Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Carrie - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
27 stycznia 2026
3520 pkt
punktów Virtualo

Carrie - ebook

Specjalne wydanie z przedmową Margaret Atwood.

Carrie White jest inna. Dziwna. Jej matka – religijna fanatyczka – zakazała córce chodzenia na imprezy, spędzania czasu z chłopcami i ubierania się tak jak rówieśnicy. Samotna i nieśmiała Carrie stanowi obiekt kpin ze strony otoczenia. Nikt jednak nie wie, że dziewczyna ukrywa coś przed światem: posiada moc telekinezy, którą w sekrecie doskonali.

Prześladowcy Carrie już niedługo odkryją, że popełnili ogromny błąd. Błąd, który być może będzie kosztować ich życie…

Stephen King (ur. 1947) nazywany jest Królem Horroru. Sławę i awans z pracownika pralni na najbogatszego pisarza Ameryki przyniosła mu „Carrie” (1974). To od niej zaczęło się pasmo prawdziwych bestsellerów – wśród nich znalazły się chociażby kultowe „Miasteczko Salem” (1975), „Lśnienie” (1977), „Bastion” (1978), cykl „Mroczna Wieża” (1982–2012), „Cmętarz Zwiężąt” (1983), „To” (1986), „Misery” (1987), „Zielona mila” (1996), „Dallas ’63” (2011), a także najnowsze powieści – „Billy Summers” (2021), „Holly” (2023) i „Nie wymiękaj” (2025). Dzieła Kinga, łączące gatunki takie jak horror, science fiction, sensacja, thriller i fantasy, rozeszły się w setkach milionów egzemplarzy i zostały przetłumaczone na kilkadziesiąt języków. Były też wielokrotnie ekranizowane. Stephen King i jego żona Tabitha mają córkę i dwóch synów – pisarzy Owena Kinga („Śpiące królewny”) i Joego Hilla („Locke & Key”).

 

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Horror i thriller
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8444-510-5
Rozmiar pliku: 820 KB

FRAGMENT KSIĄŻKI

WSTĘP DO WYDANIA Z OKAZJI PIĘĆDZIESIĘCIOLECIA PREMIERY

Carrie Stephena Kinga wprawiła świat w osłupienie. Był 1974 rok. Sprzedała się w milionach egzemplarzy, zarobiła miliony, stała się inspiracją do nakręcenia czterech filmów i historią przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Do dziś pozostaje prawdziwym fenomenem.

To pierwsza opublikowana powieść Kinga. Zaczął ją pisać jako opowiadanie, które miało się ukazać w czasopiśmie dla mężczyzn, co samo w sobie było osobliwym pomysłem: dlaczego uznał, że (według słów samego Kinga) uwagę gromady facetów oglądających zdjęcia cheerleaderek, które z nieodgadnionych powodów zapomniały włożyć majtki, może przykuć kapiąca w pierwszej scenie krew menstruacyjna? Trudno uznać to – oględnie rzecz ujmując – za temat podniecający płeć męską. Nieprzekonany King zmiął plik zapisanych kartek i wrzucił do kosza na śmieci, ale jego żona Tabitha – osoba nieustępliwa i najwyraźniej ogromnie skrupulatna – wydobyła je, rozprostowała, przeczytała i – jak wieść niesie – namówiła męża, by nie rezygnował z Carrie. Chciała wiedzieć, jak skończy się ta historia, a takie pragnienie czytelników to chyba największa motywacja dla pisarza.

King na nowo podjął pracę. Opowiadanie rozrosło w wielogłosową powieść: mamy głos samej bohaterki – którą gnębi fanatycznie religijna matka, nad którą znęcają się szkolne koleżanki oraz całe miasteczko Chamberlain w stanie Maine – niezdarnej, pryszczatej marzycielki, która na koniec dokonuje telekinetycznej zemsty; głos mieszkającej po sąsiedzku kobiety, która była świadkiem wybuchu zdolności telekinetycznych małej Carrie; fragmenty artykułów z „Esquire” i lokalnej prasy o niezwykłych talentach dziewczyny i relacji ze zniszczeniu miasteczka przez ogień i wodę; informacje ze Słownika zjawisk fizycznych Ogilviego na temat telekinezy oraz z tekstu Telekineza: Analiza i wnioski; głos Susan Snell, jedynej koleżanki z klasy Carrie, która podejmuje próbę naprawienia krzywd, jakie jej wyrządziły; oraz praca naukowa Nadejście cienia. Udokumentowane fakty i szczegółowe wnioski dotyczące przypadku Carietty White. Słyszymy też wewnętrzne głosy postaci podsłuchiwane przez Carrie, która pod koniec życia ujawnia zdolności telepatyczne, słyszy myśli innych i potrafi bez słów wtajemniczać ich w swoje życie wewnętrzne. I ów wielogłosowy chór opowiada nam przerażającą historię.

Co zaintrygowało mnie w Carrie? To jedna z książek, które sięgają do nieświadomości zbiorowej swoich czasów i swojego społeczeństwa. Niezależnie od epoki, kiedy na pierwszy plan wysuwa się walka o prawa kobiet, w literaturze pojawiają się kobiece postacie obdarzone niemal nadnaturalnymi możliwościami. Pod koniec dziewiętnastego wieku, gdy coraz częściej podnoszono temat równości płci, ukazała się Ona Henry’ego Ridera Haggarda; obdarzona niezwykłą mocą bohaterka potrafi zabijać siłą woli i wymierzonym w ofiarę palcem, a wiele słów i uwagi poświęca się męskim obawom o to, co mogłoby się stać – w szczególności mężczyznom – gdyby Ona Posłuch Mająca zapragnęła panować nad światem. Naomi Alderman, autorka powieści Siła, której wydanie zbiegło się w czasie z powstaniem ruchu #MeToo, poszła o krok dalej i obdarzyła młode kobiety zdolnością zabijania promieniami energii, którymi strzelają jak elektrycznymi węgorzami. Carrie powstała na początku lat siedemdziesiątych, kiedy z impetem nacierała druga fala ruchu na rzecz praw kobiet.

W powieści znajdziemy kilka aluzji do tego nowego oblicza feminizmu, a sam King wspominał, że z pewnym niepokojem myśli o konsekwencjach, jakie poniosą mężczyźni jego pokolenia. Billy Nolan, czarny charakter tej opowieści, nawiązuje do postaci zuchwałych i pewnych siebie wybrylantynowanych młodzieńców z lat pięćdziesiątych, które już wydają się przebrzmiałe, choć nadal groźne. Kobiecy czarny charakter, Chris Hargensen, to archetyp okrutnej przywódczyni szkolnej bandy z syndromem królowej pszczół, głosicielka negatywnej wersji hasła „Siostrzeństwo to potęga”.

Kilka uwag na marginesie o imionach i nazwiskach. Chris, czyli Christine, nawiązuje do Chrystusa, co w oczywisty sposób jest paradoksem: Chris to antyzbawicielka. Ciekawym połączeniem jest Carrie White. Carrie, jak skrzętnie podkreśla King, nie jest zdrobnieniem od Caroliny; bohaterka ma na imię Carietta, co jest nietypową wersją Caretty, wywodzącej się od caritas, czyli miłującej i przebaczającej dobroci, najważniejszej z triady chrześcijańskich cnót, wiary, nadziei i miłości. Warto zauważyć, że miłości tego rodzaju próżno szukać u mieszkańców Chamberlain. (Owszem, Chamberlain w stanie Maine istnieje naprawdę i zastanawiam się, jak czuli się jego obywatele, kiedy w 1974 roku odkryli, że ich miasteczko zostanie unicestwione w 1979 roku, kiedy toczy się akcja powieści). Nie ma śladu owej miłującej i wyrozumiałej dobroci w matce Carrie, fanatycznej chrześcijance, która wie o nadzwyczajnych zdolnościach córki, wierzy, że odziedziczyła je po swojej upiornej prababce, potrafiącej zmusić do lewitowania cukiernicę, i przypisuje je czarom i szatańskiej mocy, dlatego uważa, że jej pobożnym obowiązkiem jest zamordować własne dziecko. Sama Carrie waha się między miłością i przebaczeniem a nienawiścią i zemstą, ale szalę przechyla nienawiść do miasteczka, która doprowadza ją do ostateczności i zmienia w anioła zagłady.

Jeśli chodzi o jej nazwisko, można przypuszczać, że White ma być przeciwieństwem czarnego charakteru lub nawiązaniem do niewinnego, spowitego w biel baranka ofiarnego; owszem, Carrie jest niewinna – ale nie zapominajmy o white trash, czyli białej biedocie.

Warto przeczytać książkę pod takim właśnie tytułem autorstwa Nancy Isenberg; więcej naturalistycznych, pełnokrwistych szczegółów znajdziemy w The Beans of Egypt, Maine Caroline Chute. Biały proletariat istniał w Ameryce od zawsze, całymi pokoleniami występował też w Maine, rodzimym stanie Kinga – na terytorium, które gruntownie bada od początków swojej pisarskiej kariery.

Do stworzenia postaci Carrie zainspirowała go historia dwóch dziewczynek, które autor poznał w szkole. Obie były ubogie i nosiły stare, rozpadające się ubrania, obie były obiektem drwin i pogardy uczniów. Według precyzyjnie skonstruowanej klasyfikacji społecznej Ameryki wszyscy w miasteczku stali na niższym stopniu hierarchii – nie dla nich były ekskluzywne szkoły prywatne i studia uniwersyteckie, chyba że mieli w życiu naprawdę ogromne szczęście – ale nie ma tak niskiego szczebla, by pod spodem nie było miejsca na jeszcze niższy. Ci stojący wyżej patrzyli na tych pod nimi jak na ucieleśnienie wszystkich cech swojej pozycji społecznej, których nie znosili. Jeżeli ktoś ma wybór: zostać odrzuconym i pogardzanym czy odrzucającym i gardzącym innymi, większość wybierze pierwszą możliwość. Tak było w przypadku Kinga i Sue Snell, choć później oboje tego żałowali.

King to ekspresywny pisarz i mistrz detalu. Jak powiedziała Marianne Moore, literackim ideałem są „zmyślone ogrody, gdzie skaczą żywe ropuchy”1, a u Kinga naprawdę roi się od ropuch! To twórca horroru, najbardziej literackiej z form, zwłaszcza gdy w grę wchodzi pierwiastek nadprzyrodzony, który siłą rzeczy musi być inspirowany istniejącymi książkami i opowieściami (a wszystkie te pseudonaukowe brednie o dziedziczeniu predyspozycji do telekinezy są jedynie przykrywką, podobnie jak „naturalne” źródło mocy Ayeshi w Onej i banialuki o nieudanym eksperymencie i tajemniczym składniku wody pitnej w Sile: nie można już mówić o cudzie czy wiedźmie i liczyć na wiarygodność). Ale za literackim horrorem Kinga zawsze kryje się prawdziwy horror: boleśnie rzeczywiste ubóstwo, zaniedbanie, głód i wykorzystywanie, które do dziś mają się w Ameryce doskonale.

„Uczęszczałem do szkoły z dzieciakami, których szyje miesiącami pokrywała ta sama warstwa brudu, dzieciakami o skórze pełnej podrażnień i wyprysków, dziećmi o nieruchomych twarzach przypominających wyschnięte jabłko (skutkach nieleczonych oparzeń), dzieciakami posyłanymi do szkoły z kamieniami w śniadaniówkach i powietrzem w termosach”2 – opowiada King. Dla niego, podobnie jak dla Dickensa, największym horrorem jest okrucieństwo, zwłaszcza okrucieństwo wobec dzieci. Ono właśnie deformuje cnotę miłości, lepszą stronę naszej natury, tę, która każe nam otaczać troską innych. Wydaje mi się, że na tym między innymi polega magnetyzm prozy autora Carrie. Owszem, ukazuje nam przeróżne niezwykłości, ale w bardzo rzeczywistym kontekście. Zegar, kanapa, obrazy religijne na ścianach – wszystkie widywane na co dzień przedmioty eksplodujące w wyniku niszczycielskiego amoku Carrie – są z życia wzięte. Podobnie jak codzienne akty sadyzmu uczniów szkół średnich.

Ponieważ nie chciałam ufać wyłącznie własnym subiektywnym wrażeniom, postanowiłam zapytać o odczucia drogich Czytelników.

Moim pierwszym rozmówcą był Matthew Gibson, który dziś wprawdzie przekroczył sześćdziesiątkę, ale w roku premiery Carrie był nastolatkiem. Przeczytał ją wtedy i na zawsze uzależnił się od Stephena Kinga. (Należy dodać, że jako dzieciak nie przepadał za czytaniem, a w Hallo­ween pasjami przebierał się za wampira). Jak opowieść, która rozpoczyna się krwawą sceną, której źródłem jest kobieca biologia, przemówiła do unikającego książek chłopaka? Oto jego odpowiedź:

Moja pierwsza reakcja na Carrie? Współczuliśmy tej nieśmiałej i zaszczutej nastolatce, jaką była Carrie White. Stephen King urządził nam ostrą jazdę zwieńczoną katastrofą pełną ognia i krwi, dając wielką satysfakcję wszystkim, którzy byli wstrząśnięci cierpieniem i przeżyciami bohaterki. Co za historia! Książka doskonale pokazała obraz życia Carrie, które w różnym stopniu odzwierciedlało naszą rzeczywistość jako nastolatków: ciągłe napięcie, pragnienia, bójki na korytarzach, nienawiść, złość, strach... Za sprawą Carrie dostaliśmy mrożące krew w żyłach wspomnienie scen, które dobrze znaliśmy z własnego doświadczenia.

Każdy z nas był świadkiem ostracyzmu albo sam poddawał ostracyzmowi dzieciaka w szkole, który wydawał się inny; a może sam był takim dzieciakiem i usiłował dać sobie radę. Obraz emocjonalnych zmagań Carrie, z empatią odmalowany przez Kinga, sprawia, że ta postać jest nam bliska. Widzieliśmy, jak bardzo pragnie akceptacji – chce być normalna, taka jak reszta. I na balu sytuacja diametralnie się zmieniła.

Fabuła trafiła w czułe punkty czytelników bez względu na wiek. King pokazywał nam chyba wszystkie żenujące przeżycia z czasów nastoletniej wrażliwości, aż nagle zboczył z kursu, żeby powoli budować w nas lęk: „O Jezu!”, „Jakie to okrutne!”, potem: „O, jak miło” i nagle: „Oż ja p******ę!!!”.

Napięcie rosło nawet wtedy, kiedy rzekomo ją zaakceptowano – co za ulga! – a potem chlust, zalała ją kaskada krwi! Obserwowaliśmy tę szaleńczą huśtawkę, raz grupa ją odrzuca, raz przyjmuje, co chwilę wybuchają jakieś religijne petardy, matka kompletnie wariuje (wszyscy cieszyliśmy się z jej śmierci). Na koniec zginęli wszyscy, którzy zasłużyli na śmierć, z paroma wyjątkami, a biedna dziewczyna wyzwoliła w sobie moc, o którą nikt z nas jej nie posądzał.

Wiedziałem, że to nie może się dobrze skończyć.

Moim drugim rozmówcą był Craig Stephenson, przyjaciel, też po sześćdziesiątce, znawca psychologii Carla Gustava Junga. Zwróciłam się do niego, ponieważ zaintrygowała mnie cytowana w powieści fikcyjna praca naukowa na temat Carrie White zatytułowana Nadejście cienia. Zastanowiło mnie: czyjego cienia? Może chodzi o bohatera dawnego programu radiowego The Shadow – z pewnością znany Kingowi – który mówił: „Kto wie, jakie zło czai się w sercach ludzi? Cień wie, ha, ha!”. Może ten cień ma zdolności telepatyczne jak Carrie, która na pewno znała zło trawiące ludzkie serca? A może chodzi o cień w znaczeniu jungowskim? Czyli reprezentujący ciemną stronę ludzkiej osobowości, której nie jesteśmy świadomi3.

W Carrie cień jest złem zbiorowym, czyli w istocie całym Chamberlain.

Oto, co powiedział mi Craig:

Minęło sporo czasu, odkąd czytałem Carrie, więc wybacz, jeżeli przeinaczę jakiś element fabuły.

Tak, gdyby Marie-Louise von Franz4 miała interpretować Carrie jak baśń braci Grimm, spojrzałaby na konfigurację postaci w taki sposób: (1) negatywna postać matki owładniętej obsesją religijną, która rodzi i wychowuje nowy element, czyli dziecko, ale uniemożliwia mu wejście w świat; (2) pragnąca wejść do świata introwertyczna bohaterka obdarzona sekretnymi zdolnościami (telekineza), które matka demonizuje i odrzuca; (3) brak postaci silnego ojca, który mógłby przeciwstawić się hamującemu wpływowi negatywnej matki i wyprowadzić dziecko, czyli nowy potencjał, z mroku do świadomego ego (najbliższa tej roli jest życzliwa nauczycielka). Potem Franz przyjrzałaby się konfiguracji finałowej: więcej trupów niż w piątym akcie Hamleta, młoda kobieta, której potencjał został odrzucony, z powrotem pogrąża się w nieświadomości, psyche nie udaje się próba doprowadzenia do zmiany w zbiorowości.

Czy antropolog zwróciłby uwagę, że to historia o płodności i inicjacji (Arnold van Gennep)? Czy menstruacja Carrie na początku nie jest punktem krytycznym? Wracając do twojego pytania o zbiorowy cień – w świecie wojującego chrześcijaństwa, w którym jest osadzona negatywna matka, menstruacja to klątwa, a płodność nie jest archetypową zdolnością, którą należy pielęgnować, szanować i dawać jej wyraz. Matka odrzuca siłę kobiecości, którą sama uosabia, ponieważ z jej winy uległa żądzy, odrzuca też potencjał nowej kobiecości, który objawia jej córka poprzez swoje zdolności telekinetyczne.

Zauważyłaś, że w filmach często łączy się telekinezę z postacią młodej kobiety? Weźmy chociażby córeczkę ze Stalkera Andrieja Tarkowskiego i Maureen Cartwright w thrillerze Stylistka Oliviera Assayasa.

Tak więc nie dochodzi do obrzędu inicjacji, dzięki któremu Carrie przeszłaby z wieku dojrzewania w dorosłość. Jej antagoniści, czyli grupa nastolatków, nienawistnie z niej szydzą, pogardzają jej słabością (a tym samym własną), robią z niej kozła ofiarnego. I tu mamy następną warstwę zbiorowego cienia, oprócz cienia matki. W tym sensie antagoniści wyrażają diaboliczną tendencję zbiorowej świadomości: odrzucają Carrie, wszystko, co sobą prezentuje, i tworzą przepaść nie do przebycia między sobą a nią. Wymyślony przez nich bal staje się demoniczną parodią obrzędu związanego z kultem płodności i udawanym ślubem, w trakcie którego zostaje wyalienowana i ochrzczona krwią nie Baranka, lecz świni.

Tak więc kiedy oblewają ją krwią, Carrie dostaje się we władanie zbiorowego cienia. Odtąd jej archetypowe zdolności telekinetyczne służą już tylko jako niszczycielskie narzędzie zemsty, którym zabija wszystkich bez wyjątku, nawet nauczycielkę, która próbowała jej pomóc. A kiedy dostaje się we władanie zbiorowego cienia, nie potrafi już ulec przemianie, nie może przejść obrzędu inicjacji, jest archetypem, jest potworem (jak we Frankensteinie Shelley) i potwornie samotną psychicznie chorą dziewczyną.

Moją trzecią rozmówczynią jest Esmé, dwudziestodwuletnia Angielka, przedstawicielka znacznie młodszego pokolenia.

– Och, Carrie strasznie mi się podobała – przyznała.

– Dlaczego?

– Zafascynowała mnie podłość tych dziewczyn. King naprawdę super ją uchwycił. W szkole potrafią być totalnie wredne. – Zawahała się. – Czasem chciałabym mieć zdolności Carrie. Ale nie po to, żeby je zabić. Tylko…

– Odpłacić im pięknym za nadobne?

– Coś w tym rodzaju.

A więc bardzo proszę, moi drodzy. Oto Carrie w całej swojej zbryzganej krwią i strzelającej płomieniami chwale, atrakcyjna dla wielu pokoleń, gęsta od wielowarstwowych znaczeń – od lokalnego szczegółu po folklorystyczny i archetypowy ogół.

Ale przede wszystkim Carrie to szalenie dobra historia.

Czy może jednak powinnam powiedzieć „szaleńczo”?

MARGARET ATWOOD

2023

Przełożył Łukasz Praski

CIĄG DALSZY DOSTĘPNY W PEŁNEJ WERSJI

------------------------------------------------------------------------

1.

1 Wiersz Poezja Marianne Moore w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka.

2.

2 Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika w tłumaczeniu Pauliny Braiter, Wyd. Prószyński, Warszawa 2000.

3.

3 „Cień odpowiada za pojawianie się w świadomości oraz zachowaniu człowieka nieakceptowanych społecznie, negatywnych uczuć, myśli lub działań. Jest «ciemną stroną» osobowości, a jego źródła umiejscowione są w nieświadomości zbiorowej” (źródło: pl.wikipedia.org – przyp. red.).

4.

4 Marie-Louise von Franz (1915–1998) – szwajcarska psychoanalityczka, uczennica, sekretarka i współpracownica Carla Gustava Junga (przyp. red.).
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij