-
nowość
Dwie strony negocjacji - ebook
Dwie strony negocjacji - ebook
DWIE STRONY NEGOCJACJI Czego kobiety i mężczyźni mogą się od siebie nauczyć. Czy kobiety i mężczyźni negocjują w ten sam sposób? „Dwie strony negocjacji” pokazuje, jak różnice w komunikacji, emocjach i podejmowaniu decyzji wpływają na relacje prywatne oraz zawodowe. Autorka przedstawia praktyczne przykłady, dzięki którym nauczysz się lepiej rozumieć drugą stronę i budować porozumienie oparte na wzajemnym szacunku. To praktyczny poradnik dla par, przedsiębiorców, liderów oraz wszystkich, którzy chcą prowadzić skuteczniejsze rozmowy.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Poradniki |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| Rozmiar pliku: | 117 KB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Negocjacje są nieodłącznym elementem ludzkiego życia. Od rozmowy o wynagrodzeniu przez podział obowiązków domowych, aż po zawieranie kontraktów biznesowych – każdego dnia negocjujemy, często nie zdając sobie z tego sprawy. A jednak niewielu z nas czuje się w negocjacjach naprawdę pewnie. Jednym z najczęściej przytaczanych powodów jest przekonanie, że „nie jesteśmy do tego stworzeni" – że nasz styl, temperament czy płeć sprawiają, iż negocjacje nie są naszą mocną stroną.
Stereotypy dotyczące tego, jak negocjują kobiety i mężczyźni, są głęboko zakorzenione w kulturze. Słyszymy, że kobiety są zbyt ugodowe, a mężczyźni zbyt agresywni. Że kobiety budują relacje, ale nie potrafią walczyć o swoją cenę, a mężczyźni wygrywają batalla, ale tracą długoterminowe relacje. Tymczasem badania naukowe oraz doświadczenia praktykujących negocjatorów pokazują coś zupełnie innego – że skuteczność w negocjacjach nie jest kwestią płci, ale umiejętności, które każdy może rozwijać.
Ta książka powstała z przekonania, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni mają wiele do zaoferowania sobie nawzajem w obszarze negocjacji. Zamiast skupiać się na tym, kto negocjuje lepiej, koncentrujemy się na tym, czego możemy się od siebie nauczyć. Książka pokazuje mocne strony i typowe pułapki obu stylów negocjacyjnych, wyjaśnia ich psychologiczne i kulturowe źródła, a przede wszystkim oferuje konkretne narzędzia do budowania własnego, elastycznego repertuaru negocjacyjnego. Niezależnie od płci każdy z nas może nauczyć się być pewnym siebie tam, gdzie dotąd bywał uległy, i empatycznym tam, gdzie dominowała sztywna konfrontacja.
Książka podzielona jest na osiem rozdziałów, które krok po kroku prowadzą czytelnika od zrozumienia mitów i naukowych podstaw różnic w negocjacjach, przez analizę typowych strategii kobiet i mężczyzn, aż po praktyczne zastosowanie tej wiedzy w biznesie, związkach rodzinnych oraz kluczowych obszarach zawodowych – negocjacjach płacowych, awansowych i sprzedażowych. Każdy rozdział łączy solidną podstawę teoretyczną z konkretnymi przykładami, case studies i praktycznymi wskazówkami, które można zastosować już następnego dnia.MITY O NEGOCJACJACH KOBIET I MĘŻCZYZN
Negocjacje to obszar, w którym stereotypy dotyczące płci są szczególnie silne i głęboko zakorzenione. Kiedy myślimy o negocjatorze, w naszej wyobraźni często pojawia się konkretny obraz, który rzadko jest neutralny płciowo. Te wyobrażenia wpływają nie tylko na to, jak postrzegamy innych przy stole negocjacyjnym, ale także na to, jak sami się przygotowujemy do rozmów i jakie strategie wybieramy. W tym rozdziale przyjrzymy się najpopularniejszym mitom dotyczącym stylu negocjacyjnego kobiet i mężczyzn, zbadamy ich pochodzenie i zrozumiemy, jak wpływają na rzeczywiste zachowania negocjatorów.
Najczęstsze stereotypy i ich źródła
Stereotypy dotyczące negocjacji kobiet i mężczyzn są liczne i często wzajemnie się uzupełniają, tworząc spójny, choć niekoniecznie prawdziwy obraz rzeczywistości. Przyjrzyjmy się najważniejszym z nich.
Pierwszym i chyba najbardziej rozpowszechnionym mitem jest przekonanie, że kobiety są zbyt ugodowe w negocjacjach. Według tego stereotypu, kobieta negocjatorka z natury rzeczy będzie unikać konfrontacji, zgadzać się na mniej korzystne warunki i rezygnować ze swoich celów w imię zachowania dobrej atmosfery. Z drugiej strony funkcjonuje lustrzane przekonanie, że mężczyźni zawsze walczą o swoją cenę i nigdy nie ustępują bez walki. To proste dychotomiczne myślenie zakłada, że asertywność i stanowczość są domeną mężczyzn, podczas gdy ugodowość i empatia należą do kobiet.
Kolejny popularny mit głosi, że negocjacje to męska domena. Zgodnie z tym przekonaniem, skuteczna negocjacja wymaga cech tradycyjnie kojarzonych z męskością: agresywności, chłodnej kalkulacji, gotowości do ryzyka i umiejętności bezemocjonalnego prowadzenia rozmowy. W tej narracji kobieta, która wkracza w świat negocjacji, wchodzi na obce terytorium i musi albo przyjąć „męskie" reguły gry, albo przegrać.
Inny silny stereotyp dotyczy różnic w podejściu do relacji. Kobiety są postrzegane jako bardziej zainteresowane budowaniem długotrwałych relacji, nawet kosztem bezpośrednich korzyści finansowych. Mężczyźni natomiast są przedstawiani jako skupieni na twardych liczbach i konkretnych wymiernych korzyściach, traktujący relacje instrumentalnie – jako narzędzie służące osiągnięciu celu, a nie wartość samą w sobie.
Bardzo rozpowszechniony jest również mit o różnicy w pewności siebie. Zgodnie z nim, mężczyźni naturalnie czują się pewniej przy stole negocjacyjnym, nie mają oporów przed wyrażaniem swoich oczekiwań i nie zastanawiają się, czy na coś zasługują. Kobiety z kolei mają ciągle wątpić w swoją wartość, zaniżać swoje oczekiwania i odczuwać dyskomfort, gdy przychodzi do bezpośredniego żądania tego, czego potrzebują.
Kolejnym mitom jest przekonanie o różnicach w strategiach komunikacyjnych. Stereotypowo uznaje się, że kobiety komunikują się bardziej pośrednio, używają więcej słów łagodzących, pytają zamiast stwierdzać i unikają bezpośredniej konfrontacji. Mężczyźni natomiast mają być bezpośredni, konkretni, używać krótkich komunikatów i nie owijać w bawełnę. W kontekście negocjacji oznacza to, że kobieta powie „zastanawiam się, czy moglibyśmy rozważyć…", podczas gdy mężczyzna stwierdzi „chcę, żeby było tak…".
Istnieje również mit o różnicach w reakcji na niepowodzenie. Według niego, kobiety biorą odrzucenie do siebie osobiście, traktują porażkę w negocjacjach jako osobistą klęskę i mają trudności z powrotem do stołu po nieudanej próbie. Mężczyźni mają być bardziej odporni psychicznie, traktować odrzucenie jako część gry i bez wahania próbować ponownie.
Wreszcie, popularny jest stereotyp dotyczący przygotowania do negocjacji. Kobiety są postrzegane jako nadmiernie przygotowujące się, wchodzące w każdy szczegół, potrzebujące absolutnej pewności przed podjęciem działania. Mężczyźni natomiast mają działać bardziej intuicyjnie, polegać na improwizacji i czuć się komfortowo z pewnym poziomem niepewności.
Skąd biorą się te stereotypy? Ich źródła są wielorakie i sięgają głęboko w historię społeczną i kulturową. Po pierwsze, przez większość historii ludzkości role społeczne kobiet i mężczyzn były wyraźnie rozdzielone. Mężczyźni uczestniczyli w sferze publicznej – handlu, polityce, wojskowości – gdzie negocjacje były częścią codzienności. Kobiety natomiast funkcjonowały głównie w sferze prywatnej, gdzie priorytety i sposoby rozwiązywania konfliktów były inne. Te historyczne podziały pozostawiły trwały ślad w zbiorowej wyobraźni.
Po drugie, stereotypy są podtrzymywane przez proces socjalizacji. Od najmłodszych lat dziewczynki i chłopców wychowuje się inaczej, promując różne wzorce zachowań. Chłopców częściej zachęca się do asertywności, rywalizacji i stanowczego dochodzenia swoich praw. Dziewczynkom wpaja się wartości takie jak empatia, dbałość o innych i unikanie konfliktu. Te różnice w wychowaniu prowadzą do wykształcenia odmiennych strategii radzenia sobie w sytuacjach potencjalnego konfliktu, w tym w negocjacjach.
Po trzecie, istnieje zjawisko selektywnej percepcji i pamięci. Kiedy obserwujemy zachowanie negocjatora, które potwierdza nasz stereotyp, zwracamy na nie większą uwagę i lepiej je zapamiętujemy. Kiedy widzimy ugodową kobietę lub agresywnego mężczyznę, myślimy sobie: „no właśnie, typowe". Zachowania niezgodne ze stereotypem albo pomijamy, albo racjonalizujemy jako wyjątki potwierdzające regułę.
Wreszcie, pewną rolę odgrywają także rzeczywiste różnice statystyczne. Badania naukowe pokazują, że istnieją pewne różnice w średnich zachowaniach kobiet i mężczyzn w negocjacjach. Problem polega na tym, że różnice te są znacznie mniejsze niż sugerują popularne stereotypy, a co najważniejsze – są mniejsze niż różnice wewnątrzgrupowe. Innymi słowy, różnica między poszczególnymi kobietami jest większa niż różnica między przeciętną kobietą a przeciętnym mężczyzną. Stereotyp jednak ignoruje tę niuansową rzeczywistość na rzecz uproszczonego obrazu.
Wpływ kultury popularnej i mediów
Media i kultura popularna odgrywają kluczową rolę w utrwalaniu i przekazywaniu stereotypów dotyczących negocjacji. Sposób, w jaki negocjacje są przedstawiane w filmach, serialach, książkach i programach telewizyjnych, kształtuje nasze wyobrażenia o tym, jak powinien wyglądać „prawdziwy" negocjator.
W kinie i telewizji negocjator to najczęściej mężczyzna – pewny siebie, asertywny, czasem wręcz bezwzględny. Pomyślmy o klasycznych scenach negocjacji w filmach biznesowych czy politycznych thrillerach. Bohater siedzi na czele stołu konferencyjnego, posługuje się twardą retoryką, stawia ultimatum i nie przyjmuje odmowy. To właśnie ten obraz – zimny, kalkulujący, dominujący – stał się kulturowym wzorcem skutecznego negocjatora.
Kiedy w popkulturze pojawiają się kobiety negocjatorki, często reprezentują one jeden z dwóch skrajnych typów. Pierwszy to „żelazna dama" – kobieta, która przyjęła wszystkie „męskie" cechy: jest twarda, bezwzględna, czasem wręcz okrutna. Sukces zawdzięcza temu, że odrzuciła wszystko, co kobiece, i zagrała według męskich reguł. Drugi typ to „ciepła negocjatorka" – kobieta, która wygrywa dzięki empatii, budowaniu relacji i manipulacji emocjonalnej, często przedstawianej jako bardziej subtelna, ale również mniej „poważna" forma negocjacji.
Oba te archetypy są problematyczne. Pierwszy sugeruje, że kobieta może być skuteczna tylko wtedy, gdy przestanie być sobą i wcieli się w męski wzorzec. Drugi natomiast umniejsza znaczenie relacyjnego podejścia do negocjacji, przedstawiając je jako mniej profesjonalne lub w jakiś sposób mniej prawdziwe.
Programy biznesowe i reality show o tematyce biznesowej również przyczyniają się do utrwalania stereotypów. Kiedy w programach typu „Shark Tank" czy „Dragons’ Den" inwestorzy prowadzą twarde negocjacje, agresywny styl jest często prezentowany jako synonim inteligencji biznesowej i decyzyjności. Kobiety uczestniczące w takich programach często spotykają się z podwójnym standardem: jeśli negocjują twardo, są postrzegane jako „zbyt agresywne" czy „nieprzyjemne", jeśli negocjują łagodnie – jako „słabe" czy „niezdecydowane".
Media społecznościowe dodały nowy wymiar do tego zjawiska. Virale historie negocjacyjnych sukcesów i porażek często są opowiadane w sposób, który potwierdza istniejące stereotypy. Post o kobiecie, która „odważnie" wynegocjowała podwyżkę, jest prezentowany jako wyjątkowe osiągnięcie, podczas gdy podobna historia o mężczyźnie byłaby traktowana jako coś zupełnie normalnego. Ta narracja nieświadomie sugeruje, że skuteczne negocjowanie jest dla kobiet czymś nadzwyczajnym, wymagającym szczególnej odwagi.
Książki biznesowe również odegrały swoją rolę. Przez lata dominował model „twardych negocjacji", popularyzowany przez takie bestsellerowe pozycje jak „Getting to Yes" czy prace Rogera Fishera. Choć te książki nie były celowo uprzedzone płciowo, ich przykłady, język i podstawowe założenia często odzwierciedlały męską perspektywę i doświadczenia. Później pojawiły się książki specjalnie skierowane do kobiet, jak „Women Don’t Ask" czy „Lean In", które choć miały na celu wzmocnienie kobiet jako negocjatorek, niekiedy nieintencjonalnie utrwalały mit, że kobiety są „naturalnie" gorsze w negocjacjach i potrzebują specjalnego szkolenia, aby nadrobić tę biologiczną czy kulturową lukę.
Interesującym przykładem jest sposób, w jaki media relacjonują prawdziwe negocjacje biznesowe. Kiedy kobieta przedsiębiorca wynegocjuje korzystny deal, nagłówki często skupiają się na jej płci: „Kobieta CEO odnosi sukces w trudnych negocjacjach". Podobny sukces mężczyzny byłby relacjonowany bez odniesienia do płci, po prostu jako „CEO negocjuje korzystny kontrakt". To subtelne, ale znaczące różnice w języku podkreślają, że sukces kobiety w negocjacjach jest postrzegany jako coś wyjątkowego, podczas gdy sukces mężczyzny jest normą.
Reklamy i marketing również przyczyniają się do utrwalania stereotypów. Produkty i usługi skierowane do kobiet często używają języka sugerującego, że negocjacje są dla nich wyzwaniem wymagającym specjalnego wsparcia. Kursy negocjacji „dla kobiet", coaching „budowania pewności siebi w negocjacjach" czy programy „jak negocjować jak mężczyzna" wszystkie te oferty, choć dobrze intencjonowane, mogą nieświadomie sugerować, że standardowe umiejętności negocjacyjne są domeną męską, a kobiety potrzebują specjalnej pomocy, aby je opanować.
Warto również zauważyć, że różne kultury i środowiska medialne mogą promować nieco odmienne stereotypy. W krajach skandynawskich, gdzie promowane są wartości egalitarne i konsensus, obraz skutecznego negocjatora może być bardziej zbliżony do relacyjnego modelu. W krajach o kulturze bardziej hierarchicznej i konfrontacyjnej, twardy model negocjacji będzie silniej gloryfikowany. Niemniej jednak, ze względu na dominację anglojęzycznej popkultury, szczególnie amerykańskiej, model „twardego negocjatora" rozprzestrzenił się globalnie.
Psychologia stereotypów w negocjacjach
Stereotypy dotyczące negocjacji nie są tylko abstrakcyjnymi wyobrażeniami – mają konkretny, mierzalny wpływ na zachowania ludzi przy stole negocjacyjnym. Mechanizmy psychologiczne, przez które stereotypy wpływają na negocjacje, są złożone i wielowarstwowe.
Pierwszym mechanizmem jest efekt oczekiwań. Kiedy wchodzimy w interakcję z drugim człowiekiem, nasze oczekiwania dotyczące jego zachowania wpływają na to, jak interpretujemy jego działania. Jeśli oczekujemy, że kobieta będzie ugodowa, możemy zinterpretować jej próbę znalezienia rozwiązania obopólnie korzystnego jako oznakę słabości. Jeśli oczekujemy, że mężczyzna będzie agresywny, możemy jego asertywność odczytać jako arogancję. Te interpretacje z kolei wpływają na nasze własne reakcje, tworząc pętlę feedbacku, która często potwierdza początkowe oczekiwania.
Szczególnie interesującym zjawiskiem jest podwójny standard oceny. Ta sama zachowanie może być oceniane zupełnie inaczej w zależności od płci osoby negocjującej. Badania pokazują, że kiedy kobieta negocjuje asertywnie, szczególnie w sprawie własnego wynagrodzenia, jest często postrzegana jako mniej sympatyczna i mniej godna zatrudnienia niż mężczyzna wykazujący identyczne zachowanie. Ten efekt nazywany jest „backlashem społecznym" – karą za przekroczenie granic tego, co jest postrzegane jako odpowiednie zachowanie dla danej płci.
Z drugiej strony, mężczyzna wykazujący cechy tradycyjnie kojarzone z kobiecością w negocjacjach – na przykład silną empatię czy skłonność do kompromisu – również może spotkać się z negatywną oceną, choć z innych powodów. Może być postrzegany jako słaby, niezdecydowany lub niewłaściwie przygotowany do roli lidera czy przedsiębiorcy.
Kolejnym mechanizmem jest zagrożenie stereotypem. To zjawisko psychologiczne, w którym świadomość negatywnego stereotypu dotyczącego grupy, do której należymy, może paradoksalnie pogorszyć naszą wydajność. Kiedy kobieta przygotowuje się do negocjacji i jest świadoma stereotypu, że kobiety są słabe w negocjacjach, ten sam fakt może wywołać stres i niepewność, które rzeczywiście pogorszą jej wyniki. To nie jest kwestia faktycznych umiejętności, ale psychologicznego obciążenia niesionego przez świadomość stereotypu.
Mężczyźni również mogą doświadczać zagrożenia stereotypem, choć w innych kontekstach. Na przykład, w negocjacjach wymagających wysokiej inteligencji emocjonalnej czy w sytuacjach, gdzie kluczowe jest budowanie długoterminowych relacji, mężczyzna może odczuwać presję związaną ze stereotypem, że mężczyźni są mniej empatyczni czy gorsi w obszarze komunikacji emocjonalnej.
Warto również wspomnieć o zjawisku zwanym przesunięciem uwagi. Kiedy negocjator jest świadomy stereotypów, część jego zasobów poznawczych jest zajęta monitorowaniem własnego zachowania i zastanawianiem się, czy nie potwierdza negatywnego stereotypu. Ta uwaga, która powinna być poświęcona strategii negocjacyjnej, analizie sytuacji i kreowaniu rozwiązań, jest przekierowana na zarządzanie wrażeniem. To oczywiście obniża efektywność negocjatora.
Stereotypy wpływają również na przygotowanie do negocjacji. Jeśli kobieta wierzy, że negocjacje są męską domeną, może poświęcić mniej czasu na przygotowanie lub podejść do procesu z mniejszym poczuciem własnej skuteczności. Z kolei mężczyzna, który wierzy, że naturalnie powinien być dobry w negocjacjach, może być nadmiernie pewny siebie i zlekceważyć przygotowanie, co paradoksalnie również prowadzi do gorszych wyników.
Ważnym mechanizmem jest również efekt potwierdzenia. Kiedy obserwujemy negocjacje, jesteśmy bardziej skłonni zauważyć i zapamiętać zachowania potwierdzające nasze przekonania. Jeśli wierzymy, że kobiety są ugodowe, będziemy zwracać uwagę na każdy moment, kiedy kobieta ustępuje, ignorując jednocześnie momenty, kiedy jest stanowcza. Jeśli wierzymy, że mężczyźni są agresywni, będziemy interpretować ich asertywność jako agresję, podczas gdy podobne zachowanie kobiety moglibyśmy odczytać po prostu jako pewność siebie.
Zjawisko atrybucji wewnętrznej i zewnętrznej również odgrywa rolę. Kiedy kobieta odnosi sukces w negocjacjach, często jest on przypisywany czynnikom zewnętrznym – szczęściu, łatwej drugiej stronie, pomocy innych. Kiedy ponosi porażkę, jest ona przypisywana czynnikom wewnętrznym – brakowi umiejętności, słabości charakteru. U mężczyzn często obserwujemy odwrotny wzorzec: sukces to efekt umiejętności i inteligencji, porażka to wina okoliczności. To wpływa nie tylko na to, jak inni nas oceniają, ale także na to, jak sami siebie oceniamy i czy uczymy się z doświadczeń negocjacyjnych.
Kolejnym mechanizmem jest zjawisko prima. Jeśli przed negocjacjami jesteśmy wystawieni na komunikaty związane ze stereotypami płciowymi, może to nieświadomie wpłynąć na nasze zachowanie. Badania pokazują, że kobiety, które przed negocjacjami wypełniały ankiety podkreślające ich płeć, negocjowały mniej asertywnie niż te, które wypełniały neutralne ankiety. Podobnie, mężczyźni przypominani o stereotypie „silnego negocjatora" mogli być bardziej sztywni i mniej skłonni do kompromisu.
Samospełniające się proroctwo
Jednym z najbardziej fascynujących i jednocześnie niepokojących aspektów stereotypów w negocjacjach jest zjawisko samospełniającego się proroctwa. To mechanizm, w którym wiara w stereotyp – niezależnie od tego, czy jest on prawdziwy – powoduje zachowania, które ostatecznie czynią ten stereotyp rzeczywistym.
Wyobraźmy sobie kobietę, która wielokrotnie słyszała, że kobiety są słabe w negocjacjach. Wchodzi na spotkanie z potencjalnym pracodawcą, aby negocjować wynagrodzenie. Przekonanie o swojej rzekomej słabości powoduje, że czuje się niepewnie. Ta niepewność objawia się w jej języku ciała – unika kontaktu wzrokowego, mówi ciszej, używa niepewnych sformułowań typu „myślę, że może…" zamiast „oczekuję". Pracodawca, obserwując te sygnały, interpretuje je jako brak pewności co do własnej wartości i oferuje niższe wynagrodzenie. Kobieta przyjmuje ofertę, potwierdzając zarówno w swoich oczach, jak i w oczach pracodawcy, że rzeczywiście nie jest dobra w negocjacjach.
Ale czy faktycznie była słaba w negocjacjach? Czy może po prostu zachowała się zgodnie z internalizowanym stereotypem, tworząc sytuację, w której stereotyp stał się rzeczywistością?
Samospełniające się proroctwo działa w obie strony. Mężczyzna, który wierzy, że naturalnie powinien być dobry w negocjacjach, wchodzi do tej samej sali z pewną siebie postawą. Utrzymuje mocny kontakt wzrokowy, mówi stanowczym tonem, jasno artykułuje swoje oczekiwania. Pracodawca interpretuje te sygnały jako znak kompetencji i wartości, oferuje wyższe wynagrodzenie. Mężczyzna przyjmuje to jako potwierdzenie swojej naturalnej przewagi negocjacyjnej, nie zdając sobie sprawy, że duża część jego sukcesu wynikała z pewności siebie opartej na stereotypie, a nie z faktycznie lepszych umiejętności negocjacyjnych.
Ten mechanizm działa także na poziomie interpersonalnym, nie tylko intrapersonalnym. Kiedy druga strona negocjacji ma określone oczekiwania wobec nas oparte na stereotypach, jej zachowanie może skłonić nas do działania zgodnego z tymi oczekiwaniami. Jeśli pracodawca zakłada, że kobieta nie będzie negocjować zbyt agresywnie, może przedstawić niższą ofertę początkową. Kobieta, widząc tę ofertę, może rzeczywiście wynegocjować mniej, nie dlatego, że jest słabsza w negocjacjach, ale dlatego, że punkt wyjściowy był niższy.
Szczególnie podstępnym aspektem samospełniających się proroctw jest to, że są one często niewidoczne dla osób w nich uwikłanych. Nie widzimy alternatywnej rzeczywistości, w której zachowalibyśmy się inaczej. Nie wiemy, co by się stało, gdybyśmy nie wierzyli w stereotyp. Widzimy tylko rezultat – niższą pensję, gorsze warunki kontraktu, ustąpienie z pozycji – i interpretujemy go jako potwierdzenie stereotypu, nie jako jego konsekwencję.
Rozważmy konkretny przykład z życia zawodowego. Anna i Marek są menedżerami w tej samej firmie, mają podobne doświadczenie i osiągnięcia. Oboje przygotowują się do corocznych negocjacji podwyżkowych. Anna słyszała, że kobiety zarabiają mniej, bo nie potrafią dobrze negocjować. To przekonanie wywołuje u niej stres. Spędza dużo czasu analizując, czy naprawdę zasługuje na podwyżkę, szuka obiektywnych dowodów swojej wartości, zastanawia się, czy prośba o znaczącą podwyżkę nie będzie zbyt „chciwa". Ostatecznie przygotowuje trzy scenariusze: optymistyczny, realistyczny i minimalny, mentalnie już godząc się z tym, że prawdopodobnie otrzyma coś pomiędzy realistycznym a minimalnym.
Marek również przygotowuje się do negocjacji, ale z innym nastawieniem. Słyszał, że mężczyźni są naturalnymi negocjatorami. To przekonanie daje mu pewność siebie. Nie zastanawia się czy zasługuje – wie, że zasługuje. Przygotowuje jeden scenariusz: ambitny, ale jego zdaniem realny. Nie zakłada z góry, że będzie musiał obniżyć swoje oczekiwania.
W trakcie negocjacji różnice się pogłębiają. Anna prezentuje swoje osiągnięcia, ale robi to ostrożnie, używając zwrotów łagodzących: „myślę, że przyczyniam się do sukcesu zespołu" zamiast „mój wkład w sukces zespołu jest kluczowy". Kiedy szef pyta o jej oczekiwania płacowe, podaje „realistyczną" kwotę, już z góry obniżoną w stosunku do tego, czego naprawdę chciałaby. Marek prezentuje swoje osiągnięcia pewnie i bezpośrednio. Podaje ambitną kwotę jako punkt wyjściowy, wiedząc, że prawdopodobnie będzie negocjować w dół, ale zaczynając od wysokiego punktu.
Rezultat? Marek otrzymuje podwyżkę wyższą niż Anna, mimo podobnych osiągnięć. Dla Anny to potwierdzenie, że kobiety rzeczywiście są słabsze w negocjacjach. Dla Marka to potwierdzenie jego naturalnych umiejętności. W rzeczywistości oboje byli ofiarami i beneficjentami samospełniającego się proroctwa.
Mechanizm ten działa również na poziomie całych organizacji. Firma, która wierzy, że mężczyźni są lepszymi negocjatorami, może podświadomie przydzielać im ważniejsze negocjacje z klientami czy partnerami. To daje im więcej okazji do ćwiczenia i rozwijania umiejętności negocjacyjnych. Kobiety, otrzymując mniej takich okazji, faktycznie mogą rozwijać te umiejętności wolniej – nie z powodu braku talentu, ale z powodu braku praktyki. Organizacja następnie interpretuje te różnice jako potwierdzenie początkowego przekonania, tworząc samonapędzający się cykl.
Co ciekawe, samospełniające się proroctwa mogą działać również pozytywnie. Jeśli kobieta jest świadoma stereotypu i świadomie postanawia mu się przeciwstawić, ta determinacja może stać się źródłem dodatkowej motywacji i energii. Podobnie, jeśli mężczyzna jest świadomy, że empatia i budowanie relacji mogą być jego siłą, może rozwinąć te umiejętności w sposób, który faktycznie uczyni go lepszym negocjatorem.
Kluczem jest świadomość. Kiedy zdajemy sobie sprawę z istnienia stereotypów i mechanizmu samospełniającego się proroctwa, możemy bardziej świadomie kontrolować swoje zachowanie. Możemy zapytać siebie: „Czy robię to, bo rzeczywiście wydaje mi się to najlepszą strategią, czy dlatego, że wierzę, że tak powinienem działać ze względu na swoją płeć?"
Od mitu do rzeczywistości
Po przyjrzeniu się najpopularniejszym stereotypom, ich źródłom i mechanizmom działania, warto zadać fundamentalne pytanie: czy w tych mitach jest jakiekolwiek ziarno prawdy? Odpowiedź jest złożona i wymaga niuansowego podejścia.
Prawdą jest, że badania naukowe wykazują pewne statystyczne różnice w zachowaniach negocjacyjnych kobiet i mężczyzn. Na przykład, średnio kobiety rzadziej inicjują negocjacje dotyczące wynagrodzenia. Średnio mężczyźni wykazują większą gotowość do podejmowania ryzyka w negocjacjach. Średnio kobiety przywiązują większą wagę do budowania długoterminowych relacji. To są fakty potwierdzone empirycznie.
Jednak – i to jest kluczowe „jednak" – różnice te są znacznie mniejsze niż sugerują popularne stereotypy. Mówimy o różnicach w średnich, nie o różnicach absolutnych. Rozkłady zachowań w obu grupach w ogromnej mierze się nakładają. Innymi słowy, spotkasz wiele kobiet, które są bardziej skłonne do ryzyka niż większość mężczyzn, i wiele mężczyzn, którzy są bardziej relacyjnie zorientowani niż większość kobiet.
Co więcej, większość zaobserwowanych różnic znika lub znacząco się zmniejsza, kiedy kontroluje się zmienne kontekstowe. Kiedy kobiety i mężczyźni negocjują w imieniu innych osób, różnice w asertywności praktycznie zanikają. Kiedy negocjacje dotyczą obszarów, w których osoba czuje się kompetentna i uprawniona, różnice w pewności siebie się zmniejszają. Kiedy kultura organizacyjna promuje współpracę i partnerstwo, różnice w stylu negocjacyjnym między płciami są minimalne.
To prowadzi nas do najważniejszego wniosku: różnice w negocjacjach są bardziej kontekstowe niż wrodzone, bardziej wyuczone niż biologiczne, bardziej elastyczne niż trwałe. Oznacza to, że każdy – niezależnie od płci – może nauczyć się szerokiego repertuaru strategii negocjacyjnych i świadomie wybierać te, które najlepiej pasują do konkretnej sytuacji.
Niektóre cechy tradycyjnie kojarzone z „kobiecym" stylem negocjacji – empatia, budowanie relacji, poszukiwanie rozwiązań obopólnie korzystnych – są w rzeczywistości niezwykle cennymi umiejętnościami negocjacyjnymi, szczególnie w długoterminowych relacjach biznesowych i osobistych. Badania nad negocjacjami przedsiębiorstw, fuzji i przejęć czy długoterminowych kontraktach pokazują, że podejście relacyjne często prowadzi do lepszych rezultatów niż czysto transakcyjne.
Z drugiej strony, cechy tradycyjnie kojarzone z „męskim" stylem – pewność siebie, jasne artykułowanie swoich celów, gotowość do stanowczego trzymania się swoich priorytetów – również są niezbędne w wielu kontekstach negocjacyjnych. Bez nich łatwo stać się ofiarą manipulacji lub zgodzić się na warunki znacznie gorsze niż te, które moglibyśmy osiągnąć.