-
nowość
Bez interpretatora - ebook
Bez interpretatora - ebook
Telefon Faniaka nie zachował głosu słyszanego przez wszystkich. Analogowa taśma odtworzyła za to słowa, których nikt jeszcze nie wypowiedział. Teraz na odwrocie starej fotografii pojawia się instrukcja: „BEZ INTERPRETATORA”. Śledztwo łączy współczesny niemiecki projekt podlodowy TRIPLE, norweską sieć obserwacyjną TONe oraz prawdziwe kolekcje Johna Dougalla Metcalfe’a i Waltera Sullivana w Bibliotece Kongresu. Bohaterowie szukają różnicy między wiadomością odebraną, poprawioną i nadaną — bez zakładania z góry, że każda zmiana oznacza cenzurę. Najbardziej niepokojący trop prowadzi do katastrofy George One podczas operacji Highjump i trzech ludzi, którzy zginęli w Antarktydzie. Co mogło zniknąć z pierwszej wersji meldunku? „Bez interpretatora” to czwarta, samodzielna część serii „Punkty Styku – Ziemski Kosmos”: thriller śledczy i science fiction uzupełnione dossier oddzielającym fakty, hipotezy oraz fikcję literacką.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Science Fiction |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| Rozmiar pliku: | 2,8 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
SERIA SPECJALNA: ADMIRAŁ BYRD
Rembertów, 3 września 2026 roku
Jedenaście osób wysłało z operacji Highjump dwa tysiące jedenaście depesz.
My szukaliśmy tej, której nikt nie powinien był poprawiać.
O szóstej czterdzieści siedem rano nie wiedziałem jeszcze o żadnej z nich. Stałem boso w kuchni i próbowałem odkleić od blatu kopertę, którą Ania zostawiła wieczorem na mokrej ceracie.
Nocowała u mnie. Spała teraz na górze, w pokoju od ogrodu, a ja miałem przed sobą pół godziny ciszy, kawę i cudzą korespondencję, której nie wolno było czytać bez świadka. Koperta przyszła poprzedniego dnia z Bremerhaven. Na odwrocie miała nadruk Archive for German Polar Research i ślad po wodzie, który kończył się dwa centymetry od mojego nazwiska.
Nie znajdowała się w niej fotografia. Oryginalna odbitka I / 3 / 242 spoczywała w szarej teczce Majonka, zapakowana w bezkwasową koszulkę i dwie podpisane koperty. Do Niemiec wysłaliśmy tylko fotografie obu stron, pomiary i opis miejsca znalezienia. Archiwum odpowiedziało na to, o co rzeczywiście zapytaliśmy, nie na to, co mieliśmy nadzieję usłyszeć.
Z koperty wystawał róg wydruku. Nie wyciągnąłem go.
Włączyłem ekspres. Młynek ruszył za głośno jak na tę porę. Na górze skrzypnęła deska, po chwili jeszcze jedna. Ania zeszła w mojej granatowej bluzie, z włosami zebranymi byle jak i śladem poduszki na policzku.
– Otworzyłeś? – zapytała.
– Czekałem na dorosłego.
– Jesteś po czterdziestce.
– Dlatego już wiem, że wiek nie rozwiązuje tego problemu.
Usiadła przy stole. Za oknem było jeszcze szaro. Po szybie przesuwały się krople, powolne i ciężkie, a w rynnie chlupotała woda z nocnego deszczu. Przez uchylone okno wpadało łagodne powietrze. Firanka podnosiła się co kilka sekund i opadała na parapet.
Ania włożyła rękawiczki nitrylowe. Nie były potrzebne do listu wydrukowanego poprzedniego dnia, ale po kilku dniach z Majonkiem człowiek zaczynał traktować odciski palców jak wadę charakteru.
Rozcięła kopertę nożykiem.
W środku znajdowały się dwie kartki. Przeczytaliśmy je po kolei. Potem Ania odwróciła pierwszą stronę, chociaż niczego na niej nie było, i przeczytała jeszcze raz.
– Czyli? – zapytałem.
– Czyli nie wiedzą.
– Trzy dni czekania, żeby ktoś napisał to na papierze firmowym.
– Napisali więcej. Numeracja przypomina serię ekspedycji Ritschera. Układ opisu też. Nie mają jednak w publicznym inwentarzu pozycji 3 / 242, nie widzieli negatywu i nie potwierdzą pochodzenia odbitki na podstawie skanu. Chcą zbadać papier, emulsję i sposób naniesienia numeru.
– Czyli chcą oryginał.
– Tak.
– Majonek go nie wyśle.
– Wiem.
– Ty byś wysłała?
Ania przesunęła palcem po ostatnim akapicie.
– Najpierw ustaliłabym, czy nadal badamy niemiecką fotografię, czy współczesną wiadomość napisaną na starej niemieckiej fotografii.
Podeszła do kredensu i wyjęła teczkę z wydrukami z poprzedniej niedzieli. Na wierzchu leżało zdjęcie odwrotu odbitki. W świetle bocznym ujawniliśmy cztery linie płytkich odcisków:
20.01.2030
TROLL / TONe
TRIPLE
BEZ INTERPRETATORA
Ania przyłożyła wydruk do okna. Światło poranka przechodziło przez papier i odbierało mu pozory starego dokumentu. Zostawała zwykła kartka z drukarki oraz zdanie, którego nie napisał Byrd.
– Najbardziej podejrzane są dwie ostatnie linie – powiedziałem.
– Najbardziej podejrzana jest ostatnia.
– Dlaczego?
– Bo jest po polsku.
Usiadła z powrotem i położyła palec pod słowem „interpretatora”.
– Ritscher nie pisał po polsku. Byrd nie pisał po polsku. Oficjalnym językiem TRIPLE jest niemiecki i angielski. TONe działa międzynarodowo, ale dokumentacji technicznej też nie prowadzi po polsku. Ktoś nie tylko znał te nazwy. Ktoś chciał, żebyśmy to my przeczytali instrukcję bez tłumaczenia.
– Albo chciał oszczędzić nam słownika.
– To byłby pierwszy uprzejmy człowiek w tej sprawie.
Ekspres wydał z siebie ostatnie syknięcie. Nalałem kawę do dwóch różnych kubków, żadnego odziedziczonego po ojcu. Po ojcu miałem radio, części do motocykla, kartony z papierami i kilka przedmiotów, których przeznaczenia wciąż nie znałem. Nie miałem po nim wspomnień z tego domu. Nie mógł ich tutaj zostawić.
Ania otworzyła laptop.
– Jest jeszcze coś – powiedziała. – TRIPLE opublikował aktualizację.
– Kiedy?
– W maju. Przeoczyliśmy ją, bo szukaliśmy Antarktydy.
– A oni byli gdzie?
– W Szwecji.