Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Daleko od domu - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
11 marca 2026
3262 pkt
punktów Virtualo

Daleko od domu - ebook

Rok 1944. Arielle von Auspeck przybywa do hotelu Ritz w okupowanym Paryżu. Wkrótce ma dołączyć do niej mąż, emerytowany pułkownik niemieckiej armii. Nie wszystko jednak idzie zgodnie z planem: jej ukochany zostaje zastrzelony po udziale w Operacji Walkiria – nieudanym zamachu na Hitlera w Wilczym Szańcu. Dla własnego bezpieczeństwa Arielle musi opuścić Paryż i uciec do Normandii.

Gdy alianci szturmują francuskie plaże, Arielle ukrywa się pod fałszywym nazwiskiem w małym miasteczku, pozbawiona kontaktu ze swoimi dziećmi. Na miejscu zaprzyjaźnia się z Sébastienem, którego żona i córka zostały deportowane kilka lat wcześniej. Wspólnie podejmują się walki przeciwko okupantowi w ramach ruchu oporu, próbując jednocześnie odnaleźć swoich bliskich.

W cieniu wojny rodzi się między nimi delikatna więź – pełna niepewności, wiary i nadziei. Ich historia to opowieść o miłości i poświęceniu w czasach, gdy każdy dzień mógł być ostatnim, a odwaga miała wiele twarzy.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Romans
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-68647-73-0
Rozmiar pliku: 2,5 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Pięknego, słonecznego lipcowego dnia 1944 roku wracali do Berlina z Branderburga, gdzie stał zamek rodziny Gregora von Auspecka, męża Arielle. Wybudowany w XVI wieku gmach był ogromny, zimą lodowaty i kosztowny w utrzymaniu, ale Gregor czuł się z nim bardzo związany. Jako jedynak odziedziczył go po śmierci rodziców. Przez cały rok spędzali tam weekendy i część lata. Latem często wyjeżdżali też na kilka tygodni do południowej Francji, skąd pochodziła Arielle. Jej ojciec był Niemcem, matka Francuzką, a ich jedyna córka dorastała w Niemczech, ale czuła silną więź z Francją. Po ślubie matka przeniosła się z Paryża do Berlina, a że mówiła do niej po francusku, Arielle była dwujęzyczna. Obie rodziny, Arielle i Gregora, mieszkały w Berlinie i przyjaźniły się od lat.

Arielle była szczupłą blondynką o niebieskich oczach i znakomitej figurze. Miała czterdzieści cztery lata. Gregor, pięć lat od niej starszy, był wysoki, wysportowany, z ciemnymi włosami i niebieskimi oczami. Uchodził za przystojnego „starszego mężczyznę”, gdy dwudziestoletnia Arielle się w nim zakochała, a rok później wyszła za niego za mąż. Jako małżeństwo przeżyli już dwadzieścia trzy szczęśliwe lata.

Ich córka Marianna miała dwadzieścia dwa lata i niedawno wyszła za Jürgena Springera, młodego porucznika Luftwaffe, asa przestworzy i uroczego młodzieńca, którego oboje uwielbiali. Ślub odbył się w ich berlińskiej rezydencji w dystrykcie Zehlendorf, jednym z największych i najpiękniejszych domów w mieście. Mieli salę balową, a na weselu Marianny pojawiło się trzystu gości – mężczyźni w mundurach wojskowych i kobiety w zachwycających sukniach balowych.

Gregor, pułkownik armii niemieckiej, przeszedł w stan spoczynku po wypadku, do którego doszło na początku wojny. Został przypadkowo postrzelony, w wyniku czego lewa ręka nie odzyskała pełnej sprawności, a ramię pozostało trwale uszkodzone. Dzięki temu uniknął trudnej decyzji o dalszej służbie. Był zagorzałym przeciwnikiem polityki Hitlera i jego antysemickich poglądów. Wypadek dał mu pretekst, by odejść na emeryturę i jednocześnie zachować godność bez konieczności wyrażenia otwartego sprzeciwu wobec Führera.

Mieli też syna, dziewiętnastoletniego Viktora, który tuż przed wojną, jako czternastolatek, został gorliwym członkiem Hitlerjugend. W wieku osiemnastu lat zaciągnął się do armii, walczył w Polsce i rodzice nie widzieli go już od kilku miesięcy. Ich dzieci były lojalnymi zwolennikami III Rzeszy – Marianna jako żona młodego asa lotnictwa, a Viktor jako młodzieniec podekscytowany służbą wojskową. Ku niezadowoleniu ojca syn przez całe nastoletnie życie był narażony na nazistowską propagandę. Przed jego wstąpieniem do armii odbyli wiele zaciętych kłótni. Chłopak był młody, naiwny i całkowicie zafascynowany polityką, w której cieniu dorastał.

Arielle młodo straciła rodziców. Jej matka zmarła w czasie pandemii hiszpanki, gdy Arielle miała osiemnaście lat. Gregor nie znał jej wtedy dobrze, choć widział kilka razy, a jego rodzice zawsze powtarzali, jaka była urocza, elegancka i miła – to cechy, które odziedziczyła po matce. Ojciec Arielle zmarł kilka lat po jej ślubie z Gregorem, ponoć z powodu złamanego serca po utracie żony. Był ponad dwadzieścia lat od niej starszy.

Wkrótce centrum świata Arielle stał się Gregor, zwłaszcza po śmierci ojca. Narodziny Marianny uczyniły z niej oddaną matkę. Oboje uwielbiali swoje dzieci. Gregor nigdy nie zdobył zawodu – nadzorował inwestycje i zarządzał rozległą posiadłością wokół zamku, gdzie pracowało wielu najemców. Był szlachcicem z krwi i kości, znanym z umiejętności jeździeckich, uczestniczył też w polowaniach. Kontuzja barku nie przeszkadzała mu w jeździe konnej i choć nie mógł już strzelać, nadal dołączał do przyjaciół na polowaniach, dla towarzystwa i przyjemności.

Razem z Arielle lubili podróże i angażowali się w działalność charytatywną. Gregor starał się chronić rodzinę przed ponurą rzeczywistością wojny. Uważał, że plany Hitlera wobec Niemiec są skandaliczne. Arielle podzielała jego poglądy, choć wyrażali je tylko w gronie najbliższych przyjaciół. Publiczne ich głoszenie było zbyt niebezpieczne, więc pozostawali dyskretni. Gregor należał do Kręgu z Krzyżowej – grupy konserwatywnych arystokratów, w tym wielu wysokich rangą oficerów, sprzeciwiających się Hitlerowi. Marzyli, by odebrać Führerowi władzę i wprowadzić Niemcy na bardziej honorową, humanitarną ścieżkę.

Najbliższym przyjacielem Gregora był Ludwig Beck, emerytowany generał, który opuścił armię w 1938 roku, rok przed wybuchem wojny, gdy tylko zrozumiał, co się szykuje. Rzeczywistość okazała się gorsza niż przewidywania, a zbrodnie przeciwko ludzkości – okrutniejsze niż cokolwiek, co cywilizowany człowiek mógłby tolerować. Uważał wodza Rzeszy za szaleńca, a Gregor się z nim zgadzał. Wojna prowadzona przez Hitlera przybierała zły obrót.

Ludwig Beck często gościł w ich domu. Z Gregorem prowadzili długie, prywatne, nocne rozmowy przy koniaku i cygarach. Ich poglądy na barbarzyństwo Hitlera się nie zmieniły, wręcz przeciwnie, jeszcze się umocniły.

Arielle i Gregor wracali do Berlina, gdyż mężczyzna miał spotkanie z bankierami w sprawach, które określił jako poważne. Arielle nigdy nie kwestionowała jego decyzji. To on był odpowiedzialny za wszystkie ich plany, co dla niej było bardzo wygodne. Wszak Gregor to rozsądny mężczyzna, który zawsze na pierwszym miejscu stawiał ją i dzieci. Byli jego priorytetem. Chciała też zobaczyć Mariannę, która od wielu tygodni nie odwiedzała ich w zamku. Mieszkała w pobliżu rodziców w Berlinie i nieustannie czekała na możliwość spotkania z mężem, który przyjeżdżał, kiedy tylko miał kilka dni przerwy między misjami.

Od stycznia do maja brał udział w operacji Steinbock, zwanej też Little Blitz, czyli bombardował Londyn, Bristol, Hull i Cardiff. Hitler był zdeterminowany, by podbić Anglię, przejąć kontrolę nad krajem i włączyć go do swojego rosnącego na skutek podboju Europy imperium.

Ostatnie pięć lat, od wypowiedzenia wojny we wrześniu 1939 roku, było dla Niemiec trudnym okresem. A ostatnio sprawy układały się coraz gorzej. Przez to Gregor i jego pobratymcy czuli się jeszcze bardziej zdeterminowani, by znaleźć sposób na odsunięcie Hitlera od prowadzenia wojny i rządzenia. Gregor był lojalny wobec kraju, ale nie wobec Hitlera.

Krąg z Krzyżowej skupiał wielu bliskich przyjaciół Gregora, mężczyzn, którym ufał bezgranicznie, takich jak generał Friedrich Olbricht, generał dywizji Henning von Tresckow, pułkownik Claus von Stauffenberg oraz Carl-Heinrich von Stülpnagel, gubernator okupowanej Francji.

Od wybuchu wojny Gregor i Arielle kilkukrotnie byli we Francji. Arielle uwielbiała tam przebywać. Zawsze przypominały jej się wycieczki z matką, urządzane, gdy była młodą dziewczyną. Matka pokazywała jej cuda Paryża, a później ona sama oprowadzała po nich Gregora, który nieco słabiej od niej znał miasto, ale także je kochał.

Rodzina matki Arielle nadal posiadała rodowy zamek w Brionne w Normandii, dwie godziny drogi od Paryża. Wszyscy członkowie poprzednich pokoleń jej rodziców i dziadków już odeszli. Jedynymi francuskimi krewnymi z rodziny de Villier było jej kuzynostwo – Jeanne i Louis – rodzeństwo zamieszkujące zamek. Znalazło się w nim wystarczająco dużo miejsca także dla męża Jeanne i ich dwójki dzieci. Arielle często odwiedzała kuzynów, z którymi trzymała się blisko, gdy dorastała. Oboje byli nieco starsi od niej. Jeanne miała syna w wieku Viktora i młodszą córkę Sylvie, owdowiały Louis nie doczekał się zaś potomstwa. Arielle nie widziała się z nimi od pięciu lat. Wkradł się między nich chłód, gdyż w ich oczach była Niemką zamężną z Niemcem. Arielle miała nadzieję, że po wojnie odnowi tę relację i przyjaźń. Poza Gregorem i dziećmi byli jej jedyną rodziną i bardzo za nimi tęskniła. Od czterech lat nie otrzymywała od nich wiadomości i nie odważyła się ich odwiedzić, gdy podróżowali z Gregorem do Paryża.

Po dotarciu do Berlina Gregor podjechał przed imponującą rezydencję. Natychmiast pojawili się dwaj kamerdynerzy, by służyć pomocą, oraz szofer, który odprowadził wóz do garażu. Gregor jechał swoim ulubionym Bugatti; miał ich kilka. Bagaże podróżowały innym wozem. Gregor i Arielle prowadzili życie pełne wygód i luksusu, zgodnie z tradycją panującą w ich rodzinach od zawsze. Mądre posunięcia inwestycyjne Gregora poprawiały ich sytuację finansową. Niewiele osób mogło sobie pozwolić na tak dostatnie życie, ale oni się z tym nie afiszowali. Przyjmowali swoje przywileje z gracją i dobrze traktowali pracowników. Gdy dotarli do domu, Arielle zeszła do kuchni, by omówić z kucharzem kolację. Gregor lubił dobrze żyć i dobrze jeść, a jego piwniczka wypełniona została po brzegi znakomitymi francuskimi winami, którymi chętnie dzielił się z przyjaciółmi. Oboje byli hojni, a ich dzieci, nauczone przez rodziców, zachowywały się uprzejmie.

Tworzyli cudowną rodzinę, szanowaną przez wszystkich, którzy ich znali. Wzajemna miłość obojga rozjaśniała życie ich pracowników i przyjaciół. Ludzie garnęli się do nich i chętnie brali udział we wszystkim, co organizowali. Dom witał ciepłem i gościnnością każdego, kto się w nim pojawił.

Von Auspeckowie byli stale zapraszani na przyjęcia i imprezy urządzane przez przywództwo III Rzeszy – Göringa, Goebbelsa i im podobnych. Gregor i Arielle odrzucali zaproszenia tak często, jak to tylko możliwe, ale musieli być ostrożni. Gregor nigdy nie okazywał publicznie swoich poglądów na temat Hitlera, dzielił się nimi wyłącznie z zaufanymi osobami. Nie bawiło go spoufalanie się z zagorzałymi zwolennikami Führera i przyjmował zaproszenia tylko wtedy, gdy odmowa mogła się okazać niebezpieczna.

On i Arielle często udzielali się towarzysko i byli jedną z najbardziej znanych par w Berlinie – wisienką na torcie arystokracji. Wszyscy zabiegali o ich obecność. Pojawienie się von Auspecków na wydarzeniu natychmiast podnosiło status gospodarzy. Małżeństwo wolało jednak przebywać we własnym domu i w gronie bliskich przyjaciół organizować eleganckie wieczory. Arielle zawsze prezentowała się olśniewająco w sukienkach zamawianych w Paryżu, a Gregor powtarzał, że wygląda na niewiele starszą od własnej córki. Była uderzająco piękna, a on – równie przystojny i dystyngowany. Arielle odziedziczyła biżuterię po matce, a i Gregor był wobec niej hojny. Wyglądała zawsze stylowo, bo mąż nie szczędził wydatków, by ją uszczęśliwić.

Tej nocy, gdy wrócili do domu, Marianna dołączyła do nich na kolacji, a po posiłku Ludwig Beck wpadł na kieliszek brandy i cygaro w zaciszu gabinetu Gregora, by omówić sprawy wojenne i przebieg najnowszych bitew. Atak aliantów na Normandię rozpoczął się w poprzednim miesiącu, co obu ich bardzo niepokoiło. Amerykanie byli zdeterminowani wejść do Francji i zmusić Niemców do odwrotu. Bitwa okazała się zaciętą walką, w której jak dotąd żadna ze stron nie odniosła zwycięstwa.

Matka i córka udały się na górę do niewielkiego saloniku Arielle, gdzie raczyły się ploteczkami, podczas gdy mężczyźni rozmawiali na osobności. Marianna udzielała się towarzysko zdecydowanie rzadziej niż jej rodzice i prowadziła mniej wystawne życie, zwłaszcza teraz, po ślubie z młodym asem przestworzy. Znała jednak wszystkich ważnych w Berlinie ludzi ze swego pokolenia i zawsze miała coś do opowiedzenia matce. Lubiły przebywać w swoim towarzystwie i były ze sobą bardzo zżyte.

Marianna i Jürgen chcieli mieć dziecko, ale postanowili poczekać do zakończenia wojny, ponieważ w ich wieku mogli jeszcze odłożyć decyzję o założeniu rodziny. Nigdy nie rozmawiali o tym, że z każdą kolejną misją Jürgen narażał życie, jednak ta obawa stale towarzyszyła im w myślach. Marianna nieustannie martwiła się o niego, tak samo jak Arielle o nią. Jürgen miał opinię wprawnego pilota i jak dotąd dopisywało mu szczęście. Arielle liczyła na to, że tak pozostanie, a Gregor dzielił z nią tę nadzieję. Nie chcieli, by ich córka została młodą wdową.

Kiedy Marianna opuściła dom rodziców, Arielle zeszła na parter. W tym samym czasie Ludwig i Gregor wyłonili się z gabinetu, usłyszała więc końcówkę ich szczerej konwersacji. Ludwig mówił coś o „Walkirii” i kiedy tylko wyszedł, tuż po Mariannie, Arielle zaczęła się droczyć z mężem.

– Proszę, tylko mi nie mów, że wybierasz się z Ludwigiem do opery. Ciągle powtarzasz, że nie znosisz Wagnera, i odmawiasz pójścia tam ze mną.

Wydawała się rozbawiona i Gregor się roześmiał.

– Mówił o kobiecie, którą znamy, a która wygląda jak ona – wyjaśnił łagodnie. – Jest żoną jednego z generałów Führera. Nie martw się, nie zamierzam słuchać Wagnera ani z tobą, ani z Ludwigiem. Są rzeczy, których nigdy nie zrobię, nawet dla ciebie. Ale mam pomysł. Miałem porozmawiać z tobą o tym jutro – mówił, kierując się w stronę schodów prowadzących do sypialni i obejmując żonę w talii.

Uczucie między nimi pozostawało nadal gorące pomimo dwudziestotrzyletniego stażu małżeńskiego. Gregor był bardziej zakochany w żonie niż kiedykolwiek i w dalszym ciągu mocno go pociągała. Dzieci dokuczały im z tego powodu, nazywając ich „zakochańcami”. Viktora wprawiało to w zakłopotanie, natomiast starszą siostrę bawiło. Uważała, że to urocze, i miała nadzieję, że za dwadzieścia lat Jürgen też będzie ją tak samo kochał.

Większość mężczyzn w wieku jej ojca, których znała, miała młodsze kochanki. Szeptano o tym półsłówkami, ale plotki o młodych aktorkach bądź balerinach zadających się ze starszymi mężczyznami zawsze jakoś przedostawały się na światło dzienne. Żony wspomnianych udawały, że nic nie wiedzą. Gregor nigdy nie był niewierny Arielle, co jego przyjaciele uznawali za zdumiewające, nietypowe i nieco naiwne. Arielle pozostawała równie wierna jemu, co nie zawsze okazywało się oczywiste w przypadku żon, które wiedziały o zdradach swoich mężów. W ich małżeństwie uczucie nadal było gorące. Arielle często powtarzała Gregorowi, że jest idealnym mężem.

– Jaki pomysł? – spytała zaciekawiona, gdy dotarli pod drzwi sypialni.

Monika, jej pokojówka, czekała na nią w przebieralni, by pomóc jej się rozebrać, rozczesać długie blond włosy i przygotować do snu. Jej matka też zawsze miała pokojówkę, zwyczaj ten wciąż praktykowano wśród ich zamożniejszych przyjaciół. Monika utrzymywała bogatą garderobę Arielle w nienagannym porządku, czasami doradzała w doborze stroju na bale lub kolacje. Była miłą, młodą kobietą, która pracowała dla nich od ponad dekady i kochała swoją pracę. Arielle czasami ofiarowywała jej ubrania, którymi już się znudziła, a których Marianna nie chciała – spódnice, swetry, garsonki, a od czasu do czasu także suknię koktajlową, którą Monika mogła nosić w czasie wolnym od służby. To garderoba, na jaką pokojówka nigdy by sobie nie pozwoliła, i kobieta była wdzięczna za hojność Arielle. Monika miała trzydzieści lat, była niezamężna, a jej praca wzbudzała zazdrość w gronie przyjaciół.

– Co byś powiedziała na tydzień zakupów w Paryżu beze mnie, gdy ja będę prowadził tutaj interesy? – zaproponował Gregor. – Muszę poświęcić trochę czasu bankierom, co dla ciebie w środku lata byłoby nużące. Mogłabyś spędzić tam tydzień, odwiedzić wszystkich swoich ukochanych francuskich projektantów i jestem pewien, że nasz przyjaciel Carl-Heinrich zaprosi cię na niejedno ze swoich fascynujących przyjęć. Dołączę do ciebie po tygodniu. Do tego czasu zdążysz już wydać wszystkie moje pieniądze – żartował. – Spędzilibyśmy wspólny tydzień w Paryżu, a na sierpień wrócilibyśmy do zamku. – Oboje uwielbiali południe Francji, gdzie udali się na miesiąc miodowy. Chciałby ją tam zabrać, ale był świadomy bitwy toczącej się o Normandię. – Czy to nie brzmi wspaniale?

Arielle uśmiechnęła się ciepło. Kochała ich wspólne podróże. To również dzięki nim podtrzymywali płomień swojej miłości i wzajemnego zauroczenia.

– Brzmi bajkowo – odpowiedziała natychmiast, po czym dodała: – Czy nie powinniśmy poprosić Marianny, by z nami pojechała? Biedactwo, nie ma ostatnio żadnych rozrywek. Stale tylko czeka na męża. Zmiana otoczenia dobrze by jej zrobiła, gdyby się zdecydowała. W Berlinie nieustannie jest w pogotowiu, by spotkać się z Jürgenem, gdy tylko ten ma wolną chwilę.

– Jestem przekonany, że wyszłoby jej na dobre, gdyby się z nami wybrała – odparł Gregor, po czym objął żonę i pocałował. – Jeżeli się nie zdecyduje, to mnie wyjdzie na dobre tydzień sam na sam z moją piękną żoną w Paryżu. A kiedy wrócimy, będzie mogła dołączyć do nas w zamku, skoro ten znajduje się bliżej domu. Obawiam się jednak, że uzna to za nudę. Natomiast ja marzę o wakacjach z tobą. Wiadomości wojenne są przerażające i wiem, jak bardzo się martwisz o Viktora. Obojgu nam dobrze zrobi wyjazd na jakiś czas, sam na sam, i zmiana otoczenia. Co powiesz? Dam znać Carlowi-Heinrichowi, że przyjeżdżasz, by mógł cię zaprosić na odpowiednie przyjęcia, jeśli oczywiście nie usadzi obok ciebie zbyt wielu przystojnych mężczyzn.

– On zawsze z szacunku dla ciebie sadza mnie obok jakiegoś grubego generała, który cuchnie sznapsem. Do tej pory myślałam, że to zbieg okoliczności. Ale teraz już wiem, że jesteś z nim w zmowie.

– To chyba oczywiste. Nie jestem głupcem. Muszę chronić swój skarb, ażeby nikt mi go nie skradł.

– Raczej nie masz się o co martwić – zapewniła go i pocałowała. – Podoba mi się ten plan.

– Myślę, że czeka mnie kilka ważnych spotkań, więc przynajmniej ty będziesz miała rozrywkę we Francji, a zanim znów wpadnę w wir pracy po powrocie, spędzimy trochę czasu razem.

– Kiedy mam wyruszyć? – spytała. Musiała zaplanować garderobę na pobyt w eleganckim hotelu i wieczorowe suknie na przyjęcia u Carla-Heinricha. Zapraszane przez niego kobiety zawsze były wyjątkowo wytworne.

– Uważam, że powinnaś wyjechać dwunastego bądź trzynastego. W ten sposób znajdziesz się w Paryżu czternastego, w święto narodowe, zdążysz na wszystkie obchody. Ja dołączę dwudziestego pierwszego i zostanę na tydzień.

– Obdzwonię jutro projektantów i zacznę się umawiać na spotkania. Pojawiło się kilka świeżych nazwisk, z którymi chciałabym się zapoznać – oświadczyła podekscytowana myślą o pięknych nowych ubraniach.

Gregor uwielbiał, jak bardzo była modna. Zawsze nowoczesna i elegancka, a on się rozpływał z dumy, że może się z nią pokazywać. Razem tworzyli piękną parę, gdyż Gregor także zawsze elegancko się prezentował. Miał doskonałego krawca, a sam był dobrze zbudowany i przystojny.

Arielle zniknęła w przebieralni, gdzie cierpliwie czekała Monika. Pokojówka pomogła jej się rozebrać, z namaszczeniem odwiesiła na wieszak to, co pani miała na sobie, po czym pomogła jej włożyć bladobłękitną satynową koszulę nocną i szlafrok w kolorze jej oczu. Rozczesała spływające kaskadą po plecach włosy Arielle i kilka minut później kobieta dołączyła do męża w sypialni. Gregor leżał w łóżku, ubrany w piżamę. Arielle myślami była już w Paryżu, planowała własny pobyt przed przyjazdem męża oraz kolejny tydzień razem z nim w ich ulubionym mieście.

Rozmawiali jeszcze przez chwilę, a potem zgasili światło. Arielle leżała w ramionach Gregora, z głową na jego klatce piersiowej, a jej długie, jedwabiste włosy musnęły poduszkę, gdy mąż przyciągnął ją do siebie i pocałował. Chwilę później nastrój zmienił się na zdecydowanie bardziej namiętny. To było preludium tego, co czekało ich w czasie wakacji we Francji. Arielle już nie mogła się doczekać, aż znajdzie się tam na dobre. Kiedy skończyli się kochać, zapadła w sen w objęciach Gregora i śniła o Paryżu, o ubraniach, które zamierzała tam kupić, oraz o czasie, jaki spędzi z mężem.

Kilka dni później Gregor oznajmił Arielle, że zarezerwował jej pobyt w hotelu Ritz. Musiał zadzwonić do Carla-Heinricha von Stülpnagela, gubernatora okupowanej Francji, by pomógł mu to załatwić. Niemcy zajęli większość obszaru Francji, pozostawili jednak niewielkie „wolne strefy” w dalszym ciągu zarządzane przez Francuzów w kolaboracji z siłami niemieckimi. Hotel Ritz w Paryżu był aktualnie zajęty przez niemieckich oficerów oraz jedyną cywilną mieszkankę, którą okazała się Gabrielle „Coco” Chanel. Hotel Majestic przekształcono w niemiecką kwaterę główną, natomiast niektórzy oficerowie zamieszkiwali hotel Raphael. Arielle uwielbiała Ritza. Udekorowany wykwintnymi tkaninami i antykami, uosabiał klasyczną francuską elegancję i luksus.

Monika spakowała jej cztery duże walizki, z których jedna zawierała wyłącznie suknie wieczorowe. Proces podejmowania decyzji trwał kilka dni, gdyż Arielle przymierzała wiele strojów i wybierała te, które były wystarczająco eleganckie, by zabrać je do Paryża. Miała też specjalnie zaprojektowane pudło na kapelusze, które szły w parze z sukniami.

Gregor kupił jej bilet kolejowy na przedział pierwszej klasy oraz mniejszy salonik dla Moniki w tym samym wagonie. Pokojówka miała zostać z panią tylko do przyjazdu Gregora. Hotel wysłał szofera w limuzynie, by przywitał Arielle na miejscu. Gregor zawsze dbał, by podróżowała komfortowo.

Przed jej wyjazdem odwiedziło go kilku przyjaciół. Ich spotkaniu towarzyszyła atmosfera radosnej koleżeńskiej zabawy, niczym wśród chłopców, którzy nie mogą się doczekać, aż rodzice wyjadą z miasta. Arielle ufała jednak mężowi bezgranicznie.

Dzień przed wyjazdem się kochali, a potem Gregor odwiózł ją na stację kolejową w Berlinie. Po czternastogodzinnej nocnej podróży przybyła na Gare du Nord, gdzie konsjerż z Ritza już na nią czekał, ubrany w elegancki, codzienny strój charakterystyczny dla pracowników hotelu – długi żakiet z połami, spodnie w kant i kamizelkę. Rozpoznał ją natychmiast z poprzednich wizyt. Wraz z dwoma bagażowymi zajął się jej walizkami, po czym zaprowadził ją do auta.

Arielle miała na sobie bardzo elegancki słomkowy kapelusz z szerokim rondem oraz białą lnianą garsonkę, którą kupiła podczas poprzedniego pobytu w Paryżu w domu mody Lanvin. Wyglądała nieskazitelnie, gdy wsiadała na tylną kanapę limuzyny, a konsjerż zajął miejsce obok szofera. Monika jechała drugim samochodem, przeznaczonym na bagaże, i siedziała z przodu, obok kierowcy.

Arielle spoglądała na znajome widoki i uśmiechała się z radości, że znów jest w Paryżu. Gdy mijała hotel de Crillon, dostrzegła wielu niemieckich żołnierzy w mundurach oraz dużą grupę oficerów SS zmierzających na kolację i wieczorną potańcówkę. Arielle miała zaplanowaną kolację w tym miejscu następnego wieczoru, w Dzień Bastylii, wydawaną przez Carla-Heinricha von Stülpnagela, który wynajął na tę okazję największy apartament.

Kiedy zameldowała się w swoim spektakularnym pokoju w Ritzu, czekały już na nią dwa ogromne bukiety róż – białe od komendanta oraz trzy tuziny czerwonych od męża. Karteczka przyczepiona do nich wywołała uśmiech na jej twarzy: „Do zobaczenia wkrótce w Paryżu, najdroższa. Odliczam godziny”. Cieszył ją jego romantyzm, niezależnie od tego, jak bardzo zawstydzał dzieci. Nie mogła się doczekać przybycia męża do Paryża.

Z pomocą Moniki wzięła kąpiel i zmieniła ubrania, a następnie – po zjedzeniu szybkiego posiłku zamówionego do pokoju – opuściła apartament. Monika dostała mały, przytulny pokoik, jeden z kilku przeznaczonych dla pokojówek na każdym piętrze, naprzeciwko apartamentu Arielle. Otrzymała kilka godzin wolnego na zwiedzanie Paryża, zanim znowu będzie potrzebna przy pani.

Arielle udała się na spotkanie z pierwszym projektantem, zaplanowała wizytę u Christiana Diora, w domu mody Lucien Lelong, a następnie ruszyła do sklepu Chanel przy ulicy Cambon, tuż za Ritzem. Kiedy wysiadała z samochodu, przyciągała pełne podziwu spojrzenia wielu mężczyzn. Miała na sobie czerwoną jedwabną sukienkę, elegancki słomkowy kapelusz i dopasowane obuwie. W Chanel zakupiła kilka sweterków, które widziała w katalogach, w tym jeden dla Marianny. Wciąż miała lekkie poczucie winy, że nie zabrała córki, choćby na same zakupy, ale Marianna nie chciała przegapić krótkiego urlopu Jürgena. Nadal byli młodym małżeństwem, od ich spektakularnego wesela minął zaledwie rok.

Tej nocy Arielle spożyła kolację w swoim apartamencie i dała Monice wolne na cały wieczór. Zadzwoniła do Gregora, jednak ich kamerdyner Erik przekazał, że jej mąż gra właśnie wraz z kilkoma dżentelmenami w karty w sali bilardowej za zamkniętymi drzwiami i kazał sobie nie przeszkadzać. Domyśliła się, że korzysta z jej nieobecności, by spędzić czas z „chłopakami”. Była pewna, że przybył tam Ludwig Beck i reszta jego kompanów i raczą się taką ilością brandy i koniaku, jaką są w stanie w sobie pomieścić, ale nadal móc wrócić do swoich żon o własnych siłach. To była nieszkodliwa rozrywka. Arielle nigdy nie narzekała na czas, jaki jej mąż spędzał z przyjaciółmi. Byli ludźmi o podobnych poglądach, żaden z nich nie popierał Hitlera ani tego, w jaki sposób zarządzał krajem oraz prowadził wojnę. Kiedy mężczyźni opuszczali jej berliński dom o trzeciej nad ranem, w doskonałych nastrojach, lecz na nieco chwiejnych nogach, ona w Paryżu była głęboko pogrążona we śnie.

Następnego ranka, w Dzień Bastylii, przywitało ją przecudowne słońce, więc Arielle postanowiła wybrać się na spacer po Ogrodach Tuileries. Na Placu Zgody zrobiła sobie przerwę, by jak zawsze podziwiać fontanny, załapała się także na ostatnią część parady wojskowej niemieckich żołnierzy, podczas której przewodniczący Rady Miejskiej Paryża, Pierre-Charles Taittinger, siedział na podium obok dowódcy miasta. Pomyślała, że Carl-Heinrich też musiał tam być, ale go nie dostrzegła. Miała się z nim zobaczyć na przyjęciu tego wieczoru, a po kolacji planowali wypić szampana na tarasie i oglądać pokaz fajerwerków. Dostała od niego liścik wraz z kwiatami, w którym przedstawił jej tę agendę. A następnego dnia zaplanowała spotkania mające na celu skompletowanie nowej zimowej garderoby, gdyż chciała zdążyć z tym przed przyjazdem męża w kolejnym tygodniu.

Arielle z pomocą Moniki starannie wyszykowała się na przyjęcie. Włożyła lśniącą srebrną suknię wieczorową, która podkreślała jej figurę, oraz diamentowy naszyjnik i pasujące do niego kolczyki, zabrane tu właśnie z okazji tej kolacji. Carl-Heinrich wydawał uroczyste przyjęcia, na które zapraszał bardzo ważnych gości, a po części oficjalnej zawsze odbywały się tańce. Nie chciała tańczyć tego wieczoru bez męża. Postanowiła, że po prostu grzecznie odmówi i zostanie przy stole lub wyjdzie wcześniej i wymknie się po cichu.

Gdy opuszczała hotel, by udać się na kolację do komendanta, hol Ritza wypełnił się niemieckimi żołnierzami w mundurach, a przy barze Arielle dostrzegła Coco Chanel ubraną w elegancki męski smoking i mały czarny kapelusik z woalką. Otaczało ją grono przystojnych oficerów. Arielle ruszyła w dół głównymi schodami prosto do czekającego na nią Rolls-Royce’a. Wyglądała jak gwiazda filmowa i była tak olśniewająca, że wszyscy odwracali głowy, gdy przechodziła obok. W swojej srebrnej sukni prezentowała się wprost oszałamiająco.

W tym samym czasie w ich berlińskim domu Gregor jadł kolację z przyjaciółmi. Przy stole siedziało dwudziestu mężczyzn, wszyscy w mundurach wysokich rangą oficerów lub w czarnych krawatach. Panowała wśród nich atmosfera uroczystego podekscytowania. Gregor wraz z czterema z nich, włączając w to Ludwiga Becka, miał za kilka dni ruszyć do Polski. Beck był w posiadaniu walizki z ważną zawartością, którą miał dostarczyć Führerowi do jego polskiej tajnej kwatery zwanej Wilczym Szańcem. Operacja Walkiria się rozpoczęła. Ich misja była już niemal kompletna. Został ostatni krok do jej realizacji. Wszystko zależało teraz od Ludwiga Becka. Ich nadzieje spoczywały na nim.

------------------------------------------------------------------------

ZAPRASZAMY DO ZAKUPU PEŁNEJ WERSJI KSIĄŻKI

------------------------------------------------------------------------
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij