-
nowość
-
promocja
Drzewa szumiące nadzieją - ebook
Drzewa szumiące nadzieją - ebook
Epicka opowieść o buncie, odwadze i nadziei w czasach historycznego przełomu
W najmłodszej dzielnicy Krakowa coraz częściej dochodzi do ostrych starć z Milicją Obywatelską, którą wspierają oddziały ZOMO. Ważne przemiany dziejowe okupione są ludzką krwią. W świecie, w którym o wolność trzeba walczyć każdego dnia, zwykli ludzie stają przed wyborami na zawsze odmieniającymi ich życie.
Bronek zabiera Bogusię do nowo otwartej restauracji „Stylowa” – miejsca, gdzie spotykają się nowohuckie elity. Ten wyjątkowy wieczór ma być początkiem ich wspólnej przyszłości. Tymczasem Julia, okradziona z dokumentów, trafia na Wawrzyńca Pawłowskiego. Choć podejrzewa go o związki ze Służbą Bezpieczeństwa, przyjmuje jego pomoc w trudnej sytuacji. Czy zdoła zaufać mężczyźnie, który skrywa własne tajemnice?
Władza ludowa usuwa krzyż z miejsca przeznaczonego na budowę kościoła. Wywołuje to gwałtowny sprzeciw mieszkańców. Rodzina Bronka również bierze udział w zamieszkach. Krzyż jest nie tylko symbolem wiary, ale też wolności. Czy kolejny raz uda im się wyjść z kłopotów obronną ręką?
Pełna emocji i wzruszeń opowieść o ludziach, którzy mimo lęku nie przestali wierzyć w miłość, rodzinę i lepsze jutro.
Trzeci tom sagi Spacer Aleją Róż
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Obyczajowe |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-277-4849-2 |
| Rozmiar pliku: | 3,6 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
W tajemniczych okolicznościach znika przewodniczący spółdzielni rolniczej w Pawlicach. Edward podejrzewa, że szwagierka brała w tym udział. W miejsce Bartka zostaje zatrudniony Ksawery Olszański.
Julka wyprowadza się od Bronka i znajduje zatrudnienie w biurze, niestety, nie może dojść do porozumienia z przełożonym. Janek pomaga jej w zagospodarowaniu nowego mieszkania.
Na zaproszenie brata Andrzej przyjeżdża do Nowej Huty. Podejmuje pracę w cegielni. Trenuje piłkę nożną.
Nowy zarządca kołchozu proponuje Dorocie etat bibliotekarki. Krystyna nie może sobie poradzić ze stratą Bartka. Szuka zapomnienia w alkoholu oraz w ramionach innych mężczyzn.
Małżeństwo Haliny i Bronka przechodzi poważny kryzys. Szymczak spotyka Bogusię. Zaprasza ją do restauracji. Rozmawiają o przeszłości. Mężczyzna wyznaje ukochanej miłość. Trudno im się ze sobą rozstać.
Andrzej ulega wypadkowi. Niefortunne zdarzenie kładzie kres marzeniom o karierze piłkarskiej. Chłopak już do końca życia będzie kulał.
Podczas sprzątania Halina znajduje paragon z namalowanym na odwrocie sercem. Między małżonkami dochodzi do karczemnej awantury, padają słowa o rozstaniu. Pod naciskiem męża kobieta zmienia pracę, co powoduje znaczne ocieplenie ich relacji. Jednak kolejna kłótnia kończy się zniknięciem Haliny. Bronek zamierza wnieść pozew o rozwód – czeka z tym na powrót żony. Po kilku dniach milicjanci informują go o znalezieniu jej ciała.
Andrzej podejmuje naukę w technikum. Zatrudnia się w kinie jako bileter.
Bogumiła rozpoczyna pracę w Szpitalu Specjalistycznym im. Żeromskiego.
Milicja Obywatelska podejrzewa Szymczaka o zamordowanie żony. Po pogrzebie bratowej Krysia sprowadza się do Nowej Huty, gdzie poznaje Nikosa Stefanidesa – greckiego robotnika. Spotykają się przez kilka miesięcy. Dziewczyna marzy o ślubie.
Leszek porzuca służbę w wojsku i przyjeżdża do miasta. Podejmuje pracę w kombinacie.
Podczas przechadzki Krysia spotyka Greka z inną dziewczyną. Mężczyzna przyznaje, że zamierza żenić się ze swoją rodaczką. Kulka pociesza załamaną kobietę, ich spotkanie kończy się intymnym zbliżeniem. Janek ma wyrzuty sumienia, że wykorzystał siostrę przyjaciela. Prosi ją o rękę, chociaż wciąż myśli o Julii. Młodzi odnajdują szczęście w małżeństwie. Brakuje im tylko dziecka.
Andrzej poznaje aktorkę Sabinę. Między nimi rodzi się uczucie.
Leszek zaskakuje rodzinę informacją o tym, że został ojcem bliźniąt. Matką dzieci jest Kazimiera, którą poznał po przeprowadzce do miasta.
Olszański zarządza wyburzenie oficyny. Podczas prac robotnicy natrafiają na szkielet. Dorota wysyła list do najstarszego brata, informując go o znalezisku.
Bronek ponownie spotyka Bogusię. Udają się do kawiarni. Mimo że kobieta jest zaręczona, postanawiają dać sobie szansę. Tymczasem w Pawlicach toczy się śledztwo. Szymczak zostaje aresztowany w dniu, gdy był umówiony z Bogusią. Milicjanci stawiają mu zarzut zabójstwa Marczyka. Edward w brutalny sposób usiłuje zmusić go, by przyznał się do winy. Cała wieś daje alibi oskarżonemu, milicjanci są bezsilni. Dotkliwie poturbowany mężczyzna opuszcza areszt.
Bogusia ma wątpliwości, czy chce wiązać się z człowiekiem, którego dwukrotnie podejrzewano o morderstwo. Zrywa kontakt z ukochanym.
Tajemniczy mężczyzna wciąż obserwuje Julię.
Krystyna i Janek bezskutecznie starają się o potomstwo.
Podczas pracy na budowie Bronek spada z rusztowania i trafia do szpitala, gdzie dochodzi do siebie pod troskliwą opieką Bogumiły. Gdy na oddział przybywa z wizytą jego rodzina, przedstawia im ukochaną.
Julia zostaje napadnięta. Traci torebkę, a wraz z nią fałszywe dokumenty. Z pomocą przychodzi mężczyzna, który od jakiegoś czasu ją obserwował. Człowiek ten przedstawia się Julii jako Wawrzyniec Pawłowski.PROLOG
Rok 1960
Agresywne stukanie do drzwi zakłóciło ciszę nocną.
_Dobry Boże, spraw, aby to był Andrzej –_ jęknęła w duchu przerażona Sabina.
Mijał trzeci dzień od wybuchu zamieszek w Nowej Hucie. I chociaż starcia robotników z oddziałami ZOMO ucichły jakiś czas temu, do tej pory nieznany był los wielu osób. Przepadli także bracia Szymczakowie oraz Janek. W mieszkaniach zostały przerażone kobiety z dziećmi. Szepcząc pacierze, wyczekiwały wieści o najbliższych.
Energicznie wstała z łóżka. Przed momentem ułożyła się na spoczynek. Jej organizm, wymęczony opieką nad noworodkiem oraz stresem związanym z zaginięciem męża, domagał się choćby chwili wytchnienia. O śnie i tak nie było mowy przy tylu niespokojnych myślach krążących w głowie.
Sięgnęła po szlafrok i narzuciła go na koszulę nocną. Rozsądek podpowiadał, że za łomot do drzwi, który wciąż nie ustawał, odpowiada ktoś obcy. Wszak Andrzej nie tłukłby się bez opamiętania, wiedząc, że w domu śpią dzieci.
Jakby w odpowiedzi na tę myśl usłyszała kwilenie niemowlęcia.
– Cii… śpij, kruszynko, śpij – szepnęła. – Zaraz do ciebie przyjdę.
Wiedziała, że nie może zostać z dzieckiem, bo inaczej człowiek stojący za drzwiami nie przestanie w nie walić. A to może jedynie pogorszyć sytuację. Jeszcze tylko brakowało, aby do kompletu obudził się synek i też zaczął marudzić.
– Kto tam? – zapytała w przedpokoju.
Niemowlę zaczęło głośno płakać. Skonsternowana matka wahała się, czy wrócić do dziecka, czy raczej otworzyć dobijającej się osobie, aby zapobiec dalszemu hałasowi. W końcu zdecydowała się na to drugie. Odryglowała zamek i uchyliła drzwi na szerokość łańcucha uniemożliwiającego otwarcie ich szerzej. Zobaczyła dwóch mundurowych i człowieka w cywilnym ubraniu. Ledwo zdążyła odskoczyć, gdy stojący na zewnątrz milicjanci naparli z całych sił. Niezbyt mocno zamontowane zabezpieczenie puściło. Paździerzowe płyty z hukiem uderzyły o ścianę. Kobieta pisnęła przestraszona.
– Matko Boska! Co się dzieje? – wykrzyknęła.
Jeden z mężczyzn – czerwony na twarzy blondyn o nieprzyjemnym wyglądzie – złapał ją za rękę i bez słowa wyjaśnienia pociągnął do pokoju. Drugi zatrzasnął drzwi, nie przejmując się hałasem. Trzeci podszedł do łóżeczka i wyjął płaczące maleństwo.
– Co pan robi! Niech pan zostawi moje dziecko! – zaprotestowała, lecz on miał to za nic. Chciała zabrać mu córkę, aby ją utulić, lecz powstrzymał ją silny uścisk dłoni zaciśniętej na jej przedramieniu.
– Obywatelka Szymczak Sabina?
– Tak. Kim jesteście?
– Służba Bezpieczeństwa – oznajmił człowiek w prochowcu. – A teraz zamknij się, głupia babo, i posłuchaj, co mamy ci do powiedzenia.
Zaczęła się szamotać. Przepełniała ją obawa o córkę. Mężczyzna, który ją trzymał, zatkał jej usta dłonią.
Tymczasem milicjant, który wziął dziewczynkę na ręce, podszedł do okna. Jedną ręką trzymał maleństwo, drugą próbował otworzyć kwaterę. Ponieważ nie mógł sobie poradzić, przyszedł mu z pomocą kolega.
Sabina z przerażeniem spoglądała na milczących funkcjonariuszy. Chciała zawołać na pomoc kogoś z sąsiadów, lecz jej głos skutecznie dławiła dłoń w skórzanej rękawiczce. Czuła w ustach nieprzyjemny posmak. Szamotała się jak oszalała, próbując drapać, kopać albo chociaż gryźć, lecz jej wysiłki spełzały na niczym.
– Przestań się miotać – powiedział milicjant, który otwierał kwaterę. Podszedł i boleśnie uszczypnął ją w pierś.
Ten, który trzymał na rękach dziecko, wyjrzał przez okno. Wychylił się nawet, prawdopodobnie aby ocenić wysokość. Nic sobie nie robił z tego, że noworodek może mu wypaść.
– Mamy, obywatelko, sprawę do omówienia. Jeśli nie chcecie, aby małego zasrańca spotkało coś złego, radzę wysłuchać, a potem zastosować się do rozkazów. Czy to jasne?