Bezpieczna odległość - ebook
Bezpieczna odległość - ebook
„Pełna dręczących obrazów i ważnych pytań”. New York Times Book Review
Niesamowita powieść psychologiczna z elementami horroruz krótkiej listy nominowanych do międzynarodowej nagrody Man Booker 2017!
Ta powieść jest jak senny koszmar, jak opowiastka o duchach rozgrywająca się w rzeczywistym świecie…
Młoda kobieta, Amanda, umiera w wiejskim szpitalu. Przy jej łóżku czuwa chłopiec imieniem Dawid. Nie jest jej synem, a ona nie jest jego matką. Wspólnie opowiadają przerażającą historię o udręczonych, pełnych toksyn duszach, a także o sile i desperacji. Niemalże widmowy głos Dawida zmusza kobietę do zmierzenia się z prawdą o jej stanie – przypomina sobie porzucenie męża i wyjazd na argentyńską wieś, a także obsesję na punkcie bezpieczeństwa własnej córeczki – „bezpieczną odległość”.
Schweblin, z wirtuozerią godną najlepszych głosów nowoczesnej literatury, snuje opowieść o współczesnej Argentynie, jej zagrożeniach i bolączkach, o niebezpieczeństwach, jakie niesie uprawa genetycznie zmodyfikowanej żywności, a także o obezwładniającej potrzebie rodziców, by uchronić własne dzieci przed wszelkim złem.
„Niewielka powieść, która wywołuje burzę. Zgrabna, lecz wybuchowa mieszanka. Schweblin z wirtuozerią łączy studium nad matczyną trwogą z horrorem o podłożu ekologicznym”. The Economist
„Hipnotyzująca, wciągająca lektura w świetnym stylu”. The Oprah Magazine
| Kategoria: | Proza |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-66512-98-6 |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Ale robaki jakiego rodzaju?
No takie zwykłe, jak wszędzie.
To mówi ten chłopak, szepcze mi słowa do ucha. A ja zadaję pytania. Robaki w ciele?
Tak, w ciele.
Takie, co żyją w ziemi?
Nie, inne.
Jest ciemno, nic nie widzę. Prześcieradła są szorstkie, marszczą się pod moim ciężarem. Nie mogę się ruszać, mówię.
To przez te robaki. Trzeba być cierpliwym i czekać. I w tym czasie odnaleźć tę chwilę, w której rodzą się robaki.
Po co?
Bo to ważne, bardzo ważne, dla wszystkich.
Próbuję przytaknąć, ale ciało mnie nie słucha.
Co jeszcze dzieje się w ogrodzie przy domu? Czy ja też tam jestem?
Nie, nie ma cię, ale Carla, twoja matka, jest. Poznałam ją kilka dni wcześniej, zaraz po tym, jak się wprowadziłyśmy.
Co Carla robi?
Dopija kawę i stawia filiżankę na trawie, obok leżaka.
I co jeszcze?
Wstaje i odchodzi. Zapomina o klapkach, leżą parę metrów dalej, przy schodkach do basenu, ale nic jej nie powiem.
Dlaczego?
Wolę poczekać i zobaczyć, co zrobi.
I co robi?
Wiesza sobie torbę na ramieniu i idzie w tym swoim złotym bikini do samochodu. Jest między nami jakiś rodzaj wzajemnej fascynacji, ale też, dla kontrastu, krótkie momenty niechęci, wyczuwam je w bardzo konkretnych sytuacjach. Jesteś pewien, że takie uwagi są potrzebne? Mamy na to czas?
Takie obserwacje są bardzo ważne. Co robicie w ogrodzie?
Właśnie wróciłyśmy znad jeziora i twoja matka nie chce wejść do mojego domu.
Woli nie robić ci kłopotu.
Jakiego kłopotu? Muszę wchodzić i wychodzić, raz i drugi, najpierw po lemoniadę, potem po krem do opalania. Nie wydaje mi się, żeby tak oszczędzała mi kłopotu.
Dlaczego poszłyście nad jezioro?
Chciała, żebym jej pokazała, jak się prowadzi samochód, mówiła, że zawsze chciała się nauczyć, ale gdy już znalazłyśmy się nad jeziorem, żadna z nas nie miała dość cierpliwości.
Co robi teraz w ogrodzie?
Otwiera drzwi mojego samochodu, siada za kierownicą i przez chwilę grzebie w torbie. Ja spuszczam nogi z leżaka i czekam. Jest strasznie gorąco. Potem Carla przestaje grzebać i chwyta oburącz kierownicę. Siedzi tak przez chwilę, wpatrzona w bramę, a może w swój dom stojący znacznie dalej.
Co jeszcze? Dlaczego nic nie mówisz?
No bo uczepiłam się tej opowieści, wszystko widzę bardzo wyraźnie, ale czasem ciężko mi iść dalej. Może to przez to, co mi wstrzykują pielęgniarki?
Nie.
Ale ja za kilka godzin umrę. Tak będzie, prawda? Dziwne, że jestem taka spokojna. Możesz mi nic nie mówić, ale ja i tak wiem, choć przecież czegoś takiego nie da się sobie powiedzieć.
Żadna z tych rzeczy nie jest ważna. Tracimy czas.
Ale to prawda, co? Że umrę?
Co jeszcze dzieje się w ogrodzie?
Carla opiera czoło o kierownicę, drżą jej ramiona, zaczyna płakać. Myślisz, że zbliżamy się do miejsca, w którym rodzą się robaki?
Mów dalej, niczego nie pomijaj.
Carla nie wydaje żadnych dźwięków, ale i tak wstaję i idę w jej stronę. Od razu mi się spodobała, od tego dnia, kiedy zobaczyłam ją z dwoma wielkimi plastikowymi wiadrami, w słońcu, z tym jej rudym kokiem i w dżinsowych ogrodniczkach. Nie widziałam nikogo w takich spodniach, od kiedy miałam kilkanaście lat, i to ja zaczęłam się narzucać z tą lemoniadą, zaprosiłam ją na mate następnego dnia, i następnego też. To są ważne szczegóły?
Ta konkretna chwila kryje się w szczególe, trzeba być bardzo uważnym.
Przechodzę przez ogród. Mijam basen, patrzę na jadalnię i widzę, że Nina, moja córka, wciąż śpi wtulona w swojego pluszowego kreta. Wsiadam do samochodu, zajmuję miejsce koło kierowcy. Zostawiam drzwi otwarte i opuszczam szybę, bo panuje straszny upał. Wielki kok Carli trochę się sypie, rozpada z jednej strony. Opieram się plecami o fotel, świadoma, że już tu jestem, znów przy niej, a ona na mnie patrzy.
– Jeśli ci o tym powiem – mówi – nie będziesz mnie chciała więcej widzieć.
Zastanawiam się, co powiedzieć, coś w rodzaju: „Carla, błagam, nie bądź śmieszna”, ale zamiast tego patrzę na palce u jej stóp, wyprostowane na pedałach, na jej długie nogi, na szczupłe, ale mocne ramiona. Peszy mnie świadomość, że dziesięć lat starsza ode mnie kobieta może być tak wyraźnie piękniejsza.
– Jeśli ci powiem – mówi – nie będziesz chciała, żeby bawił się z Niną.
– Ależ, Carla, proszę, dlaczego miałabym nie chcieć?
– Nie będziesz chciała, Amando. – Oczy Carli zaszły łzami.
– Jak ma na imię?
– David.
– Twój jest? To twój syn?
Potakuje. Ten syn to ty, Davidzie.