Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • Empik Go W empik go

Dajcie mi coś powiedzieć - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
20 lutego 2025
19,98
1998 pkt
punktów Virtualo

Dajcie mi coś powiedzieć - ebook

Przez całe życie wierzyłam, że jestem potworem. Moje kłamstwa, manipulacje, ból, który zadawałam innym – to wszystko budowało obraz kogoś, kogo nie da się kochać, kogo nie da się naprawić. Żyłam w cieniu własnych demonów, nie rozumiejąc, dlaczego ciągle niszczę to, co najważniejsze. Aż w końcu odkryłam prawdę. To nie była tylko moja wina. Moje demony miały swoją nazwę – borderline. Ta książka to spowiedź i próba zrozumienia samej siebie. To historia o krzywdzie, którą wyrządziłam innym, ale i o tej, którą zadawałam sobie. O ludziach, których straciłam, i o tych, którzy mimo wszystko trwali przy mnie. O walce – o prawdę, o miłość, o siebie. O próbie wyjścia z mroku i nauczenia się, że może wcale nie jestem potworem. Może wciąż jest dla mnie nadzieja.

Kategoria: Biografie
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
Rozmiar pliku: 29 KB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Dajcie mi coś powiedzieć

Zaburzenie osobowości typu borderline to walka z własnymi emocjami, gdzie każda miłość jest intensywna, a lęk przed porzuceniem staje się codziennym towarzyszem. Osoby z tym zaburzeniem kochają najsilniej, jak potrafią, lecz ich potrzeba bliskości często prowadzi do skrajnych działań, które wynikają z lęku, nie z braku uczucia.

To książka o krzywdzie. O tej, którą wyrządziłam innym, ale przede wszystkim tej, którą wyrządziłam sobie. Zanim jeszcze zrozumiałam, że każda moja decyzja była próbą przetrwania, a nie premedytowanego zła, wyrządzałam krzywdę. Każdemu wokół siebie, a najbardziej sobie samej. Z czasem dostrzegłam, jak to wszystko się zazębia. Gdzieś między słowami, gestami, spojrzeniami - krzywda była jak niewidzialny cień, który rzucał się na moje życie i na życie tych, których kochałam.

To opowieść o chorobie, o tej, którą niosłam w sobie przez długie lata, nie wiedząc, że ona ma swoją nazwę. Chodzi o to, co wciąż nie daje mi spokoju, co odbiera mi oddech, a kiedy próbuję znaleźć w tym sens, wciąż tylko natrafiam na ścianę. Walczyłam z nią – walczyłam z sobą samą – ale najcięższe były te chwile, kiedy nie wiedziałam, z czym dokładnie walczę. A jednocześnie, gdy starałam się mówić, nikt nie słuchał. Głos tonął w chaosie. Nikt nie widział tej niewidocznej rany, której nie umiałam opisać słowami. Bo jak powiedzieć, że kiedy nikt nie patrzy, czuję się jakby świat walił się na moją głowę, a ja nie potrafię go zatrzymać?

Nie chciałam krzywdzić. Zawsze myślałam, że moje działania mają sens. Chciałam chronić siebie i tych, którzy byli blisko, ale nie potrafiłam tego zrobić w sposób, który by ich nie ranił. Wciąż miałam nadzieję, że ktoś kiedyś zrozumie. Zrozumie to, co we mnie jest niewypowiedziane, to, czego nie umiem opisać. Jednak moje słowa były odbierane jako coś innego. To, co próbowałam przekazać, było traktowane jak pretekst, jak wymówka, jak usprawiedliwienie dla moich "błędów" i "złych decyzji". A to nie tak. Moje błędy były wyrazem tego, jak bardzo byłam pogubiona, jak bardzo nie potrafiłam rozmawiać o swoim cierpieniu, bo ono było nie do uchwycenia, nie do zrozumienia.

"Przecież jesteś dorosła. Radzisz sobie w pracy, więc dlaczego nie potrafisz radzić sobie w życiu?!" – słyszałam to wiele razy. I nie umiałam odpowiedzieć, bo to pytanie samo w sobie było jak ogromny głaz, który miażdżył moje piersi. To, że potrafię funkcjonować na zewnątrz, że potrafię rozwiązywać problemy innych, nie znaczy, że jestem w stanie poradzić sobie z własnymi demonami. One żyły we mnie, a ja nie miałam pojęcia, jak je stłumić. I ten dysonans – ten rozdźwięk między tym, jak wyglądałam na zewnątrz, a tym, co działo się w środku – sprawiał, że czułam się coraz bardziej samotna. Czułam się jak obca, choć byłam tuż obok.

Kiedy próbowałam mówić, że to nie jest moja wina, że nie wiem, dlaczego postępuję w taki, a nie inny sposób, nikt nie chciał mnie słuchać. Nie było miejsca na moje "nie wiem". Ludzie oczekiwali ode mnie jednoznacznych odpowiedzi. Mieli swoje wyobrażenie o tym, kim powinnam być, jak powinnam zachowywać się w każdej sytuacji. A ja... ja nie potrafiłam im tego dać. Nie potrafiłam im wyjaśnić, że w mojej głowie trwały nieustanne wojny, które nie miały żadnej reguły, żadnego sensu. Byłam jak pływająca w bańce powietrza, która próbowała znaleźć jakiś punkt oparcia, ale każda powierzchnia, której się dotykałam, rozpadała się w dłoniach.

Czułam, że się duszę. Byłam przekonana, że nie zasługuję na zrozumienie. Czułam się jak potwór, jak ktoś, kto nie zasługuje na miłość. Jak mogłam twierdzić, że kocham, skoro potrafię krzywdzić? Jak mogłam mówić, że chcę być z kimś blisko, kiedy wszystko, co dotykałam, stawało się zniszczone? I to pytanie kłębiło się we mnie, odbijało od ścian mojego umysłu, nie pozwalając mi na chwilę wytchnienia. Byłam przekonana, że nikt nie zrozumie. Nikt nie chciałby zrozumieć, bo w oczach innych byłam tylko osobą, która krzywdziła, która raniła. A przecież każdy z tych ludzi, którzy mnie osądzali, nie widział tej małej części mnie, która płakała w ciszy, tej części, która była cała w bólu.

Chciałam krzyczeć, chciałam tłumaczyć, że nie umiem inaczej. Że to nie jest zła wola, że to jest coś, co nie ma żadnego porządku, żadnej logiki, że to wszystko po prostu... wybucha, kiedy się tego nie spodziewam. I wtedy już nie potrafię kontrolować tego, co się dzieje. Bo wiem, że jeśli zamilknę, jeśli nie pokażę tego, co we mnie jest, to w końcu pęknę. Ale nawet wtedy, kiedy mówiłam o swoim cierpieniu, ludzie tylko mnie wyśmiewali. Byłam traktowana jak dziecko, które próbuje usprawiedliwiać swoje złe zachowanie. Ale to nie było to. Nie rozumieli, że nie chodziło o to, by coś tłumaczyć. Chciałam, żeby ktoś mnie po prostu zobaczył.

I tak mijały dni, w których walczyłam sama ze sobą, sama ze swoimi myślami, próbując zmierzyć się z tym, co mnie wykrzywiało, co mnie raniło. A oni... oni po prostu tego nie widzieli. Wciąż byli pewni, że to ja jestem winna. Jakbym to ja miała w rękach klucz do tego, by wszystko naprawić. Ale ja go nie miałam.

I tak właśnie żyłam, zataczając koło, które nie miało końca.

A takie jest życie z borderline.

ROZDZIAŁ 1
NIE JESTEM POTWOREM

Krzywdzę. Krzywdzę tych, których kocham najbardziej. Krzywdzę jego. Tego jedynego, na którym mi zależy najbardziej. Tego, którego oczy potrafią uziemić mnie w miejscu, którego szept koi mój chaos, ale również rozpętuje we mnie burzę, której nie umiem zatrzymać. Krzywdzę słowami. Krzywdzę spojrzeniem. Krzywdzę ciszą. Krzywdzę wybuchami emocji, których nie umiem powstrzymać, nawet gdy całym swoim jestestwem pragnę je zdusić, zanim wyrządzą zło. Krzywdzę, choć nigdy nie chciałam. Krzywdzę, bo nie potrafię inaczej. Bo moja rzeczywistość to pajęczyna strachu, napięcia i cichego pragnienia bycia kochaną, tak naprawdę, do końca, bezwarunkowo.

Krzywdzę kłamstwami. Nie tymi oczywistymi, nie tymi, które wymyśla się z premedytacją. Moje kłamstwa to pancerz. To warstwa ochronna, która ma mnie osłonić przed lękiem. Przed tym, że mnie zostawisz. Że odejdziesz, jak wszyscy inni. Jak ci, którzy kiedyś byli moim światem, a potem zniknęli, jakby nigdy ich nie było. Moje kłamstwa to strach w przebraniu. Sposób na uniknięcie katastrofy, która i tak zawsze nadchodzi.

Pragnę, żeby ktoś mnie zrozumiał. Naprawdę zrozumiał. Nie tylko wysłuchał, przytaknął i odszedł, ale zrozumiał mnie tak głęboko, jak rozumie się siebie samego. Pragnę, żeby ktoś zatrzymał się, spojrzał mi w oczy i odważył się zobaczyć wszystko. Mój ból. Mój strach. Moją rozpacz, ukrytą pod gniewem. Moją samotność, która próbuje być niezależnością. Moje pragnienie miłości, które tak łatwo myli się z uzależnieniem.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij