Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Bieda w Ameryce - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
26 sierpnia 2026
3592 pkt
punktów Virtualo

Bieda w Ameryce - ebook

Żyjemy w świecie, w którym pomnażanie własnego majątku jest ważniejsze od walki z nędzą. W świecie, który daje najwięcej tym, którzy potrzebują najmniej.

Stany Zjednoczone, najbogatszy kraj na ziemi, zmagają się z ubóstwem bardziej niż jakiekolwiek inne rozwinięte państwo demokratyczne. Dlaczego ta kraina obfitości pozwala, by co ósme dziecko żyło bez podstawowych potrzeb, obywatele umierali na ulicach, a korporacje płaciły głodowe pensje?

W tej przełomowej książce wybitny socjolog Matthew Desmond analizuje historię, badania naukowe i własne odkrycia, by pokazać, jak zamożni Amerykanie – świadomie i nieświadomie – utrwalają biedę. Jak ci, którzy żyją w dostatku, czerpią korzyści z wyzysku ubogich: zaniżają wynagrodzenia, zmuszają do przepłacania za mieszkania czy ułatwiają dostęp do pożyczek, których nie da się spłacić.

Bieda w Ameryce z empatią pokazuje, jak inaczej można myśleć o problemie, który domaga się działań i który może dotknąć każdego z nas. Ale też podpowiada rozwiązania i wzywa, by każdy z nas – zwłaszcza ci, których na to stać – stał się uczestnikiem wspólnoty, która polepszy życie nas wszystkich.

Książka zdobyła Goodreads Choice Award w kategorii Nagroda Czytelników.

+++

Ulgi podatkowe dla bogaczy, spychanie biednych do gorszych dzielnic i pomoc socjalna tylko na papierze – Desmond metodycznie opisuje system cementujący nierówności społeczne w USA. To ważna lektura o kraju, który nie jest dla ubogich ludzi.

Marta Zdzieborska, dziennikarka „Press”, była korespondentka w USA, stała współpracowniczka „Tygodnika Powszechnego”

Matthew Desmond wraca z kolejną książką, by pokazać całościowy obraz amerykańskiej biedy. Nie chodzi jednak wyłącznie o pobudzenie sumień historiami indywidualnego cierpienia – choć te autor kreśli niezwykle poruszająco. Desmond stawia sobie ważniejszy cel: zrozumieć, skąd bierze się ten problem i dlaczego ubogich nie ubywa, mimo że gospodarka USA zawrotnie urosła w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Łączy zmysł reportera z dociekliwością naukowca, by obalić najbardziej utrwalone stereotypy (czy w Stanach rzeczywiście brakuje socjalu? Czy biedni są leniwi? Kto korzysta na wyzysku najuboższych?). A potem stawia kolejny krok: przedstawia własną propozycję naprawy sytuacji. To pozycja obowiązkowa dla osób pragnących lepiej zrozumieć, dlaczego największa gospodarcza potęga świata wciąż mierzy się z problemami typowymi dla państw rozwijających się.

Andrzej Kohut, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich, autor Bitwy o Amerykę

 

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Literatura faktu
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-68753-73-8
Rozmiar pliku: 1,9 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PROLOG

Skąd w Ameryce tyle biedy? Napisałem tę książkę, ponieważ potrzebowałem odpowiedzi na to pytanie. Przez większość dorosłego życia badałem ubóstwo i o nim pisałem. Mieszkałem w bardzo biednych dzielnicach, spędzałem czas z ludźmi żyjącymi w ubóstwie w całym kraju, ślęczałem nad badaniami statystycznymi i raportami rządowymi, słuchałem lokalnych aktywistów i przedstawicieli związków zawodowych, czerpiąc od nich wiedzę, tworzyłem projekty rozwiązań systemowych, zgłębiałem historię państwa opiekuńczego, urbanistyki i amerykańskiego rasizmu, a na dwóch uniwersytetach prowadziłem zajęcia o nierównościach społecznych. A jednak, mimo tego wszystkiego, wciąż czułem, że nie dotarłem do istoty problemu – że brakuje mi jasnego i przekonującego wyjaśnienia, dlaczego w tej krainie obfitości jest tak wiele niedostatku.

Zacząłem dostrzegać biedę, gdy byłem dzieckiem. Dom, w którym dorastałem, kosztował 60 tysięcy dolarów. Stał kilka kilometrów za Winslow w stanie Arizona, małym miasteczkiem przy Drodze 66, na wschód od Flagstaff. Był mały, wyłożony boazerią, otoczony ubitą ziemią porośniętą kolczastymi chwastami. Uwielbiałem go: żelazny piecyk opalany drewnem, oliwniki. Wprowadziliśmy się tam, gdy mój ojciec objął posadę pastora w Pierwszym Kościele Chrześcijańskim. Pensja, którą udawało się zebrać z tacy, nie była wysoka, a tata zawsze narzekał, że miejscowi kolejarze zarabiają więcej od niego. On znał grekę, a oni mieli związki zawodowe.

Nauczyliśmy się sami naprawiać różne rzeczy albo się bez nich obywać. Gdy wiatrówką Red Ryder wybiłem dziurę w oknie, tak już zostało. Ale parę lat później razem z przyjacielem rodziny wymieniliśmy silnik w moim pierwszym pikapie; odpowiednie części znaleźliśmy na złomowisku. Kiedy ojciec stracił pracę, bank zajął nam dom – jeszcze zanim stało się to modne – i nauczyliśmy się żyć również bez niego. Obwiniałem o to przede wszystkim tatę. Ale po cichu zastanawiałem się też, dlaczego tak właśnie reaguje nasz kraj, gdy mieszkająca w nim rodzina wpada w tarapaty.

Poszedłem na studia na Uniwersytet Stanowy Arizony (Arizona State University, ASU) i składałem wnioski o każde możliwe stypendium i pożyczkę. No i pracowałem: jako barista na porannej zmianie w Starbucksie, jako telemarketer – gdzie tylko się dało. W wakacje zaszywałem się w lasach niedaleko mojego rodzinnego miasteczka i pomagałem przy gaszeniu pożarów. W trakcie semestrów zacząłem spędzać czas z bezdomnymi w okolicach kampusu; nie chodziło o wolontariat w jadłodajni czy rozdawanie skarpetek, po prostu siadałem i z nimi rozmawiałem. Myślę, że na swój własny, młodzieńczy sposób próbowałem przetrawić to, co widziałem wszędzie dookoła: pieniądze. Bardzo dużo pieniędzy.

U nas w Winslow niektórym rodzinom powodziło się lepiej niż innym, ale różnice nie były aż tak duże. Moi koledzy z roku jeździli Beemkami i Mustangami kabrio. Ja przez większą część studiów nie miałem samochodu, a kiedy w końcu go zdobyłem, był to Ford F-150 z 1978 roku, z tamtym silnikiem ze złomowiska i sporymi dziurami w podłodze, przez które widziałem migającą pode mną jezdnię. Koledzy z roku chodzili na sushi, a ja w pokoju w akademiku zbierałem zapasy sardynek w puszce i krakersów. Miasteczko Tempe na przedmieściach Phoenix, gdzie mieści się główny kampus ASU, wydało setki milionów dolarów na stworzenie pośrodku pustyni sztucznego jeziora o długości ponad trzech kilometrów – gigantycznej kałuży, z której co roku wyparowują dwie trzecie wody. Kilka przecznic dalej ludzie żebrali na ulicy. Jak to możliwe, zastanawiałem się, by tak rażący niedostatek współistniał z takim marnotrawstwem i przepychem?

Zacząłem drążyć ten temat na uczelni; zapisałem się na zajęcia, które – jak miałem nadzieję – pomogą mi pojąć mój kraj i dzielące jego społeczeństwo zdumiewające, bezwstydne nierówności. Kontynuowałem te poszukiwania na studiach doktoranckich na Uniwersytecie Wisconsin, jedynym, który zaakceptował moje podanie o przyjęcie. W swoich badaniach skupiłem się na kryzysie mieszkaniowym. Chcąc znaleźć się jak najbliżej sedna problemu, przeprowadziłem się do Milwaukee i zamieszkałem najpierw na osiedlu przyczep kempingowych, a potem w domu z pokojami na wynajem. Zaprzyjaźniłem się z eksmitowanymi rodzinami i towarzyszyłem im przez całe miesiące, a w końcu lata: spałem na ich podłogach, patrzyłem, jak dorastają ich dzieci, śmiałem się z nimi i kłóciłem, chodziłem na pogrzeby.

W Milwaukee poznałem babcie mieszkające w nieogrzewanych przyczepach. Zimą obkładały się kocami, modląc się, żeby nie wysiadły im farelki. Pewnego deszczowego wiosennego dnia widziałem eksmisję mieszkania pełnego dzieci – samych dzieci. Ich matka zmarła, a one po prostu żyły dalej w domu – dopóki nie zapukał szeryf. W kolejnych latach spotykałem w całym kraju ubogich Amerykanów walczących o godność i sprawiedliwość albo zwyczajnie o przetrwanie, co samo w sobie bywa wystarczająco trudne: opiekunki osób niesamodzielnych w New Jersey, które mimo pracy na pełny etat należały do grona bezdomnych, pracowników fast foodów w Kalifornii, walczących o płacę pozwalającą na godziwe życie, oraz imigrantów bez ważnych dokumentów pobytowych w Minneapolis, organizujących się, by zdobyć tanie mieszkania, i porozumiewających się z sąsiadami za pomocą Tłumacza Google.

Oto kim jesteśmy: najbogatszym krajem na ziemi, w którym jest więcej ubóstwa niż w jakiejkolwiek innej rozwiniętej demokracji. Gdyby amerykańscy biedni założyli własne państwo, liczyłoby ono więcej mieszkańców niż Australia czy Wenezuela. Niemal co dziewiąty Amerykanin – w tym co ósme dziecko – zmaga się z niedostatkiem. W Stanach Zjednoczonych żyje ponad 38 milionów ludzi, których nie stać na zaspokojenie podstawowych potrzeb, a przeszło 108 milionów utrzymuje się za 55 tysięcy dolarów rocznie lub mniej; wielu z nich tkwi w zawieszeniu między biedą a kruchym poczuciem bezpieczeństwa¹.

Ponad milion uczniów naszych szkół publicznych jest bezdomnych – mieszkają w motelach, samochodach, schroniskach i opuszczonych budynkach. Wielu osadzonych po trafieniu do więzienia odkrywa, że poprawia się ich stan zdrowia, ponieważ jako wolni (lecz zubożali) obywatele żyli w gorszych warunkach. Ponad 2 miliony Amerykanów nie mają w domu bieżącej wody ani spłukiwanej toalety. Mieszkańcy Wirginii Zachodniej piją wodę z zanieczyszczonych strumieni, a Nawahowie muszą jechać kilka godzin, by napełnić wodą beczki. Choroby tropikalne od dawna uważane za wyeliminowane, takie jak tęgoryjczyca, wywoływana przez tęgoryjca, pasożyta dwunastnicy, powróciły w najbiedniejszych wiejskich społecznościach Ameryki, często na skutek awarii systemów sanitarnych, które narażają dzieci na kontakt z nieoczyszczonymi ściekami².

Stany Zjednoczone wytwarzają rocznie towary i usługi o wartości o 5,3 miliarda dolarów większej niż Chiny. Nasz produkt krajowy brutto jest większy niż połączone gospodarki Japonii, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Indii, Francji i Włoch, czyli trzeciego, czwartego, piątego, szóstego, siódmego i ósmego najbogatszego kraju świata. Sama Kalifornia ma większą gospodarkę niż cała Kanada, a stan Nowy Jork przewyższa pod tym względem Koreę Południową³. Amerykańskie ubóstwo nie wynika z braku zasobów. Brakuje nam czegoś innego.

Książki o biedzie są zazwyczaj książkami o biednych – tak jest od ponad stu lat. W 1890 roku Jacob Riis pisał o tym, „jak żyje druga połowa”, dokumentując przerażające warunki panujące w nowojorskich kamienicach czynszowych i fotografując umorusane dzieci śpiące w zaułkach. Dekadę później Jane Addams relacjonowała opłakany los imigranckich robotników w Chicago: trzynastoletniej dziewczynki z Rosji, która popełniła samobójstwo, bo nie mogła spłacić pożyczki w wysokości 3 dolarów czy młodej matki zmuszonej do wielogodzinnej pracy, aż pokarm z piersi przesiąkał jej przez koszulę. Reportaże Jamesa Agee i Walkera Evansa z czasów wielkiego kryzysu oraz fotoreportaże Dorothei Lange wypaliły w naszej pamięci zbiorowej obrazy zakurzonych, sponiewieranych dzierżawców rolnych. W 1962 roku Michael Harrington opublikował _The Other America_, książkę mającą zwrócić naszą uwagę na „dziesiątki milionów istot ludzkich”, które „zniknęły z pola widzenia i z naszej świadomości”. Dwa lata później Lyndon i Lady Bird Johnsonowie odwiedzili Appalachy i usiedli na zbitej z surowych desek werandzie bezrobotnego pracownika tartaku, otoczonego dziećmi w przyciasnych ubrankach i z wielkimi zębami⁴.

Tego rodzaju publikacje dają świadectwo i pomagają nam zrozumieć naturę biedy. Są niezwykle ważne. Ale nie odpowiadają – i w gruncie rzeczy nie mogą odpowiedzieć – na najbardziej fundamentalne pytanie: dlaczego? Dlaczego w Ameryce jest tyle nędzy? Zdałem sobie sprawę, że ten problem wymaga innego podejścia. Żeby zrozumieć przyczyny biedy, musimy spojrzeć dalej, poza biednych. Ci z nas, którzy żyją w wygodzie i dostatku, muszą przyjrzeć się samym sobie. Czy my – bezpieczni i ubezpieczeni, z własnym dachem nad głową, z wyższym wykształceniem, chronieni przez system szczęściarze – mamy jakikolwiek związek z całym tym niepotrzebnym cierpieniem?

Ta książka to moja próba odpowiedzi na to pytanie, skierowana właśnie do owych „nas”. W związku z tym jest to książka o biedzie, która nie traktuje tylko o biednych. To raczej opowieść o tym, jak żyje ta druga, uprzywilejowana połowa, i o tym, jak umniejsza się życie jednych, by inni mogli rozkwitać.

Opierając się na własnych wieloletnich badaniach i reportażach, a także na pracach z różnych dziedzin nauk społecznych, wyjaśniam na tych stronach, dlaczego w Ameryce jest tak wiele biedy, i przedstawiam propozycje działań, które miałyby zmierzać do jej wyeliminowania. Aby zlikwidować biedę, z pewnością będziemy potrzebować nowych rozwiązań politycznych i odrodzonych ruchów politycznych. Zarazem jednak każdy z nas na swój sposób musi stać się abolicjonistą ubóstwa – żebyśmy przestali czerpać korzyści z niedostatku naszych bliźnich i nie godzili się na rolę nieświadomych wrogów ludzi ubogich.1

JAKIM RODZAJEM PROBLEMU JEST UBÓSTWO

Niedawno spędziłem dzień na dziesiątym piętrze sądu w Newark, tam gdzie zapadają decyzje w sprawach opieki nad dziećmi. Spotkałem wówczas pięćdziesięciopięcioletniego ojca, który całą noc przepracował w portowym magazynie. Zwierzył mi się, że jego ciało jest ociężałe. Czasem, gdy brał podwójną zmianę, wciągał speedballa – kokainę zmieszaną z benzodiazepiną i morfiną, a czasem z heroiną – żeby nie zasnąć albo uśmierzyć ból. Ohydny skład tej mieszanki został wykryty w raportach toksykologicznych, przez co mężczyzna wyglądał na zawodowego ćpuna, a nie na tego, kim był w rzeczywistości: wycieńczonego przedstawiciela amerykańskiej pracującej biedoty. Urzędnicy uznali, że ojciec nie jest w stanie sam opiekować się trójką dzieci; matka, która cierpiała na poważną chorobę psychiczną i zażywała fencyklidynę, również się do tego nie nadawała. Ojciec więc zaryzykował: powierzył dwoje starszych dzieci swojej macosze, licząc, że władze pozwolą mu zatrzymać i wychować najmłodsze. Udało się. Przed salą sądową mężczyzna uściskał swojego obrońcę z urzędu, który uznał rezultat za prawdziwe zwycięstwo. Tak właśnie wygląda triumf na dziesiątym piętrze sądu w Newark: rezygnujesz z opieki nad dwójką swoich dzieci, by dostać szansę na wychowanie trzeciego – samotnie i w biedzie.

Formalnie daną osobę uważa się za biedną, jeżeli nie stać jej na zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych, takich jak jedzenie czy mieszkanie. Twórczynią oficjalnego wskaźnika ubóstwa (Official Poverty Measure, OPM) – czyli progu biedy – była Mollie Orshansky, urzędniczka Administracji Ubezpieczeń Społecznych (Social Security Administration, SSA). Orshansky doszła do wniosku, że skoro bieda to zasadniczo brak dochodów na pokrycie podstawowych wydatków, a nie ma nic bardziej podstawowego niż jedzenie, to rozmiar ubóstwa można oszacować na podstawie dwóch informacji: kosztu wyżywienia w danym roku oraz udziału, jaki ten koszt miał w budżecie rodziny. Ustaliła, że minimalne wydatki na żywność stanowią około jednej trzeciej budżetu amerykańskiej rodziny. Jeśli w 1965 roku czteroosobowa rodzina potrzebowała, powiedzmy, tysiąca dolarów rocznie na wyżywienie, to każdą rodzinę zarabiającą poniżej 3 tysięcy dolarów rocznie (czyli około 27 tysięcy dolarów na początku 2022 roku) uznawano za biedną, ponieważ przeznaczała ona ponad jedną trzecią swoich dochodów na jedzenie, rezygnując z innych podstawowych potrzeb. Orshansky opublikowała swoje ustalenia w styczniu 1965 roku i podsumowała: „Istnieje zatem w sumie 50 milionów osób – z czego 22 miliony to małe dzieci – które żyją w ponurym kręgu biedy lub co najmniej się do niego zbliżają”. Liczba ta zszokowała zamożnych Amerykanów¹.

Dzisiejszy oficjalny wskaźnik ubóstwa wciąż opiera się na obliczeniach Orshansky i jest co roku aktualizowany z uwzględnieniem inflacji. W 2022 roku próg ubóstwa wyznaczono na poziomie 13 590 dolarów rocznie dla osoby samotnej oraz 27 750 dolarów rocznie dla czteroosobowej rodziny.

Jak już wspomniałem, nie zrozumiemy, dlaczego w Ameryce jest tyle niedostatku, jeśli będziemy się przyglądać wyłącznie życiu ubogich. Musimy jednak zacząć właśnie od tego, by lepiej zrozumieć, jakiego rodzaju problemem jest bieda – i pojąć, o co toczy się gra – ponieważ nie wynika ona wyłącznie z niskich dochodów. Mówiąc słowami poetki Layli Long Soldier, to zaledwie „plama ropy na powierzchni”².

Poznałem Crystal Mayberry, gdy mieszkałem w Milwaukee i zbierałem materiały do mojej poprzedniej książki, opowiadającej o eksmisjach i kryzysie mieszkaniowym w Stanach. Crystal urodziła się przedwcześnie pewnego wiosennego dnia 1990 roku, wkrótce po tym, jak jej ciężarna matka została jedenastokrotnie ugodzona nożem w plecy podczas napadu rabunkowego. Atak wywołał poród. Przeżyły obie, matka i córka. To nie był pierwszy raz, kiedy tę kobietę raniono nożem. Odkąd Crystal sięgała pamięcią, ojciec bił matkę. Palił crack, podobnie zresztą jak matka i babcia Crystal³.

Kobiecie udało się jakimś sposobem odejść od męża, a on sam wkrótce potem trafił na długie lata do więzienia. Crystal i jej matka zamieszkały z innym mężczyzną i jego rodzicami. Ojciec tego mężczyzny zaczął molestować dziewczynkę. Powiedziała o tym matce, ale ta nazwała ją kłamczuchą. Niedługo po tym, jak Crystal poszła do przedszkola, do akcji wkroczyły służby Child Protective Services, instytucji rządowej odpowiedzialnej za ochronę dzieci przed maltretowaniem. W wieku pięciu lat Crystal trafiła do rodziny zastępczej.

Była przerzucana między dziesiątkami domów dziecka i kolejnymi rodzinami zastępczymi. Przez pięć lat mieszkała z ciotką. Potem ciotka ją oddała. Od tamtej pory najdłuższy okres, jaki Crystal spędziła w jednym miejscu, wynosił osiem miesięcy. Odkąd weszła w fazę dojrzewania, wdawała się w bójki z innymi dziewczynami w placówkach opiekuńczych. Została oskarżona o napaść i dorobiła się blizny na prawym policzku. Ludzie i ich domy, zwierzęta, meble, naczynia – wszystko to pojawiało się w jej życiu i znikało z niego. Bardziej stałym elementem było jedzenie, więc Crystal zaczęła szukać w nim schronienia. Przybrała na wadze. Z powodu nadwagi nabawiła się bezdechu sennego.

W wieku szesnastu lat Crystal przestała chodzić do liceum. Gdy miała siedemnaście lat, zbadał ją psycholog kliniczny; zdiagnozował u niej między innymi chorobę afektywną dwubiegunową, zespół stresu pourazowego, reaktywne zaburzenia przywiązania oraz inteligencję niższą niż przeciętna. Po ukończeniu osiemnastu lat Crystal musiała opuścić system opieki zastępczej. Do tego czasu zmieniła adres ponad dwadzieścia pięć razy. Ze względu na zaburzenia psychiczne przyznano jej prawo do zasiłku Supplemental Security Income (SSI), państwowego świadczenia dla osób o niskich dochodach, które są w podeszłym wieku, niewidome lub niepełnosprawne. Miała otrzymywać 754 dolary miesięcznie, czyli nieco ponad 9 tysięcy rocznie.

Z powodu oskarżenia o napaść w jednym z domów opieki Crystal przez dwa lata była pozbawiona prawa do ubiegania się o mieszkanie socjalne. Nawet gdyby nie ten zakaz, i tak wylądowałaby na szarym końcu sześcioletniej listy oczekujących. Swoje pierwsze mieszkanie Crystal znalazła na rynku prywatnym: zniszczone dwupokojowe lokum. Znajdowało się w dzielnicy zamieszkanej głównie przez czarnoskórych, jednej z najbiedniejszych w mieście, ale Crystal jest czarna i odmawiano jej wynajmu w latynoskich i białych częściach miasta. Czynsz za mieszkanie pochłaniał 73 procent jej dochodów i wkrótce zaczęła zalegać z opłatami. Kilka miesięcy po przeprowadzce przeżyła swoją pierwszą oficjalną eksmisję, która została odnotowana w jej aktach, co praktycznie uniemożliwiało jej uzyskanie pomocy mieszkaniowej w przyszłości. Po eksmisji Crystal poznała w schronisku dla bezdomnych kobietę, z którą udało jej się wynająć kolejne mieszkanie. Potem jednak wyrzuciła przez okno znajomego tej koleżanki i właściciel kazał jej się wynosić.

Spędzała noce w schroniskach, u znajomych i u członków swojego Kościoła. Przystosowała się do życia na ulicy: w nocy chodziła po mieście, a w dzień spała w autobusach lub szpitalnych poczekalniach. Nauczyła się, jak przetrwać, polegając na obcych. Na przystanku autobusowym poznała kobietę, u której ostatecznie mieszkała przez miesiąc. Ludzie lgnęli do Crystal. Była towarzyska i zabawna, miała rozczulający nawyk klaskania i śmiania się z samej siebie. Lubiła śpiewać publicznie, głównie pieśni gospel.

Traktowała zasiłek SSI jako pewnik. Nie mogli cię z niego zwolnić ani obciąć ci godzin. „SSI zawsze przyjdzie” – mówiła. Aż pewnego dnia nie przyszedł. Crystal udzielano zapomogi, dopóki była nieletnia, ale podczas ponownej weryfikacji uznano, że jako dorosła nie kwalifikuje się już do świadczenia. Teraz jej jedynym źródłem utrzymania były kartki żywnościowe. Próbowała oddawać osocze, ale miała zbyt cienkie żyły. Wykorzystała resztki kontaktów, jakie pozostały jej z Kościoła i rodzin zastępczych. Kiedy po kilku miesiącach nie przywrócono jej zasiłku, stoczyła się w bezdomność uliczną i prostytucję. Nigdy nie była rannym ptaszkiem, ale po jakimś czasie zorientowała się, że najlepiej jest polować na klientów rano, gdy mężczyźni idą do pracy.

Dla Crystal i ludzi w podobnych sytuacjach ubóstwo to oczywiście brak pieniędzy, ale też nieustanne nawarstwianie się problemów.

Bieda to ból – ból fizyczny. Zakrada się do bolących kręgosłupów opiekunek osób niesamodzielnych i dyplomowanych asystentek pielęgniarskich, które pochylają się, by dźwigać starych i chorych z łóżek i toalet; tkwi w stopach i kolanach pracowników sklepów, zmuszanych do stania, gdy przyjmują nasze zamówienia i kasują nasze zakupy; kryje się w wysypkach skórnych i migrenach sprzątaczek, które czyszczą nasze biurowce, domy i pokoje hotelowe środkami zawierającymi amoniak i triklosan.

W amerykańskich zakładach mięsnych co tydzień dochodzi do dwóch amputacji: piła taśmowa odcina komuś palec lub dłoń. Pracownicy kompletujący zamówienia w magazynach Amazona mają dostęp do automatów z darmowym Advilem i Tylenolem, środkami zawierającymi ibuprofen i paracetamol. Mieszkanie w slumsach sprzyja astmie, a alergeny pleśni i karaluchów przenikają do młodych płuc i dróg oddechowych; dzieciom żyjącym w takich warunkach grozi też zatrucie ołowiem, powodujące nieodwracalne uszkodzenia ich maleńkich mózgów i ośrodkowych układów nerwowych. Bieda to rak, który rozwija się w komórkach ludzi mieszkających w pobliżu zakładów petrochemicznych i spalarni odpadów. Mniej więcej co czwarte dziecko żyjące w ubóstwie ma nieleczoną próchnicę, która może doprowadzić do poważniejszych uszkodzeń zębów, powodując ostry ból, następnie zaś do rozprzestrzeniania infekcji na twarz, a nawet do mózgu. Ponieważ ubezpieczenie finansowane ze środków publicznych zwraca tylko ułamek kosztów leczenia stomatologicznego, wielu rodzin po prostu nie stać na regularne wizyty u dentysty. Dziesięć lat po uchwaleniu Affordable Care Act, ustawy o przystępnej opiece zdrowotnej, 30 milionów Amerykanów wciąż nie ma żadnego ubezpieczenia⁴.

------------------------------------------------------------------------

ZAPRASZAMY DO ZAKUPU PEŁNEJ WERSJI KSIĄŻKI

------------------------------------------------------------------------PRZYPISY

Prolog

1 Matthew Desmond, _Severe Deprivation in America. An Introduction_, „RSF: The Russell Sage Foundation Journal of the Social Sciences” 2015, t. 1, s. 1–11; Liana Fox, _The Supplemental Poverty Measure, 2019_, U.S. Census Bureau, Washington, D.C. 2020, rycina 2, tabela 1 w aneksie; Organisation for Economic Co-operation and Development (OECD) Data, _Poverty Rate (indicator)_, 2022; U.S. Census Bureau, _Current Population Survey: 2021 Annual Social and Economic Supplement_, tabela HINC-01; U.S. Census Bureau, tabela B-1: _People in Poverty by Selected Characteristics: 2019 and 2020_. Zob. też PolicyLink, _100 Million and Counting. A Portrait of Economic Insecurity in the United States_, Oakland 2018. ↩

2 DigDeep, U.S. Water Alliance, _Closing the Water Access Gap in the United States. A National Action Plan_, Los Angeles 2019, s. 8, 12; Megan McKenna i in., _Human Intestinal Parasite Burden and Poor Sanitation in Rural Alabama_, „The American Journal of Tropical Medicine and Hygiene” 2017, t. 97, s. 1623–1628; National Center for Homeless Education, _Student Homelessness in America. School Years 2017–18 to 2019–20_, Greensboro 2021, s. 1; Monica Parise i in., _Neglected Parasitic Infections in the United States: Needs and Opportunities_, „The American Journal of Tropical Medicine and Hygiene” 2014, t. 90, s. 783–785. Oczywiście w dłuższej perspektywie inne aspekty życia w więzieniu – zwłaszcza izolacja i narażenie na przemoc – pogarszają stan zdrowia osadzonych. Zob. Bruce Western, _Inside the Box: Safety, Health, and Isolation in Prison_, „Journal of Economic Perspectives” 2021, t. 35, s. 97–122, 109; David Rosen, David Wohl, Victor Schoenbach, _All-Cause and Cause-Specific Mortality Among Black and White North Carolina State Prisoners, 1995–2005_, „Annals of Epidemiology” 2011, t. 21, s. 719–726; Christopher Wildeman, Christopher Muller, _Mass Imprisonment and Inequality in Health and Family Life_, „Annual Review of Law and Social Science” 2012, t. 8, s. 11–30. ↩

3 U.S. Bureau of Economic Analysis, _GDP Summary, Annual by State_, U.S. Department of Commerce, Washington, D.C. 2022; The World Bank, _GDP (Current US$)_, World Bank Group, Washington, D.C. 2022. ↩

4 Jane Addams, _Jane Addams’s Own Story of Her Work: The First Fifteen Years at Hull-House_, „Ladies’ Home Journal”, kwiecień 1906, s. 11–12; Jane Addams, _Twenty Years at Hull-House with Autobiographical Notes_, New York 1912, s. 175–176; James Agee, Walker Evans, _Let Us Now Praise Famous Men. Three Tenant Families_, New York 1941; Michael Harrington, _The Other America. Poverty in the United States_, New York 1962, s. 170; Jacob Riis, _How the Other Half Lives. Studies Among the Tenements of New York_, New York 1997 . ↩

Rozdział 1. Jakim rodzajem problemu jest ubóstwo

1 Carmen DeNavas-Walt, Bernadette Proctor, _Income and Poverty in the United States_, U.S. Bureau of the Census, Washington, D.C. 2015, s. 44, tabela B-1; Bruce Meyer, James Sullivan, _Identifying the Disadvantaged: Official Poverty, Consumption Poverty, and the New Supplemental Poverty Measure_, „Journal of Economic Perspectives” 2012, t. 26, s. 111–136; National Academies of Sciences, Engineering, and Medicine, _A Roadmap to Reducing Child Poverty_, National Academies Press, Washington, D.C. 2019, s. 291–292; National Research Council, _Measuring Poverty. A New Approach_, National Academies Press, Washington, D.C. 1995; Alice O’Connor, _Poverty Knowledge and the History of Poverty Research_, w: _The Oxford History of the Social Science of Poverty_, red. David Brady, Linda Burton, New York 2016, s. 169–192; Alice O’Connor, _When Measurements Matter: Poverty, Wealth, and the Politics of Inequality in the United States_, „History of Political Economy” 2020, t. 52, s. 589–607; Mollie Orshansky, _Counting the Poor: Another Look at the Poverty Profile_, „Social Security Administration Bulletin”, styczeń 1965, s. 4; James Scott, _Seeing Like a State. How Certain Schemes to Improve the Human Condition Have Failed_, New Haven 1998; Office of the Assistant Secretary for Planning and Evaluation, _2020 Poverty Guidelines_, U.S. Department of Health and Human Services, Washington, D.C. 2020. ↩

2 Layli Long Soldier, _Whereas_, Minneapolis 2017, s. 44; Office of the Assistant Secretary for Planning and Evaluation, _2022 Poverty Guidelines_, U.S. Department of Health and Human Services, Washington, D.C. 2022. ↩

3 Crystal Mayberry to pseudonim. M. Desmond, _Severe Deprivation_, dz. cyt.; Matthew Desmond, _Evicted. Poverty and Profit in the American City_, New York 2016. Polskie wydanie: _Eksmitowani. Nędza i zyski w jednym z amerykańskich miast_, przeł. Tomasz S. Gałązka, Warszawa 2019. ↩

4 Robert Bullard, _Dumping in Dixie. Race, Class, and Environmental Equality_, New York 2009; National Center for Health Statistics, _Health, United States, 2019_, Centers for Disease Control and Prevention, tabela 28: _Untreated Dental Caries, by Selected Characteristics: United States, Selected Years 1988–1994 Through 2015–2018_, 2021; Robin Cohen i in., _Health Insurance Coverage. Early Release of Estimates from the National Health Interview Survey, 2021_, National Center for Health Statistics, Centers for Disease Control and Prevention, 2022; Bhargavi Ganesh i in., _The Relationship Between Housing and Asthma Among School-Age Children_, Urban Institute, 16.10.2017; Emily Guendelsberger, _On the Clock. What Low-Wage Work Did to Me and How It Drives America Insane_, New York 2019; Helen Hughes i in., _Pediatric Asthma Health Disparities: Race, Hardship, Housing, and Asthma in a National Survey_, „Academic Pediatrics” 2017, t. 17, s. 127–134; Gerald Markowitz, David Rosner, _Deceit and Denial. The Deadly Politics of Industrial Pollution_, Berkeley 2013; Christopher Muller, Robert Sampson, Alix Winter, _Environmental Inequality: The Social Causes and Consequences of Lead Exposure_, „Annual Review of Sociology” 2018, t. 44, s. 263–282; Kamyar Nasseh, Marko Vujicic, Cassandra Yarbrough, _A Ten-Year, State-by-State, Analysis of Medicare Fee-for-Service Reimbursement Rates for Dental Care Services_, Health Policy Institute, American Dental Association, Chicago 2014; Leah Rosenbaum, _Tooth Decay: An Epidemic in America’s Poorest Children_, Science in the News, Harvard University, 22.06.2017; Andrew Wasley, Christopher Cook, Natalie Jones, _Two Amputations a Week: The Cost of Working in a US Meat Plant_, „The Guardian”, 5.07.2018. ↩
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij