Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

Brud jest zdrowszy niż myślisz - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
2 września 2021
28,00 zł
2800 pkt
punktów Virtualo

Brud jest zdrowszy niż myślisz - ebook

Książka została napisana przez dwóch badaczy. Ma formę pytań i odpowiedzi z wyczerpującym wyjaśnieniem poruszanych kwestii. Tematem przewodnim jest mikrobiom, ze szczególnym naciskiem na drobnoustroje zamieszkujące jelita człowieka, ale naukowcy przedstawiają je w kontekście problemów zdrowotnych i ogólnego dobrostanu człowieka we współczesnym świecie.

Wszystkie zawarte w książce odpowiedzi zostały poparte wynikami badań – w większości prowadzonych na myszach, ale częściowo także na ludziach. Badacze mają nadzieję, że medycyna mikrobiologiczna przyniesie lek na wiele schorzeń, choć jak dotąd mamy zdecydowanie za mało danych o wzajemnych powiązaniach mikrobiomu i zdrowia ludzkiego.

Kategoria: Poradniki
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-11-16253-2
Rozmiar pliku: 7,7 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

WSTĘP

Wstęp

„Czy moje dziecko może jeść brud?”

To tylko jedno z pytań, któ­rymi po prze­czy­ta­niu czę­sto sprzecz­nych infor­ma­cji w Inter­ne­cie bom­bar­dują nas rodzice z całego świata w tro­sce o zdro­wie wła­snych dzieci.

Dla­czego pytają wła­śnie nas?

Ponie­waż jeste­śmy naukow­cami zaj­mu­ją­cymi się bada­niem ludz­kiego mikro­biomu, który czę­sto koja­rzy się ludziom z „zaraz­kami”, ale tak naprawdę cho­dzi tu o kolo­nie przy­ja­znych mikro­bów w orga­ni­zmie czło­wieka, a także o popu­la­cje tych mniej szko­dli­wych. Ta duża róż­no­rod­ność maleń­kich, nie­wi­docz­nych stwo­rzeń pomaga nam w róż­nych czyn­no­ściach, jak tra­wie­nie pokarmu, pro­duk­cja wita­min, ochrona przed cho­ro­bami, for­mo­wa­nie orga­nów wewnętrz­nych, regu­la­cja układu odpor­no­ścio­wego, a nawet ma wpływ na kształ­to­wa­nie zacho­wa­nia.

W powszech­nym prze­ko­na­niu więk­szość bak­te­rii, czyli drob­no­ustro­jów, jest zła, zatem należy się ich pozbyć wszel­kimi dostęp­nymi spo­so­bami. To błąd, i to nie­bez­pieczny. Nowe metody bada­nia świata mikro­bów dowo­dzą, że więk­szość bak­te­rii codzien­nie przez nas spo­ty­ka­nych, w tym zamiesz­ku­ją­cych na powierzchni i wewnątrz naszego ciała, jest nie tylko przy­ja­zna, ale wręcz nie­zbędna do życia. Likwi­du­jemy je ze szkodą dla sie­bie. Pra­gnąc zwal­czyć wszyst­kie kla­syczne zarazy, przy­pad­kowo otwar­li­śmy puszkę Pan­dory z pla­gami współ­cze­snego świata – wie­loma przy­krymi, prze­wle­kłymi pro­ble­mami zdro­wot­nymi, które roz­po­wszech­niły się w dzi­siej­szym świe­cie i powoli nas zabi­jają. Należą do nich: oty­łość, astma, aler­gie, cukrzyca, celia­kia, zespół jelita draż­li­wego, stward­nie­nie roz­siane, reu­ma­to­idalne zapa­le­nie sta­wów i wiele innych.

Nauka o mikro­bio­mie pro­wa­dzi do fascy­nu­ją­cych odkryć. W ciągu zale­d­wie kilku lat z nie­pew­nej gałęzi badań bio­me­dycz­nych zmie­niła się w temat budzący ogromne zain­te­re­so­wa­nie spo­łe­czeń­stwa. Oma­wia się ją w cza­so­pi­smach i gaze­tach, pre­zen­ta­cjach TED (rów­nież naszych), fil­mach doku­men­tal­nych, radio­wych i tele­wi­zyj­nych pro­gra­mach typu talk show oraz w publi­ka­cjach typu pod­cast. Wydaje się rów­nież wszech­obecna w Inter­ne­cie, gdzie cie­szy się ogromną popu­lar­no­ścią, a ta nie­sie ze sobą potężną falę błęd­nych infor­ma­cji, zwięk­sza­jąc dez­orien­ta­cję i nie­po­kój rodzi­ców pra­gną­cych zapew­nić swoim dzie­ciom opty­malny roz­wój.

Jako spe­cja­li­ści w tej dzie­dzi­nie, czę­sto i w róż­nych sytu­acjach jeste­śmy pro­szeni o radę.

Po wysłu­cha­niu wygło­szo­nej przez nas w stu­diu radio­wym poga­danki o roli psów w domu i zdro­wym mikro­bio­mie do pul­pitu pod­cho­dzi tech­nik z obsługi. Odro­binę ner­wowo mówi: „Mój syn uwiel­bia miej­scowy plac zabaw, szcze­gól­nie pia­skow­nicę i tzw. małpi gaj. Codzien­nie chciałby tam cho­dzić. Tyle że moim zda­niem jest tam brudno. Wszę­dzie leżą papierki po gumach do żucia, psie odchody, spa­ce­rują gołę­bie. Czy mam się mar­twić, że zła­pie jakąś cho­robę?”.

W tak­sówce, po krót­kiej roz­mo­wie doty­czą­cej naszej pracy, łysie­jący kie­rowca odwraca do mnie głowę ze zbo­la­łym wyra­zem twa­rzy: „O Boże, może pan mi coś dora­dzi. Mój syn ma cukrzycę. Ma też dużą nad­wagę i zale­d­wie trzy lata. Oboje z żoną nie wiemy, co robić”.

W hallu zatrzy­muje nas wyraź­nie zatro­skany woźny: „Mamy uży­wać pro­duk­tów anty­bak­te­ryj­nych do czysz­cze­nia wszyst­kich powierzchni, czy to jed­nak dobry pomysł? Pra­cuję w dwóch szko­łach pod­sta­wo­wych, a w domu mam pię­cio­latka”.

Pyta­nia poja­wiają się nawet wów­czas, gdy nikt nie roz­po­zna w nas osób o facho­wej wie­dzy. W alejce z suple­men­tami w skle­pie Whole Foods jakaś kobieta uważ­nie oglą­da­jąca półki z pro­bio­ty­kami rzuca w prze­strzeń pyta­nie: „Nie wie­dzą pań­stwo przy­pad­kiem, które z tych marek naprawdę dzia­łają? Moja córeczka stale ma bie­gunki. Pró­buję wszyst­kiego i nic. Można zwa­rio­wać!”.

Mamy się do czego odnieść. Wycho­wu­jąc wła­sne dzieci, radzi­li­śmy sobie z wie­loma prze­ra­ża­ją­cymi zagro­że­niami dla ich zdro­wia. Nie mie­li­śmy poję­cia, co robić, począw­szy od porodu. Każdy z naszych pier­wo­rod­nych miał dość prze­ra­ża­jące (przy­naj­mniej naszym zda­niem) doświad­cze­nia w sali poro­do­wej.

Syn Jacka, Dylan, uro­dził się w zie­lo­nych wodach pło­do­wych, zanie­czysz­czo­nych smółką, czyli ciem­no­zie­lo­nymi odcho­dami nowo­rod­ków. Ponie­waż oddał smółkę w kanale rod­nym, natych­miast otrzy­mał anty­bio­tyk i został do następ­nego dnia w szpi­talu pod obser­wa­cją. Taką decy­zję pod­jęto z ostroż­no­ści, ponie­waż odro­bina wód pło­do­wych mogła dostać się do płuc i wywo­łać paskudną infek­cję. Do ukoń­cze­nia sze­ściu mie­sięcy Dylan miał czę­ste bie­gunki, a póź­niej cier­piał na nawra­ca­jące infek­cje droż­dża­kowe całego ciała. Wysypka miała postać wypu­kłych bia­łych plam na szkar­łat­nym tle. Prze­cho­dził infek­cje ucha, a jego płacz zawsze przy­po­mi­nał szcze­ka­nie lub kaszel. W wieku sze­ściu lat stwier­dzono u niego autyzm wyso­ko­funk­cjo­nu­jący, teraz coraz czę­ściej wią­zany z mikro­bio­mem.

Kiedy leka­rze zdia­gno­zo­wali u jesz­cze nie­na­ro­dzo­nej córki Roba stan zagro­że­nia życia, zanie­po­ko­jeni rodzice nie­chęt­nie zgo­dzili się na cesar­skie cię­cie. Nie zamie­rzali jed­nak cał­ko­wi­cie zre­zy­gno­wać z zalet porodu siłami natury, który, jak suge­rują bada­nia pro­wa­dzone przez Roba, jest naj­lep­szy dla nowo­rod­ków. Godzinę po poro­dzie, kiedy per­so­nel szpi­tala zosta­wił ich samych w sali, Rob wyjął kilka gazi­ków. Za ich pomocą zebrał wydzie­linę pochwową swej part­nerki, Amandy, i naniósł ją na usta, nos, uszy, twarz, skórę i kro­cze córki. Podał jej natu­ralne drob­no­ustroje, któ­rych nie otrzy­mała z powodu cesar­skiego cię­cia. Zro­bił to dzięki zna­jo­mo­ści dostęp­nych dowo­dów nauko­wych doty­czą­cych dzia­ła­nia korzyst­nego dla nowo­rodka. Nawet miał udział w tym odkry­ciu.

W tej książce pra­gniemy prze­ka­zać Wam rów­nież oparte na prze­słan­kach nauko­wych porady doty­czące mikro­biomu oraz zdro­wia i roz­woju naszych dzieci. Jakie zabiegi, leki, pokarmy, czyn­niki śro­do­wi­skowe i codzienne prak­tyki mogą oka­zać się korzystne, a jakie szko­dliwe dla dzieci w pierw­szych mie­sią­cach życia? Co można zro­bić, by chro­nić ich zdro­wie i zapew­nić roz­wój? Co działa, a co nie? Skąd wia­domo, czy roz­wój dziecka podąża w dobrym, czy w złym kie­runku? Co jest tylko szu­mem medial­nym, a komu można zaufać?

Ponie­waż nie jeste­śmy leka­rzami, nie możemy dawać porad medycz­nych. Nie­mniej jako naukowcy bio­rący udział w pozy­ski­wa­niu dużej liczby danych leżą­cych u pod­staw badań, na któ­rych obec­nie pole­gają leka­rze i inni człon­ko­wie per­so­nelu medycz­nego z całego świata, możemy udzie­lić na Wasze pyta­nia odpo­wie­dzi popar­tych dowo­dami, a także przed­sta­wić wia­ry­godne spo­soby postrze­ga­nia drob­no­ustro­jów i zdro­wia. W miarę moż­li­wo­ści takich odpo­wie­dzi udzie­lamy na pod­stawie infor­ma­cji pocho­dzą­cych z badań kli­nicz­nych z udzia­łem ludzi. Czę­sto jed­nak prze­pro­wa­dze­nie roz­strzy­ga­ją­cego eks­pe­ry­mentu na ludziach nie jest moż­liwe bądź kłóci się z zasa­dami etyki, wów­czas zaś pole­gamy na połą­cze­niu badań obser­wa­cyj­nych (badań róż­nic mię­dzy gru­pami ludzi) i eks­pe­ry­men­tów na zwie­rzę­tach lub pro­wa­dzo­nych w pro­bów­kach. Obser­wa­cje ludzi (np. mające dowieść, że osoby szczu­płe i otyłe mają w swych orga­ni­zmach różne drob­no­ustroje) czę­sto pro­wa­dzą do szcze­gó­ło­wych eks­pe­ry­men­tów (myszy, które otrzy­mają kon­kretny rodzaj drob­no­ustroju wyizo­lo­wany od szczu­płych ludzi, schudną).

Mówiąc obra­zowo, to przej­ście od stołu labo­ra­to­ryj­nego do łóżka daje nam lep­szą zna­jo­mość mecha­ni­zmów bio­lo­gicz­nych, niż gdy­by­śmy opie­rali się wyłącz­nie na bada­niach na ludziach. Należy jed­nak pamię­tać, że takie przej­ście nie­sie nie­bez­pie­czeń­stwo błędu i im dalej odej­dziemy od badań na ludziach, tym mniej­sze praw­do­po­do­bień­stwo, że wyniki będzie można wyko­rzy­stać.

Po krót­kim wyja­śnie­niu kwe­stii drob­no­ustro­jów i mikro­biomu czło­wieka pra­gniemy przed­sta­wić kon­struk­cję tej książki. Odpo­wiada ona roz­wo­jowi dziecka od okresu ciąży, przez poród i nie­mow­lęc­two, a następ­nie okres ponie­mow­lęcy i przed­szkolny. Szcze­gólną uwagę zwra­camy na pro­blemy zdro­wotne, oceny i inter­wen­cje wystę­pu­jące w tym cza­sie. W każ­dej czę­ści udzie­lamy odpo­wie­dzi na najczę­ściej zada­wane pyta­nia. Czę­sto odpo­wie­dzi pro­wa­dzą wprost do kolej­nego pyta­nia, które wła­śnie chcie­li­ście zadać, a potem do odpo­wie­dzi na nie. Sta­ra­li­śmy się nadać tej książce formę roz­mowy.

Choć może Wam się to nie podo­bać, mikro­biom wszedł na stałe na listę zmar­twień rodzi­ców.

1. MIKRO­BIOM

1. Mikro­biom

Ziemia powstała około 4,5 miliarda lat temu, gdy dysk zło­żony z pyłu i gazu zde­rzył się z pier­wotną sferą. Była pozba­wiona życia, płynna i wydzie­lała tru­jące gazy. Kiedy osty­gła, dzięki nowej, twar­dej sko­ru­pie na powierzchni mogła zbie­rać się woda w sta­nie cie­kłym (przy­no­szona przez komety).

Miliard lat póź­niej nastą­piła prze­miana tej pie­kiel­nej pla­nety. Było na niej mnó­stwo swo­bod­nie żyją­cych orga­ni­zmów jed­no­ko­mór­ko­wych zwa­nych orga­ni­zmami pro­ka­rio­tycz­nymi lub arche­onami. Z ich połą­cze­nia powstały płyt­kie maty mikro­bio­lo­giczne na dnie oce­anu i na zbo­czach wul­ka­nów. Ci pierwsi miesz­kańcy żyją do dziś w naj­chłod­niej­szych i naj­go­ręt­szych rejo­nach lądów i mórz. Żywią się nie­mal wszyst­kim, w tym amo­nia­kiem, wodo­rem, siarką i żela­zem.

Do naj­więk­szych tajem­nic bio­lo­gii należy spo­sób powsta­nia życia. W jaki spo­sób nie­oży­wione związki che­miczne dały radę wyna­leźć błony komór­kowe i samo­re­pli­ka­cję, co umoż­li­wia im odży­wia­nie i naprawę? Do nie­dawna naukowcy sądzili, że w tę „pier­wotną zupę” ude­rzyła bły­ska­wica, powo­du­jąc nagłe poja­wie­nie się życia orga­nicz­nego, zupeł­nie jak u potwora dok­tora Fran­ken­ste­ina.

Obecne teo­rie są odro­binę bar­dziej pro­za­iczne. Nie­dawno zebrane dowody, oparte na ana­li­zie gene­tycz­nej zna­nych drob­no­ustro­jów, wywo­dzą pocho­dze­nie życia z otwo­rów hydro­ter­mal­nych w głębi morza, z któ­rych wydo­by­wały się wrzące gazy¹. Innymi słowy, pierw­sza komórka, o któ­rej wie­dzę możemy zdo­być ana­li­zu­jąc współ­cze­sne geny, kar­miła się gazem wodo­ro­wym w gorą­cym, ciem­nym śro­do­wi­sku, boga­tym w żelazo i siarkę. Wymy­śliła, w jaki spo­sób uzy­skać ener­gię potrzebną do życia.

Przez wiele milio­nów lat maty mikro­bio­lo­giczne w znacz­nej mie­rze wszyst­kim ste­ro­wały. Stop­niowo, w wyniku nie­zli­czo­nych eks­pe­ry­men­tów napę­dza­nych siłami ewo­lu­cji, nie­które z drob­no­ustro­jów roz­wi­nęły zdol­ność wyko­rzy­sta­nia ener­gii Słońca do prze­miany dwu­tlenku węgla i wody w pokarm. Ten pro­ces, zwany foto­syn­tezą, uwol­nił ogromne ilo­ści tlenu. Powie­trze, któ­rym oddy­chamy, pro­du­ko­wały wła­śnie te drob­no­ustroje. I robią to na­dal.

Chcemy pomóc Wam zro­zu­mieć coś, co ciężko pojąć: my, ludzie, żyjemy na pla­ne­cie, ste­ro­wa­nej przez nie­wi­doczne drob­no­ustroje w spo­sób dzia­ła­jący na ich korzyść. Przez 3 miliardy lat były one jej jedy­nymi wła­ści­cie­lami. Utwo­rzyły naszą bios­ferę, utrzy­my­wały glo­balne cykle z udzia­łem węgla, azotu, siarki, fos­foru i innych skład­ni­ków odżyw­czych. Stwo­rzyły całą glebę. Trzeba wspo­mnieć także, że zapew­niły warunki do ewo­lu­cji orga­ni­zmów wie­lo­ko­mór­ko­wych, czyli roślin i zwie­rząt, w tym nas.

Liczbę bak­te­rii na Ziemi sza­cuje się na kwin­ty­lion, czyli 1030 (10 do trzy­dzie­stej potęgi, tj. 10 i trzy­dzie­ści zer). Ich liczba prze­kra­cza zatem liczbę gwiazd w naszej galak­tyce. Liczba wiru­sów jest wyż­sza o co naj­mniej dwa rzędy wiel­ko­ści. Zgod­nie z nowymi sza­cun­kami na Ziemi jest nie­mal bilion gatun­ków drob­no­ustro­jów, a 99,999 pro­cent z nich dotych­czas nie odkryto². Utwo­rzony przez nie łań­cuch się­gałby 200 bilio­nów razy do Słońca i z powro­tem.

Ozna­cza to, że całość mikro­bio­lo­gii opiera się na nie­spełna pro­cen­cie żyją­cych drob­no­ustro­jów. W bazie danych mamy sekwen­cje tylko pięć­dzie­się­ciu tysięcy geno­mów. Pozo­stałe nie są znane. Nie jeste­śmy w sta­nie hodo­wać ich w labo­ra­to­riach, a zatem i nadać im nazwy. Nie mają nazw. Nie znamy ich funk­cji. Ota­cza nas ciemna mate­ria mikro­bio­lo­giczna. Nie­mniej wiemy już co nieco o funk­cjo­no­wa­niu życia i spo­so­bie, w jaki pro­ste zasady pro­wa­dzą do zło­żo­nych. Cała bio­lo­gia opiera się na zasa­dach ewo­lu­cji, kon­ku­ren­cji i współ­pracy. A drob­no­ustroje są mistrzami współ­pracy. Pro­dukt uboczny prze­miany mate­rii jed­nego drob­no­ustroju pomaga nakar­mić sąsiada. Istotne są dla nich miej­sce pobytu i towa­rzy­stwo. Dzielą się infor­ma­cjami gene­tycz­nymi, prze­ka­zu­jąc je nie tylko potom­stwu, ale rów­nież sąsia­dom, i to pomię­dzy róż­nymi gatun­kami.

W odnie­sie­niu do kon­ku­ren­cji świat drob­no­ustro­jów jest areną wiecz­nej wojny. Bak­te­rie żywiące się tym samym pokar­mem sta­rają się prze­chy­trzyć sąsia­dów. Jako zago­rzali wro­go­wie, bak­te­rie i wirusy toczą walkę od miliar­dów lat, dzięki czemu wyna­la­zły nie­mal wszyst­kie moż­liwe reak­cje che­miczne oraz stra­te­gie obrony i ataku, wszyst­kie sztuczki umoż­li­wia­jące im prze­trwa­nie w Księ­dze Życia.

Orga­ni­zmy zwane przez nas drob­no­ustro­jami należą do trzech domen: bak­te­rie, arche­ony i euka­rionty. Te domeny wyka­zują ogromne róż­nice gene­tyczne, znacz­nie więk­sze niż te wystę­pu­jące mię­dzy czło­wie­kiem a kała­mar­nicą czy, powiedzmy, sosną.

Drob­no­ustroje nale­żące do pierw­szej domeny, tj. bak­te­rie, odpo­wia­dają powszech­nemu poj­mo­wa­niu drob­no­ustro­jów czy zaraz­ków. Są to pozba­wione jądra orga­ni­zmy jed­no­ko­mór­kowe. Nie są jed­nak pry­mi­tywne. Mogą się poru­szać, jeść, wyda­lać, bro­nić przed wro­gami i roz­mna­żać z godną podziwu sku­tecz­no­ścią.

Drob­no­ustroje nale­żące do dru­giej domeny, tj. arche­ony, to orga­ni­zmy jed­no­ko­mór­kowe, które pod mikro­sko­pem przy­po­mi­nają bak­te­rie, lecz mają inne spo­soby na prze­ży­cie. Pocho­dzą z innej gałęzi drzewa życia, mają odmienne geny i pro­cesy bio­che­miczne. Wiele z nich to eks­tre­mo­file, które dosko­nale się czują we wrzą­cych źró­dłach i w sło­nych jezio­rach. Inne zamiesz­kują jed­nak łagod­niej­sze śro­do­wi­ska, oce­any, a nawet ludz­kie jelita i skórę.

Trze­cia domena to euka­rionty. Należą do niej drob­no­ustroje z kró­le­stwa grzy­bów i pro­ti­stów. Te grzyby to nie leśne mucho­mory, ale jed­no­ko­mór­kowa odmiana tej formy życia. Nie­wąt­pli­wie zna­cie droż­dże, cenione ze względu na moż­li­wość pro­duk­cji chleba, piwa i wina. Nie­które z nich jed­nak, jak _Can­dida_, mogą powo­do­wać nie­przy­jemne infek­cje. Pro­ti­sty to jed­no­ko­mór­kowi krewni roślin, zwie­rząt i grzy­bów. Są naj­młod­szym wcie­le­niem naszych mikro­bio­lo­gicz­nych przod­ków.

Na koniec wspo­mnimy o nieco kon­tro­wer­syj­nych wiru­sach. Choć na­dal toczą się spory o to, czy są to formy żywe, nie ma wąt­pli­wo­ści doty­czą­cych sku­tecz­no­ści ich samo­po­wie­la­nia przez korzy­sta­nie z maszy­ne­rii komór­ko­wej ota­cza­ją­cych komó­rek.

Powyż­sze drob­no­ustroje, tj. bak­te­rie, arche­ony, grzyby, pro­ti­sty i wirusy, łącz­nie sta­no­wią mikro­biom danej rośliny, zwie­rzę­cia lub eko­sys­temu.

Zadzi­wia także fakt, że waga tych wszyst­kich nie­wi­dzial­nych drob­no­ustro­jów sto milio­nów razy prze­wyż­sza cię­żar całego widocz­nego życia. Łącz­nie są cięż­sze od masy ota­cza­ją­cych nas roślin i zwie­rząt – wszyst­kich waleni, słoni i lasów rów­ni­ko­wych.

Życie widzialne w prze­wa­ża­ją­cej czę­ści składa się z euka­rion­tów (poje­dyn­czych komó­rek zawie­ra­ją­cych jądro), które w ciągu ubie­głych 600 milio­nów lat wyewo­lu­owały we wszyst­kie duże orga­ni­zmy. Ty rów­nież jesteś euka­riontą, ponie­waż euka­rio­tyczne są komórki, z któ­rych zbu­do­wane jest Twoje ciało. W prze­ci­wień­stwie jed­nak do euka­rion­tów mikro­bio­lo­gicz­nych, zło­żo­nych z tylko jed­nej komórki, Twoje ciało składa się z dzie­siąt­ków bilio­nów komó­rek, z któ­rych w wyniku róż­ni­co­wa­nia powstały wszyst­kie czę­ści ciała. Każda komórka w dal­szym ciągu ma Twój kod gene­tyczny zamknięty w jądrze komór­ko­wym. W roz­dziale 2 dowiemy się, że Twoje komórki euka­rio­tyczne roz­wi­nęły wiele szcze­gól­nych związ­ków z drob­no­ustro­jami.

Zanim jed­nak przej­dziemy do mikro­biomu czło­wieka, opo­wiemy o wybra­nych, nie­przy­ja­znych sie­dli­skach będą­cych domem drob­no­ustro­jów.

Żywe bak­te­rie i arche­ony odkryto w praw­dzi­wie mar­sjań­skich warun­kach, na zbo­czach wul­ka­nów w Ame­ryce Połu­dnio­wej, gdzie nie było wody, wystę­po­wały wyso­kie tem­pe­ra­tury i duże natę­że­nie pro­mie­nio­wa­nia ultra­fio­le­to­wego. Pobie­rają one ener­gię i węgiel ze smug gazu wypły­wa­ją­cych z wnę­trza Ziemi.

Oce­any zawie­rają co naj­mniej 20 milio­nów rodza­jów drob­no­ustro­jów mor­skich, które sta­no­wią od 50 do 90 pro­cent ich bio­masy. Na dnie morza u zachod­nich wybrzeży Ame­ryki Połu­dnio­wej znaj­duje się mata z bak­te­rii, pokry­wa­jąca obszar w przy­bli­że­niu odpo­wia­da­jący powierzchni Gre­cji. W bło­cie wydo­by­tym z głę­bo­ko­ści ponad 1500 metrów pod pozio­mem morza u wybrzeży Nowej Fun­dlan­dii wprost roiło się od drob­no­ustro­jów.

Bak­te­rie zamiesz­ku­jące w pobliżu komi­nów hydro­ter­mal­nych znaj­dują się na wszyst­kich powierzch­niach, tj. na ska­łach, na dnie morza, wewnątrz muszli i rur­ko­czuł­kow­ców. Dosko­nale sobie radzą w wodzie o wyso­kiej kwa­so­wo­ści, zasa­do­wo­ści lub zaso­le­niu i wyso­kiej tem­pe­ra­tu­rze, w warun­kach wyso­kiego ciśnie­nia. Nie­które ter­mo­file, które uwiel­biają wyso­kie tem­pe­ra­tury, roz­wi­jają się w 113 stop­niach Cel­sju­sza. To wła­śnie one nadają gorą­cym sta­wom w parku Yel­low­stone kolor głę­bo­kiego błę­kitu, zie­leni i oranżu.

Drob­no­ustroje zamiesz­kują skały wydo­byte z naj­głęb­szych kopalń złota na świe­cie. Mogą „jeść” złoto, zbie­ra­jąc je niczym maleńcy gór­nicy.

Nie­dawno odkryto nowy rodzaj bak­te­rii, _Can­di­da­tus frac­ki­bac­ter_, zamiesz­ku­jący wnę­trze studni do szcze­li­no­wa­nia w zło­żach łup­ków w base­nie Appa­la­chów. Kwa­so­lubne drob­no­ustroje osie­dlają się także na obsza­rach usu­wa­nia wód kopal­nia­nych.

Po wycieku oleju z plat­formy „Deepwa­ter Hori­zon” w Zatoce Mek­sy­kań­skiej w roku 2010 drob­no­ustroje rzu­ciły się na ropę naf­tową i gaz ziemny. Prze­gry­zły się przez tok­syczną mie­szankę węglo­wo­do­rów.

Drob­no­ustroje jedzą two­rzywa sztuczne. Co roku do oce­anów tra­fia 8 milio­nów ton metrycz­nych śmieci. Pro­blem polega na tym, że każdy przed­miot z two­rzywa sztucz­nego roz­łoży się po upły­wie co naj­mniej 450 lat. Wielką Pacy­ficzną Plamę Śmieci, pły­wa­jący wir pla­sti­ko­wych odpa­dów na środku morza, zamiesz­kuje około tysiąca róż­nych rodza­jów drob­no­ustro­jów żywią­cych się śmie­ciami. Wysy­pi­ska śmieci zawie­rają hałdy tere­fta­lanu poli­ety­lenu, two­rzywa uży­wa­nego do pro­duk­cji bute­lek na wodę, susza­rek do sałaty i sło­ików na masło orze­chowe. Choć jest to two­rzywo pod­da­wane w Sta­nach Zjed­no­czo­nych recy­klin­gowi w naj­więk­szym stop­niu, dwie trze­cie wszyst­kich wyko­na­nych z niego odpa­dów nie tra­fia do domo­wych koszy na śmieci. Bada­cze prze­ba­dali nie­dawno 250 pró­bek osa­dów, gleby, ście­ków i szlamu, spraw­dza­jąc, czy ist­nieją drob­no­ustroje mogące zja­dać pla­stik. Na ochot­nika zgło­sił się jeden gatu­nek: _Ide­onella saka­ien­sis_.

Drob­no­ustroje chru­pią nawet uran. Grzyby wyko­rzy­stano do absorp­cji pro­mie­nio­wa­nia ze ska­żo­nej wody przy japoń­skim reak­to­rze jądro­wym Fuku­shima.

Nie­które orga­ni­zmy żyją na wyso­ko­ści sześć­dzie­się­ciu czte­rech kilo­me­trów. W gór­nej czę­ści atmos­fery poma­gają two­rzyć chmury, śnieg i deszcz. Kiedy kro­ple desz­czu lądują na liściach drzew i krze­wów, znaj­du­jące się w nich bak­te­rie mogą spo­wo­do­wać zama­rza­nie wody, two­rząc krysz­tałki nawet w dodat­nich tem­pe­ra­tu­rach. Takie krysz­tałki nisz­czą tkanki roślin, dzięki czemu drob­no­ustroje mogą wnik­nąć do środka. Wów­czas orga­ni­zmy mogą wyko­rzy­stać zasoby rośliny (która, rzecz jasna, uznaje to za infek­cję!).

Bak­te­rie potra­fią prze­żyć w kosmo­sie. Podró­żo­wały we wszyst­kich pro­mach kosmicz­nych i osie­dliły się w Mię­dzy­na­ro­do­wej Sta­cji Kosmicz­nej. Rosja­nie wysta­wili drob­no­ustroje na dzia­ła­nie prze­strzeni kosmicz­nej przez rok, na zewnątrz sta­cji kosmicz­nej Mir, i nie­które z nich prze­żyły. Naukowcy z NASA podej­rze­wają, że na Mar­sie spo­ra­dycz­nie poja­wiają się kanały wodne i chcie­liby, aby łazik Curio­sity, bada­jący powierzch­nię pla­nety, przyj­rzał się także im. Ponie­waż jed­nak łazik może prze­no­sić ziem­skie drob­no­ustroje, które w wodzie zaczną się gwał­tow­nie roz­mna­żać, nie mogą sko­rzy­stać z oka­zji i podejść za bli­sko z obawy przed zanie­czysz­cze­niem tego pozaziem­skiego źró­dła wody.

Drob­no­ustroje sko­lo­ni­zo­wały rów­nież nasze domy. Eks­tre­mo­file zna­le­ziono w zmy­war­kach do naczyń, pod­grze­wa­czach do wody, dozow­ni­kach wybie­la­cza w pral­kach auto­ma­tycz­nych i wan­nach jacuzzi. Znaj­dują się na wszyst­kich powierzch­niach domu i w wodzie z kranu. Zaprzę­gamy je do pro­duk­cji żyw­no­ści, leków, alko­holu, per­fum i paliwa. Nie­mal każdy anty­bio­tyk pocho­dzi od drob­no­ustro­jów.

A jeśli to za mało, zje­dzą Cię po śmierci.2. LUDZKI MIKRO­BIOM

2. Ludzki mikro­biom

Jak wspo­mniano w roz­dziale pierw­szym, Zie­mia posiada wła­sny mikro­biom. Jest on wszę­dzie – w gle­bie, powie­trzu i wodzie, w lasach, górach, płucz­kach, kopal­niach złota i pod­grze­wa­czach do wody.

Zwie­rzęta mają oddzielny mikro­biom i, podob­nie jak Ty i Twoje dziecko, pozy­skują go w trak­cie porodu od matek, od innych zwie­rząt i z oto­cze­nia. Małe smoki z Komodo dzielą drob­no­ustroje na skó­rze i w pysku ze śro­do­wi­skiem natu­ral­nym. Jaja ośmior­nicy zostają zasie­dlone przez przy­ja­zne bak­te­rie zale­d­wie w ciągu kilku godzin od zapłod­nie­nia. Nie­to­pe­rze wam­piry i młode misie koala pozy­skują od swych matek drob­no­ustroje, dzięki któ­rym potra­fią tra­wić spe­cy­ficzne pokarmy.

Każde stwo­rze­nie ewo­lu­uje wraz z wła­sną kolek­cją drob­no­ustro­jów. Ter­mity tra­wią celu­lozę zawartą w drew­nie jedy­nie dzięki bak­te­riom w ukła­dzie pokar­mo­wym. Bez nich nie byłoby to moż­liwe. Krowy przy­swa­jają skład­niki pokar­mowe z trawy dzięki drob­no­ustro­jom zamiesz­ku­ją­cym ich cztery żołądki. Mszyce pole­gają na drob­no­ustro­jach w ukła­dzie tra­wien­nym tak bar­dzo, że prze­ka­zały im zdol­ność pro­du­ko­wa­nia pod­sta­wo­wych skład­ni­ków odżyw­czych, jak ami­no­kwasy. Mszyce utra­ciły już geny zdolne spra­wo­wać te funk­cje. Robią to bak­te­rie.

Ludzie rów­nież mają swój mikro­biom. Być może kie­dyś czy­ta­li­ście, że liczba drob­no­ustro­jów w orga­ni­zmie czło­wieka dzie­się­cio­krot­nie prze­kra­cza liczbę komó­rek. Nie­stety, ten sto­su­nek pocho­dzi z pobież­nych sza­cun­ków z roku 1972, a przy­jął się, ponie­waż był tak prze­ko­nu­jący. Z prze­pro­wa­dzo­nej póź­niej ana­lizy wynika, że sto­su­nek ten wynosi 1,3 mikroba na każdą komórkę ludz­kiego ciała³. Tym samym prze­ciętny czło­wiek ma około 40 bilio­nów komó­rek bak­te­rii i 30 bilio­nów ludz­kich. Zmie­niają go indy­wi­du­alne róż­nice, jak wiel­ko­ści ciała i płeć, ale widać wyraź­nie: jeste­śmy orga­ni­zmem nad­rzęd­nym. Jesteś domem dla około dzie­się­ciu tysięcy gatun­ków drob­no­ustro­jów, które łącz­nie ważą około 1,4 kilo­grama, czyli tyle samo co Twój mózg.

Przy­po­mnij­cie sobie defi­ni­cję mikro­biomu. To wszyst­kie współ­pra­cu­jące drob­no­ustroje i wszyst­kie geny.

Tutaj drob­no­ustroje mają prze­wagę. Na każdy gen ludzki przy­pada co naj­mniej sto genów drob­no­ustro­jów, które odpo­wia­dają za wiele reak­cji bio­che­micz­nych zwią­za­nych z Waszym cia­łem, od tra­wie­nia węglo­wo­da­nów z żyw­no­ści po pro­duk­cję nie­któ­rych wita­min.

Trzeba pamię­tać, że mikro­biom to genom, który może­cie codzien­nie zmie­niać i fak­tycz­nie to robi­cie. Choć nasz ludzki genom pozo­staje nie­zmienny przez całe życie, geny w mikro­biomie ule­gają zmia­nie w odpo­wie­dzi na pokarm, śro­do­wi­sko, przyj­mo­wane leki, a nawet stan zdro­wia. Jest to szcze­gól­nie dobrze widoczne we wcze­snym dzie­ciń­stwie.

Celem naszych badań jest usta­le­nie, w jaki spo­sób uspraw­nić mikro­biom, by popra­wić stan zdro­wia, a to nie takie pro­ste. Od uro­dze­nia do wieku trzech lat mikro­biom Waszego dziecka, szcze­gól­nie w jeli­tach, ulega dyna­micz­nym zmia­nom. Zmie­nia się z dnia na dzień, z tygo­dnia na tydzień, zgod­nie z ogól­nym sche­ma­tem, że pozy­skuje wszyst­kie drob­no­ustroje, które tylko uda mu się zła­pać.

Do trze­ciego roku życia mikro­biom dziecka przyj­mie doro­sły wzo­rzec. Zwy­kle jest sta­bilny i po chwi­lo­wych pro­ble­mach wraca do normy. Pozy­skał naj­waż­niej­sze drob­no­ustroje, które zasie­dliły wszyst­kie wil­gotne i suche jamy ciała dziecka. Mikro­or­ga­ni­zmy w nich pozo­staną, chro­niąc orga­nizm przed pato­ge­nami, roz­kła­da­jąc błon­nik, regu­lu­jąc układ odpor­no­ściowy, a nawet wpły­wa­jąc na zdro­wie psy­chiczne.

Dla­tego też pierw­sze trzy lata życia są tak ważne. Zabiegi pro­wa­dzone w bar­dzo wcze­snym wieku mogą wywie­rać naj­więk­szy i naj­trwal­szy wpływ na zdro­wie i kon­dy­cję. Choć nie na wszystko, co zda­rzy się w ciągu pierw­szych trzech lat, macie (Ty lub kto­kol­wiek inny) wpływ, oddzia­ły­wa­nie osób, z któ­rymi dziecko ma kon­takt, rodzaj spo­ży­wa­nych pokar­mów, odwie­dzane miej­sca i przyj­mo­wane leki mogą zde­cy­do­wać o jego całym życiu. To, z czym dziecko się zetknie na wcze­snym eta­pie roz­woju, zabez­pie­cza jego dobro­stan.

Wła­śnie dla­tego brud jest dobry. Wysta­wia dziecko na kon­takt z wie­loma nie­szko­dli­wymi drob­no­ustro­jami, które być może nie doko­nają kolo­ni­za­cji naszego orga­ni­zmu, lecz dzięki swym zło­żo­nym cechom wyszkolą układ odpor­no­ściowy nie­mow­lę­cia. Wiele osób uważa, że korzystny jest akty­wo­wany układ odpor­no­ściowy, z dużą liczbą sta­nów zapal­nych, ale to nie­prawda. Dobrze wyszko­lony układ odpor­no­ściowy tłumi zbędne stany zapalne, podob­nie jak pod­dane tre­nin­gowi serce lek­ko­atlety przy­spie­sza pod­czas wysiłku, utrzy­mu­jąc powolny rytm w okre­sach odpo­czynku.

Choć w tej książce uży­wamy ter­mi­nów „dobre bak­te­rie” i „złe bak­te­rie”, dosłow­nie nie to mamy na myśli. Pomy­śl­cie o gorz­kiej cze­ko­la­dzie, która może być dobra lub zła w zależ­no­ści od zje­dzo­nej ilo­ści i towa­rzy­szą­cych jej pokar­mów. Bak­te­rie potra­fią zmie­niać postać. Ist­nieją jako kon­ti­nuum sty­lów życia, a nie stałe kate­go­rie. Mogą stać się dobre lub złe, zapew­nić zdro­wie lub śmierć, zależ­nie od warun­ków śro­do­wi­sko­wych i kon­kret­nych inte­rak­cji na pozio­mie genów. Na przy­kład bak­te­ria E. coli jest nie­szko­dliwa w jeli­tach więk­szo­ści ludzi, cza­sem jed­nak powo­duje pro­blemy, od bie­gunki po infek­cje dróg moczo­wych. Nawet bak­te­rie powo­du­jące dur brzuszny nie robią krzywdy więk­szo­ści ludzi nimi zaka­żo­nych. U wielu osób znaj­dziemy bak­te­rie zapa­le­nia opon mózgo­wych w tyl­nej czę­ści nosa i gar­dła. Ale u jed­nej na sto lub jed­nej na tysiąc innych osób może dojść do zaka­że­nia w wyniku bli­skiego kon­taktu z nosi­cie­lem. Usta­li­li­śmy nawet, że nie­które bak­te­rie, uwa­żane za poży­tecz­nych miesz­kań­ców jelita, w wyniku stresu prze­cho­dzą na ciemną stronę mocy i zaka­żają tkanki ciała.

Pamię­taj­cie, że ciało ma utrzy­my­wać bak­te­rie we wła­ści­wych miej­scach. Układ odpor­no­ściowy, niczym pasterz, trzyma poży­teczne bak­te­rie w pobliżu, ale nie dopusz­cza ich zbyt bli­sko. Nie­które z tych „dobrych” bak­te­rii zje­dzą Wasze zwłoki. Jeśli więc stwo­rzy­cie im naj­mniej­szą szansę już teraz, zaczną to robić jesz­cze za życia. Podob­nie jak ludzie, te same bak­te­rie mogą być dobre lub złe zależ­nie od takich czyn­ni­ków jak prze­mę­cze­nie, śro­do­wi­sko i stan orga­ni­zmu gospo­da­rza.

Mikro­or­ga­ni­zmy mogą pocho­dzić z naj­dziw­niej­szych miejsc. Rob wspo­mina, że jego kole­żanka powie­działa kie­dyś: „Do naj­dziw­niej­szych doświad­czeń macie­rzyń­stwa nale­żał dzień, w któ­rym krzyk­nę­łam do syna: «Nie wkła­daj palca w tę część kota!» i przy­się­gam, że takiej sytu­acji wcze­śniej nawet nie mogłam sobie wyobra­zić”.

Zasta­nów­cie się przez chwilę nad histo­rią naszej ewo­lu­cji. Wyewo­lu­owa­li­śmy jako ple­miona zbie­racko-łowiec­kie i zaj­mu­jące się pry­mi­tyw­nym rol­nic­twem. Nasz świat był pełen brudu, zwie­rząt i dzi­kiego poży­wie­nia, które musie­li­śmy upo­lo­wać lub zebrać. Sprzą­ta­niem zaję­li­śmy się dopiero pod­czas kilku ostat­nich stu­leci.

Wasze dziecko przy­cho­dzi na świat wypo­sa­żone w pro­gram bio­lo­giczny, który każe spo­dzie­wać się warun­ków zbli­żo­nych do panu­ją­cych w prze­szło­ści. Może­cie zapew­nić mu w roz­sądny spo­sób bra­ku­jące ele­menty. I o tym wła­śnie jest dal­sza część książki.3. CIĄŻA

3. Ciąża

Czy mój mikro­biom może wpły­wać na zdol­ność poczę­cia?
Czy bak­te­rie wiążą się z płod­no­ścią?

Czę­sto sły­szymy takie pyta­nia. Cza­sem trudno zajść w ciążę. Wszy­scy chcą wie­dzieć, dla­czego coś idzie nie tak, jak powinno. Nie­stety obec­nie mamy zbyt mało danych, by udzie­lić rze­tel­nej odpo­wie­dzi, stąd mówimy stan­dar­dowo, że pro­blem jest przed­mio­tem aktyw­nych badań.

Do przy­kła­dów takich aktyw­nych badań należy spraw­dza­nie, czy bak­te­ryjne zapa­le­nie pochwy, czyli roz­wój mniej powszech­nych rodza­jów bak­te­rii w pochwie, wiąże się z nie­płod­no­ścią i czy wpływa na poczę­cie i począ­tek ciąży po zapłod­nie­niu in vitro⁴.

Bak­te­ryjne zapa­le­nie pochwy jest powszechną dole­gli­wo­ścią. Do jego obja­wów należą białe lub szare upławy o rybim zapa­chu. Zwy­kle nie wywo­łuje świądu ani pie­cze­nia. Bak­te­ryjne zapa­le­nie pochwy podwaja ryzyko zaka­że­nia cho­roby prze­no­szo­nej drogą płciową, jak HIV (choć obraz jest mniej jasny, gdy w two­jej pochwie roz­siadł się po pro­stu nie­ty­powy mikro­biom). Bak­te­ryjne zapa­le­nie pochwy wiąże się także z przed­wcze­snym poro­dem, co jest przed­mio­tem badań w labo­ra­to­rium Jacka, ale, jak dotąd, nie stwier­dzono powią­zań przy­czy­nowo-skut­ko­wych.

Bak­te­ryjne zapa­le­nie pochwy wynika z braku rów­no­wagi mię­dzy róż­nymi drob­no­ustro­jami wystę­pu­ją­cymi w pochwie, szcze­gól­nie ze zmniej­sze­nia liczby bak­te­rii _Lac­to­ba­cil­lus_. Szcze­gól­nie są na to nara­żone kobiety, które zbyt czę­sto sto­sują iry­ga­cję, trzeba bowiem pamię­tać, że nad­mierne, nawet nie­zbyt inwa­zyjne sta­ra­nia o czy­stość pochwy mogą spo­wo­do­wać dłu­go­fa­lowe pro­blemy. Zgod­nie z powszechną opi­nią leka­rzy wady iry­ga­cji znacz­nie prze­wyż­szają jej zalety, a wśród jej wad należy wymie­nić wiele zja­wisk, od pro­ble­mów z poczę­ciem po nowo­twory szyjki macicy.

Meta­ana­liza dwu­dzie­stu trzech badań poświę­co­nych poczę­ciu oraz poro­nie­niu na wcze­snym eta­pie ciąży i potem wyka­zała, że bak­te­ryjne zapa­le­nie pochwy jest powią­zane z poro­nie­niem w ciągu kilku pierw­szych tygo­dni ciąży. Infek­cja pogar­sza zdol­ność zarodka do sku­tecz­nego zagnież­dże­nia się w ściance macicy, co sta­nowi jeden z pierw­szych warun­ków pomyśl­nej ciąży. Stan zapalny może być nega­tyw­nym czyn­ni­kiem, lecz nie wia­domo dokład­nie, w jaki spo­sób bak­te­ryjne zapa­le­nie pochwy go wywo­łuje⁵. W przy­padku stwier­dzo­nego bak­te­ryj­nego zapa­le­nia pochwy pod­czas prób zaj­ścia w ciążę czę­sto podaje się anty­bio­tyki.

Powią­za­nie mię­dzy sta­nem zapal­nym a nie­płod­no­ścią jest dobrze znane. Na przy­kład chla­my­dia, cho­roba prze­no­szona drogą płciową, wiąże się z nie­płod­no­ścią, szcze­gól­nie u kobiet z nie­le­czo­nymi obja­wami w obrę­bie mied­nicy. Może się nią zara­zić także nowo­ro­dek. Po doda­niu do hodowli bak­te­rii _Chla­my­dia_ i ludz­kich komó­rek na szalce Petriego bak­te­rii pro­bio­tycz­nych _Lac­to­ba­cil­lus cri­spa­tus_, komórki _Chla­my­dia_ prze­stają się przy­kle­jać do komó­rek ludz­kich. Suge­ruje to, że dobre bak­te­rie mogą prze­rwać infek­cje wywo­łane czyn­ni­kami pato­gen­nymi, powo­du­ją­cymi stan zapalny i nie­płod­ność.

Kobiety, które prze­szły wiele poro­nień na wcze­snych eta­pach ciąży, uznaje się za nie­płodne, ale może za to odpo­wia­dać mikro­biom w pochwie i poziom stanu zapal­nego. Pozo­staje nadzieja, że w przy­szło­ści uda nam się zna­leźć spo­sób wyga­sze­nia sta­nów zapal­nych. Można sobie nawet wyobra­zić poda­wa­nie do pochwy pod­czas prób poczę­cia jogurtu, zawie­ra­ją­cego natu­ral­nie wystę­pu­jące bak­te­rie _Lac­to­ba­cil­lus_ lub nowe szczepy pro­bio­tyczne. W nie­wiel­kim bada­niu aso­cja­cyj­nym wyka­zano także, że nasie­nie płod­nych męż­czyzn zawiera wię­cej bak­te­rii _Lac­to­ba­cil­lus_⁶. Nie mamy dowo­dów, że to działa, i z całą pew­no­ścią nie zale­camy wpro­wa­dza­nia jogurtu do pochwy czy penisa pod­czas sto­sunku, nie­mniej taki pomysł może pew­nego dnia zaowo­co­wać nową tera­pią. Zanim wypró­bu­je­cie ją na sobie, z całą pew­no­ścią lepiej spraw­dzić jej sku­tecz­ność w bada­niach kli­nicz­nych.

Czy mikro­biom part­nera może mieć wpływ na płód?

Świetne pyta­nie, no, ale brak danych. Zasad­ni­czo odpo­wiedź jest twier­dząca, ponie­waż Twój mikro­biom może mieć wpływ na płód, a mikro­biom wymie­niasz z part­ne­rem. Pary prze­ka­zują sobie nawza­jem różne rodzaje bak­te­rii, ponie­waż dzie­ląc życie intymne i prze­strzeń, mają zbli­żone cechy mikro­bio­lo­giczne⁷. Jed­nakże samo dzie­le­nie prze­strzeni z inną osobą – na przy­kład w biu­rze – nie ozna­cza, że mikro­biomy takich osób staną się tak podobne jak u osób wcho­dzą­cych ze sobą w takie inte­rak­cje i żyją­cych razem, jak Ty i Twój part­ner (inte­re­su­jący jest fakt, że ludzie trzy­ma­jący w domu psa są bar­dziej podobni do sie­bie niż ci, któ­rzy go nie mają⁸. Jeśli więc zasta­na­wiasz się, czy posia­da­nie psa ozna­cza więk­szą bli­skość, odpo­wiedź jest twier­dząca, szcze­gól­nie w odnie­sie­niu do mikro­bio­mów).

Ogól­nie rzecz bio­rąc, sama wymiana drob­no­ustro­jów nie ozna­cza, że dzie­lone z part­ne­rem mikroby mogą mieć wpływ na płód. Cho­roby prze­no­szone drogą płciową w oczy­wi­sty spo­sób mogą przy­czy­nić się do nie­po­wo­dze­nia ciąży, a nawet wywo­łać przed­wcze­sny poród. Nie ma jed­nak badań, które pozwo­li­łyby odpo­wie­dzieć, czy zwięk­szone prze­ka­zy­wa­nie drob­no­ustro­jów mię­dzy part­ne­rami może wpły­nąć na płód (w dobry lub zły spo­sób). Można sobie wyobra­zić, że mając part­nera o szcze­gól­nie dobrym mikro­bio­mie, można prze­ka­zać zarod­kowi dobre mikro­or­ga­ni­zmy, nie ma na to jed­nak dowo­dów. Nie rezy­gnuj­cie więc z przy­tu­la­nia. Nikomu nie zaszko­dzi, a sprawi wiele przy­jem­no­ści.

Czy przed zaj­ściem w ciążę powin­nam odwie­dzić den­ty­stę?

Tak, dobrze jest spraw­dzić stan zębów. Nie zacho­wu­jąc wystar­cza­ją­cej higieny jamy ust­nej, możesz cier­pieć z powodu owrzo­dzeń lub krwa­wie­nia dzią­seł. Takie scho­rze­nia mogą umoż­li­wić bak­te­riom z ust wej­ście do krwio­biegu i przy­kle­je­nie do błon wewnątrz tęt­nic, a tym samym poko­na­nie tych błon⁹. To z kolei może pozwo­lić, by do krwi prze­do­stały się inne bak­te­rie, w tym szko­dliwe pato­geny¹⁰.

Po dosta­niu się do krwio­biegu bak­te­rie mogą dotrzeć do ota­cza­ją­cych dziecko błon wcho­dzą­cych w skład łoży­ska i wywo­łać infek­cję zwaną zapa­le­niem błon pło­do­wych i łoży­ska¹¹. Do nie­dawna leka­rze byli prze­ko­nani, że szko­dliwe bak­te­rie pocho­dziły wyłącz­nie z dróg rod­nych kobiety, ale z badań wynika, że mogą rów­nież pocho­dzić z ust. Nie­które z tych bak­te­rii nie wywo­łują szkód i nawet nie mają genów uczest­ni­czą­cych w pro­ce­sach cho­ro­bo­twór­czych. Nie­mniej wyni­kiem połą­cze­nia czyn­ni­ków pato­gen­nych może być przed­wcze­sny poród¹².

Jak dotąd, ta droga zaka­że­nia jest hipo­tezą, a nie potwier­dzo­nym fak­tem. Bada­nia poświę­cone poszu­ki­wa­niu bak­te­rii powsta­łych w ustach w tkance łoży­ska przy­no­szą słabe dowody na ich obec­ność. Ana­liza tka­nek wyka­zała obec­ność zanie­czysz­cze­nia z innego źró­dła. Bada­nia kli­niczne, któ­rych celem była poprawa higieny jamy ust­nej u kobiet cię­żar­nych w celu zmniej­sze­nia praw­do­po­do­bień­stwa przed­wcze­snego porodu, nie stwier­dziły żad­nych korzy­ści¹³, choć może się zda­rzyć, że te bada­nia prze­pro­wa­dzono na zbyt póź­nych eta­pach ciąży. U osób o prze­wle­kłych zanie­dba­niach stanu jamy ust­nej szko­dliwe bak­te­rie mogą znaj­do­wać się w krwio­biegu na długo przed roz­wo­jem łoży­ska¹⁴.

Wnio­sek jest taki, że pla­nu­jąc ciążę, należy roz­wa­żyć wizytę u den­ty­sty, by zapew­nić dobry stan jamy ust­nej. Poprawi to także Twój uśmiech.

Czy w cza­sie ciąży można bez­piecz­nie jeść żyw­ność mody­fi­ko­waną gene­tycz­nie?
Czy żyw­ność orga­niczna jest lep­sza od pro­du­ko­wa­nej tra­dy­cyj­nie?

Podob­nie jak nie­mal wszy­scy naukowcy, jeste­śmy prze­ko­nani, że można bez­piecz­nie jeść orga­ni­zmy mody­fi­ko­wane gene­tycz­nie. Nie ma wia­ry­god­nych dowo­dów, by żyw­ność mody­fi­ko­wana gene­tycz­nie mogła w jaki­kol­wiek, dobry lub zły, spo­sób wpły­wać na ludzki mikro­biom. Co wię­cej, nie­mal wszyst­kie spo­ży­wane przez nas rośliny i pro­dukty zwie­rzęce zostały pod­dane mody­fi­ka­cjom i róż­nią się od swych dzi­kich przod­ków. Z dowo­dów wynika, że żyw­ność pod­dana pro­ce­som labo­ra­to­ryj­nym, w wyniku któ­rych powstały szczepy trans­ge­niczne, jest rów­nie bez­pieczna jak pro­du­ko­wana bar­dziej tra­dy­cyj­nymi meto­dami hodowli (w tym pod wzglę­dem pro­mie­nio­wa­nia, które od lat dwu­dzie­stych ubie­głego wieku sto­suje się powszech­nie do uzy­ska­nia nowych roślin w wyniku muta­cji). Choć nie­któ­rzy oba­wiają się, że orga­ni­zmy mody­fi­ko­wane gene­tycz­nie mogą prze­ka­zać geny ich mikro­biomowi, praw­do­po­do­bień­stwo, że znaj­du­jące się w czło­wieku bak­te­rie pozy­skają obce geny w wyniku krót­ko­trwa­łej eks­po­zy­cji na roślinę lub zwie­rzę za pośred­nic­twem żyw­no­ści mody­fi­ko­wanej, jest zasad­ni­czo zerowe.

Naj­waż­niej­sza kry­tyka skie­ro­wana prze­ciwko takiemu rodza­jowi żyw­no­ści doty­czy kwe­stii śro­do­wi­ska i poli­tyki, które nie wcho­dzą w zakres tej książki. Kon­tro­wer­sje budzą rów­nież silne emo­cje. W odnie­sie­niu do ciąży i porodu ludzie zwy­kle pra­gną abso­lut­nych gwa­ran­cji bez­pie­czeń­stwa. Oczy­wi­ście nie jest to moż­liwe, ale nie roz­ma­wiamy o logice. Możemy cały dzień roz­ma­wiać o bada­niach bez­pie­czeń­stwa żyw­no­ści mody­fi­ko­wa­nej gene­tycz­nie, lecz kry­tycy i tak nam wytkną, że nie mamy twar­dych dowo­dów lub igno­ru­jemy dowody przez nich przed­sta­wione. Spro­wa­dza się to do pod­wa­ża­nia zaufa­nia do nauki aka­de­mic­kiej i głę­bo­kiego braku zaufa­nia wzglę­dem kor­po­ra­cji – jak Mon­santo (Mon­santo Com­pany Inc. – mię­dzy­na­ro­dowy kon­cern spe­cja­li­zu­jący się w bio­tech­no­lo­gii oraz che­mii nasta­wio­nej na pro­duk­cję w zakre­sie rol­nic­twa.). Musi­cie zde­cy­do­wać samo­dziel­nie.

Być może zasta­na­wiasz się także, czy spo­ży­wa­nie żyw­no­ści orga­nicz­nej poprawi zdro­wie w cza­sie ciąży lub jakość mleka. Nie mamy na to dowo­dów. Bada­cze z Uni­wer­sy­tetu Stan­forda prze­pro­wa­dzili meta­ana­lizę żyw­no­ści orga­nicz­nej i hodo­wa­nej tra­dy­cyj­nie¹⁵. Ta meta­ana­liza sta­nowi podej­ście sta­ty­styczne, łączące wyniki z wielu badań, które mają roz­wiać wąt­pli­wo­ści i poka­zać naj­sil­niej­sze dowody. Na pod­sta­wie czter­dzie­stu lat badań udało się usta­lić, że owoce i warzywa opi­sane jako orga­niczne nie były zwy­kle bar­dziej pożywne od ich tra­dy­cyj­nych i tań­szych odpo­wied­ni­ków. Nie było też mniej­szego praw­do­po­do­bień­stwa ich zanie­czysz­cze­nia nie­bez­piecz­nymi bak­te­riami, jak _E. coli_. Tra­dy­cyjne owoce i warzywa zawie­rały wię­cej pozo­sta­ło­ści pesty­cy­dów, ale ich poziomy nie prze­kra­czały bez­piecz­nych pozio­mów usta­lo­nych przez ame­ry­kań­ską Agen­cję Ochrony Śro­do­wi­ska.

Inne bada­nie, sku­pione przede wszyst­kim na war­to­ści odżyw­czej, usta­liło jed­nak inne powody, dla któ­rych matki powinny roz­wa­żyć spo­ży­wa­nie pro­duk­tów orga­nicz­nych (jeśli tylko mogą sobie na to pozwo­lić). W trzech bada­niach wybrano kobiety cię­żarne nara­żone na sto­sun­kowo inten­sywny kon­takt z pesty­cy­dami (zwa­nych fos­fo­ra­nami orga­nicz­nymi), a następ­nie przez wiele lat moni­to­ro­wano stan dzieci uro­dzo­nych przez te matki. W szko­łach pod­sta­wo­wych dzieci miały śred­nio nieco niż­szy IQ niż ich rówie­śnicy. (Wię­cej infor­ma­cji na ten temat znaj­duje się w roz­dziale 8).

Czy mikroby mogą wyja­śnić moje zachcianki pokar­mowe? Dla­czego mary­naty i lody w środku nocy?

Tak, lecz by poznać przy­czynę takiego stanu rze­czy, potrze­bu­jemy wielu badań. Kobiety w ciąży doświad­czają dra­ma­tycz­nych zmian hor­mo­nal­nych. Na przy­kład w cza­sie ciąży poziom pro­ge­ste­ronu wzra­sta nie­mal dzie­się­cio­krot­nie, a po poro­dzie gwał­tow­nie spada. Suge­ro­wano, że te gwał­towne zmiany pro­wa­dzą do zabu­rzeń depre­syj­nych. Jeste­śmy jed­nak prze­ko­nani, że wpły­wają także na zachcianki¹⁶.

A oto, co już wiemy. Zmiany poziomu hor­mo­nów mogą wpły­wać na śro­do­wi­sko panu­jące w jeli­tach, co wywo­łuje zmiany w ukła­dzie odpor­no­ścio­wym. To z kolei może zmie­nić skład i struk­turę mikro­biomu¹⁷. Choć inte­rak­cje wystę­pują na wielu pozio­mach, jest wysoce praw­do­po­dobne, że są przy­czyną zachcia­nek pokar­mo­wych w okre­sie ciąży.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książkiZapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

1.

Weiss M.C., i in. (2016), „The phy­sio­logy and habi­tat of the last uni­ver­sal com­mon ance­stor”, _Nat. Micro­biol., 1_, 16116.

2.

Len­non J.T., Locey K.J. (2016), „The unde­re­sti­ma­tion of glo­bal micro­bial diver­sity”, _mBio, 7_, e01298-16.

3.

Sen­der R., Fuchs S., Milo R. (2016), „Revi­sed esti­ma­tes for the num­ber of human bac­te­ria cells in the body”, _PLoS Biol., 14_, e1002533.

4.

Rizzo A. i in. (2015), „Lac­to­ba­cil­lus cri­spa­tus media­tes anti-inflam­ma­tory cyto­kine inter­leu­kin-10 induc­tion in response to Chla­my­dia tra­cho­ma­tis infec­tion in vitro”, _Int. J. Med. Micro­biol., 305_, 815–827.

5.

Van Oostrum N., De Sut­ter P., Meys J., Ver­stra­elen, H. (2013), „Risk asso­cia­ted with bac­te­rial vagi­no­sis in infer­ti­lity patients: a sys­te­ma­tic review and meta-ana­ly­sis”, _Hum. Reprod. Oxf. Engl., 28_, 1809–1815.

6.

Weng S.L. i in (2014), „Bac­te­rial com­mu­ni­ties in semen from men of infer­tile couples: meta­ge­no­mic sequ­en­cing reve­als rela­tion­ships of semi­nal micro­biota to semen quality”, _PloS One, 9_, e110152.

7.

Lax S. i in. (2014), „Lon­gi­tu­di­nal ana­ly­sis of micro­bial inte­rac­tion between humans and the indoor envi­ron­ment”, _Science, 345_, 1048–1052.

8.

Song S.J. i in. (2013), „Coha­bi­ting family mem­bers share micro­biota with one ano­ther and with their dogs”, _eLife, 2_, e00458.

9.

Tamże.

10.

Nakano K. i in. (2009), „Detec­tion of oral bac­te­ria in car­dio­va­scu­lar spe­ci­mens”, _Oral Micro­biol. Immu­nol., 24_, 64–68.

11.

Madia­nos P.N., Bobet­sis Y.A., Offen­ba­cher S. (2013), „Adverse pre­gnancy out­co­mes (APOs) and perio­don­tal dise­ase: patho­ge­nic mecha­ni­sms”, _J. Perio­don­tol._, 84, S170–S189; Bobet­sis Y.A., Bar­ros S.P., Offen­ba­cher S. (2006), „Explo­ring the rela­tion­ship between perio­don­tal dise­ase and pre­gnancy com­pli­ca­tions”, _J. Am. Dent. Assoc., 137_, Suppl, 7S–13S.

12.

Durand R., Gun­sel­man E.L., Hod­ges J.S., Dian­ge­lis A.J., Micha­lo­wicz B.S. (2009), „A pilot study of the asso­cia­tion between cario­ge­nic oral bac­te­ria and pre­term birth”, _Oral Dis., 15_, 400–406.

13.

Pozo E. i in. (2016), „Pre­term birth and/or low birth weight are asso­cia­ted with perio­don­tal dise­ase and the incre­ased pla­cen­tal immu­no­hi­sto­che­mi­cal expres­sion of inflam­ma­tory mar­kers”, _Histor. Histo­pa­thol., 31_, 231–237.

14.

Coberlla S., Taschieri S., Fran­cetti L., De Siena F., Del Fab­bro M. (2012), „Perio­don­tal dise­ase as a risk fac­tor for adverse pre­gnancy out­co­mes: a sys­te­ma­tic review and meta-ana­ly­sis of case-con­trol stu­dies”, _Odon­to­logy, 100_, 232–240.

15.

Smith-Span­gler C. i in. (2012), „Are orga­nic foods safer or heal­thier than conven­tio­nal alter­na­ti­ves? A sys­te­ma­tic review”, _Ann. Intern. Med., 157_, 348.

16.

Alcock I., White M.P., Whe­eler B.W., Fle­ming L.E., Depledge M.H. (2014), „Lon­gi­tu­di­nal effects on men­tal health of moving to gre­ener and less green urban areas”, _Envi­ron. Sci. Tech­nol., 48_, 1247–1255.

17.

Bre­ton J. i in. (2016), „Gut com­men­sal E. coli pro­te­ins acti­vate host satiety path­ways fol­lo­wing nutrient-indu­ced bac­te­rial growth”, _Cell Metab._, 23, 324–334.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij