-
nowość
-
promocja
Cantuccini w Parku Żaby, czyli ciąg dalszy toskańskich opowieści ze smakiem - ebook
Cantuccini w Parku Żaby, czyli ciąg dalszy toskańskich opowieści ze smakiem - ebook
Zapraszamy na ciąg dalszy toskańskich opowieści ze smakiem. La dolce vita to idea życia tu i teraz, docenianie każdej chwili, cieszenia się z małymi rzeczami, znajdowania szczęścia w prostych i codziennych momentach.
Autorka opowiada nam o włoskim stylu bycia i przedstawia propozycję miłego spędzenia czasu. Oprócz wielu opisów wycieczek po Toskanii proponuje ciekawe włoskie i toskańskie przepisy kulinarne.
Wszystkie receptury brzmią smakowicie i zachęcają czytelnika do ich wykonania. Ponadto w książce znajdują się wywiady z Polakami, którzy swoje życie związali z Toskanią. Przenieśmy się więc do wzgórzystej krainy porośniętej cyprysami i posmakujmy włoskich klimatów.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Podróże |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8166-518-6 |
| Rozmiar pliku: | 16 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
DZIEŃ BEZ UŚMIECHU TO DZIEŃ STRACONY
Przez większość życia nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo pozytywnie uśmiech oddziałuje na drugą osobę. Możemy to łatwo sprawdzić na własnej skórze. Poobserwujmy ludzi. Poważna pani w okienku, której oczy rzucają niemalże błyskawice, wywoła u nas swego rodzaju strach, natomiast wesoła buzia, tryskająca dobrym humorem, wprowadzi we wspaniały nastrój.
Kamiennych twarzy czy ust wydających mało dźwięków nie spotkacie we Włoszech. Pani czy pan w okienku na poczcie często do was zagadną, a gdy jesteście stałymi bywalcami, długa rozmowa gwarantowana. Poczta jest znana z tego, że wszystko dzieje się tam bardzo powoli. Nie ma się czemu dziwić, bo przecież z każdym klientem trzeba zamienić choć kilka słów. To samo jest w supermarketach. Kiedy tylko kasjerki nas dostrzegą, witają głośnym buongiorno, a przesuwając towar po czytniku, zajmują się rozmową z nami i nierzadko przyłącza się do niej cała kolejka do kasy.
Przypomniała mi się kolejka do kas biletowych w Palazzo Strozzi we Florencji, gdzie odbywała się wspaniała wystawa florenckiego malarza Fra Angelica, znanego w Polsce jako Jan z Fiesole. Do odstania mieliśmy ponad trzy godziny. Przede mną czekali: pani z Rzymu, jedna para z Werony i druga z Bolonii. To z tą grupą ludzi nawiązałam najwięcej rozmów tego dnia. Wymienialiśmy zdania na różne tematy, opowiadaliśmy o sobie, śmialiśmy się. Jednym słowem, umilaliśmy sobie czas.
W pewnym momencie pan z Werony wyjął z plecaka puszkę pełną cukierków, czekoladek i wafelków i zaczął nas częstować. Długie oczekiwanie na wejście do Palazzo Strozzi upłynęło w miłej atmosferze.
Także włoski bar, do którego regularnie chodzimy, może stać się miejscem bliskich kontaktów. Spotykamy się w nim przecież codziennie z tymi samymi osobami, które przychodzą na kawę.
Ostatnio w „moim” florenckim barze Le Sorelline opowiedziałam barmance Cristinie o upadku i zszywanej brodzie.
– Aleksandra, popatrz na moją – powiedziała Cri. – Ja też mam zszycie!
Stojący obok mnie pan nie czekał długo, by włączyć się do rozmowy:
– Zobaczcie, ja też mam blizny od szwów po upadku!
Popatrzyliśmy na siebie i uśmiechnęliśmy się szeroko. Poczuliśmy się jak w klubie zszytych bród na spotkaniu w ulubionym barze.
Dzień bez uśmiechu to dzień stracony.
Charlie Chaplin
Barman jest ważną osobą we włoskim życiu. Tak jak zresztą fryzjer, do którego chodzi się od lat. Zna nasze życie, niemalże każdy krok, wie, co robimy w weekend, jakie mamy zagwostki lub jak fajnie spędziliśmy ostatnie wakacje. Ludzie powierzają barmanowi swoje sekrety, żalą się. Może oczekują od niego rad i dobrego słowa. Często przy ladzie barowej przysłuchuję się wielu historiom innych osób.
Wracając do kwestii uśmiechu, wydaje mi się, że podkreślenie ust szminką, delikatnie czy wyraziście, uwidacznia uśmiech kobiety. Moja babcia Wanda, nazywana przez nas babcią Wandzią, zawsze malowała usta na czerwono i ten kolor pasował jej perfekcyjnie, stanowił jej znak rozpoznawczy. Ja przez wiele lat malowałam usta na blade róże i beże. W końcu odważyłam się na czerwień, tak jak moja babcia, i poczułam się wspaniale. Od tamtej pory na uroczyste spotkania wybieram właśnie ten kolor. Na co dzień zaś preferuję bordowy lub ciemny, wyrazisty róż. Dzięki temu mój uśmiech widać już z daleka.
Uśmiech mogą wywołać drobne rzeczy. W łazience w jednym z zaprzyjaźnionych domów powieszono tabliczkę: „Jestem piękna, ale dzisiaj to już przesadziłam!”. Ten sympatyczny tekst wprawia mnie w dobry nastrój.
Niedawno w toalecie baru w Gambassi Terme, podczas mycia rąk, zauważyłam napis w rogu lustra: Nice day! i pod spodem emotikon symbolizujący uśmiech. Słyszałam też, że ludzie umieszczają optymistyczne sentencje, które wyświetlają się przy włączaniu komputera lub telefonu komórkowego.
W ostatnich latach coraz częściej łapię się na refleksji, że dłuższe przebywanie z osobami pesymistycznie nastawionymi do życia źle wpływa na moje samopoczucie. Z takiego spotkania wychodzę poddenerwowana i przez resztę dnia myślę o konwersacji, która mnie podrażniła. W związku z tym niemal automatycznie oddalam się od toksycznych osób, a jeśli takie spotkanie nastąpi, staram się, żeby trwało jak najkrócej. Nazwałabym to podświadomą samoobroną przed negatywnymi czynnikami.
Piosenka Il segreto del sorriso (Sekret uśmiechu), Piccolo Coro dell’Antoniano
--------------------------------------------- -----------------------------------------
Ho una grande amica che Mam wspaniałą przyjaciółkę, która
Mi ha insegnato il suo segreto Nauczyła mnie swojego sekretu,
Come si colora il mondo col sorriso. Jak koloruje się świat uśmiechem.
È più facile lo sai Wiesz, jest łatwiej
Diventare un gran pittore Stać się wielkim malarzem,
Se si ascolta quello che ti dice il cuore. Jeśli się słucha tego, co mówi serce.
E ogni cosa vedrai I zobaczysz, że każda rzecz
Sarà bella più che mai, Będzie piękna jak nigdy dotąd,
Se la vesti coi colori di un sorriso Jeśli ubierzesz ją w kolory uśmiechu.
Per questo Dlatego
Sorridiamo tutti e d’arancio Wszyscy uśmiechamy się i słońce
Risplende il sole, Świeci na pomarańczowo,
Sorridiamo tutti insieme e più azzurro Wszyscy razem uśmiechamy się i morze
Diventa il mare. Staje się bardziej błękitne.
Questo semplice segreto forse è solo amore, Ten prosty sekret to może tylko miłość,
Oh, oh, oh… Oh, oh, oh…
Si è così. Tak to jest.
--------------------------------------------- -----------------------------------------
We Włoszech kobietom niejednokrotnie zdarza się usłyszeć miłe słowa od kogoś całkiem nieznajomego. Buongiorno, bella! Buongiorno, cara! Buona giornata! Nie ma w tym niczego podejrzanego. Włosi tacy są: otwarci, spontaniczni. Dla nas, wywodzących się z krajów północnych, wydaje się to bardzo dziwne. W wyrażaniu uczuć jesteśmy raczej chłodni, często dystansujemy się. Dodatkowo bywamy podejrzliwi, dorabiamy niepotrzebne teorie. Tymczasem jest to sympatyczny gest, ukłon w stronę pięknej płci. Oczywiście, mogą zdarzyć się przypadki, kiedy chodzi o podrywanie, ale przecież nie musimy kojarzyć tego z czymś negatywnym. Chcę przez to powiedzieć, że usłyszenie ładnych słów skierowanych tylko do nas może umilić dzień. Spowodować uśmiech na ustach.
W lepszy humor może także wprowadzić przygotowanie czegoś pysznego dla bliskich i znajomych. Ostatnio odnotowałam, że mój przepis na włoski sernik cieszy się sukcesem i często wspominany jest w rozmowach z przyjaciółmi. Tak samo dzieje się z tiramisù. Nic dziwnego, bo jak sama nazwa wskazuje, deser ten podnosi na duchu, wzmacnia, dodaje sił. Przyrządzam go w wersji klasycznej z kakao, ale równie pyszny jest z dodatkiem Baileysa czy z kremem pistacjowym.Tiramisù z Baileysem
Składniki:
500 g mascarpone
250 g śmietany 30% lub 36%
2 jaja
70 g cukru pudru
4 łyżki białego cukru
250 g schłodzonej kawy espresso
120 g likieru Baileys
200 g ciastek savoiardi
gorzkie kakao do posypania
Przygotowanie:
Oddzielić żółtka od białek. Białka ubić na sztywną pianę. Żółtka zmiksować z cukrem na puszystą masę i dodać połowę mascarpone, dokładnie wymieszać. Na końcu delikatnie połączyć z ubitymi białkami. Schłodzoną kawę zmieszać z likierem. Savoiardi maczać w kawie z likierem. Ułożyć pierwszą warstwę ciastek, a na nią masę. Posypać kakao. Ponownie ułożyć warstwę namoczonych savoiardi. Drugą połowę mascarpone zmiksować na sztywno ze śmietaną i cukrem pudrem. Krem przełożyć do rękawa cukierniczego. Na warstwie ciastek wyciskać krem śmietanowy. Całość posypać kakao. Deser schować do lodówki. Serwować po kilku godzinach lub następnego dnia.
Tiramisù najlepiej zrobić dzień wcześniej. Przegryzie się i będzie jeszcze pyszniejsze!
Przygotowanie czegoś dobrego, przebywanie przy stole z osobami, które są nam bliskie, wprowadza w dobry nastrój. Nie chodzi o to, żeby piec i gotować przez całą noc, a później siedzieć zmęczony i nie mieć kompletnie na nic ochoty. Wystarczy coś prostego. Nie musi być to nawet nowa potrawa, ale coś, co nam dobrze wychodzi, z czego jesteśmy dumni.
Ja na przykład lubię pizzate, wieczory, podczas których robimy pizzę. Na koniec na stole pojawia się oczywiście coś słodkiego, ale większość czasu zajmuje nam przygotowywanie pizzy. Do małych misek wrzucamy jeden rodzaj składnika, mogą to być bakłażany, cebula, czosnek, cukinia, pomidorki czereśniowe, oliwki, kapary. Natomiast do dużej miski wlewamy sos pomidorowy i doprawiamy go oliwą z oliwek extra vergine, szczyptą soli, cukru oraz oregano. Ten przepis na sos pomidorowy powinien wystarczyć na 12 pizz.
Sos pomidorowy do pizzy
Składniki:
1,25 kg przecieru lub passaty pomidorowej
7 g oregano
13 g soli
25 g oliwy z oliwek extra vergine
szczypta cukru
Przygotowanie:
Przecier pomidorowy jest gęstym produktem. Aby go przyrządzić, należy ugotować pomidory, odcedzić z wody, przepuścić (wraz ze skórką) przez maszynkę lub zblendować. Passata pomidorowa jest rzadszą formą przecieru. Można ją zagęścić, dodając przecier. Na niektórych polskich produktach jest zarówno napis „passata”, jak i „przecier pomidorowy”.