Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Demon Ruchu - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
1 maja 2026
E-book: EPUB, PDF
2,45 zł
Audiobook
2,45 zł
2,45
245 pkt
punktów Virtualo

Demon Ruchu - ebook

Późną, deszczową nocą ekspresowy pociąg mknie z Paryża do Madrytu, przecinając przestrzeń z niepokojącą siłą i uporem. W jednym z przedziałów samotnie podróżuje Tadeusz Szygoń — człowiek, którego życie naznaczone jest tajemniczymi, bezwiednymi ucieczkami w nieznane. Gdy do jego przedziału wkracza osobliwy konduktor, zwykła podróż przeradza się w metafizyczną konfrontację z niepojętym. Czym naprawdę jest ruch? I kto lub co nim włada? Prowokująca i niepokojąca opowieść mistrza polskiej grozy, w której kolejowe szyny prowadzą wprost ku otchłaniom ludzkiej świadomości — i dalej.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Horror i thriller
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 9788368887617
Rozmiar pliku: 236 KB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Błyskawiczny „Continental” w drodze z Paryża do Madrytu pędził co sił w tłokach. Pora była już późna, śródnocna, czas słotny, deszczowy. Mokre bicze dżdżu chłostały oświetlone jasno szyby i rozbryzgiwały się na szkle w łzawe różańce kropel. Skąpane w ulewie kadłuby wagonów, połyskując pod światło przydrożnych latarń niby wilgotne pancerze, wyrzygiwały rynnami pluszczącą wodę. Od czarnych ich ciał szedł w przestrzeń głuchy postęk, zmieszany rozhowor kół, potrącających się zderzaków, tratowanych bez litości szyn. Zapamiętały w biegu łańcuch wozów budził w ciszy nocy uśpione echa, wywabiał zamarłe po lasach głosy, cucił drzemiące stawy. Podnosiły się jakieś ciężkie, senne powieki, otwierały w przerażeniu jakieś duże oczy i tak trwały w momentalnym wylęku. A pociąg mknął dalej w wichurze wiatru, w tańcu jesiennym liści, wlokąc za sobą wydłużoną tuleję wirów wstrząśniętego powietrza, leniwo wieszających się na tyłach dymów, kopciu i sadzy, pędził dalej bez tchu, rzucając poza siebie krwawe wspomnienie iskier i węglowych odmiotów...

W jednym z przedziałów klasy pierwszej, wciśnięty w kąt między ścianą wozu a poduszką oparcia, drzemał mężczyzna przeszło czterdziestoletni, o silnej, herkulicznej budowie dała. Stłumione światło lampy, przecedzające się z trudem przez zaciągnięty ciemnik, oświecało twarz starannie ogoloną, podłużną, z grymasem zaciętości wkoło wąskich ust.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij