-
nowość
-
promocja
Bliski człowiek - ebook
Bliski człowiek - ebook
W tomiku poezji "Bliski człowiek" Paweł Drąg zabiera czytelnika w podróż drogą życia, gdzie na każdym przystanku słowa przypominają o znaczeniu miłości i wiary, o wartości prawdy, ale także o doświadczeniu samotności we własnym umyśle. Przekornie dodaje z otuchą, że kiedy bliska osoba odchodzi z codziennej historii, może pozostać obecna w poezji pisanej o codzienności. Podając liczne przykłady zaczerpnięte z natury i otaczającego świata, poeta zauważa, że po doznanej stracie najważniejsze jest odnaleźć siebie w teraźniejszości – w czymś drobnym i niepozornym. Bo kiedy umiera ktoś bliski, znika ta znajoma pamięć, która nie zapisze już przyszłości. Między wierszami autor zastanawia się nad kondycją współczesnej poezji, równocześnie podejmując polemikę w różnych przestrzeniach literackich i ukazując przy tym piękno języka staropolskiego w jego rodzimym brzmieniu.
Poeta nie tworzy jedynie monologu rozważań nad przemijaniem, lecz zachęca czytelnika do przywołania własnego wspomnienia bliskiego człowieka. Jednocześnie wyraża nadzieję, że takich przywołanych osób nie będzie zbyt wiele.
„Tutaj zniknął bliski człowiek (…)” – ów incipit wystarczy, by pomyśleć: kimkolwiek był, dokądkolwiek odszedł i czymkolwiek się stał.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Poezja |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8308-880-8 |
| Rozmiar pliku: | 746 KB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Jakie będzie bez Was życie?
Nie będzie szczęścia, Bratku?
Radości, Stokrotko?
Co pokażemy, Fiołku,
bez Twojej skromności?
A co, Tulipanie,
wyrazimy bez zgody?
Nie będziemy kochać
bez Ciebie, Różo?
Może macie w łodydze
czy w płatkach korony zło,
jak w wierszach Baudelaire’a¹
ma człowiek, który milczy?
Elegia to samotności,
kiedy żadna niedziela
nie pachnie jak kwiaty²
i Baczyński zawsze umiera,
żyjąc krótko.
Niezapominajko,
jedyna jesteś bez winy –
może głowa nie zrozumie,
nie odbędą się rozmowy,
bo który odchodzi,
bez słowa wypowie
twoje imię,
prośbę pamięci –
_nie zapomnij o_ _mnie._
------------------------------------------------------------------------
¹ Zob. Ch. Baudelaire, _Kwiaty zła_, przeł. A. Lange, Z. Trzeszczkowska, Wydawnictwo Armoryka, Sandomierz 2024.
² Por. K.K. Baczyński, _Elegia III _, __, t. 1: _Rękopisy 1938_, Biblioteka Narodowa, sygn. Rps 7966 II, https://polona.pl/item-view/b2fe2f35-33b2-4609-8098-d724434aaf18?page=74; data dostępu: 17.10.2025.CO TY WIESZ O BÓLU
Co ty wiesz o bólu,
psychodennie współczulny
swojaku nocyceptorów.
Miej te swoje skale i oceny,
piątki nie do zniesienia
i dziesiątki nie do wyobrażenia.
Twoje są wykrzywione twarze,
reumatyczne stawy,
porody i rwy kulszowe.
Tępe, piekące, zapalne –
łatwe do opisania,
trudne do przeżycia.
Nowo tworzone
od dużego palucha
po samiutki czubek myśli.
A mierzcie, dolorymetry¹,
na siłę i w punkt
przyciskane do ciała,
w triumfie anhedonii²,
ile doli³ mamy w sobie.
Ty bądź sobą, aż do bólu,
a ja pozostanę tylko takim,
którego wszystko boli
w analgezyjnym⁴ świecie.
------------------------------------------------------------------------
¹ Dolorymetr (od łac. _dolor_ – ból) – w medycynie urządzenie służące do mierzenia natężenia bólu, zob. https://pl.wikipedia.org/wiki/Dolorymetr; data dostępu: 17.10.2025.
² Anhedonia (fr. _anhédonie_) – utrata zdolności do odczuwania przyjemności i radości, zob. https://pl.wikipedia.org/wiki/Anhedonia; data dostępu: 17.10.2025
³ Dol __ – jednostka natężenia bólu, zob. https://pl.wikipedia.org/wiki/Dol_(jednostka); data dostępu: 17.10.2025.
⁴ Analgezja – zniesienie odczucia bólu, pot. znieczulenie, zob. https://pl.wikipedia.org/wiki/Analgezja; data dostępu: 17.10.2025.KIEDY ZACZĘLIŚMY WIERZYĆ?
Kiedy zaczęliśmy wierzyć?
Jako praludzie
w szałasach z gałęzi,
kiedy ciało drżało od grzmotu,
z tego na górze – nieba?
A może chwilę wieku później,
kiedy pierwszy ogień
poruszył po ścianie jaskini
cień właśnie umarłego?
Kto jako pierwszy
i w jakim celu
wypowiedział prawróżbę
z kości wołu?
Kto pierwszy okrył ramiona
skórą jelenia i ogłosił,
że owa grota, gdzie są naskalne
malowidła niedźwiedzi,
będzie pierwszą świątynią –
miejscem nietykalnej relikwii?
Kiedy zebrano pierwszą rodzinę
w kręgu wyciosanego totemu
i przemówiono głosem jej praprzodka,
że oto magia figurki uwięzi
ducha zmarłego o poranku,
chyba że córa głowy rodu
odda siebie kapłanowi?
Tak to jest z wiarą
i z artefaktami wiary –
toporem możemy ściąć drzewo,
ale i człowieka na ofiarę
kultu bożka Księżyca.
Od pokoleń piszemy upaniszady,
dając rady o istnieniu,
że ono nie ma początku
i że tako nie ma końca.
A rodzimy się przecież
każdy od początku
i umieramy bez wyjątku
wszyscy na koniec.NA KANAPIE FREUDA
W moim umyśle
jestem sam jeden,
przez całe życie, panie Freud.
Może pomoże psychoanaliza,
katartyczna rozmowa
mojej prawdy mózgu
z moim wymyślonym ja?
Mam jeszcze ciutkę więcej
neuronów od nicienia
czy całej muszki owocówki,
więc trochę pan posiedzi
i trochę ja poleżę,
bo trochę tu potrwa
odchodzenie od samotności.
Wyparcie poczucia winy
całej ludzkości,
która nie pamięta,
że można istnieć
autobiograficznie zapomnianym,
że da się rozwielitce przeźroczystej
do wrażliwego zajrzeć wnętrza.
Widzieć pracę jelit
i rodzące życie
pod bijącym sercem,
i że nie ma wcale
poznawczego umierania,
kiedy jeden przyjmuje drugiego
we własnym umyśle.