Dark Temptation - ebook
Nie każda pokusa prowadzi do rozkoszy.
Rose Treso jest piękna, głośna, bogata i ekscentryczna. Uwielbia szybką jazdę, przygodny seks, tatuaże, a adrenalina to nie jej jedyne uzależnienie. Wszystko to idealnie pasuje do wizerunku wokalistki rockowego zespołu – niestety ten image bardzo łatwo zniszczyć.
Doskonale wie o tym jej były chłopak, który sprzedaje mediom brudne szczegóły ich związku. Gdy skandal wybucha z hukiem, Rose zostaje zmuszona do ucieczki z Los Angeles do Włoch. Tam ma przeczekać medialną burzę.
Amalfi – miejsce wybrane przez jej menedżerkę – przypomina klasztor: jest ciche, urokliwe i do bólu spokojne. Jednak spokój nigdy nie był domeną Rose.
Przypadkowe spotkanie z lokalnym mechanikiem kończy się namiętnym romansem, który szybko wymyka się spod kontroli. A przeszłość wraca nagle ze zdwojoną siłą, by upomnieć się o swoje.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Romans |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8423-290-3 |
| Rozmiar pliku: | 1,5 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
*
– Gotowa? – pyta Melek, pochylając się lekko w moją stronę i taksując mnie intensywnie wzrokiem.
– Jasne. Jak zawsze. Działaj. – Kładę podbródek wygodnie na skórzanym fotelu i wyłączam myślenie. Dźwięk maszynki, który rozlega się po całym studiu, działa na mnie kojąco. Co najmniej tak jak joint. Mieszkająca we mnie masochistka czuje błogi spokój i niezdrowe podniecenie, kiedy igła zaczyna ostro muskać moją skórę. Z głośników ulatniają się rytmiczne dźwięki Metalliki. Nucę pod nosem słowa piosenki _Nothing Else Matters_, która znajduje się na liście moich ulubionych piosenek. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy potrafi się zrelaksować podczas robienia tatuażu, ale mnie to wybitnie relaksuje. Lubię czuć ból, za którym stoi podniecająca adrenalina. Lubię znaczyć swoje ciało i lubię się wyróżniać. Czy to przez piercing, tatuaż, niecodzienny makijaż, czy strój. Często zakładam różne peruki na koncerty albo na nagrywanie teledysków. Taka jestem, i czuję, że właśnie za to kochają mnie moi fani. Za prawdziwość. Za indywidualność. Za oryginalność. Po co być tysięczną sztuką podróbki, jeśli można być jedyną w swoim rodzaju. Żyjemy w czasach, gdy ludzi nie stać na to, by być sobą, może dlatego inni potrafią to we mnie docenić. Ja nie owijam w bawełnę, a moje teksty nie są słodkie jak wata cukrowa polana czekoladą i karmelem. Prędzej zakrztusisz się zbyt dużą dawką chili i whisky, niż się porzygasz od nadmiaru słodyczy. W życiu nie miałam drogi usłanej różami, na co mogłoby wskazywać moje imię, więc po co mam idealizować świat w moich tekstach? Muzyka odzwierciedla mnie i moje życie. Wylewam na kartkę wszystkie swoje emocje i uczucia. Z moich ust i pod moim nazwiskiem nie wypłyną słowa, które byłyby sprzeczne z moim systemem wartości. Nie sprzedam swojej godności za kilka marnych dolarów. Przez większą część życia brakowało mi pieniędzy, więc wiem, jak sobie bez nich radzić. Najważniejsze to kochać bardziej siebie samego niż pieniądze. Jeżeli stawiasz siebie ponad rzeczy materialne, to jesteś zwycięzcą. Wygrałeś siebie, życie i godność. Wygrałeś coś, czego nie kupisz za pieniądze.
– Skończyłam. Leż jeszcze chwilę, muszę zdezynfekować i posmarować go żelem. – Słowa Melek wyrwały mnie z objęć relaksującej odysei. Poruszyłam głową w obie strony, żeby rozluźnić mięśnie karku, i ziewnęłam przeciągle, jakbym przez ostatnią godzinę wcale nie była maltretowana przez ozięble wżynającą w moje ciało igłę. Poczułam na wrażliwej skórze zimny żel, który Melek delikatnie wklepywała, uważając, by nie zrobić mi przy tym krzywdy.
– Gotowe, Rosaline. Chodź do lustra i podziwiaj swój nowy nabytek. – Tatuażystka pomogła mi wstać.
Przytrzymując z przodu rozpięty biustonosz, podeszłam do ogromnego lustra, które niemal całkowicie pokrywało jedną ścianę studia, i odwróciłam się tyłem. Na moich plecach, które do tej pory były pokryte jedynie kolorowymi łodygami i gałęziami, pojawiło się nowe cudo. Ciemna trupia czaszka idealnie wlana w jeszcze ciemniejsze diabelskie skrzydła ozdabiała sporą część kręgosłupa. Mimo że skóra była lekko zaróżowiona, już byłam cholernie zadowolona z efektu, zresztą jak zawsze, gdy wychodziłam z tego salonu.
– I jak? – Melek wbiła we mnie swoje zielone kocie oczy, oczekując na werdykt. Uwielbiałam tę dziewczynę, lecz nie podobało mi się to, że tak słabo wierzyła w swój talent.
– Kobieto, ten tatuaż jest prze-kurwa-boski – pisnęłam głośno, a ona, mimo że się zaczerwieniła, to również szczerze się uśmiechnęła i klasnęła w dłonie usatysfakcjonowana swoją pracą.
– Zawsze do usług, Ro.
Po starannym naklejeniu zabezpieczającej folii przez mojego zielonego kotka wręcz wybiegłam z budynku, wiedząc, że już jestem spóźniona, a Abi wyrwie mi nogi z tyłka. Na zewnątrz lało jak z cebra, a moje złociutkie Porsche 911 zaparkowałam dwie ulice dalej. Nałożyłam kaptur białej bluzy na moje czarne jak kruk włosy i zaczęłam biec. Dobrze, że należałam do kobiet, które preferują Vansy, Conversy i inne rodzaje trampek, a nie obcasy, bo przy moich wiecznych spóźnieniach groziłoby to złamaniem kostki, a może nawet amputacją stopy. Kiedy już dobiegłam do samochodu, byłam przemoknięta do suchej nitki. Z mojej bluzy można było wycisnąć co najmniej dwa litry wody. W środku od razu włączyłam podgrzewanie fotela, mimo że był początek lata, i odpaliwszy moje własne piosenki, uruchomiłam silnik. Płynnie mknęłam po drodze prosto do wytwórni, gdzie prawdopodobnie od jakiejś godziny czekali mój zespół i rozgorączkowana menedżerka. Jakoś nie bardzo się tym przejmowałam, ponieważ Abigail wkurwiała się na mnie co najmniej raz dziennie. Dzień bez nieukrywanego wkurzenia skierowanego wyłącznie na mnie i wywołanego przeze mnie był dla niej dniem straconym, ale i tak ją kochałam. Potrafiła załatwić dosłownie wszystko. Miałam koncerty w najlepszych miejscach i we wszystkich krajach, których zapragnęłam, duety, z kim tylko sobie wymyśliłam, i nagrywałam w najlepszej wytwórni w całych Stanach. Abi wzięła mnie pod swoje skrzydła, gdy skończyłam dwadzieścia lat. Mimo że od ponad ośmiu lat rozwydrzona nastolatka we mnie się nie zmienia, ona wciąż nie traci wiary ani nadziei i myśli, że sprowadzi mnie na dobrą, tę grzeczniejszą drogę. Gdybym powiedziała, że jest to wykonalne, to bym skłamała. To tak jak z dziewicy zrobić szefową burdelu albo z psychopatycznego mordercy nauczyciela religii. To nie do urzeczywistnienia. Ale skoro ona chce się bawić w moją mamusię, to proszę bardzo, nie mam nic przeciwko. A dodatkowo zawsze przywozi ciepłe obiadki, piecze pyszne ciasteczka, na święta robi mi prezenty, które praktycznie niczym się nie różnią od tych, które kupuje swoim trzem nastoletnim córkom.
Zaparkowałam swoją najcenniejszą zabawkę i w ekspresowym tempie wręcz wleciałam do środka, od razu kierując się do studia. Z wywalonym językiem otworzyłam drzwi.
– Sorki za spóźnienie, ale był jakiś wypadek na drodze czy coś – skłamałam na dzień dobry. Czułam, że prawdziwy powód spóźnienia nie zostałby dobrze odebrany ani tym bardziej usprawiedliwiony. Jak wielkie więc było moje zdziwienie, gdy nigdzie nie zobaczyłam Abi. Dostrzegłam trzech mężczyzn, członków mojego zespołu, ale po przyszywanej mamusi ani śladu.
– Maleńka, nie wysilaj się. Abi musiała pojechać do szkoły Amandy, podobno są z młodą jakieś problemy – wyjaśnił ze śmiechem Gerald, mój perkusista, który czasami również gra na moim ciele. Spojrzałam w jego brązowe jak stopiony karmel oczy i posłałam mu całusa.
– To najlepsza wiadomość dnia. – Wyrzuciłam ręce w górę i uśmiechnęłam się jak szurnięta.
– Idźcie do piwnicy. Zaczekajcie tam na Abi, my zaraz do was dojdziemy – powiedział Gerald do Jima i Livia, którzy bez zawahania wyszli, doskonale zdając sobie sprawę, co brunet ma na myśli.
– Co tam? – Przygryzłam wargę i oparłam się biodrem o stół.
– Stęskniłem się, mała. Choć czytając wszystkie te kiczowate artykuły, raczej powinienem powiedzieć, że pragnę cię pocieszyć po tym strasznie ciężkim rozstaniu. – Zaśmiał się z udawaną rozpaczą. – Jak się trzymasz?
Gerald był naprawdę wspaniałym mężczyzną i do tego niesamowicie przystojnym. Czarne, nieco dłuższe włosy miał teraz związane w kitkę, jego brązowe oczy płonęły z pożądania, a skóra pokryta tatuażami była nieco napięta. Brytyjska uroda dodawała mu seksapilu, a kwadratowa szczęka męskości. Uprawialiśmy czasem dziki, niezobowiązujący seks. Nawet wtedy, gdy byłam w związku, który tak właściwie nie był związkiem, dlatego ponad tydzień temu go zakończyłam. Nie spodziewałam się jednak, że mój były zrobi wokół tego taką szopkę. Enzo jest znanym raperem, który zjadłby gówno, gdyby to przysporzyło mu jeszcze więcej fanów. Spotykaliśmy się niecały rok, choć już po dwóch miesiącach przyłapałam go na zdradzie. Mimo to wciąż byliśmy parą, choć oboje uprawialiśmy seks z innymi. Ja z Geraldem, on ze wszystkim, co ma cipkę. Był jak kula u nogi, dlatego postanowiłam się go wreszcie pozbyć. Niestety nie przewidziałam tego, że będzie robić z naszego rozstania takie chore przedstawienie. Od rozstania nie było dnia, żeby nie dodał w swoich social mediach czegoś na temat naszego rzekomo cudownego związku, który zakończyłam, bo nie byłam w stanie zaakceptować uganiających się za nim fanek. Żenada roku. O ile po mnie to spływało, bo w końcu to show-biznes, ludzie za dwa tygodnie o tym zapomną, o tyle Abi szalała i nawet nie ukrywała, że ma ochotę uciąć mu jaja.
– Tak właśnie. Pociesz mnie. Wiesz, że jestem kurewsko załamana po rozstaniu.
Gerald podszedł i objął mnie ramieniem, niechcący muskając nowy tatuaż. Syknęłam i nieco się skrzywiłam.
– Co jest? – spytał wyraźnie zaniepokojony.
– Nowa dziarka. Uważaj. – Uśmiechnęłam się i położyłam dłoń na jego kroczu. Wpatrywałam mu się głęboko w oczy i masowałam męskość przez materiał dżinsów. Położył mi dłoń na policzku i wpił się ustami w moje usta, od razu wpychając język do środka. Lubiłam, że od razu przechodził do rzeczy. Ścisnęłam mocno jego krocze, aż jęknął mi do ust. Pośpiesznie ściągnął ze mnie bluzę i spodnie, a sam rozpiął tylko dżinsy i zsunął je do kolan. Potarł dłonią moją łechtaczkę, a następnie wsunął dwa palce do środka, upewniając się, że jestem dostatecznie mokra, by go przyjąć.
– Gumka – warknęłam. Mimo że brałam tabletki, to nigdy nie zapominałam o prezerwatywie.
Kiwnął niechętnie głową, ale wyciągnął prezerwatywę z kieszeni. Uklęknęłam na blacie stołu na czworaka, a Gerald wszedł we mnie jednym ruchem i posuwał mnie ostro od tyłu. Ssał i podgryzał moją skórę na plecach poniżej nowego tatuażowego nabytku.
– Ach! Tak! O tak! – jęczałam, gdy on poruszał się coraz szybciej.
Gdy poczułam, że jestem coraz bliżej orgazmu, drzwi studia się uchyliły, a w progu stanęła wściekła Abigail. Gerald był całkowicie skupiony na moim ciele i nie zauważając tego, że mamy gościa, nie przestał się we mnie poruszać.
– Macie dwie minuty! – krzyknęła Abigail, po czym wyszła.
Gerald jakoś za bardzo się tym nie przejął, tak samo zresztą jak ja. Wpił palce w mój pośladek i prawie w tym samym momencie zaczęliśmy dochodzić jak dzikie zwierzęta, które mają okres godowy.
– Teraz to dopiero mi się dostanie od wściekłej gorylicy – jęknęłam, gdy zapinałam spodnie.
– Nie przejmuj się. Obronię cię. – Gerald mrugnął do mnie okiem. – Było cudownie. Dziękuję.
Kiedy on pozbył się zużytej prezerwatywy, a ja jako tako doprowadziłam się do porządku, ruszyliśmy schodami w dół prosto do piwnicy. Choć raczej określenie „w paszczę lwa” byłoby w tym momencie bardziej adekwatne do sytuacji.
– Gerald, mam ochotę zapalić trawkę – oznajmiłam, zanim weszliśmy do środka.
– Mam dobry towar. Jak Abi skończy swój wykład, to wyjdziemy na dymka.
Ten facet rozumiał mnie bezapelacyjnie i nigdy nie krytykował. To się nazywa prawdziwa przyjaźń. Życzę każdemu, żeby na jego drodze pojawiła się taka ciepła i dobra duszyczka jak Gerald. Wysłucha, wydyma i poczęstuje ziołem.
Niechętnie otworzyłam drzwi i zauważyłam, że chłopcy siedzą z głowami w dół jak niegrzeczne dzieci w kącie, a nasza lwica stuka szybko palcami po ekranie telefonu.
– Biedny telefon – burknęłam, powstrzymując się od śmiechu.
Abi spojrzała na nas, a przez jej twarz nie przeszedł nawet cień rozbawienia czy zażenowania tym, co chwilę temu zobaczyła. Ona była wściekła i rozjuszona. To, że mąż jej w nocy nie zadowolił, było bardziej niż pewne. Biedactwo… Wiem, jak czuje się kobieta, która od dłuższego czasu nie dostała intensywnego orgazmu. Jak wygłodzony lemur.
– Siadać! Oboje! Natychmiast! – wysyczała, spoglądając to na mnie, to na stojącego za mną Geralda.
Zajęłam miejsce obok mojego gitarzysty Livia, a Gerald usiadł obok mnie.
– To teraz tak na poważnie. Czy wy jesteście, kurwa, normalni?! – zaczęła krzyczeć Abi. Oho, szykuje się grubsza afera. – Bzykać się w wytwórni? Cały budynek was słyszał i twoje jęki, Rose.
Jeśli zwraca się do mnie pełnym imieniem, to jest źle. Przerażająco, paskudnie, piekielnie, obrzydliwie źle…
– Już nie przesadzaj, że tak głośno jęczałam, bo Gerald obrośnie w piórka. – Parsknęłam śmiechem, lecz twarz mojego kata nie poruszyła się nawet o milimetr. Wydawało mi się, że z uszu Abi zaraz zacznie się dymić, a jej twarz spłonie z wściekłości. Ro, zamknij się.
– To nie jest zabawne. Macie szczęście, że to ja weszłam, a nie prezes czy kierownik. Pojebało was? Trzeba było się chociaż zamknąć!
– Pieprzyli się przy otwartych drzwiach? Serio? – nie dowierzał Jim, za co został obdarowany rozjuszonym spojrzeniem Abi. Na jego miejscu siedziałabym cicho.
– Wiem, że często pieprzycie się po kątach, i nie wnikam w to, bo to wasza prywatna sprawa, ale błagam was… – Westchnęła ciężko. – Zachowujcie chociaż pozory normalności. Róbcie to tam, gdzie nikt was nie nakryje, albo przynajmniej zamykajcie drzwi na klucz. Najlepiej będzie, jeśli ograniczycie wasz zwierzęcy seks do minimum i zamkniecie go w domu.
Miałam ochotę jej powiedzieć, że to jest właśnie najbardziej podniecające: fakt, że ktoś nas w każdej chwili może nakryć, jest nieziemsko pobudzający. Mój orgazm przychodzi jeszcze szybciej niż zazwyczaj. Ale nie chciałam mieć jeszcze dłuższej pogadanki, więc wolałam się nie odzywać i tylko przytaknęłam. Gerald, który siedział obok mnie, zaczął gładzić moje udo, a ja w błyskawicznym tempie nabrałam ochoty na kolejną rundę. Abi chyba wyczytała to z moich oczu, bo od razu posłała mi lodowate spojrzenie, po czym przeniosła wzrok na Geralda.
– Później zatopisz język w jej wnętrzu, a teraz się skupcie! To naprawdę ważne.
Livio o mało nie opluł mnie wodą, którą właśnie pił. Szturchnęłam go ramieniem, żeby się uspokoił, bo zaczął rechotać jak żaba. Czułam się jak w niesfornym przedszkolu, gdy przyszła zła pani wychowawczyni wymierzyć nam karę za nieodpowiednie zachowanie.
– Spotkaliśmy się tutaj z innego powodu. Jak wszyscy wiemy, Ro jest w trakcie pisania nowych tekstów na kolejną płytę. – Wszyscy przytaknęliśmy, choć ja zachowałam dla siebie fakt, jak opornie mi idzie, żeby nie powiedzieć: katastrofalnie. – Wytwórnia bardzo się cieszy, że idziecie do przodu jak burza, ale bardzo nie podoba im się ostatnia sytuacja, która cały czas jest na językach całego Los Angeles, żeby nie powiedzieć: całego świata. Temat robi się cholernie gorący, a oni pragną ugasić ten pożar. Jak się domyślacie, lub też nie, chodzi o głośne rozstanie Ro z Enzem.
Gdy usłyszałam imię mojego eks, zrobiło mi się niedobrze. Wyczuwałam spore kłopoty.
– Facet przegina, i to nie podlega dyskusji. Codziennie wymyśla nowe historyjki, które ludzie kupują jak świeże maślane bułeczki. Sytuacji nie poprawia również fakt, że Ro milczy w tej sprawie i nie dementuje plotek.
– Nie będę podkręcała atmosfery, on tylko na to czeka – przerwałam jej, prawie warcząc, choć zdawałam sobie sprawę z tego, że ona doskonale mnie rozumie.
– Wiem. Ale dzisiaj w mediach pojawiło się sporo artykułów, które mogą cię pogrążyć. Które mogą zniszczyć cały zespół.
– O czym ty mówisz? – Gerald cały się spiął i ścisnął mocno moje udo.
– Enzo nie przebiera w słowach. Podał informację, że to Ro miała sporo romansów, na które on przymykał oczy, bo tak bardzo ją kochał. Powiedział, że oświadczył ci się, lecz ty go odepchnęłaś, i że nie radziłaś sobie z liczbą jego fanek, o które byłaś strasznie zazdrosna.
Jedyne, co było prawdą, to fakt, że mi się oświadczył. Zrobił to również pod publikę, nagrywając całe wydarzenie, lecz gdy powiedziałam „nie”, materiał magicznie zniknął z jego telefonu. Ciekawe, co zrobił z pierścionkiem, który pewnie dostał w paczce PR-owej.
– Gówno prawda – prychnęłam. Ze złości krew buzowała mi w żyłach.
– Wiem, ale nie to jest najgorsze. Powiedział, że jesteś uzależniona od dragów i masz chorobę dwubiegunową. Dziennikarze połknęli haczyk i na tym skupiają się teraz najbardziej. Dodali nawet dwa twoje zdjęcia z trawką w tle, a wytwórnia dała mi warunek, jeśli chcemy wydać u nich kolejną płytę.
– Ja pierdolę. On jest chory psychicznie. Przecież to wszystko nieprawda! – Teraz to ja krzyczałam i chodziłam w kółko po pomieszczeniu.
– Jaki to warunek? – spytał Gerald, który myślał bardziej racjonalnie niż ja.
– Masz na parę miesięcy zniknąć. Z social mediów, z internetu i z miasta.
– O czym ty mówisz? – Spojrzałam na nią, nie do końca rozumiejąc, co ma na myśli.
– Za cztery dni wylatujesz do Włoch. Nie mamy innego wyjścia, Ro. Wszystko już załatwiłam.
– On robi ze mnie rozemocjonowaną histeryczkę, a ty uciekinierkę. Pamiętaj, że ucieczka to przyznanie się do winy. Uważasz, że powinnam chować głowę w piasek, bo on próbuje się wybić na moim nazwisku? – Zagotowałam się jeszcze bardziej. Czułam, że zaraz wybuchnę i nie będzie co zbierać. A słów ani tym bardziej czynów już nie cofnę. Ale nie mogłam być spokojna, gdy słyszałam te wszystkie pieprzone bzdury.
Moja menedżerka była wkurzona i zażenowana jednocześnie. Dobrze wiedziała, że to wszystko, co wygaduje o mnie mój były, to bzdury wyssane z palce, ale taką miała pracę. Musiała robić wszystko, co uważała za najlepsze dla mnie. Nie mogłam mieć o to do niej pretensji. Nie mogłam, ale miałam. Mogła bardziej o mnie walczyć. Udowodnić moją niewinność, a nie przystawać na jakąś głupią ugodę. Będziemy tańczyć tak, jak nam Enzo zagra?
– Ro, nie mamy wyboru! Wytwórnia każe ci uciec od sprawy. Nie podobają im się plotki o twojej chorobie dwubiegunowej i rzekomym uzależnieniu. To tylko cztery miesiące. Dasz radę. Odpoczniesz, zrelaksujesz się, zmienisz otoczenie. Zobaczysz, że dzięki temu teksty piosenek same będą wpływać do twojego umysłu. Jeszcze mi za to podziękujesz.
– Cztery miesiące? – pisnęłam, kompletnie olewając resztę jej wywodu.
– Góra pięć.
– Chyba sobie jaja robisz. To nie jest śmieszne, naprawdę.
Pokręciła przecząco głową. Miałam ochotę rzucić w nią czymś ciężkim. Chłopcy próbowali mnie bronić i toczyli teraz zaciętą dyskusję, czy to aby na pewno konieczne. Wszyscy zgodnie twierdzili, że to Enzo powinien ponieść konsekwencje, ale jego nazwisko nie było na tyle mocne, żeby jakiekolwiek plotki mogły mu zaszkodzić. W końcu nie bez powodu on te plotki rozpuścił. Gnojek myśli, że dzięki temu jego słaba i nudna jak flaki z olejem muzyka wzniesie się w błyskawicznym tempie na wyżyny muzycznego świata. Miałam ochotę dorwać tego oziębłego, zakłamanego fiuta i wypruć mu flaki. Widziałam i czułam, że Abi działała pod presją. Wiedziała, jak mi zależy na współpracy z tą wytwórnią, dlatego zgodziła się na takie warunki. W innych okolicznościach na pewno nie wysłałaby mnie za karę na żadne pierdolone wakacje. Mimo że była ostra i stanowcza, robiła wszystko dla mojego dobra i dla zespołu. Musiałam zaakceptować tę decyzję, żeby i ona mogła poczuć się nieco lepiej. To są konsekwencje źle dobieranych partnerów.
– Włochy, Amalfi.
Wypowiedziawszy te słowa, Abi wyszła, zostawiając nas w paskudnych nastrojach. Wiedziałam, że moi chłopcy również źle zniosą nasze rozstanie. Byli dla mnie jak bracia, a Gerald był kimś więcej.ROZDZIAŁ 2
*
Zaciągnęłam się i czułam, jak dym przechodzi w dół tchawicy, prosto do płuc. Gerald poczęstował mnie jointem, którego zapaliliśmy zaraz po wyjściu Abi. Potrzebowałam się wyciszyć i uspokoić. Zmienić choć na chwilę rzeczywistość. Przenieść się w inny stan. Miałam ochotę na tequilę i złe decyzje. Miałam ochotę zwyczajnie zaszaleć.
– Chcę zrobić coś głupiego! – wypaliłam bez zastanowienia.
– Co masz na myśli?
– Jeszcze nie wiem. – Po raz kolejny się zaciągnęłam. – Chodź!
Gerald, nie wiedząc, na co się pisze, zgodził się bez wahania. Czasami wydawało mi się, że on skoczyłby za mną w ogień, gdybym tylko poprosiła. Gdybym wymyśliła skok na bank, on bez mrugnięcia okiem załatwiłby kominiarki, pałki i kody dostępu. Był prawdziwy i pomocny, choć nie zawsze kończyło się to dla niego dobrze.
Gdy zaparkowałam samochód na parkingu przed sklepem budowlanym, Gerald, zmieszany i kompletnie zdezorientowany, spojrzał na mnie, szukając odpowiedzi.
– Grzej dalej swój jędrny tyłek, a ja za chwilę wrócę. – Wyskoczyłam szybko na zewnątrz, żeby nie męczył mnie pytaniami, które teraz kumulowały się w jego głowie.
Piętnaście minut później wróciłam z zakupami, które umieściłam w bagażniku. Dałam głośniej radio i ruszyłam skrzyżowaniem do miejsca docelowego. Mój pasażer i tymczasowy partner w zbrodni kompletnie nie wiedział, co ma za chwilę nastąpić, ale wydawało mi się, że podnieca go ta niewiedza. Chłopak naoglądał się filmów typu _Pan i pani Smith_, więc zanurkował teraz w morzu adrenaliny. Nie wiedział, co zawierają papierowe torby, dlatego jego ekscytacja sięgała zenitu. Zaparkowałam przecznicę dalej, żeby na monitoringu nie było widać mojego rzucającego się w oczy samochodu. Otworzyłam bagażnik i wyciągałam rzeczy, które lada moment miały nam się przydać. Po mojej prawej stronie pojawił się nowy pan Smith i spojrzał na mnie pytająco.
– To ma być ta szalona rzecz? Zamierzasz przemalować ściany w mieszkaniu czy zrobić graffiti, mój ty szalony naukowcu?
Prychnęłam nieco zasmucona tym, że jego wiara we mnie i w moje zdolności jest taka mała i słabiutka.
– Mój drogi, to jest dopiero początek tego szalonego dnia. Bierz farbę, bo jest ciężka, a ja wezmę spreje. I nie marudź, bo już nigdy nie zrobię ci loda.
Groźba emocjonalna zawsze działa, dlatego nim się obejrzałam, Gerald wziął wszystko pod pachę i stał gotowy na baczność, czekając na dalsze instrukcje. Ech, ci mężczyźni… Tacy łatwi w obsłudze, wystarczy tylko negocjować z ich fiutem i na wszystko się zgodzą.
– Szkoła języków obcych? Co zamierzasz zrobić? – zapytał, gdy pojawiliśmy się tam, gdzie powinniśmy.
– Dzisiaj jest czwartek. Enzo w poniedziałki i czwartki od dwunastej do piętnastej ma lekcje francuskiego, które swoją drogą nic mu nie dają, bo nie potrafi dobrze zrobić francuza. – Poruszyłam sugestywnie brwiami, zaznaczając wyraźnie, co mam na myśli.
Przeszliśmy na tyły budynku i od razu ujrzałam jego ukochane cacko. Zawsze parkował swoje niebieskie dzieciątko, Jaguara F-Type, na tyłach, bo oprócz niego nikt tu nie parkował i nie przechodzili tędy ludzie. Idiota nie wiedział tylko, że powodem tego jest fakt, że nie ma tu kamer ani ochrony, ale dzięki jego niskiej, a raczej wybrakowanej inteligencji teraz bez najmniejszych konsekwencji prawnych mogłam sobie pozwolić na to, co zamierzałam za chwilę zrobić. Mało tego, zamierzałam to zrobić z obrzydliwie wielką satysfakcją, która sprawi, że będę miała mokre sny z jego autkiem i ze sobą w roli głównej. Zaśmiałam się złowrogo do siebie, po czym spojrzałam na równie podekscytowanego Geralda.
– Pochlap pięknie farbą jego cacko, a ja zajmę się wyjątkowymi napisami. Specjalnie dla niego wybrałam piękną białą farbę, której producent zapewnia, że nie zejdzie tak łatwo, oraz czerwony i czarny sprej. Już mam w głowie efekt. – Westchnęłam rozmarzona i wzięłam się do roboty, bo w końcu musieliśmy się pośpieszyć.
Nieco ponad dwadzieścia minut później zrobiłam zdjęcia naszemu dziełu sztuki i zabrawszy puste puszki, pobiegłam w stronę mojego samochodu, trzymając się z brunetem za ręce. Gdy zdyszani zajęliśmy swoje miejsca, wyciągnęłam z kieszeni telefon i pokazałam mu zdjęcie samochodu, który był teraz cholernie zdewastowany.
– „Pierdol się, złamasie”, „Nie pozdrawiam”… – Gerald przesuwał zdjęcia i czytał na głos napisy, które wyczarowałam na karoserii, śmiejąc się wesoło. – No, mała, nie chciałbym ci podpaść.
– Więc bądź grzecznie niegrzeczny. – Pokazałam mu język i odpaliłam moją złocistą maszynę.
Prawie dwie godziny później byłam przebrana w obcisłą czerwoną sukienkę, miałam mocny makijaż, a moje włosy wyglądały tak, jakbym właśnie wybierała się na koncert rockowy. Wypiliśmy dwa mocne drinki, w których nie było nawet grama soku, i pewnie to dzięki nim, a raczej przez nie, wpadłam na genialnie głupi plan, żeby iść do kasyna, ale tylko po to, by pograć na automatach. Gerald jak zawsze nie miał nic przeciwko temu, zresztą gdy zobaczył mnie w tej czerwonej sukience, to wskoczyłby nawet w strój baletnicy i zatańczył _Jezioro Łabędzie_, gdybym miała taką zachciankę.
Objął mnie ramieniem i zaprowadził prosto na tylne siedzenie taksówki. Gdyby ktoś z boku nam się przyglądał, zapewne wziąłby nas za parę, a paparazzi mieliby niezłą pożywkę na kolejny miesiąc artykułów. Gdyby nie to, że za parę dni będę w jakiejś wiosce we Włoszech, może i bym się przejęła tym faktem oraz wizją kolejnej bury od Abi, ale teraz miałam to gdzieś. Taksówkarz od razu nas rozpoznał i nawet tego nie ukrywał, przez całą drogę spoglądał na nas w lusterku wstecznym. Nie byłabym sobą, gdybym nic z tym nie zrobiła, więc celowo ocierałam się o mojego przyjaciela i masowałam jego udo. Niestety, gdy dłonią powędrowałam namiętnie w stronę jego krocza, Gerald wziął moją rękę i przycisnął jej wnętrze do ust, warcząc coś niezrozumiale pod nosem. A mogliśmy zapewnić panu taksówkarzowi taki wspaniały, niecodzienny spektakl. Oczywiście, żeby nie było, nie zamierzałam się z nim pieprzyć ani mu obciągać na tylnej kanapie taksówki, ale chciałam się z nim trochę podroczyć. Nie wyszło, a szkoda…
– Panie przodem – zakomunikował Gerald, gdy znaleźliśmy się przed wejściem do kasyna. Z racji tego, że pracował w nim jego kumpel, ominęły nas bezsensowne kolejki i przeszukania przez ochroniarzy, którzy sprawdzają, czy nikt nie wnosi jakiegoś niedozwolonego przedmiotu albo własnego alkoholu.
– Wiem, że chcesz popatrzeć na moją seksowną pupę, dlatego mnie puszczasz.
– Masz mnie – wyszeptał mi od tyłu do ucha, na co uśmiechnęłam się triumfalnie.
Lubiłam grać, choć nie byłam hazardzistką. Lubiłam dragi, choć nie byłam narkomanką. Lubiłam alkohol, lecz nie byłam alkoholiczką. Tak samo było z seksem czy z zakupami. Nie rozumiem, dlaczego przyjęło się tak, że jeśli ktoś coś lubi, to od razu jest uzależniony i powinien się leczyć. Dlaczego więc ludzie, którzy bardzo się kochają, że biorą ślub, nie są wysyłani na terapię czy odwyk? Przecież też coś, a raczej kogoś za bardzo lubią, kochają. Nigdy nie zrozumiem tej popieprzonej logiki, która nie ma za grosz sensu. Zawsze mogłam porozmawiać na takie tematy z mamą, która zmarła trzy lata temu. Zginęła bez sensu w wypadku drogowym, dlatego tak bardzo nie lubię jeździć z kimś. Bezpiecznie czuję się tylko wtedy, gdy to ja trzymam kierownicę. Panuję nad sytuacją i nad drogą. Moja mama jechała nad jezioro z koleżanką, która się zamyśliła i wjechała prosto na tira. Ona przeżyła, moja mama zginęła. Gdzie tu cholerna sprawiedliwość? Mam tylko nadzieję, że od dnia wypadku wyrzuty sumienia wypalają duszę tej kobiety, a koszmary nie pozwalają jej zasnąć każdej pieprzonej nocy. Tak, jestem suką i nie mam litości. Jestem tego świadoma i dobrze mi z tym.
– Tak jak lubisz, trzy czwarte wódki, jedna czwarta soku. – Mój kompan przyniósł mi drinka i zaprowadził mnie prosto do naszej ulubionej maszyny.
Przyjęłam z wdzięcznością szklankę i wypiłam spory łyk ostrego trunku, który szybko przemknął mi przez gardło. W momencie, gdy on uruchamiał maszynę, ja obróciłam się na pięcie, by rozejrzeć się po lokalu. Jak zawsze było w nim sporo podstarzałych bogatych snobów, którzy nie mieli co robić ze swoim gigantycznym majątkiem, więc przychodzili tutaj pograć w pokera czy ruletkę, wywalając sporo hajsu i zaciągając młode dupy do pokoi na górze, gdzie pieprzyli je, póki im nie opadł. Czyli nie za długo. To miejsce pozwalało im poczuć się jak młodzi bogowie, a to wyłącznie za sprawą tysięcy dolców, które tutaj przegrywali. Fakt, że dzięki temu mogli wydymać laski w wieku ich wnuków czy też prawnuków, mocno łechtał ich nabrzmiałe ego.
Podczas gdy taksowałam wzrokiem obecnych tu ludzi, poczułam na szyi gorący i mokry język Geralda. Obróciłam się ponownie w jego stronę, by upewnić się w tym, że właśnie się kapnął, że nie mam stanika. Moje sterczące sutki próbowały przedrzeć materiał satynowej sukienki. Jego oczy wpatrywały się w nie jak zahipnotyzowane, jakby ujrzały najpiękniejszą rzecz na świecie.
– Podoba ci się to, co widzisz? – zapytałam, choć odpowiedź była oczywista, i upiłam kolejny łyk drinka.
– Nie masz pojęcia, jak bardzo.
Och, poczekaj, aż zobaczysz, że jestem bez majtek.
– Jak zasłużysz, to dzisiejszej nocy będą twoje, i nie tylko one. – Puściłam do niego oczko i powoli oblizałam językiem usta, celowo go tym kusząc. Wiedziałam, że w jego spodniach już dawno nie jest miękko, ale lubiłam go torturować.
Minęły trzy godziny. Ja byłam na plusie o czterysta dolców, a Gerald na minusie o sześćset dolców. Był wkurwiony jak nigdy dotąd. Twierdził, że to przeze mnie się rozproszył i nie może się skupić na grze. Uważał, że moje cycki ciągle zwracały jego uwagę i nie był w stanie racjonalnie myśleć. Fakt, zrobiło mi się go trochę szkoda, ale tylko trochę, więc postanowiłam, że zmieniamy lokal. Tak właściwie to sama byłam już napalona i wpadłam na świetny pomysł, co do którego byłam pewna, że mojemu towarzyszowi też się spodoba. Już przebierałam nogami na myśl o tym, co dla niego zrobię. Szybko wysłałam esemesa do Ashley, menedżerki klubu, do którego właśnie chciałam jechać, i gdy tylko wyszliśmy na zewnątrz, rozejrzeliśmy się w poszukiwaniu wolnej taksówki. Na szczęście w ciągu dwóch minut udało nam się taką zlokalizować. Podałam kierowcy adres, a mój towarzysz spojrzał na mnie.
– Gdzie jedziemy? – zapytał nie za bardzo pewny, czy dobrze zrozumiał.
– Do Lolly – wyjaśniłam z uśmiechem, potwierdzając jego domysły.
– Po co? – Na ustach mojego przyjaciela nie było nawet śladu po uśmiechu.
– Zobaczysz.
Lolly to klub ze striptizem, ale za to z fenomenalną muzyką i odlotowym alkoholem. Ponieważ Gerald jak nikt inny wiedział, że nie mam zapędów lesbijskich, był zdziwiony, że właśnie ten klub wybrałam, bo nie było tam tancerzy, tylko same tancerki. Nie domyślał się również, na jaki pomysł wpadłam, ale z góry wiedziałam, że będzie mi wdzięczny.
Po niecałych trzydziestu minutach taksówka się zatrzymała i weszliśmy do środka. Gerald zdziwił się, gdy zaczęłam się witać z ochroniarzami, których znałam bardzo dobrze. Ashley często zapraszała ich do siebie i tam miałam okazję poznać ich bliżej.
– Załatwione? – spytałam na powitanie przyjaciółkę, która dyskretnie podała mi klucz, tak by Gerald nie widział.
– Wszystko, co chciałaś. – Mrugnęła do mnie, po czym przywitała się z moim kompanem i zaproponowała drinki, które ktoś miał nam za chwilę dostarczyć na górę.
Klub był utrzymany w purpurowo-złotych barwach, podświetlany na różowe, neonowe kolory. Zmysłowa i grzeszna muzyka dudniła w głośnikach, które były rozstawione po całej sali. Weszliśmy na górę, po czym otworzyłam kluczem drzwi. Zamówiłam dla nas prywatny pokój VIP, w którym znajdowały się kanapa, stolik, podest z rurą do tańczenia oraz coś, co przypominało łóżko, lecz nim nie było. Ściany były ze szkła, dzięki czemu mogliśmy widzieć cały klub z góry, ale mogliśmy też zaciągnąć zasłony, byśmy mieli większą prywatność. Planowałam zatańczyć nago dla mojego partnera, a później się z nim dziko pieprzyć. Potrafiłam obchodzić się z rurą, bo w jednym moim teledysku na niej zatańczyłam. Co prawda minęło sporo czasu, zanim nauczyłam się choćby na niej zawijać i nie zjeżdżać, ale mój trud okazał się tego wart. Pole dance jest nie tylko tańcem, ale przede wszystkim sportem, do którego trzeba mieć mocne ręce, żeby utrzymać się na rurze, i elastyczne ciało, jeśli nie chcemy od razu nabawić się kontuzji. Gerald rozsiadł się wygodnie na sofie i nic nie mówiąc, patrzył na mnie pytająco. Wiedział, co planuję, i nie zamierzał narzekać. Byłby skończonym głupcem, gdyby miał jakieś obiekcje.
Po chwili kelnerka przyniosła nam zamówione drinki oraz tacę z przykrywką, pod którą zapewne znajdowały się jointy.
– Prezent od Ashley – wyjaśniła.
Podziękowałam, po czym dziewczyna wyszła, zostawiając nas samych.
Zaciągnęłam zasłony, podeszłam do Geralda i postawiłam jedną stopę odzianą w szpilkę na jego udzie. Jego wzrok powędrował na moją kobiecość; zorientował się, że nie mam na sobie bielizny.
– O cholera. – Przełknął głośno ślinę.
Odwróciłam się do niego tyłem, by pomógł mi z sukienką. Gdy rozpiął zamek, zrzuciłam sukienkę z ramion, podeszłam do podestu i powoli na niego wkroczyłam. Objęłam rurę jedną ręką i patrząc na Geralda, zaczęłam poruszać się ponętnie i zmysłowo w rytm muzyki. Zarzuciłam stopę na drążek i dołożyłam drugą dłoń, po czym zrobiłam mały piruet, zginając drugą nogę w powietrzu. Oparłam się plecami, czując na nagim ciele zimno metalu, i zjechałam w dół, trzymając rurę jedną dłonią. Rozszerzywszy uda, wygięłam się jak struna, kręcąc głową powolne kółka. Zaczęłam szybciej i intensywniej poruszać się na drążku, czując rosnące napięcie w całym pokoju, w którym robiło się coraz bardziej duszno. Gerald był już tak rozpalony, że pozbył się górnej części garderoby i ledwo był w stanie wysiedzieć na sofie. Klął pod nosem siarczyście, nie radząc sobie z emocjami, których dostarczałam mu poprzez taniec. Po pewnym czasie, gdy czułam, że już dłużej nie wytrzymam, rzuciłam się na niego niczym napalona kotka. Podniósł mnie i rzucił na łóżko, po czym wszedł we mnie bez żadnego ostrzeżenia. Całował ostro moje ciało, gryząc sutki i skórę na szyi, zostawiając przy tym czerwone ślady, a jego biodra poruszały się gwałtownie i brutalnie, wpychając kutasa coraz głębiej we mnie.
W momencie, gdy to ja ujeżdżałam Geralda na sofie i czułam, że zaraz będę po raz trzeci szczytować, otworzyłam oczy i zobaczyłam, że w progu stoi mężczyzna, który przygląda się temu, jak z zapałem skaczę po Geraldzie. Zamiast faceta opieprzyć i wygonić, wpatrywałam się w niego z rozkosznym uśmiechem. Wbiłam paznokcie w ramiona mojego bruneta i obserwowałam mężczyznę, który podziwiał widok rodem z pornola. Celowo zaczęłam jęczeć coraz głośniej, żeby każdemu z nas sprawić maksimum przyjemności. Usta Geralda pieściły moje piersi, a łysy, napakowany mężczyzna w drzwiach zagryzł mocno wargę, trzymając dłoń na klamce. Taksował moje ciało i nieco za długo wpatrywał się w moją cipkę, w której znikał teraz fiut Geralda. Zaczęłam dochodzić, krzycząc i wbijając do krwi paznokcie w ciało bruneta. Zamknęłam oczy, bo nie byłam w stanie dłużej utrzymać otwartych powiek. Gdy nieco się uspokoiłam, zorientowałam się, że drzwi zostały ponownie zamknięte, a po łysym facecie nie było już śladu.
Ten wieczór był idealną kwintesencją ostrej, szalonej zabawy. Morze alkoholu, parę jointów i nieziemski seks. Atrakcyjna kobieta i przystojny mężczyzna. Dwójka ludzi uwielbiająca ostry seks bez hamulców oraz inne używki. Tak właśnie chciałam pożegnać Geralda przed najdłuższą w naszej karierze rozłąką. Zabawiłam się tak, jak chciałam, i żadne z nas nie czuło się wykorzystane. Wręcz przeciwnie – oboje dostaliśmy sporą dawkę przyjemności, która zapewni nam haj na dłuższy czas. Lecz mimo wszystko doskonale wiedziałam, że oboje będziemy za sobą tęsknić. Łączyła nas relacja, której nikt nie jest w stanie zrozumieć. Uczucie, które jest między nami, jest silniejsze, niż mogłoby się wszystkim wydawać. Gerald jest mężczyzną, który zawsze już będzie grzać miejsce w mojej duszy, głowie i w moim sercu.