Facebook - konwersja
Czytaj fragment
Pobierz fragment

Czy istnieją syreny? - ebook

Wydawnictwo:
Data wydania:
16 sierpnia 2023
Format ebooka:
EPUB
Format EPUB
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najpopularniejszych formatów e-booków na świecie. Niezwykle wygodny i przyjazny czytelnikom - w przeciwieństwie do formatu PDF umożliwia skalowanie czcionki, dzięki czemu możliwe jest dopasowanie jej wielkości do kroju i rozmiarów ekranu. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
, MOBI
Format MOBI
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najczęściej wybieranych formatów wśród czytelników e-booków. Możesz go odczytać na czytniku Kindle oraz na smartfonach i tabletach po zainstalowaniu specjalnej aplikacji. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
(2w1)
Multiformat
E-booki sprzedawane w księgarni Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu - kupujesz treść, nie format. Po dodaniu e-booka do koszyka i dokonaniu płatności, e-book pojawi się na Twoim koncie w Mojej Bibliotece we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu przy okładce. Uwaga: audiobooki nie są objęte opcją multiformatu.
czytaj
na tablecie
Aby odczytywać e-booki na swoim tablecie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. Bluefire dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na czytniku
Czytanie na e-czytniku z ekranem e-ink jest bardzo wygodne i nie męczy wzroku. Pliki przystosowane do odczytywania na czytnikach to przede wszystkim EPUB (ten format możesz odczytać m.in. na czytnikach PocketBook) i MOBI (ten fromat możesz odczytać m.in. na czytnikach Kindle).
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na smartfonie
Aby odczytywać e-booki na swoim smartfonie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. iBooks dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Czytaj fragment
Pobierz fragment
10,99

Czy istnieją syreny? - ebook

Książę Eirik bierze udział w regatach dookoła Irlandii. Podczas sztormu jego jacht ulega uszkodzeniu i zaczyna tonąć. Książę też by utonął, gdyby nie pomogła mu syrena. Tak mu się przynajmniej wydaje, kiedy piękna dziewczyna wskazuje mu drogę do bezpiecznej zatoki. Gdy dwa dni później zostaje mu przedstawiona Arielle Tremain, działaczka na rzecz czystego morza, rozpoznaje te oczy i głos. Eirik nie wyobraża sobie, żeby ich znajomość miała się zakończyć wraz z jego wyjazdem…

Kategoria: Romans
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-276-9513-0
Rozmiar pliku: 1,1 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PROLOG

Fala była ogromna. W świetle czołówki książę Eirik widział ścianę wody wyrastającą przed dziobem jachtu. Morze szalało, miotane potężnym sztormem, który nadszedł wcześniej, niż przewidywały prognozy. Fala z charakterystyczną grzywą białej piany na szczycie załamała się i runęła na jacht.

Jacht Eirika, „Mako”, stracił maszt zaraz na początku sztormu, jakąś godzinę wcześniej. Zniszczenie anteny wysokiej częstotliwości skazało go na brak łączności radiowej. Nie mógł nawet nadać sygnału Mayday. Sygnał telefonu satelitarnego nie przenikał przez grubą powłokę chmur i Eirik nie miał innego wyjścia, jak opuścić trasę regat wokół Islandii, którego uczestnicy wyruszyli z mariny w Penash na południowym wybrzeżu Kornwalii. Zawrócił więc, ustawił prowizoryczny maszt i pożeglował w stronę wybrzeża. Urwiste, kornwalijskie klify były blisko, ale nie zbyt blisko. Noc przyniosła nieprzeniknioną ciemność. Miejsce, gdzie łamiący się maszt uderzył go w głowę, pulsowało boleśnie. Odgarnął włosy z oczu i w świetle latarki zobaczył na palcach krew z rozciętego łuku brwiowego. A teraz obserwował potężną falę przewalającą się przez pokład z dźwiękiem przypominającym łoskot schodzącej lawiny.

Czy Niels też się tak wtedy bał? Eirik przypomniał sobie pamiętny dzień wycieczki narciarskiej sprzed roku. Wyprzedzał brata o kilka metrów i zdołał doszusować do kępy drzew, które uchroniły go przed pędzącymi masami śniegu. Kiedy spojrzał za siebie, zrozumiał, że brat nie miał szans. Smutek i poczucie winy, bo wycieczka była jego pomysłem, dręczyły go do dziś. Obaj uwielbiali stromizny, ale Niels, jako potencjalny dziedzic tronu Fjernland, wolał już nie podejmować tak dużego ryzyka.

Teraz bezgwiezdne niebo zlewało się z morzem, a potężna fala obróciła jacht o sto osiemdziesiąt stopni. Po dłuższym czasie przypominającym pobyt w bębnie wirówki, Mako powrócił na poprzedni kurs. Kaszląc i plując, Eirik odetchnął głęboko i spróbował ocenić szkody. Prowizoryczny maszt został złamany. Na szczęście przegroda, gdzie przechowywano flary, pozostała wodoszczelna. Flary używano do wzywania pomocy tylko w sytuacji zagrożenia życia. Uświadomienie sobie, że sytuacja jest aż tak poważna, zadziałało otrzeźwiająco. Chwilę później obserwował czerwoną świetlną smugę z nadzieją, że ktoś jeszcze ją dostrzeże i zawiadomi straż wybrzeża.

Morze uspokoiło się trochę, sztorm zaczął przycichać. Spoza pękających chmur pokazało się światło księżyca i Eirik zorientował się, że jacht zniosło bliżej wybrzeża. Ale dziób wciąż znajdował się nisko nad wodą, co oznaczało, że jacht powoli tonie. Mógł tylko próbować dopłynąć do brzegu, ale groźne bałwany rozbijały się o klif i prawdopodobieństwo, że Mako zostanie tam roztrzaskany, było ogromne.

Rozpiął linę zabezpieczającą i wdrapał się na górną część nadburcia. W świetle księżyca widział w dali zaledwie zarys odległych klifów. To był wariacki plan, ale innego nie miał.

Wtedy zauważył ogon. Wiedział, że delfiny są regularnie widywane w wodach oblewających Kornwalię, ale to coś nie wyglądało jak ogon delfina. Duży kształt ponownie przeciął powierzchnię wody, po czym zniknął w falach. Eirik zamarł, kiedy w wodzie, kilka metrów od łodzi pojawiła się twarz. Wpatrywał się w nią pewny, że ma halucynacje. Może to wstrząs mózgu? Zamknął oczy, a kiedy znów je otworzył, zjawisko wciąż tam było. Kobieca figura z ogonem ryby? Cóż to takiego?

Syrena podniosła rękę i pomachała do niego. Nie wierzył w opowieści o wabiących żeglarzy syrenach, ale w tej chwili nie był w stanie szukać innego wytłumaczenia.

– Płyń za mną. – Jej głos wzniósł się ponad szum wiatru, zanim z pluskiem potężnego ogona zniknęła w falach.

Woda sięgała już górnej części nadburcia. Mako tonął szybko. Eirik nie miał innego wyjścia, jak wskoczyć do morza i ratować życie. Woda była przeraźliwie zimna i groziła mu hipotermia. Szanse przeżycia były znikome.

Syrena wynurzyła się kilka metrów przed nim i znów na niego skinęła. Jej skóra połyskiwała srebrzyście w świetle księżyca, a twarz z wysokimi kośćmi policzkowymi wyglądała jak na obrazach prerafaelitów. Za nią po wodzie snuła się smuga długich włosów. Kim była? Skąd się wzięła? Nie miał pojęcia, ale na pewno była jego jedynym ratunkiem.

Zgubił swoją czołówkę, ale w jasnym świetle księżyca bez trudu utrzymywał kierunek, choć ramiona bolały go od wysiłku i oddychał coraz ciężej. Kamizelka ratunkowa pomagała utrzymać się na wodzie, ale silny prąd znosił go w stronę skał, które z daleka wyglądały jak wyrastające z morza gigantyczne zęby.

Pamiętał legendy o syrenach wiodących żeglarzy do zguby. Być może popełniał błąd, podążając za tajemniczą przewodniczką, ale nigdy nie potrafił się oprzeć pięknej kobiecie, pomyślał z posępnym humorem. Teraz jednak był wykończony. Prąd znosił go na skały, lodowaty ziąb przenikał ciało i wola przeżycia słabła z każdą chwilą.

W tym momencie poczuł na ramieniu dotyk dłoni. Syrena była tuż obok, jej oczy w ciemności nocy – wielkie i przepastne. Eirik miał wrażenie, że trafił do krainy cieni.

– Nie poddawaj się. Płyń blisko mnie – wionęła.

– Kim jesteś? – rzucił w jej stronę, ale już płynęła dalej., więc raz jeszcze zmusił słabnące mięśnie do wysiłku.

Znaleźli się w przesmyku spokojniejszej wody między skałami. Z boku fale rozbijały się o klif, ale przed sobą zobaczył małą zatoczkę i pasek piaszczystej plaży. W końcu jego stopy znalazły oparcie i, na wpół pełznąc, z gardłem palącym od słonej wody, wydostał się na piasek.

Opadł na kolana i oddychał z trudem, kaszląc i plując. Potem musiał chyba zemdleć, bo kiedy odzyskał świadomość, leżał policzkiem przytulony do mokrego piasku. Ktoś obrócił go na plecy i podtrzymał głowę.

– Wszystko będzie dobrze…

Głos miał śpiewną intonację, której miał nigdy nie zapomnieć. Ale uchylenie ciężkich powiek sprawiało mu trudność, a ciało przenikał lodowaty ziąb.

– Nie poddawaj się – nalegał głos.

Jego czułość otuliła zmrożone serce Eirika. Na twarzy i wargach czuł ciepły oddech. Delikatnie poklepała go po policzkach i poczuł na wargach dotyk jej warg. Pocałunek anioła, pomyślał.

Zapragnął już na zawsze pozostać w czułych objęciach. Otworzył oczy i napotkał przepaściste spojrzenie. Natychmiast się odsunęła i delikatnie opuściła jego głowę na piasek. Zanim zdołał podeprzeć się na łokciu, jego wybawicielka wróciła do morza i siedziała teraz na wystającej spod wody skale. Trudno byłoby określić barwę spływających na ramię włosów. Ogon, tak, to rzeczywiście był ogon, połyskiwał srebrzyście w blasku księżyca.

– Kim jesteś?

– Jesteś już bezpieczny. Niedługo nadejdzie pomoc – odparła melodyjnym głosem i zanurkowała w fale.

– Zaczekaj…

Wpatrywał się w wodę, ale już zniknęła. Czy tylko ją sobie wyobraził? Logiczny umysł to mu właśnie podpowiadał. A przecież bez niej nie odnalazłby drogi do zatoczki…

Opadł na piasek i marzył na jawie. W jakiś czas potem, może minuty, może godziny usłyszał nad głową łoskot tnących powietrze łopat helikoptera. Osłoniwszy oczy przed ostrym światłem szperacza, dostrzegł opuszczaną na plażę postać.

– Wasza Królewska Wysokość, co za ulga, że jest pan bezpieczny – odezwał się lekarz. – Wszyscy bardzo się martwili, kiedy kontakt radiowy się urwał. Istniała zaledwie nikła szansa, że zdoła pan dotrzeć do Pixie Cove. Tylko nieliczni tutejsi mieszkańcy znają to miejsce. Miał pan szczęście.

Zatoczka Wróżek, trafna nazwa, pomyślał Eirik. Przeczesał palcami włosy, sklejone od krwi i soli.

– To nie szczęście – mruknął. – Wiem, jak to brzmi, ale przyprowadziła mnie tu syrena.

Brzmiało to cudacznie i przypuszczał, że medyk wybuchnie śmiechem i wyjaśni mu, że miał wstrząs mózgu. Ale mężczyzna wcale się nie zdziwił.

– Ach, tutejsza kornwalijska syrena. Nie widziałem jej osobiście, ale dużo słyszałem o Arielle…ROZDZIAŁ PIERWSZY

– Chyba nawet ty przyznasz, że książę Eirik jest niezły.

Szyderczy głos przestraszył Arielle. Uświadomiła sobie, że została przyłapana na wpatrywaniu się w atrakcyjnego mężczyznę, który przyciągał spojrzenia wszystkich bez wyjątku obecnych tu istot rodzaj żeńskiego.

– Nawet ja? – spytała obronnym tonem.

Tamara Bray była pierwszorzędną plotkarą, a dawniej przywódczynią gangu, który zamienił szkolne lata Arielle w piekło.

– Nigdy się nie zainteresowałaś żadnym z miejscowych chłopków, ale też żaden nie chciałby mieć nic wspólnego z córką skazanego za morderstwo. Naprawdę myślisz, że takie zero miałoby szanse u księcia?

Tamara miała powody nienawidzić ojca Arielle i ze zrodzoną z podłości przyjemnością wylewała złośliwości na jego córkę. Dawne obrzucanie wyzwiskami zmieniło się w coś znacznie bardziej plugawego.

– Nikt z miejscowych nie jest taki przystojny.

Arielle podążyła wzrokiem za spojrzeniem Tamary, gdzie Jego Królewska Wysokość książę Fjernland, Eirik, gawędził z komandorem jacht klubu. Z całą pewnością był „niezły”, akurat to określenie atrakcyjnej osoby świetnie do niego pasowało. Z potarganymi ciemnoblond włosami i opaloną na miodowy brąz skórą wyglądał jak młody bóg, a biały opatrunek na czole nic nie ujmował przystojnym rysom.

W przeszłości zdjęcia księcia playboya regularnie pojawiały się w tabloidach, ale od śmierci brata Eirik zniknął z kręgu zainteresowania mediów. Szczerze mówiąc, Arielle była w nim trochę zadurzona. Wycięła jego zdjęcie z pisma o sławnych i bogatych i przyczepiła na lodówce. Ile razy otwierała drzwi, spoglądała w hipnotyzujące oczy o tym samym odcieniu błękitu co kornwalijskie niebo w rześki, wiosenny dzień.

Morska bryza potargała jej włosy, które upięła na czubku głowy, by wyglądać poważniej. Zbłąkany kasztanowy kosmyk opadł luźno i musnął ją po policzku, więc, ze wzrokiem wciąż utkwionym w Eiriku, podniosła rękę, by wsunąć go za ucho.

Wyglądał teraz dużo lepiej niż trzy noce temu, kiedy pomogła mu dotrzeć wpław do Zatoczki Wróżek. Zostawiła go na plaży i pobiegła po pomoc, ale potem się o niego martwiła, dopóki nie usłyszała w wiadomościach, że omal nie utonął w morzu i został zabrany helikopterem do szpitala w Penzance. Dopiero wtedy jej ulżyło.

Wysoka, imponująca sylwetka wyróżniała go pośród gości, którzy stłoczyli się wokół. Charakterystyczna uroda i cień jasnego zarostu sugerowały pochodzenie od Wikingów.

– Gdzie właściwie leży Fjernland? – dopytywała burkliwie Tamara. – Zwykle wagarowałam podczas lekcji geografii.

– Fjernland to mała wysepka na Morzu Północnym, pomiędzy Jutlandią a południową Norwegią – wyjaśniła Arielle. – Dania wielokrotnie próbowała uzyskać nad nią kontrolę, ale tamtejsi mieszkańcy okazali się najbardziej nieustraszeni i bezlitośni ze wszystkich skandynawskich wojowników i wysepka już w dziesiątym wieku została samodzielnym księstwem. Obecnym monarchą jest Jego Wysokość książę Otto III, który rządzi wspólnie z żoną, księżną Huldą. Po śmierci starszego brata, księcia Nielsa, książę Eirik jest ich jedynym synem i spadkobiercą.

– Zawsze byłaś kujonem – syknęła zjadliwie Tamara. – Może i miałaś dobre stopnie, ale twój ojciec siedzi w więzieniu za morderstwo, a wiele osób uważa, że też powinnaś tam trafić.

– Nie miałam pojęcia o przestępstwach mojego ojca ani o tym, co się stało z twoim kuzynem.

– Już ci wierzę.

Na wzmiankę o ojcu żołądek Arielle ścisnął się boleśnie. Już nigdy nie zdoła uciec od przeszłości. Zerknęła w stronę mariny, gdzie przycumowano jachty, które wzięły udział w regatach wokół Irlandii. Były tam wszystkie te, które dopłynęły do mety w ciągu czterdziestu ośmiu godzin, poza jednym. Wypadek Eirika trafił do międzynarodowych nagłówków, szczęśliwie bez wzmianki na temat udziału Arielle, która zdecydowanie nie życzyła sobie zainteresowania prasy.

Jachty, pobrzękując olinowaniem, kołysały się na fali. Słony zapach morskiego powietrza obudził w Arielle tęsknotę za pływaniem. Pływała i nurkowała z monofinem prawie codziennie. Morze było jej drugim domem. Świetnie pływała, ale pewność, z jaką poruszała się w wodzie, nie przekładała się na inne sfery życia.

Wyspiarze uważali ją za takiego samego samotnika jak jej ojciec, który przez wiele lat przed aresztowaniem żył w domu na szczycie klifu. To miejsce było też jedynym domem Arielle. Gerran Rowse miał opinię wichrzyciela, więc ludzie unikali Arielle i jej matki, kiedy jeszcze żyła.

Nie pasowała nigdzie, a zwłaszcza do ekskluzywnego jacht klubu, którego członkowie byli w większości bogatymi emerytami. Zamienili życie w mieście na nadmorską idyllę i lamentowali nad brakiem w małej miejscowości znanej sieci sklepu z kawą. Żaden z tutejszych rybaków poławiających na morzu do jacht klubu nie należał.

Arielle nie pasowała też do wspólnoty rybaków złożonej z mężczyzn, którzy odwiedzali jej ojca nocami, pozostawiając łodzie przycumowane przy nadbrzeżu. Dlatego z zaskoczeniem powitała pojawienie się komandora jacht klubu przed swoją pracownią poprzedniego dnia.

– Książę opuścił szpital po ciężkich przejściach na morzu i ma wręczyć nagrodę zwycięzcy regat – poinformował ją Charles Daventry. – Sekretarka przekazała mi, że Jego Królewska Wysokość życzy sobie spotkać się z tobą.

– Po co miałby się ze mną spotykać?

Czyżby wiedział, że to ona go uratowała, choć nikomu o tym nie wspomniała? Zmroziło ją podejrzenie, że mógł słyszeć o złej sławie jej ojca. Po skazaniu Gerrana Rowse’a zaczęła prześladować ją prasa; dlatego zdecydowała się na zmianę nazwiska.

– Książę Eirik jest zainteresowany ochroną środowiska morskiego – wyjaśnił Charles. – Wspiera międzynarodową Inicjatywę na Rzecz Czystego Morza i słyszał o twoim pomyśle przetwarzania wyłowionego z mórz plastiku na elementy dekoracyjne.

Wziął do ręki podkładkę pod szklankę wykonaną przez Arielle z pozyskanych z morza granulek plastiku i oglądał ją z zaciekawieniem.

– Bylibyśmy wdzięczni, gdybyś zechciała zabrać ze sobą kilka twoich wyrobów. Prawdopodobnie po ceremonii wręczenia nagród książę znajdzie chwilę, by je obejrzeć.

Promocja ochrony morskiej przyrody jest zawsze pożądana, myślała Arielle, wchodząc do klubu. Goście wciąż jeszcze siedzieli przy lunchu i nadęty kelner skierował ją do stolika na zewnątrz, gdzie miała rozłożyć swoje wyroby. Zaproszono też kilkoro miejscowych biznesmenów. Tamara, która reprezentowała firmę swojego ojca, spojrzała na nią krzywo.

– Dlaczego nie zrobisz wszystkim przysługi i po prostu nie znikniesz? W ogóle nie rozumiem, skąd się tu wzięłaś.

– Podobno książę jest zainteresowany moim pomysłem na recykling plastiku pochodzącego z mórz.

– Książę na pewno nie będzie zainteresowany niczym, co mogłabyś powiedzieć. Kiedy jego ochroniarze dowiedzą się, że twój ojciec jest kryminalistą, wcale cię do niego nie dopuszczą.

Komentarz Tamary bardzo zabolał Arielle. Od lat z winy ojca czuła się bezwartościowa. Choć nie zrobiła nic złego, była przez mieszkańców miasteczka bojkotowana i miała wyrzuty sumienia, że nie postarała się poznać prawdy o mętnych interesach ojca. Małe gospodarstwo, gdzie trzymał głównie owce, nie przynosiło specjalnych zysków, ale któregoś dnia znalazła torbę podręczną pełną banknotów, ukrytą za balami siana. Jednak kiedy w domu pojawiali się obcy, zgodnie z wolą ojca zamykała się w swojej sypialni.

Odruchowo podniosła rękę i dotknęła blizny na policzku. Ojciec odsiadywał w więzieniu wyrok dożywocia i nie musiała już się go bać, ale była naprawdę udręczona jego skandalicznymi zbrodniami.

Prawdopodobnie Tamara miała rację. Książę Eirik nie będzie jej chciał słuchać, pomyślała posępnie. Jak czytała, prowadził życie osoby znanej i bogatej, pełne wystawnych przyjęć. Fetowano go i adorowano gdziekolwiek się pojawił, a jego legendarny wdzięk przyciągał kobiety jak miód pszczoły. Arielle była zdecydowana się temu nie poddawać.

– Idzie tu. – Tamara była podekscytowana. – Nie mogę uwierzyć, że poznam prawdziwego księcia.

Arielle obserwowała Eirika przechodzącego na skos przez trawnik. Zignorował Tamarę i skierował się prosto do niej. Jego wysoka sylwetka zasłoniła słońce i musiała przekrzywić głowę, żeby na niego spojrzeć. Spotkali się wzrokiem i czuła, że ją rozpoznał.

– To ty! – Zaskoczony, podszedł bliżej, przypatrując jej się uważnie. – Kim jesteś?

Zanim zdążyła odpowiedzieć, obejrzał się przez ramię i zaklął pod nosem na widok swojej świty, dążącej jego śladem przez trawnik.

– Byłem pewny, że sobie ciebie wyobraziłem. Ale jesteś prawdziwa.

Przebiegł po niej wzrokiem i od intensywności tego spojrzenia zrobiło jej się gorąco.

Był jeszcze przystojniejszy, niż zapamiętała. Wtedy kompletnie bezbronny wobec żywiołu, teraz całkowicie powrócił do formy. Miał trochę ponad metr osiemdziesiąt i jasne włosy, rozpięta pod szyją jasnoniebieska koszula odsłaniała opaloną pierś. Granatowe dopasowane dżinsy podkreślały wąskie biodra i długie, zgrabne nogi. Atletyczna budowa znamionowała siłę, a intensywne spojrzenie niebieskich oczu przyprawiało ją o szybsze bicie serca.

– Uratowałaś mi życie. – Skrzywił się lekko na widok nadchodzącego komandora. – Chciałbym z tobą pomówić – powiedział ciszej. – Ale nie tu. Znasz jakieś miejsce, gdzie moglibyśmy zostać sami?

– Nie bardzo – mruknęła, myśląc o dziennikarzach, którzy natychmiast wywęszyliby to prywatne spotkanie.

Z trudem ukrył frustrację, kiedy do stolika zbliżył się Charles Davenport.

– Chciałbym przedstawić Waszej Wysokości Arielle Tremain związaną z inicjatywą „Czyste morze”.

Arielle wyciągnęła rękę.

– Bardzo mi przyjemnie poznać Waszą Wysokość.

Kątem oka dostrzegła, że Charles marszczy brwi, i przypomniała sobie poniewczasie, że powinna się była ukłonić. Zanim jednak zdążyła to zrobić, książę ujął jej dłoń, a jego dotyk przeszył ją prądem.

– Arielle – powiedział chropawo. – Piękne imię. Pasuje do ciebie.

Jego uśmiech zupełnie ją zauroczył. Dziś, inaczej niż zwykle, zamiast dżinsów i luźnej koszulki miała na sobie sukienkę. I ze zdumieniem odkryła, że czuje podniecenie. A przecież minęły już dwa lata, odkąd rozstała się z Jackiem i wyrzekła mężczyzn.

Próbowała sobie tłumaczyć, że książę jest człowiekiem niezwykłym i trudno byłoby nie ulec jego czarowi i charyzmie. Zresztą był znanym kobieciarzem, a flirtowanie miał we krwi.

Spotkali się wzrokiem i odniosła wrażenie, że czas się zatrzymał, a tłum ludzi znikł, pozostawiając ich oboje pod błękitnym niebem. Z rzeźbionymi kośćmi policzkowymi i kusząco zaokrąglonymi wargami wyglądał jak dzieło sztuki.

Pamiętała, jak smakowały i jak doskonale pasowały do jej własnych. Pocałowała go przecież. Był wtedy półprzytomny i zrobiła to, żeby go ożywić. Nie sądziła, by to pamiętał, ale szelmowski błysk w niebieskich oczach przyprawił ją o szybsze bicie serca.

Dyskretne zakasłanie komandora sprawiło, że czar prysł. Z westchnieniem uwolniła dłoń z uścisku, a siebie od hipnotyzującego spojrzenia. Odwróciła się pośpiesznie i stanęła za swoim stołem. Książę popatrzył na rozłożone na nim przedmioty.

– Więc to wszystko jest zrobione z przetworzonego plastiku? Jestem pod wrażeniem – zamruczał.

– Zwykle robię drobiazgi takie jak breloczki do kluczy, podkładki pod szklanki i biżuterię. – Podała mu parę spinek do mankietów. – Trudno uwierzyć, że to było kiedyś opakowaniem od chipsów, prawda? Plastikowe odpady są mielone, granulowane i mieszane z żywicą pochodzenia roślinnego. Dopiero wtedy nadają się do wyrobu takich przedmiotów.

Wziął do ręki naszyjnik, jeden z ulubionych Arielle. Był to srebrny łańcuszek przetykany łezkami żywicy.

– A kto zrobił łańcuszek?

– Ja. Sama nauczyłam się złotnictwa. Głównie metodą prób i błędów.

Eirik pochylił się nad stołem i dotknął zielonego kolczyka w uchu Arielle.

– Te też sama zrobiłaś? Pasują kolorem do twoich oczu.

Jego twarz była tak blisko, że czuła na skórze ciepło oddechu. Korzenny aromat wody po goleniu połaskotał jej zmysły.

– Tak – odparła chropawo. – Poza plastikiem zbieram też z plaży szkło. Wykorzystuję je do wyrobu biżuterii, którą sprzedaję online.

– Jesteś pełna niespodzianek, Arielle.

Wstrzymała oddech, niepewna, czy czasem nie słyszał plotek o wyczynach jej ojca.

– Co masz na myśli?

– Jak rozumiem, organizujesz zbiórkę plastiku i innych śmieci na tutejszych plażach.

– Tak. – Powoli wypuściła powietrze. – Uczestniczę w akcjach oczyszczania plaż i namawiam innych, żeby się przyłączyli.

– Chciałbym zrobić coś podobnego w Fjernland.

Jego przenikliwe spojrzenie upewniło ją, że nie wymyśliła sobie ich wzajemnego pociągu.

Kiedy rozmawiali, Tamara przepchnęła się na przód tłumu otaczającego księcia i zgięła w ukłonie, a komandor ją przedstawił.

– Wasza Królewska Wysokość, to dla mnie wielki zaszczyt pana poznać. Jako bliska przyjaciółka Arielle jestem głęboko zaangażowana w ratowanie mórz od zanieczyszczenia plastikiem – zapewniła z entuzjazmem, jednocześnie uśmiechając się do księcia i rzucając Arielle ostrzegawcze spojrzenie.

Na te bezczelne kłamstwa Arielle omal nie wybuchnęła głośnym śmiechem. Tamara nigdy nawet nie pomogła przy oczyszczaniu plaży! Wokół nich zebrało się teraz więcej osób i Tamara trzepotała powiekami jak obłąkana ćma.

Eirik patrzył tylko na Arielle.

– Chętnie porozmawiałbym bardziej szczegółowo o twojej pracy przy projekcie „Czyste morze” – powiedział półgłosem, a zaraz po tym komandor zabrał go na spotkanie z miejscowymi biznesmenami.

Arielle spakowała swoje wyroby i pojechała do domu w dziwnym nastroju. Spotkanie z Eirikiem pozostawiło jej uczucie niepokoju i niezadowolenia ze swojego życia. W głowie wciąż pobrzmiewały lekceważące słowa Tamary. „Naprawdę uważasz, że ktoś taki jak ty mógłby zainteresować księcia?”

Cóż, nie spodziewała się, że ją zauważy i na pewno nie przyznałaby się do sekretnej fantazji, w której przystojny książę ratuje ją przed życiem bez perspektyw. Eirik wydawał się autentycznie zainteresowany jej pomysłem na wykorzystanie plastiku. Traktował ją jak równą sobie i wysłuchał, a to było więcej niż kiedykolwiek udało się osiągnąć mieszkańcom Penash. Czuła jednak, że mieszkając tutaj, zawsze będzie splamiona wyczynami ojca.

Teraz coś się w niej odmieniło i przysięgła sobie nie marnować czasu czekaniem na księcia z bajki. Dom na klifie przechował szczęśliwe wspomnienia związane z jej matką, ale był też w tych murach smutek, rozpacz i przelana krew niewinnego człowieka. Jak długo pamiętała, Arielle była zawsze pod wpływem ojca. On przez ostatnie trzy lata siedział wprawdzie w więzieniu, ale ona tkwiła w pułapce własnych ograniczeń.

Spotkanie z księciem uchyliło jej okno na świat, w którym nie czuła się osądzana, i dało impuls do rozpoczęcia nowego życia z dala od Penash.
mniej..

BESTSELLERY

Kategorie: