-
nowość
Długie ostrze śmierci wyłania się z mroku - ebook
Długie ostrze śmierci wyłania się z mroku - ebook
Wracając z pracy do domu, Marta nie było przygotowana na to co ją czeka. Brutalne zabójstwo wstrząsnęło nie tylko jej życiem, ale również odmieniło życie prowadzącego sprawę prokuratora Nosala. Z biegiem śledztwa mnożyły się kolejne pytania, na które należało znaleźć logiczne odpowiedzi. Prowadzący dochodzenie odkrywają kawałek po kawałku przerażającą historię.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Kryminał |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| Rozmiar pliku: | 946 KB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
- Cześć Marta - niemal równocześnie powiedziały Anna i Beata.- Do poniedziałku - dodała Kasia.
- Cześć - odpowiedziała im nie odrywając oczu od ekranu. Wreszcie koniec. Wyłączyła komputer i sprzątnęła z biurka dokumenty. Wzięła torebkę i ruszyła do wyjścia. Mając sporo czasu do autobusu, bardzo spokojnym krokiem szła w kierunku Placu Wolności w Rybniku. Tam zaledwie dwie minuty czekała na przyjazd autobusu. Wysiadła przy szkole w dzielnicy Zamysłów i ruszyła w kierunku swojego domu. Po drodze przystanęła obok jednego z domów. Chwilę obserwowała bawiące się na podwórku dzieci. „Tak beztroskie i bezproblemowe mają życie. Dopóki nie dorosną” - pomyślała. Zerwała stokrotkę rosnącą przed płotem okalającym dom i ruszyła w dalszą drogę. Z przystanku nie miała daleko do domu, ale za to miała ważną sprawę do przemyślenia. Pomocny w podjęciu właściwej decyzji miał okazać się właśnie zerwany kwiatek. Idąc do domu odrywała kolejno płatki powtarzając na przemian słowa: „zabić – nie zabić – zabić – nie zabić”. Kiedy dotarła pod drzwi swojego domu pozbawiła stokrotkę ostatniego płatka. Podczas jego wyrywania z jej ust padło słowo: „zabić”. Rzuciła pozostałość kwiatka na ziemię i wyciągnęła z torebki kilka kluczy zawieszonych na kolorowym breloczku. Włożyła powoli jeden z nich do dziurki i przekręciła. Zamek szczęknął. Nacisnęła na klamkę i drzwi ustąpiły. Weszła do środka zamykając za sobą drzwi na zamek. Już w wejściu słyszała głośne dźwięki dochodzące z salonu. To włączony telewizor dawał o sobie znać. „Pewnie nierób wyleguje się cały dzień i ogląda te swoje głupie filmy” - pomyślała i przemknęła cicho do kuchni. Położyła na krześle swoją torebkę. Z szuflady wyciągnęła długi, ostry nóż. Uśmiechnęła się. Bardzo ostrożnie zakradła się pod drzwi salonu. Były lekko uchylone i widziała, że jej mąż Sławek oglądał właśnie „Predatora”. Kolejny raz. „Ta twoja pieprzona klasyka. Zdechniesz jak ten Predator” - pomyślała i pchnęła delikatnie drzwi. W pokoju panował półmrok. Rolety były opuszczone by światło z zewnątrz nie przeszkadzało w seansie. Fotel zwrócony był tyłem do wejścia do salonu. Bardzo ostrożnie zbliżyła się do siedzącego mężczyzny. Nawet nie drgnął. Siedział wpatrzony w ekran, na którym właśnie trwała ostateczna walka pomiędzy Dutchem, a Predatorem. Stanęła niepostrzeżenie za jego plecami. Wiedziała, że musi to zrobić szybko, bo drugiej okazji nie będzie miała. Wzięła głęboki oddech. Szybkim ruchem złapała Sławka pod brodę, unosząc ją i odsłaniając gardło. Błysnęło ostrze noża. Przyłożyła broń do gardła i… Upuściła nóż. Spadł na kolana siedzącego mężczyzny. Odskoczyła wydobywając z gardła mimowolny krzyk. Spojrzała na swoją dłoń. Krew. Nerwowo rozejrzała się po całym pokoju. Nic. Nie spostrzegła niczego dziwnego. A jednak. Jej mąż został zamordowany. Poderżnięto mu gardło. Dokładnie tak samo jak ona chciała to zrobić teraz. Ktoś ją jednak uprzedził. „Kto? Dlaczego?” - zadawała sobie pytanie „Kto mógł to zrobić?”. Podeszła do ofiary od przodu i spojrzała na dzieło kogoś innego. - W końcu się doigrałeś. - Powiedziała. Podniosła komórkę leżącą na stoliku obok fotela. Przejrzała ostatnie telefony i SMS-y. Nic. Przez cały dzień z nikim się nie kontaktował. Tylko jej numer widniał wśród odebranych tego dnia. Zadzwoniła do niego godzinę przed końcem pracy. Podniosła nóż, którym chciała zabić swojego męża. Tak uzbrojona postanowiła przeczesać cały dom. Nic. Nie znalazła żadnych śladów obecności innych osób. Sprawdziła wszystkie okna. Zamknięte. Kto i jak dostał się do domu, a następnie wyszedł niepostrzeżenie zamykając za sobą drzwi? „Zapewne użył kluczy Sławka.” - pomyślała. Nie zastanawiając się dłużej zadzwoniła na policję.
* * *
Wezwani na miejsce funkcjonariusze od razu zabrali się za zabezpieczanie wszelkich śladów. Skrupulatnie zebrane dowody miały dać odpowiedź na pytanie - kto zamordował Sławomira Jasińskiego? Sprawa nie była prosta, gdyż sama Marta część śladów zdążyła już zatrzeć. Prowadzący śledztwo prokurator Andrzej Nosal wyszedł z kobietą przed dom. Wypytując ją o szczegóły próbował wykluczyć ją z kręgu podejrzanych lub uznać za prawdopodobną sprawczynię. Jako, że często zabójstw dokonują osoby z najbliższego otoczenia ofiary, doświadczony policjant w Marcie widział potencjalną morderczynię. Kobieta jednak nie była w stanie udzielić żadnych satysfakcjonujących go odpowiedzi. Nosala zaskoczył przede wszystkim fakt, że kobieta nie rozpaczała po nagłej stracie męża. Owszem, uroniła kilka łez, ale ogólnie przyjęła jego śmierć z ogromnym spokojem. Jakby po prostu stuletni staruszek zmarł śmiercią naturalną. To był jej mąż. Mężczyzna w sile wieku, który został brutalnie zamordowany. W swoim własnym domu. - Czy wie pani coś o potencjalnych wrogach męża? Czy ktoś mu groził lub go nienawidził?- Nie. Nic takiego nie wiem.
- Czy ma pani, gdzie się zatrzymać na noc? Wolałbym, aby nie spędzała pani dzisiejszej nocy w domu.
- Zatrzymam się u przyjaciółki. Zaraz do niej zadzwonię.- Proszę bardzo. - Policjant wszedł do domu. Zatrzymał się jednak zaraz za drzwiami, aby podsłuchać rozmowę.
Marta włączyła trzymany w ręce telefon i wybrała numer do swojej przyjaciółki Anity.- Cześć - rzuciła do słuchawki. - Mogę zostać dzisiaj u ciebie na noc? Chwilę słuchała, po czym powiedziała.
- Nie. Porozmawiamy później. Ktoś zabił Sławka. Później. Z nikim nie rozmawiaj. Na razie. - Rozłączyła rozmowę. Wyciągnęła kolejnego papierosa i nerwowo zapaliła. Nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić. Myśli kłębiły jej się w głowie. Oparła się o balustradę przy schodach i wpatrywała w dal. W ciemną nicość.
Nosal tymczasem zaczął rozglądać się po całym domu. Wszędzie krzątali się technicy zabezpieczający najdrobniejsze ślady. W końcu przystanął obok doktora, który przeprowadzał oględziny ofiary.
- Co o tym sądzisz? - Zapytał.
Doktor Krzysztof Jabłoński podniósł się i spojrzał policjantowi głęboko w oczy.- Wygląda to na zabójstwo z zimną krwią. Morderca podciął gardło bardzo precyzyjnie. Moim zdaniem to morderstwo dokonane z nienawiści.
- Mogła tego dokonać jego żona?
- Jeśli tak, to musiał ją bardzo skrzywdzić. Morderca pastwił się nad ofiarą. Prawdopodobnie stał i patrzył w twarz umierającej ofiary. Czekał, aż biedak wyzionie ducha. Delektował się widokiem konającego.
- O której dokonano zabójstwa?
- Dokładnie będę mógł powiedzieć po sekcji zwłok. Wstępnie wydaje mi się, że w ciągu ostatnich dwóch, trzech godzin.
- Panie prokuratorze. - Podszedł do nich policjant i wręczył Nosalowi woreczek z nożem. - Prawdopodobne narzędzie zbrodni.
- Dziękuję. Wyślijcie natychmiast do laboratorium. - Gdy policjant odszedł zwrócił się ponownie do Jabłońskiego. - Coś jeszcze możesz powiedzieć po samych oględzinach zwłok.- Mordercą jest osoba praworęczna. Po ataku chciał się upewnić, że ofiara na pewno nie żyje. Na pewno nie był to atak na tle rabunkowym. Wiele kosztowności leży po prostu na widoku. Chociażby telefon ofiary, czy jego portfel. Istnieje tez możliwość, że napastnik nie znalazł tego po co przyszedł i dlatego zabił.
- Nawet nie splądrował domu.
- Mogło chodzić o coś innego, jak choćby samochód. Coś czego nie da się ukryć w domu.- Ten facet nie pracował. Nie miał stałego dochodu. Co mógł mieć wartościowego?- Nie mam pojęcia. Jednak za coś został zamordowany. Nie ma również widocznych śladów tortur. Muszę jednak zbadać ciało w laboratorium.
- Może ktoś go spłoszył. Musimy zbadać każdą możliwą przyczynę ataku. Odezwę się jutro.
Prokurator jeszcze chwilę rozglądał się po pokoju, po czym wyszedł przed dom. - Zostaje pani u przyjaciółki? - Zapytał widząc nerwową Martę. - Tak. Zaraz po mnie przyjedzie - odpowiedziała. - Wie pan już coś więcej?- Jeszcze nie. - Zamyślił się chwilę i dodał. - Jak się układało pani małżeństwo z ofiarą?- Niech pan tak nie mówi. Ofiarą. To był mój mąż. - Przetarła zapłakane oczy chusteczką - Dobrze. Mieliśmy oczywiście lepsze i gorsze dni, ale raczej wszystko było w porządku.- Czy mąż panią bił? Znęcał się nad panią? Zdradzał?- Skąd takie przypuszczenia. Kochał mnie i o mnie dbał. - A pani?
- Co ja?
- Czy pani go zdradzała? Czy chciała pani odejść od męża?- Nie. Nigdy bym go nie opuściła. Przysięgaliśmy sobie na dobre i na złe…- Tak, wiem. Moja też to kiedyś przysięgała. - To ona - powiedziała widząc nadjeżdżający samochód. - Niech pan złapie tego, kto to zrobił. Jak najszybciej. Boję się o własne życie.
- Musi mi pani w tym pomóc. To moja wizytówka. - Odprowadził kobietę do samochodu, jednocześnie przyglądając się uważnie jej koleżance.
Od razu jak wsiadła rzuciły się sobie na szyje. Widział łzy Marty i gestykulacje Anity. Nie mógł jednak ich rozszyfrować. Zastanawiał się czy te łzy wynikały z tęsknoty za zmarłym mężem, czy też ze strachu przed wymiarem sprawiedliwości lub faktycznym mordercą. Po chwili ruszyły, a za nimi samochód z dwoma funkcjonariuszami. Prokurator wrócił do środka domu.
* * * - Aśka, gdzie byłaś? - Młoda dziewczyna od razu zapytała swoją koleżankę, która z impetem wpadła do pokoju w akademiku Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. - Martwiłam się. Nie odbierałaś telefonu.
- Ktoś o mnie pytał? - Odpowiedziała jakby nie zauważając zmartwienia koleżanki.- Parę osób, ale wszystkim powiedziałam to samo.- Czyli co?
- To, co mi napisałaś w SMS-ie, że wyjechałaś na parę dni coś załatwić. Co się dzieje? Mnie nie oszukasz.
- Nic. Muszę się wykąpać. - Wzięła świeże ubrania, ręcznik i pobiegła wziąć prysznic. Dosyć długo się myła, a kiedy już wróciła włożyła swoje brudne ubrania do worka, który wrzuciła na dno szafy.
- Magda, chcesz piwo? - Zapytała otwierając lodówkę.- Nie. Dzięki. - Spojrzała przenikliwie na koleżankę, a gdy tylko ta usiadła na łóżku, od razu zapytała. - Co się z tobą działo? Aśka, nigdy na tak długo nie znikałaś.- Wszystko już załatwione. Mam jakieś zaległości?- Nic ciekawego się nie działo. Widziałaś może Paulinę?- Nie. A co mnie ona obchodzi?
- Nikt jej nie widział od wtorku. Myślałam…- Daj spokój. Ja tam za nią nie tęsknię. - Pociągnęła duży łyk piwa.- Pewnie się gdzieś bawi. - Odpuściła Magda i dodała. - Skoro mowa o zabawie. Jutro impreza u Jacka. Musimy tam być.
- O nie. Znowu coś nawywijasz. Nie dam rady cię upilnować. - Obie dziewczyny się roześmiały. - Obiecaj, że będziesz grzeczna.- Przyrzekam. - Magda uniosła dłoń z wyprostowanymi dwoma palcami. - Będę najgrzeczniejsza z całej naszej dwójki.
Do późnego wieczora rozmawiały na różne tematy. Najważniejsze było jednak ustalenie, w co się ubiorą na imprezę. Na koniec jeszcze obejrzały film i położyły się spać.
* * *
Przeszukanie domu trwało całą noc. Kontynuowano je ze względu na fakt, że mogą zostać zatarte ślady. Marta przyjechała do domu z samego rana. Na miejscu spotkała już Nosala. Kręcił się pomiędzy technikami kryminalnymi, którzy powoli zbierali się do odjazdu.- Dzień dobry. - Zawołał w kierunku kobiety. Wyglądała zdecydowanie lepiej niż poprzedniego wieczora.
- Dzień dobry. Dowiedział się pan czegoś nowego? - Powiedziała zbliżając się do prokuratora.
- Czy pani mąż miał z kimkolwiek jakiś zatarg?- Nie. Nic takiego.
- Nie miał jakiejś scysji z kimś? Może na parkingu?- Dlaczego pan pyta? - Pokiwała przecząco głową.- Nie odnaleźliśmy żadnych śladów włamania. Zakładamy, że pani mąż musiał sam wpuścić zabójcę do środka. - Wyjaśnił. - Musieli się zatem dobrze znać. Pani mąż w spokoju oglądał telewizję, kiedy został zaatakowany. Nie ma najmniejszych śladów walki. Nawet się nie bronił. Nie zdążył. Został kompletnie zaskoczony przez napastnika. - Nas prawie nikt nie odwiedzał. Nawet rodzina trzymała się od nas z daleka.- Niech sobie pani spróbuje coś przypomnieć. My tymczasem powoli kończymy oględziny miejsca zbrodni.
Kobieta chciała ruszyć na schody, aby pójść się przebrać, gdy jeszcze raz ją zatrzymał.- Jeszcze jedno. Ma może pani klucz do piwnicy. Nie chcielibyśmy… - Uśmiechnął się nieporadnie.
- Wszystkie klucze są w górnej szufladzie - wskazała na komodę stojącą w przedsionku. - Piwnica służyła nam za składowisko rzeczy. Jest tam wiele pudeł i starych mebli. Rzadko tam wchodziliśmy.
- Żaden z nich nie pasuje do tamtych drzwi.- Później ich poszukam. Zadzwonię jak je znajdę. Teraz muszę się wykąpać i przebrać. - Udała się na piętro, a prokurator skierował swoje kroki do wyjścia.
* * *
Po zabezpieczeniu wszystkich śladów policjanci udali się na komisariat. Tam odbyło się zebranie w sprawie zabójstwa. Komendant chciał poznać wszystkie szczegóły śledztwa i oficjalnie przydzielić śledztwo Nosalowi. Po wszystkich formalnościach przyszedł czas na omawianie detali.
- Musimy działać ostrożnie. Trzeba zbadać każdy nawet najmniejszy szczegół. Co już wiemy? - Zwrócił się do Nosala.