Bob Honey robi swoje - ebook
Bob Honey robi swoje - ebook
Bob Honey z trudem nawiązuje kontakt z innymi ludźmi. Ma dosyć wciskania mu marketingowych bredni, dosyć świata, w którym nawet orgazm nie jest realny, dopóki nie napisze się o nim na Twitterze. Jako modelowy biznesmen ze starej amerykańskiej szkoły sprzedaje zbiorniki septyczne świadkom Jehowy i organizuje pokazy pirotechniczne dla zagranicznych dyktatorów. Jest też zatrudniony jako kontraktowy zabójca przez sekcję wywiadu Stanów Zjednoczonych, w tajnym programie likwidacji zniedołężniałych seniorów oraz wszystkich innych, którzy nadwyrężają zasoby konsumpcyjnego społeczeństwa.
Kiedy życiem Boba zaczyna się interesować wścibski dziennikarz, Honey nie jest pewien, czy oznacza to dla niego szansę na przyjaźń, czy raczej początek końca. Widząc, jak wszyscy dokoła węszą wszędzie zdradę i dopatrują się terroryzmu, uznaje, że nadszedł czas, aby coś zmienić – jeśli wcześniej sam nie zostanie zlikwidowany przez swoich tajemniczych zwierzchników lub zdemaskowany przez żarłoczne media…
„Podejrzewam, że Thomas Pynchon i Hunter S. Thompson pokochaliby tę książkę”. Salman Rushdie
„Prowokuje i daje dużo frajdy”. Kirkus Reviews
| Kategoria: | Proza |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-08-06786-4 |
| Rozmiar pliku: | 2,0 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
POSZUKUJĄC HOMEOSTAZY
W IMMANENTNEJ HIPOKRYZJI
LATO 2016
Cactus Field, tani dom seniora w ramach mieszkalnictwa wspomaganego, majaczy jak wielka cegła w kolorze khaki, wyraźnie ukazany na tle dalekiego, rozmazanego światła. Zasłonięte okna i samotna bryła na niby bezkresnym pustynnym tableau. Wydaje się, jakby nawet pustynia pustynniała.
Oto są, niemarkowe bestie dnia wczorajszego. Zapadnięte wilgotne oczy, rozjaśnione rozrzedzonym stroboskopowym światłem samochodu jadącego międzystanówką. Za oknami otynkowanego na beżowo budynku, usytuowanego za zapuszczonym, rzadko używanym parkingiem, gdzie przez szczeliny w popękanej nawierzchni buchają brązowe chwasty, ośmioro seniorów zbudziła przerwa w dostawie prądu. Tłoczą się wszyscy na plastikowych krzesłach. Portretowa galeria obwisłych twarzy w ostrym światłocieniu. Partia bezbarwnych plamistych maseczek. Ostatnia iskierka życia wydobyta z zapomnienia, świadomość bezużyteczności w świecie, w którym marka to życie. Naznaczeni nieznośną nudą. I nagle...
nadchodzi miłosierdzie.
PAM! PAM! PAM!
Trzech wybranych do piachu.
Starcy zostają zlikwidowani przez zręczną tępą siłę.
Dłonie w rękawiczkach podłączają z powrotem kable w puszce elektrycznej na zewnątrz. Ósemka zredukowana do piątki, dla której taki dzień też nadejdzie. W matowobiałym pontiacu ożywa silnik, koła toczą się po szczelinach zarośniętych chwastami na międzystanówkę, a kierowca mruczy pod nosem:
– To nie byłem ja.
------------------------------------------------------------------------
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
------------------------------------------------------------------------