Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Dobre bajki. Księga uczuć i emocji - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
14 października 2026
40,99 zł
4099 pkt
punktów Virtualo

Dobre bajki. Księga uczuć i emocji - ebook

„Dobre Bajki” wspierają rozwój emocjonalny małego czytelnika!

Poznaj 20 nowych opowiadań, które pomogą dzieciom lepiej rozumieć i nazywać swoje uczucia oraz emocje.

„Dobre bajki. Księga uczuć i emocji” to bogaty zbiór ciepłych, mądrych opowiadań dla przedszkolaków. Zawarte w nim historie pokazują, jak radzić sobie z emocjami w codziennych sytuacjach i jak zrozumieć swoje uczucia. Bohaterowie opowieści przeżywają radość i smutek, mierzą się ze złością i wstydem, uczą się akceptacji oraz oswajają strach.

Lektura każdego opowiadania zajmie około 5 minut, dzięki czemu książka świetnie sprawdzi się jako krótka czytanka w przedszkolu lub przed snem.

„Dobre bajki. Księga uczuć i emocji” łączy wartościową treść z pięknym wydaniem – to wyjątkowy prezent dla każdego małego czytelnika.

Seria „Dobre Bajki” Małgorzaty Korbiel została napisana prostym, ciepłym językiem, dopasowanym do możliwości percepcyjnych przedszkolaków. To opowieści, które pomagają dzieciom rozumieć swoje emocje, budować relacje i odkrywać znaczenie rozmowy, bliskości oraz wyobraźni. Całość uzupełniają piękne, nastrojowe ilustracje Natalii Berlik.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Dla dzieci
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8466-041-6
Rozmiar pliku: 11 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

NIKT NIE LUBI PRZEGRYWAĆ

Bajka o złości i nauce przegrywania

Staś miał ogromną wyobraźnię, budował rakiety z klocków i wymyślał zabawne opowieści o smokach. Była tylko jedna rzecz, z którą sobie nie radził – nie umiał przegrywać.

Kiedy ktoś zwyciężał w wyścigu samochodzików albo kończył zadanie przed nim, chłopiec marszczył brwi, zaciskał pięści i tupał tak mocno, że aż podskakiwały kredki w kubeczku. Złość przychodziła szybko i była wielka i gwałtowna jak burza.

Pewnego dnia dzieci siedziały na dywanie i grały w planszówkę o lisach. Za oknem wirowały płatki śniegu, a kostka turkotała po planszy.

– Ja będę zielonym liskiem! – zawołał Staś.

– A ja niebieskim – odparła Misia.

– To ja czerwonym! – powiedział Franek.

Na początku Staś był zachwycony. Wyrzucił szóstkę i wyprzedził wszystkich.

– Ha! Jestem pierwszy!

Jednak po jakimś czasie Misia przesunęła swój pionek dalej niż on. Staś znieruchomiał. Ścisnął pięści tak mocno, że pobielały mu palce.

– To niesprawiedliwe! – burknął.

– Przecież każdy rzuca po kolei… – powiedział Franek.

Staś tupnął nogą.

– Nie chcę już grać! – zawołał i cisnął swój pionek na ziemię.

W sali zrobiło się cicho.

Staś już sięgał po planszę, żeby nią też rzucić i zepsuć całą zabawę. Skoro on nie ma szans na wygraną, to nikt nie wygra!

Pani Ola dobrze wiedziała, że złości nie da się przekrzyczeć lub uspokoić mądrymi słowami, dlatego nie zaczęła od tłumaczenia, tylko usiadła obok Stasia i położyła przy nim małą poduszkę w kształcie chmurki oraz wiatraczek. Dzieci nazywały to „zestawem awaryjnym”.

Wszyscy w grupie wiedzieli, że kiedy złość robi się za duża i zaczyna nami rządzić, można ścisnąć poduszkę z całych sił albo podmuchać w wiatraczek. Pani Ola często mówiła, że złość jest ważną emocją, bo pokazuje, że coś jest dla nas trudne albo bardzo ważne. Trzeba tylko uważać, żeby nikogo wtedy nie zranić.

Staś oddychał szybko. Czuł, że palą go policzki i ściska go w gardle. Miał ochotę krzyczeć i rzucać przedmiotami. W końcu jednak przytulił poduszkę z całych sił.

Nikt się nie śmiał.

– Ja też czasem się złoszczę, kiedy przegrywam – powiedział Franek. – Tata nauczył mnie wtedy oddychać jak hipopotam. – Chłopiec nadął policzki i zaczął wypuszczać powietrze.

Misia zachichotała.

– Wyglądasz jak czajnik!

Pani Ola podała dzieciom wiatraczek. Wszyscy po kolei dmuchali na kolorowe skrzydełka. Staś patrzył na kolegów spode łba, ale powoli przestał marszczyć czoło. Ramiona zrobiły mu się trochę mniej spięte. Też dmuchnął w wiatraczek. Włożył w oddech całą swoją siłę.

Po chwili wrócili do zabawy. Ale Staś nadal nie wyprzedził innych graczy. Im bliżej końca rozgrywki, tym większe czuł napięcie.

– Zaraz przegram…

– To trudne uczucie, prawda? – zapytała pani Ola.

Staś pokiwał głową.

– Nie lubię być ostatni.

– Ja też nie lubię przegrywać – przyznała Misia. – Ale wtedy przypominam sobie, że kiedy gra się skończy, można spróbować jeszcze raz.

Staś spojrzał na kostkę.

– A jeśli znowu przegram?

Franek wzruszył ramionami.

– Nadal będziesz naszym Stasiem. Będziesz budował świetne rakiety i dalej będziemy chcieli się z tobą bawić.

Chłopiec poczuł, że jego ciało trochę się rozluźnia.

W końcu rzucił kostką spokojnie, bez tupania i krzyków. Potem rzuciła Misia i ruszyła swoim pionkiem.

– Raz, dwa, trzy, cztery, pięć! Wygrałam! – zawołała radośnie.

Staś od razu poczuł ukłucie złości. Ramiona mu zesztywniały, nabrał ochoty, żeby krzyknąć. Ścisnął jednak poduszkę i przypomniał sobie o wiatraczku oraz hipopotamie Franka.

Nabrał powietrza.

– Pufff… – Potem spojrzał na Misię. – Nadal nie lubię przegrywać – powiedział przez zęby. – Ale gratuluję.

Misia uśmiechnęła się szeroko.

– Dziękuję!

– Udało ci się! – zawołał Franek do kolegi.

Staś się zdziwił. Złość nadal siedziała mu w środku, ale już nim nie rządziła. Nie zmuszała go do krzyczenia ani tupania. Była mniejsza i spokojniejsza, jak burza odpływająca daleko za horyzont.

Pani Ola uśmiechnęła się ciepło.

– Wiesz, co właśnie zrobiłeś? Przegrałeś, a mimo to nie zepsułeś innym zabawy. Czyli wygrałeś ze złością! To bardzo trudna umiejętność.

Staś spojrzał na planszę, a potem zapytał:

– Zagramy jeszcze raz?

Franek już sięgał po kostkę, a Misia się roześmiała. Za oknem śnieg dalej prószył, a w sali znowu zrobiło się przyjemnie. Staś spojrzał na swoje dłonie i zauważył, że już nie są zaciśnięte w pięści. Poczuł dumę, bo potrafił oswoić naprawdę wielką złość.FELERNY GUZIK

Bajka o wstydzie i proszeniu o pomoc

W przedszkolu od rana panowało wielkie poruszenie. Na krzesłach leżały kolorowe stroje, z pudełek wystawały kapelusze i opaski z czułkami, a pani Kasia co minutę przypominała:

– Pamiętajcie, w przedstawieniu chodzi o to, żeby się dobrze bawić!

Dzieci przebierały się podekscytowane. Zuzia była biedronką, Oskar – listonoszem, a Zosia – puchatą chryzantemą. Igor miał się wcielić w ogrodnika. Bardzo cieszył się na występ, bo świetnie potrafił udawać, że podlewa kwiaty niewidzialną wodą. Miał przygotowane czerwoną koszulę w kratkę i brązowe spodnie z dużym guzikiem. Mama wyprała te rzeczy dzień wcześniej, więc ślicznie pachniały.

– Ale zapach! – westchnął z zachwytem Igor.

Pobiegł za parawan, żeby się przebrać. Wokół było słychać śmiechy i nawoływania dzieci:

– Gdzie jest moja czapka?

– Pomóż mi znaleźć rękaw!

Igor szybko założył koszulę i spodnie. Potem złapał za guzik. I wtedy jego uśmiech zniknął. Próbował wsunąć guzik do dziurki raz, drugi i trzeci, ale materiał uciekał mu z rąk. Dziurka jakby się zmniejszyła, a guzik urósł.

– No dalej… – mruknął pod nosem chłopiec.

Za parawanem dzieci rozmawiały coraz głośniej.

– Zaraz zaczynamy! – rozległ się głos pani Kasi.

Igor poczuł, że robi mu się gorąco w policzki. Serce zaczęło mu bić szybciej. Pomyślał: „Wszyscy już są gotowi i tylko ja nie umiem zapiąć głupiego guzika!”.

Wyjrzał ostrożnie zza parawanu. Zuzia poprawiała skrzydełka, Oskar przyklejał sobie wąsy, nawet Tomek był już ubrany, choć miał najbardziej skomplikowany strój.

Igor szybko schował się z powrotem. Nie chciał, żeby ktoś zobaczył jego rozpięte spodnie. Spróbował jeszcze raz. Palce trzęsły mu się coraz bardziej.

– Igorku, jesteś gotowy? – zapytała pani Kasia.

– T-tak! – odpowiedział szybko, choć nie była to prawda.

Wstyd zrobił się nagle ogromny. Chłopcu wydawało się, że jeśli poprosi o pomoc, wszyscy pomyślą, że jest małym dzidziusiem, który nie umie zapiąć guzika.

W końcu dzieci ustawiły się przy wejściu na scenę. Za ścianą było słychać głosy rodziców i przesuwanie krzeseł. Igor nic nie powiedział. Jedną ręką trzymał konewkę, a drugą spodnie.

Kurtyna się rozsunęła.

Igor próbował się uśmiechać, ale cały czas myślał tylko o jednym: „Byle nie spadły mi spodnie, byle nie spadły mi spodnie…”.

Kiedy dzieci śpiewały piosenkę o jesieni, Igor prawie się nie ruszał. Gdy wszyscy machali rękoma, on cały czas podtrzymywał spodnie w pasie.

W końcu nastąpiła scena z ogrodnikiem. Igor miał udawać, że zrywa jabłko. Podniósł więc rękę, a spodnie nieco się zsunęły. Chłopiec gwałtownie złapał je obiema rękami. Konewka wypadła mu z dłoni i stuknęła o podłogę.

Na sali zrobiło się cicho.

Igor poczuł, że policzki pieką go jeszcze bardziej. Najchętniej schowałby się teraz za papierowym krzaczkiem stojącym na scenie.

Zuzia spojrzała na niego z troską. Podeszła, podniosła konewkę i mu ją podała.

– Twoje kwiatki są spragnione, ogrodniku – powiedziała swoją kwestię, po czym uśmiechnęła się pokrzepiająco.

Przedstawienie trwało dalej.

Po występie Igor został z tyłu sali i patrzył w podłogę. Pani Kasia uklękła obok niego.

– Co to się stało z twoimi spodniami, Igorku?

Chłopiec długo milczał, a potem mruknął:

– Nie umiałem zapiąć guzika. To głupie.

Pani Kasia pokręciła głową.

– Każdy człowiek czasem czegoś nie umie. Ja też często proszę innych o pomoc.

Igor spojrzał na nią zaskoczony.

– Naprawdę?

– Oczywiście. Proszenie o pomoc nie jest powodem do wstydu. To normalne, codzienne sprawy. Ostatnio prosiłam pana woźnego, żeby sięgnął po coś leżącego wysoko na półce. Wczoraj pytałam panią Asię, jak działa nowe radio. A kiedyś poprosiłam córkę, żeby pomogła mi rozplątać naszyjnik. Nie dajmy się zawstydzić wstydowi!

Stanęli przy oknie. Pani Kasia pokazała chłopcu, jak przytrzymać materiał jedną ręką i wsunąć guzik.

Pierwsza próba się nie udała.

Druga też nie.

Ale za trzecim razem guzik wskoczył na miejsce.

– O! – Igor aż szeroko otworzył oczy.

Pani Kasia uśmiechnęła się ciepło.

– Udało się! Po praniu często guziki ciężej się zapina. Ale po kilku razach, gdy je zapniesz i rozepniesz, jest już łatwiej.

Chłopiec dotknął guzika jeszcze raz, jakby chciał sprawdzić, czy naprawdę tam jest. Na jego twarzy powoli pojawił się uśmiech.

Wtedy do sali zajrzała Zuzia.

– Igorku! Rodzice już jedzą ciasto. Idziesz do nas?

Chłopiec wstał i zrobił kilka ostrożnych kroków w jej stronę. Nic nie spadło. Guzik trzymał się mocno. Igor podskoczył radośnie i pobiegł do koleżanki.

_Dalsza część w wersji pełnej_
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij