Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Bez interpretatora - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
21 września 2026
4,99
499 pkt
punktów Virtualo

Bez interpretatora - ebook

Telefon Faniaka nie zachował głosu słyszanego przez wszystkich. Analogowa taśma odtworzyła za to słowa, których nikt jeszcze nie wypowiedział. Teraz na odwrocie starej fotografii pojawia się instrukcja: „BEZ INTERPRETATORA”. Śledztwo łączy współczesny niemiecki projekt podlodowy TRIPLE, norweską sieć obserwacyjną TONe oraz prawdziwe kolekcje Johna Dougalla Metcalfe’a i Waltera Sullivana w Bibliotece Kongresu. Bohaterowie szukają różnicy między wiadomością odebraną, poprawioną i nadaną — bez zakładania z góry, że każda zmiana oznacza cenzurę. Najbardziej niepokojący trop prowadzi do katastrofy George One podczas operacji Highjump i trzech ludzi, którzy zginęli w Antarktydzie. Co mogło zniknąć z pierwszej wersji meldunku? „Bez interpretatora” to czwarta, samodzielna część serii „Punkty Styku – Ziemski Kosmos”: thriller śledczy i science fiction uzupełnione dossier oddzielającym fakty, hipotezy oraz fikcję literacką.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Science Fiction
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
Rozmiar pliku: 2,8 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

IV. BEZ INTERPRETATORA

SERIA SPECJALNA: ADMIRAŁ BYRD

Rembertów, 3 września 2026 roku

Jedenaście osób wysłało z operacji Highjump dwa tysiące jedenaście depesz.

My szukaliśmy tej, której nikt nie powinien był poprawiać.

O szóstej czterdzieści siedem rano nie wiedziałem jeszcze o żadnej z nich. Stałem boso w kuchni i próbowałem odkleić od blatu kopertę, którą Ania zostawiła wieczorem na mokrej ceracie.

Nocowała u mnie. Spała teraz na górze, w pokoju od ogrodu, a ja miałem przed sobą pół godziny ciszy, kawę i cudzą korespondencję, której nie wolno było czytać bez świadka. Koperta przyszła poprzedniego dnia z Bremerhaven. Na odwrocie miała nadruk Archive for German Polar Research i ślad po wodzie, który kończył się dwa centymetry od mojego nazwiska.

Nie znajdowała się w niej fotografia. Oryginalna odbitka I / 3 / 242 spoczywała w szarej teczce Majonka, zapakowana w bezkwasową koszulkę i dwie podpisane koperty. Do Niemiec wysłaliśmy tylko fotografie obu stron, pomiary i opis miejsca znalezienia. Archiwum odpowiedziało na to, o co rzeczywiście zapytaliśmy, nie na to, co mieliśmy nadzieję usłyszeć.

Z koperty wystawał róg wydruku. Nie wyciągnąłem go.

Włączyłem ekspres. Młynek ruszył za głośno jak na tę porę. Na górze skrzypnęła deska, po chwili jeszcze jedna. Ania zeszła w mojej granatowej bluzie, z włosami zebranymi byle jak i śladem poduszki na policzku.

– Otworzyłeś? – zapytała.

– Czekałem na dorosłego.

– Jesteś po czterdziestce.

– Dlatego już wiem, że wiek nie rozwiązuje tego problemu.

Usiadła przy stole. Za oknem było jeszcze szaro. Po szybie przesuwały się krople, powolne i ciężkie, a w rynnie chlupotała woda z nocnego deszczu. Przez uchylone okno wpadało łagodne powietrze. Firanka podnosiła się co kilka sekund i opadała na parapet.

Ania włożyła rękawiczki nitrylowe. Nie były potrzebne do listu wydrukowanego poprzedniego dnia, ale po kilku dniach z Majonkiem człowiek zaczynał traktować odciski palców jak wadę charakteru.

Rozcięła kopertę nożykiem.

W środku znajdowały się dwie kartki. Przeczytaliśmy je po kolei. Potem Ania odwróciła pierwszą stronę, chociaż niczego na niej nie było, i przeczytała jeszcze raz.

– Czyli? – zapytałem.

– Czyli nie wiedzą.

– Trzy dni czekania, żeby ktoś napisał to na papierze firmowym.

– Napisali więcej. Numeracja przypomina serię ekspedycji Ritschera. Układ opisu też. Nie mają jednak w publicznym inwentarzu pozycji 3 / 242, nie widzieli negatywu i nie potwierdzą pochodzenia odbitki na podstawie skanu. Chcą zbadać papier, emulsję i sposób naniesienia numeru.

– Czyli chcą oryginał.

– Tak.

– Majonek go nie wyśle.

– Wiem.

– Ty byś wysłała?

Ania przesunęła palcem po ostatnim akapicie.

– Najpierw ustaliłabym, czy nadal badamy niemiecką fotografię, czy współczesną wiadomość napisaną na starej niemieckiej fotografii.

Podeszła do kredensu i wyjęła teczkę z wydrukami z poprzedniej niedzieli. Na wierzchu leżało zdjęcie odwrotu odbitki. W świetle bocznym ujawniliśmy cztery linie płytkich odcisków:

20.01.2030

TROLL / TONe

TRIPLE

BEZ INTERPRETATORA

Ania przyłożyła wydruk do okna. Światło poranka przechodziło przez papier i odbierało mu pozory starego dokumentu. Zostawała zwykła kartka z drukarki oraz zdanie, którego nie napisał Byrd.

– Najbardziej podejrzane są dwie ostatnie linie – powiedziałem.

– Najbardziej podejrzana jest ostatnia.

– Dlaczego?

– Bo jest po polsku.

Usiadła z powrotem i położyła palec pod słowem „interpretatora”.

– Ritscher nie pisał po polsku. Byrd nie pisał po polsku. Oficjalnym językiem TRIPLE jest niemiecki i angielski. TONe działa międzynarodowo, ale dokumentacji technicznej też nie prowadzi po polsku. Ktoś nie tylko znał te nazwy. Ktoś chciał, żebyśmy to my przeczytali instrukcję bez tłumaczenia.

– Albo chciał oszczędzić nam słownika.

– To byłby pierwszy uprzejmy człowiek w tej sprawie.

Ekspres wydał z siebie ostatnie syknięcie. Nalałem kawę do dwóch różnych kubków, żadnego odziedziczonego po ojcu. Po ojcu miałem radio, części do motocykla, kartony z papierami i kilka przedmiotów, których przeznaczenia wciąż nie znałem. Nie miałem po nim wspomnień z tego domu. Nie mógł ich tutaj zostawić.

Ania otworzyła laptop.

– Jest jeszcze coś – powiedziała. – TRIPLE opublikował aktualizację.

– Kiedy?

– W maju. Przeoczyliśmy ją, bo szukaliśmy Antarktydy.

– A oni byli gdzie?

– W Szwecji.

mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij