Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

Ducatus Masoviae - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
1 czerwca 2026
20,19 zł
2019 pkt
punktów Virtualo

Ducatus Masoviae - ebook

Śmierć Mieszka II Lamberta doprowadza do chaosu, Kazimierz zwany później Odnowicielem ucieka z kraju. Wśród tych, którzy się ostali jest zarządca Mazowsza Miecław.


Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Proza
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8455-557-6
Rozmiar pliku: 1,1 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Rozdział 1

Książę

Śmierć Mieszka, króla polskiego zastała Miecława jako miejscowego zarządcę obszaru zwanego Mazowszem.

— Panie. — odezwał się jeden z królewskich urzędników. — Dochodzą nas wieści o gwałtach na kościele i nieładzie.

Miecław nie odpowiedział natychmiast.

Wpatrywał się w krucyfiks zawieszony nad tronem, na którym zwykle zasiadał król.

— Chrystus nie uchronił naszego królestwa przed rozpadem.

— Jak mi wiadomo władzę przejął syn króla Bolesław.

— A czy on ma siłę by przywrócić porządek? — spytał cześnik Mieszka.

Drużynnik nie odpowiedział.

Trzask palącego się drewna i deszcz były jedynymi rzeczami przerywającymi ciszę.

— Mamy odpowiedź. — Miecław spojrzał za okno.

Po długim milczeniu dodał.

— Nie ma pewności, czy ktokolwiek jest w stanie uratować nasz kraj, dlatego od teraz to ja będę rządził.

Drużynnik spojrzał na niego zaskoczony.

— A więc to zdrada.

— Nie. — zaprzeczył Miecław. — Mamy do wyboru słabego króla, który może trzyma z buntownikami, albo spróbować zbudować własne królestwo.

Strażnicy wymienili spojrzenia.

— Zdradzimy króla?

— Jeśli to prawda, że król jest z buntownikami to nie my go zdradzamy, to on zdradził nas.

Po chwili wojowie nie mając innych argumentów złożyli przysięgę wierności Miecławowi.

…

Miecław otrzymywał coraz to nowe wieści.

Bunt chłopów ogarnął całą Polskę z wyjątkiem jego władztwa.

— Niektórzy zwą cię poronionym. — powiedział jeden z jego doradców.

Książe Mazowsza spojrzał na niego.

— Mówią tak, bo nie jestem z rodu Polan. — odparł po chwili milczenia. — Ale prędzej czy później ludzie przybywający na te ziemie będą widzieć we mnie swojego księcia.

— Jest jeszcze jedna sprawa. — doradca spojrzał księciu w oczy, — Dochodzą nas słuchy od obcych…

— Co też mówią? — spytał zaciekawiony.

— Że wróciłeś do bałwochwalstwa.

Na sam dźwięk tego słowa Miecław się skrzywił.

— A więc to tak. — syknął.

Wstał i spojrzał na mieszkańców Płocka krzątających się niespokojnie.

— Dla nich mój ród zhańbił się nie tylko tym, że probuję jako jedyny zachować porządek na tych ziemiach, lecz również ze względu na majaki o nawrocie do wiary przodków. — rzekł z gniewem w głosie. — Wysłać list do Rzymu. — rozkazał. — Niechaj ojciec święty wie, że tu panuje wiara Chrystusa.

— Niezwłocznie panie. — powiedział kancelista.

…

Emisariusz Miecława przybył do Państwa Kościelnego najszybciej jak potrafił.

— Kim jesteś? — spytał jeden ze strażników przed pałacem laterańskim.

— Niosę wiadomość dla Biskupa Rzymu. — odpowiedział Mazowszanin pokazując list żelazny.

Tamten spojrzał na drugiego.

— Możesz wejść Słowianinie. — powiedział po czym odsunął halabardę od wejścia.

Posłaniec wszedł do budynku.

Papież siedział na tronie piotrowym bacznie go obserwując.

— Skąd jesteś? — przemówił.

— Jestem wysłannikiem mojego pana Miecława. — posłaniec próbował znaleźć odpowiednie słowa. — Naczelnika Mazowszan.

— Mazowszan? — papież uniósł brew. — Przecież waszym władcą jest syn króla Mieszka.

— Król Bolesław II stanął na czele pogańskiego gwałtu przeciw kościołowi. — odpowiedział posłaniec.

— Czego zatem żąda ode mnie twój pan? — spytał papież.

— Uznania go za władcę chrześcijańskiego. — powiedział Mazur.

Posłaniec stał jeszcze przez chwilę, jakby czekał na dalsze pytania, lecz papież milczał.

W sali zaległa cisza.

Kilku duchownych wymieniło spojrzenia. Jeden z nich nachylił się do drugiego i coś szepnął, lecz natychmiast umilkł, gdy tylko papież uniósł rękę.

— Mazowsze… — powtórzył powoli papież, jakby smakował to słowo. — Nie słyszałem, by taki lud miał prawo mówić własnym głosem przed Stolicą Apostolską.

Posłaniec zacisnął dłonie.

— Nie jesteśmy ludem bez imienia — odparł. — Jesteśmy ziemią, która zachowała porządek, gdy inni go utracili.

Papież spojrzał na niego uważniej.

— Porządek… — powtórzył. — A kto ustanowił ten porządek?

Posłaniec zawahał się tylko na moment.

— Mój pan, Miecław.

Na sali rozległ się cichy szmer.

Papież wstał powoli z tronu piotrowego i przeszedł kilka kroków. Jego spojrzenie zatrzymało się na posłańcu, jakby ważył nie jego słowa, lecz ich konsekwencje.

— Synowie Kościoła nie uznają władzy, która powstaje bez błogosławieństwa — powiedział w końcu. — A jednak… świat daleki od Rzymu często rodzi własne prawa.

Zatrzymał się.

— Powiedz swojemu panu, że Rzym nie daje korony za samo istnienie. Rzym daje ją tym, którzy potrafią ją utrzymać.

Posłaniec skłonił głowę.

— A jeśli ją utrzymam?

Papież spojrzał na niego długo, jakby to pytanie było ważniejsze niż wszystkie poprzednie.

— Wtedy przestaniesz być tylko Mazowszaninem — odpowiedział spokojnie. — I staniesz się kimś, kogo Rzym musi nazwać.

…

— Co powiedział? — spytał Miecław, gdy zostali sami.

— Najpierw musisz się panie sprawdzić. — powiedział.

— Dobrze się spisałeś Derwanie. — powiedział Miecław klepiąc go po plecach.

Derwan skłonił się i wyszedł.

Miecław odwrócił się do okna komnaty.

Płock tętnił życiem.

Kupcy z Małopolski, Rusi i Wielkopolski sprzedawali swoje towary.

Wojowie patrolowali umocnienia wokół grodu.

— Panie. — zwrócił się do krucyfiksu. — Daj mi siłę bym wytrwał w twojej wierze.Rozdział 2

Kwestia władzy

Miecław patrzył na list opatrzony pieczęcią.

Na pieczęci wyobrażony był władca.

,,Casimir dux Polonorum” głosił napis.

— Żądasz ode mnie oddania władzy. — powiedział do pustej komnaty. — Gdzie byłeś, gdy wybuchł bunt? — dodał pytając samego siebie.

Do komnaty wszedł majordomus.

— Panie dochodzą nas słuchy, iż Kazimierz brat zamordowanego króla wraca wodząc Niemców z sobą. — rzekł.

Książe Mazowsza bez słowa podał mu list.

Majordomus nie otworzył listu od razu.

Przez chwilę ważył go w dłoniach, jakby sama pieczęć była cięższa niż pergamin, który zamykała.

— Casimir dux Polonorum… — powtórzył cicho, bardziej do siebie niż do księcia.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij