Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Bliskość i granice. O motywacjach dzieci i drodze do rodzicielstwa opartego na współpracy - ebook

Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
3 czerwca 2026
54,90
5490 pkt
punktów Virtualo

Bliskość i granice. O motywacjach dzieci i drodze do rodzicielstwa opartego na współpracy - ebook

Jak wyznaczać jasne granice, a jednocześnie chronić relację?

Jak wspierać dziecko tak, by chciało współpracować z poczucia zaufania i odpowiedzialności, a nie z lęku czy dla nagrody?

Ta książka pokazuje, że to właśnie relacja stanowi fundament wychowania. Kiedy dziecko czuje się wysłuchane, rozumiane i traktowane z szacunkiem, rozwija wewnętrzną motywację, poczucie sensu i odpowiedzialność za swoje działania. Kary i nagrody mogą przynieść szybki efekt, ale to bliskość i współdecydowanie budują trwałą zmianę.

Petra Krantz Lindgren łączy w swojej pracy różne nurty współczesnej psychologii rozwojowej, których wspólnym mianownikiem jest głęboki szacunek dla dziecka jako odrębnej osoby.

W książce znajdziesz:

• praktyczne wskazówki, jak wzmacniać wewnętrzną motywację dziecka,

• podpowiedzi, jak stawiać granice w sposób budujący odpowiedzialność zamiast buntu,

• przykłady z życia rodzinnego, pokazujące, jak radzić sobie z napięciem i konfliktem,

• refleksje i ćwiczenia pomagające określić, jakim rodzicem chcesz być i jak krok po kroku to realizować.

To wspierająca i konkretna propozycja dla rodziców dzieci w każdym wieku – od maluchów po nastolatki – którzy chcą wychowywać, opierając się na bliskości, dialogu i prawdziwym zrozumieniu potrzeb dziecka.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Poradniki
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8435-087-4
Rozmiar pliku: 1,7 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

1
RODZICIELSTWO, KTÓRE DZIAŁA

„Rodzicielstwo, które naprawdę działa. W tym przydałaby nam się pomoc”. Para naprzeciwko mnie wyglądała na wycieńczoną i sfrustrowaną. Ich życie z trójką dzieci w wieku od trzech do szesnastu lat pełne było kłótni, konfliktów i innych trudnych sytuacji. Poczucie wspólnoty i współpraca rzadko gościły w ich domu.

Najstarsze dziecko – córka – zawsze ostrożna i trochę nieśmiała, zdaniem rodziców „typowa grzeczna dziewczynka”, w ostatnich latach nabrała nowych zwyczajów. Dobre do niedawna wyniki w nauce zostały zastąpione przez powiadomienia o częstych nieobecnościach, uwagi i maile od zatroskanych nauczycieli. Na początku rodzice wpadli w złość, lecz z czasem niezadowolenie z córki przerodziło się w niepokój. Dziewczynka źle sypiała i miała problemy z porannym wstawaniem, przestała się udzielać w szkolnym teatrze, zresztą wszystko, co do niedawna było dla niej ważne, zostało zepchnięte na margines, a nastolatka wydawała się zainteresowana wyłącznie tym, co działo się w telefonie. Rodzice próbowali z nią rozmawiać, lecz żadnemu z nich nie udało się do niej dotrzeć: „Za każdym razem odpowiada, że nic nie rozumiemy i żebyśmy zostawili ją w spokoju, ale to nie wchodzi w grę, widzimy przecież, że coś jest nie tak!”.

O ile relację z najstarszą córką cechował niepokój, o tyle stosunek rodziców do środkowego dziecka – dwunastoletniego chłopca – był naznaczony złością i zniecierpliwieniem. „Nie chce robić nic, co sprawia mu jakąś trudność, reaguje dopiero po co najmniej siedmiu upomnieniach i stanowczych nakazach! Tak jest za każdym razem! Walczymy z nim każdego dnia”. Rodzice byli zdania, że nie stawiają synowi zbyt wysokich wymagań: miał odrabiać lekcje, chować do szafy swoje czyste ubrania, odnosić po sobie naczynia do kuchni, po treningu wyjmować z torby mokry ręcznik i raz na jakiś czas umyć samochód (ten sam, którym był wożony na zajęcia z piłki ręcznej). „Wstyd nam to przyznać, ale zachowuje się jak rozpieszczony gówniarz” – stwierdził tata chłopca. „Zacząłem się nawet zastanawiać, czy on w ogóle czasem o nas myśli i jest mi z tego powodu przykro”. A mama dodała: „Próbowaliśmy już chyba wszystkiego! Tłumaczyliśmy mu, że musimy sobie nawzajem pomagać, stosowaliśmy prośby i groźby, karaliśmy go, a nawet uciekaliśmy się do przekupstwa. Wykorzystaliśmy wszystkie sposoby i nie mam pojęcia, czego jeszcze moglibyśmy spróbować. Pewne jest tylko to, że to się musi zmienić”.

Trzecim dzieckiem była trzyletnia dziewczynka. „Jej jeszcze nie udało nam się zepsuć” – stwierdziła mama. „Jest zwyczajną trzylatką, czasem upartą i przekorną, ale w następnej chwili przesłodką”. Uśmiechnęła się, ale dostrzegłam w jej oczach błysk niepokoju. To trudne, dźwigać na barkach podejrzenie, że nie jest się wystarczająco dobrym rodzicem. (To zresztą nieuzasadnione, bo zdecydowana większość rodziców postępuje najlepiej, jak potrafi, opierając się na swojej wiedzy i możliwościach).

„To tak, jakbyśmy codziennie, bez chwili przerwy próbowali wcisnąć trzy ośmiornice do siatki z oczkami. Czasem udaje się do niej wepchnąć większość macek jednocześnie, ale zawsze coś wystaje. Byłoby wspaniale, gdyby siatka nie miała żadnych oczek albo chociaż mniej. Tak, chcemy rodzicielstwa bez oczek – takiego, które działa – pomoże nam pani w tym?”

To porównanie było dla mnie nowe, ale spotkałam się z tym pytaniem nie pierwszy raz. I jak zawsze odpowiedziałam kontrpytaniem: „Które działa, czyli jakie?”. Może zabrzmi to tak, jakbym łapała kogoś za słówka, ale to ważne pytanie – tak naprawdę decydujące – ponieważ skłania do zastanowienia, jakie konkretni rodzice mają cele. Gdy się nie wie, co chce się osiągnąć, trudno określić, czy coś naprawdę działa.

Rodzice zrobili zamyślone miny. Czego właściwie chcieli? Najpierw odezwał się tata:

– Po pierwsze… chciałbym, żeby się skończyły kłótnie i nerwy. Naprawdę mam dość ciągłego zamartwiania się i niekończących się awantur.

– Rozumiem – odpowiedziałam. – Zarówno niepokój, jak i kłótnie wysysają z nas energię i radość życia. Jak więc wyglądałaby wasza codzienność, gdybyście nie musieli tego robić? Próbuję zrozumieć, co chcecie osiągnąć, odkładając na chwilę na bok, czego chcecie uniknąć.

Tata pokiwał głową.

– Chcę, żeby nasze dzieci miały dobre samopoczucie. To chyba jasne? Żeby były wesołe i wierzyły w siebie. Lubiły się takimi, jakie są. To okropne, kiedy się widzi, że dziecko źle się czuje, ma jakieś lęki i skrzywiony obraz samego siebie, jak nasza córka.

Po chwili do rozmowy dołączyła mama:

– Ja chciałabym też wiedzieć, jak jej pomóc. Sprawić, żeby się przed nami otworzyła i z nami porozmawiała. Żeby poczuła, że może nam zaufać, zrozumiała, jak bardzo ją kochamy, nawet jeśli wpadła w jakieś kłopoty albo zrobiła coś głupiego. To się odnosi do wszystkich naszych dzieci, ale w tej chwili martwię się głównie o nią, bo ewidentnie źle się czuje.

– Okej – odrzekłam i podjęłam próbę podsumowania tego, co zostało powiedziane: – Kiedy mówicie, że zależy wam na rodzicielstwie, które działa, macie na myśli stan, w którym wasze dzieci czują się dobrze, wierzą w siebie i lubią się takimi, jakie są?

Rodzice zgodnie pokiwali głowami, więc kontynuowałam:

– Zależy wam też na dobrych relacjach z dziećmi. Chcecie, żeby wiedziały, że je kochacie i wam ufały, i żeby miały pewność, że to się nigdy nie zmieni, nawet jeśli zrobią coś, co wam się nie spodoba, oraz żeby przychodziły do was ze swoimi problemami?

– Dokładnie tak – potwierdził tata. – Ale chciałbym też, żeby nasze dzieci, zwłaszcza te starsze, chciały z nami spędzać czas. Żeby lubiły z nami przebywać. Chociaż czasami.

– Jasne, że byłoby fajnie, gdyby lubiły z nami przebywać, ale na początek wystarczyłoby, gdyby chociaż spełniały nasze prośby. – Mama westchnęła i po chwili mówiła dalej: – W końcu wszyscy mieszkamy pod jednym dachem! Chciałabym, żeby dało się o nich powiedzieć, że są dobrze wychowane, rozumie pani, co mam na myśli? Muszą się nauczyć, jakie zachowania są w porządku, a jakie nie. Chcę, żeby były miłe i okazywały innym szacunek. I żeby brały odpowiedzialność za to, co robią. Nie tylko dla dobra naszej rodziny, ale żeby mogły w przyszłości dobrze funkcjonować w społeczeństwie, w miejscu pracy i tak dalej.

– To ważne, umieć się zachować w kontaktach z innymi ludźmi! – dorzucił tata, z zapałem pochylając się do przodu. – Trzeba być punktualnym, pytać, jak inni się czują, uprzedzać o ewentualnym spóźnieniu, czekać na swoją kolej, nie przerywać. Dzieci muszą się nauczyć tysięcy rzeczy, żeby dobrze funkcjonować wśród ludzi.

– Muszą też umieć bronić swojego zdania – podjęła mama. – Wiedzieć, jak stawiać granice i protestować, kiedy poczują, że coś jest nie tak. W przeciwnym razie nigdy nie będą miały dobrego samopoczucia.

Do rozmowy znów włączył się tata:

– Nawiązując do słowa wychowanie, uważam, że trzeba je też nauczyć patrzenia w przyszłość. Nasze dzieci kierują się głównie tym, czy mają na coś ochotę, czy nie. Robią to, co im w jakimś stopniu odpowiada, a całą resztę mają gdzieś. Co innego, jeśli postępuje tak trzylatka, ale dwoje starszych… Niedobrze, kiedy patrzą tylko na koniec własnego nosa: siedzą do późna, bo mają taki kaprys, napychają się słodyczami, zamiast zjeść coś porządnego, grają w gry i gapią się w telefon, zamiast odrobić lekcje. Rozumiem, że fajnie jest myśleć tylko o tym, co tu i teraz, ale na dłuższą metę to dla nich szkodliwe.

W tym momencie postanowiłam zrobić drugie podsumowanie:

– A zatem, oprócz tego, że chcecie, żeby wasze dzieci miały dobre samopoczucie i dobre relacje z rodzicami, zależy wam też na tym, by zrozumiały, jak ich postępowanie oddziałuje na innych: jakich norm społecznych powinny przestrzegać, by były lubiane i mogły się stać członkami jakiejś grupy, a w przyszłości: społeczeństwa? Chcielibyście też, żeby w mniejszym stopniu kierowały się tym, na co w danym momencie mają ochotę, na rzecz planowania na dłuższą metę. Czy dobrze to rozumiem?

Rodzice spojrzeli po sobie i przytaknęli.

– Tak, chociaż ochota na coś w danej chwili też jest czasem okej. – Tata podrapał się po brodzie. Po chwili mówił dalej: – Dużo rozmyślam o tym, że to ważne, by znaleźć w życiu coś swojego i budować na tym przyszłość. Kiedy byłem nastolatkiem, chciałem się zająć muzyką, ale nikt mnie do tego nie zachęcał. Wręcz przeciwnie. Wszyscy mi mówili, żebym się skupił na jakimś technicznym kierunku i znalazł sobie porządną pracę. Tak też zrobiłem. Znalazłem porządną pracę. Nawet bardzo! I ktoś mógłby powiedzieć, że miałem szczęście. Ale ja uważam, że mógłbym być szczęśliwszy i bardziej zadowolony z życia, gdybym słuchał rodziców i nauczycieli w mniejszym stopniu niż własnej intuicji i gdybym się kierował tym, co sprawiało mi przyjemność, działało na mnie stymulująco, bo wtedy doszłaby do głosu moja kreatywność. Chcę przez to powiedzieć, że dalekosiężne planowanie jest ważne, ale ochota lub brak ochoty na coś też ma znaczenie. Naprawdę uważam, że zainteresowania i pasja to ważne elementy życia. Oczywiście w granicach rozsądku.

Mama spojrzała na mnie i się zaśmiała:

– Pewnie brzmi to tak, jakbyśmy sobie wymarzyli tęczowe jednorożce, prawda? Czy to, o czym mówimy, jest w ogóle możliwe?

Lista życzeń rodziców

Tęczowe jednorożce czy nie, wspomniani wcześniej mama i tata trójki dzieci nie są odosobnieni w swoich pragnieniach. Spotykam wielu rodziców, którzy wyrażają podobne potrzeby. Chcieliby, żeby ich dzieci:

1. dobrze się czuły

Wszyscy rodzice, z którymi rozmawiam, życzą sobie dobrego samopoczucia dla swoich dzieci, zarówno w sensie fizycznym, jak i psychicznym. Chcą, żeby miały zdrowy stosunek do samych siebie, czuły się pewnie i miały ugruntowaną tożsamość oraz wykazywały zaufanie dla swoich możliwości. Pragną też, by miały energię i chęć do dążenia do własnych celów oraz stawiania własnych granic dla tego, co mogą zaakceptować (nie raniąc przy tym innych). Jeśli dziecko nie czuje się dobrze – odczuwa lęk, jest zdeprymowane, ucieka się do zachowań autodestrukcyjnych, postępuje w nieakceptowalny sposób lub ma niepokojące objawy fizyczne – najczęściej budzi to w rodzicach lęk i poczucie bezradności. Czasem przeradza się to w przekonanie, iż poniosło się porażkę jako rodzic.

2. miały dobre relacje z rodzicami

Wszyscy rodzice chcą mieć dobre relacje ze swoimi dziećmi. A na bezpośrednie pytanie – „Jak wygląda dobra relacja?” – odpowiadają mniej więcej tak: „Chcę, żeby moje dziecko miało świadomość, że kocham je takim, jakie jest. Żeby chciało spędzać ze mną czas, wiedziało, że może do mnie przyjść z każdym problemem, i ufało, że mu pomogę i będę je wspierać. Chcę też, rzecz jasna, żeby mnie lubiło i szanowało to, co dla mnie ważne. Żebyśmy potrafili się nawzajem wysłuchać i żebyśmy się o siebie troszczyli. To najważniejsze sprawy”.

3. rozumiały istotne normy społeczne i ich przestrzegały

Aby samemu mieć dobre samopoczucie – i aby mieli je ludzie w naszm otoczeniu – trzeba opanować szereg niepisanych społecznych reguł, a następnie ich przestrzegać. Dzieci muszą się nauczyć „zachowywać”, jak określają to niektórzy rodzice. Chodzi o takie sprawy jak okazywanie innym zainteresowania, oferowanie pomocy, stawianie własnych granic, nie będąc przy tym niemiłym, dotrzymywanie słowa, czekanie na swoją kolej, dzielenie się, pytanie o zgodę, zanim się pożyczy czyjąś rzecz, i słuchanie, co inni mają do powiedzenia (nawet jeśli nas to nie interesuje). Ważne jest też dbanie o higienę osobistą, utrzymywanie porządku w swoich rzeczach i pilnowanie czasu. Kiedy łamie się powyższe zasady, ma to negatywne konsekwencje, zarówno dla osoby nieprzestrzegającej owych reguł, jak i dla innych osób. Nie oznacza to, że wszystkie normy społeczne są dobre i zasadne, zawsze znajdą się takie, które można (a czasem nawet trzeba) podważać. Tak czy inaczej, dobrze jest je znać, aby móc wyrobić sobie własne zdanie na ich temat.

4. myślały dalekowzrocznie, a nie skupiały się wyłącznie na tym, na co mają ochotę w danej chwili

Aby dziecko mogło się optymalnie rozwijać, musi się nauczyć, jak w swoim myśleniu i postępowaniu uwzględniać przyszłość. Wiele aktywności wydaje się atrakcyjne w danym momencie, lecz na dłuższą metę może się okazać niekorzystne. Przykładowo, może to być scrollowanie telefonu, śmieciowe jedzenie, chodzenie spać o późnej porze, picie alkoholu albo zażywanie narkotyków. Inne zajęcia mogą się wydawać trudne i nieatrakcyjne, lecz ważne dla rozwoju dziecka: nauka do sprawdzianu, uprawianie sportu, mycie zębów itp.

5. odnalazły dla siebie zajęcie, które je zaciekawi, sprawi im radość, rzuci im wyzwanie i stanie się częścią ich życia

Wielu rodziców ma podobne odczucia, jak opisany wcześniej tata trójki dzieci – że utracili w życiu coś, co kiedyś dawało im radość. Chodzi o zajęcia, które jako dzieci czy młodzi ludzie uważali za zabawne i interesujące. Stało się tak, bo albo pokierowali się w za dużym stopniu opiniami innych, albo podążyli za własnym wyobrażeniem tego, co „powinni” zrobić. A teraz, w samym środku życia, uświadamiają sobie, że brakuje im prawdziwego zaangażowania w jakąś aktywność i nie znajdują ujścia dla swojej kreatywności. I nie chcą, żeby ich dziecko spotkało to samo. Pragną dać mu jak najwięcej możliwości, by dało się czemuś porwać, znalazło pasję, coś stymulującego i rzucającego wyzwanie, co będzie im towarzyszyło również w dorosłości. Coś, co nie pochłonie ich w całości, lecz będzie ważną częścią ich życia.

Sprzyjające warunki

Jeśli podzielasz pragnienia opisane powyżej, ta książka jest dla ciebie! Bo krótka odpowiedź na pytanie, czy osiągnięcie tych celów jest możliwe, brzmi tak. Tę dłuższą, wyjaśniającą, jak je osiągnąć, otrzymasz, jeśli przeczytasz tę książkę. W dalszej części opowiem jak my, rodzice – zachowując szacunek zarówno dla naszych dzieci, jak i dla siebie – możemy zwiększyć szanse na ich dobre samopoczucie, stworzenie ciepłej i nacechowanej zaufaniem relacji z nami oraz na ich optymalny rozwój. Jak widzisz, wprowadziłam do listy życzeń numery. Zrobiłam to po to, by móc do nich nawiązywać w dalszej części tekstu. Dzięki temu będzie ci łatwiej dostrzec, w jaki sposób to, o czym mowa w danym momencie, odnosi się do wyznaczonych wcześniej celów.

Chcę przy okazji zwrócić twoją uwagę na sformułowanie zwiększyć szanse, którego użyłam w poprzednim akapicie. Ponieważ wszystkie dzieci – i wszyscy rodzice – są jedyne i jedyni w swoim rodzaju, nie ma gwarancji, że dane postępowanie odniesie określony skutek. Dlatego najlepszym, co można zrobić, jest stworzenie jak najbardziej sprzyjających warunków do tego, by nasze dziecko czuło się dobrze i optymalnie się rozwijało. W dalszej części tej książki opowiem o tym, jak owe sprzyjające warunki wyglądają i co ty jako rodzic możesz zrobić, żeby je zapewnić.

W następnych dwóch rozdziałach przedstawię założenia naukowe dla tego, co opisuję dalej. Badania nad tak zwaną teorią samostanowienia wykazały wiele ważnych i ciekawych rezultatów! Podsumuję je i wyposażeni w tę wiedzę przejdziemy do dalszych części, w których wyjaśnię – konkretnie i na podstawie sytuacji z życia codziennego – jak dojść do rodzicielstwa, które działa. I mimo że książka ta jest adresowana do rodziców, inni – pedagodzy, babcie, dziadkowie i wszelkie ważne osoby w życiu dziecka – mogą odnaleźć przyjemność w jej lekturze. Bo większość spraw, o których piszę, ma duże znaczenie we wszystkich relacjach międzyludzkich.

Kwestie do przemyślenia

Jakie są największe wyzwania dla ciebie jako rodzica, w obecnej chwili?

Jakie cele stawiasz sobie jako rodzic?

Spróbuj podsumować, co chcesz osiągnąć, nie tylko to, czego próbujesz uniknąć.2
TEORIA SAMOSTANOWIENIA. MOTYWACJA

Dwoje młodych naukowców – Edvard Deci i Richard Ryan – spotkali się pierwszy raz w 1977 roku i owo spotkanie zaowocowało współpracą, która zmieniła nasz sposób patrzenia na rozwój człowieka oraz to, co wpływa na jego postępowanie. Wcześniej panowało przekonanie, że ludzkim zachowaniem kierują pobudki biologiczne i zewnętrzne bodźce (obietnica nagrody albo groźba kary). Deci i Ryan wykazali, że ludzie są o wiele bardziej skomplikowani i ich postępowaniem kierują różne czynniki. Opracowali tak zwaną teorię samostanowienia (ang. Self-Determination Theory), która została ugruntowana ponad czterdziestoma latami rozległych badań, przeprowadzonych nie tylko przez jej twórców. Wnioski z owych badań stosuje się w wielu obszarach życia codziennego, na przykład w edukacji, w systemach wsparcia dla rodziców, w programach motywacyjnych w zakładach pracy, w treningu i sporcie zawodowym, w opiece zdrowotnej, w terapii psychologicznej oraz w rozwoju gier komputerowych¹.

Motywacja to kluczowy termin w teorii samostanowienia, bo to ona stanowi impuls do działania². I choć nie użyłam tego słowa na pierwszych stronach książki – pisząc o celach, jakie chcą osiągnąć rodzice – jest ono ważne również w tym kontekście. Potrzebujemy motywacji, by dopasować się do norm społecznych (cel 3). Jest potrzebna, by chcieć zrobić coś, co przyniesie korzyść na dłuższą metę, mimo że w danym momencie to coś budzi niechęć (cel 4). Motywacja jest też ściśle powiązana z doświadczaniem przyjemności (cel 5).

Motywacja jest ważna dla celów 3–5.

Niektórzy wyobrażają sobie motywację jako cechę. Mówią wtedy, że dziecko jest „niezmotywowane” albo że dziecku „brakuje motywacji”. Ale to rzadko jest prawda, bo zwykle się okazuje, że dziecko jest zmotywowane do zrobienia czegoś innego niż to, czego życzą sobie rodzice. Wielu osobom wydaje się również, że motywacja ma różne stopnie nasilenia – im więcej motywacji ma dana osoba, tym lepiej. Jednak naukowcy wykazali, że istnieją motywacje różnych typów i niektóre są lepsze od innych. Oraz że jakość (rodzaj) motywacji jest ważniejsza niż jej ilość. To ważna informacja dla rodziców i kawałek dalej w tekście opowiem o różnych rodzajach motywacji, wyjaśnię, które są lepsze, a które gorsze, i jakimi się kierować wskazówkami, by odgadnąć, jaki rodzaj motywacji steruje konkretnym zachowaniem dziecka.

Innym ważnym pytaniem, nad którym pochylili się badacze, było: jakie czynniki wspierają motywacje lepszego rodzaju? Odpowiedź na nie jest również bardzo ważna dla nas – rodziców. Większość z nas się zastanawia, jak skłonić dziecko do zrobienia czegoś, na co nie ma ono ochoty. Rozstrzygające okazały się trzy kluczowe potrzeby psychologiczne:

• świadomość własnych kompetencji,

• poczucie przynależności,

• poczucie autonomii.

Gdy powyższe potrzeby są zaspokojone, rosną szanse na to, że dziecko rozwinie w sobie motywację dobrego rodzaju, która z kolei – jak wspomniałam powyżej – jest ważna dla osiągnięcia celów 3–5³.

W im większym stopniu zostaną zaspokojone kluczowe potrzeby psychologiczne dziecka, tym większe szanse na to, że dziecko rozwinie w sobie motywację dobrego rodzaju, która z kolei jest ważna dla osiągnięcia celów 3–5.

Faktem jest, że owe kluczowe potrzeby są istotne nie tylko ze względu na motywację i jej rodzaj; okazało się bowiem, że odgrywają decydującą rolę w tym, by dziecko miało dobre samopoczucie (cel 1)⁴ i wykształciło dobre relacje z rodzicami oraz innymi ważnymi dorosłymi w jego życiu (cel 2)⁵.

Podsumowując, zaspokojenie kluczowych potrzeb psychologicznych jest ważne dla osiągnięcia wszystkich pięciu celów, do jakich dążą rodzice. Rzecz jasna, w dalszej części książki opowiem więcej o każdej z owych kluczowych potrzeb. W następnym rozdziale wyjaśnię, co one oznaczają, a w rozdziałach 4–6 podpowiem, co rodzice mogą zrobić, by zaspokoić je u swoich dzieci. Najpierw przyjrzyjmy się jednak motywacji – czym jest, a czym nie.

W im większym stopniu zaspokojone są kluczowe potrzeby psychologiczne, tym większe szanse na osiągnięcie celów 1 i 2.

Kiedy brakuje motywacji – amotywacja

Motywacja to chęć do działania. Gdy ktoś nie czuje w sobie takiej chęci albo nie ma zamiaru czegoś zrobić, nazywamy to amotywacją. (To nie oznacza, że dana czynność nie zostanie wykonana, ludzie działają czasem bez zamiaru). Amotywacja może się pojawić z trzech różnych powodów⁶. Po pierwsze, może wynikać z wyobrażonego lub prawdziwego braku kompetencji i poczucia bycia skutecznym:

• Mustafa nie chce otworzyć podręcznika do angielskiego. „To bez sensu” – myśli. „I tak nic nie zrozumiem”.

• Wielu znajomych Sagi postanowiło pójść na demonstrację w obronie klimatu. Saga nie chce na nią iść. „Po co? Tych, którzy mają władzę, i tak nie obchodzi to, co mówią inni” – myśli sobie.

Po drugie, amotywacja może się pojawić, gdy dane działanie lub konsekwencje tego działania zostaną uznane za nieistotne czy nieinteresujące:

• Mama prosi Ines o uprzątnięcie zabawek, lecz Ines odmawia. Nie bawi jej sprzątanie. Poza tym jutro i tak wyjmie zabawki na nowo.

• Nauczyciel matematyki zwraca Nilsowi uwagę, by poćwiczył działania z procentami i daje mu kartkę z zadaniami do odrobienia w domu. Ale Nils, wychodząc ze szkoły, zostawia kartkę na swojej ławce. Uważa, że nie musi się tym zajmować, bo i tak wszystko liczy za niego telefon!

Po trzecie, przyczyną amotywacji może być sprzeciw wobec jakiegoś oddziaływania. Ów sprzeciw pojawia się w obliczu groźby utraty czegoś, na czym nam zależy:

• Kiedy tata prosi Devina, by założył czapkę, Devin się złości. Nie jest mu zimno, poza tym nie podoba musię, że tata zawsze chce o wszystkim decydować. Rzuca czapkę na ziemię i krzyczy, że tata jest głupi.

• Mama chce, żeby Paula w dni powszednie wracała do domu zaraz po treningu, bo musi coś zjeść i pójść spać o rozsądnej porze. I mimo że mama w kółko o tym przypomina, Paula prawie zawsze przychodzi po wyznaczonej godzinie, bo po treningu koleżanki zostają dłużej w szatni, żeby porozmawiać. Paula lubi te dziewczyny i chce należeć do ich grona.

Rodzaje motywacji

W obrębie teorii samostanowienia mówi się zwykle o dwóch podstawowych typach motywacji (które następnie dzielą się na podkategorie)⁷:

• Motywacja zorientowana na konsekwencje: chęć podjęcia jakiegoś działania, które doprowadzi do konkretnych konsekwencji (będących wynikiem owego działania).

• Motywacja zorientowana na doznania: chęć podjęcia jakiegoś działania, które samo w sobie jest pozytywnym doświadczeniem.

Motywacja zorientowana na konsekwencje i ważna rola internalizacji

Motywacja zorientowana na konsekwencje oznacza dosłownie to, co sugeruje jej nazwa: motywację do podjęcia działania, które przyniesie określone konsekwencje⁸. Jest potrzebna po to, by dzieci nauczyły się przestrzegania norm społecznych (cel 3) i przewidywania skutków swoich działań (cel 4).

Motywacja zorientowana na konsekwencje jest ważna dla osiągnięcia celów 3 i 4.

W ramach tego, co nazywamy „wychowaniem”, rodzice przekazują dzieciom wiedzę o ważnych normach społecznych i wartościach oraz o tym, do jakich konsekwencji one prowadzą. Dawniej uważano, że wychowanie jest jednokierunkowe i stosunkowo łatwe. Dziecko postrzegano jako naczynie, które dorośli mieli za zadanie napełnić odpowiednią treścią, by owa treść zaowocowała w przyszłości pożądanym zachowaniem. Dziś wiemy jednak, że proces ten jest o wiele bardziej skomplikowany. Dzieci nie chłoną pasywnie tego, co ważni dorośli w ich życiu próbują im wpoić. Tłumaczą sobie to, co słyszą, przetwarzają informacje i tworzą na ich podstawie własny system norm i wartości⁹.

Ów proces – gdy dziecko przyjmuje, opracowuje i przyjmuje konkretne normy i wartości z otoczenia – nazywamy internalizacją¹⁰. Jest on bardzo istotny, bo wychowanie przynosi dobre efekty, kiedy dziecko przyjęło niepisane reguły, wartości i postawy społeczne jako własne. Wówczas będzie miało motywację do przestrzegania ich nawet wtedy, gdy nikt go nie kontroluje. W przeciwnym razie podążanie za nimi będzie musiało być wymuszane, osiągane przy pomocy gróźb czy przekupstw i pilnowane, a to wymaga czasu i wysiłku, odciąga uwagę od innych spraw i często prowadzi do konfliktów.

Czasami internalizacja następuje stopniowo, w niektórych przypadkach ów proces przebiega niemal z dnia na dzień. Niezależnie od tego możemy wyobrazić sobie skalę, na której różne normy i wartości plasują się gdzieś pomiędzy „zupełnie niezinternalizowane” i „w pełni zinternalizowane” – w odniesieniu do konkretnej jednostki. I w zależności od tego, jak daleko zaszedł proces internalizacji, mówi się o trzech rodzajach motywacji ukierunkowanej na konsekwencje.

Jeżeli motywacja bierze się z bodźców zewnętrznych, nie ma mowy o internalizacji. (Silas sprząta swój pokój, żeby mama się nie złościła i nie urządziła mu awantury). Gdy pochodzi od bodźców wewnętrznych, doszło do częściowej, choć niepełnej internalizacji. (Sandro sprząta, żeby uniknąć wyrzutów sumienia). Kiedy motywacja ma swoje źródło w osobistych wartościach, proces internalizacji przebiegł pomyślnie. (Sigge sprząta, bo lubi mieć porządek)¹¹.

Istnieją trzy rodzaje motywacji zorientowanej na konsekwencje.

Zanim przejdę do opisu poszczególnych rodzajów motywacji zorientowanej na konsekwencje, muszę zaznaczyć, że każdy doświadcza wszystkich jej form. Do jednych działań motywujemy się w sposób A, a do innych w sposób B. Może to się różnić również w odniesieniu do różnych ludzi. Bo podczas gdy moja motywacja do umycia okien bierze się z bodźca wewnętrznego, być może twoja ma swoje źródło w osobistych wartościach. Lub na odwrót.

Motywacja z bodźcem zewnętrznym to zatem pierwsza forma motywacji zorientowanej na konsekwencje. Kiedy ktoś czuje się zmotywowany do podjęcia jakiegoś działania z takiego powodu, oznacza to, że nie zaakceptował norm społecznych czy wartości związanych z tym konkretnym działaniem. W efekcie podejmuje je z uwagi na jakiś zewnętrzny bodziec: obietnicę nagrody, groźbę nieprzyjemnych konsekwencji czy też pod wpływem jakiegoś nakazu.

Przykłady motywacji z bodźcem zewnętrznym:

• Lubię jeździć autostradą z dużą prędkością. Mimo to przekraczam dozwoloną prędkość tylko troszkę, żeby nie zatrzymała mnie policja.

• Ida zawsze zakłada kask, gdy wsiada na rower. Mama jej zagroziła, że jeśli choć raz zobaczy ją na rowerze bez kasku, wystawi jej rower na sprzedaż.

• Omar odrabia lekcje w zamian za kieszonkowe.

• Malte próbuje każdego jedzenia, nawet jeśli wygląda ono wstrętnie. Jego tata uważa, że trzeba tak robić, i Malte boi się przekonać, co się stanie, jeśli się sprzeciwi.

Kiedy motywacja ma swoje źródło w bodźcu zewnętrznym, decydujące są okoliczności zewnętrzne – nakazy, przekupstwa, groźby. Gdyby zniknęły, nie doszłoby do pożądanych zachowań, bo czujemy się raczej zmuszeni do owych zachowań, niż są one wynikiem naszej woli: „Muszę posprzątać pokój, bo w przeciwnym razie mama będzie zła” albo „Muszę pójść na jutrzejszy trening piłki nożnej, bo w przeciwnym razie nie zagram w sobotnim meczu”. I choć nakaz posprzątania pokoju nie jest prawdziwym nakazem (podobnie jak pójście na trening), właśnie tak go odbieramy, bo alternatywa niesie ze sobą niepożądane konsekwencje.

Motywacja z bodźcem wewnętrznym to inna forma motywacji zorientowanej na konsekwencje. W jej przypadku doszło do częściowej (niepełnej) internalizacji. Ten, kto odczuwa tego rodzaju motywację, zaakceptował normy i wartości, wedle których dane zachowanie jest ważne, lecz nie przyjął ich jako swoje. Można by opisać to w taki oto obrazowy sposób: owe normy i wartości przekroczyły próg, ale jeszcze nie wprowadziły się do domu, tylko stoją w przedpokoju. Są głośne i często przypominają o swojej obecności, lecz wciąż się nie rozgościły. Motywację z bodźcem wewnętrznym odczuwamy jako obcą, choć mimo wszystko biorącą się z nas samych siłę podpowiadającą nam, że „mamy”, „musimy” lub „powinniśmy” wykonać jakieś zadanie.

Przykłady motywacji z bodźcem wewnętrznym:

• Myślę, że powinnam zaopiekować się kotem koleżanki (Pomogła mi, kiedy zepsuł mi się samochód).

• Powtarzam sobie, że muszę zacząć częściej przygotowywać posiłki w domu. Jestem leniwym rodzicem, który nie zapewnia dzieciom odpowiedniego odżywiania.

• Maja zakłada kask, zanim wsiądzie na rower, chociaż uważa, że to niepotrzebne (Przecież świetnie jeździ na rowerze!) Robi to, bo jej mama powiedziała, że postępuje samolubnie, kiedy o tym zapomina.

• Fingal karci się w myślach za to, że przez cały weekend odkładał odrobienie zadania z angielskiego. W końcu siada do nauki, żeby nie czuć się jeszcze gorzej.

• Tintin przyjmuje dokładkę gulaszu ugotowanego przez babcię, chociaż musi strasznie długo przeżuwać mięso i robi mu się od tego niedobrze. Mama powiedziała, że babci byłoby smutno, gdyby odmówił, a on nie chce sprawić jej przykrości.

Przeciwstawienie się temu, co „musimy” albo „powinniśmy” zrobić, budzi w nas poczucie wstydu i lęk. Za to wykonanie danej czynności uczyni nas dumnymi z siebie i sprawi, że poczujemy się trochę lepsi od innych: „Super, że tak szybko odrobiłam zadania. Ależ pani byłaby szczęśliwa, gdyby wszyscy robili tak samo, jak ja!”.

Ten rodzaj motywacji wywodzi się z bodźca wewnętrznego i w dużym stopniu sprowadza się do podejmowania czynności, które spotkają się z akceptacją nas samych. Najsurowszym kontrolerem w tym przypadku jest nasze wewnętrzne ja. Choć czasem wymagania czy osądy mogą pochodzić od innych – niezależnie od tego, czy są prawdziwe, czy nie: „Naprawdę powinienem trochę schudnąć. Inni ludzie pewnie się wstydzą pokazywać z kimś takim, jak ja”.

Motywacja z bodźcem wewnętrznym nierzadko ma swoje źródło w tym, że rodzice i inni ważni dorośli w życiu dziecka nieustannie – świadomie lub nieświadomie – uciekali się do jednej z metod, które w ramach teorii samostanowienia umieszcza się w rubryce z nagłówkiem kontrola psychologiczna¹². Może to być wywoływanie poczucia winy lub wstydu w związku z jakimś zachowaniem: „Twój pokój wygląda jak chlew!”, „Nie obchodzi cię, że się martwię, kiedy nie dzwonisz?”, „Nie wstyd ci, że do tej pory nie nauczyłeś się, jak włączać zmywarkę?”. Ale może też chodzić o coś, co nazywamy miłością warunkową¹³. Kiedy rodzice uciekają się do tej metody, oznacza to, że dziecko może liczyć na ich troskę i opiekę (w ogóle lub w większym stopniu niż zwykle) tylko wówczas, gdy zachowa się zgodnie z ich życzeniem. A ponieważ dzieci są zależne od miłości i opieki swoich rodziców, często dzieje się tak, że ich żądania są przez nie internalizowane i przeobrażają się w wewnętrzny bodziec do działania. Wówczas dziecko odczuwa wstyd, lęk lub poczucie winy, jeśli nie dopasuje się do jakichś wymagań.

Zapewne w tej chwili zadajesz sobie pytanie, czy to dobrze, że dziecko czuje się źle, jeśli nie zrobi czegoś pożądanego. Bo chyba powinno się mieć złe samopoczucie, kiedy się uderzyło kolegę? W istocie, wina i wstyd to ważne mechanizmy regulacyjne w społeczeństwie. Jednocześnie jestem przekonana, że większość rodziców wolałaby, by ich dziecko nie biło kolegi ze względu na swoje wewnętrzne przekonania (przemoc jest zła), a nie powstrzymywało się od bójki ze strachu, że straci ich miłość.

Wspólnym mianownikiem dla motywacji z bodźcem zewnętrznym i motywacji z bodźcem wewnętrznym jest poczucie bycia przymuszonym. Wykonanie jakiegoś działania nie jest odczuwane jako dobrowolny wybór. Trzecim typem motywacji zorientowanej na konsekwencje jest motywacja wynikająca z osobistych wartości – i ona odróżnia się od poprzednich. Tu mamy do czynienia z wolną wolą: „Robię to, bo chcę”. Internalizacja jest kompletna. Normy i wartości nie tylko przekroczyły próg, ale wprowadziły się i zdążyły zadomowić.

Przykłady motywacji wynikającej z osobistych wartości:

• Składam ubrania i chowam je do szafy, bo lubię mieć porządek.

• Pomagam koleżance w przeprowadzce, bo uważam, że warto wspierać tych, których się lubi.

• Klara jeździ na rowerze w kasku, bo chce ochronić głowę, gdyby z jakiegoś powodu spadła z roweru.

• Greta też zakłada kask, zanim wsiądzie na rower. Jest przekonana, że nie spadnie, ale nie chce, żeby mama się o nią martwiła.

• Sixten odrabia zadanie domowe z angielskiego, bo chce się nauczyć tego języka.

• Amir uważa, że całkiem dobrze mówi po angielsku, ale i tak odrabia zadanie, bo chce pokazać nauczycielowi, jaki jest pilny, i dostać dobrą ocenę. Ta z kolei pomoże mu uzyskać dobre wyniki w nauce, dzięki czemu dostanie się na prawo – swoje wymarzone studia.

• Calle próbuje prawie każdej potrawy, którą ktoś go częstuje. Nie za wszystkim przepada, ale chętnie testuje, bo czasem poznaje coś nowego, co sprawia mu przyjemność.

Podsumowanie: Aby dzieci kierowały się niepisanymi regułami społecznymi (cel 3) i myślały perspektywicznie (cel 4) – bez potrzeby ciągłego upominania przez dorosłych – muszą przyjąć owe normy i reguły jako swoje. Proces ten nazywamy internalizacją. Kiedy internalizacja jest kompletna, dziecko uważa, że postępuje zgodnie ze swoją wolą. Motywacja ma swoje źródło w jego osobistych przekonaniach. Jeśli nie doszło do internalizacji, motywacja może pochodzić z bodźca zewnętrznego: obietnicy nagrody, groźby nieprzyjemnych konsekwencji lub bezpośredniego nakazu. Bywa też, że mamy do czynienia ze stadium przechodnim, w którym doszło do częściowej (lecz niekompletnej) internalizacji. Motywacja bierze się wówczas z bodźca wewnętrznego, lecz towarzyszy jej doświadczenie (wewnętrznego) przymusu, ponieważ dziecko decyduje się na pożądane zachowanie, by uniknąć poczucia winy, wstydu bądź lęku. Nieco dalej opiszę sposoby, w jakie rodzice mogą tworzyć dobre warunki, by ich dziecko zinternalizowało ważne normy i wartości i rozwinęło motywację zakotwiczoną w owych wartościach. Najpierw jednak przyjrzymy się drugiemu podstawowemu typowi motywacji – motywacji ukierunkowanej na doznania.PRZYPISY

¹ Przykładowe lektury nt. teorii samostanowienia: Ryan & Deci 2017, Kohn 1993, Kohn 2005, Pink 2009, Stixrud & Johnson 2019, Lindwall & Röhlander 2020, Söderfjäll 2023 oraz Fowler 2023. Zaktualizowane zestawienie wyników badań nad teorią samostanowienia znajduje się na stronie Center for Self-Determination Theory: https://selfdeterminationtheory.org/research/.

² Ryan & Deci 2017, str. 13.

³ Ryan & Deci 2017, rozdz. 6–8.

⁴ Ryan & Deci 2017, str. 208 ff, rozdz. 10 i 15.

⁵ Ryan & Deci 2017, rozdz. 12 i 13.

⁶ Ryan & Deci 2017, str. 16.

⁷ Po angielsku to extrinsic motivation i intrinic motivation. Extrinsic i intrinsic tłumaczy się zwykle jako zewnętrzna i wewnętrzna. Ja wolę używać określeń zorientowana na konsekwencje oraz zorientowana na doznania, ponieważ lepiej oddają definicje badaczy, którzy je opisali. Extrinsic motivation skłania nas do podjęcia działania, które przyniesie nam jakieś konsekwencje (odrębne od owego działania). Natomiast intrinsic motivation to ta, która pcha nas do zrobienia czegoś, co samo w sobie stanowi przyjemność, działa na nas stymulująco i rzuca nam wyzwanie, które z chęcią podejmujemy. Nagroda kryje się w samym doświadczaniu owego działania. (Ryan & Deci 2000).

⁸ Ryan & Deci 2020.

⁹ Ryan & Deci 2017, str. 182.

¹⁰ Ryan & Deci 2017, str. 99 f.

¹¹ W obrębie teorii samostanowienia mówi się zwykle o czterech kategoriach motywacji zorientowanej na konsekwencje: regulowanej z zewnątrz, regulowanej od wewnątrz, zidentyfikowanej i zintegrowanej. Z pomocą książki Motivationsrevolutionen (Lindwall & Röhlander 2020) postanowiłam uprościć wstęp do powyższego poradnika. Motywację regulowaną z zewnątrz nazywam motywacją z bodźcem zewnętrznym. Regulowaną od wewnątrz – motywacją z bodźcem wewnętrznym. Natomiast zidentyfikowaną i zintegrowaną połączyłam w jedno i nazwałam motywacją z bodźcem z wartości osobistych. (Teoria samostanowienia zakłada, że motywacja zidentyfikowana oznacza niższy stopień internalizacji niż zintegrowana. W powyższej książce nie jest to aż tak istotne, dlatego zdecydowałam się na uproszczenie).

¹² Grolnick 2003, Ryan & Deci 2017, str. 333 ff., Bradshaw i in. 2024 oraz Duineveld 2018.

¹³ Assor, Roth & Deci 2004, Roth i in. 2009, Ryan & Deci 2017, str. 334 ff. oraz Haines & Schutte 2022.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij