Facebook - konwersja
Czytaj fragment
Pobierz fragment

  • Empik Go W empik go

Dzieje narodu litewskiego. Tom 5, Od śmierci Gedymina do bitwy nad Worskłą - ebook

Rok wydania:
2011
Format ebooka:
EPUB
Format EPUB
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najpopularniejszych formatów e-booków na świecie. Niezwykle wygodny i przyjazny czytelnikom - w przeciwieństwie do formatu PDF umożliwia skalowanie czcionki, dzięki czemu możliwe jest dopasowanie jej wielkości do kroju i rozmiarów ekranu. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
, MOBI
Format MOBI
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najczęściej wybieranych formatów wśród czytelników e-booków. Możesz go odczytać na czytniku Kindle oraz na smartfonach i tabletach po zainstalowaniu specjalnej aplikacji. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
(2w1)
Multiformat
E-booki sprzedawane w księgarni Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu - kupujesz treść, nie format. Po dodaniu e-booka do koszyka i dokonaniu płatności, e-book pojawi się na Twoim koncie w Mojej Bibliotece we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu przy okładce. Uwaga: audiobooki nie są objęte opcją multiformatu.
czytaj
na tablecie
Aby odczytywać e-booki na swoim tablecie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. Bluefire dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na czytniku
Czytanie na e-czytniku z ekranem e-ink jest bardzo wygodne i nie męczy wzroku. Pliki przystosowane do odczytywania na czytnikach to przede wszystkim EPUB (ten format możesz odczytać m.in. na czytnikach PocketBook) i MOBI (ten fromat możesz odczytać m.in. na czytnikach Kindle).
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na smartfonie
Aby odczytywać e-booki na swoim smartfonie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. iBooks dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Czytaj fragment
Pobierz fragment

Dzieje narodu litewskiego. Tom 5, Od śmierci Gedymina do bitwy nad Worskłą - ebook

Klasyka na e-czytnik to kolekcja lektur szkolnych, klasyki literatury polskiej, europejskiej i amerykańskiej w formatach ePub i Mobi. Również miłośnicy filozofii, historii i literatury staropolskiej znajdą w niej wiele ciekawych tytułów.

Seria zawiera utwory najbardziej znanych pisarzy literatury polskiej i światowej, począwszy od Horacego, Balzaca, Dostojewskiego i Kafki, po Kiplinga, Jeffersona czy Prousta. Nie zabraknie w niej też pozycji mniej znanych, pióra pisarzy średniowiecznych oraz twórców z epoki renesansu i baroku.

Kategoria: Klasyka
Zabezpieczenie: brak
Rozmiar pliku: 683 KB

FRAGMENT KSIĄŻKI

UKA­ZI­CIEL PO­DZIA­ŁOW TOMU PIĄ­TE­GO.

Prze­mo­wa… Stro­ni­ca VII.

XIĘ­GA DZIE­WIĄ­TA.

Roz­dział

I. Pa­no­wa­nia Mon­twi­da i Jaw­nu­ta… 1.

II. Ol­gerd, Wiel­ki Xią­że Li­tew­ski… 26.

III. Za­mia­ry Krzy­ża­ków na pod­bi­cie Li­twy… 92.

IV. Do koń­ca pa­no­wa­nia Ol­ger­da… 145.

V. Ja­geł­ło, Wiel­ki Xią­że Li­tew­ski… 241.

VI. Kiej­stut, Wiel­ki Xią­że Li­tew­ski… 280.

VII. Ja­geł­ło Wiel­kim Xią­żę­ciem po­wtó­re… 311.

XIĘ­GA DZIE­SIĄ­TA.

Roz­dział

I. Skir­geł­ło, Wiel­ki Xią­że Li­tew­ski… 396.

II. Ro­ko­sze, za­mie­sza­nia, woj­ny… 431.

III. Wi­told, Wiel­ki Xią­że Li­tew­ski i Żmójdz­ki, Skir­geł­ło, Wiel­ki Xią­że Ru­ski… 491.

IV. Wi­told, Wiel­ki Xią­że Li­tew­ski,Żmójdz­ki i Ru­ski… 548.

V. Ko­niec wie­ku czter­na­ste­go… 606.

DO­DAT­KI.

I. Co­kol­wiek z hi­sto­ryi mia­sta Lidy… 1.

II. List Wiel­kie­go Kom­man­do­ra, do Wiel­kiej Xięż­ny Ol­ger­do­wej… 7.

III. Wy­po­wie­dze­nie woj­ny przez Krzy­ża­ków, roku 1383… 9.

IV. Za­pis Wi­tol­da… 12.

V. Dwa li­sty Wiel­kie­go Mi­strza… 17.

VI. Bul­la Pa­pie­ża Urba­na VI… 21.

VII. Opi­sy z Krzy­ża­ka­mi… 23.

VIII. Spro­sto­wa­nia hi­sto­rycz­ne… 32.

IX. Przy­mie­rze po­ko­ju… 34.

X. O mę­czen­ni­kach… 41.

XI. Po­czet mo­ca­rzów pa­nu­ją­cych do roku 1407 włącz­nie… 47.

XII. Po­strze­że­nia i po­pra­wa, od­no­szą­ce się do Tomu po­przed­nie­go… 49

RY­CI­NY.

1 . Przed xię­gą dzie­wią­tą: Por­tret Ol­ger­da. W. Xią­zę­cia Li­tew., wzię­ty z daw­nych ry­cin Kra­kow­skich, u Gwa­gni­na: Opi­sa­nie W. X. Li­tew. str. 25.

2. Przy § 1277 Plan bi­twy pod Ru­da­wą.

3. Wi­dok sta­re­go zam­ku Ko­wień­skie­go, za­pew­ne z pięt­na­ste­go wie­ku, jak był od­bu­do­wa­ny pod pa­no­wa­niem Wi­tol­da. Ry­su­nek udzie­lo­ny, ze zbio­ru sta­ro­żyt­nych pa­mią­tek P. A. M. do § 1351.

4. Przed xię­gą dzie­sią­tą. Por­tret Skir­geł­ły, Wiel­kie­go Xią­żę­cia Li­tew­skie­go i Ru­skie­go, ko­pi­ja z daw­nych ry­cin kra­kow­skich.

Imio­na Pre­nu­me­ra­to­rów na to dzie­ło, o któ­rych wia­do­mość wy­daw­ca do­tąd otrzy­mał.

Bi­towlt Er­nest Fran­ci­szek, Pro­boszcz Za­mu­sko – Gruź­dziew­ski, na pięć pierw­szych to­mów. 1.

Bow­kie­wicz, Ka­no­nik Kat. Wi­leń… na Tom V-ty… 1.

Czyż Po­rucz­nik na Tomy V i VI – ty… 1.

Dmo­chow­ski, Nora. Bisk. Pr. Kat. Wil. Kaw. na Tom V – ty… 1.

Dmo­chow­ski Au­re­lian, na­pięć pierw­szych To­mów. 1.

Gór­ski Mi­ko­łaj, Prał. Kancl. Kat. Ka­mień. Vice-Of­fic… i Kaw. na Tom V – ty… 1.

Hu­to­ro­wicz Jan, Kol­leg. Re­gestr., na TomV – ty… 1.

Mac­kie­wicz Fran­ci­szek Bor­giasz Łu­kasz, Bisk. Po­dol…

Ka­mien. Dyec… i Ka­to­li­ków w Bes­sa­ra­bii i Kaw. na Tom V – ty… 1 .

Osztorp Mar. Gub. Miń. Rz. B. St. Ko­man­dor i Ka­wa­ler, na całe dzie­ło… 1 .

Paw­ło­wicz Jó­zef, Se­kre­tarz Sądu Gran. Ro­sień­skie­go, na pięć pierw­szych To­mów. 1.

Po­liń­ski, Rad. Sia­nu i Ka­wa­ler, na sześć pierw­szych To­mów. 1.

Po­mar­nac­ki Ju­lian, na Tom V – ty… 1.

Ru­siec­ki Jó­zef, Ple­ban Swiad… na Tom V – ty… 1.

Za­wi­sza Jan, Prez. Sądu Pow. Woł­ko­wy­skie­go, na Tom V – ty… 1.PRZE­MO­WA.

Tom ni­niej­szy, ani po­ło­wy prze­cią­gu lat nie obej­mu­je, w po­rów­na­niu do opi­sa­ne­go okre­su w po­przed­nim: gdyż le­piej w źró­dłach wy­ja­śnio­ne szcze­gó­ło­we wy­pad­ki, dały spo­sob­ność do­sta­tecz­niej­sze­go ich wy­ło­że­nia; po­mo­ce ba­daw­cze, nad moje na­wet spo­dzie­wa­nie, wspar­ły pra­cę moję, że się uda­ło wie­le szcze­gó­łów, bar­dzo waż­nych, uzu­peł­nić, inne wy­świe­cić lub wy­do­bydź na sce­nę hi­sto­rycz­ną, zpod za­sło­ny za­po­mnie­nia. Jed­nak­że i tak dość zo­sta­nie do żą­da­nia: bo wy­ja­śnie­nie jed­nych rze­czy, po­ka­zu­je po­trze­bę czę­sto­kroć po­szu­ki­wa­nia dru­gich, ja­kich się do­my­ślać moż­na z tych, któ­re się wy­szu­kać dały.

Od­mia­na re­li­gii, jest za­wsze re­wo­lu­cyą w pań­stwach, wiel­ce po­stać rze­czy od­mie­nia­ją­cą: u nas ona przy­nio­sła nie­zmier­nie wiel­ki uszczer­bek pa­miąt­kom hi­sto­rycz­nym, bo gdy skru­szo­no bo­gów oł­ta­rze, bez wzglę­du na ich zna­cze­nie w pa­mią­tek za­cho­wa­niu, z naj­od­le­glej­szych wie­kow, kie­dy od­da­no ze­psu­ciu, po­są­gi, go­dła, na­pi­sy, wy­tę­pio­no po­da­nia my­tycz­ne, za­wsze na hi­sto­ryi opar­te, jed­nem sło­wem: to, co było świę­to­ścią daw­niej, po­gar­dy pięt­nem na­ce­cho­wa­no; – co za dziw, że dzie­je na­ro­do­we po­nio­sły stra­tę nie­opi­sa­ną? Po tej re­wo­lu­cyi, któ­rą pa­no­wa­nie Ol­ger­da przy­go­to­wa­ło, a syna jego usil­ność speł­ni­ła, od­mie­ni­ła się po­stać i ży­cia na­ro­do­we­go. Lecz na­ród w tem no­wem ży­ciu, jak­by na­no­wo od­młod­nia­ły, po­czął li­czyć lata mło­dzień­cze i doj­rze­wał spo­ro pod wpły­wem bo­ha­te­ra wie­ku, Wiel­kie­go Wi­tol­da; wy­rów­ny­wać na­wet po­czy­nał w oświa­cie, kunsz­tach i prze­my­śle go­spo­dar­czym, przy­bra­nym bra­ciom swo­im Po­la­kom. Lecz jesz­cze ozie­rał się na prze­szłość swo­ję, jesz­cze ma­rze­nia po­etycz­ne o bo­gach, zaj­mo­wa­ły umy­sły, ko­ły­sa­ły uro­je­nia wy­obraź­ni ro­man­tycz­nej, oł­ta­rze na­wet w głę­bi Żmój­dzi, nie prze­sta­wa­ły pa­lić ofiar dla bo­gów oj­czy­stych. Ani pa­no­wa­nie Krzy­ża­ków, ani przy­kład sto­li­cy pań­stwa i naj­moż­niej­szych fa­mi­lij, nie były zdol­ne­mi, wy­bić z pa­mię­ci tych uro­jeń my­tycz­nych; za­le­d­wo czas i usil­ność naj­gor­liw­sza, dłu­go pa­nu­ją­cych, Wi­tol­da i Ja­geł­ły, ostat­nie­mu prze­isto­cze­niu na chrze­ścian, dadź po­tra­fi­ły nie­za­chwia­ne po­stę­py.

W cią­gu tomu ni­niej­sze­go, obok wy­pad­ków po­li­tycz­nych i wo­jen­nych, któ­re naj­mod­niej w hi­sto­rycz­nych ob­ra­zach ude­rza­ją w oko, sta­ra­łem się od­cie­nio­wać, ile bydź mo­gło, do­bit­nym ko­lo­rem szcze­gó­ły z ży­cia na­ro­do­we­go wia­do­me, lub do­śle­dzić się da­ją­ce, chcia­łem na­wet po­ka­zać w praw­dzi­wem świe­tle, cha­rak­te­ry osób zna­ko­mit­szych, sub­tel­ność po­li­ty­ki ga­bi­ne­to­wej i cały, że tak rze­kę, ruch ma­chi­ny, roz­ma­icie na­cią­ga­nej i roz­ma­icie kie­ro­wa­nej sztucz­no­ścią wy­my­słów ludz­kich, a jed­nak pro­wa­dzo­nej, ła­ska­wą ręką Naj­wyż­szej mą­dro­ści, Kró­la kró­lów i Ojca na­ro­dów".

Zką­di­nąd, okres ten, cho­ciaż tyl­ko lat sześć­dzie­siąt siedm obej­mu­ją­cy, jest naj­waż­niej­szym w hi­sto­ryi Li­tew­skiej, bę­dąc okre­sem re­wo­lu­cyi, o któ­rej po­wie­dzie­li­śmy do­pie­ro. Czy­tel­nik osą­dzi, ile on pra­cy mogł kosz­to­wać, któ­rej, żem nie ską­pił, świad­kiem bę­dzie ob­sze­mość opi­sów; sam na­wet znaj­dzie dość za­ba­wy, czy za­trud­nie­nia, gdy ze­chce do­peł­nić uwa­gi, po­strze­le­nia, roz­bio­ry i są­dze­nia o rze­czach i lu­dziach, na sce­nę hi­sto­rycz­ną wy­pro­wa­dzo­nych, cze­go so­bie nie do­zwo­li­łem po­dług raz ob­ra­ne­go pla­nu. Zbli­żyć na­le­ży na­wet wie­le rze­czy w ma­te­ryi re­li­gij­nej, w to­mie pierw­szym wy­ło­żo­nych, do róż­nych opi­sów tej epo­ki, dla uzu­peł­nie­nia wia­do­mo­ści, o dzie­le na­wra­ca­nia, któ­re tu po­wta­rzać mi się nie zda­wa­ło, dla tego sa­me­go, żeby po dwa razy jed­nej rze­czy nie opo­wia­dać; cho­ciaż i tak nie raz w tę wadę, zbie­ra­czom róż­nych wia­do­mo­ści wła­ści­wą, przy­szło i mnie wpaść z istot­nej ko­niecz­no­ści. Koń­czy się tom ni­niej­szy na la­tach ostat­nich wie­ku czter­na­ste­go, od któ­rej to epo­ki, na­sta­je inny ob­rót rze­czy po­li­tycz­nych w Li­twie; o czem tom na­stęp­ny, a szó­sty z po­rząd­ku, zaj­mie uwa­gę ła­ska­we­go czy­tel­ni­ka.

T. N.

Pi­sa­łem w Szaw­rach 1857 Stycz­nia 20.

Dzie­je

Na­ro­du li­tew­skie­go

Xię­ga dzie­wią­ta.ROZ­DZIAŁ I. PA­NO­WA­NIA MON­TWI­DA I JAW­NU­TA.

1188.

Po­strze­że­nia.

Po­ka­za­li­śmy już wy­żej, ile nie­pew­ną jest chro­no­lo­gia w sta­rych dzie­jo­pi­sach na­szych, pod epo­kę śmier­ci Ge­dy­mi­na; oprócz tego, po­tra­ci­li oni z oczu wie­le wy­da­rzeń, dzie­ją­cych się bez­po­śred­nio po tym wy­pad­ku. Wi­docz­ny brak w kro­ni­ce li­tew­skiej, za­szły jesz­cze przed wie­kiem Dłu­go­sza, w niej na­wet o śmier­ci tego Mo­nar­chy krót­ką wzmian­kę, wrzu­co­ną przez prze­pi­sy­wa­cza znaj­du­je­my, bez żad­nej daty, ani opi­su szcze­gó­ło­we­go – jak za­zwy­czaj przy ta­kich wy­pad­kach na in­nych miej­scach po­strze­ga­my (1). Kro­ni­ka­rze Pru­scy są rów­nie pra­wie nie­do­sta­tecz­ny­mi w epo­ce, o któ­rej mowa, lecz wię­cej na­mie­nia­ją szcze­gó­łów praw­dzi­wych, któ­re w na­szych, albo za­gi­nę­ły; albo nie­sto­sow­nie są od­da­ne; spraw­dze­nie dat jest u nas po­dług dy­plo­ma­tów, na­stęp­stwo wy­da­rzeń po­dług źrzó­deł kry­ty­kę wy­trzy­mu­ją­cych.

1189.

R. 1340. Mon­twid Wiel­ki Xsią­żę Li­tew­ski.

Rów­no ze zgo­nem Ge­dy­mi­na, znaj­du­je­my w dzie­jach i ru­skich naj­wyż­szym do­wódz­cą siły zbroj­nej Li­tew­skiej, jed­ne­go z sy­nów jego: był on na­wet uwa­ża­ny za Kró­la Li­tew­skie­go u Niem­ców, to­jest: Wiel­kie­go Xią­żę­cia. Jed­nak­że imię jego Or­th­man­no­witz, za­cho­wa­ne u Gru­na­wa, zkąd wziąć mu­siał Łu­kasz Da­wid (2), nie daje się przy­sto­so­wać, ani do Jaw­nu­ta, ani do kogo in­ne­go z dzie­ci Ge­dy­mi­na, oprócz Mon­twi­da. Gdyż po­dług wszel­kie­go do pra- – (1) I roz­de­liw­szy ich (sy­nów), sam po­czest­no umrę. Kron rę­kop. Lit. Bych… str. 32.

(2) Łuk. Da­wid: 13. VI. S. 145 Dla cze­go­by Mon­twi­da na­zy­wa­no u Niem­ców Or­th­man­no­witz, trud­no jest zgad­nąć. Po­cho­dzi ta wia­do­mość od Gru­na­wa, naj­czę­ściej myl­nie na­zwa­nia wy­pi­su­ją­ce­go. Lecz mu­sia­ła bydź przy­czy­na tego, to­jest: że Mon­twid zna­jo­mym był pod ja­kiemś po­dob­nem temu na­zwa­niem, po­cho­dzą­cem czy od czy­nu ja­kie­go, czy od imie­nia przy ob­rząd­kach po­gań­skich przy­ję­te­go, czy od po­sia­dło­ści ja­ko­wej.

wdy po­do­bień­stwa, ten Xią­że, naj­star­szy w ro­dzi­nie swo­jej, cho­ciaż miał upo­sa­że­nie na Ko­ra­cze­wie i Sło­ni­mie, woj­ska­mi do­wo­dzić mu­siał prze­ciw Krzy­ża­kom na Żmój­dzi, pod samą porę śmier­ci oj­cow­skiej; on więc z pra­wa pier­wo­rodz­twa był na­stęp­cą naj­wyż­szej do­stoj­no­ści w na­ro­dzie. Cho­ciaż bo­wiem z roz­po­rzą­dze­nia oj­cow­skie­go, Jaw­nut z mat­ką swo­ją, po­zo­stać był po­wi­nien przy po­sia­da­niu Wil­na, sto­li­cy Wiel­kie­go Xięz­twa, a tem sa­mem u ste­ru rzą­du; lecz Mon­twid, na cze­le woj­ska bę­dą­cy, wię­cej miał wła­dzy w ręku swo­im, ani mógł prze­to znie­wie­ścia­ły Jaw­nut, i, jak go po­zna­my na­stęp­nie, czło­wiek sła­be­go umy­słu i ser­ca, na mo­ment sprze­ci­wić się bra­tu naj­star­sze­mu, któ­ry, ma­jąc Ker­now w ręku swo­imi miał zręcz­ność zwo­łać przed­niej­szych pa­nów z na­ro­du i za ich po­śrzed­nic­twem wziąć ty­tuł Wiel­kie­go Xią­żę­cia.

1190.

R. 1340. Zaj­ście z Krzy­ża­ka­mi. Śmierć Mon­twi­da.

Zga­dza­ją się dzie­jo­pi­so­wie (1), że na ode­msz­cze­nie śmier­ci Wiel­kie­go Xią­żę­cia, uczy­nił na­ród wiel­kie uzbro­je­nie, na cze­le któ­re­go nowy Wiel­ki Xią­że Or­th­man­no­witz, czy­li Mon­twid się znaj­do­wał, jak wy­mie­nia kro­ni­karz Pru­ski. Woj­ska się ścią- – (1) Stryj­kow­ski: str. 373. Łuk. Da­wid: 1. c.

gały ze wszyst­kich stron pań­stwa do Kow­na i wszy­scy sied­miu sy­no­wie Ge­dy­mi­na po­przy­się­gli ze­mstę prze­ciw Krzy­ża­kom. To woj­sko wy­no­si­ło czter­dzie­ści ty­się­cy ludu: z tych cześć jed­na wy­pra­wio­ny była do Kur­lan­dyi, dla ob­ser­wo­wa­nia Krzy­ża­ków Inf­lant­skich, głów­ne siły na­szły w po­rząd­nych hu­fach za­mek Ba­jern, i część Zmój­dzi oko­licz­nej, za­gar­nię­tą przez jego po­sia­da­czów. Nie­wia­do­mo jed­nak: ja­kim spo­so­bem ten za­mek zdo­by­tym zo­stał? Ze tak było, wi­dzi­my z po­stę­pów kam­pa­nii, gdyż woj­sko wpręd­ce po­su­nę­ło się do Pruss, we dwóch od­dzia­łach: je­den po­cią­gnął pod Ra­gni­tę, z któ­re­go pod­jazd na­po­tkał przy­pad­ko­wie Kom­man­do­ra ta­mecz­ne­go Teo­bal­da Pol z rząd­cą Tyl­żań­skim, Bebe Trans­den zwa­nym, któ­rych po­bi­li z ludź­mi przy nich bę­dą­cy­mi. Dru­gi od­dział, uda­jąc, ja­ko­by szedł do Ma­zow­sza, wpadł znie­nac­ka do Pruss, za­biegł aż pod Dring­fort, gdzie wie­le szkód po­czy­nił i tak jak pierw­szy, po­wró­cił bez prze­szko­dy, ze zdo­by­czą do kra­ju. Krzy­ża­cy, pod sła­bym wo­jow­ni­kiem, Wiel­kim Mi­strzem Lu­dol­fem Ko­nig, wy­bie­ra­li się w po­goń, gro­zi­li na­pa­dem na kra­je Li­tew­skie, po­tem za­wie­ra­li ja­ko­weś przy­mie­rze ro­zej­mo­we, cze­go nie­wia­do­me są szcze­gó­ły (1). To wszyst­ko od­no­si się do krót­kie­go pa­no­wa­nia Mon­twi­da, któ­ry w tym­że sa­mym roku – (1) Łuk. Da­wid: B. IV. S. 145. 146.

1340. zni­ka ze sce­ny hi­sto­rycz­nej i Ta­bli­ca ge­ne­alo­gicz­na III, kła­dąc w tym­że roku smierć jego, po­twier­dza tę praw­dę.

1191.

R. 1340. Rze­czy Ru­skie.

Ten­że sam rok był świad­kiem śmier­ci Bo­le­sła­wa, Xią­żę­cia Ma­zo­wiec­kie­go, męża Ma­ryi Ge­dy­mi­now­ny, przez okrót­ne otru­cie od fa­na­ty­ków' re­li­gij­nych Lwow­skich spra­wio­nej; Xią­że ten, pa­nu­jąc pra­wem dzie­dzic­twa po ojcu swo­im Troj­de­nie, przez gło­wę mat­ki Ma­ryi An­drze­jew­ny nań spa­dłem, przy­iął był ob­rzą­dek wschod­nie­go ko­ścio­ła; na­po­tem zno­wu po­wró­cił do ka­to­lic­kie­go i za­czął na­wra­cać Ru­si­nów do unii; to było przy­czy­ną, że go otru­to. Król Pol­ski Ka­zi­mierz, dziad po ojcu i ma­ją­cy za sobą sio­strę żony zmar­łe­go Bo­le­sła­wa, daw­szy jej schro­nie­nie u sie­bie, na­szedł Kuś Czer­wo­ną i cały kraj za­gar­nął przez, pod­da­nie się, Za­wa­ro­waw­szy Ru­si­nom wol­ność ich ob­rząd­ków re­li­gij­nych. Ta mą­dra Kró­la Pol­skie­go po­li­ty­ka, przy­czy­ni­ła jego pań­stwu pięk­ną pro­win­cyą; nad­to zbli­żył się on bez­po­śred­nio do gra­nic po­sia­dło­ści Li­tew­skich, na Rusi po­łu­dnio­wej, to­jest: Wo­ły­nia i Brze­skie­go Po­le­sia. Żeby i z tej stro­ny za­bez­pie­czyć się, przy­stą­pił do przy­mie­rza po­ko­ju, któ­re na dwa lata za­wie­ra­li Xią­żę­ta Ge­dy­mi­no­wi­cze z Zie­mo­wi­tem i Ka­zi­mie­rzem, Xią­żę­ta­mi Ma – zo­wiec­kie­mi, do­mnie­ma­ny­mi suk­ces­so­ra­mi po Bo­le­sła­wie otru­tym. Do za­war­cia przy­mie­rza z Ma­zow­sza­na­mi i Kró­lem Pol­skim ze stro­ny Li­tew­skiej, byli Kom­mi­sa­rza­mi Kiej­stut i Lu­bart, z sy­now­ca­mi swo­imi, Je­rzym Na­ry­mun­do­wi­czem i Je­rzym Ko­ry­ato­wi­czem, dzia­ła­li zaś w imie­niu Wiel­kie­go Xią­żę­cia Jaw­nu­ta… oraz bra­ci jego Ol­ger­da, Ko­ry­ata i in­nych (1). Przez czas trwa­nia dwu­let­nie­go ro­zej­mu, nie tyl­ko bez­pie­czeń­stwo ziem po­sia­da­nych za wa­ro­wa­ły so­bie stro­ny; lecz wszel­kie nie­przy­ja­zne zaj­ścia, lub nie­po­ro­zu­mie­nia, bez do­by­cia orę­ża, w przy­pad­ku ni­cza­ła­twie­nia w domu, prząz sąd Kró­la Wę­gier­skie­go roz­strzy­gnio­ne bydź, po­win­ny. Oba­wia­ły się jed­nak obie stro­ny szlach­ty Ru­skiej, gdyż za­wa­ro­wa­ły so­bie na­wza­jem, aby zam­ki tych kra­jów nie były z gru­zow pod­no­szo­ne, bo i za­mek Lwow­ski, Król Ka­zi­mierz ka­zał zruj­no­wać na­ten­czas (2).

–- (1) Jaw­nu­ta, Kiej­stut , Lu­bard, Geo­r­gius Ko­ry­ato­wics in­du­cias fa­ciunt cum Ca­si­mi­ro Ma­gno Rege et Du­ci­bus Ma­so­viae Ze­mo­vi­to et Ca­si­mi­ro , pro se et Ol­ger­do Co­ria­to et fra­tri­bus ad duos an­nos: per quod tem­pus rex Le­opolcn­sem ter­ram ipsi vero Vla­di­mi­rien­sem, Lu­cen­sem, Bel­zen­sem, Chel­men­sem et Bre­sten­sem qu­ie­te po­ssi­de­re de­bent. Sed nul­lus ac­di­fi­ca­bunt vel in­stau­ra­bunt ar­ces. Krze­mie­niec ar­cem Na­ry­mun­do­wicz in se­quc­stro ha­be­bit. Non fe­rent opem al­te­ri con­tra al­te­ros, sed sta­bunt ar­bi­trio Hun­ga­ro­rum regi de con­tro­ver­siis. Cro­me­ri In­dex ar­chi­vi Cra­co­vieu­sis MS. N. 373. Sine data… cf. Na­ru­sze­wicz. Wyd. Gre­low­skie. T. VI. str. 91 – 104.

(2) Żeby Li­twi­ni w roku 1340 Ma­zow­sze plą­dro­wa­li, jak

1192.

R. 1340. Jan­wut, Wiel­ki Xsią­że Li­tew­ski.

Lubo nie­wy­mie­nio­na data wspo­mnio­ne­go do­pie­ro przy­mie­rza, ono się od­no­sić musi naj­póź­niej do po­cząt­ku roku 1341, ile z cza­su za­gar­nię­cia Rusi Czer­wo­nej przez Ka­zi­mie­rza Wiel­kie­go sa­dzić wy­pa­da; od… tej prze­to epo­ki li­czyć win­ni­śmy lata pa­no­wa­nia Jaw­nu­ta, nad Wiel­kiem Xięz­twem Li­tew­skiem. Był on po­spo­łu z mat­ką swo­ją u ste­ru rzą­du, lecz nie wziął sła­wy orę­ża w dzie­dzic­twie po ojcu; cze­go stan obec­ny oj­czy­zny wy­ma­gał nie­odbi­cie.

1193.

Zna­cze­nie Ol­ger­da.

Ol­gerd, trze­ci z po­rząd­ku w rzę­dzie bra­ci, lecz prze­wyż­sza­ją­cy wszyst­kich przy­mio­ta­mi mo­ral­ne­mi i fi­zycz­ne­mi, ro­ko­wał przy­szłą wiel­kość swo­ję, i na­dzie­ję oj­czy­zny; nie­po­dob­na nie są­dzić, aby prze­ni­kli­wy ge­niusz Ge­dy­mi­na nie po­zna­wał tego w sy­nie wła­snym; lecz za­pew­ne sła­bość star­ca dla żony, ka­za­ła mu to wi­dzieć, co ona wi­dzieć pra­gnę­ła, to­jest: na­stęp­cę tro­nu w upodo­ba­nym sy­nie naj­młod­szym, a w pa­sierz­bach roz­ma­ite za­rzu­ty, usu­wa­ją­ce ich od tej pre­ro­ga­ty­wy. Nie ma bo­wiem po­wo­du do wąt­pli- -

Dłu­gosz: p. 1059 twier­dzi, nie mo­że­my ani prze­czyć, ani po­twier­dzać, nie ma­jąc o tem zką­di­nąd wia­do­mo­ści. Wy­pra­wa ta mia­ła mieć miej­sce 8 Wrze­śnia: mię­dzy po­peł­nio­ne­mi szko­da­mi, sied­miu ja­ko­by xię­ży za­bi­to.

wo­ści, żeby ta Xięż­na, Ru­sin­ka z uro­dze­nia, nie mia­ła wła­dzy nad mę­żem swo­im i nie… wpły­wa­ła na jego te­sta­men­to­we roz­po­rzą­dze­nia; skut­kiem cze­go, sama po­zo­sta­ła z sy­nem swo­im u ste­ru pań­stwa, ja­ko­śmy rze­kli; prze­ciw­ko cze­mu po zgo­nie Mon­twi­da, nikt się szem­rzeć nie ad wa­żył. Mimo tej ule­gło­ści woli oj­cow­skiej, Xią­że Ol­gerd nie prze­sta­wał utrze­my­wać po­wa­gi na­ro­du swo­je­go w stro­nie są­sied­niej Xięz­twu Wi­teb­skie­mu, któ­re dzier­żał pra­wem spad­ku dzie­dzicz­ne­go na żonę swo­ję Ma­ryą. Pod­cie­niem tej po­wa­gi, nie tyl­ko bez­piecz­ne były gra­ni­ce, z tej stro­ny pań­stwa, ale się ukry­wał nie je­den, z mniej­szych Xią­żąt Ru­skich, od że­la­zne­go jarz­ma Mon­go­łów. Mię­dzy in­ne­mi dość znacz­ne Xięz­two Smo­leń­skie win­ne było sprzy­mie­rze­niu się swo­je­mu z Li­twą nie­za­leż­ność od wła­dzy nad­woł­żań­skie­go Ne­ro­na Hana Uz­be­ka. Póki żył Ge­dy­min, sza­no­wa­no tę opie­kę, lecz po jego zgo­nie Xią­żę­ta Ru­scy za­zdro­śni prze­ciw Ja­no­wi Ale­xan­dro­wi­czo­wi Xia­żę­ciu Smo­leń­skie­mu, po­tra­fi­li w koń­cu w to, że Uz­bek ogło­sił go za bun­tow­ni­ka, roz­ka­zał mocą orę­ża przy­mu­sić do hoł­du i na ten ko­niec wy­słał z woj­skiem Tow­lu­be­ja, obok roz­ka­zu do wszyst­kich Xią­żąt Ru­skich prze­sła­ne­go, żeby się pod cho­rą­gwie tego wo­dza zbie­ra­li. W rze­czy sa­mej, wy­pra­wa prze­ciw Smo­leń­sko­wi była naj­za­wo­łań­sza w tam­tym cza­sie, nie­szło tu bo­wiem pro­sto ona – je­cha­nie Xięz­twa, lecz spo­dzie­wa­no się, że z tej oka­zyi wy­wi­nę się woj­na z Li­twą; na coż­by in­a­czej tak ogrom­ne siły zbie­rał To w lu­bej, gdy­by tyl­ko z jed­nym, bar­dzo sła­bym z sie­bie Xią­żę­ciem, spo­dzie­wał się mieć do czy­nie­nia. Mimo kro­cio­we­go za­stę­pu Ta­ta­rów, Wiel­ki Xią­że Ru­ski, Jan Ka­le­ta, po­słał całe woj­sko swo­je; pię­ciu in­nych Xią­żąt udziel­nych oso­bi­ście sta­nę­ło na cze­le swo­ich wo­jow­ni­ków. Smo­leńsk nie mógł in­nej obro­ny prze­ciw tej ogrom­nej sile wy­sta­wić, prócz swo­ich mu­rów, wa­lecz­ne­go sprzy­mie­rzeń­ca Ol­ger­da i roz­trop­ne­go Xią­żę­cia swo­je­go. On się udał do trak­to­wa­nia z Tow­lu­be­jem i do tyla po­tra­fił, ze to woj­sko spoj­rzaw­szy tyl­ko na moc­na basz­ty Smo­leń­ska, ode­szło na po­wrót; oku­pio­ny wódz przy­jął na sie­bie uko­ły­sa­nie gnie­wu Hana, i prze­niósł ko­rzyść wła­sną, nad nie­pew­ne mie­rze­nie się orę­żem z woj­ska­mi Li­tew­skie­mi, któ­re się za­wsze Ta­ta­rom nie po­wo­dzi­ło (1).

1194.

R. 1342. Wy­pra­wa Ol­ger­da pod Mo­żajsk.

Tak więc był tar­czą dla sprzy­mie­rzeń­ców swo­ich Ol­gerd, ale nie tyl­ko prze­ciw Ta­ta­rom, lecz i wła­snym ich ro­da­kom. Xią­że Ra­zań­ski, sprzy­mie­rze­niec Li­twy, miał ja­kieś pra­wo do Mo­zaj­ska, któ­ry przy­ci­ska- – (1) Ka­ram­zin: T. IV. str. 214. 215: Kro­ni­ka Ni­ko­now­ska. T. III. str. 106.

jąc orę­żem zra­bo­wał. To mia­sto zo­sta­wa­ło pod opie­ką Wiel­kie­go Xią­żę­cia, Sy­mo­na, syna Jana Ka­le­ty, nie­daw­no zmar­łe­go, prze­to wy­ła­my­wa­ło się zpod wła­dzy Ra­zań­skie­go Xią­żę­cia. Ol­gerd po­sta­no­wił przy­wró­cić Mo­żajsk swe­mu sprzy­mie­rzeń­co­wi. Na ten ko­niec, pod je­sień w roku 1341 ppd­stą­pił pod mia­sto z woj­skiem; zna­la­zł­szy jed­nak sil­ną obro­nę wa­row­ni, prze­stał na po­pa­le­niu przy­grod­ko­wi przed­mie­ścia. Xią­że Sy­mon wy­ru­szył z Mo­skwy na cze­le swo­ich za­stę­pów, lecz za­póź­no; Li­tew­scy ra­bow­ni­cy już swo­je zro­bi­li. Mu­siał się prze­to po­go­dzić ze szwa­grem: któ­rej ugo­dy było wa­run­kiem, aby zdo­by­te przez Li­twi­nów mia­sto Ty­szy­uow, po­zo­sta­ło przy wła­da­niu Xią­żę­cia Ra­zań­skie­go, o któ­re­go krzyw­dy rzecz się to­czy­ła (1).

1195.

R. 1342. Zaj­ście Po­ło­czan z Krzy­ża­ka­mi.

Wie­my już z po­przed­nieh opo­wia­dań na­szych (§ 1081), że Woin od roku już 1307 za­rzą­dzał Xięz­twem Po­łoc­kiem; ten brat naj­młod­szy Ge­dy­mi­na, przy­jął re­li­gią chrze­ściań­ską ob­rząd­ku wschod­nie­go; miał on syna, Lub­ko ma­ją­ce­go prze­zwa­nie, a imie chrze­ściań­skie Ba­zy­li. Ten mło­dy Xią­że do­wo­dził woj­ska­mi ojca swo­je­go w roku 1342, pod­czas zaj­ścia – (1) Kro­ni­ki: Tro­ic­ka, Ni­ko­now­ska i No­wo­gródz­ka, u Ka­ra­mi­zi­na. T. IV. Nota 333.

z Krzy­ża­ka­mi Inf­lant­skie­mi. Al­bo­wiem po spo­koj­nym i spra­wie­dli­wość mi­łu­ją­cym ta­mecz­nym Mi­strzu, Eber­har­dzie Mon­he­im, gdy na­stał Bur­chard Dre­ile­wen czło­wiek wo­jen­ny i chci­wy po­tę­gi Krzy­ża­cy po­czę­li roz­po­strze­niać swo­ję za­własz­cze­nia w kra­inie do Rusi przy­na­le­żą­cej; na ten ko­niec za­ło­ży­li dwa domy wa­row­ne, czy­li za­mecz­ki Ma­rien­burg i Frau­en­burg, na po­gra­ni­czu ziem Ru­skich. Xią­że Woin, po­sta­no­wił znisz­czyć Ma­rien­hurg: wy­pra­wił syna swo­je­go z woj­skiem, któ­ry i tę wa­row­nię ści­snął moc­no i opa­lił przy­grod­ki; Krzy­ża­cy jed­nak dziel­nie się bro­ni­li, na­de­szła od­siecz i w bi­twie stra­ci­li Po­ło­cza­nie ośm­dzie­siąt dwóch mę­żów. Dzia­ło się to w pierw­szych mie­sią­cach roku 1342 (1).

1196.

Rze­czy Ru­skie.

Ten sarn duch za­bo­rów ziem cu­dzych i wła­sno­ści, był po­cząt­kiem woj­ny Krzy­ża­ków i ze Psko­wia­na­mi. Wol­ne to mia­sto mia­ło na cze­le rzą­du swo­je­go Ale­xan­dra Wse­wo­ło­do­wi­cza, po­dob­no bra­ta Olgi, mat­ki Ol­ger­da, któ­ry pro­wa­dząc zra­zu dość szczę­śli­wą woj­nę z Niem­ca­mi Inf­lant­ski­mi, sprzy­krzył so­bie wła­dzę w Psko­wie mu po­wie­rzo­ną, usu­nął się od spraw pu­blicz­nych, po­je­chał do No­wo­gro­du Wiel­kie­go i tam w klasz­to­rze S. Pan­ta­le­ona ob­rał miesz­ka­nie. Tym- – (1) Or­deus Chro­nik: ap, Ma­tl­heus: T. I. p. 778.

cza­sem Bur­chard Dre­ile­wen, wy­raź­nie roz­wi­nął kro­ki nie­przy­ja­ciel­skie, prze­ciw Rze­czy­po­spo­li­tej; za­ło­żył za­mek Neu­hau­sen nad rze­ką Niż­wą, tuż, na po­gra­ni­czu, na­je­chać ka­zał na­wet przed­mie­ście Ru­go­di­wy, czy­li dzi­siej­szej Na­rwy, któ­re spa­lo­no. Po czem ro­bił sil­ne przy­go­to­wa­nie do dal­szych na­pa­dów: co wi­dząc Psko­wia­nie, go­to­wać się po­czę­li do obro­ny, wzy­wa­li Xią­żę­cia Ale­xan­dra, aby po­śpie­szył na ra­tu­nek oj­czy­zny ogo­ło­co­nej z do­wódz­cy wo­jen­ne­go, albo im dał na­miest­ni­ka god­ne­go sie­bie za­stą­pić. Sta­ry wo­jow­nik nie chciał już przy­pa­sy­wać do boku orę­ża, któ­ry zło­żył dla po­ko­ju wła­sne­go; na­miest­ni­ka na­wet nie przy­słał. Uda­no się do No­wo­gro­dzian, ci od­mó­wi­li po­mo­cy, nie­chcąc za­pew­ne zry­wać z Niem­ca­mi swo­ich sto­sun­ków. Zno­wu bła­ga­li Ale­xan­dra, pod­ów­czas on wska­zał sie­strza­na swo­je­go, Xią­żę­cia Wi­teb­skie­go Ol­ger­da (1).

1197.

R. 1342. Ol­gerd Psko­wia­nom po­ma­ga.

Psko­wia­nie wy­sła­li na­tych­miast po­sel­stwo do Wi­teb­ska tem chęt­niej, gdy po­strze­ga­li nie­życz­li­wość No­wo­gro­dzian, któ­rym w koń­cu i nie do­wie­rza­li: bo gdy ci, po­strze­gł­szy wej­ście w sto­sun­ki z Ol­ger­dem już pod­sy­ła­li pół­ki po­sił­ko­we, oni je od­pra­wi­li na po- – (1) Kro­ni­ka Pskow­ska, u Ka­ram­zi­na T. IV, str. 230. 231. Nota 336.

wrót. Po­sło­wie Pskow­scy, sta­nąw­szy przed Ol­ger­dem, po­wie­dzie­li: "Mo­nar­cho, opusz­cze­ni je­ste­śmy od swe­go wo­dza i bra­ci No­wo­gro­dzian, ty nas ra­tuj!" Ol­gerd przy­jął to prze­ło­że­nie i po­śpie­szył wy­słać woj­sko pod do­wódz­twem ja­kie­goś Xią­żę­cia Je­rze­go Wi­tow­to­wi­cza; po czem i sam, we­zwaw­szy bra­ta Kiej­stu­ta, wraz z sy­nem swo­im An­drze­jem (1) po­śpie­szył na cze­le za­stę­pów Li­tew­skich i Wi­teb­skich. Wi­tow­to­wicz wy­pra­wio­nym zo­stał pod Neu­haus, dla ob­ser­wa­cyi, czy­li wzię­cia ję­zy­ka z ludź­mi Pskow­skie­mi i Izbor­skie­mi. Sierp­nia z dnia nad rze­ką Me­ku­ży­ną spo­tkał się ze znacz­nym od­dzia­łem Niem­ców, zo­stał po­bi­tym i po stra­cie sześć­dzie­siąt lu­dzi, umknął do Izbor­ska – Tym­cza­sem Xią­że Ol­gerd z głów­ne­mi si­ła­mi wojsk swo­ich i Pskow­skich, prze­pra­wił się za rze­kę Wiel­ka, wca­le nie wie­dząc, co spo­tka­ło Wi­tow­lo­wi­cza; sta­nął obo­zem i po­siał pod­jazd ku stro­nie, zkąd nie­przy­ja­ciel był spo­dzie­wa­ny; wkrót­ce przy­pro­wa­dzo­no jeń­ców, od któ­rych do­wie­dzia­no się że Niem­cy nad­cią­gnę­li w więk­szej sile, ni­że­li się spo­dzie­wa­no; obie­gli Izborsk i sztur­mu­ją do mia­sta. Xią­że Ol­gerd ka­zał woj­sku zno­wu za rze­kę po­wró­cić, co po­strze­gł­szy Psko­wia­nie, pu­ści­li się przo­dem, bę­dąc w o- – (1) Kro­ni­karz mówi o tym. An­drze­ju: tak: b o bia­sze jemu imie mo­dli­twen­no­je, a jesz­cze bit nie­kresz­czen …

ba­wię o swo­je żony, dzie­ci i do­mów­stwa, za tym po­wo­dem całe woj­sko po­szło ku mia­stu. Sam jed­nak­że Xią­że z bra­tem Kiej­stu­tem, nie wiel­ki od­dział jaz­dy ma­jąc z sobą, udał się przez ni­zi­ny, Hram­skie­mi zwa­ne, na obej­rze­nie sił Nie­miec­kich. Tym­cza­sem Ba­zy­li Lub­ko, syn Xią­żę­cia Wo­ina, z dru­gim ja­kimś żoł­nie­rzem, od­da­liw­szy się od swo­ich, za­pew­ne chcąc bli­żej roz­po­znać nie­przy­ja­cie­la, nie­ostroż­nie wpadł w ręce pod­jaz­du krzy­żac­kie­go, któ­ry go poj­mał, po czem okrut­nym spo­so­bem przez Krzy­ża­ków roz­sie­ka­ny zo­stał. Izborsk, cho­ciaż był ści­śle ob­lę­żo­ny na­wet wodę od­jął mia­stu nie­przy­ja­ciel, jed­nak­że wa­lecz­no­ścią Wi­tow­to­wi­cza i Ru­si­nów, jego roz­ka­zy na­le­ży­cie speł­nia­ją­cych, oca­lo­ny zo­stał. Ol­gerd roz­po­znaw­szy śrzod­ki do­brze pro­wa­dzo­nej obro­ny nie znaj­do­wał po­trze­by pod­sy­ła­nia woj­ska na od­siecz. Przez dzie­sięć dni dzia­łał nie­przy­ja­ciel pod Izbor­skiem, w koń­cu po­strze­gł­szy nie­uży­tecz­ność usi­ło­wań, gdy się do­wie­dział o po­ru­sze­niach woj­ska Ol­ger­da za­gra­ża­ją­cych od­sie­czą, po­pa­lił ma­chi­ny i śpiesz­nie od­cią­gnął do Inf­lant. Psko­wia­nie wdzięcz­no­ści swo­jej nie umie­li oka­zać in­a­czej, jak ofia­ro­wa­niem do­wódz­twa, czy­li wła­dzy Xią­żę­cej Ol­ger­do­wi, pro­si­li tyl­ko, aby chrzest przy­jął. Xią­że od­mó­wił; lecz na­to­miast syna swo­je­go An­drze­ja zo­sta­wił na Xią­żę­cia i do­zwo­lił mu przy­ję­cia spól­nic­twa w wie­rze świę­tej, jako ro­dzą­ce­mu się z mat­ki chrze – ścian­ki i bę­dą­ce­mu już Ka­te­chu­me­nem. Sani po­wró­cił do Wi­teb­ska. Po­boż­ni Psko­wia­nie, po­sta­wiw­szy na cze­le swo­jem Xią­żę­cia mło­de­go, od­da­li się w opie­kę świę­tym pa­tro­nom swo­im, i w ści­ślej­szą, ligę we­szli z No­wo­gro­dzia­na­mi, po­nie­waż sil­niej­szej obro­ny prze­ciw Niem­com nie wi­dzie­li (1).

1198.

R. 1342, 1343. Woj­na Inf­lant­ska.

In­a­czej prze­cież my­ślał Xią­że Wi­teb­ski, on po­sta­no­wił wy­raź­nym spo­so­bem ode­mścić śmier­ci bra­ta stry­jecz­ne­go Lub­ka, prze­ciw pra­wu ry­cer­skie­mu i ludz­ko­ści za­mor­do­wa­ne­go, upo­ka­rza­jąc dumę Krzy­ża­ków, chcą­cych już pra­wa prze­pi­sy­wać pół­noc­nej Eu­ro­pie. Przy­go­to­wał sil­ną wy­pra­wę i nie wprzó­dy swój za­miar ogło­sił, aż woj­sko było w po­ru­sze­niu; to­wa­rzy­szy­li mu bra­cia nie­któ­rzy. Kiej­stut przy­pro­wa­dził ry­cer­stwo wi­leń­skie, syn An­drzej ze Psko­wia­na­mi przy­był, zo­sta­wiw­szy na­miest­ni­ka na swo­jem miej­scu.

1199.

Krzy­ża­ny do­wie­dzie­li się o tej wy­pra­wie wte­dy, gdy już Ol­gerd był w ich kra­ju. Po­strach padł nie­źmier­ny na Za­kon. Mistrz Inf­lant­ski we­zwał – (1) Kro­ni­ka Pskow­ska, u Ka­ram­zi­na: T. IV. Nota 336. La­to­pi­siec Da­ni­ło­wi­cza: str 157. Sam Ka­ram­zin tam­że str. 250 231.

po­mo­cy z Pruss i przy­mu­sze­ni byli z całą po­tę­gą Za­ko­nu da­wać od­por. Na tym jed­nym te­atrze woj­ny, za­ję­ci byli wszy­scy Krzy­ża­cy, ani na­wet po­my­śleć mo­gli o na­pa­dach z Pruss na Li­twę, lubo zręcz­no­ści im się na­wi­ja­ły ( 1). Cho­ciaż ta woj­na prze­cią­gnę­ła się pra­wie przez całą zimę, mię­dzy la­ta­mi 1342 i 1343, szcze­gó­ły o niej w dzie­jach nie zo­sta­ły. Tym­cza­sem wy­buch­nę­ło po­wsta­nie po­wszech­ne Es­tów i ob­ró­ci­ło w tam­te stro­ny część więk­szą sił Za­ko­nu; oko­licz­ność ta bar­dzo­by w kry­tycz­nem go po­sta­wi­ła po­ło­że­niu, gdy­by we­zwa­na kru­cy­ata, na ra­tu­nek gi­ną­ce­go. Za­ko­nu, nie po­śpie­szy­ła za­gro­zić Li­twie, co spo­wo­do­wa­ło ko­niec po­wo­dze­niom za­dźwiń­skim: Xią­żę­ta bo­wiem Li­tew­scy przy­na­gle­ni zna­leź­li się po­wró­cić do kra­ju.

1200.

R. 1345. Kru­cy­ata.

Nie­daw­no Wiel­kim Mi­strzem ob­ra­ny, Lu­dolf König We­it­zau, czyn­nie się za­wi­nął koło we­zwa­nia kru­cy­aty z Nie­miec, za­pew­ne roz­gło­siw­szy smut­ne oko­licz­no­ści któ­re spo­tka­ły chrze­ścian, to­jest: woj­nę Inf­lant­ską z Li­tew­skie­mi Xią­żę­ta­mi i wiel­kie po­wsta­nie Es­tów. Jan, Król Cze­ski, za­wsze po­ryw­czy do po­dob­nych przed­się­wzięć i wie­le in­nych pa­nów chrze­ściań­skich, zwłasz­cza chcą­cych unik­nąć nie wy­god­niej- – (1) Or­de­ru Chro­nik: 1. s. c. Vo­igt. B, V. S. 17. 18.

szej kru­cy­aty, w tej sa­mej po­rze prze­ciw Tur­kom ogło­szo­nej, po­śpie­szy­li pod cho­rą­gwie Kró­la Cze­skie­go ze­brać się do Wro­cła­wia; zkąd przed na­dej­ściem zimy, przy­cią­gnę­li do Pruss. Lu­dwik mło­dy Król Wę­gier­ski, Ka­rol Mar­kh­ra­bia Mo­ra­wii, Wil­helm IV Hra­bia Hol­lan­dyi, Hra­bia Gün­ter Schwarz­burg, Hra­bia Hen­ryk Holsz­tyń­ski, i mnóz­two in­nych zna­ko­mi­tych osób ry­cer­skich, któ­rzy sami skła­da­li po­czet dwie­ście koni Dłu­go cze­ka­jąc na mro­zy, wy­cią­gnę­ły prze­cież za­stę­py, pod prze­wod­nic­twem Wiel­kie­go Mi­strza, któ­ry w peł­nym ta­jem­nic za­mia­rze swo­im, pro­wa­dził woj­sko kil gra­ni­com po­łu­dnio­wym; po­tem na­gle ob­ró­cił się w lewo, prze­szedł gra­ni­cę i wkro­czyw­szy w kraj Za­pusz­czań­ski, obiegł ja­kieś miej­sce wa­row­ne i bar­dzo moc­ne, bez wąt­pie­nia Ju­ni­ge­dę, twier­dzę nad­niem­no­wą, żeby otwo­rzyć so­bie ła­twiej­sze iście na Wil­no. Twier­dza ta, osa­dzo­na była wiel­ką licz­bą szlach­ty ta­mecz­nej i bro­nio­na z od­wa­gą nie­po­spo­li­tą ( 1). Gdy woj­sko czas i siły wy­cień­cza bez­sku­tecz­nie, pod tą nig­dy nie­do­by­tą jesz­cze wa­row­nią, nad­bie­gła wieść do­no­szą­ca, że Xią­żę­ta Li­tew­scy, Ol­gerd i Kiej­stut, z ogrom­ne­mi si­ła­mi wtar­gnę­li do Sam­lan­dyi, w któ­rej nie­sły­cha­ne spu­sto­sze­nia po­peł­nia­ją: wsie wy­pa­lo­ne, lud za­bra­ny w nie­wo­lę, mia­sta i gro­dy w perzy­nę – (1) Krantz: Van­da­lia. Lib. VIII. c. 37. p. 193.

ob­ró­co­ne. Na­tych­miast więc za­nie­chaw­szy ob­lę­że­nia Ju­ni­ge­dy, po­cią­gnę­ło całe woj­sko le­wym brze­giem Nie­mna, dla da­nia ra­tun­ku na­je­cha­nej sro­dze pro­win­cyi. Lecz nim to woj­sko po­ło­wę dro­gi od­by­ło, już przy­szła wieść dru­ga, że Li­twi­ni, opu­ściw­szy Sam­lan­dyą po­cią­gnę­li brze­giem mor­skim do Kur­lan­dyi, i Inf­lan­ty na­jeż­dżać zno­wu za­czy­na­ją, ogo­ło­co­ne ze wszel­kiej obro­ny: al­bo­wiem Mistrz ta­mecz­ny, za­trud­nio­ny był po­skra­mia­niem, jego okru­cień­stwa­mi roz­ją­trzo­nych Es­toń­czy­ków, któ­rzy nie mało krwa­wych ofiar po­mię­dzy Niem­ca­mi swo­jej za­wzię­to­ści po­świę­ci­li (1).

1201.

R. 1343. Na­pad na Inf­lan­ty.

Zdzi­wie­ni Krzy­żow­ni­cy, ode­bra­li nie­baw­nie wia­do­mość z Inf­lant, że Li­twi­ni w rze­czy sa­mej prze­szedł­szy przez Kur­lan­dyą i Se­mi­gal­lią… ścią­gnę­li znacz­ne po­sił­ki ze Żmój­dzi, prze­by­li Dźwi­nę, obie­gli i opa­li­li Rygę i Neu­er­müh­le, po­su­nę­li się do Se­ge­wal­de i Walk, wszę­dzie okrop­ne znisz­cze­nie i mor­der­stwa roz­po­ście­ra­jąc; pa­ląc ja­ko­by lu­dzi żyw­cem na ofia­rę bo­gom i nie­mi­ło­sier­nie mor­du­jąc: gdyż świe­żo jed­ne­go kup­czy­ka, wio­zą­ce­go mię­si­wo, do Rygi, poj­maw­szy, roz­pru­li – (1) Dłu­gosz: T. I. p. 1070. mie­sza w tej woj­nie Inf­lant­skie i Es­toń­skie Judy ze Żmój­dzi­na­mi, któ­re po swo­je­mu na­zy­wa Bar­cho­nes (?) Eisc­ko­nes (Es­to­nes) Osso­lien­ses (Osi­lien­ses.)

mu brzuch, i uwią­zaw­szy kisz­kę do drze­wa, do­pó­ty wo­dzi­li wko­ło, aż mu wszyst­kie wnętrz­no­ści wy­dar­li, co mia­ło bydź po­peł­nio­nem z ja­kie­goś ob­rząd­ku re­li­gij­ne­go ( 1). Ta­kie gad­ki, jak za­zwy­czaj w cza­sie trwo­gi, po­więk­szo­ne prze­sa­dą, obu­rzy­ły ry­cer­stwo Krzy­żo­we i obu Kró­lów, że na­le­ga­li naj­usil­niej na Wiel­kie­go Mi­strza, żeby pro­wa­dził całe woj­sko na ra­tu­nek Inf­lant, tak sro­dze uci­śnio­nych. Lecz on wca­le nie­miał za­mia­ru przed­się­wziąć tego iścia, czy że nie chciał po­da­wać po­mo­cy Krzy­ża­kom Inf­lant­skim, pod obec­nym Mi­strzem, dumą zby­tecz­nie na­dę­tym i uf­nym we wła­sne siły, mało chcą­cym ule­gać na­czel­nej zwierzch­no­ści; przy­tem po­stęp­ka­mi ostre­mi wzglę­dem du­cho­wień­stwa i ry­cer­stwa świec­kie­go, a okru­cień­stwa­mi wzglę­dem Es­toń­czy­ków, za­tar­ga­mi nie­po­trzeb­ne­mi z są­siedz­kie­mi pań­stwy, te nie­szczę­ścia pra­nie do­bro­wol­nie na sie­bie ścią­ga­ją­cym; czy ra­zem wie­dząc nie­sta­łość po­go­dy zi­mo­wej i prze­wi­du­jąc, że za rap­tow­nem rzek pusz­cze­niem, od­wrót nie­zmier­nie bydź może nie­bez­piecz­ny i zgub­ny, przez kraj nad brze­giem mo­rza po­ło­żo­ny, rze­ka­mi po­prze­rzy­na­ny gę­sto, grunt bar­dzo gle­isty ma­ją­cy, przez co by­ła­by stra­ta nie­chyb­na koni, po­cią­go­wi – (1) Arndt. T. II, S. 98. Nie­by­ło ta­kie­go w re­li­gii ob­rząd­ku, ale kara pro­sto cy­wil­na: po­da­nia u nas sa­mych gło­szą, że zło­dzie­jów, psz­czo­ły – wy­dzie­ra­ją­cych, ta­kim spo­so­bem ka­ra­no za daw­nych wie­kow, wo­dząc oku­ło ula, albo bar­ci.

głód ca­łe­go woj­ska udzia­łem; wo­lał prze­to za­trud­nić Krzy­żow­ni­ków zwy­czaj­nem pu­sto­sze­niem Żmój­dzi. Może miał jesz­cze na­dzie­ję, że przez to zmu­si Xią­żąt Inf­lan­ty opu­ścić, prze­nie­sie te­atr woj­ny do ich wła­sne­go kra­ju, i na przy­pa­dek pręd­kie­go pusz­cze­nia zimy, bliż­szą bę­dzie miał dro­gę… do od­wro­tu. Kró­lo­wie nie po­tra­fi­li żad­nym spo­so­so­bem od­wieśdź star­ca od tego za­mia­ru, któ­ry bę­dąc w god­no­ści naj­wyż­sze­go wo­dza, nie miał na­wet po­trze­by tłó­ma­czyć się przed nimi z po­wo­dów swo­ich, prze­stał na na­ka­za­niu ści­słe­go po­słu­szeń­stwa.

1202.

R. 1344. Na­pad na Zmójdź.

Zbli­żył się tym­cza­sem po­czą­tek roku 1344, kie­dy kru­cy­ata, prze­szedł­szy Nie­men pod Ra­gni­tą, wtar­gnę­ła do kra­ju Żmójdz­kie­go, sze­ro­kim wpraw­dzie szla­kiem i w do­brze urzą­dzo­nym po­rząd­ku, lecz nie było cze­go ra­bo­wać: po­nie­waż lud wiej­ski wcze­śnie ostrze­żo­ny, wy­niósł się z miejsc, nie­bez­pie­czeń­stwem za­gro­żo­nych. Mała była licz­ba zdo­by­czy i brań­ców, na­de­wszyst­ko nie­do­sta­tek żyw­no­ści, przy­mu­sił tra­cić wie­le cza­su na plą­dro­wa­nie po miej­scach od­le­głych, mię­dzy Nie­mnem a po­wia­tem Ro­sień­skim tam­to­cza­so­wym. To gdy się dzie­je, rap­tow­ne od­pad­nie­nie mro­zów, jak prze­po­wia­dał sta­ry Lu­dolf, za­gro­zi­ło pręd­kiem rzek pusz­cze­niem, i cała kru­cy­ata przy­mu­szo­ną się zna­la­zła z po­śpie­chem rzu­cić się do od­wro­tu (1).

1203.

R. 1344. Po­stę­py na­pa­du na Inf­lan­ty.

W tym cza­sie zima w Inf­lan­ciech była trwal­szą, gdyż nie prze­szko­dzi­ła Li­twi­nom do po­stę­pu w ich przed­się­wzię­ciu. Wpraw­dzie Xią­żę­ta Li­tew­scy, do­wie­dziaw­się o na­je­cha­niu Żmój­dzi przez kru­cy­atę, wró­ci­li się za brzeg lewy Dźwi­ny; lecz wkrót­ce po­wzię­li wia­do­mość, ze od­li­ga wy­stra­szy­ła nie­przy­ja­ciół z kra­ju. Po­czę­li prze­to na nowo go­ścić w kra­ju nie­przy­ja­ciel­skim, na­pa­dli noc­ną porą w Se­mi­gal­lii w nie­dzie­lę (Re­mi­ni­sce­re) w Wiel­kim Po­ście na klasz­tor Krzy­żac­ki Tar­we­iten, gdzie sied­miu bra­ci za­kon­nej i sto sześć­dzie­siąt lu­dzi zbroj­nych wy­cię­li. Po­tem po­szli pod Ni­ta­wę, któ­rej przed­zam­cza po­pa­li­li; od ja­kie­go ognia, gdy się za­mek za­jął, zgi­nę­ło w tym po­ża­rze kil­ku Krzy­ża­ków i sześć­set lu­dzi róż­ne­go sta­nu w sa­mym zam­ku; gwał­tow­ny ten na­pad i po­żar, sil­nym wia­trem roz­dę­ty, zruj­no­wał Ni­ta­wę cał­ko­wi­cie, gdzie nie­ma­ła licz­ba kup­ców się znaj­do­wa­ła; po­le­gło tam oko­ło ty­sią­ca łu­dzi, czę­ścią w obro­nie wy­bi­tych, czę­ścią pło­mie­nia­mi za­gar­nię­tych. Po­czem Li­twi­ni z wiel­ka, zdo­by­czą i mnóz­twem jeń­ców, po­wró­ci­li do kra­ju swo­je­go, – (1) Vo­igt 13. V. S. 30. 31. Źró­dła u nie­go wska­za­ne i Przej­rza­ne kry­tycz­nie.

1204.

R. 1344. Cho­ro­ba Wiel­kie­go Mi­strza.

W Pru­sach za­szły na­rze­ka­nia na Wiel­kie­go Mi­strza Lu­dol­fa, ob­wi­nia­no go o wszel­ką nie­po­myśl­ność tak świet­nej wy­pra­wy, tyle obie­cu­ją­cej; jego nie­zgo­dze­niu się z wolą Kró­low Cze­skie­go i Wę­gier­skie­go, przy­pi­sy­wa­no nie­szczę­ścia w Inf­lan­ciech i Se­mi­gal­lii do­świad­czo­ne; ry­ce­rze w za­pę­dzie swo­ich wy­rzu­tów, po­su­nę­li się aż do przy­pi­sy­wa­nia mu zdra­dy; przy­mów­ki były gorz­kie (1). Nie­po­wo­dze­nia wo­jen­ne obar­cza­ją smut­kiem i zgry­zo­tą wo­dzów, ser­ca ich bo­le­ścią tem okrop­niej­sza przej­mu­jąc, ze po­wszech­ność w po­dob­nych zda­rze­niach zwy­kła bydź nie­spra­wie­dli­wą, gdyż ona nie wglą­da w oko­licz­no­ści, i nie chce po­zna­wać tego, co wódz miał na wzglę­dzie, gdy obie­rał środ­ki, prze­wi­dy­wał przy­szłość i po­dług tego urzą­dzał swo­je przed­się­wzię­cia. Nie­wąt­pli­wie były nie­spra­wie­dli­we na­rze­ka­nia na Wiel­kie­go Mi­strza, on przed­się­brał naj­lep­sze środ­ki; ze zaś cały wy­pa­dek po­szedł nie­po­myśl­nie, cho­ciaż i stra­ta zna­czą­cą pod żad­nym wzglę­dem nie była, zwłasz­cza dla Krzy­żow­ni­ków: czyż moż­na to przy­pi­sać było woli czło­wie­ka? Lecz się nie- – (1) Quod ca­strum (Ju­ni­ge­de) cum jam qu­asi expu­gnas­sent Lu­the­rus Ma­gi­ster fra­trum pro­di­tu­rie agens, mi­sit nun­cios cum lit­te­ris ad Re­ges pre­fu­tos, srci­bens eis pro au­xi­lio fe­ren­do. Gdy od­wo­ły­wał na ra­tu­nek Sam­lan­dyi. Cor­ne­ri Chroń… ap. Ec­card. T. II. p. 1064.

spra­wie­dli­wość tło tego stop­nia po­su­nę­ła prze­ciw Lu­dol­fo­wi, że, nie mo­gąc znieść jej przy­kro­ści, za­cho­ro­wał na cie­le i na umy­śle, dłu­go byt nie­przy­tom­nym, w ostat­ku zło­żył naj­wyż­szą do­stoj­ność i w za­ci­szu klasz­to­ru En­gels­ber­ga, na urzę­dzie Kom­man­do­ra po­zo­stał do zgo­nu.

1205.

R. 1344. Na­pad na Prus­sy.

Nie­taj­ne były w Li­twie rze­czy dzie­ją­ce się w Prus­sach, po­zna­ne skut­ki bez­kró­le­wia do­sta­tecz­nie: po­nie­waż Xią­żę­ta Li­tew­scy, pod prze­wod­nic­twem Kiej­stu­ta, umy­śli­li śmia­łą wy­pra­wą za­trwo­żyć wnę­trze kra­ju Krzy­żac­kie­go. Na ten ko­niec wtar­gnę­li nie­spo­dzia­nie przez Ma­zow­sze, z do­bo­rem jaz­dy swo­jej, prze­szli Su­daw­ską pro­win­cyą, na­pa­dli na Ra­sten­burg, wzię­li czter­dzie­ści lu­dzi zbroj­nych pod bra­mą mia­sta, któ­re zdo­by­li, za­bra­li wszyst­kie mie­nie, męż­czyzn, ko­bie­ty i dzie­ci, ile ich było i po­pę­dzi­li w nie­wo­lę; spa­liw­szy w ostat­ku bu­dow­le, po­wró­ci­li z lu­pa­mi do kra­ju swo­je­go. Dzia­ło się to w dni kil­ka po Wszyst­kich Świę­tych, roku 1344 (1).

1206.

R. 1345. Wy­pra­wy do Li­twy.

Obu­rze­ni Krzy­ża­cy temi klę­ska­mi, wzno­wi­li daw­niej­sze po­sta­no­wie­nie, aby co­rocz­nie dwa razy czy­nić wy­pra­wę do Li­twy, je- – (1) Fe­ria qu­in­ta in eb­do­ma­de ani­ma­rum. Wi­gand ap. Vo­igt. B. V. S. 56.

dnę lub dwie oko­ło Świę­ta Grom­nic, a po­tem na Wnie­bo­wzię­cie N. Ma­ryi Pan­ny. W tym celu, Wiel­ki Mistrz Du­smer Arf­fberg, zniosł się z Mi­strzem pro­win­cy­onal­nym Inf­lant­skim, Go­swi­nem He­ri­ke, aby w obu kra­jach jed­no­cza­so­wie zro­bio­no przy­go­to­wa­nia do na­pa­du: ja­koż za­stę­py z Pruss i Inf­lant po­łą­czy­ły się pod Mem­lem i wtar­gnę­ły w kraj Żmójdz­ki, gdzie pu­sto­sząc zwy­czaj­nym spo­so­bem, po­su­nę­ły się ku rze­ce Ju­rze w oko­li­ce On­kajm (1). Ten prze­cię na­pad, nie miał po­wo­dze­nia dla Krzy­ża­ków: do­świad­czy­li sil­ne­go opo­ru, po­nie­śli stra­tę w lu­dziach; cho­ciaż nie mamy o tem szcze­gó­ło­wych wia­do­mo­ści, prócz wzmian­ki u Gru­na­wa i - (1) Nec plu­res con­sve­ve­runt in hy­eme se­rva­re rey­sas quam 2. Wi­gand… ap. Vo­igt: B. IV. S. 41. Fra­tres ….. in prin­ci­pu­is et ma­io­ri­bus sanc­te Ma­rie fe­sti­vi­ta­ti­bus, vi­de­ti­cet in die As­sump­cio­nis et in die pur­fi­ca­cio­nis suas hu­iu­smo­di in­va­sio­nes vi­ces seu Re­sas fa­cu­int et fa­ce­runt ac com­mu­ni­ter et re­gu­la­ri­ter con­su­eve­runt, …..Na in­nem miej­scu: Fra­tres …. qu­asi ex qu­odam lege sive re­gu­la an­nis sin­gu­lis bis in anno con­gre­ga­tis va­li­dis exer­ci­li­bus ar­ma­to­rum tem­po­ri­bus eis ad hoc ne­go­cium ma­gis ap­tis et ac­co­mo­dis vi­de­li­cet in men­si­bus Fe­bru­rii in yeme et Ju­lii (?) in es tate in­va­de­bant par­tes in­fi­de­lium nunc istas , nunc alias, excep­to quod qu­an­do­que prop­ter alia via­rum im­pe­di­men­ta ad eas­dem par­tes se­cum dic­tis exer­ci­ti­bus trans­fer­re non po­ten­tat; – qu­amvis eciam qu­an­do­que non so­lum bis in anno pre­dic­ta, sed to­ciens qu­ociens eis­dem fra­tri­bus pla­cu­it vel eciam vi­de­ba­tur, quas qu­idem in­va­sio­nes seu vi­ces in­va­den­di hu­ju­smo­di in suo ser­mo­ne Re­sas vul­ga­ri­ter vo­cant. Wy­ją­tek z pro­ces­su Krzy­ża­ków z Ja­gieł­łą przed So­bo­rom Kon­stan­cy­eń­skim. W Tajn. Arch. Kró­le­wiec. Po­rów­nać ten szcze­gół z § 1121.

Ko­ja­ło­wi­cza, dwóch dzie­jo­pi­sów nie­zna­jo­mych so­bie, ta­koż Hen­ne­ber­ger wy­raź­nie na ra­chu­nek znacz­nej klę­ski tę wy­pra­wę po­miesz­cza; z tego wzglę­du praw­dzi­wość hi­sto­rycz­na, jest na stro­nę mnie­ma­nia na­sze­go (1). Dru­gi na­pad pod ko­niec tej­że zimy, usku­tecz­ni­li Niem­cy, znisz­cze­nia jego roz­po­ście­ra­ły się w po­wie­cie Ger­me­die (2). Po­wia­da­ją na­wet dzie­je, że Krzy­ża­cy, prze­szedł­szy Nie­men po lo­dzie, na­pa­dli na Wel­lo­nę, któ­rą pod­ry­wem zdo­by­li i znisz­cze­niu od­da­li (3). Jed­nak­że i na ten raz był sil­ny opor; Li­twy i klę­ski, w szcze­gó­łach swo­ich za­gi­nio­ne dla nas, lecz wi­docz­ne ztąd, że po tych na­pa­dach Krzy­ża­cy po­prze­sta­li na czas nie­ja­ki na­ga­bać Li­twę, z cze­go po­wstał wnio­sek u dzie­jo­pi­sów o za­wie­sze­niu bro­ni urzę­dow­nie za­war­tem. Póź­niej­si kry­ty­cy jed­nak­że nie­chcą tego przy­pu­ścić, może i słusz­nie: gdyż sam zbieg oko­licz­no­ści, mógł zdzia­łać ta­kie po­ło­że­nie (4).

–-

(1) Ko­ja­ło­wicz: p. 310. Hen­ne­ber­ger: Schau­plaz p. 289. Vo­igt znaj­du­je w rę­kop. Gru­na­wa i dla tego tyl­ko w wąt­pli­wość po­da­je.

(2) Vo­igt: I. c.

(3) Schütz: fol. 72 rec­to.

(4) Pau­li: B. IV. S . 200. Vo­igt: 1. c.
mniej..

BESTSELLERY

Kategorie: