-
nowość
Czy bogactwo niewielu służy nam wszystkim? - ebook
Czy bogactwo niewielu służy nam wszystkim? - ebook
Esej Zygmunta Baumana - pierwszy raz po polsku!
Gdyby majątek skupiony w rękach nielicznych naprawdę „spływał w dół”, świat wyglądałby zupełnie inaczej. W tej prowokującej i przenikliwej książce Zygmunt Bauman rozwiewa to wygodne złudzenie. Zadaje pytanie: czy w miarę jak bogaci stają się coraz bogatsi, reszta z nas naprawdę na tym zyskuje?
Z charakterystyczną dla siebie precyzją rozumowania Bauman:
-
demaskuje ukryte założenia, które usprawiedliwiają nierówność,
-
pokazuje, że nadmiar bogactwa rzadko jest korzystny dla wszystkich,
-
zachęca do ponownego przemyślenia pojęć rozwoju gospodarczego, wartości i odpowiedzialności społecznej,
-
prowokuje do stawiania nowych pytań o moralność, demokrację i wspólne dobro.
Łącząc socjologię, etykę i filozofię polityczną, Bauman tworzy argumentację zarówno wnikliwą, jak i przystępną. Ten porażający tekst to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć — lub zakwestionować — logikę współczesnego porządku ekonomicznego.
„Mistrzowska, niepokojąca krytyka — potrzebujemy więcej Baumana w naszych czasach.”
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
Spis treści
Wprowadzenie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 13
Część 1
Jak duże nierówności występują obecnie na świecie? . . . . . 23
Część 2
Dlaczego tolerujemy nierówności? . . . . . . . . . . . . . . 43
Część 3
Duże kłamstwa, na których unoszą się kłamstwa
jeszcze większe . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 53
Wzrost gospodarczy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 61
Rosnąca konsumpcja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 83
„Naturalność” nierówności społecznych . . . . . . . . . . 107
Rywalizacja jako klucz do sprawiedliwości . . . . . . . . 119
Część 4
Słowa kontra czyny: uzupełnienie… 135
| Kategoria: | Socjologia |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-974017-7-8 |
| Rozmiar pliku: | 1,3 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
„Nierówności społeczne przyprawiłyby twórców projektu nowoczesności o rumieniec wstydu”, stwierdzają Michel Rocard, Dominique Bourg i Floran Augagneur w artykule _Le genre humain, menacé_ (Gatunek ludzki zagrożony wyginięciem), który ukazał się w „Le Monde” 3 kwietnia 2011 roku. W dobie oświecenia, w czasach Francisa Bacona, Kartezjusza, a nawet Hegla najwyższy standard życia na Ziemi nigdy nie przekraczał dwukrotnie tego, jaki panował w jej najbiedniejszych rejonach. Obecnie najzamożniejszy kraj na świecie, czyli Katar, chwali się dochodem na jednego mieszkańca 428 razy wyższym od najbiedniejszego kraju na Ziemi, czyli Zimbabwe. Nie zapominajmy przy tym, że to porównania występujące między średnimi __ danymi i jako takie przypominają żartobliwy przepis na pasztet z zająca i konia: weź jednego zająca i jednego konia…
Uporczywa obecność ubóstwa na planecie ogarniętej fundamentalistyczną wiarą we wzrost ekonomiczny powinna wystarczyć, żeby ludzie zastanowili się nad bezpośrednimi, jak również przypadkowymi ofiarami redystrybucji bogactwa. Pogłębiająca się przepaść oddzielająca rzesze ludzi biednych i pozbawionych perspektyw od jednostek dobrze sytuowanych, tryskających optymizmem, pewnych siebie i krzykliwych – a przepaść ta jest już na tyle głęboka, że pokonać ją mogą tylko najsilniejsi i mający najmniej skrupułów – to dostateczny powód do ogromnego niepokoju. Jak ostrzegają autorzy artykułu z „Le Monde”, główną ofiarą postępujących nierówności padnie demokracja, w miarę jak coraz rzadsze, bardziej skąpe i trudniej dostępne zasoby pozwalające na przetrwanie oraz życie na zadowalającym poziomie staną się przedmiotem zaciekłej rywalizacji (może nawet wojen) pomiędzy tymi, którzy są materialnie zabezpieczeni, a porzuconymi warstwami potrzebujących.
Jedno z podstawowych moralnych uzasadnień gospodarki wolnorynkowej – a mianowicie, że pogoń za indywidualnym zyskiem stanowi również najlepszy mechanizm dążenia do wspólnego dobra – zostaje tym samym podane w wątpliwość, by nie rzec, że całkowicie zanegowane. W ciągu dwóch dekad poprzedzających początek ostatniego kryzysu finansowego w większości krajów zrzeszonych w OECD (czyli Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju – Organisation for Economic Cooperation and Development – która przedstawia się na swojej stronie internetowej jako stowarzyszenie trzydziestu czterech2 państw członkowskich „obejmujące cały świat, od Ameryki Północnej i Południowej, przez Europę, po rejon Azji i Pacyfiku. Organizacja skupia wiele spośród najbardziej rozwiniętych krajów na świecie, ale również kraje rozwijające się, takie jak Meksyk, Chile i Turcja. Prowadzimy bliską współpracę z nowymi potęgami, jak Chiny, Indie czy Brazylia, a także z rozwijającymi się gospodarkami w Afryce, Azji, Ameryce Łacińskiej i rejonie Karaibów. Naszym wspólnym celem jest budowa silniejszego, czystszego i bardziej sprawiedliwego świata”) realne dochody gospodarstw domowych 10 procent najbogatszych rosły w znacznie większym tempie niż dochody 10 procent najuboższych. W niektórych krajach realny dochód najuboższych jeszcze spadł. W rezultacie nierówności dochodowe wyraźnie się powiększyły. „W Stanach Zjednoczonych średni dochód najzamożniejszych 10 procent społeczeństwa jest obecnie czternaście razy wyższy od najuboższych 10 procent” – przyznaje Jeremy Warner, zastępca redaktora naczelnego „Daily Telegraph”, jednej z gazet od dawna słynących z entuzjastycznego podejścia do „niewidzialnej ręki” rynku, która sprzyja zaradności oraz wydajności i zdaniem redaktorów oraz czytelników tego tytułu jest w stanie rozwiązać każdy stworzony przez ten rynek problem (a nawet więcej). Warner dodaje: „Rosnące dysproporcje dochodów, choć niepożądane z perspektywy społecznej, nie muszą wcale odgrywać większej roli, jeśli przy okazji wszyscy stają się zamożniejsi. Ale jeśli większość korzyści z rozwoju gospodarczego trafia do stosunkowo niewielkiej liczby osób mających i tak już wysokie dochody, a w praktyce tak właśnie się dzieje, to jasne, że szykuje nam się problem”3.
Wyznanie to, dość powściągliwe i wygłoszone bez entuzjazmu, a w dodatku będące co najwyżej półprawdą, pojawia się u szczytu rosnącej fali badań i oficjalnych statystyk pokazujących szybko zwiększający się dystans, który dzieli tych na górze od tych znajdujących się na samym dole hierarchii społecznej. W jaskrawej kontrze wobec politycznych deklaracji obliczonych na to, by stać się powszechnie panującymi przekonaniami – których nikt potem nie analizuje, nie podważa ani nie sprawdza – płynące z tych badań wnioski świadczą o tym, że zgromadzone na szczycie społeczeństwa bogactwo ewidentnie przestało „skapywać w dół” i pozwalać całej reszcie się bogacić, cieszyć się większym poczuciem bezpieczeństwa i szczęścia, a także z większym optymizmem myśleć o przyszłości własnej i naszych dzieci…
Zjawisko nierówności, ze swoją skłonnością do ciągłego i gwałtownego przyrostu, nie jest w historii ludzkości niczym nowym (co zresztą widać na przykładzie zamieszczonego na początku książki cytatu z Ewangelii według Świętego Mateusza). Jednak ostatnio odwieczna kwestia nierówności, wraz z jej przyczynami i konsekwencjami, na powrót znalazła się w centrum zainteresowania opinii publicznej i dzięki nowym, spektakularnym i szokującym przemianom w naszym myśleniu stała się tematem burzliwych debat.
_Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej_
1.
1 James B. Davies, Susanna Sandstrom, Anthony Shorrocks, Edward N. Wolff, _The World Distribution_ _of Household Wealth_, Discussion Paper No. 2008/03, World Institute for Development Economics Research, United Nations University, luty 2008.
2.
2 Obecnie trzydziestu ośmiu (przyp. tłum.).
3.
3 Jeremy Warner, _Scourge of Inequality Is Getting Worse and Worse_, blog „Telegraph”, 3 maja 2011, http://blogs.telegraph.co.uk/finance/jeremywarner/100010097/scourge-of-inequality-is-getting-worse-and-worse/ (dostęp: styczeń 2013).