponownie. Czuł, jak prawda i prostota zdjęć przenikają go na wskroś, a pomysł pojawił się w jego głowie, jakby czekał tam już od dawna.

Przyglądając się ponownie zdjęciu przed sobą, wyciągnął powoli telefon i wybrał numer, nie wahając się nawet chwili.

– _Szefie, mam sprawę_ – rzucił po koreańsku do słuchawki, gdy po czterech sygnałach usłyszał głos rozmówcy. – _Tak, wszystko w porządku. Tak, występy idą zgodnie z planem. Wrócimy do Korei zgodnie z harmonogramem, za półtora tygodnia. Dzwonię w innej sprawie_ – powiedział, nie przestając wpatrywać się w oczy dziewczynie. – _Ostatnio rozmawialiśmy o sposobach na zmianę naszego wizerunku. Myślę, że właśnie wpadłem na coś, co może podkreślić nasze indywidualne osobowości, pokazać, kim jesteśmy poza sceną. Udowodnić, że jesteśmy ludźmi_. – Chanmin słuchał przez moment, kilka razy kiwając głową. – Tak, myślę, że tak. _Wyślę szczegóły jeszcze dzisiaj._

Zakończył rozmowę, jednak nie schował telefonu do kieszeni spodni. Przeszedł się raz jeszcze wzdłuż wystawy, by sfotografować każde zdjęcie, nie pomijając tabliczki informacyjnej z nazwiskiem artystki.

Wychodząc z galerii, miał świadomość, że spędził w niej kilka chwil za długo. W środku było już kilkoro zwiedzających, a ruch na ulicy znacznie się zwiększył. Tak jak szansa, że ktoś go rozpozna. Odruchowo jeszcze bardziej naciągnął czapeczkę na oczy i ruszył przed siebie, garbiąc lekko sylwetkę.

Skupiony na swoich myślach prawie zderzył się z dziewczyną, która podążała w przeciwnym niż on kierunku.

Czarne, przetarte w kolanach jeansy oraz białe trampki i dopasowany do nich kolorem t-shirt sprawiały, że dziewczyna przemykała wśród ludzi równie niezauważenie co Cha w swojej bluzie i bejsbolówce. Tylko jeden akcent mógł zwrócić uwagę, ale Chanmin był za bardzo pochłonięty kiełkującym w głowie pomysłem, by zauważył aparat fotograficzny, który dziewczyna trzymała w ręce.

Bo wreszcie po trzecie, zrobi wszystko, by się udało. I chociaż nie chciał tego przed sobą przyznać, to te wielkie oczy, które tak go zaintrygowały, były jednym z powodów, przez które nie był w stanie odpuścić. Musiał przekonać do swojej koncepcji wszystkich pozostałych, i to przekonać ich jak najszybciej.

Wiedział nawet, z kim będzie problem – ale nie zamierzał się poddać.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij