Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Chroń mnie - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
1 września 2025
40,99
4099 pkt
punktów Virtualo

Chroń mnie - ebook

Miłość prowadzi do najokrutniejszych zbrodni

Lena zniknęła. Zdążyła tylko napisać wiadomość, że ktoś jest w jej mieszkaniu i… ślad po niej zaginął.

Zrozpaczona Kamila postanawia zrobić wszystko, by odnaleźć swoją siostrę. Nieoczekiwanie dołącza do niej Natan, chłopak, z którym Lena niedawno się rozstała. Zdeterminowany i gotowy do poświęceń, szybko zyskuje sympatię znajomych dziewczyny zaangażowanych w jej poszukiwania i staje się ważnym członkiem grupy.

W wir śledztwa rzuca się także Adrian, który kocha zaginioną ponad wszystko. Rywalizacja między nim a Natanem schodzi na dalszy plan wobec wspólnego celu. W tak napiętej atmosferze trudno o pełne zaufanie. Wszyscy mogą być podejrzani, a z każdą upływającą chwilą nadzieja coraz bardziej ustępuje rozpaczy.

Czy miłość i oddanie bliskich wystarczą, by ocalić Lenę?

A może od dawna jest już na to za późno?

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Romans
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8373-824-6
Rozmiar pliku: 1,4 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PLAYLISTA

_Muddy Waters –_ LP

_Somewhere In Between –_ Verite

_Bukiet róż _– Kubańczyk

_Ocean Eyes _– Billie Eilish

_idontwannabeyouanymore –_ Billie Eilish

_Malibu Nights –_ LANY

_Uciekałaś tam, gdzie nikt inny nie mógł wejść _– EmKaTus

_Jak mam żyć _– Kacper HTA

_Walk _– Kwabs

_Gotham _– Gibbs

_Call out my name –_ TheWeeknd

_The Story Never Ends –_ Lauv

_Arcade _– Duncan Laurence

_Horyzont _– Siles

_Nie mów, że kochasz _– Roxie Węgiel & Smolasty

_Usuń strach _– Alberto x Viki Gabor

_11 minutes _– YUNGBLUD, Halsey ft.ROZDZIAŁ I

Czas, którego nie można cofnąć

Natan

– Co „ona”?! Wykrztuś to z siebie. – Podszedłem do Kamila wkurwiony jak nigdy dotąd. Widząc jego przerażoną minę, zacząłem się denerwować. Chwyciłem go za koszulę i zacząłem nim potrząsać. Emocje kotłowały się we mnie jak szalone.

– Ona zo… została prawdopodobnie porwana – wykrztusił z siebie.

– Co, kurwa?! – zdębiałem. – Jak to porwana? Ty żartujesz sobie ze mnie w tym momencie? – Zszokowany zacząłem się histerycznie śmiać. Ale nie podobał mi się jego wyraz twarzy. Wciąż poważny. Musiał żartować, prawda?

– Nie. – Kamil wyjął z kieszeni telefon, wystukał coś na nim i wyświetliły się artykuły. Cała masa informacji o zaginięciu mojej Leny.

Świat nagle zawirował. To musi być sen. Niemożliwe. W jednej chwili poczułem się taki bezradny, mały.

– Od kiedy o tym wiesz?! – wycedziłem, a adrenalina zaczęła buzować mi w żyłach.

– Natan, uspokój się. – Położył mi dłoń na ramieniu, ale strąciłem ją tak szybko, jak tylko mnie dotknęła. Mój przyjaciel tylko westchnął i ruszył przed siebie. – Chodźmy w ustronne miejsce.

– Pytam się, kurwa, od kiedy? – Szedłem za nim, a w środku wszystko we mnie wrzało.

– Od jakiejś półtorej godziny… – powiedział, spuszczając głowę.

– Wiesz o tym od jebanej półtorej godziny? – Coś we mnie pękło. – Czemu mi nie powiedziałeś?!

– A jak to sobie wyobrażałeś? – warknął i pierwszy raz od dawna zobaczyłem u niego takie emocje. – Co, miałem wejść na scenę i przerwać twój koncert?

– Tak. Ja bym, do chuja pana, tak zrobił! – wykrzyczałem, chodząc po przebieralni w tę i z powrotem niczym w amoku.

– Natan, proszę cię, musisz myśleć rozsądnie. Gdybym ci powiedział, nie dokończyłbyś koncertu, a nie mogliśmy go przerwać, nie w tym momencie. Lena jest także moją przyjaciółką i tak samo się o nią martwię. – Kamil wziął głęboki oddech i spojrzał na mnie współczująco. – Rozmawiałem z Amandą, na miejscu jest już policja, zabezpieczyli ślady krwi.

– Jakiej krwi, do cholery?! Odwołaj dzisiejszy wywiad. Jadę tam i żadna siła mnie nie powstrzyma. Strach, jaki mnie ogarnął, był nie do opisania.

Myślałem, że takie rzeczy dzieją się tylko w filmach. Dlaczego ktoś miałby ją porwać? Dla okupu? Przecież nie zarabiała wcale tak dużo. Chyba że chodziło o wyciągnięcie pieniędzy ode mnie. Może ktoś w jakiś sposób się dowiedział o nas i połączył kropki.

Jakich „nas”? Przecież nas już nie ma, a ona mnie nienawidzi.

– Już to zrobiłem. Chciałem tylko, żebyś zamknął trasę koncertową, bo sponsorzy by nas zjedli, reszta jest nieważna – powiedział mój przyjaciel, wyciągając kluczyki. – Jadę z tobą.

Opuściłem budynek stadionu tak szybko, jak to było możliwe. Ochroniarze wyprowadzili nas tylnym wyjściem. Nie pamiętam drogi do Zielonej Góry. Nie wiem, ile przepisów drogowych złamałem podczas niej, ale miałem to gdzieś. Nie rozumiałem, dlaczego ktoś mógłby chcieć ją skrzywdzić. Czy było coś, czego mi nie mówiła?

Adrian

5 godzin wcześniej

Trzymałem w rękach najwierniejszego przyjaciela Leny. Nie dawał żadnych oznak życia. Wiedziałem, że na ratunek było już za późno. Policjantka, która mi go podała, tylko spuściła wzrok. Obserwowałem krzątających się po mieszkaniu funkcjonariuszy, nie wierząc w to, co się wokół mnie działo.

Nagle usłyszałem dobiegający z korytarza stukot szpilek. Wiedziałem, kto się zbliża.

– Przepuśćcie mnie, do kurwy nędzy! – Czarnowłosa dziewczyna przepchnęła się obok funkcjonariuszy, którzy nie pozwalali jej wejść do środka. Spanikowana, z wymalowanym na twarzy przerażeniem rozglądała się po pomieszczeniu. Kiedy zawiesiła na mnie wzrok, zamarła. – To nie może być prawda… To nie może być prawda! – powtarzała jak w amoku.

Zaraz za nią do mieszkania wbiegła dobrze znana mi blondynka. Była cała roztrzęsiona. Zza jej pleców wyłonił się Przemek. Odetchnąłem z ulgą, wiedząc, że nie jest sama. Policjant tylko pokręcił głową i cofnął nas do korytarza.

Żaneta błądziła wzrokiem po ludziach prowadzących czynności. Po chwili wydała z siebie stłumiony jęk i uklękła na podłodze. Jej partner ukucnął przy niej i ją objął, kiedy zaczęła pogrążać się w rozpaczy. Amanda z niemym pytaniem w oczach przyglądała się zawiniątku w moich rękach. Przekląłem pod nosem i skinąłem głową. Wiedziałem, o co jej chodziło. Czarnowłosa kręcąc głową z niedowierzaniem, ostrożnie stawiała krok za krokiem w moim kierunku. Kiedy zatrzymała się obok mnie, drżącą ręką odsłoniła koc.

– Nie. To się nie dzieje – załkała i zakryła usta dłonią. Po jej twarzy zaczęły sączyć się łzy. – Tylko nie Irys.

To było jak zły sen. Sen, z którego nie można się obudzić. Bo kiedy człowiek otwierał oczy, piekło trwało w najlepsze. Spojrzałem na Amandę i przyciągnąłem ją do siebie. Nic lepszego zrobić nie mogłem, bo sam w środku rozpadałem się na kawałki. Nie sądziłem, że jeszcze kiedykolwiek będę zdolny do takich uczuć po tym, co się stało. Ale Lena obudziła we mnie uczucia, o których istnieniu już dawno zdążyłem zapomnieć. Byłem na siebie zły. Tak cholernie zły. Kilka sekund. Tyle wystarczyło, żeby Lena weszła do mieszkania. Nie zdążyłem w porę wystukać paru pieprzonych literek na klawiaturze ostrzegających, żeby tu nie wchodziła. Kurwa. A teraz nie zostało nic. Nigdy w życiu nie czułem się tak bezsilny jak w tym momencie. Bo co można zrobić, kiedy nie wiadomo, gdzie szukać?

Natan

Teraz

Kiedy wysadziłem Kamila pod blokiem Adriana, nawet nie wnikałem w szczegóły. Wiedziałem, że sekretarka tam jest, i to mi wystarczało, by zostawić przyjaciela pod domem tego kretyna.

Dojeżdżałem właśnie pod blok Leny, a serce omal nie wyrwało mi się z piersi. Wjechałem na parking i mało co nie wyskoczyłem z samochodu. Prawie zapomniałem z tego wszystkiego o ręcznym hamulcu. W niecałe dwie minuty byłem już na klatce. Wpadłem do środka i zacząłem wbiegać po schodach, przeskakując po kilka stopni.

Niespodziewanie wpadłem na znajomą sąsiadkę.

– Och, Boże! Natanku, co za nieszczęście – zaczęła, a ja zdezorientowany przystanąłem.

Spojrzałem na staruszkę, zza której wychyliła się znajoma twarz jej wnuczki. Kobieta patrzyła na mnie współczująco, podczas gdy młodsza bacznie mi się przyglądała.

– Dopiero wszyscy pojechali, przesłuchiwali nas po kolei.

– Rozumiem. Przepraszam, ale muszę iść.

Nie miałem ochoty jej słuchać. Chciałem tam pójść i przekonać się na własne oczy, co się stało. Ruszyłem ku górze, a w tle rozległo się trzaśnięcie drzwi. Kiedy stanąłem przed mieszkaniem Leny, nie wiem tak naprawdę, na co liczyłem. Że stanie w nich ona? Z tym rozbrajającym uśmiechem i wielkimi, zielonymi oczami?

Nie wiedziałem, co mnie podkusiło, ale po prostu pociągnąłem za klamkę i wszedłem. Okazało się, że były otwarte, a światła w środku pozapalane. Ruszyłem w głąb mieszkania. Na kanapie ktoś siedział. Dostrzegłem brązowe włosy upięte w wysoki kok, serce zabiło mi szybciej.

– Lena?
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij