Dno miednicy. Kompletny przewodnik po centrum kobiecego ciała - ebook
Dno miednicy. Kompletny przewodnik po centrum kobiecego ciała - ebook
Dno miednicy to centrum kobiecego ciała. Jest aktywne, gdy oddychasz, chodzisz, śmiejesz się i uprawiasz seks. Wiele problemów z twoim zdrowiem zaczyna się od mięśni dna miednicy, a ty nawet o tym nie wiesz!
Sara Reardon pokaże ci, jak je wzmocnić. Dzięki praktycznym wskazówkom, prostym ćwiczeniom i wiedzy popartej najnowszymi badaniami dowiesz się, jak:
– poprawić życie seksualne i zintensyfikować orgazmy,
– wyleczyć powracające infekcje intymne,
– wyeliminować problem nietrzymania moczu,
– skorygować postawę ciała i odciążyć kręgosłup,
– zregenerować jelita i wspomóc trawienie.
Poznaj sekrety dna miednicy i odkryj, jak dużo może dla ciebie zrobić!
Od 2007 roku dr Sara Reardon opiekuje się pacjentkami z problemami dna miednicy jako doktorka fizjoterapii, certyfikowana fizjoterapeutka uroginekologiczna oraz specjalistka z zakresu zdrowia kobiet. Jest założycielką i główną dowodzącą platformy internetowej The Vagina Whisperer (Zaklinaczka Wagin), oferującej treningi online dla kobiet w ciąży, po porodzie, w okresie menopauzy, zmagających się z bolesnymi stosunkami i osłabieniem mięśni dna miednicy. Jej konto na Instagramie (@the.vagina.whisperer) i TikToku (@thevagwhisperer) obserwuje ponad 700 000 osób. Sara mieszka z mężem i dwójką dzieci w swoim rodzinnym mieście – Nowym Orleanie w USA
„Przełomowa. Dzięki szczerym spostrzeżeniom, historiom z życia wziętym i odrobinie humoru ta książka rzuca światło na sprawy, z którymi po cichu zmaga się wiele z nas, a o których zwykło się mówić jako o «części bycia kobietą». Sara Reardon z empatią i za pomocą eksperckiej wiedzy obala mity dotyczące dna miednicy i daje kobietom praktyczne porady, które mogą rzeczywiście i trwale wpłynąć na ich zdrowie. Obowiązkowa lektura dla osób, które chcą odzyskać komfort, godność i witalność”.
―Lek. med. Mary Claire Haver, autorka bestsellera „New York Timesa”, książki Menopauza. Oto nowa TY. Przewodnik po ścieżce zmian hormonalnych
„Edukacyjna, śmieszna i fascynująca! Ta książka to praktyczny i kompletny przewodnik, który pomaga przejąć kontrolę nad zdrowiem dna miednicy”.
―Led. med. Karen Tang, autorka książki Dobrze, że pytasz. Wszystko, co chciałabyś wiedzieć o swoim zdrowiu ginekologicznym (ale nigdy Ci nie powiedziano)
„To bardzo ważna książka. Każda osoba z dnem miednicy powinna obowiązkowo ją przeczytać. Dr Reardon jest prawdziwą i utalentowaną nauczycielką, gotową ubrać się w kostium wulwy, aby naukę połączyć z humorem”.
―Prof. Emily Oster, autorka książki Ciąża na nowo
„Seks, pożądanie, orgazmy – to wszystko ma swoje źródło w mięśniach dna miednicy. W tej książce Sara Reardon pokazuje, jak wzmocnienie tych mięśni i zrozumienie ich funkcjonowania pomogą na nowo rozbudzić twoje libido, uwolnić cię od bolesnego seksu i sprawić, że przyjemność stanie się w twoim życiu priorytetem. Dno miednicy da ci nieznaną dotąd siłę, by odzyskać zmysłowość i przejąć kontrolę nad swoim zdrowiem seksualnym”.
―Emily Morse, założycielka kanału Sex with Emily, autorka książki Smart Sex
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Poradniki |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8427-398-2 |
| Rozmiar pliku: | 3,6 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Aktualny stan zdrowia stref intymnych
Wszystko zaczyna się, gdy jesteśmy młode – kiedy dostajemy pierwszej miesiączki. Gdy po raz pierwszy widzimy krew, jesteśmy przerażone. Dorośli wokół nas mówią o tym szeptem, więc zaczynamy się wstydzić, uważając, że rozmowy o naszych ciałach powinny być ukrywane. Następnie chowamy tampony w rękawach, gdy idziemy do łazienki, i zawijamy zużyte wkładki w papier toaletowy, żeby ukryć je w koszu. Po porodzie albo gdy przechodzimy menopauzę, zaczynamy nosić czarne spodnie zamiast kolorowych, na wypadek gdyby zdarzył się drobny wyciek moczu. Unikamy intymności z powodu bólu lub, co gorsza, znosimy dyskomfort podczas seksu w milczeniu, bojąc się zawieść naszego partnera. Jeśli chodzi o „te sprawy tam, na dole”, rozmowy szeptem stały się normą.
Kobiety cierpią w milczeniu, ponieważ zdrowie dna miednicy nie jest priorytetem w systemie opieki zdrowotnej. Prawda jest taka, że wiele z nas nawet nie wie, czym jest dno miednicy. A gdy pojawia się problem, mamy do wyboru trzy opcje:
1. Leczyć objawy, co wiąże się z wydawaniem pieniędzy na różne specyfiki i wymyślne urządzenia.
2. Poddać się operacjom lub zabiegom „odmładzającym” pochwę.
3. Po prostu z tym żyć.
Milczenie na temat zdrowia intymnego zaczęło się, kiedy byłaś nastolatką, a może nawet wcześniej. Od tamtej pory problemy z dnem miednicy są bagatelizowane lub rozwiązywane za pomocą wyłącznie skrajnych środków.
Moja pacjentka Beth jest tylko jednym z wielu przykładów. Gdy przyszła do mnie po raz pierwszy, była zmieszana. Miała czterdzieści pięć lat, dwoje dzieci i pracowała jako pielęgniarka w szpitalu. Każdego dnia podnosiła pacjentów, a wieczorami dźwigała wózki, zakupy i swoje pociechy. Jej dzieci rosły jak na drożdżach, niektórzy pacjenci byli dwa razy więksi od niej, ale radziła sobie ze wszystkim… aż do pewnego wieczoru.
Któregoś dnia, gdy brała prysznic i myła dolne części ciała, wyczuła kulkę przy wejściu do pochwy. Wpadła w panikę. Każdy by się przestraszył, wyczuwszy zmianę w okolicach intymnych. Beth obawiała się raka, więc natychmiast wybrała się do ginekologa. Po krótkim, trwającym zaledwie minutę badaniu lekarz ogłosił diagnozę. „To nic nadzwyczajnego!” – powiedział. „Pęcherz wypada przez pochwę. Nazywa się to obniżeniem narządów rodnych i zdarza się wielu kobietom. Po prostu nie podnoś nic ciężkiego”.
I to wszystko. Po prostu nie podnoś nic ciężkiego. __
Beth poczuła ulgę, że to nie rak, ale jednak wiadomość, że pęcherz wypada z ciała, wcale nie brzmiała dobrze. Porada, którą otrzymała, była niewystarczająca, lecz niestety jest to powszechne zjawisko. Beth to jedna z wielu kobiet, które opuszczają gabinet lekarski z poczuciem odrzucenia, sfrustrowane i przestraszone.
Przez ostatnie lata leczyłam tysiące kobiet takich jak Beth. Zanim trafiły do mnie, nie miały okazji porozmawiać otwarcie o swoich problemach. Nie miały również dostępu do skutecznych metod radzenia sobie z dolegliwościami dna miednicy. Najczęściej spotykamy się z przekazem, który podważa powagę tych problemów:
- Reklamy wkładek na nietrzymanie moczu głoszą: „To po prostu część bycia kobietą” (choć fizjoterapia może temu zapobiec lub zminimalizować objawy).
- Lekarze uważają, że obniżenie narządów jest naturalnym elementem macierzyństwa (przez co wiele kobiet cierpi z powodu nieustającego bólu miednicy).
- Producenci leków na nadreaktywny pęcherz obiecują lepszą jakość życia (ale pomijają długą listę skutków ubocznych).
- Producenci kremów i środków dopochwowych podkreślają, że suchość i ból podczas seksu to normalny efekt starzenia się. (Witaj, menopauzo! Żegnaj, życie seksualne!)
Prawie jedna na trzy kobiety cierpi na zaburzenia dotyczące dna miednicy – od bolesnego seksu po obniżenie narządów, od bólu pleców po zaparcia, od nietrzymania moczu po brak orgazmów. Choć problemy te są powszechne, nie są normalne. Większość z nas nie wie jednak, czym właściwie jest dno miednicy, a tym bardziej – jak o nie dbać. Gdy więc pojawiają się pierwsze symptomy, nie umiemy ich rozpoznać i nie mamy pojęcia, że istnieje wiele nieinwazyjnych metod leczenia. A potem jesteśmy zaskoczone, gdy sytuacja staje się poważna.
Te problemy wpływają na poczucie własnej wartości, zdrowie psychiczne, relacje intymne, zdolność do aktywności fizycznej, a nawet stan naszego portfela. W Stanach Zjednoczonych rocznie wydaje się ponad dwadzieścia miliardów dolarów na leczenie nietrzymania moczu u kobiet. Niektóre z tych terapii są skuteczne, ale z reguły dają tymczasowy rezultat. Większość z nich działa jedynie na objawy, nie usuwając ich źródła: dysfunkcji dna miednicy. To maskowanie problemu, nic więc dziwnego, że trzydzieści procent kobiet, które przeszły operację dna miednicy, będzie potrzebować kolejnego zabiegu z tego samego powodu.
Często spotykamy się z takimi reakcjami, które zamiast nas wzmacniać, wpajają nam poczucie bezsilności. W efekcie zaczynamy wierzyć, że nietrzymanie moczu, ból i obniżenie narządów to po prostu naturalna część życia kobiet. (A to nieprawda). Czujemy się zawstydzone i zepsute. (A nie jesteśmy takie). Przestajemy ufać swojemu ciału. (Odzyskasz to zaufanie). Wierzymy, że nie ma innego wyjścia. (A jest).
Biznes na kobiecej intymności
Wraz z rozwojem mediów społecznościowych, większym naciskiem na dbanie o siebie i popularnością ruchu #MeToo coraz więcej produktów, zabiegów, a nawet elementów mody stawia waginy i wulwy w centrum uwagi, podkreślając jednocześnie, że kobiety wciąż nie otrzymują odpowiedniej opieki zdrowotnej. W 2018 roku w Londynie otwarto Muzeum Waginy – pierwsze na świecie muzeum poświęcone układowi rozrodczemu kobiet. W 2020 roku firma Goop wypuściła świecę o zapachu waginy za siedemdziesiąt pięć dolarów… i wyprzedała wszystkie! W 2024 roku aktorka Gillian Anderson pojawiła się na gali w sukni z motywem wulwy. Jej kreacja błyskawicznie stała się viralem.
Coraz częściej spotykam się z produktami lub gadżetami, których producenci obiecują kobietom poprawę stanu ich wagin. Szacuje się, że branża produktów związanych ze zdrowiem intymnym kobiet w Stanach Zjednoczonych jest warta około pięciu miliardów dolarów – i nadal się rozrasta. Waginy opanowały różne sektory rynku, więc można by pomyśleć, że im więcej się o nich mówi, tym lepiej, prawda?
Teoretycznie tak. Większa świadomość społeczna sprawia, że dostrzegamy braki w systemie opieki zdrowotnej kobiet i chcemy podjąć kroki, żeby poprawić sytuację. Ta świadomość doprowadziła również do powstania związanej ze zdrowiem wulwy i dna miednicy branży wellness, która koncentruje się na tym, by nasze waginy „lepiej się czuły”, ładniej pachniały, lepiej smakowały lub wyglądały atrakcyjniej, ale niekoniecznie funkcjonowały lepiej. Może się nawet wydawać, że większy nacisk jest kładziony na to, jak sprawić, żeby pochwa była „modna”, a nie zdrowsza. Prawdziwe problemy nadal są traktowane po macoszemu. Obserwujemy następujące trendy: stosowanie leków i zabiegów lub całkowite ignorowanie problemów zdrowotnych pochwy i miednicy oraz wykorzystywanie wibrujących foteli, pachnących płynów do higieny intymnej czy żelków na libido jako alternatywy dla opieki zdrowotnej.
Niektóre marki związane ze zdrowiem kobiet i zdrowiem dna miednicy utrwalają narrację, że waginy są brudne, śmierdzące lub nieatrakcyjne, nieustannie bombardując kobiety produktami i zabiegami mającymi poprawić stan tej części ciała, choć w rzeczywistości wszystko może być z nią w porządku. Wiele z tych modnych produktów może tak naprawdę pogorszyć zdrowie dna miednicy, prowadząc do zaburzenia mikrobiomu waginy, zwiększonego ryzyka infekcji, napięcia mięśni dna miednicy lub braku jakiegokolwiek efektu. A ponadto wiążą się one ze stratą pieniędzy… i nadziei. Nie wspominając już o tym, że wiele z tych trendów koncentruje się niemal wyłącznie na naszej waginie – podczas gdy prawdziwa troska o zdrowie powinna obejmować całe dno miednicy.
Kobiety czują się coraz bardziej komfortowo, rozmawiając o swoich waginach, ale wciąż czeka nas długa droga. Wiele z nas nadal odczuwa ogromny wstyd i nie otrzymuje rzetelnych porad dotyczących leczenia dolegliwości lub zapobiegania im. Choć większa uwaga poświęcona wulwie i waginie to krok w dobrą stronę, musimy jasno określić, które praktyki należą do opieki zdrowotnej. Zdrowie to stan, w którym ciało jest wolne od chorób. Wellness to trochę jak wstawianie luksusowych lamp do domu, który nie ma jeszcze ścian. Jako społeczeństwo musimy się skupić na prawdziwej opiece zdrowotnej dla kobiet. Pozwól więc, że jako fizjoterapeutka uroginekologiczna podzielę się z tobą poradami dotyczącymi zdrowia waginy i dna miednicy.
Zaklinaczka Waginy
W 2017 roku zaczęłam publikować w mediach społecznościowych filmy, w których występowałam w kostiumie przypominającym wulwę, żeby zwrócić uwagę na ogromny brak jakościowej opieki dla tej części ciała. Nazwa konta pochodziła od tego, jak wołali na mnie przyjaciele: Zaklinaczka Waginy (ang. _The Vagina Whisperer_). Kiedy byłam w drugiej ciąży, dzieliłam się prostymi wskazówkami, takimi jak „zaciskaj, gdy kichasz”, ćwiczeniami, które mogą złagodzić ból podczas seksu, aż po bardziej zaawansowane programy przygotowujące do porodu. Chciałam edukować kobiety na temat dna miednicy, pokazać im narzędzia wspierające zdrowie miednicy i zaproponować, jak mogą zadbać o swoje potrzeby w kontakcie z pracownikami ochrony zdrowia. Jest tak wiele rzeczy, które kobiety mogą robić codziennie, aby zniwelować problemy z dnem miednicy, a jeszcze więcej, by zapobiec ich powstawaniu. Natychmiastowa i znaczna reakcja w mediach społecznościowych była dowodem na to, że kobiety bardzo pragnęły – potrzebowały – zdobyć tę wiedzę, więc zwróciły się do mnie, żeby poznać prawdę o swoich ciałach.
Zaraz po zakończeniu studiów zaczęłam się specjalizować w zdrowiu dna miednicy, więc kiedy zostałam Zaklinaczką Waginy, byłam fizjoterapeutką uroginekologiczną od ponad dziesięciu lat. Jeden z moich profesorów był pionierem w tej dziedzinie i wygłosił wiele wykładów o mięśniach dna miednicy, które sprawiły, że opadła mi szczęka.
Napięte mięśnie mogą powodować zaparcia? Szok!
Wypieranie moczu jest złe? Kto by pomyślał!?
Orgazmy to skurcze mięśni dna miednicy? Naprawdę?!!
Napięcie mięśni dna miednicy może wpływać na przyjemność seksualną i poród? Poczekaj, poczekaj, poczekaj… Cooooooo?
Uwielbiałam uczyć się, jak działa moje ciało. Kiedy zaczęłam pracować z pacjentkami, uwielbiałam je uczyć, jak działają ich ciała. Niezależnie od tego, czy miały do czynienia z obniżeniem narządów, nietrzymaniem moczu, hemoroidami, bolesnym seksem czy bólem kości ogonowej, mięśnie dna miednicy były odpowiedzialne za te problemy. Po prostu… mięśnie! Nic dziwnego. Nic strasznego. Nic przerażającego. Po prostu mięśnie. Jestem fizjoterapeutką od ponad dziesięciu lat i nadal przytłacza mnie to, jak wiele kobiet cierpi z powodu dysfunkcji dna miednicy, mimo że istnieje tak wiele rzeczy, które mogłyby im pomóc.
Czterdzieści pięć procent młodych matek doświadczy traumy porodowej – jak moja pacjentka Claire, która chciała mieć drugie dziecko, ale była przerażona po pierwszym porodzie: kojarzył jej się z godzinami parcia i nagłym cesarskim cięciem.
Jedna na cztery kobiety doświadczy bólu podczas seksu w jakimś momencie swojego życia – jak moja pacjentka Deidre, która nie mogła skonsumować swojego małżeństwa, ponieważ seks był dla niej zbyt bolesny. Kiedy w końcu zebrała się na odwagę i powiedziała o swoim problemie ginekologowi, usłyszała: „Zrelaksuj się i używaj więcej lubrykantu”.
Ponad siedemdziesiąt procent kobiet w okresie menopauzy budzi się w nocy, aby skorzystać z toalety – jak moja pacjentka Marsha, która budziła się od ośmiu do dziesięciu razy, żeby oddać mocz. Pewnego dnia upadła, gdy spieszyła się do łazienki w ciemności.
Te kobiety trafiły na terapię dna miednicy. Uczyły się ćwiczeń i poznawały proste nawyki, które miały za zadanie zmniejszyć dyskomfort, poprawić działanie dna miednicy i jakość życia. Wszystkie one poczuły, że ktoś w końcu dostrzegł ich problemy. Poczuły się zrozumiane i pokładały duże nadzieje w leczeniu. Ale każda z nich zadała to samo pytanie: „Dlaczego nikt wcześniej nie powiedział mi o terapii dna miednicy?”.
Na kolejnych stronach opowiem ci wszystko o dnie miednicy. Wbrew powszechnemu przekonaniu problemy z dnem miednicy nie dotyczą tylko starszych kobiet lub tych, które rodziły. Mogą dotknąć każdego, kto ma dno miednicy, a więc każdej z nas. W mojej praktyce oraz w wiadomościach, które otrzymałam od pacjentek i ludzi śledzących moje media społecznościowe, poznałam wiele osób, które odniosły sukces. Usłyszałam lub przeczytałam historie o tym, jak nauka prawidłowego oddawania moczu i stolca pomogła w przypadku obniżenia narządów; jak rozciąganie i praca z dilatorami pochwowymi prowadziły do przyjemnego seksu po latach bólu; jak pacjentki zyskały pewność siebie i podczas podróży już się nie bały, że nie będą blisko toalety, oraz jak kobiety mogły podnosić swoje maluchy bez bólu pleców i nie spędzały już wieczorów z termoforem i ibuprofenem. Napisałam książkę _Dno miednicy. Kompletny przewodnik po centrum kobiecego ciała_, ponieważ chcę, abyś ty także doświadczyła tego wszystkiego.
Postanowiłam podjąć taki własnie temat, ponieważ chciałam wyrazić respekt, jaki odczuwam wobec jednej z moich ulubionych (i bez wątpienia jednej z najważniejszych) części naszego ciała – dna miednicy. Wiem, że podczas czytania tej książki ty również będziesz zaskoczona, a czasem wręcz zdumiona tym, czego się dowiesz.
Niektóre z was może już słyszały o dnie miednicy, ale dla wielu kobiet nadal stanowi tajemniczą część ciała. Co ona właściwie robi? Jak rozpoznać, czy coś jest nie tak? A może jeszcze ważniejsze pytanie: Kiedy potrzeba terapii? W rozdziale pierwszym zaczniemy od zagłębienia się w anatomię i funkcję dna miednicy, a następnie zobaczymy, jak jest ono powiązane z niemal każdym aspektem codziennego życia kobiety (oddychanie, oddawanie moczu, wypróżnianie, seks, menstruacja, ciąża, poród i menopauza). W rozdziale drugim nauczę cię, jak o nie zadbać. W rozdziale trzecim i kolejnych przyjrzymy się każdemu „systemowi” i „kanałowi” w obrębie dna miednicy: jak się zmienia i czego potrzebuje na różnych etapach życia kobiety. We wszystkich rozdziałach omawiam problemy związane z dnem miednicy, które mogą się pojawić, oraz przedstawiam techniki i ćwiczenia mogące je złagodzić. Mam nadzieję, że po lekturze tej książki:
1. Zrozumiesz, jak mięśnie dna miednicy wpływają na twoje codzienne funkcjonowanie.
2. Nauczysz się wsłuchiwać w swoje ciało, aby rozpoznać, czy masz problem z dnem miednicy, który wymaga uwagi.
3. Zastosujesz strategie, które pomogą zapobiec problemom z dnem miednicy lub je rozwiązać.
4. Poczujesz się pewniej podczas rozmowy ze swoim lekarzem.
5. Podzielisz się tą wiedzą z przyjaciółkami, córkami, siostrami, matkami, babciami i wszystkimi osobami w twoim otoczeniu, które mają pochwę, aby żadna kobieta więcej nie cierpiała w milczeniu.
Niezależnie od tego, czy jesteś tutaj, aby zdobyć ogólną wiedzę na temat zdrowia dna miednicy, czy szukasz rozwiązania konkretnego problemu, ta książka dostarczy ci informacji, wskazówek, ćwiczeń i innych zasobów, które będą ci potrzebne przez całe życie.
Nie mogę jednak napisać tej książki, nie poruszając trzech bardzo ważnych kwestii. Po pierwsze, upraszczając język, w całej książce używam słów takich jak „kobieta”, „kobiety”, „mama” i tym podobne. Zdaję sobie jednak sprawę, że niektóre osoby z pochwą nie identyfikują się jako kobiety i nie wszystkie osoby, które rodzą dzieci, identyfikują się jako matki. Ta książka jest jednak dla każdego, kto ma dno miednicy.
Po drugie, ta książka nie jest uniwersalna. Pokazuje rozwiązania, które pasują do większości. Mój cel stanowią edukowanie, wspieranie i wzmacnianie czytelniczek, ale ćwiczenia i praktyki nie zastąpią indywidualnej opieki medycznej. Jeśli czujesz, że potrzebujesz indywidualnego wsparcia, zachęcam cię do skonsultowania się z lekarzem lub fizjoterapeutką uroginekologiczną zajmującą się zdrowiem dna miednicy.
Po trzecie i najważniejsze, wyzwania, o których wspominam w tej książce, mogą dotyczyć wszystkich kobiet, bez względu na pochodzenie, ale z badań, statystyk oraz moich własnych doświadczeń wynika, że kobiety ras innych niż biała doświadczają medycznego gaslightingu, traumy i niewystarczającej opieki medycznej w znacznie większym stopniu. Zachęcam do obrony własnych praw i oferuję wskazówki, jak rozmawiać z lekarzami, lecz systemowy rasizm wciąż odgrywa rolę w tym, jak kobiety ras innych niż biała są traktowane w naszym społeczeństwie i przez systemy opieki zdrowotnej.
Nowa norma
Pamiętasz moją pacjentkę Beth, która została poinformowana, że rozwiązaniem jej problemu z obniżeniem narządu jest unikanie podnoszenia ciężkich rzeczy? Po rozczarowującej wizycie u lekarza Beth przejrzała zasoby internetowe i znalazła moją klinikę. Pokonała dwugodzinną trasę w jedną stronę, żeby skorzystać z terapii dna miednicy. Po sześciu godzinnych sesjach zgłosiła, że czuje się o osiemdziesiąt procent lepiej. Wprawdzie obniżenie pęcherza nie zniknęło całkowicie, ale Beth była już wyposażona w narzędzia pozwalające zminimalizować objawy i zapobiec ich narastaniu. Czuła, że ma siłę do dalszych działań. Zrozumiała swoje ciało. Nie czuła się już „zepsuta”. Wszystko jest możliwe.
Nie mogę obiecać, że wyleczę twoją dolegliwość związaną z dnem miednicy, że nigdy więcej nie będziesz miała problemów z nietrzymaniem moczu, że seks zawsze będzie przyjemny lub że twój kręgosłup przestanie boleć. Ale mogę obiecać, że lepiej zrozumiesz swoje ciało i że poczujesz ulgę. Nie będziesz się już czuć „zepsuta” ani samotna. Odkryjesz w sobie nadzieję i siłę.
Kiedy skończyłam pisać tę książkę, powiedziałam przyjaciółce, że chciałabym w Nowym Orleanie, gdzie mieszkam, zorganizować Wyścig Wulw. Grupa ludzi przebranych za wulwy biegnących ulicami nie byłaby tu niczym dziwnym, bo miasto co roku organizuje takie wydarzenia jak Naga Jazda Rowerem, Wspinaczka po Tłustych Słupach, Bieg w Czerwonych Sukienkach czy Wyścig Zombi. „Co chcesz przez to osiągnąć?” – zapytała. „Czy nie byłoby dziwnie, gdyby grupa ludzi przebrana za penisy biegła ulicami?”
Słuszne pytanie, a oto moja odpowiedź: kobiety krzyczą, aby system opieki medycznej i świat zwrócili na nas uwagę. Medyczny gaslighting dotyczy kobiet częściej niż mężczyzn. W Stanach Zjednoczonych w pierwszym roku po porodzie umiera więcej matek niż w jakimkolwiek innym rozwiniętym kraju na świecie. Obecnie dwadzieścia stanów w USA nadal narzuca podatek od tamponów, traktując produkty menstruacyjne jako niepotrzebne „dobra luksusowe”, podczas gdy Viagra, znany lek na zaburzenia erekcji dla mężczyzn, nie jest opodatkowana w żadnym stanie poza jednym. My, kobiety, dosłownie ponosimy karę, jesteśmy opodatkowane i często ignorowane za to, że mamy pochwę. Przez Wyścig Wulw i książkę _Dno miednicy. Kompletny przewodnik po centrum kobiecego ciała_ chciałabym przekazać: „Zwróćcie uwagę na kobiety. Zwróćcie uwagę na nasze wulwy, nasze pochwy i oczywiście nasze dno miednicy”. Ruszajmy. Rewolucja dna miednicy zaczyna się właśnie teraz.